Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Moje ulubione perfumy





Jestem jedną z tych nielicznych osób, które do niedawna nie miały “swojego” zapachu. Nie mam jakiegoś szczególnego nosa do perfum co w sumie nie jest dziwne (choroba układu oddechowego, heloł! :-)) ale… trafiłam na ideał. W każdym calu!

Z wszystkimi dotychczasowymi zapachami był jeden zasadniczy problem – każdy był już czyjś. Wszystkie te Diory J’adore, Addicty,Chanele i inne w mojej głowie już do kogoś były przypisane 🙂 Po drugie – każdy mnie po czasie męczył.
Więc albo pryskałam się Elizabeth Arden Green Tea (bo to świeży, orzeźwiający zapach), albo stawiałam na energetyczną Escadę Taj Sunset. To są skrajnie różne zapachy, wierzcie mi 🙂 Jestem człowiekiem pełnym sprzeczności…
Aż tu nagle… koleżanka zamawiając niemieckie proszki do prania z jakiejś strony, dorzuciła sobie do koszyka “białe piżmo” jakiejś nieznanej jej wcześniej marki. Matko, jak ona się tym piżmem spryskała, to od razu zapałałam do tego zapachu miłością. Mój jak nic! Święty Graal znaleziony!

Kliknęłam i stwierdziłam, że zamówię do pełnej kwoty, skoro kupuję przez Internet. Dobrałam sobie na chybił-trafił jeszcze jeden produkt firmy – Fiołek Nepalu.

Mój, mój, mój! Boski!


Wreszcie mam swój zapach! Te perfumy mam od niedzieli, a już je kocham. Pachną 10-12 godzin i są stworzone dla mnie.


Nie będę udawała znawcy którym nie jestem i nie napiszę co jest nutą głowy a co serca, bo zwyczajnie – nie znam się na tym. Wiem tylko, że wreszcie mam swój zapach 😉





Białe piżmo jest cięższe i bardziej zmysłowe, takie kobiece, dojrzałe. Uwielbiam 🙂


Fiołek Nepalu pachnie bardziej świeżo, zwiewnie. To mój codzienny zapach.


Jak dla mnie te perfumy są bez was – kosztują 20 zł (dałabym 300!) za 100 ml, mają metalowe, typowe dla dezodorantów opakowania, czyli sierota Ania może wrzucić do torebki i nic się nie stłucze, nie są jeszcze “opatrzone” więc nie mam wrażenia, że “mój” zapach nosi jeszcze 100 innych osób w pomieszczeniu.

Ktoś z Was miał kontakt z tą firmą? Polecacie jakiś zapach? W życiu nie pomyślałabym, że pokocham zapach za 20 zł!

PS. Czytelnicy donoszą, że można kupić je w Piotrze i Pawle 🙂

___________________________

I jesteście niesamowici, nie spodziewałam się takiej liczby głosów od Was! Jeśli ktoś ma ochotę zagłosować jeszcze na mojego e-booka, to zachęcam – klik 🙂

Uściski, Ania

96
Dodaj komentarz

avatar
57 Comment threads
39 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujekubekczekoladyAngelika JagłaKamila Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aleksandra Anna
Gość

nie znam tych zapachów, ale chętnie zapoznałabym się z nimi i ta cena 🙂 udo 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ostatnio Zmalowana pokazywała je na facebooku, kupiłam Hammam, boski! To moje najtańsze i najlepsze i perfumy zarazem. Pereptum Mobile jednak istnieje 🙂

Daisy K
Gość

NIe znam, ale już mnie ciekawi. 🙂

Olfaktoria
Gość

O- a dlaczego ja nie znam tych zapachów? O.O

Anonimowy
Gość
Anonimowy

znam i też bardzo lubię białe piżmo, reszty nigdy nie wąchałam, ale zrobię to na pewno;) w rossmanie są żele pod prysznic z tej serii

Yvaine92
Gość

są w Piotrze i Pawle, w tym bydgoskim na pewno 😉 ostatnio zastanawiałam się nad kupnem jednego, bodajże Aegyptus się zwał, piękny <3

Yvaine92
Gość

mięsiąc temu jeszcze były, wypsikaliśmy się z kumplem 😛 idę jtr do galerii pomorskiej i tkmaxx'u, to zajdę i też sprawdzę 😉

Seldirima
Gość

Moimi do niedawna były letnie Escady (lub ich tańsze odpowiedniki), ale trochę mi się przejadły 😉 Ogólnie to lubię słodkie zapachy, od pewnego czasu Secret Fantasy z Avonu 😉 Wytrawne nie są dla mnie, ale orientalne – czemu nie? 😉

Lilit
Gość

Pierwszy raz o nich slysze i musze napisac, ze bardzo mnie zaciekawily 🙂 Chetnie powachala bym te cuda 🙂

Owca
Gość

Przeczytałam Twój post, Aniu, przejrzałam zdjęcia i… okazało się, że opakowanie Białego Piżma z czymś mi się kojarzy… otwieram szafkę i – tak! – mydełko o tym właśnie zapachu, które dostałam kiedyś tam od mamy mojego chłopaka, a że wolę mydła w płynie (ze względu na wygodę), a to jest w kostce, to tak sobie leżało i czekało na swój moment ;). No i właśnie – zainspirowałaś mnie ;). Otworzyłam, powąchałam i… przepadłam! Matko, jak ono pachnie! Przypomina mi trochę Eternity CK, za którym przepadam. 🙂Zastosowane kąpielowo nie pozostawiło uczucia "ściągniecia" skóry, super się pieniło, łatwo spłukiwało. i zapach, który… Czytaj więcej »

Izabela
Gość

A ja nadal nie mam swojego zapachu! Nic mi nie podchodzi i żaden mnie nie jeszcze urzekł. Ale ciesze się że ty znalazłaś swój 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mój kuzyn kiedyś je przywiózł mojej mamie, jako prezent z włoch.
podkradałam jej piżmaka, bo też mi podpasował.

i którejś wizyty w rossmanie widziałam jej i sobie pomyśłałam: no to typowo włoski prezent 😀

więc może jeszcze sa w rossmanach?

Ania.

Mila
Gość

Tesori D'Oriente *.* uwielbiam ich wszystkie zapachy!!! Mają też balsamy i płyny pod prysznic/do kąpieli o tych samych zapachach, te ostatnie widziałam w Rossmannie. To włoska firma i kiedy tam mieszkałam, to każda wizyta w drogerii kończyła się obwąchiwaniem każdego zapachu 😀 We Włoszech to bardzo znana firma, oczywiście wszystko tam kosztuje znacznie mniej 😉 Często mają też promocje i takie zapachy kosztuję wtedy około 2 euro, chociaż trzeba przyznać, że Polska cena nie jest taka straszna 🙂

Mila
Gość

The Verde, czyli zielona herbata, mój ulubiony *.* poza tym Muschnio Bianco też uwielbiam (ale ten akurat masz :))no i Papavero del Tibet (mak z tybetu) jest bardzo ciekawym, ślicznym zapachem

Mila
Gość

A i jeszcze miałam napisać, że ja perfum nigdy nie noszę. Mam chyba tylko dwie mgiełki do ciała (jedną cytrusową a Avonu i jedną od Beyonce), no i perfumy od Naomi Campbell. Wszystkie zapachy mi się podobają, ale jakoś po prostu nie czuję potrzeby 😀 wolę siebie w wersji bezzapachowej, zwłaszcza, że moja skóra pachnie ziemią po deszczu 😀 i ten zapach najbardziej lubię! 😛

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Używałam Białego Piżma kilka miesięcy – przy okazji okazało się, że działa jak feromony 😉

Agata Fedko
Gość

Ja widziałam te kosmetyki w sklepie spożywczo – przemysłowym typu delikatesy i nawet zastanawiałam się nad zakupem żelu pod prysznic, mają fajne intensywne zapachy, ale dla mnie bardziej na sezon zimowy, na lato wole lżejsze nuty.

Potworek
Gość

Nie moge jakos sie przekonac, na mojej skorze sie brzydko rozwijaja chyba. Bede wierna verze wang princess, nie spotkalam poki co nikogo, kto je nosi, nie sa tez dostepne w polsce takze nie narzekam jak pachniecie jak wszystkie kolezanki 😉

maugomaugo
Gość

ja lubię różne zapachy, ale chyba takie najbardziej moje moje to Chanel – Mademoiselle – uwielbiam je.
Inne, które lubię i stosuję zamiennie, to Halle Berry – "Halle".
Teraz czekam na dostawę jabłkowych DKNY – Be Delicious (zamiennika z FM póki co – zobaczymy jak sie sprawdzą).
A te Twoje zapachy to tylko przez internet można zamówić? Chętnie bym sobie "powąchała" 😀 A buteleczkę już gdzieś widziałam, tylko pewnie myślałam, że to dezodorant 😀

Tanika i Wojtas
Gość

Ojej! Jaka cena! śmieszna… 🙂 Czuje że mi by przypadły do gustu obydwa, chętnie rozejrzę się za tymi cudeńkami – opakowania mi bardzo podobają się 😉 Zapachów nigdy dość 🙂

Marianna Greenleaf
Gość

Kurcze, w życiu bym nie powiedziała, że zapach w takiej cenie może być trwały i udany – jestem mocno zaintrygowana 🙂
Ja jestem fanką Kenzo (oprócz tego najbardziej znanego – Flower, bo śmierdzi okrutnie). Do niedawna non stop kolor używałam Kenzo Indigo, teraz przerzuciłam się na Versace Crystal Noir (dość ciężkie ale bardzo kobiece). Ale na półce czeka mój nowy "Złoty Graal" – Kenzo Le Monde Est Beau <3 Jestem w nich zakochana, ale to lżejszy zapach, więc czeka na wiosnę/lato 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Le Monde Est Beau jest cudny. Zapach liści pomidora wprawia mnie w euforie.

Puszyslawa Kot
Gość

Ja przez blog Arsenic {http://arsenicmakeup.blogspot.com/2014/02/magiczne-hipnotyczne-perfumy-w-olejku.html} trafiłam na sklep/perfumerię Yasmeen, mają tam arabskie perfumy w olejkach 15-25 złotych. I sklep stacjonarny w Krakowie. Jakoś nie mogę tam trafić, a tak perfumy, przez Internet… Ale pewnie kiedyś kupię, ten wpis mi o nich przypomniał.

Dajcie znać, jak znajdziecie, te opisywane przez Anię! Możliwość powąchania przed zakupem, byłoby super.

Puszyslawa Kot
Gość

Czytałam, ale u mnie nie ma Piotra i Pawła. Nigdzie, nawet w Sosnowcu nie widziałam. Może gdzieś w Kato by był?

Czarne Espresso
Gość

Kusisz tymi zapachami 🙂 A Elizabeth Arden Green Tea też lubię 😀

ona
Gość

Ja wczoraj z koleżanką przegadałam prawie 2 godziny w autobusie o perfumach, bo ona maniaczka, wywąchała już chyba wszystko w perfumeriach, a kupuje odlewane podobne do oryginalnych w internecie i mnie namówiła na dwa. Ale też nie mam jeszcze swoje zapachu i do tego ta alergia na perfumy i nie mogę psikać na skórę :(, jeśli te co poleca Ania jest w Piotrze i Pawle chętnie powącham. Nie wiem czy Ania i wy znacie bloga Olfaktoria, od niej wiem, że skóra musi być dobrze nawilżona lub nakremowana, muszę spróbować. Polecam, film lub książkę Pachnidło, oj te zapachy 🙂

Natalia Slawek
Gość

Opakowania takie trochę w stylu retro – lubię bardzo. Ciekawe, czy na ebay'u będzie coś tej firmy. Właśnie znudziły mi się wszystkie moje pryskacze, muszę coś nowego znaleźć dla siebie. 🙂

Uwielbiam Twoją naturalność na zdjęciu w prawej kolumnie !

Turkusoowa
Gość

W naszych Rossmannach są żele pod prysznic i płyny do kąpieli z tej serii-mojej mamie co roku kupuję inny zapach,pamiętam że właśnie white musk bardzo polubiła 🙂 sama miałam ochotę na zapach bo widziałam kiedyś na allegro,ale musiałabym najpierw potestować z próbek 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moje zapachy to od lat DKNY be delicious (zielony) i Moschino i love love. /mo

aladriela
Gość

Uwielbiam zapach piżma 😉

Blanka
Gość

Do mnie lecą 3 sztuki. ;))

Diggerowa
Gość

Swego czasu testowałam całą gamę (w ramach niegdysiejszego prowadzenia perfumeryjnego bloga) i muszę przyznać, że w tej kategorii cenowej to absolutnie najciekawsze zapachy oferowane przez rynek. Podoba mi się idea zapachów monoskładnikowych (większość oferty TdO), a nie silenia się na kompozycje pseudo-górnolotne przy niewielkim budżecie. Z mojej przygody z poznawaniem marki ostał się flakonik Białego Piżma właśnie, ale raczej w ramach uroczej ciekawostki, a nie częstego używania. Nie przepadam nosić tego zapachu, mydlany akcent mnie przytłacza.

Pamiętam też coś, co się bodajże nazywało Afrykański Wetiwer i to było naprawdę dobre.

Ściskam!

ania notuje
Gość

Ja cały czas szukam swojego zapachu. Ostatnio zwróciłam uwagę na to jakie zapachy najczęściej w buteleczkach się przewijają i jest i tam piżmo 😉

Agata Tarkowska
Gość

Mam te szare od kilku lat i są najlepsze! <3

Pauline
Gość

Szukam i szukam swojego zapachu, więc chyba się przejdę do Piotra i Pawła 🙂 I to za 20zł? Będą moje!!

Ksandra
Gość

umiałabyś opisać ten zapach? jeśli jest "mydlany" to muszę go dorwać! uwielbiam takie delikatne, mydlane, prawie że naturalne zapachy, kojarzą mi się z dzieciństwem i…bezpieczeństwem :p moja mama zawsze tak pachnie, no a mama=bezpieczenstwo, więc pewnie dlatego 🙂 obie mamy fioła na punkcie dior j'adore, ale to tylko na specjalne okazje, bo ta cena…no i o dziwo na każdej z nas pachnie inaczej, czy to może być zasługa diety?? w Zarze idzie dorwać świetne, trwałe perfumy, od 20-50 zł, miałam tam swoje ulubione, podobne do j'adore, ale przestali produkować 🙁 polecam też zapach marki Tous, tylko w Sephorze, baaardzo delikatny… Czytaj więcej »

pidzamowa
Gość

Też długo szukałam swojego zapachu, ale jak już go znalazłam to zakochałam się od pierwszego powąchania! (;

Łatwo się zżyć z perfumami, niestety nieswoimi także… są takie zapachy które wywołują skok adrenaliny w autobusie, zanim zdąży się zobaczyć kto tak pachnie…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Witaj Aniu 🙂 to moj pierwszy komentarz tutaj wiec serdecznie pozdrawiam 🙂 A pisze by uprzejmnie doniesc iz perfumy tej marki są dostępne w Makro oraz od niedawna w wrocławskim Auchanie czyli pewnie w innych rowniez 🙂 Sama też je uwielbiam i pryskam sie nimi namietnie od roku juz 🙂

MyMirrorOfBeauty
Gość

Ania powinnaś dostać za reklamę, bo teraz te perfumy zaczną się sprzedawać jak świeże bułeczki 😀 sama właśnie zamówiłam dwa 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mimo, iż mam parę swoich ulubionych zapachów: Avon:black dress, infinite moment, bruno banani oraz bi es sexy girl(miłe zaskoczenie-zapłaciłam 5zł za małą buteleczkę
podczas ostatniej wyprzedaży w naturze, a są mega trwałe.. I cóż moje ulubione:)), Twój opis, Aniu zachęcił mnie do ich wypróbowania:) Pozdrawiam!

supergirl
Gość

rodzice z Włoch mi przywożą balsamy do ciała tej firmy (dostępne tez w rossmannie) rewelacja! A perfumy polecam rownież z bottega verde świetne naturalne zapachy idealne na codzien 😉

rocktechnika
Gość

Ja swój zapach znam od gimnazjum – do gazety "Filipinka", którą pewnie niewiele osób pamięta, dołączyli kiedyś miniaturową buteleczkę z fioletową zawartością. Była to wierna minikopia dużego flakonu Halloween marki Jesus del Pozo. Przepadłam! Idealny dla mnie – słodki, ale niemdlący, taki świeżo-słodki, od tamtej pory kojarzący mi się z fioletem 🙂 Niestety – zapach był trudno dostępny i dość drogi, jak na kieszeń uczennicy, dlatego przez całe liceum moim zapachem była Pur Blanca z Avonu – mój chłopak uwielbia ją do dziś, kojarzy mu się z początkiem naszego związku 🙂

Owca
Gość

No tak, powinnam bić się w piersi, ale to nic nie daje – wenę mam w pracy, a jak tam się z ludźmi nagadam, to po powrocie do domu pustka w głowie. I co obiecam, to… "jak krew w piach" ;). Więc wolę nie. Chociaż komentowanie to i tak już u mnie wieeeelki postęp, bo śledzę Cię na bieżąco od 1,5 roku ;D.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

och Anka! jej, niesamowite! pamiętam, że kiedyś, het het w odmętach internetu znalazłam Twojego bloga, pamiętam jak uwielbiałam zaczytywać się w Twym słowie pisanym, zawsze potrafiłaś mnie oczarować. Po jakimś czasie ślad po Tobie zaginął… A teraz, po tylu latach odnajduję Cię znowu! Szaleję ze szczęścia 🙂

Panna-Kokosowa
Gość

"Jak dla mnie te perfumy są bez was" 🙂

Mi ciężko dogodzić jeśli chodzi o perfumy… wiele osób zachwyca się konkretnymi zapachami a mi się one zwykle nie podobają. Mam może kilka które lubię, jeden który bardzo lubię:) Zapachu na który mogłabym wydać majątek raczej nie mam. Chociaż…kliknęłam dziś mam nadzieję swój idealny zapach, ale to się okaże po dłuższym stosowaniu, bo też czesto mam tak, że zużyję jedną buteleczkę i miłość mija.

Słonecznik
Gość

Ciekawe 🙂
Ja mam swoje ulubione z Avonu, ale ten fiołek kusi 😉

aGwer
Gość

Z tego co kojarzę ten drugi zapach miała moja mama i nawet mi się podobał 😉

Kira
Gość

Swego czasu były też w rossmanie 🙂 Uwielbiam ten w srebrnej butelce, znajomy przywiózł mi je kiedyś z Włoch i właśnie mi się skończyły…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No nie, nie wierze wlasnym oczom…. Pani Aniu, na pierwszym planie sa MOJE perfumy!!! Zartuje oczywiscie – uzywam "Muschio bianco" (biale pizmo) od lat – juz nawet nie pamietam, od kiedy. Na moich polkach w lazience stoja Chanel 5, J'adore i inne cuda, wszystkie otrzymane w prezencie ale "Muschio bianco" jest czescia mnie, na co dzien i od swieta i nie zamienie ich na nic innego. Poznalam tez inne zapachy marki "Tesori d'Oriente", ale tylko ten jedyny mi odpowiada.
Mysle, ze perfumy uzupelnieja kobiete, ale tez wazne jest jak sie z nimi czuje.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Te włoskie perfumy są od wielu, wielu lat w Polsce- można kupić w normalnym markecie jak Tesco, Real czy L'elcerc lub w Rosmanie. Oprócz alpejskiego fiołka, piżma jest też zapach jaśminy i storczyków. Są jeszcze dwa, ale nie pamiętam zapachu- jeden męski, drugi jakiś egipski. Jak i inne produkty jak balsamy do ciała, masła do ciała czy mydło pod prysznic. Rewelacyjne, zachwycona jestem i jeszcze mi się nie znudziło (a korzystam z nich już ponad 6 lat).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To są perfumy czy dezedorant? Bo w opisie napisałaś, że opakowanie typowe dla dezedorantów:-)

Artinowy Świat
Gość

Brzmi fajnie, jednak ja przed zakupem muszę powąchać 😀 nie lubię tak na chybił trafił ;D Skoro są w Piotrze i Pawle to może zobaczę ;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Narobiłaś mi ochoty na spróbowanie ich 🙂 Ja niestety jeszcze swojego zapachu nie znalazłam, choć bambusowy z YR jest blisko mojego ideału 🙂 Jutro udam się do Piotra i Pawła 🙂 Widziałam, że na allegro jest kilka innych rodzajów.

Toyad Mordovnick
Gość

Kuźwa, niuchałam wczoraj Aegyptus i cośtam jeszcze w krakowskim Realu, ale to były chyba jakieś takie "wymęczone" ostatnie egzemplarze, więc nie wzięłam nic. Białe Piżmo dla mnie zbyt mydlane… 🙂 Ale orientalne aromaty uwielbiam, więc poszukam jeszcze po leclercach i tescach.
Jednak dla mnie numerem jeden na dzień dzisiejszy jest Alien Thierry'ego Muglera. Boski.

Previous
Gdy pocisz się jak świnia…
Moje ulubione perfumy