Instagram has returned invalid data.

Matura to nie jest najważniejszy egzamin w twoim życiu

Drogi maturzysto,
Właśnie przeszłam się wynieść śmieci i podczas tego krótkiego spaceru zachwycił mnie bez oraz konwalie. Za kilka dni zobaczę kwitnące kasztany. Wtedy też odbędzie się ponoć “najważniejszy egzamin w twoim życiu”. Uważam, że to określenie to bzdura.
Mam 27 lat, maturę pisałam w 2010 roku. W tamtym czasie zakup miesięcznego na PKS z Solca Kujawskiego do Bydgoszczy (20 km) był dla mnie dużym wydatkiem. A zawód w którym pracuję nie bardzo istniał.
Byłam po warsztatach dziennikarskich i studium reportażu, prowadziłam bardzo popularnego photobloga (30 tysięcy odsłon dziennie w tamtych czasach to był kosmos) i pisałam teksty na różne portale. Wszystko to robiłam  zupełnie za darmo. Bardzo chciałam w przyszłości robić coś dobrego, co przysłuży się innym i żyć z pisania. Nie miałam pojęcia jak to zrobić i skąd brać pieniądze na życie. Do samego końca nie wiedziałam co dokładnie chcę studiować. Myślałam o prawie albo psychologii, więc na wszelki wypadek zdawałam rozszerzony polski, angielski i WOS, a na podstawie dodatkowo historię i biologię. Byłam szalenie niezdecydowana a wszyscy przedstawiali decyzję o studiach jako coś bardzo ważnego, niemal nieodwołalnego. Jakbym podpisywała umowę na kredyt hipoteczny na 35 lat.
Dzisiaj robię mniej więcej to samo, co robiłam te 9 lat temu. Piszę bloga, który ma mniej odsłon niż tamten, a jednak na nim zarabiam. Piszę teksty jako copywriter, chociaż może bardziej jako “content creator”. Do tej pory nie umiem wytłumaczyć babci czym się zajmuję. Za każdym razem jak jadę w jakąś podróż, prosi żebym nie dała się zabić na tej wojnie. Chyba uważa mnie za kogoś w rodzaju korespondenta wojennego. Moje wykształcenie nie odegrało w tym wszystkim żadnej roli.
Myślałam dzisiaj o tym, że moi piątkowi znajomi niekoniecznie mają teraz najfajniejsze życia. Czasami ci trójkowi wykazali się w życiu większą odwagą, bystrością albo mieli więcej szczęścia. Nie chcę oczywiście tutaj mówić, że posiadanie dobrych ocen jest bez sensu, ale cieszę się że po gimnazjum wyjęłam z tyłka ten kij piątkowej i szóstkowej uczennicy i zajęłam się własnymi pasjami.
To jest strasznie przykre, że co roku młodzi ludzie stresują się niemiłosiernie przed egzaminem, który sprawdzi jedynie mały wycinek ich wiedzy, głównie faktograficznej i głównie pod konkretny klucz. Ten egzamin może pogrzebać na rok czyjeś marzenia o studiowaniu farmacji czy prawa i to jest przykre, bo wcale nie musi być tak, że ktoś z lepszym wynikiem miał większą wiedzę czy umiejętności. Mogły mu przypasować pytania.
Wielu moich znajomych wspaniale ogarniających życie nie dokończyło studiów. Nagle okazywało się, że dyplom nie jest im do niczego potrzebny, bo jeszcze w trakcie studiów zaczynali robić kariery w branżach, do których miał być biletem wstępu, a okazał się równie użyteczny co karta rowerowa. Albo moja legitymacja członka Ligi Ochrony Przyrody z podstawówki.
Jest mi strasznie przykro, że jeden głupi egzamin może skutecznie podkopać czyjąś samoocenę. Używam słowa “głupi” z pełną premedytacją. Matura to pewien schemat, nie wymaga głębszego zrozumienia tematu, związków przyczynowo-skutkowych. Wystarczy że zapamiętasz mapkę bitwy pod Salaminą. Nikogo nie interesuje jak twórczość poety wpłynęła na świat i czy uczyniła go trochę lepszym miejscem – musisz znaleźć i nazwać jakieś motywy, toposy, symbole. Możesz przeczytać 99% lektur a trafić na coś z zakresu tego jednego i nikogo nie będzie interesować, że oprócz lektur dużo czytasz.
Kiepski wynik matury nie oznacza, że jesteś beznadziejny, że do niczego się nie nadajesz. Z perspektywy czasu – studia są przereklamowane a matura nie jest celem samym w sobie, tylko środkiem do jego osiągnięcia. Poza tym – mamy niż demograficzny, z roku na rok konkurencja na studia jest coraz mniejsza.

https://wyniki.dlamaturzysty.info/s/4059/80885-Liczba-maturzystow-w-Polsce-maj.htm

Studia to nie tylko nauka – napisałam kiedyś tekst o 10 rzeczach, które warto zrobić w czasie studiowania. Gdybym mogła cofnąć czas, nie spinałabym się nad wynikami by mieć stypendia, tylko realizowała plan minimum a większy strumień energii kierowała na pracę. Wiedza wymagana na studiach i w pracy to często dwie zupełnie różne bajki.
Chciałabym napisać coś o tym, by się nie przejmować, nie spinać przesadnie, ale to jak powiedzieć komuś z depresją by zaczął cieszyć się życiem. Chcę tylko żebyś wiedział, że  niezależnie od Twoich dalszych planów, matura to serio TYLKO egzamin. Są w życiu ważniejsze.
Jak przebiegnie ci drogę sarna i stukniesz ją samochodem. Możesz uciec i zostawić ranne zwierzę przy drodze, albo zachować się jak człowiek.
Gdy ktoś z twoich przyjaciół znajdzie się w tarapatach, możesz zdać egzamin z człowieczeństwa.
Albo gdy wyląduje w szpitalu i miło byłoby go odwiedzić.
Gdy skusi cię łatwa i zyskowna droga oszustwa i przypomnisz sobie słowa Władysława Bartoszewskiego, że warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto.

Gdy wpadnie ci w oko narzeczony przyjaciółki.
Klient w sklepie zostawi pękaty portfel z zawartością większą niż twoja pensja i będzie kusiło by powiedzieć, że na pewno go tutaj nie zostawił.
Gdy będą wybory, a nie będzie ci się chciało podnieść tyłka do lokalu, bo będzie padać deszcz albo będziesz mieć kaca.
Oceny i wyniki egzaminów mają mniejsze znaczenie od tupetu, pewności siebie, umiejętności tworzenia sobie okazji i wykorzystywania ich. Przyzwoitości i budowania solidnej sieci znajomości. Ale ludzi, nie kontaktów.
Każdemu maturzyście życzę oczywiście powodzenia, ale matura to tylko matura. Serio.
Za rok będzie znaczyć dla ciebie tyle, co świadectwo z ostatniej klasy podstawówki. 
Uściski, Ania

11
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Agata JagiełammmLusiKatarzynaAnia96 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania96
Gość
Ania96

Zawsze sie spinalam, po co? Nie wiem. Podstawowka i gimnazjum czerwone paski. Chociaz w sumie lubilam nauke, moich nauczycieli i zadania domowe. Ale w technikum odpuscilam. Na swiadectwie 4 i 5 z przedmiotow zawodowych i 3-4 z pozostalych. A no tk i 2 z fizyki bo jako jedyna w klasie nie ściągalam, a fizyki nienawidze. 😀 matura, 3 lata temu.. stres.. przygotowania.. bo lepiej miec niz nie miec, a ja o ile czuje, ze wiedze mam, obawialam sie glupich bledow. Zdalam. I to tyle. Moja najlepsza kolezanka, współlokatorka z Internetu nie zdala. Gdy ja od stycznia do kwietnia robilam zadania… Czytaj więcej »

Agata Jagieła
Gość
Agata Jagieła

Z całego serca dziękuję Ci za ten tekst! W tym roku piszę mature i uważam, że nie stresowalibyśmy sie nią tak bardzo, gdyby dorośli nie robili wokół niej takiego szumu. Rodzice, naiczyciele – mówią, że to najważniejsze itp., ale starsi o kilka lat znajomi mówią za to, że to był jeden z łatwiejszych egzaminów w ich życiu.

mmm
Gość
mmm

mowienie o maturze jako o najwazniejszym egzaminie w zyciu jeszce ujdzie. nigdy nie zrozumiem dlaczego niektorzy mianuja dzien slubu najwazniejszym dniem w zyciu,,, wszystko zalezy od punktu widzenia

Lusi
Gość
Lusi

Ja zawsze miałam nieco inne wrażenie. Skończyłam studium medyczne w kierunku technik Farmaceutyczny i myślałam że to całkiem niezły zawód. W praniu okazało się że wcale nie jest tak kolorowo. Postanowiłam odpuścić sobie ten zawód i spróbować czegoś innego. Okazało się że nie jestem wybitnie utalentowana i właściwie musiałabym zacząć od zera np jako sprzedawca lodów. Trochę mnie to przeraziło. Na wielu rozmowach pytano mnie o studia czy nie chce iść itp. A jak tak nie bardzo chce robić studia dla papierka. Kiedyś wpadł mi w oko kierunek ziołolecznictwo który może jest na 3 uczelniach w Polsce. Niestety brak kasiury… Czytaj więcej »

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Moja siostra zdaje maturę w poniedziałek. I powiedziałam mojej mamie, że dla mnie dużo trudniejszy niż matura był wczorajszy dzień, kiedy pierwszy raz pracowałam prawie cały samodzielnie (jako lek wet). Dla mnie studia (a w sumie to dopiero te drugie) były drogą potrzebną dla papierka. Inna sprawa, że gdybym się nie uczyła zawodu poza nimi, to niewiele by mi dały. Chciałabym powiedzieć maturzystom, żeby się nie martwili procentami na maturze. Mi zabrakło jednego punktu na wymarzone wówczas studia, 3 lata studiowałam coś innego. I dopiero wtedy dorosłam, zrozumiałam i poszlam na NAPRAWDĘ wymarzone studia i teraz mam taką wymarzona prace.… Czytaj więcej »

Dorota
Gość

Bardzo trafny i mądry tekst Aniu 👍 Po prawie 40 lat od matury jestem tego samego zdania. Miałam duże plany. Maturę zdałam, mogę powiedzieć znakomicie, Wszystkie plany i marzenia zniweczyły zdrowotne katastrofy, złe wybory czasem pod presją rodziny, bo “trzeba trzymać się jednego”, bo “pielęgniarka to taki piękny zawód”. Dziś mam taką alergię na te przybytki, że chociaż ciągle kłaniają mi się starzy pacjenci, ja idę do przychodni tylko po receptę 😁 Uczę się na nowo, by spełniać swoje marzenia 😉 Miłej majówki Aniu 😘

Kogucik87
Gość
Kogucik87

Dawno nie czytałem tak mądrego tekstu. Jesteś bardzo mądra. Moim zdaniem studia dają świadectwo konkretnej specjalizacji i wiedzy w jakimś obszarze dziedziny ale sam nie poszedłem. Lenistwo, brak wiary we własne możliwości? Nie. Uznałem że nie potrzebuję świstka aby udowadniać moją inteligencję życiową. Mądrość a inteligencja to swoją drogą dwa różne pojęcia także będę od dziś regularnie zaglądał na Twój blog bo interesująco piszesz.

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
A teraz z ręką na sercu pytanie do ludzi po studiach – ile z Was pracuje w wyuczonym zawodzie? A jeśli pracuje, to czy lubi swoją pracę?
Podejrzewam, że odpowiedzi w znaczącej większości to będzie “nie”. Dlatego maturzyści – bez spiny 🙂
Pozdrawiam,
Kasia

Justinee
Gość
Justinee

Cóż, mam ochotę cofnąć się w czasie i postukać się w czoło, słysząc, widząc tamtą dziewczynę. Nieśmiała (trochę nadal), cicha mysza w kącie, typowy średniaczek, nie ogarniający ścisłych przedmiotów (ba, sprawdziany z matematyki i nie tylko do dzisiaj mi się śnią, mimo, że mam 26 lat.. oczywiście, zwykle ich nie zaliczam). Mój nauczyciel z polskiego lubił powtarzać, że na studiach: “co roku będziemy pisać egzaminy maturalne” ;). Szczerze? Bardzo przykładałam się do ustnych i matematyki, to był w tamtym czasie mój priorytet (co nie znaczy, że polski i angielski nie były ważne o dziwo ten drugi napisałam lepiej niż polski),… Czytaj więcej »

SomeoneElse
Gość
SomeoneElse

Podpisuję sie rękami i nogami. Może nie układa mi się w życiu jakoś super ekstra, ale to wynika z zupełnie innych kwestii, które po trochu ogarniam. Rzuciłem studia po roku, gdyż – będę szczery – niewiele mnie nauczyły w tym czasie, a wydałem na nie niemałe pieniądze (wtedy dla mnie to były wręcz pieniądze kosmiczne). Poszedłem w kierunku pracy, rozwoju i popełniania własnych życiowych błędów, póki mogę je popełniać nie mając na głowie specjalnie wiele zobowiązań. Matura to matura. Kiepsko zdana, ale zdana nadal nie blokuje drogi na studia – jeśli ktoś chce, może studiować zaocznie, jednocześnie pracując. ja w… Czytaj więcej »

Justine Urodowe Popołudnie
Gość

Matura to bzdura – trywialne, a jakie prawdziwe. Niebawem to samo powiem o studiach, które moim zdaniem coraz mniej dają w życiu. Bez nich można by wykonywać wiele zawodów, do których są one wymagane zupełnie bez sensu. Nie mowie o lekarzach, prawnikach, lecz o czymś prostszym, bardziej banalnym.

Previous
Robią najlepsze instastories – 22 osoby dzięki którym zrozumiesz co robisz źle
Matura to nie jest najważniejszy egzamin w twoim życiu