Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Chwalisz się czy żalisz?- czy chwalenie to coś złego?

Piszę ten krótki tekst pod wpływem wiadomości od czytelniczki. Problem wydaje się błahy, ale wpisałam frazę w swoją skrzynkę mailową (znacie kogoś, kto prawie dobił na limitu na gmailu? to ja!) i widzę że problem przebijał się przez Wasze wiadomości częściej.
I w sumie mnie też kiedyś dotyczył.
Dziewięć lat temu w liceum wysłałam swoją pracę na konkurs literacki. Chodziło o esej, nic wielkiego. Przysłali mi list, że jestem w gronie laureatów, ucieszyłam się, schowałam do szuflady, zdecydowałam się na galę pojechać. Cieszyłam się niszowością strony (ten wpis ma z teraz 15 odsłon) Wiedziało kilka bliskich mi osób, nikt więcej.
Jakie było moje zdziwienie, gdy identyczny list dostała moja szkoła. Jednego dnia zaatakowała mnie pani wicedyrektor, wychowawca i polonistka z pytaniem “dlaczego się nie pochwaliłaś?!”. 
Nie wiem. Może dlatego, że nie urodziłam się wczoraj i zawsze widziałam jak promuje się bycie biernym miernym i wiernym. Cichym, potulnym, letnim. Postawę “nie wychylaj się”, nie skarż, nie chwal, nie użalaj.
Od przedszkola bombardują nas “Samochwałą” Brzechwy, a pytania pod tekstem sugerują, że każde chwalenie się jest złe. Wiem, bo pracując dzieciakami naczytałam się tych głupot. Zapewne ktoś się na mnie teraz wkurzy, więc doprecyzuję. Nie oceniam osoby, bo nie miałam okazji poznać. Szanuję za tłumaczenie Puszkina, za wiersze propagandowe i wychwalające partię Brzechwa”ma u mnie lipę”.
I tyle. Zresztą nigdy nie lubiłam szerszeni.
Śpiewam lepiej niż w operze, 
Świetnie jeżdżę na rowerze, 
Znakomicie muchy łapię, 
Wiem, gdzie Wisła jest na mapie, 

W tych czterech linijkach na dobrą sprawę przyczepić można się do pierwszej. Bo wartościuje.
Ale reszta? Nie ma czego się czepiać!
 Bo to jest ok, że ktoś jest świadomy swojej wartości. I wie że jest w czymś dobry, mówi o tym wprost. A te dwie kwestie należy rozróżnić.
Wrócę do czytelniczki. Dziewczyna do mnie napisała, że ma problem. Opublikowała na swoim fejsie zdjęcia przed treningami i po treningach wraz z danymi ile centymetrów jej ubyło. A potem wchodząc do pracy usłyszała jak koleżanki ją obgadują, że się na tym fejsie ciągle głupio chwali i wyskakuje im w feedzie.
Kasi (imię zmienione) zrobiło się przykro. 
A nie powinno. Bo nie wpychała się nikomu na siłę, jej posty można jednym kliknięciem ukryć.
Z doświadczenia wiem, że większość takich reakcji to może nie zazdrość, jak się często mówi, ale ukłucie. Ukłucie, że ktoś coś ogarnia w życiu. I że może jednak ty też byś mógł i te twoje misternie budowane wymówki “że deszcz, że drogo, że to, że tamto” tak naprawdę są ściemą w którą sam nie wierzysz. I jeśli ktoś widzi problem w tym, że pokazujesz piękne momenty ze swojego życia i osiągnięcia, to z nim jest coś nie tak. Nie z Tobą.
Polska jest specyficznym krajem. Na szczęście nasza kultura nie jest taka najgorsza na świecie, słyszeliście o prawie Jante? Czytałam kiedyś na ten temat fascynujący artykuł. Przerażająca sprawa, nie chciałabym żyć w społeczeństwie kierującym się takimi zasadami jak “Nie sądź, że jesteś kimś wyjątkowym” i “Nie sądź, że jesteś w czymś dobry.”
Długie lata byłam tą, co siedzi cicho i sama nie opowiada co osiągnęła. Wiem doskonale, że mistrzem jest się tylko w dniu zawodów. Może i nosisz ten tytuł aż do kolejnych, ale po zawodach zaczyna się dalsza praca. Nie jest mi obca pokora.
Ale siedząc cicho zostaniesz w tym kącie do końca życia. Ja miałam masę szczęścia w życiu. Gdy nie opowiadałam o swoich sukcesach to zawsze robił to ktoś za mnie.
Mimo wszystko – czułam się niezręcznie gdy moja książka służyła za case na spotkaniach branży księgarskiej 😀 (Uprzedzając pytania – wciąż polecam Legimi i ich usługę abonament na e-booki bez limitu z czytnikiem za złotówkę ;-). Na legimi jest też moja książka.
Pamiętam jak na blogu pochwaliłam się zdobytą nagrodą za e-book roku 2013. Zrobiłam to głównie by Wam podziękować – pierwszymi odbiorcami książki byliście przecież właśnie WY.  A w odpowiedzi wśród miłych słów dostałam komentarz “przechwalaj się dalej” :DDD
Jest różnica między stwierdzaniem faktów a przechwalaniem się. 
Moim zdaniem o ile nie chwalisz się tak, by komuś dowalić – np. robię coś LEPIEJ niż X (fajnie jest powiedzieć – robię to bardzo dobrze, w ogóle nie przywołując tego X) to wszystko ok.
Jeśli jesteś z siebie dumna – masz prawo to komunikować. Jeśli ktoś ma z tym problem – niech się idzie kochać.
Na jednej z grup Mari (którą cenię, poznałam i nasze drogi się jakoś rozeszły ale wciąż kibicuję) podzieliła się swoją dumą z powodu urodzenia dziecka siłami natury. Ktoś powie – phi,też mi coś! Ale dla Niej to było ważne. I oczywiście znalazła się jedna zakała, wrzód na dupie, który zabawę popsuł i Mari dowalił. 
Nieważne jak powszednie jest dla innych coś, co CIEBIE napawa dumą. Czasami milowym krokiem jest zapytanie obcego o drogę, bo masz fobię społeczną a łatwiej jest skorzystać z aplikacji. Czasami wielkim wyczynem jest przebiegnięcie jednego kilometra. Mam czytelniczkę Kasię, która choruje na miastenię i jestem dumna z każdego kroku na jaki się odważa i wysiłku który podejmuje, chociaż dla innych to pewnie NIC.
Panuje jakieś idiotyczne przeświadczenie, że jeśli będziesz siedzieć cicho i robić swoje, ktoś na pewno Cię zauważy.
Ahaaa, jasne.
Zasmucę Cię – mało prawdopodobne.
Więc jeśli piszesz lub mówisz, że:
– Jesteś bardzo dobra w projektowaniu wnętrz
– Schudłaś 10 kg
– Jesteś świetna z matmy
– Masz fajne życie,
to nawiązując do definicji prawdy sformułowanej przez filozofa Alfreda Tarskiego, który powiedział że zdanie „Śnieg jest biały” jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy śnieg jest biały – mówisz prawdę. 
Więc jeśli to co piszesz jest prawdą, to nie Ty masz problem! I nie chwalisz się ani nie żalisz, tylko stwierdzasz fakt, prawdę. Reakcja drugiej osoby jest tylko opinią 😉 I to jej problem.
Dostałam mnóstwo pytań więc raz jeszcze: Top – Bonprix, Spódnica Shein (lub tutaj podobne), buty- deichmann – a dzięki przesympatycznej czytelniczce Dianie wiem, że buty z Deichmanna można kupić o 25 zł i 4% ich ceny taniej. Mierzysz w sklepie, zamawiasz przez internet za pośrednictwem refundera i zgarniasz zwrot 💕
wiem że na akceptację pod poprzednimi tekstami czeka masa komentarzy, ale mam dwa zadania dla Ciebie:
👉 Gdy ktoś zrobił coś fajnego albo w Twojej ocenie wartościowego – doceń go, niech wie. Pochwal, napisz coś miłego, podziękuj.Nic nie tracisz, komuś będzie miło.
👉 Napisz w komentarzu, co napawa Cię dumą. Zwyczajnie się pochwal. Bo możesz. Bo to nic złego. Bo to pozytywne. Bo jesteś tego warta.
Więc… czym chcesz się pochwalić? 😉
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
BeataAniamalujeWeronika Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Weronika
Gość

Jak bardzo potrzebowałam tego postu. Wsród mojego rocznika na studiach, czasami unikałam tego “chwalenia się” i starałam się siedzieć cicho. Bardzo niewiele osób wie o tym, że mam stypendium rektora, bo już wystarczyło mi jak ktoś uważał mnie i traktował za swoją konkurencję do stypendium. Starałam się też za dużo nie opowiadać o moim międzynarodowym festiwalu folkloru, na który pojechałam dzięki temu, że gram na instrumencie w zespole ludowym, bo chciałam uniknąć komentarzy i mówienia, że się chwalę. Jedna koleżanka mnie zaskoczyla, bo sama dopytywała się jak mi się tam podobało. Jednak dlatego nie chciałam o tym opowiadać ludziom, bo… Czytaj więcej »

Beata
Gość

Kiedyś zawsze miałam z tym problem, nigdy nie mówiłam że coś wiem, odzywałam się tylko zapytana, odpowiadająć oczywiście dobrze. Teraz wiem, że mogę dużo i jeszcze więcej, ale jakoś w środowisku mojej pracy spotykam się z zazdrością. Bo mam 2 prace więc więcej pieniedzy, bo trenuje więc mam ładne ciało, bo mam świadomość ile jestem warta, bo mam odwagę mówić co mi pasuje a co nie. Ja się nie chwalę, bo nie czuje takiej potrzeby, to co robię, robię dla siebie. Poza tym raczej najpierw 3 razy bym się zastanowila komu należy się chwalić. Pochwalę się na rozmowie o pracę,… Czytaj więcej »

Previous
Byłam na karate, rozdaję bilety lotnicze i woda w puszce [TYGODNIK]
Chwalisz się czy żalisz?- czy chwalenie to coś złego?