Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Jakie są moje ulubione kosmetyki? – Zima 2015

olejki do twarzy, dobry eyeliner, grafitowa henna , odżywka do paznokci
Zima dobiegła końca, więc postanowiłam przedstawić kosmetycznych ulubieńców tej pory roku 😉 Większość to pielęgnacja, ale jest też kilka kosmetyków z kolorówki. Ciekawi? 😉

Będzie o trzech ulubionych olejkach, peelingu do dłoni, genialnej masce do włosów i najładniejszym kolorowym eyelinerze jaki widziałam.

Jest mi bardzo przykro, że za każdym razem trzeba o tym uprzedzać, ale widocznie inne koleżanki-blogerki działąją inaczej i macie prawo być podejrzliwi. Tekst nie jest sponsorowany ani w całości ani we fragmentach. Gdyby było inaczej, wyraźnie bym to napisała :).
Kilka z tych kosmetyków dostałam bez żadnych zobowiązań, ale to czy kupiłam sobie coś sama, dostałam od marki czy od cioci – nie ma absolutnie żadnego wpływu na moją opinię 🙂 Postarałam się też wyszukać najlepsze oferty, żeby uniknąć pytań o cenę i sklep :).

Pielęgnacja :
Numerem jeden w pielęgnacji twarzy jest Nutri – Gold Olejkowy Rytuał, Olejek do twarzy (do cery suchej). Nie wiem czy są inne wersje tego produktu, ale wolałam napisać :). Olejek ma suchą konsystencję i szybko się wchłania. To plus dla tych, którzy nie lubią uczucia tłustej skóry. Ja niestety do nich nie należę i pełne wchłanianie produktu trochę mnie drażni.  Moja skóra jest mocno odwodniona i olejek całkiem dobrze sobie  z tym radzi. Olejek zapakowany jest w szklaną buteleczkę  z pipetą, za pomocą której dozujemy 2-3 kropelki i wmasowujemy w twarz. Jest przy tym bardzo wydajny i dość interesująco pachnie. Zapach to połączenie róży, pomarańczy, lawendy, geranium,  jaśminu, majeranku i marakui. Dla mnie jest całkiem przyjemny, ale znam takich, którym śmierdzi. Jeśli w sklepie będzie tester, proponuję przed zakupem powąchać :).  Obecnie jest na niego promocja (klik

Olejek do ciała Kwiat Wiśni i Róża marki własnej Rossmana
Bardzo przyjemny olejek do ciała zamknięty w plastikowej nakrętce. Mechanizm zabezpieczający pompkę jest całkiem sprawny, chociaż wolę zatyczki ;-). Olejek bardziej natłuszcza niż nawilża, ale uwielbiam wmasowywać go w ciało po kąpieli. Szczególnie lubię uczucie jedwabistej gładkości nóg :). Jest całkiem wydajny (na zdjęciu moja druga buteleczka), zużywałam go od października. Wyczytałam gdzieś, że można go stosować także na włosy, ale nie próbowałam :). Wydaje mi się, że kosztował ok 10 zł za 150 ml 🙂
Naturalny olejek do twarzy Olive – to kosmetyk oczyszczający, którym zmywam makijaż. Dostałam go w prezencie we wrześniu i przy używaniu tak 2-3 razy w tygodniu, zużyłam tylko tyle, ile widać na zdjęciu. Producent zaleca 2 pompki olejku sumiennie wmasować w twarz (ok. 5 minut) po czym zmyć ciepłą wodą. Jestem trochę za leniwa na 5 minut masowania dzień w dzień, ale efekty są bardzo fajne. Na moim kartoniku była naklejka ze składem, na której napisano, że zawiera olejek mineralny. Nie znam japońskiego, ale podobno była to pomyłka i skład wygląda tak :
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, PEG-10 Glceryl Triisostearate, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Dicaprylyl Carbonate, Isoprpyl Myristate, Polydecene, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Water, Glycerin, Squalane, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Propylene Glycol, Camellia Oleifera Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Fragrance, Limonene, Butylparaben, Benzophenone-9, CI 47000, CI 61520.

Olejek przyjemnie odświeża, ale zostawia uczucie lekko tłustej skóry. Używam go wieczorem i najbardziej lubię w nim to, że bez żadnego tarcia zmywa nawet wodoodporne kosmetyki. Mój pochodzi ze sklepu azjatica.pl i kosztuje obecnie 30 zł (klik). Jestem nim zachwycona i z pewnością kupię drugie opakowanie – o ile nie wycofają go ze sprzedaży, bo pewnie starczy mi jeszcze na dwa lata 😀 

Kolejny kosmetyk to Peeling do rąk Młode Dłonie z eveline – pachnie wanilią, bardzo słodko.  Nie wiem czemu marka uparcie nazywa swoje kosmetyki 8w1 itp. bo peeling to peeling ;D Jest delikatny, ale wmasowany w skórki świetnie sobie z nimi radzi. Trochę denerwuje mnie jego lepkość, ale i tak go bardzo lubię 🙂
Ostatnia z pielęgnacji jest maska Efektiv-Kur Oil Care z Isany –  bardzo praktyczna tuba i świetna zawartość. Wiem, że nie jestem dobrą reklamą masek do włosów, ale byłam dzisiaj u fryzjera i pozbyłam się spalonych dawnym rozjaśnianiem końcówek, więc łatwiej mi będzie pokazywać efekty ;-).  Maska jest genialna! Kosztuje chyba z 5 zł i podobno cała seria (klik) jest godna uwagi, ale nie sprawdzałam 🙂 
Inne 🙂

Henna w kremie Delia , grafitowa. Wreszcie trafiłam na gotowy produkt, który przyciemnia moje włoski. Żadnych ciepłych tonów! Poprzednia czarna henna z venity  była zdecydowanie za ciemna. Ostatnio kupiłam wersję brązową i niestety – wcale nie dawała efektu. No, może delikatny, widoczny przez 1-2 dni. Ta z Delii nie ma szablonów w zestawie, ale i tak z nich nie korzystam. Na pewno mogę powiedzieć, że zalecana porcja 1cm żelu  i 12 kropli aktywatora to dużo za dużo 😉 Spokojnie jestem w stanie pokryć całe brwi ilością uwolnioną przez jedno naciśnięcie tuby. Długo szukałam tej henny, a obecnie pojawiła się w biedronce 🙂  (klik)

Odżywka Eveline Twarde jak Diament (zamiennie z wersją 8 w 1)   jest kosmetykiem, do którego zawsze z pokorą wracam. Moje paznokcie niestety ciągle się rozwarstwiają. Stosowana raz na jakiś czas dobrze je utwardza, ale wiem, że wielu osobom zrobiła krzywdę. Ja też za pierwszym razem byłam bardzo zadowolona, a potem wręcz zrozpaczona, bo paznokcie stały się bardzo cienkie. Obecnie stosuję pod lakier, jako bazę i jest rewelacyjnie. Myślę, że nie miałabym już cierpliwości do kuracji zalecanej przez producenta – pierwszego dnia malujemy nią paznokcie i przez 3 lub 4 kolejne dni dokładamy kolejną warstwę. Następnie zmywamy i od nowa to samo :). (klik)
Tesori d’Oriente – Fiołek Nepalu – to nie dezodorant, to perfumy :D. Widoczna na zdjęciu buteleczka jest moją drugą. Dla mnie zapach jest bardzo ładny i delikatny, ale mój zapachowy gust jest raczej plebejski :)). Podobają mi się różne kompozycje tej firmy, a mając na sobie fiołek czuję się lekko i zwiewnie. Więcej o tych perfumach pisałam tutaj . Najciekawszy jest chyba fakt, że kosztują ok 30 zł w Piotrze i Pawle. Przez internet można je kupić za 20 zł, ale z kosztem przesyłki wychodzi na to samo. Ja polecam przejść się do sklepu, powąchać i zobaczyć czy nam pasuje. To produkty z gatunku love or hate. Mniej więcej tyle samo osób pyta mnie co to za perfumy, bo pięknie pachną i tyle samo osób uważa, że śmierdzą szarym mydłem :-). Ja czaję się na zapach Aegyptus, ale nigdy nie dorwałam stacjonarnie ;-).
lagoon, blue eyeliner, tourquise, nude kohl,
Ostatnie trzy produkty to kolorówka – 
Kredka Rimmel Colour Rush 130 I want candy – bardzo przyjemny, cukierkowy odcień. Nawilża usta i wygląda jak pomadka. Krycie średnie, czyli tak jak lubię :). Po godzince błyszcząca warstwa znika, ale sam kolor dość mocno wżera się w usta, więc utrzymuje się bardzo długo. Kształt kredki bardzo ułatwia aplikację, mój hit! 😉 Obecnie najlepsza oferta jaką znalazłam (klik)
Kredka My secret satin touch kohl – ja mam ją  w odcieniu nude, ale nie mam pojęcia jak nazwał go producent, bo starły się napisy. Kredka jest bardzo miękka i dobrze napigmentowana. Moim zdaniem sprawdza się lepiej niż słynna kredka Max Factor, którą też posiadam. Cena nieporównywalnie niższa, ale też kredka bardziej kremowa. Pewnie dla jednych to wada, dla drugich zaleta. Uwielbiam stosować ją na linię wodną oka 😉 Za taką cenę naprawdę warto 🙂 (klik)
Ostatnim hitem jest Lovely Butterfly Eyeliner numer 3 – mam go dopiero od kilku dni, ale i tak jest hitem i ulubieńcem. Ma piękny, wiosenny kolor. Jest nie do zdarcia i nie odbija się na górnej powiece. Jestem nim całkowicie oczarowana. Jedynie upierdliwy jest przy demakijażu, bo naprawdę mocno się trzyma. Nawet olejkiem muszę trochę dłużej się pobawić. Kosztuje chyba 7 zł, ale obawiam się, że to jakaś limitowanka. Jestem bardzo zaskoczona, bo do tej pory kolorowe eyelinery Wibo/Lovely nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia, wprost przeciwnie.
Mam nadzieję, że nic nie pominęłam ;-). 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania
Previous
Pierwszy wiosenny tygodnik – ostatnia szansa w konkursie, przepis na muffinki, i przyjaźń z gołębiem :)
Jakie są moje ulubione kosmetyki? – Zima 2015