Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Nie odłożę swojego życia na później.

Tu miał być inny tekst, z okazji dnia kobiet. Ale nie mogę. Dowiedziałam się, że runęło Azure Window na Malcie. Mogłabym powiedzieć swoim zwyczajem – jebło to jebło, na ch. drążyć temat. I pewnie – to tylko kawałek skały. Całkiem ładnej skały. Nic szczególnego.
Sęk w tym, że byłam na tej skale we wrześniu, trochę nawet bez przekonania bo Malta mnie rozczarowała. [ZOBACZ: JAK TANIO ZORGANIZOWAĆ WYPAD NA MALTĘ]
Gdybym nie miała porównania z piękniejszymi miejscami, pewnie byłabym nią zachwycona. 
Smakował mi niemiecki makaron „domowy”. Nadal uważam, że jest smaczny. Ale od kiedy umiem zrobić makaron sama, to tamten nie robi na mnie wrażenia. Coś, co kiedyś było powodem do zachwytu, dzisiaj smakuje wyłącznie rozczarowaniem. Takim „może być”. Takim „Od biedy ujdzie”.
Bardzo nie chcę, aby moje życie też było takim jednym wielkim „może być”. Taką opcją B. Rozczarowaniem.
Mam wysokie oczekiwania wobec siebie i swojego życia. Staram się otaczać ludźmi, którzy znajdują rozwiązanie na każdy problem, a nie problem na każde rozwiązanie. Podróżują, realizują swoje plany, ryzykują. Nie zawsze im wychodzi, ale próbują. Nie oddają wolności za „chujowo ale stabilnie”. Dlatego widzę, że się da. 
Obserwuję też takich ludzi w internecie. Kiedyś myślałabym coś w stylu „ta to ma dobrze, jakie to jest niesprawiedliwe, NORMALNY CZŁOWIEK nie może sobie na to pozwolić”. Dzisiaj pytam siebie – czego mogę się od niej nauczyć, bym też mogła doświadczać takich rzeczy? Nie chcę być „normalnym człowiekiem”, bo nigdy nie byłam dobra w dopasowywaniu się do istniejących norm.
Gdy pod koniec zeszłego roku zdecydowałam, że naruszę swoje długo gromadzone oszczędności, czułam w związku z tym strach, trochę też miałam poczucie winy. No bo jak to tak… Zazwyczaj wygląda to w ten sposób, że szkoła, studia, ślub, dzieci, praca, kredyt mieszkanie, wakacje raz w roku i emerytura. A ja nie chcę w swoim życiu być odtwórcą z góry ustalonej roli i realizatorem czyjegoś planu. Chcę żyć po swojemu.
Może to i głupie, ale ucieszyłam się z tego, że to Azure window zniknęło z powierzchni planety. Bo to było jak taki mały znak, że jednak moje wybory nie są takie głupie, jak sobie wyrzucałam. Bo nie zawsze będę mieć 25 lat by doświadczać tego wszystkiego na luzie. Nie znam dzieciatych ludzi, którzy podejmują tak ryzykowne decyzje jak ja w tym miejscu życia w którym aktualnie się znajduję. Jak masz kamień u szyi zwany „kredyt hipoteczny”, raczej też nie powiesz kontrahentowi lub szefowi by pocałował się w dupę, bo być może sam tę dupę w obawie o własne „chujowo ale stabilnie” całujesz. A ja wolę unieść się honorem i żreć gruz.
Z jednej strony zatem cieszę się, że mam porównanie i nie mogę dać sobie wymówek w stylu – „nie da się, życie musi być takie zwykłe, nudne, stabilne”. I przez to, że nie mogę sobie robić takich wymówek bo czarno na białym widzę, że są osoby które mówią – NIE ZGADZAM SIĘ, NIE POZWALAM, to sama chcę więcej, lepiej, bardziej. Być najlepszą wersją siebie, a to proces który nigdy się nie kończy, bo ja z jednej strony jestem Anią, a z drugiej strony cały czas się tą Anią staję. 
Patrząc na to inaczej, zastanawiam się nad czymś innym. Gdy grałam w simsy, na samym początku gry simy nie miały rozwiniętych wszystkich potrzeb. Sim był szczęśliwy jak zrobił siku i zjadł coś dobrego. Ale z czasem miał też potrzebę estetyki i kilka innych. Wcześniej zielony pasek szczęścia na full. Potem ledwo żółty, bo aptetyt rośnie w miarę jedzenia. 
Więc może gdybym nigdy nie pokusiła się o domowy makaron, ten niemiecki z paczki byłby dla mnie spełnieniem marzeń. Zdolność kredytowa i kredyt na 30 lat. Wakacje nad morzem raz w roku. Nie wiem. Chyba też wiedzieć nie chcę.
Ale cieszę się, że to Azure Window runęło. Bo wiem, że podjęłam dobrą decyzję wybierając TU I TERAZ, zamiast „być może kiedyś się uda”.


Być może jutro będzie już za późno.

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) – jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin
p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 11.0px Helvetica; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000}
p.p2 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 11.0px Helvetica; color: #000000; -webkit-text-stroke: #000000; min-height: 13.0px}
span.s1 {font-kerning: none}
Uściski, Ania

39
Dodaj komentarz

avatar
38 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
37 Comment authors
Nikola TkaczDotee  - Witaj SłońceMajka JMonikaSandra Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sandra
Gość
Sandra

W październiku też jeszcze stało. I też byłam wyjazdem na Maltę rozczarowana. Gdy robiłam to zdjęcie, miałam ochotę wyć z bezsilności. Gorąco, obtarte stopy, kwas między współwycieczkowiczami… Chyba dobrze, że runęło. Jak moja wieloletnia przyjaźń z jedną z osób będących na tej wycieczce. Życie weryfikuje. Czas pokazuje. Trzeba iść dalej i wyciągać wnioski.

monika monika
Gość
monika monika

przybij piątkę ,,S” bo doskonale Cie rozumiem. Kiedyś miałam 25 lat, byłam po dobrych studiach, które bardzo lubiłam, miałam pracę w zawodzie, dużo pracowałam ale też dobrze zarabiałam. Jeździłam po świecie (kiedyś to liczyłam w ciągu 5 lat zwiedziłam 23 kraje), miałam wiele zainteresowań, realizowałam się. Nie rozumiałam jak ludzie w moim wieku mogą mieć dzieci i niektórzy żyć tak ,,nudno”, do tego wkurzały mnie rozmowy ciągłe koleżanek o dzieciach i sama ich nie chciałam mieć, wynajmowałam fajne mieszkanie i moje życie wydawało mi się idealne. To trwało 5 lat, później zaszłam w ciążę i mój świat się zawalił (tak… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

“Nie znam dzieciatych ludzi, którzy podejmują tak ryzykowne decyzje jak ja w tym miejscu życia w którym aktualnie się znajduję.” Zdarzają się tacy, serio 🙂 Mniej więcej rok temu, oboje z mężem (2 dzieci, kredyt hipoteczny na 30 lat) położyliśmy wypowiedzenia w swoich firmach i poszliśmy “na swoje” – w branżę, która była dla nas zupełną nowością. Zero zaplecza finansowego, zero doświadczenia, tylko dobre chęci, ogrom pracy i poczucie, że jak nie teraz to pewnie już nigdy (w końcu mieliśmy już całe 31 lat). Można powiedzieć, że to była głupota, tak ryzykować. Ludzie pukali się w głowę. No była to… Czytaj więcej »

Natalia
Gość

Pamiętam, jak gadałam z mamą i siostrą. Martynka mówiła, że ona boi się latać (mimo, że samolotu nigdy nie widziała) i jakoś doszłyśmy do tematu mojej przyszłości. Powiedziałam, że planuję conajmniej rok na Tajlandię i Malezję. – Wiesz, że jak będziesz często zmieniać pracę, to żadnej nie znajdziesz? (Iks de de de de de hahahha z mojej strony) – A wiesz, że zmieniając pracę nabywasz doświadczenie w różnych funkcjach i jesteś atrakcyjnym pracownikiem? – Nie słuchaj jej Martynko ona pewnie i tak skończy w urzędzie w Lubawie. Pomijając, że do urzędu trzeba administrację, rachunkowość itp. 😀 Specjalnie, żeby zrobić jej… Czytaj więcej »

karola
Gość
karola

ja prdole, pojechala se do azji 2 razy i juz wielka krolowa zycia. dziecko, malo wiesz o zyciu, ze sie tak jarasz. zobaczymy, w ktorym miejscu bedziesz za 5 lat. uwazaj, zeby ci zylka pierdzaca nie pekla z podniety 😛

Aneta Wójcik
Gość

Aniu, znasz może “Ostatni wykład”? Randy Pausch opowiedział o spełnienianiu marzeń i wykład został nagrany na pamiątkę dla jego dzieci tuż przed jego śmiercią. Tak mi się skojarzyło z twoim tekstem bo właśnie wróciłam ze sklepu z książką (bo jest książka i wykład dostępny na Youtube). Takich ludzi nam potrzeba jak Randy i jak ty, którzy pokazują, że jak się chce to można wszystko 🙂

Patrycja Bonczewska
Gość

Ciekawe że o tym piszesz, mi też udało się to zobaczyć i to nawet 2 razy w jednym roku, bo w 2016 wszystko sie zaczęło i wiem ze w 2017 będzie jeszcze wiecej “zobaczę jeszcze wiećej” ! <3

Agata
Gość
Agata

Zgadzam się z tekstem, ale totalnie w czym innym widzę życie na 100% 🙂 myślałam że małżeństwo będzie stagnacją, brakiem starań, rutyną – a jest szczęściem, przygodą i rozwojem. Podróże i życie sama ze sobą nie dawały mi takiego szczęścia jak życie w powiększającej się rodzinie, wręcz przeciwnie. Jednak przesłanie twojego wpisu jest trafione – iść, rozwijać się, robić super rzeczy i przede wszystkim wiedzieć, czego się chce i dlaczego właśnie tego!

BogusiaM
Gość

“Być może jutro nie nadejdzie” powtarza moja instruktorka od jogi, liczy się tu i teraz,nie ma co rozpamiętywać przeszłości i wciąż marzyć o przyszłości. Robisz dobrze (tak myślę), a skoro tak mówisz i czujesz to za pewne tak jest:)

ania
Gość
ania

Ja tez nie odkladam zycia na pozniej…. ale wiadomosc, o gruchnieciu Azure Windows napelnila mnie smutkiem, bo ja Bylam Malta zachwycona przykro mi sie zrobilo, ze juz nie ma tego charakterystycznego miejsca, tylko na zdjeciach.

niemam
Gość
niemam

Czytam Twego bloga od baaaardzo dawna (nie wiem ile to już możee być .. lat?), ale w ostatnich tekstach jest coś dziwnego.

Mon Czere
Gość
Mon Czere

dobrze mówisz dziewczyno! Podróżuj, jedz, kochaj i inspiruj! Mówią mądrzy brodaci ludzie, że pieniądze muszą płynąć, a nie kisnąć.
Masz sporo fajnych przeczytanych książek jak wnioskuję po Twojej książce – nie zechciałabyś zrobić wpisu o inspirującej literaturze, filmach, wywiadach itd? Mam nadzieję, że nie przeoczyłam jeśli już był?

maag
Gość
maag

Aniu, troche sie zgadzam troche nie. Bo dla mnie z tego co piszesz, to jak juz ktos ma rodzine i mieszkanie (czyt kredyt) to juz koniec, kaplica i genralnie nuda i flaki z olejem… Wynajem kosztuje wiecej niz rata kredytu, a mieszkanie zawsze mozna sprzedac. Dzieci – wiadomo ze “czasopozeracz”, ale daja szczescie, pobudzaja kreatywnosc, ucza uwaznosci. No i ogolnie domyslam sie o co Tobie chodzi, ze to wcale nie oznacza konca swiata, ale jest to dla niektorych (a raczej dla wiekszosc) doskonala wymowka, aby uspokoic swoje sumienie od nicnierobienia.

Slomiana Zapalka
Gość

tak a propos różnych decyzji itp. A mam na koncie kika bardzo “pod prąd”, to najważniejsze chyba, żeby się z nimi samemu dobrze czuć i wiedzieć, że to nasza własna decyzja. Dla mnie przełomem było rzucenie studiów w trakcie 4 roku na informatyce. Do tej pory jak komuś o tym opowiadam, to się nie może nadziwić, że coś takiego zrobiłam i że jak to tak, przecież praca dobrze płatna i w ogóle. Ale najlepsze że ja tą decyzję uważam za jedną z lepszych w moim życiu i raczej zdania nie zmienię. I nie straszne mi są dziury w cv i… Czytaj więcej »

Ania Kalemba
Gość

Ahh, otwierasz mi oczy kolejny raz! :*

aniamaluje
Gość

Ale na co tym razem? 🙂

Ola
Gość
Ola

Zawsze kiedy czytam teksty w podobnym temacie przychodzi mi na myśl jak bardzo jesteśmy uzależnieni od stereotypów i też ogólnie norm kulturowych. Z jednej strony zdajemy sobie sprawę, że nie mamy dzisiaj zbyt wielu przeszkód czy presji żeby wyjść poza nie a z drugiej za każdym razem jak ktoś się do nich odwołuje (a jest to po prostu odwołanie do tego co wszyscy kojarzymy, jako forma przykładu) to uczepiamy się ich jakby reprezentowały rzeczywistość w 100%. Mam wrażenie, że to tylko pogłębia problem z życiem na 100%, na naszych warunkach. Tak bardzo trzymamy się tego, że kredyt/dzieci/małżeństwo/etat to symbol tej… Czytaj więcej »

Daria Ch.
Gość
Daria Ch.

Aniu, totalnie i całkowicie tym postem wyraziłaś wszystko to, co czuję, co obserwuję, i czego oczekuję od życia. Wiesz, zawsze mnie uwierało takie schematyczne życie – ślub, dzieci, stabilna i nudna praca, kredyt na dom, urlop na Mazurach… i kiedy chciałam z kimś o tym pogadać, że przecież można żyć inaczej, i robić ciekawe rzeczy, to sporo tych osób kazało mi się puknąć w łeb, sprowadzając mnie na ziemię słowami “Bądź realistką, nie wyobrażaj sobie za dużo, życie jest brutalne, trzeba zapie*dalać” itd. Ale ja mam swoją wizję, chcę coraz więcej, i coraz lepiej, tak jak piszesz. Dziękuję Ci za… Czytaj więcej »

Nikola Tkacz
Gość

Każdy taki tekst jeszcze bardziej daje mi kopa do tego, żeby nie bać się brać od życia, jak najwięcej. Ja Azure Window nie widziałam, chociaż na Maltę chciałam się wybrać, ale “kiedyś”. Wniosek z tego jest taki: “jebło, to jebło”, znaczy, że czekają piękniejsze miejsca na Ziemi 🙂 Właśnie odpaliłam skyscannera i szukam, może wreszcie przestanę odkładać moje marzenia na później. Nigdy nie wiadomo, kiedy runie wieża Eiffla. 😀 I owszem, odnosząc się do komentarzy, każdy ma swoją wizję szczęścia, ale grunt to do niej dążyć i nie zadowalać się bylejakością, a czy to będzie wieczna tułaczka, czy kominek, kot… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Aniu tak bardzo Cię rozumiem.Jak byłam w lo w klasie humanistycznej,poza nauką nie miałam nic,w weekendy w domu uczyłam się albo odpoczywałam po nauce,zero wyjść.Mowiłam sobie,że po maturze będe mieć czas na rzeczy dla siebie,może zrobie rok przerwy,choć nauka wychodziła mi tak uszami,że chciałam isc do szkoły policealnej.Zycie sweryfikowało mi plan,lenistwa,wolontariantów itp.Zachorowałam i przez prawie rok bujałam się po szpitalach,miałam rok wycięty z życia.Wiem,że NIE WARTO odkładać nic na poźniej.W miedzyczasie zamarzyła mi się polonistyka.Lubię swoje studia,fajnie było by mieć pracę związaną z filologią,ale nauki jest ogrom.Ok 150 ksiązek do przeczytania w 3 miesiace i znów to co w lo…… Czytaj więcej »

chadonistka
Gość

Super, że udało Ci się odnaleźć swoją drogę do szczęścia. Ale znając życie to pewnie będąc Anią, nawet gdybyś miała te symboliczne wymienione w tekście etaty, kredyty, to i tak znalazłabyś sposób, żeby żyć po swojemu. 😛

kiziamizia
Gość
kiziamizia

[tu był hejterski link] hej, nie podsyłaj mi nawet takich rzeczy bo wykluczyłam to w monitori jak tylko się wyświetliło po raz pierwszy 😉 Nie czytam takich stron z kilku powodów, pozwolę sobie wymienić. 1. Badania profesora Zimmbardo pokazaly, że kobiety potrafią być okrutne o ile da się im anonimowość. Takie miejsca wyzwalają w ludziach paskudne emocje, więc nie zamierzam ich karmić swoją atencją. 2. Wiekszość hejtu wynika z braku umiejętności czytania ze zrozumieniem (a co za tym idzie – naindterpretacji).Nie zliczę ile razy ktoś mi wmawiał pogardę dla jakiejś grupy społecznej (nikim nie gardzę) albo wmawiał poglądy, które rzekomo… Czytaj więcej »

resi
Gość
resi

Widzę, że spotkałaś się z niezrozumieniem, a nawet i hejtem w komentarzach.

Podoba mi się twoje podejście do życia, tak trzymaj.

“Were you born to resist or be abused? ”

A dupska najbardziej pieką tych, którym udowadniasz, że można inaczej i że Ci się to udaje.

Mel
Gość
Mel

Oj, po takich wpisach widać, że u nas nie ma jeszcze akceptacji dla osób, które chcą żyć po swojemu. Dziewczyna pisze, że nie chce “jednego, słusznego” schematu, który nam jest wpajany do głów od małego to zaraz się zlatuje mnóstwo osób, które chcą jej udowodnić, że na pewno jej się to jeszcze odwidzi, a niektórzy nawet, że nie będzie szczęśliwa bez kredytu, męża, dzieci i mazur albo i już nie jest tylko jej się tak wydaje. Przy czym warto zauważyć, że Ania ani razu nie napisała, że życie według schematu to marnotrawstwo, dała tylko do zrozumienia, że ona by się… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Aniu, jest to pierwszy mój komentarz odnośnie Twojego tekstu. Zazwyczaj w wielu kwestiach podzielałam Twoje zdanie, zgadzałam się z nim i podziwiałam Twoją postawę. Od jakiegoś czasu widzę zmiany jakie nastąpiły w Twoim podejściu do życia, o których zresztą wspominasz w tym tekście. Chciałabym odnieść się do niektórych z nich. Mam nadzieję, że nie odbierzesz mojego zdania jako hejtu, bo absolutnie nie to stanowi mój zamiar przy pisaniu tego komentarza. Oczywiście nie mam zamiaru także oceniać Twego podejścia czy postaw – każdy ma swoje i powinien oceniać jedynie siebie pod tym kątem a nie innych. Przyznam też, że podobnie jak… Czytaj więcej »

stylowoizdrowo.blogspot.com
Gość
stylowoizdrowo.blogspot.com

Och zgadzam się z Tobą, tylko jeszcze nie potrafię tak tego od życia sobie wziąć

PLANyour Space
Gość

Dziękuję! Jak to dobrze, że akurat teraz trafiłam na twój tekst. Dalej rób swoje Ania!

Sylwia Zimoląg
Gość
Sylwia Zimoląg

Utożsamiam się z każdym zdaniem, kto nie ryzykuje, nie zna smaku gruzu! 😉

Natalia
Gość

Niedawno uczyłam się na trzy konkursy z trzech różnych dziedzin (historia, angielski z kulturą UK i USA, geografia) i miałam dosyć pracy. Doszłam do wniosku, że do września czytam książki, oglądam sukienki na zalando i odsypiam. Minęły dwa tygodnie, a ja zgodziłam się pracować z kolegą nad projektem rekrutacyjnym na Sejm Dzieci i Młodzieży. Szukamy miejsc upamiętniających komunizm, wybieramy lokalnego bohatera, robimy ankietę na jego temat wśród mieszkańców, rozpowszechniamy go (gazeta, prezentacje w szkole), piszemy wniosek o tablicę pamiątkową + oczywiście załatwiamy cebulion formalności. Termin: 11 kwietnia. Wyrzucałam sobie, że jestem pracoholiczką, potrzebuję asertywności i czy ja nie mogę być… Czytaj więcej »

Kamila
Gość

Przecudowne zdjęcia 🙂

Buziaki,
zapraszam do mnie!
http://loveshinny.pl

Wiola Ba
Gość

Dla mnie zawalenie się Azure byłoby smutne. Tak jak nadal żałuję zdjęcia figur przodowników pracy z Zielonego mostu w Wilnie 🙁 Byłam raz i byłam zachwycona na tyle, że kolejnym razem specjalnie zaciągnęłam tam moich turystów i naprawdę się zasmuciłam faktem, że miasto pozbywa się pomników i pamiątek po komunizmie. Nadal doceniam fakt, że widziałam je na żywo, ale smuci mnie, że pozostały mi tylko zdjęcia. Chcę więcej, ale jednocześnie doceniam to, co mam teraz. Dzisiaj miałam korepetycje ze wspaniałą dziewczyną, której brakuje pewności siebie i stoi przed wyborem szkoły średniej. I widzę w niej swoją zachowawczość z dawnych lat,… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Koronka zamiast bawełny 😉 Miło czytać, że jesteś szczęśliwa i mogłaś zobaczyć to piękne miejsce na własne oczy.

Katarzyna Mierzwa
Gość

Właśnie dzisiaj o tym czytałam, że najbardziej liczy się teraźniejszość, że nie warto rozpatrywać przeszłości trzeba się z nią pogodzić i zostawić za sobą. Ja jestem po tej drugiej stronie z mężem, który nie lubi podróżować, dziećmi psem i kredytem. Mimo to chcę wierzyć, że się da 🙂 może w mniejszym stopniu, ale nie tracę nadziei 🙂

Natalia
Gość
Natalia

A ja właśnie jestem w trakcie załatwiania kredytu i kupna mieszkania i to jest właśnie moje tu i teraz i jestem z tego dumna! Mam 24 lata, wiem gdzie chcę mieszkać obecnie i przez kilka obecnych lat, a za wynajem i tak muszę płacić, więc wole wkładać w swoje, a jak za kilka lat zmienię zdanie to wynajmę i się przeprowadzę … 🙂 Póki co jedynym czego pragnę to stabilności dla mojego dziecka, a nie ciągłych przygód, może to dlatego, że za dużo ich nie posmakowałam ale uważam, że to jest w tym momencie ważniejsze, chociaż kusisz mnie zaczęciem odkrywania… Czytaj więcej »

Dotee  - Witaj Słońce
Gość

Da się, da. Aczkolwiek są też ludzie, którzy po prostu lubią takie stabilne życie, w którym nic się nie dzieje, i to dla nich nie jest chujowe. I to jest ich wybór, który szanuję.
(A później rozwijam mój rowerek ze skrzydłami i pedałuję ;))

soyelle pl
Gość

Nie ma jutra, nie ma wczoraj – jest tylko dziś i tego się trzeba trzymać..

Hair Witch Project
Gość

Rozumiem Twoje stanowisko, choć niektóre stwierdzenia są trochę krzywdzące i niestety brzmią trochę stereotypowo. “Zazwyczaj wygląda to w ten sposób, że szkoła, studia, ślub, dzieci, praca, kredyt mieszkanie, wakacje raz w roku i emerytura. A ja nie chcę w swoim życiu być odtwórcą z góry ustalonej roli i realizatorem czyjegoś planu. Chcę żyć po swojemu.” Ja mam taki schemat jak wymieniłaś poza dziećmi. Czy to znaczy, że nie żyję po swojemu? 😉 Nawet z kredytem na głowie, mężem i pracą można być sobą i żyć na własnych zasadach. Może wakacje mam raz w roku, ale poza tym długie weekendy, wyjazdy… Czytaj więcej »

Panie Planują Spotkanie
Gość

Bardzo mocny tekst Aniu. Śledzę Twoje wpisy i wiem, że jesteś niesamowicie silną osobą, kobietą. Widać to chyba już na pierwszy rzut oka. Ta siła z Ciebie emanuje. Dobrze, że dzielisz się takimi refleksjami, to bardzo motywuje inne osoby.

Majka J
Gość
Majka J

Ja się odniosę do w sumie małej pierdoły, mianowicie kredyt hipoteczny. Niekoniecznie musi to być taki ciężar, oczywiście mogą sobie pozwolic na niego osoby z konkretnym hajsem i pozycji, ale ja widzę znajome, całkiem szczęśliwe na własnej działalności gospodarczej i z kredytem (tak, jakimś cudem im się udało dostać, ale musiały mieć co najmniej półtora roku satysfkacjonujące bank przychody – firmę miały od 3 lat). Czy ja wiem, czy to tak etykietować. W tym serwisie https://hipoteki.net/ sporo się naczytałam jak się ludziom udawało i już mieszkają na swoim. Oczywiscie, trzeba przy tym mieć pracę, która się lubi i w której… Czytaj więcej »

Previous
Zjadłam coś co smakuje jak wymioty, co robić z nudą i islamski pedofil [TYGODNIK]
Nie odłożę swojego życia na później.