Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

Czy na podstawie jednego miasta albo regionu mam prawo wypowiadać się na temat tego, jak odbieram dany kraj?
#Tunezja okazała się zupełnie inna na północy niż południu. Zupełnie. Ale też przecież co innego czuje turysta w Warszawie i Krakowie, nie mówiąc nawet o Tatrach czy polskiej wsi. Takiej pięknej jak Zalipie, albo tej innej - pełnej uwiązanych na łańcuchach psów o zaropiałych oczach i klientów ustawiających się rano pod sklepem by przed pracą walnąć małpkę.

Gdziekolwiek jestem w turystycznym miejscu, Freddie śpiewa w mej głowie „Is this the real life? Is this just fantasy?”. W Tunezji akurat widziałam i jedno i drugie (na zdjęciu np. „Wioska Star wars” autentyczny plan zdjęciowy, który tu został). A co widzę w innych podróżach?
Czasami więcej niż bym chciała, jak wtedy gdy przypadkiem trafiam na plażę dilerów na Karaibach.

To jeszcze przy okazji - w myśl filozofii „zacznij tu gdzie jesteś i z tym co masz” zrobiłam najbardziej low budget amatorski cosplay ever. 
Umiem też ugotować coś dla niespodziewanych gości gdy mam „światło w lodówce”. A w liceum  nie chciało mi się prowadzić zeszytu do polskiego, więc gdy musiałam przeczytać swoją wypowiedź, to tworzyłam ją na bieżąco, udając, że czytam. Nie zapomnę wzroku mojej polonistki, gdy chciała mi wpisać do zeszytu ocenę, a tam nie było nic.😂 Nigdy nikt tak płynnie nie przeszedł od chęci wstawienia piątki do jedynki. Nie pamietam to jak się skończyło :D
Nie wiem dokąd zmierza ten wpis, traktujcie to jak myślodsiewnię.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #throwbackthursday #podróżemałeiduże #podróże #wakacje #travelblogger #cosplay #lowbudgetcosplay #budgettravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #blogerka #travelgirl #matmata #starwars #rey #pustynia #sahara #tatooine #gwiezdnewojny

Czy na podstawie jednego miasta...

Dzień matki – dlaczego uważam, że jest ważny + pomysły na prezenty (także DIY).

Mama. Piękne słowo, które znaczy naprawdę dużo. Czasami mam wrażenie, że jest bardzo bagatelizowane i traktowane bez pewnego szacunku i magii , która mu towarzyszy. Dla mnie słowo matka, znaczy zdecydowanie coś innego, niż “kobieta, która urodziła dziecko”. Nie każdy niestety miał szczęście doświadczyć prawdziwej, bezwarunkowej matczynej miłości. 

Znam osoby, dla których matką była tak naprawdę babcia – bo matka wiecznie nieobecna. Albo takie, dla których najbliższą osobą była sąsiadka, mama koleżanki z klasy (bo własna nie potrafiła rozmawiać) albo ojciec. Znam też takie, dla których słowo matka nigdy nie kojarzyło się z niczym przyjemnym. Bo zawsze wybierała toksyczną miłość do frajera, który lał pasem za rozlanie zupy i nigdy nie powiedziała “zostaw ją!” ….  mimo ciągłej nadziei,że kiedyś otworzy te usta i raczy coś powiedzieć, obronić, przytulić.

Gdy myślę o tych osobach, jest mi smutno z powodu  nakładanej przez społeczeństwo presji “ale matka to zawsze matka”. Otóż nie, nie zawsze.  Na to miano trzeba sobie zapracować. 




Z dużym niepokojem obserwuję obecne trendy na wieczne osądzanie i krytykowanie matek. Zamiast wsparcia – chora rywalizacja. I to od startu! Kobieta w ciąży krytykowana, bo uprawia sport (rodzi zdrowe dziecko). Matka, która nie urodziła siłami natury albo nie karmi piersią, nie jest nagle “prawdziwą matką”. Matka wegetarianka dostaje złowrogie spojrzenia od tych, którzy jedzą inaczej, nawet lekarz nie powie jej o zwalczaniu anemii pokrzywą , tylko zasugeruje schabowego. Potem ciągle robi coś “nie tak”. A to dziecko za grubo ubrane, a to po co mu czapeczka na słońce, a to dlaczego tej czapeczki brak. Dookoła sami specjaliści. 
Ciężka jest rola matki, która wysłchuje  tych wszystkich życzliwych ciotek. I pewnie im dalej, tym wcale nie jest łatwiej. Bo czemu pozwala tak krzyczeć temu dziecku w tramwaju? Poradzić sobie z bachorem nie umie, pinda jedna. A ona akurat stosuje terapię behawioralną, która polega na ignorowaniu niepożądanych zachowań i wzmacnianiu za te dobre, bo dziecko ma  zespół Aspergera i w poradni zalecili.

Ludzie zawsze wiedzą lepiej, szczególnie wtedy, gdy gówno wiedzą.


Dlatego uważam, że słowo mama, zasługuje na dużo większy szacunek. Jest piękne i chyba zbyt piękne, by rozdawać je na lewo i prawo także inkubatorom, które poza powołaniem dziecka na świat, nic dla niego nie zrobiły, a nawet je krzywdziły.

Dla mnie mama , to naprawdę wyjątkowa osoba. Jestem wielką szczęściarą, bo rodzice zawsze wspierali mnie w moich decyzjach, np.w tej, że rezygnuję z leczenia w szpitalach i przez lekarzy, skoro mi szkodzi. W tej decyzji prawie nikt mnie nie wsparł, wszyscy krytykowali, śmiali się, wróżyli szybką śmierć lub powrót z podkulonym ogonem do lekarza. Czy zdobyłabym się na taką decyzję bez wsparcia najbliższych? Czy w ogóle wpadłabym na taki pomysł, gdyby mama nie zachęcała mnie całe życie do tego, by myśleć samodzielnie i się nie poddawać? Czy cieszyłabym się dzisiaj o jakieś 80-90% lepszym zdrowiem? Wątpię. A mama nie wątpiła, bo najlepiej widziała co na mnie działa dobrze, a co działa źle i potrafiła mi zaufać.

Mama kojarzy mi się z ciepłem i rudymi włosami. Lekcjami angielskiego dla mnie, zamiast nowej sukienki dla niej, (chociaż by się przydała). Gorącym rosołem, który uwielbiam…a jest jedyną zupą, jakiej moja mama nie lubi. Parasolem, który wyciągała dla mnie z torebki w deszczowy dzień, zamiast powiedzieć a nie mówiłam?!  i puzzlami, które przynosiła mi, w te wszystkie dni, kiedy leżałam w łóżku z wysoką temperaturą. Z okładem na stłuczone kolano i trzymaniem za mnie kciuków zawsze, gdy tego potrzebowałam. Ze stawaniem po mojej stronie zawsze, nawet wtedy, gdy wina była moja. Poważna rozmowa i tak czekała mnie w domu, ale miałam zawsze świadomość, że mama zawsze mi pomoże, nawet, jak zrobię coś złego. I przenigdy nie ośmieszy mnie publicznie.
Gdyby nie mama, nie byłabym w takim miejscu swojego życia, w jakim jestem teraz. Może nie myślałabym samodzielnie? Może robiłabym rzeczy, których wcale nie chcę, aby nie sprawiać innym przykrości, zamieniając się w smutną marionetkę? Może zamiast na pedagogikę, która obiektywnie jest głupim wyborem, poszłabym jednak na prawo, ignorując głos serca? Dokonałabym pewnie serii wyborów, które zamieniłyby mnie w smutnego frustrata. 
Kocham moją mamę i wiele Jej zawdzięczam.
Nie musimy sprowadzać tego święta do laurki i kwiatka (lub bukietu i perfum, na jedno wychodzi). Pokażmy swoim matkom, że kochamy je tak po prostu, bezwarunkowo. A można to zrobić na mnóstwo sposobów. Ciastem bez okazji (polecam tartę z malinami), telefonem i pytaniem o zdrowie i samopoczucie, pamięcią. Zrobieniem pysznego obiadu albo filmem na DVD, który wspólnie się obejrzy.

 Wiem jednak, że po tekście z okazji dnia Babci, część z was oczekuje ode mnie poradnika prezentowego.
Oto moje propozycje 🙂

Kosmetyki – zawsze są dobrym pomysłem, bo to może być wszystko – ładny lakier, szminka, krem albo olejek do twarzy. Kosmetyki do pielęgnacji wciąż można dostać za 60% ceny :)) https://www.aniamaluje.com/2015/05/jak-dbam-o-cere-kolejna-promocja-40-na.html , a kolorówkę można kupić nawet w biedronce (Bell to całkiem dobra firma 😉 (klik) 
Sprzęt – mikser albo garnek to chyba niezbyt dobry pomysł, ale lokówka albo prostownica (klik) czy lampa do utwardzania lakieru (klik) powinny być spoko. A może urządzenie do masażu stóp albo karku? ;-).
Kwiaty – ile mam, tyle upodobań. Moja mama woli praktyczne kwiatki, np. lawendę, która odstrasza komary i ciężką ją “zepsuć” 😉 (klik). No ale można postawić na róże, goździki (klik), kwiat w doniczce (klik), albo bukiecik konwalii, które są piękne.


Książka – jeśli mama lubi czytać, to dobra opcja. Jeśli woli czasopisma, można szarpnąć się roczną lub półroczną prenumeratę ulubionego. Bo czemu nie?
Talon na balon – a może voucher do SPA, albo on  na zakup czegoś konkretnego? Pokolenie naszych matek nie zawsze jest zaznajomione z prawdziwą rozmiarówką biustonoszy, więc talon na brafitting+ładny biustonosz też jest fajną opcją :)).
Nie masz kasy? Nie ma problemu! 
Można zrobić naprawdę coś fajnego niskim nakładem. Lawendowa sól do kąpieli i ładnie ozdobiony słoik? Będzie super! Bukiet róż z krepiny? Wychodzą boskie! A może słoik z karteczkami zawierającymi 52 powody, dla których Twoja mama jest najlepsza? Jestem za :). Postanowiłam zebrać kilka pomysłów na osobnej tablicy na Pinterest :
A jeśli nie dane było zaznać Ci matczynej miłości… zrób prezent sobie i przeczytaj

JAK PORADZIĆ SOBIE Z ŻALEM DO RODZICÓW

A potem sięgnij po książkę. Nie pożałujesz.

Jest coś szczególnego, co polecacie na prezent? A może macie jakąś historyjkę, którą chcecie się podzielić? 🙂 

PS. Edytowałam tekst o szczegóły “stroju”:

Bluzka : CHOIES (klik)
Pasek : Sh (lumpeks)
Spódnica : w tej roli sukienka, o której więcej tutaj 
Buty : białe slip-on za dyszkę, bo płaskie sandały zostały w domu ;(

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Zera i jedynki
Dzień matki – dlaczego uważam, że jest ważny + pomysły na prezenty (także DIY).