- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Religia w szkole to zły pomysł. Dlaczego?

Lekcje religii w szkole to dla mnie wielkie nieporozumienie. I nie dlatego, że chcę szkalować kościół, mam na to sensowne argumenty.
Przygotowałam na ten temat film, ale łapcie skrót w formie pisanej.
First of all, jeśli jesteś jedną z osób krzyczących “pewnie, niech Islam nas zaleje!!!!1” to info dla ciebie – wystarczy, że w szkole będzie siedmioro chętnych na naukę tej religii w szkole i bach – z Twoich podatków będą finansowane lekcje także tej religii. 
Moim zdaniem świeckie szkoły są w interesie każdego (kto nie posyła dziecka do szkoły katolickiej itp.)
Na religię z budżetu państwa wydajemy miliard trzysta pięćdziesiąt tysięcy rocznie. Miliard. Finansujemy coś, co jest w interesie kościoła, nie państwa. Kościół to bardzo bogata instytucja. Nieopodatkowana, ma nieruchomości w centrach miast, w najlepszych lokalizacjach. 
Dlaczego to my mamy finansować jego lekcje?
Nie powinno być tak, że kościół sam za to płaci?
Tymczasem szkoły potrzebują: remontów toalet (poczytajcie tutaj jak dramatycznie jest w niektórych szkołach!) wyposażenia pracowni chemicznych, nowych komputerów do pracowni informatycznych. Może dentysty. Obiadów dla uboższych. Książek w bibliotekach. Bezpłatnego autobusu do szkoły.
Jest tyle pomysłów na te pieniądze, dlaczego akurat religia?

Program nauczania nie jest kontrolowany. Na religii często uczą głupot. Każdy program nauczania (matematyka, historia, język polski, wszystko!) musi być zatwierdzony, ale ten z religii jakoś nie. Na religii możesz usłyszeć, że masturbacja to zło (co przeczy wiedzy!). Gdyby nauczyciel od geografii uczył, że ziemia jest płaska, raczej miałby problemy.
Nauczyciele religii bywają dość… przypadkowi…

Polecam artykuły:

Symulowanie seksu oralnego na lekcji religii? Ksiądz zostanie objęty nadzorem kurii

Podejrzany o pedofilię ksiądz uczył w bydgoskim gimnazjum!

Religia zabiera miejsce i czas w szkole
Jeśli śmierdziałeś kiedyś po wychowaniu fizycznym a trzeba było jeszcze siedzieć w szkole, wstawałeś o chorych godzinach albo siedziałeś do późna – pomyśl, jak mocno rozluźniłoby się w planie, gdyby ze szkoły wyrzucić religię. Można by ułożyć plan z dużo większą swobodą.
Myślisz, że ten argument jest przesadą? To patrz 🙂
Narzekamy, że poziom nauczania jest coraz gorszy, że wiedza uczniów jest żenująca.
Jak ma być inaczej, skoro w publicznej szkole na religię przeznacza się 180 (lub więcej!!!!) godzin, a na chemię czy fizykę po 30?
Na tym przykładzie widać, że suma godzin religii dla jednej klasy = sumie godzin z historii, biologii, fizyki, chemii i geografii.
Religia “waży” tyle, co 5 innych przedmiotów.
Wlicza się do średniej, co jest nie fair w stosunku do ucznia, który ma 6 z fizyki czy matematyki bo wygrał olimpiadę, ale waga czyjejś szóstki z religii jest taka sama, chociaż jak ustaliliśmy – religia w szkole niekoniecznie przekazuje wiedzę. Bardziej mity.
Nauczyciel religii jest członkiem rady pedagogicznej i może zabierać głos w sprawach uczniów, którzy nie chodzą. Dowiaduje się też o nich różnych rzeczy, których w innej sytuacji by nie wiedział.
Skoro kościół ma sale, by prowadzić nauki przedmałżeńskie, rekolekcje, przygotowania do komunii i bierzmowania – dlaczego koniecznie religia musi być nauczana w szkołach?
Nie widzę ani jednego sensownego argumentu za tym.
Tym bardziej, że obecnie to my za to płacimy. Jeśli celem kościoła jest rzeczywiście misja, to może na dobry początek zacznie sam pokrywać koszty katechezy? Bo te koszty to… pensja dla nauczyciela religii.
Jeszcze obiecałam linki! 🙂

Sukienka: Renee, do końca stycznia dodatkowe 10% zniżki na ANIAMALUJET10

Roślinka: Zamioculcas, piękna!

Szminka: Sephora marka własna, o ta! Blackberry nectar/cherry sorbet. Mam obie z obu starłam numerki i sama nie wiem 🙂

Uściski, Ania

25
Dodaj komentarz

avatar
25 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
25 Comment authors
Czarnocka KingaMałgorzataKosmetolog MartaMarta MLana Winters Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marta M
Gość
Marta M

Ja wypisalam się z religii po tym jak katecheta powiedział, (a raczej zdenerwowal sie) że źle zrobiłam zadanie domowe, A miała to być odpowiedź Co JA MYSLE NA DANY TEMAT. Tyle wolnego czasu na naukę i zadania domowe i różne inne bardziej produktywne rzeczy. Zawsze zdawałam pytanie nauczycielom dlaczego są dwie religie A np. Jedną geografia z której zdawałam maturę. teraz mala wzmianka na temat WFu, ja chodziłam do technikum i miałam przedmiot , ktory sie nazywał obsługa konsumenta i niestety trzeba było przychodzić do szkoły ubranym W spodnie na kant lub spódniczkę i białą koszulę w dni kiedy ten… Czytaj więcej »

Lana Winters
Gość
Lana Winters

Na religii siedziałam daleko od katechetki – kobiety miłej, ale o totalnie innych poglądach niż moje. Oczywiście, że ocena wliczała się do średniej, więc stwierdziłam – dlaczego nie 6? Przecież chodzę na zajęcia, które w ogóle mi nie pasują, to chcę mieć z nich jakąś korzyść 🙂 Szóstkę można było dostać za oazy, udzielanie się w organizacjach kościelnych (czego oczywiście nie robiłam). Zagłębiłam się jednak w żywot kilku świętych, napisałam wiersze i zaniosłam katechetce. Poskutkowało i miałam piękną szóstkę na świadectwie 🙂 Jednak jest tak, jak mówisz – na tę szóstkę pracowałam jedno popołudnie, podczas gdy zdobycie takiej oceny z… Czytaj więcej »

Ola
Gość
Ola

Nie mam pojęcia co za chore technikum przez wszystkie 4 lata daje tylko 30 godzin geografii. Jako uczennica technikum wypowiem się na ten temat: w mojej szkole każdy kierunek ma rozszerzone 3 przedmioty: matematykę, geografię oraz angielski. Przez 4 lata mamy tylko 2 godziny religii tygodniowo, a jak wiadomo w technikum religia wygląda jak wyglada. Czasem ksiądz zrobi lekcje na której cała klasa siedzi i go słucha a czasem po prostu z nami rozmawiać jak najlepszy kolega. Co do przedmiotów takich jak biologia, fizyka etc. Biologia i chemia są obowiązkowe przez 1 rok nauczania, fizyka zostaje na 2 lata. Nie… Czytaj więcej »

Kinga
Gość
Kinga

Ja dwa lata religii w liceum wspominam jako całkowicie zmarnowany czas – katechetka niestabilna emocjonalnie na każde zadane pytanie, które nie pasowało do ogólnie przyjętego “kanonu myślenia” wpadała w płacz i wyrzucała co bardziej niesfornych uczniów z klasy. Zero jakiejkolwiek dyskusji, wyjaśniania pewnych kwestii, itd. W 3 klasie mieliśmy lekcje z księdzem, którego naprawdę chciało się słuchać, można było porozmawiać, zadawać pytania i nie było zbywania czy zasłaniania się od wieków przyjętymi schematami, jednak uważam, że to był wyjątek wśród wielu 😉 Dlatego też uważam, że religia w szkole powinna być ale: a) dla osób, które chcą uczęszczać na taki… Czytaj więcej »

Lusi
Gość
Lusi

Masz absolutną rację. Nauczanie religii w szkołach nie wnosi wiele w edukację dzieci. Klepanie jakiś regułek. Co innego jakby były omawiane tematy o współczesnych problemach. Wybaczanie, pomoc drugiemu człowiekowi, uzależnienia ale tak z przekonaniem a nie jakieś Klepanie cytatów z Biblii, albo jak nie przestaniesz chlac czy ćpac pójdziesz do piekła. Może jakby lekcje religii przybrały inną formę i to kościół ponosił koszty z tym związane byłoby całkiem ok.

Asia
Gość
Asia

Ja się w tym roku wypisałam z religii po tym jak katecheta stwierdził z przekonaniem, że Polska jest krajem katolickim a nie świeckim i że LGBT dąży do zburzenia całego państwa i kosciola. Najpierw się uśmiałam ale zaraz po tym podjęłam decyzję. Dodam jeszcze jeden mały argument na swoim przykładzie. W tym roku mamy egzaminy gimnazjalne. A jak dobrze wiemy do liceów idzie podwójny rocznik. Zamiast zorganizowac w szkole zajęcia przygotowujące do egzaminu( bo niektorych po prostu nie stać na takie dodatkowe zajęcia) lub zwiększyć liczbę godzin biologii, chemii i geografii( mamy ich po 1h a są to przedmioty obowiązkowe… Czytaj więcej »

Nihil Novi
Gość

Latami starałam się przekonać rodziców, że moja obecność na religii jest bez sensu. Problemem jest jednak to, że bez sensu była obecność religii w mojej szkole. Mam nadzieję, że dożyję czasów, kiedy przestrzeń publiczna stanie się świecka…

Ola Ł
Gość
Ola Ł

U nas można było nie chodzić. Można było przepisać się na etykę, ale i też wcale nie chodzić. Wprawdzie mówiąc chyba nigdy nie miałam nic złego do katechetów, którzy mnie uczyli. Ale cóż… niby od początku nie wierzyłam, bo ciężko mi naprawdę w coś, czego nie widziałam itd. to jednak gdzieś tam chodziłam. Ale na pewno o ile kiedykolwiek, to nie wezmę ślubu kościelnego. Nie chcę się wypowiadać na temat wiary itd. bo każdy ma swoje zdanie, swój wybór. Też przecież organizują zbiórki dla biednych dzieci itd. Ale uczenie jej w szkole od zawsze było dla mnie jakąś abstrakcją…

Urwisek
Gość

Uważam, że religia w szkole to nieporozumienie. Szkoła to instytucja publiczna i powinna być wolna od krzyży na ścianach. W innych publicznych instytucjach krzyże nas nie bombardują ( np posterunki, lotniska itp) Moja córka chodzi do pierwszej klasy podstawówki. Książki do nauczania początkowego i angielskiego – darmowe. Religia- oczywiście trzeba kupić koszt 30 zł 😐

Joanna (Po prostu kreatywnie!)
Gość

Zawsze uważałam, że dużo lepszym rozwiązaniem byłoby religioznawstwo. Na pewno poszerzyło by wiedzę dzieciaków na temat innych religii. Może w końcu nie ukrywano by przed nimi wpływu innych wierzeń na chrześcijaństwo i skończyłyby się zarzuty, że osoby niewierzące obchodzą, np. święta bożonarodzeniowe. Może w końcu byliby świadomi, że większość tradycji chrześcijańskich w Polsce jest przejęta m.in. z wierzeń słowiańskich. Totalną porażką jest dla mnie wystawianie ocen za czyjąś “wiarę”, a właściwie za to, jak bardzo ktoś coś wykuł na blachę. Żałuję do tej pory, że nie wypisałam się z religii, choć w klasie maturalnej oświadczyłam katechetce, że nie będę aktywnie… Czytaj więcej »

Susie
Gość

Myślę sobie, ze w obecnych czasach, mówię o tych (od 2010 😀 ) tak jakby na poziomie religijnym nastała u mnie spora zmiana. Spora zmiana również w polityce, społeczeństwie. Myślę sobie, ze przynajmniej 1/3 ludności doszła do wniosku ze cos nie tak jest z tym narzucaniem pewnych wartości. Tak jakby przed tym 2010 rokiem było dla mnie zamiatane pod dywan, a potem wywlekło się to wszystko. Nie wiem czy lekcje religii ale na pewno wiara w Boga pomogła mi uporać się z nieprzyjemnościami jakie czekały mnie w domu po nieudanej wywiadówce mamy, czy kolejnym zagrożeniu ze ścisłego przedmiotu, chodziłam w… Czytaj więcej »

StellaLily
Gość

Aniu świetny tekst jak zwykle! Jako nauczyciel proszę wyślij go Pani minister 🙂

Małgorzata
Gość

Jeju, Ania, jak ja się z tym zgadzam w każdym calu! Księża, którzy to uczą najczęściej religii, w ogóle nie powinni tego robić, bo nie mają żadnego przygotowania pedagogicznego do nauki w szkole. Jak ja nienawidziłam chodzić w szkole na religię… Nie wiem, czego teraz się uczy w szkole, bo chodziłam tam ostatnio 14 lat temu, ale do tej pory pamiętam te beznadziejne prace domowe, które nam zadawano w liceum… Raczej nie sądzę, żeby coś się zmieniło od tamtego czasu, a jak już, to na jeszcze gorsze. W ogóle ze wszystkimi tymi argumentami mogę się podpisać ręką i nogą. Moja… Czytaj więcej »

akwarela
Gość
akwarela

To plan technikum, a w licem jest więcej np. historii czy biologii. Poza tym, to obecny plan, u mnie 10 lat temu, gdy była przecież już 😉 religia (i 3letnie liceum) było więcej zajęć: 5 godzin polskiego, 4 angielskiego, 4 historie, 4 matematyki, 2 niemieckiego, 2 biologii, 2 geografii itp. oraz 2 religii. Chodzi mi o to, że religia nie zbierała miejsca innym przedmiotom szkolnym. Wszystko się mieściło :). Nic złego nie widzę w tym, ze nauczyciel religii jest częścią rady pedagogicznej. On tak samo jak reszta musi się przyuczać do zawodu. Nie oznacza to, ze całkowicie się z Toba… Czytaj więcej »

Czarnocka Kinga
Gość
Czarnocka Kinga

Witajcie. Chodziłam do szkoły wieki temu więc nie orientuje się jak to jest teraz. Religia wtedy nie była obowiązkowa. Jak to jest teraz? Koleżanka wyżej pisała o wypisaniu się z tych zajęć więc chyba można. Czy naucza się tylko o religii katolickiej czy to wiedza o wszystkich religiach?

Kosmetolog Marta
Gość

Mnie osobiście boli podejście rodziców. Wiara powinna wychodzić z domu. Skoro podczas ślubu rodziców, a później chrztu ich dziecka deklarujemy jawnie i świadomie że po katolicku wychowamy nasze dzieci, to nie powinniśmy zwalać tego na instytucje państwowe. Znam milion przykładów osób, które zmuszają dzieci do chodzenia na religię “bo za rok komunia”, a sami nie przykładają do tego palca, dając wręcz zły przykład. Sorry, podjąłeś decyzję to się z niej wywiąż. Druga sprawa to różnego rodzaju szantaże w szkołach. Ja pamiętam, jak nas zaczęli szantażować, że jak wypiszemy się z religii to nie będziemy mogli otrzymać bierzmowania, bo zostanie to… Czytaj więcej »

Mycha
Gość
Mycha

Mieszkam w Norwegii tutaj jest przedmiot w szkolach cos jak „religioznastwo” czyli uczą o kazdej religii po trochu. Wydaje mi sie to duzo bardziej sensowne niz uczenie sie co przypadkowa osoba uwaza za zle

Kasia
Gość
Kasia

Jak byłam w liceum (10 lat temu), to z religii, za zgodą rodziców, można było się wypisać z religii i nie była brana do średniej. Jest możliwe, że nie wszędzie jest tak jak opisujesz? Czy czasy się tak zmieniły 🙁

Gosia Mroczkowska
Gość

Ja bym jeszcze dopisała coś do tej listy. Dzieci, które nie chodzą na religię zawsze są w mniejszości i mogą czuć się gorsze. Ja nie chodziłam na religię sama jedna w klasie. Jeszcze pół biedy jak religia była na ostatniej albo pierwszej lekcji.
Teraz mój synek poszedł do przedszkola i zdziwiłam się, że już w przedszkolu jest religia. Oczywiście on nie chodzi, sam jeden w grupie. Jestem jak najbardziej za usunięciem tego przedmiotu ze szkół i przedszkoli!!!!

bbika
Gość
bbika

Po 1. Mój Bratanek, wtedy jako 4-6 latek, dokładnie nie pamiętam, bardzo zafascynowany dinozaurami trafił raz na religię w przedszkolu katolicką (sam jest ewangelikiem). Podobno pani katechetka nie potrafiła udzielić mu odpowiedzi na pytanie, kto był pierwszy, Adam i ewa, czy dinozaury? 😀 Po 2. Sama od 4 klasy podstawówki walczyłam co roku, żeby mnie wypisano z religii. Mała wieś i w sumie to chyba nawet był odgórny zakaz od dyrektorki placówki, że nie można (bo kto by uczył etyki, nie ma nikogo przecież do tego, bo wszyscy potulnie chodzą na religię). W podstawówce był to o tyle problem, że… Czytaj więcej »

hairoutine
Gość

Zakrztusiłam się chrupkiem po przeczytaniu załączonego pliku o oszczędzaniu. Zgadzam się, religia w szkole to zły pomysł, ale czy istnieje realna szansa na referendum w tej właśnie sprawie? Mam wrażenie, że ludzie nie mają odwagi, żeby wypowiadać się na ten temat w swoich lokalnych społecznościach. Chapeau Bas za artykuł.

Ania
Gość
Ania

Decyzję o wypisaniu się z religii podjęłam w 1 klasie liceum, nie z powodów mojej wiary, religii itp, po prostu uważałam i uważam nadal że te lekcje do niczego nie były mi potrzebne i zwyczajnie wolałam w tym czasie iść do biblioteki i uczyć się na następną lekcje. W moim liceum nie było tym najmniejszego problemu. Nikt nie próbował wpłynąć na moją decyzję. Inaczej było natomiast w gimnazjum, szkoła w małej wsi, każdy każdego zna, gdy mój brat dwa lata przede mną próbował wypisać się z zajęć religi (po wcześniejszej deklaracji pisemnej rodziców itd) w szkole nauczyciele przeżyli szok, jak… Czytaj więcej »

Magdalena Paździor
Gość
Magdalena Paździor

W pracy był kiedyś podniesiony temat religii poza szkołą (w salkach przy kościele). Najczęściej powtarzany argument za tym, aby ten przedmiot pozostał w szkole: “nie będę musiała popołudniu prowadzić dziecka do domu katechetycznego, będzie to już załatwione w czasie lekcji”. I nie pogadasz 😉

Basia
Gość

Oglądałam film i zgadzam się z każdym Twoim argumentem. Mnie do chodzenia na religię rodzice niestety zmuszali (a ja konsekwentnie wagarowałam – jako osoba, która zawsze miała świadectwo z paskiem i zachowanie wzorowe – czy to nie sygnał, że dzieje się coś bardzo niedobrego?), a im jestem starsza, tym mocniej jestem na “nie”. Religia powinna być nauczana przez Kościół, w jego salach, za jego pieniądze. Od lat myślę nad apostazją i jedyne, co mnie powstrzymuje, to trudność i czasochłonność procesu (a czasu mam stanowczo mało, pracując kilkanaście godzin dziennie + zajmując się domem). Z jednej strony wiem, że to nic… Czytaj więcej »

Gośka WZ
Gość

Doskonałe argumenty!
Dodałabym do tego jeszcze fakt, że nauczanie w tym samym budynku praw fizyki i hm… praw wiary, deprecjonuje prawdziwą naukę, zwłaszcza jeżeli to co słyszą na katechezie stoi w sprzeczności z tym, co słyszą na naukach przyrodniczych. Jednym z zabawnych efektów ubocznych jest też to, że w chwili obecnej dzieciaki na lekcjach poświęconych greckiej mitologii potrafią strzelić tekstem w stylu: A pani w to wierzy?

Previous
Nudny wykład? 8 produktywnych pomysłów!
Religia w szkole to zły pomysł. Dlaczego?