Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Matura to nie jest najważniejszy egzamin w twoim życiu

Drogi maturzysto,
Właśnie przeszłam się wynieść śmieci i podczas tego krótkiego spaceru zachwycił mnie bez oraz konwalie. Za kilka dni zobaczę kwitnące kasztany. Wtedy też odbędzie się ponoć “najważniejszy egzamin w twoim życiu”. Uważam, że to określenie to bzdura.
Mam 27 lat, maturę pisałam w 2010 roku. W tamtym czasie zakup miesięcznego na PKS z Solca Kujawskiego do Bydgoszczy (20 km) był dla mnie dużym wydatkiem. A zawód w którym pracuję nie bardzo istniał.
Byłam po warsztatach dziennikarskich i studium reportażu, prowadziłam bardzo popularnego photobloga (30 tysięcy odsłon dziennie w tamtych czasach to był kosmos) i pisałam teksty na różne portale. Wszystko to robiłam  zupełnie za darmo. Bardzo chciałam w przyszłości robić coś dobrego, co przysłuży się innym i żyć z pisania. Nie miałam pojęcia jak to zrobić i skąd brać pieniądze na życie. Do samego końca nie wiedziałam co dokładnie chcę studiować. Myślałam o prawie albo psychologii, więc na wszelki wypadek zdawałam rozszerzony polski, angielski i WOS, a na podstawie dodatkowo historię i biologię. Byłam szalenie niezdecydowana a wszyscy przedstawiali decyzję o studiach jako coś bardzo ważnego, niemal nieodwołalnego. Jakbym podpisywała umowę na kredyt hipoteczny na 35 lat.
Dzisiaj robię mniej więcej to samo, co robiłam te 9 lat temu. Piszę bloga, który ma mniej odsłon niż tamten, a jednak na nim zarabiam. Piszę teksty jako copywriter, chociaż może bardziej jako “content creator”. Do tej pory nie umiem wytłumaczyć babci czym się zajmuję. Za każdym razem jak jadę w jakąś podróż, prosi żebym nie dała się zabić na tej wojnie. Chyba uważa mnie za kogoś w rodzaju korespondenta wojennego. Moje wykształcenie nie odegrało w tym wszystkim żadnej roli.
Myślałam dzisiaj o tym, że moi piątkowi znajomi niekoniecznie mają teraz najfajniejsze życia. Czasami ci trójkowi wykazali się w życiu większą odwagą, bystrością albo mieli więcej szczęścia. Nie chcę oczywiście tutaj mówić, że posiadanie dobrych ocen jest bez sensu, ale cieszę się że po gimnazjum wyjęłam z tyłka ten kij piątkowej i szóstkowej uczennicy i zajęłam się własnymi pasjami.
To jest strasznie przykre, że co roku młodzi ludzie stresują się niemiłosiernie przed egzaminem, który sprawdzi jedynie mały wycinek ich wiedzy, głównie faktograficznej i głównie pod konkretny klucz. Ten egzamin może pogrzebać na rok czyjeś marzenia o studiowaniu farmacji czy prawa i to jest przykre, bo wcale nie musi być tak, że ktoś z lepszym wynikiem miał większą wiedzę czy umiejętności. Mogły mu przypasować pytania.
Wielu moich znajomych wspaniale ogarniających życie nie dokończyło studiów. Nagle okazywało się, że dyplom nie jest im do niczego potrzebny, bo jeszcze w trakcie studiów zaczynali robić kariery w branżach, do których miał być biletem wstępu, a okazał się równie użyteczny co karta rowerowa. Albo moja legitymacja członka Ligi Ochrony Przyrody z podstawówki.
Jest mi strasznie przykro, że jeden głupi egzamin może skutecznie podkopać czyjąś samoocenę. Używam słowa “głupi” z pełną premedytacją. Matura to pewien schemat, nie wymaga głębszego zrozumienia tematu, związków przyczynowo-skutkowych. Wystarczy że zapamiętasz mapkę bitwy pod Salaminą. Nikogo nie interesuje jak twórczość poety wpłynęła na świat i czy uczyniła go trochę lepszym miejscem – musisz znaleźć i nazwać jakieś motywy, toposy, symbole. Możesz przeczytać 99% lektur a trafić na coś z zakresu tego jednego i nikogo nie będzie interesować, że oprócz lektur dużo czytasz.
Kiepski wynik matury nie oznacza, że jesteś beznadziejny, że do niczego się nie nadajesz. Z perspektywy czasu – studia są przereklamowane a matura nie jest celem samym w sobie, tylko środkiem do jego osiągnięcia. Poza tym – mamy niż demograficzny, z roku na rok konkurencja na studia jest coraz mniejsza.

https://wyniki.dlamaturzysty.info/s/4059/80885-Liczba-maturzystow-w-Polsce-maj.htm

Studia to nie tylko nauka – napisałam kiedyś tekst o 10 rzeczach, które warto zrobić w czasie studiowania. Gdybym mogła cofnąć czas, nie spinałabym się nad wynikami by mieć stypendia, tylko realizowała plan minimum a większy strumień energii kierowała na pracę. Wiedza wymagana na studiach i w pracy to często dwie zupełnie różne bajki.
Chciałabym napisać coś o tym, by się nie przejmować, nie spinać przesadnie, ale to jak powiedzieć komuś z depresją by zaczął cieszyć się życiem. Chcę tylko żebyś wiedział, że  niezależnie od Twoich dalszych planów, matura to serio TYLKO egzamin. Są w życiu ważniejsze.
Jak przebiegnie ci drogę sarna i stukniesz ją samochodem. Możesz uciec i zostawić ranne zwierzę przy drodze, albo zachować się jak człowiek.
Gdy ktoś z twoich przyjaciół znajdzie się w tarapatach, możesz zdać egzamin z człowieczeństwa.
Albo gdy wyląduje w szpitalu i miło byłoby go odwiedzić.
Gdy skusi cię łatwa i zyskowna droga oszustwa i przypomnisz sobie słowa Władysława Bartoszewskiego, że warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto.

Gdy wpadnie ci w oko narzeczony przyjaciółki.
Klient w sklepie zostawi pękaty portfel z zawartością większą niż twoja pensja i będzie kusiło by powiedzieć, że na pewno go tutaj nie zostawił.
Gdy będą wybory, a nie będzie ci się chciało podnieść tyłka do lokalu, bo będzie padać deszcz albo będziesz mieć kaca.
Oceny i wyniki egzaminów mają mniejsze znaczenie od tupetu, pewności siebie, umiejętności tworzenia sobie okazji i wykorzystywania ich. Przyzwoitości i budowania solidnej sieci znajomości. Ale ludzi, nie kontaktów.
Każdemu maturzyście życzę oczywiście powodzenia, ale matura to tylko matura. Serio.
Za rok będzie znaczyć dla ciebie tyle, co świadectwo z ostatniej klasy podstawówki. 
Uściski, Ania

11
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Agata JagiełammmLusiKatarzynaAnia96 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania96
Gość
Ania96

Zawsze sie spinalam, po co? Nie wiem. Podstawowka i gimnazjum czerwone paski. Chociaz w sumie lubilam nauke, moich nauczycieli i zadania domowe. Ale w technikum odpuscilam. Na swiadectwie 4 i 5 z przedmiotow zawodowych i 3-4 z pozostalych. A no tk i 2 z fizyki bo jako jedyna w klasie nie ściągalam, a fizyki nienawidze. 😀 matura, 3 lata temu.. stres.. przygotowania.. bo lepiej miec niz nie miec, a ja o ile czuje, ze wiedze mam, obawialam sie glupich bledow. Zdalam. I to tyle. Moja najlepsza kolezanka, współlokatorka z Internetu nie zdala. Gdy ja od stycznia do kwietnia robilam zadania… Czytaj więcej »

Agata Jagieła
Gość
Agata Jagieła

Z całego serca dziękuję Ci za ten tekst! W tym roku piszę mature i uważam, że nie stresowalibyśmy sie nią tak bardzo, gdyby dorośli nie robili wokół niej takiego szumu. Rodzice, naiczyciele – mówią, że to najważniejsze itp., ale starsi o kilka lat znajomi mówią za to, że to był jeden z łatwiejszych egzaminów w ich życiu.

mmm
Gość
mmm

mowienie o maturze jako o najwazniejszym egzaminie w zyciu jeszce ujdzie. nigdy nie zrozumiem dlaczego niektorzy mianuja dzien slubu najwazniejszym dniem w zyciu,,, wszystko zalezy od punktu widzenia

Lusi
Gość
Lusi

Ja zawsze miałam nieco inne wrażenie. Skończyłam studium medyczne w kierunku technik Farmaceutyczny i myślałam że to całkiem niezły zawód. W praniu okazało się że wcale nie jest tak kolorowo. Postanowiłam odpuścić sobie ten zawód i spróbować czegoś innego. Okazało się że nie jestem wybitnie utalentowana i właściwie musiałabym zacząć od zera np jako sprzedawca lodów. Trochę mnie to przeraziło. Na wielu rozmowach pytano mnie o studia czy nie chce iść itp. A jak tak nie bardzo chce robić studia dla papierka. Kiedyś wpadł mi w oko kierunek ziołolecznictwo który może jest na 3 uczelniach w Polsce. Niestety brak kasiury… Czytaj więcej »

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Moja siostra zdaje maturę w poniedziałek. I powiedziałam mojej mamie, że dla mnie dużo trudniejszy niż matura był wczorajszy dzień, kiedy pierwszy raz pracowałam prawie cały samodzielnie (jako lek wet). Dla mnie studia (a w sumie to dopiero te drugie) były drogą potrzebną dla papierka. Inna sprawa, że gdybym się nie uczyła zawodu poza nimi, to niewiele by mi dały. Chciałabym powiedzieć maturzystom, żeby się nie martwili procentami na maturze. Mi zabrakło jednego punktu na wymarzone wówczas studia, 3 lata studiowałam coś innego. I dopiero wtedy dorosłam, zrozumiałam i poszlam na NAPRAWDĘ wymarzone studia i teraz mam taką wymarzona prace.… Czytaj więcej »

Dorota
Gość

Bardzo trafny i mądry tekst Aniu 👍 Po prawie 40 lat od matury jestem tego samego zdania. Miałam duże plany. Maturę zdałam, mogę powiedzieć znakomicie, Wszystkie plany i marzenia zniweczyły zdrowotne katastrofy, złe wybory czasem pod presją rodziny, bo “trzeba trzymać się jednego”, bo “pielęgniarka to taki piękny zawód”. Dziś mam taką alergię na te przybytki, że chociaż ciągle kłaniają mi się starzy pacjenci, ja idę do przychodni tylko po receptę 😁 Uczę się na nowo, by spełniać swoje marzenia 😉 Miłej majówki Aniu 😘

Kogucik87
Gość
Kogucik87

Dawno nie czytałem tak mądrego tekstu. Jesteś bardzo mądra. Moim zdaniem studia dają świadectwo konkretnej specjalizacji i wiedzy w jakimś obszarze dziedziny ale sam nie poszedłem. Lenistwo, brak wiary we własne możliwości? Nie. Uznałem że nie potrzebuję świstka aby udowadniać moją inteligencję życiową. Mądrość a inteligencja to swoją drogą dwa różne pojęcia także będę od dziś regularnie zaglądał na Twój blog bo interesująco piszesz.

Szyciownik Kurs Szycia Online
Gość

Cześć,
A teraz z ręką na sercu pytanie do ludzi po studiach – ile z Was pracuje w wyuczonym zawodzie? A jeśli pracuje, to czy lubi swoją pracę?
Podejrzewam, że odpowiedzi w znaczącej większości to będzie “nie”. Dlatego maturzyści – bez spiny 🙂
Pozdrawiam,
Kasia

Justinee
Gość
Justinee

Cóż, mam ochotę cofnąć się w czasie i postukać się w czoło, słysząc, widząc tamtą dziewczynę. Nieśmiała (trochę nadal), cicha mysza w kącie, typowy średniaczek, nie ogarniający ścisłych przedmiotów (ba, sprawdziany z matematyki i nie tylko do dzisiaj mi się śnią, mimo, że mam 26 lat.. oczywiście, zwykle ich nie zaliczam). Mój nauczyciel z polskiego lubił powtarzać, że na studiach: “co roku będziemy pisać egzaminy maturalne” ;). Szczerze? Bardzo przykładałam się do ustnych i matematyki, to był w tamtym czasie mój priorytet (co nie znaczy, że polski i angielski nie były ważne o dziwo ten drugi napisałam lepiej niż polski),… Czytaj więcej »

SomeoneElse
Gość
SomeoneElse

Podpisuję sie rękami i nogami. Może nie układa mi się w życiu jakoś super ekstra, ale to wynika z zupełnie innych kwestii, które po trochu ogarniam. Rzuciłem studia po roku, gdyż – będę szczery – niewiele mnie nauczyły w tym czasie, a wydałem na nie niemałe pieniądze (wtedy dla mnie to były wręcz pieniądze kosmiczne). Poszedłem w kierunku pracy, rozwoju i popełniania własnych życiowych błędów, póki mogę je popełniać nie mając na głowie specjalnie wiele zobowiązań. Matura to matura. Kiepsko zdana, ale zdana nadal nie blokuje drogi na studia – jeśli ktoś chce, może studiować zaocznie, jednocześnie pracując. ja w… Czytaj więcej »

Justine Urodowe Popołudnie
Gość

Matura to bzdura – trywialne, a jakie prawdziwe. Niebawem to samo powiem o studiach, które moim zdaniem coraz mniej dają w życiu. Bez nich można by wykonywać wiele zawodów, do których są one wymagane zupełnie bez sensu. Nie mowie o lekarzach, prawnikach, lecz o czymś prostszym, bardziej banalnym.

Previous
Robią najlepsze instastories – 22 osoby dzięki którym zrozumiesz co robisz źle
Matura to nie jest najważniejszy egzamin w twoim życiu