Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Chwalisz się czy żalisz?- czy chwalenie to coś złego?

Piszę ten krótki tekst pod wpływem wiadomości od czytelniczki. Problem wydaje się błahy, ale wpisałam frazę w swoją skrzynkę mailową (znacie kogoś, kto prawie dobił na limitu na gmailu? to ja!) i widzę że problem przebijał się przez Wasze wiadomości częściej.
I w sumie mnie też kiedyś dotyczył.
Dziewięć lat temu w liceum wysłałam swoją pracę na konkurs literacki. Chodziło o esej, nic wielkiego. Przysłali mi list, że jestem w gronie laureatów, ucieszyłam się, schowałam do szuflady, zdecydowałam się na galę pojechać. Cieszyłam się niszowością strony (ten wpis ma z teraz 15 odsłon) Wiedziało kilka bliskich mi osób, nikt więcej.
Jakie było moje zdziwienie, gdy identyczny list dostała moja szkoła. Jednego dnia zaatakowała mnie pani wicedyrektor, wychowawca i polonistka z pytaniem “dlaczego się nie pochwaliłaś?!”. 
Nie wiem. Może dlatego, że nie urodziłam się wczoraj i zawsze widziałam jak promuje się bycie biernym miernym i wiernym. Cichym, potulnym, letnim. Postawę “nie wychylaj się”, nie skarż, nie chwal, nie użalaj.
Od przedszkola bombardują nas “Samochwałą” Brzechwy, a pytania pod tekstem sugerują, że każde chwalenie się jest złe. Wiem, bo pracując dzieciakami naczytałam się tych głupot. Zapewne ktoś się na mnie teraz wkurzy, więc doprecyzuję. Nie oceniam osoby, bo nie miałam okazji poznać. Szanuję za tłumaczenie Puszkina, za wiersze propagandowe i wychwalające partię Brzechwa”ma u mnie lipę”.
I tyle. Zresztą nigdy nie lubiłam szerszeni.
Śpiewam lepiej niż w operze, 
Świetnie jeżdżę na rowerze, 
Znakomicie muchy łapię, 
Wiem, gdzie Wisła jest na mapie, 

W tych czterech linijkach na dobrą sprawę przyczepić można się do pierwszej. Bo wartościuje.
Ale reszta? Nie ma czego się czepiać!
 Bo to jest ok, że ktoś jest świadomy swojej wartości. I wie że jest w czymś dobry, mówi o tym wprost. A te dwie kwestie należy rozróżnić.
Wrócę do czytelniczki. Dziewczyna do mnie napisała, że ma problem. Opublikowała na swoim fejsie zdjęcia przed treningami i po treningach wraz z danymi ile centymetrów jej ubyło. A potem wchodząc do pracy usłyszała jak koleżanki ją obgadują, że się na tym fejsie ciągle głupio chwali i wyskakuje im w feedzie.
Kasi (imię zmienione) zrobiło się przykro. 
A nie powinno. Bo nie wpychała się nikomu na siłę, jej posty można jednym kliknięciem ukryć.
Z doświadczenia wiem, że większość takich reakcji to może nie zazdrość, jak się często mówi, ale ukłucie. Ukłucie, że ktoś coś ogarnia w życiu. I że może jednak ty też byś mógł i te twoje misternie budowane wymówki “że deszcz, że drogo, że to, że tamto” tak naprawdę są ściemą w którą sam nie wierzysz. I jeśli ktoś widzi problem w tym, że pokazujesz piękne momenty ze swojego życia i osiągnięcia, to z nim jest coś nie tak. Nie z Tobą.
Polska jest specyficznym krajem. Na szczęście nasza kultura nie jest taka najgorsza na świecie, słyszeliście o prawie Jante? Czytałam kiedyś na ten temat fascynujący artykuł. Przerażająca sprawa, nie chciałabym żyć w społeczeństwie kierującym się takimi zasadami jak “Nie sądź, że jesteś kimś wyjątkowym” i “Nie sądź, że jesteś w czymś dobry.”
Długie lata byłam tą, co siedzi cicho i sama nie opowiada co osiągnęła. Wiem doskonale, że mistrzem jest się tylko w dniu zawodów. Może i nosisz ten tytuł aż do kolejnych, ale po zawodach zaczyna się dalsza praca. Nie jest mi obca pokora.
Ale siedząc cicho zostaniesz w tym kącie do końca życia. Ja miałam masę szczęścia w życiu. Gdy nie opowiadałam o swoich sukcesach to zawsze robił to ktoś za mnie.
Mimo wszystko – czułam się niezręcznie gdy moja książka służyła za case na spotkaniach branży księgarskiej 😀 (Uprzedzając pytania – wciąż polecam Legimi i ich usługę abonament na e-booki bez limitu z czytnikiem za złotówkę ;-). Na legimi jest też moja książka.
Pamiętam jak na blogu pochwaliłam się zdobytą nagrodą za e-book roku 2013. Zrobiłam to głównie by Wam podziękować – pierwszymi odbiorcami książki byliście przecież właśnie WY.  A w odpowiedzi wśród miłych słów dostałam komentarz “przechwalaj się dalej” :DDD
Jest różnica między stwierdzaniem faktów a przechwalaniem się. 
Moim zdaniem o ile nie chwalisz się tak, by komuś dowalić – np. robię coś LEPIEJ niż X (fajnie jest powiedzieć – robię to bardzo dobrze, w ogóle nie przywołując tego X) to wszystko ok.
Jeśli jesteś z siebie dumna – masz prawo to komunikować. Jeśli ktoś ma z tym problem – niech się idzie kochać.
Na jednej z grup Mari (którą cenię, poznałam i nasze drogi się jakoś rozeszły ale wciąż kibicuję) podzieliła się swoją dumą z powodu urodzenia dziecka siłami natury. Ktoś powie – phi,też mi coś! Ale dla Niej to było ważne. I oczywiście znalazła się jedna zakała, wrzód na dupie, który zabawę popsuł i Mari dowalił. 
Nieważne jak powszednie jest dla innych coś, co CIEBIE napawa dumą. Czasami milowym krokiem jest zapytanie obcego o drogę, bo masz fobię społeczną a łatwiej jest skorzystać z aplikacji. Czasami wielkim wyczynem jest przebiegnięcie jednego kilometra. Mam czytelniczkę Kasię, która choruje na miastenię i jestem dumna z każdego kroku na jaki się odważa i wysiłku który podejmuje, chociaż dla innych to pewnie NIC.
Panuje jakieś idiotyczne przeświadczenie, że jeśli będziesz siedzieć cicho i robić swoje, ktoś na pewno Cię zauważy.
Ahaaa, jasne.
Zasmucę Cię – mało prawdopodobne.
Więc jeśli piszesz lub mówisz, że:
– Jesteś bardzo dobra w projektowaniu wnętrz
– Schudłaś 10 kg
– Jesteś świetna z matmy
– Masz fajne życie,
to nawiązując do definicji prawdy sformułowanej przez filozofa Alfreda Tarskiego, który powiedział że zdanie „Śnieg jest biały” jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy śnieg jest biały – mówisz prawdę. 
Więc jeśli to co piszesz jest prawdą, to nie Ty masz problem! I nie chwalisz się ani nie żalisz, tylko stwierdzasz fakt, prawdę. Reakcja drugiej osoby jest tylko opinią 😉 I to jej problem.
Dostałam mnóstwo pytań więc raz jeszcze: Top – Bonprix, Spódnica Shein (lub tutaj podobne), buty- deichmann – a dzięki przesympatycznej czytelniczce Dianie wiem, że buty z Deichmanna można kupić o 25 zł i 4% ich ceny taniej. Mierzysz w sklepie, zamawiasz przez internet za pośrednictwem refundera i zgarniasz zwrot 💕
wiem że na akceptację pod poprzednimi tekstami czeka masa komentarzy, ale mam dwa zadania dla Ciebie:
👉 Gdy ktoś zrobił coś fajnego albo w Twojej ocenie wartościowego – doceń go, niech wie. Pochwal, napisz coś miłego, podziękuj.Nic nie tracisz, komuś będzie miło.
👉 Napisz w komentarzu, co napawa Cię dumą. Zwyczajnie się pochwal. Bo możesz. Bo to nic złego. Bo to pozytywne. Bo jesteś tego warta.
Więc… czym chcesz się pochwalić? 😉
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
BeataAniamalujeWeronika Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Weronika
Gość

Jak bardzo potrzebowałam tego postu. Wsród mojego rocznika na studiach, czasami unikałam tego “chwalenia się” i starałam się siedzieć cicho. Bardzo niewiele osób wie o tym, że mam stypendium rektora, bo już wystarczyło mi jak ktoś uważał mnie i traktował za swoją konkurencję do stypendium. Starałam się też za dużo nie opowiadać o moim międzynarodowym festiwalu folkloru, na który pojechałam dzięki temu, że gram na instrumencie w zespole ludowym, bo chciałam uniknąć komentarzy i mówienia, że się chwalę. Jedna koleżanka mnie zaskoczyla, bo sama dopytywała się jak mi się tam podobało. Jednak dlatego nie chciałam o tym opowiadać ludziom, bo… Czytaj więcej »

Beata
Gość

Kiedyś zawsze miałam z tym problem, nigdy nie mówiłam że coś wiem, odzywałam się tylko zapytana, odpowiadająć oczywiście dobrze. Teraz wiem, że mogę dużo i jeszcze więcej, ale jakoś w środowisku mojej pracy spotykam się z zazdrością. Bo mam 2 prace więc więcej pieniedzy, bo trenuje więc mam ładne ciało, bo mam świadomość ile jestem warta, bo mam odwagę mówić co mi pasuje a co nie. Ja się nie chwalę, bo nie czuje takiej potrzeby, to co robię, robię dla siebie. Poza tym raczej najpierw 3 razy bym się zastanowila komu należy się chwalić. Pochwalę się na rozmowie o pracę,… Czytaj więcej »

Previous
Byłam na karate, rozdaję bilety lotnicze i woda w puszce [TYGODNIK]
Chwalisz się czy żalisz?- czy chwalenie to coś złego?