Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Rzadko jestem na Śląsku, a jeśli jestem to niestety tylko na chwilę, ale urok Nikiszowca działa na mnie za każdym razem jeszcze mocniej. Podobnie jak rolada z kluskami śląskimi i modrą kapustą, ktoś kto to wymyślił jest geniuszem. 
Jedna z najfajniejszych rzeczy w tym kraju to naprawdę zróżnicowana kuchnia regionalna. 
I przy okazji mam pytanie - czy ciasto ucierane to dla was ciasto, czy mówicie „upiekłam placek ze śliwkami”?
Bo dla mnie zdecydowanie są ciasta, i ciasta na które mówię placki.
#Katowice #Nikiszowiec #Śląsk #blogerka #podróżemałeiduże #podróże #zwiedzamy #kato #silesia #sukienka #ootdfashion #ootd #cegła #Polska

Rzadko jestem na Śląsku, a...

Licencjat w toku czyli wyzwanie tygodnia

Pierwszy raz od początku studiów czuję ekscytację na dźwięk słowa licencjat. Serio! Gdyby z poniższego zdjęcia usunąć puszki, można zyskać niemal pełne wyobrażenie o stanie mojego biurka w tym momencie.

source: tumblr
Nie lubię prac odtwórczych, a licencjat, w pewnym sensie, do takich właśnie prac należy. Jasne, mam też część badawczą (na razie w planach :)), ale samo  ubieranie w inne słowa cudzych definicji nie należy do zajęć iście porywających.
 Jak to się stało, że (w końcu!) przysiadłam nad pracą?
Nie powiem, że zbliżający się termin obrony, bo zewsząd jestem karmiona uspokajającymi opiniami znajomych którzy twierdzą, że jak się ma materiały, to tydzień wyjęty z życia załatwi sprawę. A z badaniami to najwyżej dwa. Łatwo kupuję takie teksty bo
– pracę maturalną zaczęła pisać sobie ołówkiem na zasadzie luźnych haseł dopiero w dniu matury
– te opinie najzwyczajniej w świecie mnie uspokajają, przesuwając stres związany z niewyrobięsię w bliżej nieokreśloną przyszłość
– najlepiej wychodzi mi to, co robię w ostatnim momencie.
 Ale patrząc na to z drugiej strony, warto pochylić się nad zaletami szybkiego skończenia pracy. No bo co tu kryć, niedługo (mam nadzieję!) ta wyjątkowo piękna zima pójdzie sobie precz i będzie ciepło. A jak jest ciepło, to nie chce się siedzieć nad laptopem. Po drugie – im szybciej skończę, tym szybciej pozbędę się powracającej jak bumerang myśli piszdziewczyno. Po trzecie – na nowo poczułam flow i zaciekawił mnie mój temat.
 Problematyka pracy z uczniem zdolnym zawsze była dla mnie ciekawa, ale… ile można pisać o różnych definicjach?! Mam nadzieję, że szybko przebrnę przez ten etap. W środę konsultuję lekką modyfikację tematu, konkretnie – chcę zbadać całkiem inną grupę niż początkowo planowałam, co dość znacząco zmieni plan mojej pracy. Mam wrażenie, że jeśli to się nie powiedzie, to całe flow opadnie. Dlatego moim celem jest uporanie się najgorszą częścią pracy do środy, a z całą teorią do końca kwietnia, czyli niedzieli. Jeśli napiszę rozdział teoretyczny (jeden duży lub dwa mniejsze, w zależności od zdania p. promotor) w tydzień, to będzie to dla mnie COŚ. Nie , żeby to był jakiś wielki wyczyn, ale nie chcę całej wiosny spędzić tak :
tumblr

  Potem nudna będzie tylko metodologia, badania powinny pójść sprawnie a samo ich opracowanie to jedna z przyjemniejszych (przynajmniej w teorii) części mojej pracy. Jeśli z Waszych doświadczeń wynika, że tak nie jest, nie wyprowadzajcie mnie proszę z błędu 😉
 Relacja z pola bitwy : zaczęłam pisać dzisiaj, mam 6 stron. Bez szału, to prawda. Z drugiej strony – połowę spędzonego nad pracą czasu pochylałam się nad książkami, z godzinę zajęło mi tworzenie bardzo schematycznych, krótkich notatek. Samo pisanie zajęło mi dzisiaj jakieś 3-4 godziny… Dużo. Ale już załapałam o co w tym chodzi, więc dalej pójdzie chyba trochę bardziej gładko. I hope so!
Jestem ciekawa, czy dam radę. Koleżanka śmiała się ze mnie, że po obronie będę mogła napisać poradnik Jak napisać świetną pracę dyplomową w trzy tygodnie. Może o pisaniu poradników nie marzę, ale chciałabym, aby jej słowa okazały się prorocze 🙂
XOXO

Co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

32 Comments
  • outside-glass
    Marzec 24, 2013

    Trzymam kciuki, żeby wszystko wyszło jak sobie zaplanowałaś! 🙂

  • Charlotte
    Marzec 24, 2013

    robię dokładnie to samo, tyle, że z mgr jest trochę więcej roboty.. mnie na słowo mgr wszystko swędzieć zaczyna 😐 i w sumie 80% czasu jaki przeznaczam na pisanie stanowi wkurzanie się na to, że przepisuję książki. Jeszcze ten durny antyplagiat, zaznaczy mi, że przytoczenie normy prawnej (której nie da się zmienić!) będzie plagiatem 😐 normalnie niedobrze mi. Najgorsze jest to, że codziennie przekładam pisanie, bo a to się źle czuję, a to coś mi nie pasuje. I jeszcze mam tyle obowiązków domowych, że serio po całym dniu nie chce mi się do tego shitu siadać. Wybiłam sobie z głowy doktorat.

    • Aniamaluje
      Marzec 24, 2013

      no właśnie ja też mam sporo aktów prawnych oraz definicji zawierających zwroty których synonimy nie istnieją. Tzn. słowa które uchodzą za ich synonimy w pedagogice wcale synonimami nie są. To mnie trochę frustruję, bo zamiast dać jakiś wkład w daną dziedzinę dokonuję językowych akrobacji żeby nie zniekształcić danego pojęcia, zachować jego sens ale ubrać je w inne słowa.
      Trzymam kciuki za Twoją magisterkę!

    • Charlotte
      Marzec 24, 2013

      Dokładnie, ja mam problem ze słowem URZECZYWISTNIANIE. Śni mi się po nocach. Fajnie masz, że masz badawczą pracę, a nie odtwórczo-gównianą jak ja. I plusem licencjatu jest to, że po 3 latach studiów coś masz, papier, doświadczenie w pisaniu i ten nabyty know-how. Ilu u nas studentów poleciało z 4 na 2 rok. Masakra.
      Dziękuję bardzo, ja za Twój licencjat też zaciskam mocno kciuki! Ja mam termin obrony 16 maja buahaha. A mam pierwszy rozdział niekompletny, bo ciągle coś dopisuję, co mi wpadnie w oko, 2 w 80% i 3 w 30 %, 4 nietknięty. Buuuuuu ;(

    • Charlotte
      Marzec 24, 2013

      a to moje biurko: http://i46.tinypic.com/34ganh5.jpg . Nie mogę się doczekać jak je opróżnię! A macie już pytania na egzamin mgr? Bo ja dodatkowo robię każdego dnia te (łącznie)50 pytań….

    • meis
      Marzec 25, 2013

      Ten cały antyplagiat to śmiechu warte. Jak nam promotor opowiadał na jakiej zasadzie on działa to dosłownie kopara opada. Antyplagiat zaznacza wszystko co jest z jakiejś książki, nawet jeśli jest to w jakimś stopniu zmienione. A zadaniem promotora jest potem przeglądanie pracy i sprawdzanie czy są odpowiednie przypisy dolne, dlatego kazał nam uzywać przypisów harwardzkich, które znacznie ułatwiają pracę.

    • Charlotte
      Marzec 25, 2013

      też obowiązek sprawdzania ma 100% studentow u Ciebie? u nas kazdy sr.żarem, a to taka żena, jak program może postawić Ci zarzut plagiatu. Słyszałam też o białej spacji.

  • Słonecznik
    Marzec 24, 2013

    Super – 6 stron to już dużo 🙂
    Mnie zniechęca brak biurka w pokoju, a w reszcie domu jest za zimno, żeby siedzieć kilka godzin i pisać 🙁
    Muszę skołować sobie jakiś stolik :/

  • onepart0fme
    Marzec 24, 2013

    ja właśnie siedzę nad inżynierką z zakresu genomiki i jak zwykle wkurzam się na siebie, że wszystko muszę robić na ostatnią chwilę!

  • okami
    Marzec 25, 2013

    Ja się obawiam, że będę tak miała z magisterką, bo dopiero na ostatnim roku zaczniemy wybierać temat :/ Licencjat zaczęliśmy na drugim i jeszcze przed rozpoczęciem trzeciego cały plan pracy i metodologia były gotowe. Nie lubię takiego huzia na Józia, do którego zmusi mnie nowy wydział 😛

  • ROXANNE
    Marzec 25, 2013

    powodzenia życzę! ja wolę nie brać sie za wszystko na ostatnią chwilę, bo potem robi się mały galimatias:) Będzie 5 😉

  • Weronika F.
    Marzec 25, 2013

    właśnie lepiej do końca kwietnia napisać i potem cieszyć się wiosną, bo teraz to mrozi za bardzo na zewnątrz.. ;/

  • Justyna sobońska
    Marzec 25, 2013

    Nominowałam Cię do Best Blog Award

  • madzia
    Marzec 25, 2013

    Powodzenia Aniu. Najważniejszy jest flow, więc trzymaj go mocno 😉

  • meis
    Marzec 25, 2013

    Powodzenia! Trzymam za Ciebie kciuki!
    Ja swojego licencjata zaczęłam pisać też niedługo przed obroną, może nie był taki rewelacyjny jakbym chciała, ale może to troche z winy promotorki, która nie pomagała nam abyśmy wbili się na właściwe tory.
    Teraz siedzę przed magisterką i mam piękne 0 stron i kilka książek na oku, które trzeba poczytać. Jak widzę te wszelkie definicje do rozdziału teoretycznego to dosłownie mam ciarki. Zazdroszczę znajomemu z roku, bo jak on się uweźmie to ma już cały teoretyczny i zaczyna część metodologiczną robić…
    Zawsze sobie mówię, że zrobię to wcześniej i będę miała wcześniej spokój, ale dlaczego nie potrafię tak zrobić… Dobrze, że mam teraz fajnego promotora, który nam wszystko tłumaczy i bardzo pomaga, choć nas straszy, że w przyszłym roku wróci nasza poprzednia promotorka i nas zabierze 😮

  • Beauty Spot
    Marzec 25, 2013

    dobrze Ci idzie! No i świetna decyzja, by robić to teraz! Ja całe dwa dni w bibliotece pisałam marne 4 stronki 😉 Ale potem na szczęście się bardziej rozpędziłam, niestety takie prace to upierdliwa sprawa.. Powodzenia 🙂

  • Miracidium
    Marzec 25, 2013

    powodzenia ! 6 stron w jeden dzień to sporo, ja w ciągu tygodnia z trudem wydusiłam trzy. może trochę sprawę utrudnia mi fakt że wszystkie materiały mam po angielsku…
    na moim wydziale np. antyplagiat nie jest stosowany [studiuję Biologię], a przynajmniej ze strony uczelni tak wynika. Niektórych definicji, czy tak jak u Ciebie- aktów prawnych zwyczajnie nie da się ubrać w inne słowa i trzeba je napisać tak jak brzmią w podręcznikach.
    pozdrawiam i życzę cierpliwości w pisaniu 😀

  • Anonimowy
    Marzec 25, 2013

    Trzymam kciuki za pisanie! Ja póki co jestem na etapie wyboru tematu pracy inżynierskiej i już denerwuje mnie fakt, że większość dotyczy opracowania literaturowego, a dodatkowo nie wiadomo skąd czerpać informację o dostępnych tematach, bo mój wydział jest nieogarnięty. A samej nie umiem na nic wpaść, bo w gruncie rzeczy może mnie zainteresować wszystko, nie mam sprecyzowanego zainteresowania dotyczącego mojego kierunku studiów.
    Pozdrawiam ; )

    • Anonimowy
      Marzec 25, 2013

      i zapraszam na mój raczkujący blog!

  • Balbina Ogryzek
    Marzec 25, 2013

    powodzenia, najważniejsze, że zaczęłaś 🙂 zawsze robilam tak jak ty, wszystko na ostatnią chwilę. Mój licencjat napisałam przez cztery dni (w tym dwie noce całkiem nieprzespane) ale jakoś poszło. Mam nadzieję, że do magistra bardziej się przyłożę! 🙂

  • Anonimowy
    Marzec 25, 2013

    Zainspirowałaś mnie!
    Zobowiązuję się do końca marca zrobić całą prezentację maturalną. Nie mam takiego opanowania jak Ty, żeby robić ją w dniu prezentacji, a przed maturą (i ogólnie, na co dzień) mam ciekawsze rzeczy do robienia. Wiem że mi się uda, bo to nic trudnego, ale sama myśl o tym, że muszę się za to zabrać zatruwa mi każdy wieczór 😀
    Akurat mam rekolekcje, a na święta zostaję w domu, więc jutro robię wyprawę do biblioteki. 🙂

    Dziękuję!

    Marysia

  • Króliczek Doświadczalny
    Marzec 25, 2013

    Pisz dziewczyno:) ja ze swoją magisterką przedłużałam to w nieskończoność, aż w końcu nie zdążyłam obronić się w czerwcu i robiłam to na koniec września. Najlepsze jednak, że jak już się za to porządnie wzięłam, to zaczęło mi się to podobać, wciągnęło mnie pisanie tak, że aż promotor się pozytywnie zdziwił:)

    Nie polecam Ci wersji 'dwa tygodnie wyjęte z życia', tylko systematyczne robienie czegokolwiek, co posuwa pracę do przodu, codziennie. To naprawdę dużo daje, cały czas jesteś w temacie i nie masz takich wyrzutów sumienia, które żyć nie dają w spokoju i nie pozwalają się cieszyć tym, że w danym momencie nic nie robisz:)

  • Anonimowy
    Marzec 25, 2013

    Powodzenia!
    A ja przysiadam do prezentacji maturalnej, chcę to już napisać i mieć spokój;) Chociaż mam tak jak Ty, że najlepiej wszystko wychodzi mi robione na ostatnią chwilę.

  • thedarksideoflight
    Marzec 25, 2013

    Moja praca powstała w niecały tydzień jeśli bierze się pod uwagę samo czytanie (właściwych) książek i pisanie, bo szukanie źródeł zajęło mi sporo czasu a promotor niestety nie okazał się pomocny 🙁 Najciężej było z teorią, pół biedy książki w języku angielskim, ale chciałam jeszcze podrozdział poświęcić gramatyce polskiej z punktu widzenia 'naszych' filologów, nie trafiłam na źródła, które by mi bardzo pomogły i w końcu opisałam wszystko na podstawie książek w j. angielskim:/ Za to część praktyczna to u nie bajka 🙂 Bawiłam się świetnie i szalenie byłam zadowolona z siebie bo wyniki mnie zaskoczyły – nie zdołałam wszystkiego przewidzieć 😀
    Przebojów trochę miałam z tą pracą, tym bardziej, że temat zdeklarowałam pod koniec drugiego roku po czym zmieniłam go w grudniu 😉

  • różowy beret
    Marzec 25, 2013

    ja się męczę z pracą magisterską, a za mną już licencjat i jeszcze jedna praca magisterska. i choć mam już tego pisania seredecznie dość to staram się nie myśleć o tym że muszę pisac tylko po prostu siadam i piszę.

  • BogusiaM
    Marzec 26, 2013

    trzymam kciuki:) dasz rade! nie takie rzeczy robiłaś;p

  • wonn
    Marzec 26, 2013

    Trzymaj sie ! Zycze powodzenia, z pewnoscia dasz sobie rade 😉

  • paranoJa
    Marzec 26, 2013

    chyba chodziło o koniec marca* 😉

    ja swojej prezentacji maturalnej nie napisałam wcale. można? można. powodzenia! 🙂

  • M.
    Marzec 27, 2013

    O, a ja właśnie spędzam moją 10 dziś godzinę nad magisterką i dla rozluźnienia weszłam sobie na Twojego bloga. A tu co? Rozluźnienia nie będzie, bo tu też o pisaniu. Jeszcze mnie zdołowałaś tymi trzema tygodniami. Od ponad miesiąca już niby piszę i mam całe… 14 stron :/ Faktycznie wiosna idzie, więc trzeba się wziąć za siebie porządnie i to napisać, a nie tylko rozmyślać o tej pracy.

  • przystannatalii
    Maj 19, 2014

    Hej,
    gdybyście potrzebowali pomocy przy pisaniu licencjatu czy pracy magisterskiej polecam tę stronkę http://www.pracedyplomowe.edu.pl/artykuly.html. Jest tutaj wszystko. Artykuły na temat pisania pracy, poradniki, dzieła innych studentów z których możecie zaczerpnąć inspiracji. Gorąco polecam

Previous
Próba rozjaśnienia czarnych włosów
Licencjat w toku czyli wyzwanie tygodnia