- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Nie odłożę swojego życia na później.

Tu miał być inny tekst, z okazji dnia kobiet. Ale nie mogę. Dowiedziałam się, że runęło Azure Window na Malcie. Mogłabym powiedzieć swoim zwyczajem – jebło to jebło, na ch. drążyć temat. I pewnie – to tylko kawałek skały. Całkiem ładnej skały. Nic szczególnego.
Sęk w tym, że byłam na tej skale we wrześniu, trochę nawet bez przekonania bo Malta mnie rozczarowała. [ZOBACZ: JAK TANIO ZORGANIZOWAĆ WYPAD NA MALTĘ]
Gdybym nie miała porównania z piękniejszymi miejscami, pewnie byłabym nią zachwycona. 
Smakował mi niemiecki makaron „domowy”. Nadal uważam, że jest smaczny. Ale od kiedy umiem zrobić makaron sama, to tamten nie robi na mnie wrażenia. Coś, co kiedyś było powodem do zachwytu, dzisiaj smakuje wyłącznie rozczarowaniem. Takim „może być”. Takim „Od biedy ujdzie”.
Bardzo nie chcę, aby moje życie też było takim jednym wielkim „może być”. Taką opcją B. Rozczarowaniem.
Mam wysokie oczekiwania wobec siebie i swojego życia. Staram się otaczać ludźmi, którzy znajdują rozwiązanie na każdy problem, a nie problem na każde rozwiązanie. Podróżują, realizują swoje plany, ryzykują. Nie zawsze im wychodzi, ale próbują. Nie oddają wolności za „chujowo ale stabilnie”. Dlatego widzę, że się da. 
Obserwuję też takich ludzi w internecie. Kiedyś myślałabym coś w stylu „ta to ma dobrze, jakie to jest niesprawiedliwe, NORMALNY CZŁOWIEK nie może sobie na to pozwolić”. Dzisiaj pytam siebie – czego mogę się od niej nauczyć, bym też mogła doświadczać takich rzeczy? Nie chcę być „normalnym człowiekiem”, bo nigdy nie byłam dobra w dopasowywaniu się do istniejących norm.
Gdy pod koniec zeszłego roku zdecydowałam, że naruszę swoje długo gromadzone oszczędności, czułam w związku z tym strach, trochę też miałam poczucie winy. No bo jak to tak… Zazwyczaj wygląda to w ten sposób, że szkoła, studia, ślub, dzieci, praca, kredyt mieszkanie, wakacje raz w roku i emerytura. A ja nie chcę w swoim życiu być odtwórcą z góry ustalonej roli i realizatorem czyjegoś planu. Chcę żyć po swojemu.
Może to i głupie, ale ucieszyłam się z tego, że to Azure window zniknęło z powierzchni planety. Bo to było jak taki mały znak, że jednak moje wybory nie są takie głupie, jak sobie wyrzucałam. Bo nie zawsze będę mieć 25 lat by doświadczać tego wszystkiego na luzie. Nie znam dzieciatych ludzi, którzy podejmują tak ryzykowne decyzje jak ja w tym miejscu życia w którym aktualnie się znajduję. Jak masz kamień u szyi zwany „kredyt hipoteczny”, raczej też nie powiesz kontrahentowi lub szefowi by pocałował się w dupę, bo być może sam tę dupę w obawie o własne „chujowo ale stabilnie” całujesz. A ja wolę unieść się honorem i żreć gruz.
Z jednej strony zatem cieszę się, że mam porównanie i nie mogę dać sobie wymówek w stylu – „nie da się, życie musi być takie zwykłe, nudne, stabilne”. I przez to, że nie mogę sobie robić takich wymówek bo czarno na białym widzę, że są osoby które mówią – NIE ZGADZAM SIĘ, NIE POZWALAM, to sama chcę więcej, lepiej, bardziej. Być najlepszą wersją siebie, a to proces który nigdy się nie kończy, bo ja z jednej strony jestem Anią, a z drugiej strony cały czas się tą Anią staję. 
Patrząc na to inaczej, zastanawiam się nad czymś innym. Gdy grałam w simsy, na samym początku gry simy nie miały rozwiniętych wszystkich potrzeb. Sim był szczęśliwy jak zrobił siku i zjadł coś dobrego. Ale z czasem miał też potrzebę estetyki i kilka innych. Wcześniej zielony pasek szczęścia na full. Potem ledwo żółty, bo aptetyt rośnie w miarę jedzenia. 
Więc może gdybym nigdy nie pokusiła się o domowy makaron, ten niemiecki z paczki byłby dla mnie spełnieniem marzeń. Zdolność kredytowa i kredyt na 30 lat. Wakacje nad morzem raz w roku. Nie wiem. Chyba też wiedzieć nie chcę.
Ale cieszę się, że to Azure Window runęło. Bo wiem, że podjęłam dobrą decyzję wybierając TU I TERAZ, zamiast „być może kiedyś się uda”.


Być może jutro będzie już za późno.

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin
p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 11.0px Helvetica; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000}
p.p2 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 11.0px Helvetica; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000; min-height: 13.0px}
span.s1 {font-kerning: none}
Uściski, Ania

39
Dodaj komentarz

avatar
38 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
37 Comment authors
Nikola TkaczDotee  - Witaj SłońceMajka JMonikaSandra Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sandra
Gość
Sandra

W październiku też jeszcze stało. I też byłam wyjazdem na Maltę rozczarowana. Gdy robiłam to zdjęcie, miałam ochotę wyć z bezsilności. Gorąco, obtarte stopy, kwas między współwycieczkowiczami… Chyba dobrze, że runęło. Jak moja wieloletnia przyjaźń z jedną z osób będących na tej wycieczce. Życie weryfikuje. Czas pokazuje. Trzeba iść dalej i wyciągać wnioski.

monika monika
Gość
monika monika

przybij piątkę ,,S” bo doskonale Cie rozumiem. Kiedyś miałam 25 lat, byłam po dobrych studiach, które bardzo lubiłam, miałam pracę w zawodzie, dużo pracowałam ale też dobrze zarabiałam. Jeździłam po świecie (kiedyś to liczyłam w ciągu 5 lat zwiedziłam 23 kraje), miałam wiele zainteresowań, realizowałam się. Nie rozumiałam jak ludzie w moim wieku mogą mieć dzieci i niektórzy żyć tak ,,nudno”, do tego wkurzały mnie rozmowy ciągłe koleżanek o dzieciach i sama ich nie chciałam mieć, wynajmowałam fajne mieszkanie i moje życie wydawało mi się idealne. To trwało 5 lat, później zaszłam w ciążę i mój świat się zawalił (tak… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

“Nie znam dzieciatych ludzi, którzy podejmują tak ryzykowne decyzje jak ja w tym miejscu życia w którym aktualnie się znajduję.” Zdarzają się tacy, serio 🙂 Mniej więcej rok temu, oboje z mężem (2 dzieci, kredyt hipoteczny na 30 lat) położyliśmy wypowiedzenia w swoich firmach i poszliśmy “na swoje” – w branżę, która była dla nas zupełną nowością. Zero zaplecza finansowego, zero doświadczenia, tylko dobre chęci, ogrom pracy i poczucie, że jak nie teraz to pewnie już nigdy (w końcu mieliśmy już całe 31 lat). Można powiedzieć, że to była głupota, tak ryzykować. Ludzie pukali się w głowę. No była to… Czytaj więcej »

Natalia
Gość

Pamiętam, jak gadałam z mamą i siostrą. Martynka mówiła, że ona boi się latać (mimo, że samolotu nigdy nie widziała) i jakoś doszłyśmy do tematu mojej przyszłości. Powiedziałam, że planuję conajmniej rok na Tajlandię i Malezję. – Wiesz, że jak będziesz często zmieniać pracę, to żadnej nie znajdziesz? (Iks de de de de de hahahha z mojej strony) – A wiesz, że zmieniając pracę nabywasz doświadczenie w różnych funkcjach i jesteś atrakcyjnym pracownikiem? – Nie słuchaj jej Martynko ona pewnie i tak skończy w urzędzie w Lubawie. Pomijając, że do urzędu trzeba administrację, rachunkowość itp. 😀 Specjalnie, żeby zrobić jej… Czytaj więcej »

karola
Gość
karola

ja prdole, pojechala se do azji 2 razy i juz wielka krolowa zycia. dziecko, malo wiesz o zyciu, ze sie tak jarasz. zobaczymy, w ktorym miejscu bedziesz za 5 lat. uwazaj, zeby ci zylka pierdzaca nie pekla z podniety 😛

Aneta Wójcik
Gość

Aniu, znasz może “Ostatni wykład”? Randy Pausch opowiedział o spełnienianiu marzeń i wykład został nagrany na pamiątkę dla jego dzieci tuż przed jego śmiercią. Tak mi się skojarzyło z twoim tekstem bo właśnie wróciłam ze sklepu z książką (bo jest książka i wykład dostępny na Youtube). Takich ludzi nam potrzeba jak Randy i jak ty, którzy pokazują, że jak się chce to można wszystko 🙂

Patrycja Bonczewska
Gość

Ciekawe że o tym piszesz, mi też udało się to zobaczyć i to nawet 2 razy w jednym roku, bo w 2016 wszystko sie zaczęło i wiem ze w 2017 będzie jeszcze wiecej “zobaczę jeszcze wiećej” ! <3

Agata
Gość
Agata

Zgadzam się z tekstem, ale totalnie w czym innym widzę życie na 100% 🙂 myślałam że małżeństwo będzie stagnacją, brakiem starań, rutyną – a jest szczęściem, przygodą i rozwojem. Podróże i życie sama ze sobą nie dawały mi takiego szczęścia jak życie w powiększającej się rodzinie, wręcz przeciwnie. Jednak przesłanie twojego wpisu jest trafione – iść, rozwijać się, robić super rzeczy i przede wszystkim wiedzieć, czego się chce i dlaczego właśnie tego!

BogusiaM
Gość

“Być może jutro nie nadejdzie” powtarza moja instruktorka od jogi, liczy się tu i teraz,nie ma co rozpamiętywać przeszłości i wciąż marzyć o przyszłości. Robisz dobrze (tak myślę), a skoro tak mówisz i czujesz to za pewne tak jest:)

ania
Gość
ania

Ja tez nie odkladam zycia na pozniej…. ale wiadomosc, o gruchnieciu Azure Windows napelnila mnie smutkiem, bo ja Bylam Malta zachwycona przykro mi sie zrobilo, ze juz nie ma tego charakterystycznego miejsca, tylko na zdjeciach.

niemam
Gość
niemam

Czytam Twego bloga od baaaardzo dawna (nie wiem ile to już możee być .. lat?), ale w ostatnich tekstach jest coś dziwnego.

Mon Czere
Gość
Mon Czere

dobrze mówisz dziewczyno! Podróżuj, jedz, kochaj i inspiruj! Mówią mądrzy brodaci ludzie, że pieniądze muszą płynąć, a nie kisnąć.
Masz sporo fajnych przeczytanych książek jak wnioskuję po Twojej książce – nie zechciałabyś zrobić wpisu o inspirującej literaturze, filmach, wywiadach itd? Mam nadzieję, że nie przeoczyłam jeśli już był?

maag
Gość
maag

Aniu, troche sie zgadzam troche nie. Bo dla mnie z tego co piszesz, to jak juz ktos ma rodzine i mieszkanie (czyt kredyt) to juz koniec, kaplica i genralnie nuda i flaki z olejem… Wynajem kosztuje wiecej niz rata kredytu, a mieszkanie zawsze mozna sprzedac. Dzieci – wiadomo ze “czasopozeracz”, ale daja szczescie, pobudzaja kreatywnosc, ucza uwaznosci. No i ogolnie domyslam sie o co Tobie chodzi, ze to wcale nie oznacza konca swiata, ale jest to dla niektorych (a raczej dla wiekszosc) doskonala wymowka, aby uspokoic swoje sumienie od nicnierobienia.

Slomiana Zapalka
Gość

tak a propos różnych decyzji itp. A mam na koncie kika bardzo “pod prąd”, to najważniejsze chyba, żeby się z nimi samemu dobrze czuć i wiedzieć, że to nasza własna decyzja. Dla mnie przełomem było rzucenie studiów w trakcie 4 roku na informatyce. Do tej pory jak komuś o tym opowiadam, to się nie może nadziwić, że coś takiego zrobiłam i że jak to tak, przecież praca dobrze płatna i w ogóle. Ale najlepsze że ja tą decyzję uważam za jedną z lepszych w moim życiu i raczej zdania nie zmienię. I nie straszne mi są dziury w cv i… Czytaj więcej »

Ania Kalemba
Gość

Ahh, otwierasz mi oczy kolejny raz! :*

aniamaluje
Gość

Ale na co tym razem? 🙂

Ola
Gość
Ola

Zawsze kiedy czytam teksty w podobnym temacie przychodzi mi na myśl jak bardzo jesteśmy uzależnieni od stereotypów i też ogólnie norm kulturowych. Z jednej strony zdajemy sobie sprawę, że nie mamy dzisiaj zbyt wielu przeszkód czy presji żeby wyjść poza nie a z drugiej za każdym razem jak ktoś się do nich odwołuje (a jest to po prostu odwołanie do tego co wszyscy kojarzymy, jako forma przykładu) to uczepiamy się ich jakby reprezentowały rzeczywistość w 100%. Mam wrażenie, że to tylko pogłębia problem z życiem na 100%, na naszych warunkach. Tak bardzo trzymamy się tego, że kredyt/dzieci/małżeństwo/etat to symbol tej… Czytaj więcej »

Daria Ch.
Gość
Daria Ch.

Aniu, totalnie i całkowicie tym postem wyraziłaś wszystko to, co czuję, co obserwuję, i czego oczekuję od życia. Wiesz, zawsze mnie uwierało takie schematyczne życie – ślub, dzieci, stabilna i nudna praca, kredyt na dom, urlop na Mazurach… i kiedy chciałam z kimś o tym pogadać, że przecież można żyć inaczej, i robić ciekawe rzeczy, to sporo tych osób kazało mi się puknąć w łeb, sprowadzając mnie na ziemię słowami “Bądź realistką, nie wyobrażaj sobie za dużo, życie jest brutalne, trzeba zapie*dalać” itd. Ale ja mam swoją wizję, chcę coraz więcej, i coraz lepiej, tak jak piszesz. Dziękuję Ci za… Czytaj więcej »

Nikola Tkacz
Gość

Każdy taki tekst jeszcze bardziej daje mi kopa do tego, żeby nie bać się brać od życia, jak najwięcej. Ja Azure Window nie widziałam, chociaż na Maltę chciałam się wybrać, ale “kiedyś”. Wniosek z tego jest taki: “jebło, to jebło”, znaczy, że czekają piękniejsze miejsca na Ziemi 🙂 Właśnie odpaliłam skyscannera i szukam, może wreszcie przestanę odkładać moje marzenia na później. Nigdy nie wiadomo, kiedy runie wieża Eiffla. 😀 I owszem, odnosząc się do komentarzy, każdy ma swoją wizję szczęścia, ale grunt to do niej dążyć i nie zadowalać się bylejakością, a czy to będzie wieczna tułaczka, czy kominek, kot… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Aniu tak bardzo Cię rozumiem.Jak byłam w lo w klasie humanistycznej,poza nauką nie miałam nic,w weekendy w domu uczyłam się albo odpoczywałam po nauce,zero wyjść.Mowiłam sobie,że po maturze będe mieć czas na rzeczy dla siebie,może zrobie rok przerwy,choć nauka wychodziła mi tak uszami,że chciałam isc do szkoły policealnej.Zycie sweryfikowało mi plan,lenistwa,wolontariantów itp.Zachorowałam i przez prawie rok bujałam się po szpitalach,miałam rok wycięty z życia.Wiem,że NIE WARTO odkładać nic na poźniej.W miedzyczasie zamarzyła mi się polonistyka.Lubię swoje studia,fajnie było by mieć pracę związaną z filologią,ale nauki jest ogrom.Ok 150 ksiązek do przeczytania w 3 miesiace i znów to co w lo…… Czytaj więcej »

chadonistka
Gość

Super, że udało Ci się odnaleźć swoją drogę do szczęścia. Ale znając życie to pewnie będąc Anią, nawet gdybyś miała te symboliczne wymienione w tekście etaty, kredyty, to i tak znalazłabyś sposób, żeby żyć po swojemu. 😛

kiziamizia
Gość
kiziamizia

[tu był hejterski link] hej, nie podsyłaj mi nawet takich rzeczy bo wykluczyłam to w monitori jak tylko się wyświetliło po raz pierwszy 😉 Nie czytam takich stron z kilku powodów, pozwolę sobie wymienić. 1. Badania profesora Zimmbardo pokazaly, że kobiety potrafią być okrutne o ile da się im anonimowość. Takie miejsca wyzwalają w ludziach paskudne emocje, więc nie zamierzam ich karmić swoją atencją. 2. Wiekszość hejtu wynika z braku umiejętności czytania ze zrozumieniem (a co za tym idzie – naindterpretacji).Nie zliczę ile razy ktoś mi wmawiał pogardę dla jakiejś grupy społecznej (nikim nie gardzę) albo wmawiał poglądy, które rzekomo… Czytaj więcej »

resi
Gość
resi

Widzę, że spotkałaś się z niezrozumieniem, a nawet i hejtem w komentarzach.

Podoba mi się twoje podejście do życia, tak trzymaj.

“Were you born to resist or be abused? ”

A dupska najbardziej pieką tych, którym udowadniasz, że można inaczej i że Ci się to udaje.

Mel
Gość
Mel

Oj, po takich wpisach widać, że u nas nie ma jeszcze akceptacji dla osób, które chcą żyć po swojemu. Dziewczyna pisze, że nie chce “jednego, słusznego” schematu, który nam jest wpajany do głów od małego to zaraz się zlatuje mnóstwo osób, które chcą jej udowodnić, że na pewno jej się to jeszcze odwidzi, a niektórzy nawet, że nie będzie szczęśliwa bez kredytu, męża, dzieci i mazur albo i już nie jest tylko jej się tak wydaje. Przy czym warto zauważyć, że Ania ani razu nie napisała, że życie według schematu to marnotrawstwo, dała tylko do zrozumienia, że ona by się… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Aniu, jest to pierwszy mój komentarz odnośnie Twojego tekstu. Zazwyczaj w wielu kwestiach podzielałam Twoje zdanie, zgadzałam się z nim i podziwiałam Twoją postawę. Od jakiegoś czasu widzę zmiany jakie nastąpiły w Twoim podejściu do życia, o których zresztą wspominasz w tym tekście. Chciałabym odnieść się do niektórych z nich. Mam nadzieję, że nie odbierzesz mojego zdania jako hejtu, bo absolutnie nie to stanowi mój zamiar przy pisaniu tego komentarza. Oczywiście nie mam zamiaru także oceniać Twego podejścia czy postaw – każdy ma swoje i powinien oceniać jedynie siebie pod tym kątem a nie innych. Przyznam też, że podobnie jak… Czytaj więcej »

stylowoizdrowo.blogspot.com
Gość
stylowoizdrowo.blogspot.com

Och zgadzam się z Tobą, tylko jeszcze nie potrafię tak tego od życia sobie wziąć

PLANyour Space
Gość

Dziękuję! Jak to dobrze, że akurat teraz trafiłam na twój tekst. Dalej rób swoje Ania!

Sylwia Zimoląg
Gość
Sylwia Zimoląg

Utożsamiam się z każdym zdaniem, kto nie ryzykuje, nie zna smaku gruzu! 😉

Natalia
Gość

Niedawno uczyłam się na trzy konkursy z trzech różnych dziedzin (historia, angielski z kulturą UK i USA, geografia) i miałam dosyć pracy. Doszłam do wniosku, że do września czytam książki, oglądam sukienki na zalando i odsypiam. Minęły dwa tygodnie, a ja zgodziłam się pracować z kolegą nad projektem rekrutacyjnym na Sejm Dzieci i Młodzieży. Szukamy miejsc upamiętniających komunizm, wybieramy lokalnego bohatera, robimy ankietę na jego temat wśród mieszkańców, rozpowszechniamy go (gazeta, prezentacje w szkole), piszemy wniosek o tablicę pamiątkową + oczywiście załatwiamy cebulion formalności. Termin: 11 kwietnia. Wyrzucałam sobie, że jestem pracoholiczką, potrzebuję asertywności i czy ja nie mogę być… Czytaj więcej »

Kamila
Gość

Przecudowne zdjęcia 🙂

Buziaki,
zapraszam do mnie!
http://loveshinny.pl

Wiola Ba
Gość

Dla mnie zawalenie się Azure byłoby smutne. Tak jak nadal żałuję zdjęcia figur przodowników pracy z Zielonego mostu w Wilnie 🙁 Byłam raz i byłam zachwycona na tyle, że kolejnym razem specjalnie zaciągnęłam tam moich turystów i naprawdę się zasmuciłam faktem, że miasto pozbywa się pomników i pamiątek po komunizmie. Nadal doceniam fakt, że widziałam je na żywo, ale smuci mnie, że pozostały mi tylko zdjęcia. Chcę więcej, ale jednocześnie doceniam to, co mam teraz. Dzisiaj miałam korepetycje ze wspaniałą dziewczyną, której brakuje pewności siebie i stoi przed wyborem szkoły średniej. I widzę w niej swoją zachowawczość z dawnych lat,… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Koronka zamiast bawełny 😉 Miło czytać, że jesteś szczęśliwa i mogłaś zobaczyć to piękne miejsce na własne oczy.

Katarzyna Mierzwa
Gość

Właśnie dzisiaj o tym czytałam, że najbardziej liczy się teraźniejszość, że nie warto rozpatrywać przeszłości trzeba się z nią pogodzić i zostawić za sobą. Ja jestem po tej drugiej stronie z mężem, który nie lubi podróżować, dziećmi psem i kredytem. Mimo to chcę wierzyć, że się da 🙂 może w mniejszym stopniu, ale nie tracę nadziei 🙂

Natalia
Gość
Natalia

A ja właśnie jestem w trakcie załatwiania kredytu i kupna mieszkania i to jest właśnie moje tu i teraz i jestem z tego dumna! Mam 24 lata, wiem gdzie chcę mieszkać obecnie i przez kilka obecnych lat, a za wynajem i tak muszę płacić, więc wole wkładać w swoje, a jak za kilka lat zmienię zdanie to wynajmę i się przeprowadzę … 🙂 Póki co jedynym czego pragnę to stabilności dla mojego dziecka, a nie ciągłych przygód, może to dlatego, że za dużo ich nie posmakowałam ale uważam, że to jest w tym momencie ważniejsze, chociaż kusisz mnie zaczęciem odkrywania… Czytaj więcej »

Dotee  - Witaj Słońce
Gość

Da się, da. Aczkolwiek są też ludzie, którzy po prostu lubią takie stabilne życie, w którym nic się nie dzieje, i to dla nich nie jest chujowe. I to jest ich wybór, który szanuję.
(A później rozwijam mój rowerek ze skrzydłami i pedałuję ;))

soyelle pl
Gość

Nie ma jutra, nie ma wczoraj – jest tylko dziś i tego się trzeba trzymać..

Hair Witch Project
Gość

Rozumiem Twoje stanowisko, choć niektóre stwierdzenia są trochę krzywdzące i niestety brzmią trochę stereotypowo. “Zazwyczaj wygląda to w ten sposób, że szkoła, studia, ślub, dzieci, praca, kredyt mieszkanie, wakacje raz w roku i emerytura. A ja nie chcę w swoim życiu być odtwórcą z góry ustalonej roli i realizatorem czyjegoś planu. Chcę żyć po swojemu.” Ja mam taki schemat jak wymieniłaś poza dziećmi. Czy to znaczy, że nie żyję po swojemu? 😉 Nawet z kredytem na głowie, mężem i pracą można być sobą i żyć na własnych zasadach. Może wakacje mam raz w roku, ale poza tym długie weekendy, wyjazdy… Czytaj więcej »

Panie Planują Spotkanie
Gość

Bardzo mocny tekst Aniu. Śledzę Twoje wpisy i wiem, że jesteś niesamowicie silną osobą, kobietą. Widać to chyba już na pierwszy rzut oka. Ta siła z Ciebie emanuje. Dobrze, że dzielisz się takimi refleksjami, to bardzo motywuje inne osoby.

Majka J
Gość
Majka J

Ja się odniosę do w sumie małej pierdoły, mianowicie kredyt hipoteczny. Niekoniecznie musi to być taki ciężar, oczywiście mogą sobie pozwolic na niego osoby z konkretnym hajsem i pozycji, ale ja widzę znajome, całkiem szczęśliwe na własnej działalności gospodarczej i z kredytem (tak, jakimś cudem im się udało dostać, ale musiały mieć co najmniej półtora roku satysfkacjonujące bank przychody – firmę miały od 3 lat). Czy ja wiem, czy to tak etykietować. W tym serwisie https://hipoteki.net/ sporo się naczytałam jak się ludziom udawało i już mieszkają na swoim. Oczywiscie, trzeba przy tym mieć pracę, która się lubi i w której… Czytaj więcej »

Previous
Zjadłam coś co smakuje jak wymioty, co robić z nudą i islamski pedofil [TYGODNIK]
Nie odłożę swojego życia na później.