Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Czy trzy miesiące urlopu miały sens? Mój quarter-life crisis

Jak wiele osób w okolicy 25. roku życia, miałam poważny kryzys. To ten specyficzny wiek, kiedy uświadamiasz sobie swoją dorosłość.

Nie zrozumcie mnie źle, ale mimo pozytywnego nastawienia planuję swoje życie raczej krótkoterminowo. Jestem świadoma ograniczeń swoich płuc i oskrzeli. A to wytworzyło we mnie ogromną pokorę wobec życia.
Ale ostatnio czułam się lekko spraliżowana tym wszystkim.
Mam pracę, którą lubię. Pisanie tekstów sprawia mi przyjemność, bo pozwala na nieustanne stymulowanie pokładów kreatywności.
Zarabiam tyle, ile potrzebuję – nie jestem rozrzutna. Wydaję mniej niż zarabiam, 10% przeznaczam na cele charytatywne, przy dobrej organizacji życia jestem w stanie nawet trochę podróżować. Dostaję od życia dokładnie tyle, ile jest mi potrzebne. Wszystko dobrze się układa, bo się tym nie zamartwiam. Wiem, że jeśli będę dokonywać dobrych wyborów, staną się dobre rzeczy. Więc czynię dobrze i wybieram najsłuszniej jak potrafię. Gdy danego miesiąca trudno jest mi rozstać się z 10% przychodu bo piękne buty każą się kupić  – i tak to robię. A potem niespodziewanie wpada mi fajne zlecenie albo buty są przeceniane. I nagle okazuje się, że udało mi się mieć ciastko i zjeść ciastko. Mam bliskich, nie czuję się samotna, mogłabym nawet powiedzieć – czuję się spełniona. Więcej osób chce utrzymywać ze mną bliski kontakt niż ja jestem w stanie. Nie planując tego, dostałam się na studia doktoranckie a po prowadzonych przeze mnie zajęciach studenci wysoko ocenili mnie w USOS-ie. Mam 25 lat, zdążyłam już napisać książkę, która stała się bestsellerem. Mam poczucie, że nawet jeśli spadnę – ma mnie kto złapać. Nawet jem za trzech i niespecjalnie tyję. Okej, to ostatnie to trochę żart bo pracuję nad sobą, ale…
Gdybym 10 lat temu zapytała 15-letnią wersję siebie o to, co chciałabym mieć w swoim wymarzonym życiu, to właśnie to wszystko mam. Poza zdrowiem, ale to oczywiste że genów nie przeskoczę.
A mimo to, czułam się ostatnio dziwnie. Rozsypana, niepoukładana, niezdecydowana. 
Właśnie po to potrzebowałam trzech miesięcy urlopu. O moich założeniach i planach przed pisałam tutaj – długi urlop, czyli kup sobie namiastkę swojego marzenia już teraz.
Od razu mówię – nie udało mi się pójść na całkowity urlop. Skończyłam go dwa tygodnie wcześniej. Do tego wciąż byłam obecna na blogu – jako czytelnik widzisz może 10% mojej pracy, ale nie martw się – nie żalę się :). Musiałam też ogarnąc kilka uczelnianych spraw no i zwyciężyła pokusa kilku malutkich zleceń. Tego ostatniego trochę żałuję, ale wiecie jak to jest. Dla przykładu – duża firma chce bym napisała im 15 tekstów składających się z  3-4zdań. Za każdy płaci 50 zł. Pierwsza myśl – łatwy pieniądz, 15 tekścików można pyknąć w jeden dzień. Ale druga strona medalu jest inna. To dwa tygodnie pracy koncepcyjnej i kolejne dwa przerzucania się mailami. Poznanie strategii firmy, jej historii i misji. Produktu.
 Co zawrzeć w tych czterech zdaniach, by powiedzieć wszystko? By wzrosła sprzedaż? By opowiedzieć o produkcie? By nie zanudzić odbiorcy? Jak sprawić, by chciał przeczytać kolejne opisy? By niewyrzucił folderu, tylko dokonał zakupu?
Więc moja praca na czymś takim mniej więcej polega. Zazwyczaj piszę jednak dłuższe teksty i nie wychodzi tak kolorowo za jedno zdanie :). To nie jest ciężka praca. Ciężka praca to rozbieranie kurczaków w zakładach drobiarskich albo praca na budowie. Moja praca jest lekka i przyjemna. Z tą różnicą, że nie da się z niej wyjść. Że muszę mieć internet w telefonie, by odebrać maila z uwagami i poprawkami. A czasem dowiedzieć się, że trzeba 3/4 zmieniać, bo jednak ten produkt wyjdzie dopiero na wiosnę i wstawki nawiązujące do jesieni nie mają już racji bytu.
Czasem biegam i przychodzi mi do głowy jakieś porównanie, które idealnie pasuje do mojego zlecenia. Mam wrażenie, że cały czas jestem w pracy. Nawet będąc w prywatnych sytuacjach, jakaś część mojego mózgu pracuje nad innymi rzeczami.

I’m just the pieces of the man I used to be


Too many bitter tears are raining down on me

Wielki “urlop” był mi bardzo potrzebny, by spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy. By zastanowić się nad sobą. A 25 lat to wiek, kiedy jest nad czym się zastanawiać.
 Czy chcę dalej realizować misję “doktorat”? Czy ten tytuł naukowy jest mi do czegoś potrzebny?
Jakie wyzwania stawiam sobie dalej?
Czy to wiek na dzieci? Kiedy będzie? 
Co chcę robić przez resztę życia?
Czy kupić mieszkanie na kredyt, czy zbierać dalej i kupić kawalerkę za gotówkę? A może działkę budowlaną? Może postawić alternatywny dom?  Skąd na to pieniądze?
Czy chcę mieszkać w Polsce? 

 Chcę tylko napisać,  że wszytsko może iść naprawdę dobrze.  Może ci się powodzić, może być okej. Możesz być za to wdzięczny  i szczęśliwy, ale jednocześnie czuć zagubienie i zdezorientowanie. I masz do tego prawo. To nie jest nic złego,  to jest typowe.  Warto nad tym przystanąć,  spojrzeć na życie z boku, z dołu,  z lotu ptaka,  z dystansu. Nie pozwolić na to, by ten marazm zamienił się w bezsens i apatię. Depresja to zbyt często wynik zaniedbań w pielęgnowaniu swojego ducha, brak reagowania na czas. Przeczuwałam ten kryzys wcześniej – widząc starszych znajomych i ich zachowania a potem pewne elementy u siebie. Dlatego z wyprzedzeniem  zaplanowałam urlop.

Jeśli tez czujesz się zagubiony – to normalne. Nie musisz ledwo wiązać końca z końcem,  by mieć prawo trochę się nad sobą poużalać. To zupełnie normalne, że nie jesteś pewny czy chcesz spędzić w danej pracy resztę życia.  Czy chcesz wpakować się w kajdany kredytu na 30 lat. Czy chcesz teraz stawiać na karierę czy na dzieci.
Masz prawo do przerwy. To wciśnięcia guzika “pause”. Do refleksji. Do namysłu.  Do zagubienia.

Te dwa i pół miesiąca pomogły mi zastanowić się nad sobą. Nie znalazłam odpowiedzi na wiele z moich pytań. Nie musiałam. Samo poszukiwanie jest odkrywcze i warte wysiłku. 
Przeczytałam sporo książek, dokonałam kluczowych zmian w swoim życiu. Zbliżyłam się do Stwórcy. Podjęłam kilka trudnych decyzji. Uważam, że ten “urlop” był jedną z lepszych decyzji ostatnich lat. Warto było pracować intensywniej, by móc sobie na niego pozowolić.
Sukienka ze zjęcia: klik
I feel like no one ever told the truth to me
About growing up and what a struggle it would be
In my tangled state of mind
I’ve been looking back to find
Where I went wrong

Na zaległe komentarze odpowiem jutro :*



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Snickers – pyszne ciasto bez pieczenia! (TARTA)
Czy trzy miesiące urlopu miały sens? Mój quarter-life crisis