Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Licencjat w toku czyli wyzwanie tygodnia

Pierwszy raz od początku studiów czuję ekscytację na dźwięk słowa licencjat. Serio! Gdyby z poniższego zdjęcia usunąć puszki, można zyskać niemal pełne wyobrażenie o stanie mojego biurka w tym momencie.

source: tumblr
Nie lubię prac odtwórczych, a licencjat, w pewnym sensie, do takich właśnie prac należy. Jasne, mam też część badawczą (na razie w planach :)), ale samo  ubieranie w inne słowa cudzych definicji nie należy do zajęć iście porywających.
 Jak to się stało, że (w końcu!) przysiadłam nad pracą?
Nie powiem, że zbliżający się termin obrony, bo zewsząd jestem karmiona uspokajającymi opiniami znajomych którzy twierdzą, że jak się ma materiały, to tydzień wyjęty z życia załatwi sprawę. A z badaniami to najwyżej dwa. Łatwo kupuję takie teksty bo
– pracę maturalną zaczęła pisać sobie ołówkiem na zasadzie luźnych haseł dopiero w dniu matury
– te opinie najzwyczajniej w świecie mnie uspokajają, przesuwając stres związany z niewyrobięsię w bliżej nieokreśloną przyszłość
– najlepiej wychodzi mi to, co robię w ostatnim momencie.
 Ale patrząc na to z drugiej strony, warto pochylić się nad zaletami szybkiego skończenia pracy. No bo co tu kryć, niedługo (mam nadzieję!) ta wyjątkowo piękna zima pójdzie sobie precz i będzie ciepło. A jak jest ciepło, to nie chce się siedzieć nad laptopem. Po drugie – im szybciej skończę, tym szybciej pozbędę się powracającej jak bumerang myśli piszdziewczyno. Po trzecie – na nowo poczułam flow i zaciekawił mnie mój temat.
 Problematyka pracy z uczniem zdolnym zawsze była dla mnie ciekawa, ale… ile można pisać o różnych definicjach?! Mam nadzieję, że szybko przebrnę przez ten etap. W środę konsultuję lekką modyfikację tematu, konkretnie – chcę zbadać całkiem inną grupę niż początkowo planowałam, co dość znacząco zmieni plan mojej pracy. Mam wrażenie, że jeśli to się nie powiedzie, to całe flow opadnie. Dlatego moim celem jest uporanie się najgorszą częścią pracy do środy, a z całą teorią do końca kwietnia, czyli niedzieli. Jeśli napiszę rozdział teoretyczny (jeden duży lub dwa mniejsze, w zależności od zdania p. promotor) w tydzień, to będzie to dla mnie COŚ. Nie , żeby to był jakiś wielki wyczyn, ale nie chcę całej wiosny spędzić tak :
tumblr

  Potem nudna będzie tylko metodologia, badania powinny pójść sprawnie a samo ich opracowanie to jedna z przyjemniejszych (przynajmniej w teorii) części mojej pracy. Jeśli z Waszych doświadczeń wynika, że tak nie jest, nie wyprowadzajcie mnie proszę z błędu 😉
 Relacja z pola bitwy : zaczęłam pisać dzisiaj, mam 6 stron. Bez szału, to prawda. Z drugiej strony – połowę spędzonego nad pracą czasu pochylałam się nad książkami, z godzinę zajęło mi tworzenie bardzo schematycznych, krótkich notatek. Samo pisanie zajęło mi dzisiaj jakieś 3-4 godziny… Dużo. Ale już załapałam o co w tym chodzi, więc dalej pójdzie chyba trochę bardziej gładko. I hope so!
Jestem ciekawa, czy dam radę. Koleżanka śmiała się ze mnie, że po obronie będę mogła napisać poradnik Jak napisać świetną pracę dyplomową w trzy tygodnie. Może o pisaniu poradników nie marzę, ale chciałabym, aby jej słowa okazały się prorocze 🙂
Uściski, Ania

32
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
przystannataliiM.AniamalujeparanoJawonn Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
outside-glass
Gość

Trzymam kciuki, żeby wszystko wyszło jak sobie zaplanowałaś! 🙂

Charlotte
Gość

robię dokładnie to samo, tyle, że z mgr jest trochę więcej roboty.. mnie na słowo mgr wszystko swędzieć zaczyna 😐 i w sumie 80% czasu jaki przeznaczam na pisanie stanowi wkurzanie się na to, że przepisuję książki. Jeszcze ten durny antyplagiat, zaznaczy mi, że przytoczenie normy prawnej (której nie da się zmienić!) będzie plagiatem 😐 normalnie niedobrze mi. Najgorsze jest to, że codziennie przekładam pisanie, bo a to się źle czuję, a to coś mi nie pasuje. I jeszcze mam tyle obowiązków domowych, że serio po całym dniu nie chce mi się do tego shitu siadać. Wybiłam sobie z głowy… Czytaj więcej »

Charlotte
Gość

Dokładnie, ja mam problem ze słowem URZECZYWISTNIANIE. Śni mi się po nocach. Fajnie masz, że masz badawczą pracę, a nie odtwórczo-gównianą jak ja. I plusem licencjatu jest to, że po 3 latach studiów coś masz, papier, doświadczenie w pisaniu i ten nabyty know-how. Ilu u nas studentów poleciało z 4 na 2 rok. Masakra.
Dziękuję bardzo, ja za Twój licencjat też zaciskam mocno kciuki! Ja mam termin obrony 16 maja buahaha. A mam pierwszy rozdział niekompletny, bo ciągle coś dopisuję, co mi wpadnie w oko, 2 w 80% i 3 w 30 %, 4 nietknięty. Buuuuuu ;(

Charlotte
Gość

a to moje biurko: http://i46.tinypic.com/34ganh5.jpg . Nie mogę się doczekać jak je opróżnię! A macie już pytania na egzamin mgr? Bo ja dodatkowo robię każdego dnia te (łącznie)50 pytań….

meis
Gość

Ten cały antyplagiat to śmiechu warte. Jak nam promotor opowiadał na jakiej zasadzie on działa to dosłownie kopara opada. Antyplagiat zaznacza wszystko co jest z jakiejś książki, nawet jeśli jest to w jakimś stopniu zmienione. A zadaniem promotora jest potem przeglądanie pracy i sprawdzanie czy są odpowiednie przypisy dolne, dlatego kazał nam uzywać przypisów harwardzkich, które znacznie ułatwiają pracę.

Charlotte
Gość

też obowiązek sprawdzania ma 100% studentow u Ciebie? u nas kazdy sr.żarem, a to taka żena, jak program może postawić Ci zarzut plagiatu. Słyszałam też o białej spacji.

Słonecznik
Gość

Super – 6 stron to już dużo 🙂
Mnie zniechęca brak biurka w pokoju, a w reszcie domu jest za zimno, żeby siedzieć kilka godzin i pisać 🙁
Muszę skołować sobie jakiś stolik :/

onepart0fme
Gość

ja właśnie siedzę nad inżynierką z zakresu genomiki i jak zwykle wkurzam się na siebie, że wszystko muszę robić na ostatnią chwilę!

okami
Gość

Ja się obawiam, że będę tak miała z magisterką, bo dopiero na ostatnim roku zaczniemy wybierać temat :/ Licencjat zaczęliśmy na drugim i jeszcze przed rozpoczęciem trzeciego cały plan pracy i metodologia były gotowe. Nie lubię takiego huzia na Józia, do którego zmusi mnie nowy wydział 😛

ROXANNE
Gość

powodzenia życzę! ja wolę nie brać sie za wszystko na ostatnią chwilę, bo potem robi się mały galimatias:) Będzie 5 😉

Weronika F.
Gość

właśnie lepiej do końca kwietnia napisać i potem cieszyć się wiosną, bo teraz to mrozi za bardzo na zewnątrz.. ;/

Justyna sobońska
Gość

Nominowałam Cię do Best Blog Award

madzia
Gość

Powodzenia Aniu. Najważniejszy jest flow, więc trzymaj go mocno 😉

meis
Gość

Powodzenia! Trzymam za Ciebie kciuki!Ja swojego licencjata zaczęłam pisać też niedługo przed obroną, może nie był taki rewelacyjny jakbym chciała, ale może to troche z winy promotorki, która nie pomagała nam abyśmy wbili się na właściwe tory. Teraz siedzę przed magisterką i mam piękne 0 stron i kilka książek na oku, które trzeba poczytać. Jak widzę te wszelkie definicje do rozdziału teoretycznego to dosłownie mam ciarki. Zazdroszczę znajomemu z roku, bo jak on się uweźmie to ma już cały teoretyczny i zaczyna część metodologiczną robić…Zawsze sobie mówię, że zrobię to wcześniej i będę miała wcześniej spokój, ale dlaczego nie potrafię… Czytaj więcej »

Beauty Spot
Gość

dobrze Ci idzie! No i świetna decyzja, by robić to teraz! Ja całe dwa dni w bibliotece pisałam marne 4 stronki 😉 Ale potem na szczęście się bardziej rozpędziłam, niestety takie prace to upierdliwa sprawa.. Powodzenia 🙂

Miracidium
Gość

powodzenia ! 6 stron w jeden dzień to sporo, ja w ciągu tygodnia z trudem wydusiłam trzy. może trochę sprawę utrudnia mi fakt że wszystkie materiały mam po angielsku…
na moim wydziale np. antyplagiat nie jest stosowany [studiuję Biologię], a przynajmniej ze strony uczelni tak wynika. Niektórych definicji, czy tak jak u Ciebie- aktów prawnych zwyczajnie nie da się ubrać w inne słowa i trzeba je napisać tak jak brzmią w podręcznikach.
pozdrawiam i życzę cierpliwości w pisaniu 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Trzymam kciuki za pisanie! Ja póki co jestem na etapie wyboru tematu pracy inżynierskiej i już denerwuje mnie fakt, że większość dotyczy opracowania literaturowego, a dodatkowo nie wiadomo skąd czerpać informację o dostępnych tematach, bo mój wydział jest nieogarnięty. A samej nie umiem na nic wpaść, bo w gruncie rzeczy może mnie zainteresować wszystko, nie mam sprecyzowanego zainteresowania dotyczącego mojego kierunku studiów.
Pozdrawiam ; )

Anonimowy
Gość
Anonimowy

i zapraszam na mój raczkujący blog!

Balbina Ogryzek
Gość

powodzenia, najważniejsze, że zaczęłaś 🙂 zawsze robilam tak jak ty, wszystko na ostatnią chwilę. Mój licencjat napisałam przez cztery dni (w tym dwie noce całkiem nieprzespane) ale jakoś poszło. Mam nadzieję, że do magistra bardziej się przyłożę! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zainspirowałaś mnie!
Zobowiązuję się do końca marca zrobić całą prezentację maturalną. Nie mam takiego opanowania jak Ty, żeby robić ją w dniu prezentacji, a przed maturą (i ogólnie, na co dzień) mam ciekawsze rzeczy do robienia. Wiem że mi się uda, bo to nic trudnego, ale sama myśl o tym, że muszę się za to zabrać zatruwa mi każdy wieczór 😀
Akurat mam rekolekcje, a na święta zostaję w domu, więc jutro robię wyprawę do biblioteki. 🙂

Dziękuję!

Marysia

Króliczek Doświadczalny
Gość

Pisz dziewczyno:) ja ze swoją magisterką przedłużałam to w nieskończoność, aż w końcu nie zdążyłam obronić się w czerwcu i robiłam to na koniec września. Najlepsze jednak, że jak już się za to porządnie wzięłam, to zaczęło mi się to podobać, wciągnęło mnie pisanie tak, że aż promotor się pozytywnie zdziwił:) Nie polecam Ci wersji 'dwa tygodnie wyjęte z życia', tylko systematyczne robienie czegokolwiek, co posuwa pracę do przodu, codziennie. To naprawdę dużo daje, cały czas jesteś w temacie i nie masz takich wyrzutów sumienia, które żyć nie dają w spokoju i nie pozwalają się cieszyć tym, że w danym… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Powodzenia!
A ja przysiadam do prezentacji maturalnej, chcę to już napisać i mieć spokój;) Chociaż mam tak jak Ty, że najlepiej wszystko wychodzi mi robione na ostatnią chwilę.

thedarksideoflight
Gość

Moja praca powstała w niecały tydzień jeśli bierze się pod uwagę samo czytanie (właściwych) książek i pisanie, bo szukanie źródeł zajęło mi sporo czasu a promotor niestety nie okazał się pomocny 🙁 Najciężej było z teorią, pół biedy książki w języku angielskim, ale chciałam jeszcze podrozdział poświęcić gramatyce polskiej z punktu widzenia 'naszych' filologów, nie trafiłam na źródła, które by mi bardzo pomogły i w końcu opisałam wszystko na podstawie książek w j. angielskim:/ Za to część praktyczna to u nie bajka 🙂 Bawiłam się świetnie i szalenie byłam zadowolona z siebie bo wyniki mnie zaskoczyły – nie zdołałam wszystkiego… Czytaj więcej »

różowy beret
Gość

ja się męczę z pracą magisterską, a za mną już licencjat i jeszcze jedna praca magisterska. i choć mam już tego pisania seredecznie dość to staram się nie myśleć o tym że muszę pisac tylko po prostu siadam i piszę.

BogusiaM
Gość

trzymam kciuki:) dasz rade! nie takie rzeczy robiłaś;p

wonn
Gość

Trzymaj sie ! Zycze powodzenia, z pewnoscia dasz sobie rade 😉

paranoJa
Gość

chyba chodziło o koniec marca* 😉

ja swojej prezentacji maturalnej nie napisałam wcale. można? można. powodzenia! 🙂

M.
Gość

O, a ja właśnie spędzam moją 10 dziś godzinę nad magisterką i dla rozluźnienia weszłam sobie na Twojego bloga. A tu co? Rozluźnienia nie będzie, bo tu też o pisaniu. Jeszcze mnie zdołowałaś tymi trzema tygodniami. Od ponad miesiąca już niby piszę i mam całe… 14 stron :/ Faktycznie wiosna idzie, więc trzeba się wziąć za siebie porządnie i to napisać, a nie tylko rozmyślać o tej pracy.

przystannatalii
Gość

Hej,
gdybyście potrzebowali pomocy przy pisaniu licencjatu czy pracy magisterskiej polecam tę stronkę http://www.pracedyplomowe.edu.pl/artykuly.html. Jest tutaj wszystko. Artykuły na temat pisania pracy, poradniki, dzieła innych studentów z których możecie zaczerpnąć inspiracji. Gorąco polecam

Previous
Próba rozjaśnienia czarnych włosów
Licencjat w toku czyli wyzwanie tygodnia