Instagram has returned invalid data.

Stać Cię na Pomoc (RCZ)

O tym, że stać Cię na pomoc, oraz dlaczego jest to takie ważne. Popatrz w oczy temu kotu wyżej i powiedz, czy mógłbyś mu odmówić?

A jeśli możesz, to zastanów się dlaczego. Gotowe?
Być może nie lubisz pomagać innym (także finansowo), z powodu błędnych przekonań które w Tobie tkwią. Najczęstsze które słyszę od znajomych :
– Nie stać mnie na pomaganie innym
– Wszystkie te fundacje to jedno wielkie oszustwo
Trzecie błędne przekonanie i totalnie błędny schemat myślowy polegają na podliczaniu pieniędzy innym i dysponowaniu w myślach ich funduszami. Np. milioner X przekazał 100 tys. $ na jakiś szpital – zawsze znajdą się malutcy ludzie którzy skwitują to słowami “powinien dać milion sknerus jeden”. 
Będą też tacy którzy stwierdzą, że pomaganie powinno być domeną bogatych i na nich przerzucą odpowiedzialność. Jeśli te myśli pojawiają się także u Ciebie – spróbuj je porzucić! 🙂 Warto.
Napiszę Ci krótko o mojej historii pomagania innym – kiedyś myślałam, że nie stać mnie na pomaganie. W zasadzie, to wciąż jestem “pod kreską”, ale wychodzę z tego.
Dlaczego to przekonanie było błędne?
Jeśli uważasz, że Cię nie stać na pomaganie, masz mentalność biednego. Zmień ją na mentalność bogatego człowieka. Dając komuś choć niewielki procent Twoich środków, tym samym wysyłasz sobie komunikat, że jesteś na Tyle bogaty, aby pomóc innemu człowiekowi. To jest naprawdę super uczucie. Wciąż możesz mieć marną stówkę na koncie, ale jeśli dasz z niej 10 zł komuś kto bardzo tych 10 zł potrzebuje, poczujesz się…zamożnym człowiekiem.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Masz co jeść, masz gdzie spać, masz nawet dostęp do Internetu – jesteś bogatszy niż połowa świata. Naprawdę Cię nie stać?
Traktuj pieniądze jak krew – kiedy ją oddajesz, nie pozbywasz się od razu 3 litrów, prawda? Oddajesz taką ilość, bez jakiej sobie spokojnie poradzisz. Ty nie zbiedniejesz, a ktoś inny może dostać skrzydeł. To jest super!
Przykład z krwią nieprzypadkowy – kiedy oddajesz krew, zazwyczaj nie myślisz o profitach. A mimo to, spotyka Cię kilka czekolad, dzień wolny od pracy albo zniżka na jazdę komunikacją miejską, nie mówiąc o satysfakcji. Tak jest zawsze – dobro wraca jak bumerang. Wierz mi.
I na litość! Przestań liczyć kasę innym. Zajmij się sobą. Tak, do Ciebie mówię!

Ujrzał też pewną ubogą wdowę, wrzucającą tam dwa grosze.
I rzekł: Zaprawdę powiadam wam, iż ta uboga wdowa, wrzuciła więcej niż wszyscy. (Łk 21, 2-3)

Przekonanie numer dwa : wszystkie te fundacje to jedna wielka ściema.
Cóż, coś w tym jest. Istnieje wiele wyłudzaczy żerujących na Twojej dobroduszności oraz takich, które szukają naiwniaków. Nie przeczę.
Kiedyś bardzo zabolał mnie fakt, jak zobaczyłam reportaż o jednej z fundacji którą wspomogłam. Byli oszustami. Nie poczułam się oszukana – zrozumiałam, że była naiwna i głupia.
Moja koncepcja pomagania innym uległa zmianie, kiedy więcej czasu zaczęłam spędzać w szpitalach. Poznałam wiele osób które są podopiecznymi różnych fundacji. Rzeczywistość była taka, że mimo obecności na ulotkach czy w spotach ich sytuacja finansowa wcale tak bardzo się nie poprawiała. Zrozumiałam, że jeśli chcę pomóc konkretnej osobie, najlepiej, jeśli zbiórka dotyczy tylko tej osoby, albo fundacja przydziela indywidualne konta swoim podopiecznym.
To ma też tę zaletę, że czuję, że pomagam konkretnej Zosi, Kasi, Krysi, nie fundacji walczącej z chorobą o bardzo długiej i trudnej nazwie.
Moja koncepcja pomagania jest prosta – 10% przychodów w każdym miesiącu przekazuję komuś, kto bardziej ich potrzebuje.
Kiedy dziecko ma 10 cukierków i podzieli się jednym z kolegą, nie odczuje różnicy na minus, a ktoś inny odczuje różnicę na plus.
Nie ufasz fundacjom? Wejdź na kickstarter.com albo polskie wspieram.to i przekaż jakąś kwotę np. młodym konstruktorom którym brak funduszy na wyprodukowanie zaprojektowanego już wynalazku. Jeśli danego miesiąca nikt “nie wpadnie mi w oko”, pomagam właśnie w ten sposób.
Uważasz, że 10% to za dużo? Daj pięć, dwa, jeden. Po prostu daj i zobacz, jakie to przyjemne i budujące.
Nie stać Cię nawet na tyle? Nie będę się z Tobą kłócić (chociaż oboje wiemy, że znalazłoby się trochę bezsensownych zakupów na które miałeś fundusze :)) – po prostu poświęć komuś swój czas, np. zostając wolontariuszem.
Dlaczego o tym piszę o tym teraz, w dodatku w ramach Rozwojowego Czwartku? Po pierwsze –  zbliża się czas rozliczania się z podatków. Warto sobie kogoś, komu możemy pomóc “upatrzyć”.
Po drugie, dawanie naprawdę rozwija wewnętrznie. Regularnie dając, czujesz się lepiej z samym sobą, poza tym – mentalnie stajesz się bogaty.
Zadanie na ten czwartek : zastanów się, ile możesz przekazać innym, kto jest tym “innym” i….zrób to. Przekaż jakąś kwotę. Lub czas, jeśli naprawdę nie możesz inaczej.
Kilka uwag końcowych :
Wiem, że granica między pomaganiem a bycie wykorzystywanym czasami jest cienka i płynna. Osobiście pomagam w taki sposób, że zawsze robię to ze szczerą intencją czynienia dobra, nie dla poklasku.

“Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. (Mt.6,2-3)


Po drugie, nie pomagam ludziom, którzy pomoc społeczną czy inną z zewnątrz traktują jako sposób na życie i ciągle tylko krzyczą “daj” bez próby poprawienia swojej sytuacji. Staram się znaleźć kogoś, kogo historię poczuję i potraktuję bardzo osobiście.
Zawsze możesz też przekazać po prostu trochę karmy dla psów czy kotów, jeśli nie jesteś pewien, czy pieniądze pójdą na ten cel na który je wpłacasz. Nie szukaj wymówki w tym, że niektórzy kradną.


Uważasz, że słabi sami powinni sobie radzić? Pomóż silnym! Wesprzyj inicjatywę, która poprawi też jakoś Twojego życia, np. budowę siłowni na świeżym powietrzu czy placu zabaw.

Mam nadzieję, że wywiążesz się z czwartkowego zadania.
Zdjęcie z tego tekstu dzięki uprzejmości Aldo Tapia
______________
PS. na Wasze komentarze odpowiem później, weszłam na komputer na chwilkę. Tymczasem zerknijcie proszę na regulamin komentowania który znajduje się pod formularzem komentarzy.

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

74
Dodaj komentarz

avatar
40 Comment threads
34 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
szczurniętaAnonimowyVea | Vea LovelinessMartaModa na bio Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

I znowu wbiłaś we mnie słowa jak nóż w masło. Jestem ofiarą myślenia, że nie stać mnie na pomoc, a czytając to przypomniałam sobie o tym, że kupiłam na wyprzedaży bluzkę…którą kupiłam wcześniej. Oczywiście już ją zwróciłam, ale rzeczywiście, lekką ręką wydaję pieniądze na zbyteczne rzeczy, a wmawiam sobie, że pomaganie jest dla bogatych. Pochylę się nad tym w weekend, dziękuję za kolejny wartościowy tekst.

BrainWaves
Gość
BrainWaves

Mądry, wartościowy post. Każdego stać na poświęcenie – jak nie kasy, to czasu. Tylko trzeba chcieć.

Mari
Gość

Masz absolutną rację, łatwiej jest nie dawać, bo oszukają, bo wydadzą na coś innego, bo coś tam. Łatwiej jest nie zauważać i sama w tym miesiącu szczególnie zwróciłam na to uwagę. Co do % dochodów masz rację i chyba namówiłaś mnie, żeby tak robić. To wyjście poza własny świat, swojego fejsa itp. może wiele zmienić. Często mi sę wydaje, że taka pomoc jest skorelowana z takim myśleniem, że ktoś to powinien natychmiast docenić, bo przecież się poświęcam, np. stojąc w kolejce, żeby oddać tę krew. To też jest ciekawe zjawisko.

Karolina
Gość

Aniu! Od dawna czytam twojego bloga, ale wcześniej nawet niewiem czemu nie komentowałam go. Dzięki tekstom, które piszesz zmieniłam swój sposób patrzenia na świat i swoje życie. Jesteś bardzo dobrym przykładem, a dla niektórych autorytetem. 😉 Jeszcze raz dziękuję za treści przekazywane na twoim blogu. Pozdrawiam Karolina 🙂

Vea | Vea Loveliness
Gość

Mnie strasznie wku**** (sory za słowo) tekst ludzi z mojego otoczenia, ze nie pomagają bo:1. Nie mam pieniędzy (a na latanie po sklepach i kupowanie bluzki za 200 zeta to ma)2. Dam kasę np schronisku to wezmą dla siebie (to po kiego grzyba dawać kasę? Można zrobić tak jak ja robię – kupić worek czy dwa karmy i im zawieść, tego to raczej nie wezmą dla siebie, ani nie sprzedadzą..)3.Krwi nie oddaje, bo jak ja będę potrzebowała pomocy to mi nikt nie pomoże ( z takim myśleniem to się nie dziwie)4. Mikołajkowego bloku reklamowego nie oglądnę, bo kasa pójdzie i… Czytaj więcej »

Vea | Vea Loveliness
Gość

Co do tych pieniędzy, to widziałam jak weszli i kupili sobie za te nazbierane pieniądze suche bułki, które zjedli jakby to było najpyszniejsze danie pod słońcem, szkoda mi bardzo takich dzieci 🙁

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości – praca wolontariusza nie boli. Powiem więcej, teraz kiedy już się w to wkręciłam, a przed świętami po świętach, w ferie nie mogłam być tak aktywna jak chciałam bo ciągle przeziębień i gryp dostawałam, czegoś mi brakowało. Pomimo tego, że sama nie jestem pełnoletnia, to zabawa z dziećmi taje taki zastrzyk energii i dobrego samopoczucia! Przyłapuje się na tym, że śmieję się sama do siebie przypominając sobie poszczególne dzieciaki. I nic nie stało dla mnie na przeszkodzie – nawet bariera językowa, kiedy organizowałam zabawy dla dzieciaków z Czeczeni razem z przyjaciółką. Dobro naprawdę wraca, na… Czytaj więcej »

Paula | kratelier.com
Gość

Ostatnio myślałam o podobnym poście! Tak sobie myślałam, że jakby 10% kwoty jaką blogerki przeznaczają na swoje zakupy kosmetyczne (które często nie są im niezbędne) to niejedna fundacja, niejeden mały człowieczek czy zwierzak zyskałby na tym wszystko. Ja sama od kilku lat staram się pomagać na tyle ile mogę – czasami więcej, czasami mniej – w chwili obecnej ustawiłam sobie comiesięczny przelew na konto fundacji, którą znam i wspieram już 3 rok. Nie muszę o tym pamiętać, kwota jest na tyle drobna, że domowy budżet tego nie odczuwa, a wiem że czasami są sytuacje, gdy 10 czy 20 zł darowizny… Czytaj więcej »

Paula | kratelier.com
Gość

Nie było moim celem zaglądanie komukolwiek w portfele 😉 co najwyżej samej sobie, bo zdarza mi się czasami bezrefleksyjnie kupić kolejną rzecz, która jak plaster na pupę jest mi w sumie potrzebna – to raczej taka luźna uwaga była, bo nie zamierzam przecież nikogo nawracać czy potępiać za jego wybory 🙂

BlingAlley
Gość

Masz rację co do tego, że wielu z nas ma mentalność biednego bo sama taką mam, ciągle się martwię, że mi nie starczy do końca tygodnia pieniędzy chociaż zawsze starcza. Dopiero gdy zaczęłam patrzeć na swoje wydatki i podliczyłam sumy pieniędzy jakie wydaję okazało się, że wiele pieniędzy tracę poprzez własną głupotę a mogłabym spożytkować jakoś inaczej pomagając innym.

Można też pomóc w inny sposób- oddając jakieś konkretne rzeczy które są w dobrym stanie czy oferując pomoc np. w nauce czy nawet wspólne spędzenie czasu.

Karola S.
Gość

Oj ta kwestia mentalności biednego i bogatego człowieka jest ważna i fajnie, że ją poruszyłaś. Prawdą jest, że ktoś kto myśli jak biedak raczej nie dorobi się fortuny, a nawet jeśli, to pewnie dosyć szybko straci całą tą kasę. Drugim moim przemyśleniem po przeczytaniu posta jest to, że dobro wraca. Jeśli my komuś pomożemy, to ta kasa do nas wróci. Ostatnio przed wypłatą skończyła mi się kasa, w sensie że zaczęło już brakować na zakupy spożywcze. A tu nagle pojawiły się dodatkowe 2 dychy, które uratowały mi tyłek. A potem firma postanowiła przelać pieniądze wcześniej 🙂 Poza tym to na… Czytaj więcej »

Mojka Mala
Gość

Widze, ze czesc komentujacych pod tym postem popada w pewna skrajnosc. Lubicie wlazic innym do portfela i rozliczac ich wydatki, prawda? "Ten kupil superdrogi samochod, tamta wydaje kilka tysiecy miesiecznie na ubrania! Co za marnotrawstwo, mogli nakarmic tyle glodnych dzieci z Afryki!". Jedno proste pytanie: kim Ty jestes zeby komus dyktowac jak ma wydawac swoje pieniadze? Ty je zarobiles?
Sama nie pomagam. Pracuje, fizycznie z reszta, zeby wydawac na siebie. Moge wesprzec jakas biedna chora Zosie/Krysie czy kogos tam innego, ale moge tez kupic sobie superdrogi plaszczyk. Bo lubie. I nadal jest to wylacznie moja sprawa.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

to, że nie pomagasz, to twój wybór i nic mi do tego, ale tekst pisał o nie włażeniu do portfela innym, więc przeczytaj go ze zrozumieniem zanim się wypowiesz.
myślę, że artykółbył adresowany do osób które chca pomagać, ale mają wymówki i spełnił dobrze swoją rolę. Tak z czystej ciekawości, myślisz, że ktoś Ci kiedyś pomoże skoro ty nie dajesz innym nic o siebie?

Mojka Mala
Gość

Drogi Anonimie, niestety nie zrozumiales/ zrozumialas tego co napisalam. Odnioslam sie glownie do komentarzy pod postem Ani. Jesli ktos nie obdarowuje innych wokol i podaje ku temu setki wymowek to byc moze po prostu nie chce komus pomagac. Byc moze nie odczuwa takiej potrzeby. I ma do tego pelne prawo. Wymowki wymysla sie wylacznie dlatego, ze spoleczenstwo wymusza na nas wspieranie inicjatyw charytatywnych. Jesli tego nie robisz to od razu jestes zlym i bezdusznym czlowiekiem i najlepiej to umrzyj potworze.Odpowiadajac na Twoje pytanie: jestem na tyle konsekwentna by nie wyciagac reki po cos co mi sie nie nalezy. Lubie byc… Czytaj więcej »

Lady Lukrecja
Gość

Kolejny świetny mocny tekst. Aniu, Twój blog jest jak dla mnie jednym z najbardziej wartościowych miejsc w internecie. Motywujesz do działania i do zmian… 🙂

Ava
Gość
Ava

Z tematem pomagania wiąże się czasami zjawisko obnoszenia się tym na lewo i prawo.Jakoś jestem na ten aspekt uczulona … Nie wstydźmy się pomagać, ale też nie podkreślajmy na każdym kroku jacy to my jesteśmy dobrzy. Warto pomagać z wyczuciem, nienachalnie i dyskretnie, tak by osoba przyjmująca pomoc nie czuła się z tym źle, by nie wpłynęło to na jej i tak już często zaniżoną samoocenę. Jeśli naszą główną intencją pomocy ma być budowanie naszego ego a nie wynika ono ze współodczuwania, to niestety taka pomoc może okazać się szkodliwa i być przyczyną czyjegoś upokorzenia i traumy. Znam i takie… Czytaj więcej »

Milena A
Gość

Ja z wieloma rzeczami się zgadzam, ale skoro już o wersetach mowa polecam Dzieje Apostolskie 21:25. Tak mi się gryzł przykład krwi z wersetami biblijnymi. A co do pomocy to w 100% się zgadzam. I nawet jak nie kasę… to przecież tylu ludziom można ofiarować swój czas, który jest w dzisiejszych czasach tak cenny.

:)
Gość

Osobiście pomagam najbliższym, jest tyle osób wokół, którym można pomóc. Od dziecka byłam uczona pomagania innym. Zresztą tak jak napisałaś, mam co jeść, gdzie spać, co na siebie włożyć, gdzie mieszkać, internet, telefon itp.. Można wymieniać bez końca. Mam też poczucie, że to wszystko to naprawdę nic w porównaniu z uśmiechem drugiego człowieka. Z doświadczenia mogę jednak napisać, że wielu ludzi nie potrafi ani o pomoc poprosić, ani podziękować gdy ją uzyska.

Kamila Ziel
Gość

Kiedyś też wydawało mi się, że nie stać mnie na pomaganie – ok nadal finansowo też jestem pod kreską, ale wymyśliłam inny sposób na pomaganie, oddaję krew, w lutym zorganizowałam spotkanie blogerek którego głównym celem jest zbiórka żywności dla psów ze schroniska, czasem kupuję jedzenie dla biednych, bądź oddaję potrzebującym ubrania – wiem że to komuś może wydawać się mało jednak na razie jest to to na co mnie stać i dzięki temu ak napisałaś czuję się bogata! Zawsze będę pomagać, to się nigdy nie zmieni! 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Przydalaby sie do kompletu lista fundacji, ktorym mozna ufac i warto pomagac.

illonky
Gość

Trafiasz w sedno, ale niestety, nie wszyscy mają pieniądze, taka też jest prawda, a jeśli mam pomóc obcemu – wolę dać pieniądze mojej mamie, kktóra nie pracuje i zzawsze jej się przyda wsparcie finansowee. Z pomocy ze zwierząt – oddaję 1% podatku na schronisko(przygarnęłam ostatnio zwierza z ulicy do domu i jestem szczęśliwa), rok wcześniej dałam 1% na hospicjum małego księcia. Kupuję jedzenie i przekazuję na różne zbiórki, najczęściej przed świętami. Staram się jak mogę, ale nie każdego stać. A najbardziej szczodrzy są ludzie, którzy mają mniej, tak zauważyłam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie mogę się zgodzić z tym, że "najbardziej szczodrzy są ludzie, którzy mają mniej". W moim otoczeniu jest zupełnie odwrotnie – ludzie, którzy mają mniej biorą od innych, ile tylko mogą, wygląda to na myśleni w stylu, że jakby coś dali, to mieliby przecież jeszcze mniej… Może robią tak z przyzwyczajenia, z wygody? W każdym razie, moim zdaniem, to przez tę nieumiejętność dawania z siebie są naprawdę biedni, a nie przez to, co mają lub czego nie mają. Wcale też nie uważam jak niektórzy, że bogaci powinni dawać (czy w ogóle więcej), bo mają na tyle. Nie tędy droga. Może… Czytaj więcej »

Marianna Greenleaf
Gość

Pomoc na zasadzie wolontariatu – owszem. Pomoc materialna – zbiórki typu świąteczna paczka czy zaniesienie karmy do schroniska – jak najbardziej. Ale kasy nikomu nie przelewam i przelewać nie będę. Czemu? Bo zwyczajnie wolę dać coś konkretnego, wtedy nie zastanawiam się ile % z mojej wpłaty ktoś sobie potrąci i ile faktycznie trafi we właściwe miejsce. Ktoś tam pisał o biednych dzieciach pod sklepem – uważam, że dawanie kasy takim dzieciom to dopiero robienie im krzywdy. To jest demoralizacja i nauka od małego, że można żebrać zamiast pracować. Pomijam już fakt, że bardzo często takie dzieci są podstawiane przez rodziców,… Czytaj więcej »

Szara Wiewiórka
Gość

Bylam kiedys w Lourdes w ramach wolontariatu. Miejsce dla wielu swiete, wiec liczacych na dobra wole i szczordrosc pielgrzymow nie brakowalo. Sam pobyt wspominam dobrze, chodzilo o pomaganie starszym i chorym pielgrzymom w roznych czynnosciach, rozmawianie z nimi, itp, ale nigdy nie zapomne malych dzieci, ktore byly wrecz natretne, podbiegaly z wyciagnietymi raczkami i wielkimi oczkami. Mnostwo ich bylo! Moze bym czasem im cos dala, gdyby nie fakt, ze nieopodal na krzesle siedziala rozwalona stara zadowolona baba, ktorej dzieci grzecznie zanosily wszystkie pieniadze. Straszne. Takich grupek (babsko plus dzieci) bylo sporo i naprawde spora czesc mowila po polsku. Az nawet… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja finansowo nie wspieram… bo mnie najprościej w świecie na to nie stać (mimo, że notka stara się mi pokazać/udowodnić że to mylne myślenie). Pracuję od niedawana, i większość kasy idzie na wydatki domowe i pomoc rodzinie, nie na moje widzimisię, pozostałe muszę rozdysponować logistycznie na cały miesiąc, co bym miała na autobus by dojechać do pracy. Owszem, źle nie jest, mam gdzie spać, głodna nie chodzę, goła też nie – więc prawdopodobnie żyje mi się lepiej niż większości ludzkości, ale z drugiej strony życie pod kreską dobija i mimo, że serce mi się kraje jak jakaś staruszka wyciąga… Czytaj więcej »

Mojka Mala
Gość

Bardzo realistyczne podejscie. Zgadzam sie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Interesujące jest to co piszesz, tym bardziej, że mimo trudnej sytuacji zdrowotnej (śledzę od starego bloga 🙂 nigdy nie wołałaś pieniędzy i o nie nie prosiłaś, a sama wiele dajesz. Podoba mi się Twoja postawa. Sama nie wspieram finansowo, bo mam niewielki dochód i wolę pomagać bezpośrednio, np. na wośpie stałam z puszką, bo to zawsze jakas pomoc, mój dochód płynie głównie z korepetycji których udzielam i przyjęłam zasadę, że na 10 korepetycji jednych udzielam za darmo pomagając pewnemu chłopcu w nauce. Cieszę się, że nie dyskredytujesz takiej formy pomocy i stawiasz ją na równi z pieniężną. Chodzi przecież o… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pomaganie daje ogromną satysfakcję. Niestety, ja też wspierałam fundację, która okazała się być oszustwem. Jak sobie przypomnę ich chwytające za serce listy ze zdjęciami rodzin, którym rzekomo pomagali, to mi się niedobrze robi. Jak można tak obrzydliwie wykorzystywać ludzi?

Wiola I mala wredota bloguje
Gość

Warto też zainteresować się schroniskami w pobliżu miejsca zamieszkania (i nie tylko). Wiele z nich prowadzi strony na facebooku, opisują różne przypadki skrzywdzonych, potrzebujących zwierząt i prowadzą zbiórki na ich leczenie. Warto zajrzeć na fp schroniska w Korabiewicach, które wciąż nie jest w pełni odbudowane, w tej chwili sprzedają kalendarze ze zdjęciami ich podopiecznych; całość idzie na utwardzenie drogi przy boksach. Przypomniała mi się też sytuacja kiedy na stronie jednej z fundacji wrzucono historię malutkiej kotki, którą ktoś znalazł na ulicy ledwo poruszającą się. Rokowania były bardzo ostrożne, potrzebne były pieniądze na leki i znalazło się tyle osób, które wpłacały… Czytaj więcej »

MamaMiśka
Gość

Jestem mamą Michała (leżący 22 latek, nie mówiący – posługuje się symbolami Blissa, które wskazuje oczami – ale wszystko rozumie.W zeszłym roku bardzo zachorował ( od cewnika stan zapalny ).Bardzo wtedy pomagała mi znajoma, która zostawała na trochę z synem, żebym mogła wyjść do sklepu czy apteki, ale siedziała potem bardzo długo, nawet gdy już wracałam. Czułam się w obowiązku dawać jej jeść, bo siedziała całymi dniami. Mamy niewiele pieniędzy, bo jestem samotną, nie pracującą mamą i było przy chorobie syna ciężej niż zwykle ( dodatkowo kupowałam "leki" naturalne). Michał był zły, że tak nas znajoma wykorzystuje. Wtedy też szukając… Czytaj więcej »

Melle Coccinelle
Gość

Świetny tekst Aniu 🙂 ludzie często szukają jakiegoś usprawiedliwienia, ale przecież pomagać można na wiele sposobów i wtedy wychodzi na to, że jedynym usprawiedliwieniem jest czysty egoizm oraz lenistwo :-/
Miłego ostatniego dnia stycznia 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bo to jest tak 🙂
Jeśli dajesz coś z czytą intencją to do do Ciebie wróci. Zawsze. Mozesz dostać mase pozytywnej energii która zamieni się np w udany projekt w pracy czy w fantastyczną randke. Może się okazać że coś Ci się udało a to nie była Twoja zasługa tylko szczescia. Tak szczęścia ale Twojego, które Ty sam sobie zbudowałeś. Poprzez pomoc, dobrą, szczerą radę, albo po prostu uśmiech który komuś dał w danej chwili otuchy. To są drobnostki ale jak ważne 🙂

ważki
Gość

A ja mam straszny problem z pomaganiem… Chyba jestem jakaś dziwna 🙂 Nie chodzi o to, że mnie nie stać, że szukam wymówek. Pomagam – w miarę swoich możliwości i zgodnie ze swoim wyczuciem pomocy "właściwej i niewłaściwej".. Chodzi o to, że takie pomaganie wcale a wcale nie poprawia mi humoru, raczej budzi smutek. Nie czuje się po czymś takim lepiej, bo wiem, że to kropla w morzu potrzeb i po prostu smutno mi, że tyle bólu na świecie…Mimo wszystko mam poczucie bezsilności i niemożliwości naprawy świata. To przygnębiające. I jeszcze moje poczucie bezpieczeństwa spada, bo to się może każdemu… Czytaj więcej »

Almetyna _ Worek-potworek
Gość

Aniu, fajny wpis, dawanie jest wyrazem szczodrości nie tylko dosłownie, ale też i szczodrej osobowości.Jest taki problem: dawanie raz na jakiś czas w wyniku przemyślanej "strategii zarządzania własnymi zasobami" jest głównie dla poprawienia sobie samooceny. Ja chyba bardziej cenię ludzi życzliwych innym odruchowo, tych co to kupią bułkę i coś do bułki żebrakowi spod sklepu, zawezwą pogotowie gdy zobaczą kogoś na ziemi, czy nakarmią podwórzowe koty lub po prostu życzliwie się odezwą wtedy gdy wcale by nie musieli.Na pewno Ty wiesz lepiej niż ja jak zachęcić młodzież do dawania, ale jak sama piszesz, dawanie się zawsze zwraca. I tu jest… Czytaj więcej »

Karola
Gość
Karola

Jak nie paść ofiarą pseudo-fundacji? Najlepiej znaleźć lokalną organizację, której struktur można odwiedzić. Np. chętnie pomagam Fundacji "Dom" w moim rodzinnym Opolu – pomagają dzieciom i dorosłym osobom niepełnosprawnym intelektualnie. A przez "pomagają" mam na myśli, że organizują wczesną interwencję i wspomaganie rozwoju, prowadzą WTZ, ŚDS i ZAZ… Na pewno w większości miejsc w Polsce znajdzie się taka fundacja. Co do karmy dla zwierzaków – najlepiej skontaktować się z wybranym schroniskiem/przytuliskiem i zapytać czego im potrzeba. Noszenie karmy "w ciemno" może się mijać z celem. Znów przykład z mojego rodzinnego miasta: karmy dla zwierzaków było pod dostatkiem, za to brakowało… Czytaj więcej »

alllko
Gość

O rany! Dziękuję że do mnie wpadłaś dzięki temu mogłam Cię odwiedzić i odkryć tego wspaniałego bloga! jak ty to opisałam rewelacyjnie! Ja jestem osobą o miękim sercu i zawsze chciałam pomagać ludzią to jest wspaniałe! Uwielbiam to kiedy można komuś pomóc a on odwdzięcza się czymś najpiękniejszym co ma – uśmiech! i szczere dziękuję! Uwielbiam ten fragment, który zamieściłaś "Ujrzał też pewną ubogą wdowę, wrzucającą tam dwa grosze.I rzekł: Zaprawdę powiadam wam, iż ta uboga wdowa, wrzuciła więcej niż wszyscy"! Na razie kiedy sie uczę, nie mam swoich pieniędzy nie mogę wspierać nikogo finansowo.. jedyne co teraz robie to… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zdecydowanie niemalże każdego stać na pomaganie! Jeżeli już nie finansowo to właśnie, np. jako wolontariusz. Myślę, że człowiek, który pomaga jest szczęśliwy. Sama kiedy komuś pomogę odczuwam ogromną radość! 🙂Co do organizacji.. wiele zapewne jest fałszywych, dlatego ja zazwyczaj nie przekazuję na nie środków. Kiedyś zdarzało mi się wysyłać smsy na Caritas czy inne fundację, później to jakoś zanikło. Za to dobrym pomysłem jest także udział w akcjach charytatywnym gdzie zbierane są różne rzeczy, nie pieniądze, np. zbieranie karmy dla psów do schroniska, czy ubrań, jedzenia i innych rzeczy dla uboższej rodziny 🙂 Przy pomaganiu nie ma wymówki ,,nie da… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie spotkała dziś przykra przygoda związana z moją chęcią pomocy komuś. Siedziałam z chłopakiem w McDonaldzie w centrum handlowym. Podszedł do nas człowiek i powiedział, że ma 65 lat, jest bezdomny i poprosił, żebyśmy kupili mu chleb. Zgodziliśmy się, na to on, że możemy mu nie kupować chleba, tylko po prostu dać dwa złote. Odpowiedzieliśmy, że pieniędzy mu nie damy, tylko kupimy coś do jedzenia. Więc poszliśmy z nim do Reala, weszliśmy do sklepu, a on został na zewnątrz. Pomyślałam sobie, że może weźmiemy mu jeszcze pasztet, żeby nie jadł na kolację suchego chleba. Mój chłopak powiedział do mnie, że… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

Ja się spotkałam kiedyś z sytuacją, że pod sklepem osiedlowym stali "nagabywacze", prosząc o kupno drobnych produktów spożywczych – nas poprosili o sól… Potem się zorientowałyśmy, że proszą chyba każdego klienta i w ten sposób mieli całkiem pełną siatkę z zakupami spożywczymi 😉 Z jednej strony dobrze, że nie ściemniali i nie prosili o pieniądze niby na coś, a naprawdę na wódkę, z drugiej strony miałam nieprzyjemne uczucie, że pieniądze na zakupy np. od żony wydali na alkohol, a teraz łatwym sposobem uzbierają całe zakupy od naiwnych :/Z drugiej strony pojawia się coraz więcej osób proszących o zakup jedzenia czy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja najbardziej nie rozumiem, jak ludzie zdrowi mogą nie oddawać krwi. Albo nie rejestrować się jako dawca szpiku. Przecież to NIC nie kosztuje, a jest warte więcej niż miliony monet, bo drugiej osobie może uratować życie! Nie mam pojęcia skąd w ludziach taka znieczulica 🙁
Pamiętam jak w LO mieliśmy organizowane zajęcia przez osoby ze stacji krwiodawstwa. Dokładnie opowiadały o wszystkich plusach i minusach. Wszyscy byli zachwyceni. Następnego dnia grupa chętnych osób mogła iść oddać krew, zamiast na pierwszą lekcję. I co? Z całej szkoły zebrało się jakieś 7 osób…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

jakby pierwsza była matematyka, to na pewno zebrałoby się więcej

Moda na bio
Gość

Pomoc slabszym uczy odpowiedzialnosci i w pewnym sensie daje poczucie sily. Bo kazdy dobry uczynek poprawia samopoczucie i umacnia wlasne przekonanie, ze stac nas na cos dobrego. Pewnie dobroc (jak ze wszystkim innym) zaczyna sie w glowie. pozdrawiam Hardaska

Moda na bio
Gość

Aniu chcialabym napisac wpis o naturalnych metodach na opryszczke (juz zebralam kilka), czytalam gdzies u Ciebie o Twojej metodzie (to byl jakis olejek eteryczny), niestety jaki nie pamietam i nie umiem tego znalezc ponownie na Twoim blogu. Prosze przypomnij mi jaki olejek stosujesz na opryszczke. Pozdrawiam Hardaska

Marta
Gość

Ten post trafił w mój czuły punkt, ponieważ nie umiem odmawiać pomocy, co wbrew pozorom nie jest tak do końca dobre. Nie potrafię zostawić napotkanego bezdomnego zwierzęcia, przez co wiecznie mam w domu nowych stałych i tymczasowych lokatorów i przykładowo przenoszę przejechane zwierzęta w godniejsze miejsca, nie mówiąc już w ogóle o pomaganiu ludziom. Zazwyczaj korzystam ze strony siepomaga.pl, wybieram kilka osób i wierzę, że nie wysyłam pieniędzy naciągaczom 🙂 Niestety, lituję się także nad panami spod sklepu proszącymi o 2 zł na zupę czy bułkę, mimo że wiem, że większość z nich wcale nie myśli o jedzeniu. Wiele razy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo mądry post, cieszę się, że są tacy ludzie! Przecież totalnie warto pomagać, często jest to kwestia niewielkiego wysiłku, a może naprawdę wrzucić trochę pozytywu w życiu potrzebujących! Sama oddaję np 1% podatku na zaufaną fundację L'Arche pomagającą osobom z niepełnosprawnością intelektualną. Mnie to niewiele kosztuje, tylko kilka chwil, a im może pomóc w codziennym funkcjonowaniu…Całkowicie się z Tobą zgadzam i mam nadzieje, że coraz więcej osób będzie wykonywać te małe gesty i zacznie pomagać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo dobry tekst, motywujący, chociaż nie zgadzam się z tym, że biednych też stać na pomaganie finansowe. Rozumiem, że nawet jakbym biedniejszemu oddała 5zł to już byłaby to pomoc, ale problem tkwi w tym, że nawet tych 5 złotych nie mam na zbyciu. Nie mówie tylko o sobie, są też inne osoby, które mają beznadziejną sytuacje materialną. Niestety, nie oddam pieniędzy (nawet drobnej sumy) komuś innemu jeśli każdy grosz jest ważny dla bliskiej mi osoby, która boryka się z chorobą. Dla mnie to jest ważniejsze.Ale myśle, że pomoc innym nie musi odnosić się tylko do pieniędzy, bardzo lubię pomagać, wiele… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Polska to smutny kraj, nasze myślenie zawsze sprowadza się do negatywnych wniosków, w każdym widzimy złodzieja. Niestety sami jesteśmy "dusigroszami", wszystko byśmy chcieli mieć i z nikim się nie dzielić. Nie mówię tu o wszystkich, ale często spotykam się z osobami, którym ciężko jest oddać bezinteresownie chwilę swojego tak cennego czasu. Sama nie jestem święta, ale staram się być dobrym człowiekiem. Jeśli chodzi o pomaganie innym – spotykam się często ze zjawiskiem siedzącej biednej matki, ze śpiącym dzieckiem na rękach. Matka bez butów, dziecko owinięte starym kocykiem. Niby taka bieda, tak źle.. Czasem serce się kraja. Jednak po tym co… Czytaj więcej »

szczurnięta
Gość

Ja lubię pomagać, ale głównie zwierzętom. Niestety i w tym wypadku można się mocno zniechęcić. Przykładowo- swojego czasu byłam wolontariuszką w schronisku dla bezdomnych zwierząt. Schronisko kawał drogi od mojego domu, ale zwierzaki warte tego, by do nich jechać, bo szczęście na ich pyszczkach to coś genialnego. No, ale nie raz nie dwa, pakowałam dupę z rana do komunikacji miejskiej, kiedy na dworze pizga złem- przecież pies musi wyjść na spacer nawet jak śnieg jest, to że ja bluzgam na tę porę roku, nie oznacza, że psiny z racji tego mają siedzieć w budach i nigdzie nie wychodzić- i zostałam… Czytaj więcej »

Previous
Jak przetrwać zimę gdy ma się 32 stopnie Celsjusza?
Stać Cię na Pomoc (RCZ)