Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Ile pieniędzy wydaję miesięcznie? Zdziwiłam się!💰

Jakiś czas temu postanowiłam lepiej zarządzać swoim budżetem i kontrolować wydatki. Zaczęłam notować absolutnie każdą jedną wydaną złotówkę. Co mi wyszło?

Mój poprzedni system to przelewanie sobie 3 tysięcy złotych każdego miesiąca. Problem w tym, że ciągle miałam jakieś “nietypowe” wydatki. Wpadła podróż? Wydawałam z osobnej puli. A może kupowałam rośliny do mieszkania? Były święta? I tak jakoś wyszło, że każdy miesiąc był trochę nietypowy. Ten też!
Ale uparłam się, że będę notować wszystko. Obecnie wygląda to tak:
W celu notowania wydatków korzystam z aplikacji Spendee. To pierwsza, z którą całkowicie się polubiłam, bo nie muszę łączyć z nią karty (często płacę gotówką). Wpis nie jest sponsorowany, ale jak oznaczyłam ją na stories to ktoś z twórców aplikacji zapytał co powiedziałam (bo po polsku…) i że mnóstwo osób ją pobrało, więc daje mi za darmo wersję premium. Przyznam szczerze, że mi starcza wersja podstawowa.
Ach i właśnie – z serca polecam tekst o pięciu wspaniałych aplikacjach, bez których nie mogę żyć
Apkę cenię za to, że jest prosta, ładna i obsługuje różne waluty – większość moich wydatków to złotówki, ale za disquss płacę w dolarach a za pakiet adobe w euro.
Tutaj macie przykładowe moje wydatki. Disquss to największy fakap, bo płacę za to, żeby pod moimi tekstami w komentarzach nie było obrzydliwych reklam, a one są :/ Jestem w kontakcie z supportem.
Co mi dał ten miesiąc?
Bardzo dużą świadomość!
W ciągu miesiąca (19.01-18.02.2019) wydałam 4087,95 zł. Dużo. Ale też muszę przyznać, że nie każdego miesiąca kupuję płaszcz za 997 zł.
Najwięcej, bo 1800 zł wydaję na mieszkanie (kawalerka przy samym metrze). No dobra, to chyba nie jest typowa kawalerka. Mam sporą kuchnię, osobny pokój, nieustawny korytarz, ale za to łazienkę z wanną i trzy porządne szafy wnękowe oraz pawlacz. Minusem jest parter, ogromnym plusem – bardzo grube ściany.
Z jednej strony to nieco przesadzony wydatek – w innych miastach w tej cenie mogę mieć większe i lepsze mieszkanie. Albo podobne, ale sporo taniej. Również dzielenie takiego wydatku z drugą osobą jest dużo bardziej ekonomicznym rozwiązaniem, ale w tym momencie bardzo, ale to bardzo potrzebuję mieszkać sama.
Zresztą pożegnałam się z koleżanką po tym, jak powiedziała, że mieszka z chłopakiem którego planuje rzucić tylko dlatego, że samemu wynająć jest za drogo. Wiem, że to nie jedyny taki przypadek i nie chciałabym nigdy podejmować takiej decyzji z powodów finansowych.
Traktuję to jako luksus aczkolwiek… w większości pracuję zdalnie, więc nie wiem czy zostanę na dłużej w Warszawie ;-).
Pozostałe koszty… tu zaskoczyły mnie wydatki na jedzenie na mieście!
 Wydałam na to 344,77 zł. Dużo! Z drugiej strony – miałam gościa na kilka dni, w takiej sytuacji zwiedza się miasto. Często wychodzę też ze znajomymi, albo jem jakiś lunch “biznesowo”, więc to ważny element mojego stylu życia.
Zakupy i spożywcze mocno się przemieszały. Muszę lepiej nazywać kategorie. Miałam sporo zapasów i tak wciąż mam pełną zamrażarkę, 6 opakowań różnych kasz, 5 i 1/4 makaronu, mrożone maliny, jagody i wiśnie, 4 słoiku masła orzechowego i tak dalej. Spokojnie mogłabym kupować wyłącznie pieczywo i świeże owoce i nie umarłabym przez miesiąc z głodu, ale kocham poznawać nowe smaki, więc nie wyobrażam sobie na tym jedzeniu oszczędzać. Ale chcę lepiej planować wydatki i mniej marnować. W tym miesiącu zmarnowałam tylko 1/5 słoika oliwek (pojawiła się pleśń…) i dwa ziemniaki, które wypuściły pędy i wolałam się z nimi pożegnać.
Więcej niż myślałam, wydałam na transport. Mam bilet kwartalny, 133 zł to całkiem sporo. Składają się na to 2 bilety na PKP, oraz uber/mytaxi/taxify

Co lepsze? Uber, mytaxi czy taxify? Co się bardziej opłaca?

Tu zepsułam, bo mogłam za pokazywanie stories wynegocjować pakiet jeżdżenia za darmo.
Posiadanie bloga to różne przywileje – mam sporo kosmetyków, które po prostu dostałam i chociaż sama opłacam netflix (w rodzince, ale z góry, stąd nie ma go tutaj w wydatkach) to np. dzięki wam czytam z legimi książki zupełnie za darmo.
Po prostu zamieściłam film w którym wytłumaczyłam, jak można za darmo dostać kod z biblioteki, ale jakby komuś się nie chciało -poinformowałam jak kupić. Za każdą osobę, która zdecydowała się wykupić pakiet, mój przedłużył się o dwa tygodnie. Co daje mi czytanie za darmo do 2022 roku, dziękuję!
Jak na film z 8 tysiącami odsłon – piękna konwersja i z serca dziękuję za zaufanie, tym bardziej, że polecałam tam rozwiązanie darmowe!
I mogłabym powiedzieć, okej, gdyby nie płaszcz – przekroczyłabym budżet tylko o 100 zł,  nie w każdym miesiącu kupuję też trening z Martą z Codziennie fit (moje wydatki na sport) ale może za miesiąc popsuje mi się blender albo zapłacę za lekarza, więc takie notowanie pokaże mi realną sytuację dopiero po roku, gdy to sobie uśrednię.
Mam bardzo nieregularne zarobki, bo robię przeróżne rzeczy, jak to freelancer. Z tego powodu budżetem gospodaruje się nieco trudniej. 
Wydatku w postaci wełnianego płaszcza nie żałuję ani trochę. Przeceniono ostatnie rozmiary (32 i 46) a ja mam to szczęście, że schudłam więc szybko zdecydowałam się na burgund i mam nadzieję, że to będzie płaszcz na lata.
Cele na ten miesiąc?
Sprzedać:
– podobny płaszcz z domieszką kaszmiru, ale w rozmiarze 36/38 i w kolorze beżowym
– stary telefon
– stary aparat oraz obiektyw
Przeczytać książkę Finansowy Ninja
Wciąż spycham też na dalszy plan wyprzedaż szafy, ale zawsze mam pilniejsze obowiązki lub lepiej płatne zajęcia.
To był bardzo pouczający miesiąc i notowanie każdej jednej złotówki polecam każdemu. To 5 sekund klikania w apce!
Celowo nie zamieściłam tutaj swoich zarobków, bo robię to w excelu. Nie ma też np. prowizji dla menadżera za negocjowane kampanie, bo traktuję to jako koszt uzyskania przychodu. Nie ma też wydatków na cele charytatywne, bo od razu po otrzymaniu każdego przelewu przeznaczam na ten cel 10% i nie traktuję tych pieniędzy jako “swoich”.



Bluzka o którą pytacie: http://bit.ly/2DjpSR6 z kodem Q1ania10 jest 10% rabatu



Uściski, Ania

16
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
Kasia (jateżchcę)Olga PikulKosmetykoholizmMalezaAgata Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kosmetykoholizm
Gość

Te reklamy na Disqus to jest kompletna porażka. Ty masz na tyle wyświetleń, że będą chcieli od Ciebie chyba te 99$ / msc
Na moim blogu niestety też się pojawiły, na razie mam Pro darmowo przez 30 dni, ale będę zmiszona płacić te 10$ bo reklamy od Disqus są PASKUDNE, wielkie i w ogóle nie na temat. Ktoś nas pięknie zrobił w konia.

Wracając do tematu – sama muszę zacząć notować wydatki, chyba faktycznie aplikacja będzie dobrym rozwiązaniem bo zapisywać w notatniku zapominam. Apka FLO się u mnie sprawdziła to moze i Spendee. Lubię niestety popłynąć z zakupami 😉

Kosmetolog Marta
Gość

Uwielbiam takie zestawienia ! Super, że wszystko opisałaś. Z drugiej strony podziwiam Cię, bo na pewno posypią się zaraz głosy, że matka z trójką dzieci musi przeżyć za 1500 zł, a Ty wydajesz ponad 4 tys w samotności. Ludzi to zaraz tak w oczy kole, że nie wiem. A wystarczy “żyć i dać żyć innym” 😉 Ja powiem szczerze, że teraz nie wyobrażam sobie jak mogłam żyć bez budżetu i bez planowania wydatków. Teraz kompletnie nie wiem jak można inaczej funkcjonować, bez tego. Za to budżet pozwolił mi zaoszczędzić trochę pieniędzy i pozwolić sobie na inne przyjemności na które rzekomo… Czytaj więcej »

Maleza
Gość
Maleza

Aniu, niestety może myślisz, że dużo wydajesz, ale moim zdaniem poza oszczędzeniem paru złotych na jedzenie na mieście, reszta jak na mój gust jest ok. Nie jezdzisz codziennie taksówką, a kupienie płaszcza za 1000 zl, to nie mało, ale i nie aż takie szastanie. Naprawdę mamy chodzić tylko w ciuchach z lumpa, albo w płaszczach za 120 zł? Myślę, że smutne jest tylko to, że na tak mało stać przeciętnego Polaka. Dodam tylko, że mam trochę więcej lat, dwoje dorosłych dzieci i lata życia w małżeństwie. Wiem ile wynosza miesieczne wydatki, bez szastania, ale życie powinno być godne. Masz prawo… Czytaj więcej »

Agata
Gość

Ja planuję wyprowadzkę do Wrocławia. Tam.nawet kawalerki potrafią być droższe niż 1800zl 🙁

Martyna Szkołyk
Gość

Bardzo fajnie, że piszesz o wydatkach. 🙂 Ja na razie mieszkam w domu rodzinnym, więc większość kasy mogę odkładać, ale wydatki również staram się zapisywać i na koniec miesiąca sprawdzać, bez czego mogę się obejść, żeby odłożyć więcej pieniędzy. Może dzięki temu uniknę kredytu na 50 lat za jakiś czas. 😉

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Testowałam już kilka takich aplikacji, ale od lat sprawdza mi się “Szybki budżet”, głównie dlatego, że mogę tam mieć różne kategorie, dodawać swoje, osobne konta, gotówkę itd, robić pomiędzy nimi przelewy. Nie wyobrażam sobie już życia bez tej aplikacji, chociaż nie żałuję na jedzenie, szmateks itd, to pierwsze co robię po wypłacie, to przelew na inne konto (kwota jaką w założeniu odkładam co miesiąc), a jak ten miesiąc minie i nie było niespodziewanego wydatku, ta kwota idzie na konto oszczędnościowe. Jak np. widzę, że wydałam za dużo na ten szmateks, to w następnym miesiącu zupełnie go ograniczam itd. Po prostu… Czytaj więcej »

Patryk
Gość

o, chyba wysypał ci się disqus więc pisze tutaj. Ja robię budżetowe wydatki w excelu pobierając z banku elektroniczny wyciąg. To bardzo wygodne jeśli komuś nie chce się spisywać wydatków z paragonów. No a trzymanie się budżetu to bardzo trudna sztuka niezależnie od tego ile się zarabia i czy ma się stałe dochody. Tyle okazji, promocji i pragnień, że trudno utrzymać plany budżetowe w ryzach 🙂 Ucieszyła mnie wiadomość, że mieszkasz w okolicach metra. Może kiedyś zobaczę cie przypadkiem 🙂

Patryk - edukacja dla blogera
Gość

Ja robię sobie zestawienie w excelu i to jest wygodne jak płaci się kartą. Wtedy łatwo przenieść dane z banku do excela. Pozostaje jeszcze zaszeregowanie kategorii ale to i tak zawsze łatwiej niż ręczne spisywanie każdego wydatku 🙂 Mogę pozazdrościć twoich oszczędności w transporcie. Ja mieszkam obecnie po za Warszawą i dojeżdżam do Warszawy przez co moje koszty na paliwo są znacznie wyższe. Pozdrawiam Cie Aniu 🙂

Karolina
Gość
Karolina

W sumie biorąc pod uwagę ze nie musze placic za mieszkanie to chyba wydaje wiecej. Szacun za ujawneieni wudatkow 😀 sama tez nie raz próbowałam spisywac wydatkk, z lepszym lub gorszym skutkiem :d

studentka
Gość
studentka

Właśnie mi się przypomniało jak w Rodzinie zastępczej mama tych dzieciaków czyli Kwiatkowska siadała z zeszytem i notowała każdy wydatek, a potem np. były historie jak się nie mogła doliczyć gdzie uciekają pieniądze :). Też ostatnio notuję. Mieszkanie samemu się nie opłaca, ale warto jeśli ktoś jestem team własna przestrzeń. Ja żałuję, że wcześniej na to bardziej nie stawiałam, żeby więcej zarobić i mieć własny pokój chociażby. Z tymi wydatkami wyjątkowymi jak wakacje to widziałam fajną metodę uśredniania tego od razu. Ktoś planował od razu na cały rok budżet na takie wydatki jak wakacje itd. i dopisywał to do każdego… Czytaj więcej »

Kaśka
Gość
Kaśka

Oj, jak bardzo chciałabym płacić za bilet kwartalny 133! Na Śląsku bilet 90-dniowy STUDENCKI kosztuje 172 złote 🙁 A Jeszcze często muszę korzystać z kolei, gdzie za chwilę tracę zniżkę z racji wieku – gdzie mój status materialny magicznie się nie zmieni :'(
Tak poza marudzeniem – bardzo fajny i przydatny post, który pokazuje, że Twoje wydatki to nie jakieś chore fanaberie a realne i przemyślane (!) zaspokajanie potrzeb – na pohybel cebulackim hejterom! 😀 Plus okazja do odkrycia ciekawej aplikacji i inspiracja do zmian we własnym ogródku 🙂

aniamaluje
Gość

hej hej, kwartalny to 290 zł 😀 to są moje wydatki poza biletem, ten kupiłam w styczniu albo grudniu :<

Olga Pikul
Gość

To optymalnie byłoby wpisywać co miesiąc 1/3 ceny biletu do budżetu zamiast co trzy miejsce całą kwotę 😉

Kasia (jateżchcę)
Gość

Dziękuję za polecenie aplikacji. Wcześniej spisywałam w excelu, ale w appce jest łatwiej 🙂 przy kilku kontach ogarnianie wyciągów też nie było dobrym rozwiązaniem. O ile spisywałam wydatki już kilka lat temu, to dużym krokiem naprzód było budżetowanie. I tutaj jeszcze nie wypracowałam idealnej metody na nieregularne wydatki, jak podróże czy duże zakupy.
Jeśli chodzi o mieszkanie to całkowicie rozumiem Twoją potrzebę mieszkania samej, skoro pracujesz z domu i zakładam, że jednak spędzasz w nim dużo czasu. Mnie wynajmowanie jedynie pokoju wystarcza, bo i tak większość dnia spędzam poza domem, a w Warszawie jest to duża oszczędność w porównaniu do kawalerki.

Olga Pikul
Gość

Ja duże wydatki rozbijam na kilka miesięcy aby właśnie nie zaburzać tak bardzo budżetu… Teraz w tym tygodniu kupiliśmy spacerówkę, fotelik samochodowy dla młodszego syna i fotelik dla starszego syna. Zamiast tworzyć wydatki na dodatkowe 3400 zł w tym miesiącu, do końca roku wpisujemy 340 zł miesięcznie. Coś jakbyśmy kupili na raty (tylko bez płacenia odsetek 😉). Środki czystości, soczewki itp dzielę przez tyle miesięcy ile szacuje używać. Nie robię tego dla butelki płynu do naczyń, ale już zapas proszków do prania za 200 zł tak.

jk
Gość
jk

Dzięki za polecenie aplikacji. Używałam cały miesiąc niestety nie wiem jak zamknąć miesiac 🙁

Previous
Czy można zakazać makijażu i farbowania włosów w szkole?
Ile pieniędzy wydaję miesięcznie? Zdziwiłam się!💰