Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Jak przetrwać wigilię klasową

autor Posted on

Niedawno wpadłam na pomysł, aby co drugi poniedziałek robić dla was live’a. Podczas pierwszego padło pytanie o to, jak przetrwać wigilię pracowniczą. Nie spodziewałam się jednak, że to pociągnie ono za sobą prośby o przygotowanie materiału na temat jakim jest… wigilia klasowa. W tym 3 dość rozpaczliwe!

Czy wigilia klasowa rzeczywiście stresuje?

Sama nie przypominam sobie wyjątkowo negatywnych odczuć względem tego dnia, ot traktowałam go jak te wszystkie szkolne ślubowania i drętwe apele. Dlatego zapytałam niezawodnego twittera… no i wszystko zrozumiałam.

Przyszło nam żyć w interesujących czasach, gdy ludzie coraz mniej boją się być sobą. Wielu na to narzeka, ale ja uważam, że to fajnie! Że ktoś nie boi się przyznać, że przygotuje na wigilię opcję wegańską, albo że nie czuje się dobrze z opłatkiem, bo nie wierzy, ale może złożyć życzenia tak po prostu.

Wigilia klasowa, czyli sztuuuuuczność!

To, co najbardziej wkurza Was w wigilii klasowej to sztuczność. I ja to rozumiem, bo klasę integruje się cały rok i jeśli układ w klasie w badaniach socjometrycznych wychodzi kiepsko, to wigilia i opłatek tego nie zmienią. To jak z tym słynnym “przeproście się nawzajem i pogódźcie się“. Niby podaliście sobie ręce, ale wcale nie czujecie się pogodzeni, prawda? Poza tym dochodzi do tej okropnej sytuacji, w której często ofiara musi przeprosić swojego oprawcę.

Na to samo narzekacie przy okazji klasowych wigilii. Dzielenie się opłatkiem z kimś, przez kogo boisz się chodzić do szkoły, albo przepłakałeś niejedną noc to nic fajnego, cokolwiek Chrystus nie mówiłby o wybaczaniu i nadstawianiu drugiego policzka.

O właśnie, Chrystus. A jeśli nie jesteś osobą wierzącą? Śpiewać kolędy ze wszystkimi czy nie? Dzielić się opłatkiem? Ktoś powie – no dobra, korona ci z głowy nie spadnie, to nic takiego. Ktoś inny pomyśli, że jego udział w praktykach – jakby nie patrzeć, religijnych, w które nie wierzy się całym sercem to profanacja. W końcu ten opłatek to ważny dla niektórych symbol.

Możesz zawsze podać po prostu rękę składając życzenia. Nie chcesz być specjalnie wylewny? Złóż krótko, zwięźle i na temat. Mi ktoś kiedyś powiedział “życzę ci, żebyś była trochę milsza”. Auć! Ale było to w tamtym momencie bardzo prawdziwe!

wigilia klasowa mem

Jeśli o mnie chodzi, to ja jestem fanką tego podejścia, gdzie zamiast walących chemią pseudopierniczków i napoju w kolorze płynu do mycia naczyń po prostu zamawia się pizzę i ogląda się razem jakiś świąteczny film. Tak, z gatunku tych głupich komedii albo i nawet Kevina, who cares!
Fajnie i bez zadęcia, ale inni powiedzą, że jednak tradycja powinna być kultywowana. Sęk w tym, że dzisiejsza młodzież (zawsze chciałam to powiedzieć! :)) nie jest tak podatna na indoktrynacje i bardziej świadomie podchodzi do tego w co wierzy dlatego, że serio wierzy, a co robi bezrefleksyjnie, bo po prostu wszyscy tak robią.
Dla mnie to na plus, to że ktoś dzisiaj neguje tradycje nie oznacza, że nie będzie chciał ich kultywować gdy założy w przyszłości własny dom.

Wigilia klasowa i prezenty…

Skoro wigilia klasowa, to jeszcze te nieszczęsne prezenty… Trudny temat. Serio trudny. Po pierwsze – losowanie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wylosuje nielubianą osobę. I to naprawdę nie jest fajne, bo czasami ludzie robią sobie złośliwe i wredne “prezenty”.
Po drugie – kwota. Wiele szkół ustala próg – do 15, 20, 30 zł. Zawsze znajdzie się ktoś, kto powie – “za te pieniądze nie da się nic kupić” i cóż, jest w tym sporo prawdy, bo większość osób wychodzi z wigilii z jakimś badziewiem, na które nigdy w życiu nie spojrzy. Ale pomyślcie o gorzej sytuowanych uczniach – to nie jest ich wina, że mają niezaradnych rodziców, a z własnych mozolnie zbieranych pieniędzy pewnie wolą kupić coś bliskim, niż losowej, pewnie nawet nieszczególnie lubianej osobie z klasy.
Zdarza się też często, że ktoś nie przyniesie prezentu albo nie przyjdzie na wigilię, i jedna osoba wyjdzie z pustymi rękami. Bardzo przykre, postawcie się na jej miejscu :(.
Losowanie nie jest idealną metodą, ale sprawia, że nikt nie zostaje “bez pary” (w zależności od tego, czy liczba uczniów jest parzysta czy nie, decyduje się o włączeniu do losowania nauczyciela). Nikt nie chciałby być tym uczniem, który zostaje na końcu sam, wierzcie mi!

wigilia klasowa

Fajne wyjście to też rezygnacja z tej zabawy i zbiórka na jakiś ważny cel. Np. przynosicie przybory szkolne albo zrzucacie się po dyszce na jakieś rzeczy dla domu dziecka albo schroniska.

Ah, jeszcze przynoszenie jedzenia. Czasami to są ciastka i napoje, innym razem angażuje się rodziców w pieczenie ciast. Niby spoko, ale rzadko kiedy dochodzi się do końca szkoły gdzieś dalej niż do 3/4 listy. Może teraz w podstawówce, ale zazwyczaj uczniowie z końca alfabetu nigdy nic nie przynoszą. Trochę słabe ;-).

Wigilia klasowa może być fajna, gdy wychowawca wcześniej włożył wysiłek w zintegrowanie i zgranie klasy. Jeśli jesteście zespołem, będziecie bawić się fajnie. Jeśli nie – jedno sztuczne spotkanie tego nie zmieni.

Niezależnie od tego jak będzie wyglądać Twoja wigilia – spróbuj podejść do tego z uśmiechem. Może mała podmianka kolęd na świąteczne hity trochę rozluźni atmosferę? W najgorszym razie podejdź do tego jak do wizyty u stomatologa. Raczej mało kto chodzi tam z przyjemnością, ale po wszystkim czujesz pewien rodzaj ulgi, że to już za Tobą.
Ściskam, Ania

Wpis posiada wersję video: https://youtu.be/vsUnJ2o-Pzw

Może spodoba ci się:

Uściski, Ania

5
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
KlaudiaAniamalujeJoaFrieneshewSzyciownik Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Szyciownik
Gość

Cześć,

U nas graliśmy w mafię na wigilii. Moim zdaniem super pomysł to kalambury świąteczne. Zawsze jest z tym zabawa. No i życzenia nie każdy-każdemu, a grupowo, całej klasie każdy i tyle. O wiele lepiej życzyć wszystkim “żeby babka od gegry nie stawiała tyle pał”, niż się męczyć z życzeniami dla osób, które się nie lubi.

Pozdrawiam
Kasia

Frieneshew
Gość

Ja jak chodziłam do liceum to ludzie mówili sobie co chcą dostać, więc problem był z głowy. Jako że nie byłam wierząca to nie dzieliłam się opłatkiem i mogłam uniknąć obrzydliwego obściskiwania się z nauczycielką.. Ale naprawdę super pomysłem byłoby oglądanie jakiegoś filmu świątecznego i słuchanie piosenek a nie kolęd. Niestety u nas było sztywno i sztucznie.

Joa
Gość

Aniu, bardzo dobry tekst. Jednak jako typowy informol nie mogę przejść bez słowa obok jednego błędu logicznego. W losowaniu absolutnie nie musi brać udziału parzysta ilość osób! Wyobraz sobie, że w losowaniu biorą udział trzy osoby i każda wrzuca do miski kartkę z imieniem. Potem każda z nich losuje jedną kartkę. Ile kartek zostało w misce? No zero, bo tyle samo brało udział w losowaniu co losowało. Myślę jednak że doskonale o tym wiesz, ale skojarzyło Ci się z ustawianiem się w parach i stąd ta mała nieścisłość. Super, że piszesz dla uczniów. Sama korzystam z niektórych tekstów na ten… Czytaj więcej »

Klaudia
Gość

W technikum robiłam sobie prezenty tylko z przyjaciółkami. Wtedy sprawiało nam to frajdę. A co do samej wigilii, miałam ateistę w klasie, który po prostu na nią nie przychodził. I tyle. Nie powinno się nikogo zmuszać.

Previous
10 sytuacji, które pokażą ci, jaka jest Gruzja
Jak przetrwać wigilię klasową