A tak sobie beztrosko chodziłam po bardziej dzikiej północy Bali😁Nocleg w bańce w dżungli przy wodospadzie to totalny sztos! 
Myślę, że można przyjechać na Bali, być tu i... w ogóle Bali nie doświadczyć. Widzę to rozmawiając z ludźmi, młodzi chłopcy z Australii przyjeżdzają tutaj surfować - siedzą cały czas w tym Canggu, nie mają żadnej ciekawości świata, jeżdżą jak kretyni bez kasków, cieszą się, że tu jest luźniej, że wszystko kosztuje dla nich „jakieś śmieszne pieniądze”, chociaż sami hajs mają od rodziców i nic o zarabianiu nie wiedzą😉O tym, że są chłopcami nie świadczy wiek, a sposób życia. Totalna beztroska.
Nie mówię, że to źle! Raz na jakiś czas sama mam ochotę nasmarować tyłek olejekiem i poleżeć nad basenem, ale świat jest taki ciekawy!!! Na Bali można robić wiele rzeczy. To jak go doświadczamy zależy bardziej od nas samych niż tego, jaka jest wyspa. Jeden będzie jadł codziennie tosty z awokado w fancy knajpkach i opowie, że wyspa jest turystyczna i komercyjna, drugi będzie biegać po szamanach i powie, że magiczna. W mojej ocenie Bali jest jak lustro, zobaczysz w nim to, co jest w Tobie☺️
Ja ledwie liznęłam wyspę, a już trzeba powoli pakować walizkę dalej. Mogłabym tu zrobić jeszcze mnóstwo rzeczy, ale wyrosłam z tego „jestem tu raz w życiu, muszę jeszcze to, to i to”. Nie muszę, może jeszcze wrócę, kto wie!
#indonezja #bali #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #solofemaletraveler #szczerze_pisząc #infinitydress #multiwaydress #dżungla

A tak sobie beztrosko chodziłam...

Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Matura to nie jest najważniejszy egzamin w twoim życiu

Drogi maturzysto,
Właśnie przeszłam się wynieść śmieci i podczas tego krótkiego spaceru zachwycił mnie bez oraz konwalie. Za kilka dni zobaczę kwitnące kasztany. Wtedy też odbędzie się ponoć “najważniejszy egzamin w twoim życiu”. Uważam, że to określenie to bzdura.
Mam 27 lat, maturę pisałam w 2010 roku. W tamtym czasie zakup miesięcznego na PKS z Solca Kujawskiego do Bydgoszczy (20 km) był dla mnie dużym wydatkiem. A zawód w którym pracuję nie bardzo istniał.
Byłam po warsztatach dziennikarskich i studium reportażu, prowadziłam bardzo popularnego photobloga (30 tysięcy odsłon dziennie w tamtych czasach to był kosmos) i pisałam teksty na różne portale. Wszystko to robiłam  zupełnie za darmo. Bardzo chciałam w przyszłości robić coś dobrego, co przysłuży się innym i żyć z pisania. Nie miałam pojęcia jak to zrobić i skąd brać pieniądze na życie. Do samego końca nie wiedziałam co dokładnie chcę studiować. Myślałam o prawie albo psychologii, więc na wszelki wypadek zdawałam rozszerzony polski, angielski i WOS, a na podstawie dodatkowo historię i biologię. Byłam szalenie niezdecydowana a wszyscy przedstawiali decyzję o studiach jako coś bardzo ważnego, niemal nieodwołalnego. Jakbym podpisywała umowę na kredyt hipoteczny na 35 lat.
Dzisiaj robię mniej więcej to samo, co robiłam te 9 lat temu. Piszę bloga, który ma mniej odsłon niż tamten, a jednak na nim zarabiam. Piszę teksty jako copywriter, chociaż może bardziej jako “content creator”. Do tej pory nie umiem wytłumaczyć babci czym się zajmuję. Za każdym razem jak jadę w jakąś podróż, prosi żebym nie dała się zabić na tej wojnie. Chyba uważa mnie za kogoś w rodzaju korespondenta wojennego. Moje wykształcenie nie odegrało w tym wszystkim żadnej roli.
Myślałam dzisiaj o tym, że moi piątkowi znajomi niekoniecznie mają teraz najfajniejsze życia. Czasami ci trójkowi wykazali się w życiu większą odwagą, bystrością albo mieli więcej szczęścia. Nie chcę oczywiście tutaj mówić, że posiadanie dobrych ocen jest bez sensu, ale cieszę się że po gimnazjum wyjęłam z tyłka ten kij piątkowej i szóstkowej uczennicy i zajęłam się własnymi pasjami.
To jest strasznie przykre, że co roku młodzi ludzie stresują się niemiłosiernie przed egzaminem, który sprawdzi jedynie mały wycinek ich wiedzy, głównie faktograficznej i głównie pod konkretny klucz. Ten egzamin może pogrzebać na rok czyjeś marzenia o studiowaniu farmacji czy prawa i to jest przykre, bo wcale nie musi być tak, że ktoś z lepszym wynikiem miał większą wiedzę czy umiejętności. Mogły mu przypasować pytania.
Wielu moich znajomych wspaniale ogarniających życie nie dokończyło studiów. Nagle okazywało się, że dyplom nie jest im do niczego potrzebny, bo jeszcze w trakcie studiów zaczynali robić kariery w branżach, do których miał być biletem wstępu, a okazał się równie użyteczny co karta rowerowa. Albo moja legitymacja członka Ligi Ochrony Przyrody z podstawówki.
Jest mi strasznie przykro, że jeden głupi egzamin może skutecznie podkopać czyjąś samoocenę. Używam słowa “głupi” z pełną premedytacją. Matura to pewien schemat, nie wymaga głębszego zrozumienia tematu, związków przyczynowo-skutkowych. Wystarczy że zapamiętasz mapkę bitwy pod Salaminą. Nikogo nie interesuje jak twórczość poety wpłynęła na świat i czy uczyniła go trochę lepszym miejscem – musisz znaleźć i nazwać jakieś motywy, toposy, symbole. Możesz przeczytać 99% lektur a trafić na coś z zakresu tego jednego i nikogo nie będzie interesować, że oprócz lektur dużo czytasz.
Kiepski wynik matury nie oznacza, że jesteś beznadziejny, że do niczego się nie nadajesz. Z perspektywy czasu – studia są przereklamowane a matura nie jest celem samym w sobie, tylko środkiem do jego osiągnięcia. Poza tym – mamy niż demograficzny, z roku na rok konkurencja na studia jest coraz mniejsza.

https://wyniki.dlamaturzysty.info/s/4059/80885-Liczba-maturzystow-w-Polsce-maj.htm

Studia to nie tylko nauka – napisałam kiedyś tekst o 10 rzeczach, które warto zrobić w czasie studiowania. Gdybym mogła cofnąć czas, nie spinałabym się nad wynikami by mieć stypendia, tylko realizowała plan minimum a większy strumień energii kierowała na pracę. Wiedza wymagana na studiach i w pracy to często dwie zupełnie różne bajki.
Chciałabym napisać coś o tym, by się nie przejmować, nie spinać przesadnie, ale to jak powiedzieć komuś z depresją by zaczął cieszyć się życiem. Chcę tylko żebyś wiedział, że  niezależnie od Twoich dalszych planów, matura to serio TYLKO egzamin. Są w życiu ważniejsze.
Jak przebiegnie ci drogę sarna i stukniesz ją samochodem. Możesz uciec i zostawić ranne zwierzę przy drodze, albo zachować się jak człowiek.
Gdy ktoś z twoich przyjaciół znajdzie się w tarapatach, możesz zdać egzamin z człowieczeństwa.
Albo gdy wyląduje w szpitalu i miło byłoby go odwiedzić.
Gdy skusi cię łatwa i zyskowna droga oszustwa i przypomnisz sobie słowa Władysława Bartoszewskiego, że warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto.

Gdy wpadnie ci w oko narzeczony przyjaciółki.
Klient w sklepie zostawi pękaty portfel z zawartością większą niż twoja pensja i będzie kusiło by powiedzieć, że na pewno go tutaj nie zostawił.
Gdy będą wybory, a nie będzie ci się chciało podnieść tyłka do lokalu, bo będzie padać deszcz albo będziesz mieć kaca.
Oceny i wyniki egzaminów mają mniejsze znaczenie od tupetu, pewności siebie, umiejętności tworzenia sobie okazji i wykorzystywania ich. Przyzwoitości i budowania solidnej sieci znajomości. Ale ludzi, nie kontaktów.
Każdemu maturzyście życzę oczywiście powodzenia, ale matura to tylko matura. Serio.
Za rok będzie znaczyć dla ciebie tyle, co świadectwo z ostatniej klasy podstawówki. 
Uściski, Ania

11
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Agata JagiełammmLusiKatarzynaAnia96 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania96
Gość
Ania96

Zawsze sie spinalam, po co? Nie wiem. Podstawowka i gimnazjum czerwone paski. Chociaz w sumie lubilam nauke, moich nauczycieli i zadania domowe. Ale w technikum odpuscilam. Na swiadectwie 4 i 5 z przedmiotow zawodowych i 3-4 z pozostalych. A no tk i 2 z fizyki bo jako jedyna w klasie nie ściągalam, a fizyki nienawidze. 😀 matura, 3 lata temu.. stres.. przygotowania.. bo lepiej miec niz nie miec, a ja o ile czuje, ze wiedze mam, obawialam sie glupich bledow. Zdalam. I to tyle. Moja najlepsza kolezanka, współlokatorka z Internetu nie zdala. Gdy ja od stycznia do kwietnia robilam zadania… Czytaj więcej »

Agata Jagieła
Gość
Agata Jagieła

Z całego serca dziękuję Ci za ten tekst! W tym roku piszę mature i uważam, że nie stresowalibyśmy sie nią tak bardzo, gdyby dorośli nie robili wokół niej takiego szumu. Rodzice, naiczyciele – mówią, że to najważniejsze itp., ale starsi o kilka lat znajomi mówią za to, że to był jeden z łatwiejszych egzaminów w ich życiu.

mmm
Gość
mmm

mowienie o maturze jako o najwazniejszym egzaminie w zyciu jeszce ujdzie. nigdy nie zrozumiem dlaczego niektorzy mianuja dzien slubu najwazniejszym dniem w zyciu,,, wszystko zalezy od punktu widzenia

Lusi
Gość
Lusi

Ja zawsze miałam nieco inne wrażenie. Skończyłam studium medyczne w kierunku technik Farmaceutyczny i myślałam że to całkiem niezły zawód. W praniu okazało się że wcale nie jest tak kolorowo. Postanowiłam odpuścić sobie ten zawód i spróbować czegoś innego. Okazało się że nie jestem wybitnie utalentowana i właściwie musiałabym zacząć od zera np jako sprzedawca lodów. Trochę mnie to przeraziło. Na wielu rozmowach pytano mnie o studia czy nie chce iść itp. A jak tak nie bardzo chce robić studia dla papierka. Kiedyś wpadł mi w oko kierunek ziołolecznictwo który może jest na 3 uczelniach w Polsce. Niestety brak kasiury… Czytaj więcej »

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Moja siostra zdaje maturę w poniedziałek. I powiedziałam mojej mamie, że dla mnie dużo trudniejszy niż matura był wczorajszy dzień, kiedy pierwszy raz pracowałam prawie cały samodzielnie (jako lek wet). Dla mnie studia (a w sumie to dopiero te drugie) były drogą potrzebną dla papierka. Inna sprawa, że gdybym się nie uczyła zawodu poza nimi, to niewiele by mi dały. Chciałabym powiedzieć maturzystom, żeby się nie martwili procentami na maturze. Mi zabrakło jednego punktu na wymarzone wówczas studia, 3 lata studiowałam coś innego. I dopiero wtedy dorosłam, zrozumiałam i poszlam na NAPRAWDĘ wymarzone studia i teraz mam taką wymarzona prace.… Czytaj więcej »

Dorota
Gość

Bardzo trafny i mądry tekst Aniu 👍 Po prawie 40 lat od matury jestem tego samego zdania. Miałam duże plany. Maturę zdałam, mogę powiedzieć znakomicie, Wszystkie plany i marzenia zniweczyły zdrowotne katastrofy, złe wybory czasem pod presją rodziny, bo “trzeba trzymać się jednego”, bo “pielęgniarka to taki piękny zawód”. Dziś mam taką alergię na te przybytki, że chociaż ciągle kłaniają mi się starzy pacjenci, ja idę do przychodni tylko po receptę 😁 Uczę się na nowo, by spełniać swoje marzenia 😉 Miłej majówki Aniu 😘

Kogucik87
Gość
Kogucik87

Dawno nie czytałem tak mądrego tekstu. Jesteś bardzo mądra. Moim zdaniem studia dają świadectwo konkretnej specjalizacji i wiedzy w jakimś obszarze dziedziny ale sam nie poszedłem. Lenistwo, brak wiary we własne możliwości? Nie. Uznałem że nie potrzebuję świstka aby udowadniać moją inteligencję życiową. Mądrość a inteligencja to swoją drogą dwa różne pojęcia także będę od dziś regularnie zaglądał na Twój blog bo interesująco piszesz.

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
A teraz z ręką na sercu pytanie do ludzi po studiach – ile z Was pracuje w wyuczonym zawodzie? A jeśli pracuje, to czy lubi swoją pracę?
Podejrzewam, że odpowiedzi w znaczącej większości to będzie “nie”. Dlatego maturzyści – bez spiny 🙂
Pozdrawiam,
Kasia

Justinee
Gość
Justinee

Cóż, mam ochotę cofnąć się w czasie i postukać się w czoło, słysząc, widząc tamtą dziewczynę. Nieśmiała (trochę nadal), cicha mysza w kącie, typowy średniaczek, nie ogarniający ścisłych przedmiotów (ba, sprawdziany z matematyki i nie tylko do dzisiaj mi się śnią, mimo, że mam 26 lat.. oczywiście, zwykle ich nie zaliczam). Mój nauczyciel z polskiego lubił powtarzać, że na studiach: “co roku będziemy pisać egzaminy maturalne” ;). Szczerze? Bardzo przykładałam się do ustnych i matematyki, to był w tamtym czasie mój priorytet (co nie znaczy, że polski i angielski nie były ważne o dziwo ten drugi napisałam lepiej niż polski),… Czytaj więcej »

SomeoneElse
Gość
SomeoneElse

Podpisuję sie rękami i nogami. Może nie układa mi się w życiu jakoś super ekstra, ale to wynika z zupełnie innych kwestii, które po trochu ogarniam. Rzuciłem studia po roku, gdyż – będę szczery – niewiele mnie nauczyły w tym czasie, a wydałem na nie niemałe pieniądze (wtedy dla mnie to były wręcz pieniądze kosmiczne). Poszedłem w kierunku pracy, rozwoju i popełniania własnych życiowych błędów, póki mogę je popełniać nie mając na głowie specjalnie wiele zobowiązań. Matura to matura. Kiepsko zdana, ale zdana nadal nie blokuje drogi na studia – jeśli ktoś chce, może studiować zaocznie, jednocześnie pracując. ja w… Czytaj więcej »

Justine Urodowe Popołudnie
Gość

Matura to bzdura – trywialne, a jakie prawdziwe. Niebawem to samo powiem o studiach, które moim zdaniem coraz mniej dają w życiu. Bez nich można by wykonywać wiele zawodów, do których są one wymagane zupełnie bez sensu. Nie mowie o lekarzach, prawnikach, lecz o czymś prostszym, bardziej banalnym.

Previous
Robią najlepsze instastories – 22 osoby dzięki którym zrozumiesz co robisz źle
Matura to nie jest najważniejszy egzamin w twoim życiu