Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

JA MAM RZĘSY! (i brwi) czyli jak zobaczyć to, co niewidzialne

1


 Moje brwi naturalnie są jasne i rzadkie, ale tworzą gruby łuk. Nazwałabym je bardziej meszkiem niż brwiami… Paradoksalnie, aby bardziej je uwidocznić po prostu wyrywałam włoski żeby tworzyły regularny łuk. Fakt, brwi o ostrej linii były bardziej zauważalne, ale raczej nie zdobiły. Na zdjęciach widać to

tutaj. Po Waszych poradach i opinii Matleeny zaczęłam od nowa zapuszczać łuczek, aby nadać mu później ładniejszy kształt.Ogółem – straszna lipa.

Masakra, prawda? 🙂 

Należę do tego nieszczęśliwego grona, które w ruletce genetycznej wylosowało beznadziejne brwi i rzęsy. Moja siostra i mój brat mają ciemne, mocne brwi i rzęsy do nieba, w dodatku czarne po same końce. Ja wprost przeciwnie 🙁 Niestety, moje brwi nie są symetryczne…  Na zdjęciu i tak brwi i rzęsy są ciemniejsze, bo pomogło używanie olejków.Żeby było śmiesznie, latem sprawa ma się jeszcze gorzej, bo brwi mi jaśnieją (czy to w ogóle możliwe?)  i wyglądały tak .

Próbowałam z zestawem z essence, ale te odcienie są dla mnie zbyt ciepłe. Na moich brwiach cokolwiek co wpada choćby w niewielkim procencie w rudy wygląda strasznie.Więc może kredka do brwi?Czytanie mnóstwa recenzji i oglądanie zdjęć w necie naprowadziły mnie na właściwy trop. Chłodna, ciemna i o odpowiedniej konsystencji wydawała mi się kredka z Catrice w najciemniejszym odcieniu

2

  Oczywiście w drogerii jej nie było. Wyjątkowo ucieszyłam się na pytanie “w czymś mogę pomóc?” licząc, że może gdzieś w magazynie jeszcze te kredki mają. Słysząc
czego szukam pani zaproponowała mi brązową kredkę do oczu…Wdech, wydech, poszłam do drogerii Aster w której też była szafa Catrice (szkoda, że obecnie w BDG jest tylko jedna…) i stałam się szczęśliwą posiadaczką kredki. Nie za twarda, nie za miękka, z dobrą szczoteczką. Kolor idealny! Nawet starta po całym dniu (jak na zdjęciu)zapewniała oku jakąś ramę.  Zmywanie makijażu olejkami przyciemniło też trochę rzęsy.No właśnie, bo jeszcze o nich nie wspomniałam. Moje rzęsy to twór niemal niewidoczny. Na prawym zdjęciu ujawniły się po 10-sekundowej (dosłownie!) próby henny do brwi i rzęs z venity. Odważyłam się spróbować dłużej i położyć ją także na brwi. Wyszło całkiem nieźle!
3
Instrukcja stosowania produktu w wersji video jest tutaj , pod spodem mini tutorial obrazkowy.Kosztuje ok. 7 zł i starczy mi chyba na wieki, bo wcale nie trzeba wyciskać centymetra, na całe brwi starcza dosłownie kropla+trochę aktywatora.
 Na rzęsach trzymam hennę wg. zaleceń, na brwiach po minutce. Taka popielata czerń dobrze pasuje do mojej bladej twarzy i wreszcie tworzy ramę oka! Fridą Kahlo w wersji beta jestem tylko jeden dzień, potem kolor “dojrzewa” i staje się bardziej neutralny. To na razie mój ulubiony produkt do brwi i rzęs, trzymany minutę utrzymuje się na brwiach 1,5 tygodnia. Kredka z Catrice jest ok, ale to wciąż barwienie skóry, nie brwi. Sięgam po nią jak muszę domalować jakiś mały fragment, albo jak henna znika a nie chce mi się akurat jej nakładać. Myślę, że dzisiaj jest na nią pora 🙂 Szkoda, że fakt iż mam brwi odkryłam stosunkowo niedawno. Jeszcze dużo pracy przede mną – liczę, że olejki wzmocnią i pogrubią włoski jeszcze bardziej i będę mogła stworzyć z brwi ładny łuczek. Polowałam na kredkę do łuku brwiowego z catrice, ale niestety została błyskawicznie wykupiona. Może innym razem się uda :)Chciałabym mieć takie brwi jak na zdjęciu po prawej 🙂

Są tylko dwa elementy swojego ciała których nie lubię. Pierwszy to brwi (wystarczy spojrzeć na zdjęcie z lata!), drugi to zęby, które nie są ani białe, ani mocne, ale to niestety wina leków. Jak mam wybór – zdychać z białymi zębami albo żyć z nieciekawymi, to wolę to drugie…Dodam tylko, że hennę do brwi i rzęs dostałam od Venity w ramach współpracy, ale nie miało to wpływu na  na moją opinię. Kredkę z Catrice kupiłam, tak samo jak zestaw z essence (który jest fajny, ale nie do mojej cery).
Zdjęcia : catrice, venita, tumblr

Uściski, Ania

39
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyAlenaBomba BiondaMonika. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Let's Talk Beauty
Gość

szczerze mówiąc wolałabym taki meszek, jak Twój, niż swoje grube, ale rzadkie i niesforne druty ;/

Cleo
Gość

Ja mam bardzo gęste i grube brwi oraz rzęsy…
Wolałabym mieć właśnie takie delikatne.

Rokusan
Gość

Też posiadam tą kredkę do brwi z Catrice 🙂 Jest bardzo fajna!

Remedy
Gość

Faktycznie jest różnica! Moje brwi są z natury dość grube i w miare gęste, jednak zrobienie ładnego łuku to dość ciężka robota, bo tak jak Ty mam niesymetryczne brwi. A rzęsy? Bez tuszu wyglądam jakbym ich nie miała w ogóle.. Niestety henna nie zdaje egzaminu, bo moje rzęsy są ciemne no może końcówki deczko jaśniejsze, ale są krótkie przez co je nie widać. Może skuszę się na 2 podejście do 'terapii' olejkiem rycynowy 🙂 A co do zębów to moje są w miarę białe, ale niestety kły mam żółte i strasznie mnie to irytuje. Nie palę, nie pijam kawy, herbatę… Czytaj więcej »

Nadine
Gość

Kiedyś przypadkowo, w przypływie nudy zaczęłam malować brwi ciemnobrązowym eyelinerem plus odrobinę matowego cienia cienia. Teraz to robię codziennie 😛

Balbina Ogryzek
Gość

Masz tak samo opadającą powiekę jak ja 😉 świetny efekt na brwiach, ja swoje teraz trochę zapuszczam, bo za bardzo je odchudziłam 😉

Ninja Beauty Blog
Gość

przypomniałaś mi, że muszę wreszcie zrobić sobie hennę- zbieram się już kilka miesięcy 🙂 a uwielbiam takie wyraziste i grube brwi!
Pozdrawiam ciepło!

Ciasteczko
Gość

Mi niestety nie pasują brwi grube choć taka moda, a to dlatego że przytłaczają moją twarz i sprawiają ze oczy optycznie staja się mniejsze. Ogólnie sa ciemne, mocne ale średnio gęste. Do połowy długości fajnie sie układają a dalej to tragedia – wyginają każdy włosek w inna stronę, zamiast rosnąc "z włosem" w kierynku skroni to te rosną sobie w przód, do góry i okropnie odstają. Ogólnie czasem bez szczoteczki i lakieru do włosów sie nie obejdzie także nie masz tak źle z brwiami 🙂

Monika
Gość

Hennę na brwiach od jakiegoś czasu wykonuję regularnie i również się dziwię, dlaczego wcześniej nie odkryłam tej cudownej metody. 😀 Niestety przy wykonywaniu farbowania rzęs odczuwam silne szczypanie oczu, więc wolę nie kombinować.

la6
Gość

możliwe możliwe, mi też jaśnieją latem 😉 przypomniałaś mi, że muszę kupić hennę 🙂

Słonecznik
Gość

Moje brwi na szczęście są ciemne i wyraźne, ale niesymetryczne, więc ciężko mi je samej wyregulować 😉
A henna z Venity fajny efekt daje 🙂
Też mam kilka produktów do tej firmy i na razie jestem zadowolona 🙂

outside-glass
Gość

Ojj nie narzekaj, brwi po hennie prezentują się naprawdę dobrze! 🙂

Alieneczka
Gość

używam tą hennę z Venity i jestem nią zachwycona 😉
1-2min i po 'kłopocie' 😉

Angel-a
Gość

Mi henna nie potrzebna – stety lub niestety. Bo brwi mam mega grube i czarne. Ale za to mają tendencje do zrastania się na środku i musze bardzo pilnować bo szybko rosną by nie wyglądać jak jakiś goblin ;d

Mudi
Gość

Ja z brwiami nic nie robię (prócz regulowania) bo mam całkiem ok, ale do rzęs też używam tej henny z venity (nawet dzisiaj ja nakladałam) i ubóstwiam ją od razu oko lepiej wygląda 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja właśnie mam grube i ciemne, z chęcią bym się z Tobą zamieniła 😀 Muszę spróbować z tą henną na rzęsach. Kiedyś miałam je bardzo ciemne, a teraz nie wiem dlaczego strasznie się rozjaśniły i prawie ich nie ma. 🙁

laven dovaa
Gość

Pamiętam cię z fotobloga, zawsze miałaś lekkie pióro, świetnie czyta się twoje teksty, zazdroszczę tego. Z przyjemnością dodaję do grona obserwowanych.
Pozdrawiam ciepło, mimo, że za oknem mgła i zimny listopad 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

masz fajne brwi- ja z nich na pewno umialabym wyczarowac piekny luk – a to dlatego ze sama mam nie dosc ze jasne to do tego rzadkie brwi. Odkad pamietam maluje je – kredka (prestige- taki szarawy odcien) i przyciemniam cieniami- te z Essence tez mam i uzywam jasniejszego ale nakladam tylko takim skosnie scietym pedzelkiem i delikatnie, henne tez uzywam (ja trzymam ja dluzej) no i smaruje olejkiem rycynowym.

Świadoma Kobieta
Gość

Ja bym w taki sposób henny nie używała, gdyż strasznie ona osłabia rzęsy, wiem śmieszne, ale prawdziwe. Chodzi mi o wodę utlenionę w szczególności, albo o inny utleniacz, który chociaż utrwala kolor, to po jego zejściu brwi są jeszcze jaśniejsze. Ja gdy hennuję swoje brwi to robię to na sucho, tak jak wiele kobiet farbuje włosy. Kładę papkę wymiszaną z wodą na brwi i śpię tak całą noc, rano zmywam. Farbuję tak co tydzień dwa, ale nigdy mi się nie spiera do końca więc jest dobrze. A co do brwi i rzęs polecam kredkę z Vipery, ja mam aktualnie taką… Czytaj więcej »

Lilesly Inspirations
Gość

Nie odważyłabym się zrobić sobie sama hennę ale podziwiam osoby które to potrafią 🙂 Efekt całkiem niezły 🙂

caravely
Gość

moje brwi zawsze były ciemne, bardzo ciemne jak na naturalną blondynkę. jednak ostatnio coś się z nimi stało i pojaśniały. Używam tej samej henny co ty, kolor. grafitowy. Raz w tygodniu/półtora na kilka minut zupełnie wystarcza żeby mój podkreślić naturalny kolor. Polubiłam się z hennowaniem i nie muszę malować dolnych rzęs… w obawie że coś mi się odbije:D Dzięki hennie sa sporo ciemniejsze:)

Bella Emigrantka
Gość

I tak jestes w niezlej sytuacji 😀 Moje brwi byly kompletnie biale z natury, czulam sie jak ufo 😀 Juz od kilku lat robie henne. Opisywalam tez hennowanie na blogu:
http://bella-emigrantka.blogspot.de/2012/11/henna-w-domowym-zaciszu.html

Agata
Gość

Zapraszam Cię na spóźnione podsumowanie tygodniowego wyzwania do mnie. 🙂

elfs-stilettos
Gość

A może spróbuj mascary do brwi w kolorze brązowym. Polecam e.l.f treat and tame.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A mi się bardzo te Twoje naturalne brwi podobają. Ułożyłabym je właśnie jakąś mascarą do brwi, przezroczystą, albo kolorową; jeśli wolisz chłodniejsze odcienie, to możesz spróbować czarnej z Delii (ta czerń jest transparentna dość).

Monika.
Gość

Polecam Ci preparat firmy Silica – sama stosowałam i widziałam efekty – przyspiesza porost włosów (5 cm w ciągu miesiąca, co jest u mnie raczej niesłychane, bo zazwyczaj na miesiąc rosną mi o pół centymetra), a moje rzęsy i brwi stały się naprawdę grubsze i gęstsze. Mi aptekarka poradziła brać nie 2 a 4 tabletki dziennie i po skończeniu opakowania zrobić miesiąc przerwy. Polecam!

Bomba Bionda
Gość

Mam ten sam problem z brwiami i rzęsami! Brwi próbowałam doprowadzić do porządku i ostały mi się mega cieńkie… od pół roku próbuje je zapuścić ale po tygodniu jak widze ten sajgon to nie wytrzymuje! A co do kredek… też miałam problem. I w rezultacie stosuje taką do oczu…grafitową. O rzęsach się nie wypowiadam…. nie zagęszczanie bardzo szkoda mi pieniędzy, tusze dają nawet radę, muszę to zaakceptować 😛 haha

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Twoją historie dotyczacą brwi czytalam jak swoj pamietnik sprzed okolo roku. Zawsze mialam cienki i rzadkie brwi…na rzęsy raczej nie narzekam. Brwi nagminnie wyrywalam, poszukiwalam odpowiedniej kredki i robilam henne…az pewnego dnia skorzystalam z wiedzy mojej przyjaciolki, ktora jest kosmetyczka i:
-przestalam sama wyrywac brwi
-henne i regulacje wykonuje tylko u sprawdzonej kosmetyczki(nie fryzjerki)
-smaruje codziennie wieczorem brwi i rzesy olejem rycynowym lub kremem do rzes z l`biotiki.
a co do makijazu to uzywac stalowej kretki do brwi z manhattana.
pozdrawiam i zycze powodzenia w walce o piekne brwi.
wichura

Alena
Gość

U mnie do malowania brwi sprawdzają się tylko takie brązowe tusze (szczoteczka jak w tuszach do rzęs) z eveline albo delii.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

od małego mama smarowała mi brwi i rzęsy olejkiem rycynowym. brwi i tak maluję, ale rzęsy urosły mi naprawdę długie i mocne.
polecam 🙂

Previous
ROZWOJOWY CZWARTEK INACZEJ
JA MAM RZĘSY! (i brwi) czyli jak zobaczyć to, co niewidzialne