Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Licencjat w toku czyli wyzwanie tygodnia

Pierwszy raz od początku studiów czuję ekscytację na dźwięk słowa licencjat. Serio! Gdyby z poniższego zdjęcia usunąć puszki, można zyskać niemal pełne wyobrażenie o stanie mojego biurka w tym momencie.

source: tumblr
Nie lubię prac odtwórczych, a licencjat, w pewnym sensie, do takich właśnie prac należy. Jasne, mam też część badawczą (na razie w planach :)), ale samo  ubieranie w inne słowa cudzych definicji nie należy do zajęć iście porywających.
 Jak to się stało, że (w końcu!) przysiadłam nad pracą?
Nie powiem, że zbliżający się termin obrony, bo zewsząd jestem karmiona uspokajającymi opiniami znajomych którzy twierdzą, że jak się ma materiały, to tydzień wyjęty z życia załatwi sprawę. A z badaniami to najwyżej dwa. Łatwo kupuję takie teksty bo
– pracę maturalną zaczęła pisać sobie ołówkiem na zasadzie luźnych haseł dopiero w dniu matury
– te opinie najzwyczajniej w świecie mnie uspokajają, przesuwając stres związany z niewyrobięsię w bliżej nieokreśloną przyszłość
– najlepiej wychodzi mi to, co robię w ostatnim momencie.
 Ale patrząc na to z drugiej strony, warto pochylić się nad zaletami szybkiego skończenia pracy. No bo co tu kryć, niedługo (mam nadzieję!) ta wyjątkowo piękna zima pójdzie sobie precz i będzie ciepło. A jak jest ciepło, to nie chce się siedzieć nad laptopem. Po drugie – im szybciej skończę, tym szybciej pozbędę się powracającej jak bumerang myśli piszdziewczyno. Po trzecie – na nowo poczułam flow i zaciekawił mnie mój temat.
 Problematyka pracy z uczniem zdolnym zawsze była dla mnie ciekawa, ale… ile można pisać o różnych definicjach?! Mam nadzieję, że szybko przebrnę przez ten etap. W środę konsultuję lekką modyfikację tematu, konkretnie – chcę zbadać całkiem inną grupę niż początkowo planowałam, co dość znacząco zmieni plan mojej pracy. Mam wrażenie, że jeśli to się nie powiedzie, to całe flow opadnie. Dlatego moim celem jest uporanie się najgorszą częścią pracy do środy, a z całą teorią do końca kwietnia, czyli niedzieli. Jeśli napiszę rozdział teoretyczny (jeden duży lub dwa mniejsze, w zależności od zdania p. promotor) w tydzień, to będzie to dla mnie COŚ. Nie , żeby to był jakiś wielki wyczyn, ale nie chcę całej wiosny spędzić tak :
tumblr

  Potem nudna będzie tylko metodologia, badania powinny pójść sprawnie a samo ich opracowanie to jedna z przyjemniejszych (przynajmniej w teorii) części mojej pracy. Jeśli z Waszych doświadczeń wynika, że tak nie jest, nie wyprowadzajcie mnie proszę z błędu 😉
 Relacja z pola bitwy : zaczęłam pisać dzisiaj, mam 6 stron. Bez szału, to prawda. Z drugiej strony – połowę spędzonego nad pracą czasu pochylałam się nad książkami, z godzinę zajęło mi tworzenie bardzo schematycznych, krótkich notatek. Samo pisanie zajęło mi dzisiaj jakieś 3-4 godziny… Dużo. Ale już załapałam o co w tym chodzi, więc dalej pójdzie chyba trochę bardziej gładko. I hope so!
Jestem ciekawa, czy dam radę. Koleżanka śmiała się ze mnie, że po obronie będę mogła napisać poradnik Jak napisać świetną pracę dyplomową w trzy tygodnie. Może o pisaniu poradników nie marzę, ale chciałabym, aby jej słowa okazały się prorocze 🙂
Uściski, Ania

32
Dodaj komentarz

avatar
24 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
przystannataliiM.AniamalujeparanoJawonn Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
outside-glass
Gość

Trzymam kciuki, żeby wszystko wyszło jak sobie zaplanowałaś! 🙂

Charlotte
Gość

robię dokładnie to samo, tyle, że z mgr jest trochę więcej roboty.. mnie na słowo mgr wszystko swędzieć zaczyna 😐 i w sumie 80% czasu jaki przeznaczam na pisanie stanowi wkurzanie się na to, że przepisuję książki. Jeszcze ten durny antyplagiat, zaznaczy mi, że przytoczenie normy prawnej (której nie da się zmienić!) będzie plagiatem 😐 normalnie niedobrze mi. Najgorsze jest to, że codziennie przekładam pisanie, bo a to się źle czuję, a to coś mi nie pasuje. I jeszcze mam tyle obowiązków domowych, że serio po całym dniu nie chce mi się do tego shitu siadać. Wybiłam sobie z głowy… Czytaj więcej »

Charlotte
Gość

Dokładnie, ja mam problem ze słowem URZECZYWISTNIANIE. Śni mi się po nocach. Fajnie masz, że masz badawczą pracę, a nie odtwórczo-gównianą jak ja. I plusem licencjatu jest to, że po 3 latach studiów coś masz, papier, doświadczenie w pisaniu i ten nabyty know-how. Ilu u nas studentów poleciało z 4 na 2 rok. Masakra.
Dziękuję bardzo, ja za Twój licencjat też zaciskam mocno kciuki! Ja mam termin obrony 16 maja buahaha. A mam pierwszy rozdział niekompletny, bo ciągle coś dopisuję, co mi wpadnie w oko, 2 w 80% i 3 w 30 %, 4 nietknięty. Buuuuuu ;(

Charlotte
Gość

a to moje biurko: http://i46.tinypic.com/34ganh5.jpg . Nie mogę się doczekać jak je opróżnię! A macie już pytania na egzamin mgr? Bo ja dodatkowo robię każdego dnia te (łącznie)50 pytań….

meis
Gość

Ten cały antyplagiat to śmiechu warte. Jak nam promotor opowiadał na jakiej zasadzie on działa to dosłownie kopara opada. Antyplagiat zaznacza wszystko co jest z jakiejś książki, nawet jeśli jest to w jakimś stopniu zmienione. A zadaniem promotora jest potem przeglądanie pracy i sprawdzanie czy są odpowiednie przypisy dolne, dlatego kazał nam uzywać przypisów harwardzkich, które znacznie ułatwiają pracę.

Charlotte
Gość

też obowiązek sprawdzania ma 100% studentow u Ciebie? u nas kazdy sr.żarem, a to taka żena, jak program może postawić Ci zarzut plagiatu. Słyszałam też o białej spacji.

Słonecznik
Gość

Super – 6 stron to już dużo 🙂
Mnie zniechęca brak biurka w pokoju, a w reszcie domu jest za zimno, żeby siedzieć kilka godzin i pisać 🙁
Muszę skołować sobie jakiś stolik :/

onepart0fme
Gość

ja właśnie siedzę nad inżynierką z zakresu genomiki i jak zwykle wkurzam się na siebie, że wszystko muszę robić na ostatnią chwilę!

okami
Gość

Ja się obawiam, że będę tak miała z magisterką, bo dopiero na ostatnim roku zaczniemy wybierać temat :/ Licencjat zaczęliśmy na drugim i jeszcze przed rozpoczęciem trzeciego cały plan pracy i metodologia były gotowe. Nie lubię takiego huzia na Józia, do którego zmusi mnie nowy wydział 😛

ROXANNE
Gość

powodzenia życzę! ja wolę nie brać sie za wszystko na ostatnią chwilę, bo potem robi się mały galimatias:) Będzie 5 😉

Weronika F.
Gość

właśnie lepiej do końca kwietnia napisać i potem cieszyć się wiosną, bo teraz to mrozi za bardzo na zewnątrz.. ;/

Justyna sobońska
Gość

Nominowałam Cię do Best Blog Award

madzia
Gość

Powodzenia Aniu. Najważniejszy jest flow, więc trzymaj go mocno 😉

meis
Gość

Powodzenia! Trzymam za Ciebie kciuki!Ja swojego licencjata zaczęłam pisać też niedługo przed obroną, może nie był taki rewelacyjny jakbym chciała, ale może to troche z winy promotorki, która nie pomagała nam abyśmy wbili się na właściwe tory. Teraz siedzę przed magisterką i mam piękne 0 stron i kilka książek na oku, które trzeba poczytać. Jak widzę te wszelkie definicje do rozdziału teoretycznego to dosłownie mam ciarki. Zazdroszczę znajomemu z roku, bo jak on się uweźmie to ma już cały teoretyczny i zaczyna część metodologiczną robić…Zawsze sobie mówię, że zrobię to wcześniej i będę miała wcześniej spokój, ale dlaczego nie potrafię… Czytaj więcej »

Beauty Spot
Gość

dobrze Ci idzie! No i świetna decyzja, by robić to teraz! Ja całe dwa dni w bibliotece pisałam marne 4 stronki 😉 Ale potem na szczęście się bardziej rozpędziłam, niestety takie prace to upierdliwa sprawa.. Powodzenia 🙂

Miracidium
Gość

powodzenia ! 6 stron w jeden dzień to sporo, ja w ciągu tygodnia z trudem wydusiłam trzy. może trochę sprawę utrudnia mi fakt że wszystkie materiały mam po angielsku…
na moim wydziale np. antyplagiat nie jest stosowany [studiuję Biologię], a przynajmniej ze strony uczelni tak wynika. Niektórych definicji, czy tak jak u Ciebie- aktów prawnych zwyczajnie nie da się ubrać w inne słowa i trzeba je napisać tak jak brzmią w podręcznikach.
pozdrawiam i życzę cierpliwości w pisaniu 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Trzymam kciuki za pisanie! Ja póki co jestem na etapie wyboru tematu pracy inżynierskiej i już denerwuje mnie fakt, że większość dotyczy opracowania literaturowego, a dodatkowo nie wiadomo skąd czerpać informację o dostępnych tematach, bo mój wydział jest nieogarnięty. A samej nie umiem na nic wpaść, bo w gruncie rzeczy może mnie zainteresować wszystko, nie mam sprecyzowanego zainteresowania dotyczącego mojego kierunku studiów.
Pozdrawiam ; )

Anonimowy
Gość
Anonimowy

i zapraszam na mój raczkujący blog!

Balbina Ogryzek
Gość

powodzenia, najważniejsze, że zaczęłaś 🙂 zawsze robilam tak jak ty, wszystko na ostatnią chwilę. Mój licencjat napisałam przez cztery dni (w tym dwie noce całkiem nieprzespane) ale jakoś poszło. Mam nadzieję, że do magistra bardziej się przyłożę! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zainspirowałaś mnie!
Zobowiązuję się do końca marca zrobić całą prezentację maturalną. Nie mam takiego opanowania jak Ty, żeby robić ją w dniu prezentacji, a przed maturą (i ogólnie, na co dzień) mam ciekawsze rzeczy do robienia. Wiem że mi się uda, bo to nic trudnego, ale sama myśl o tym, że muszę się za to zabrać zatruwa mi każdy wieczór 😀
Akurat mam rekolekcje, a na święta zostaję w domu, więc jutro robię wyprawę do biblioteki. 🙂

Dziękuję!

Marysia

Króliczek Doświadczalny
Gość

Pisz dziewczyno:) ja ze swoją magisterką przedłużałam to w nieskończoność, aż w końcu nie zdążyłam obronić się w czerwcu i robiłam to na koniec września. Najlepsze jednak, że jak już się za to porządnie wzięłam, to zaczęło mi się to podobać, wciągnęło mnie pisanie tak, że aż promotor się pozytywnie zdziwił:) Nie polecam Ci wersji 'dwa tygodnie wyjęte z życia', tylko systematyczne robienie czegokolwiek, co posuwa pracę do przodu, codziennie. To naprawdę dużo daje, cały czas jesteś w temacie i nie masz takich wyrzutów sumienia, które żyć nie dają w spokoju i nie pozwalają się cieszyć tym, że w danym… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Powodzenia!
A ja przysiadam do prezentacji maturalnej, chcę to już napisać i mieć spokój;) Chociaż mam tak jak Ty, że najlepiej wszystko wychodzi mi robione na ostatnią chwilę.

thedarksideoflight
Gość

Moja praca powstała w niecały tydzień jeśli bierze się pod uwagę samo czytanie (właściwych) książek i pisanie, bo szukanie źródeł zajęło mi sporo czasu a promotor niestety nie okazał się pomocny 🙁 Najciężej było z teorią, pół biedy książki w języku angielskim, ale chciałam jeszcze podrozdział poświęcić gramatyce polskiej z punktu widzenia 'naszych' filologów, nie trafiłam na źródła, które by mi bardzo pomogły i w końcu opisałam wszystko na podstawie książek w j. angielskim:/ Za to część praktyczna to u nie bajka 🙂 Bawiłam się świetnie i szalenie byłam zadowolona z siebie bo wyniki mnie zaskoczyły – nie zdołałam wszystkiego… Czytaj więcej »

różowy beret
Gość

ja się męczę z pracą magisterską, a za mną już licencjat i jeszcze jedna praca magisterska. i choć mam już tego pisania seredecznie dość to staram się nie myśleć o tym że muszę pisac tylko po prostu siadam i piszę.

BogusiaM
Gość

trzymam kciuki:) dasz rade! nie takie rzeczy robiłaś;p

wonn
Gość

Trzymaj sie ! Zycze powodzenia, z pewnoscia dasz sobie rade 😉

paranoJa
Gość

chyba chodziło o koniec marca* 😉

ja swojej prezentacji maturalnej nie napisałam wcale. można? można. powodzenia! 🙂

M.
Gość

O, a ja właśnie spędzam moją 10 dziś godzinę nad magisterką i dla rozluźnienia weszłam sobie na Twojego bloga. A tu co? Rozluźnienia nie będzie, bo tu też o pisaniu. Jeszcze mnie zdołowałaś tymi trzema tygodniami. Od ponad miesiąca już niby piszę i mam całe… 14 stron :/ Faktycznie wiosna idzie, więc trzeba się wziąć za siebie porządnie i to napisać, a nie tylko rozmyślać o tej pracy.

przystannatalii
Gość

Hej,
gdybyście potrzebowali pomocy przy pisaniu licencjatu czy pracy magisterskiej polecam tę stronkę http://www.pracedyplomowe.edu.pl/artykuly.html. Jest tutaj wszystko. Artykuły na temat pisania pracy, poradniki, dzieła innych studentów z których możecie zaczerpnąć inspiracji. Gorąco polecam

Previous
Próba rozjaśnienia czarnych włosów
Licencjat w toku czyli wyzwanie tygodnia