Próba rozjaśnienia czarnych włosów

Za chwilę zdam relację z próby naturalnego rozjaśnienia czarnych włosów. Ostatnio miałam ochotę na mały krok w kierunku koloru nieco bardziej zbliżonego do naturalnego… Jak wiadomo, jestem od kilku miesięcy czarna. Ostatni drastyczny krok do pozbycie się 8 cm włosów. Czuję się bez nich taka…krótkowłosa 😀
Zaciekawiona próbami Bogusi, postanowiłam spróbować naturalnego rozjaśniania na własnej skórze 🙂

 Składniki :
Korzeń rzewienia (1 torebka)
2 łyżki oleju
3 łyżki maski do włosów
pół szklanki wody
sok z całej cytryny

Korzeń zetrzeć na pył w młynku do kawy, wsypać do miseczki i zmieszać z resztą. Pachnie jak ziołowe herbatki, nic specjalnego. Umyć włosy ,nałożyć papkę(i przygotować się na brudną łazienkę…) . Na to folia+czapka i godzinkę czekania.
Efekt na czarnych włosach? Żaden 😀
Pofarbowało mi jedynie delikatnie skórę głowy, zeszło przy drugim myciu 🙂

Także nadal mam czarne włosy i niewielki odrost (ten niestety trochę się rozjaśnił, w odróżnieniu od reszty włosów).
Ale są też plusy : włosy stały się lśniące, miękkie i sypkie. Lubię to 🙂
Zaczęłam też tolerować mikroskopijne dawki tuszu do rzęs. Jest postęp 🙂 
 Brwi w trakcie zapuszczania.
 
Co do koloru włosów, to ciesze się, że się nie rozjaśnił. Ale dotarło to do mnie przed chwilą. Lubię siebie w ciemnych, chociaż wolałabym bardzo ciemny brąz.
Po prostu na taki będę teraz farbować. Konkretnie mam na myśli coś takiego jak po lewej stronie 🙂 Trochę zaczyna męczyć mnie odrost, pokryty takim kolorem nie będzie się mocno odznaczał. Przynajmniej taką mam nadzieję 🙂
 Wracając do samego korzenia : myślę,że przy innych kolorach włosów metoda jest fajną alternatywą dla chemicznych rozjaśniaczy. Tym bardziej, że nie niszczy włosów 🙂 
XOXO

Podziel się