- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Przytyłam 7kg w tydzień, lincz i dej darmowe wszystko [TYGODNIK]

Uwielbiam w swoim życiu to, że wiele się w nim dzieje. Raz jest lepiej, raz jest gorzej, ale ciągle dzieje się coś i nie mam czasu na nudę. Nadaję w tym momencie z południowej Polski, gdzie śmignęłam sobie na weekend.
Dzień zaczęłam od porządnego mastermindu z przyjaciółką i pracy na dwa laptopy. Spadłam z deszczu pod rynnę – ledwo skończył się remont u sąsiada, zaczął się na klatce schodowej (*). Cóż nas pocieszy, jeśli nie boczek?
Czarny burger w ORZO – 5/10 ale lubię testować nowe rzeczy.
 Szczęście w nieszczęściu – gdy w knajpce popsuł się ekspres do kawy, więc całe piętro jest dla was. Uwielbiam samodzielną pracę i brak kogokolwiek nad głową, ale czasami potrzeba pracować w drużynie. A także planować wyjazd – bardzo tanio udało się upolować bilety na Karaiby, jednak przy okazji wyjazdu na własną rękę – organizacji jest przy tym sporo. 
Napisałam też o aplikacji, dzięki której uczę się przyjmować odpowiednią ilośc płynów. Dla wielu osób to heheszki, ale ja naprawdę nie odczuwam pragnienia prawie wcale. Po prawej zaś na pysznym serniczku z Angeliką. Bardzo rzadko wrzucam coś na stories w czasie rzeczywistym. Tym razem nie oznaczyłam ani nie pokazałam Angeliki, bo przyleciała z Anglii między innymi zrobić niespodziankę przyjacielowi, który czasami ogląda moje stories i by się wydało. 
Anyway – klubokawiarnia Ursynów ma przepyszne jedzenie i bardzo smaczny kremowy sernik. 
Jedzenie również na medal 🙂 
Sukienka ze zdjęcia pochodzi z Shein. Za momencik rozwinę ten temat, bo jest dość…ciekawy. To o czym piszę wpływa na to,  z czym jestem kojarzona. Często analizuję zainteresowania czytelników tego bloga i cenicie mnie za:
-różnorodność
-autentyczność
-dosadność
A najchętniej czytacie o wszystkim, co ułatwia i uprzyjemnia życie lub podnosi jego jakość.
Z kolei skojarzenia ze mną to obcasy, sukienki, boczek, Queen, legimi.
w Afiliacji z paska z Aliexpress mam 1%. Pasek kosztuje ok. 20 zł.
Taki sam (lub bardzo podobny, ale jak nie widać różnicy…) w Polsce 200-350. Przy czym afiliacje to zazwyczaj przedział 6-12% od sprzedaży.
Zagadka – co opłaca mi się bardziej?
Dostać pasek od polskiego sklepu i wstawić linki afi do towaru za 330 zł, czy kupić go na ali za własne pieniądze i mieć JEDEN procent o każdego egzemplarza o cenie przynajmniej 10x niższej? 
Jest mi dobrze pracować w contencie, chociaż czasami mam z nim burzliwy związek. Nie mam ciśnienia na kasę z bloga. Ale też żadnego problemu z płaceniem za rękodzieło, zdjęcia, aplikacje, słowem – to wszystko, co wymagało pracy.
Nie zliczę ile razy ktoś chciał mi coś wysłać za pokazanie zdjęć na instagramie albo post na blogu. Do tej pory koleżanki nie mogą zrozumieć, dlaczego nie wzięłam drogiego ekspresu do kawy w zamian za wpis (rzadko piję kawę).
Nie obrażam się za propozycje barterowe. Propozycja, to tylko propozycja. Wszystko zależy od potrzeb obu stron.
Zagraniczna youtuberka wysłała do hotelu mail z pytaniem o pobyt w barterze. W zamian za noclegi chciała zaoferować film na youtube i zdjęcia na instagramie.
Hotel ją wydrwił. Niby zamazując dane, ale wcale jednak nie :).
 Zdziwiłam się. Dziewczyna otrzymała mnóstwo komentarzy o tym, że jest pasożytem społecznym i powinna znaleźć normalną pracę. Nie znam jej, nie wiem jakie treści oferuje ani czy hotel potrzebuje buzzu w SM, ale nie ma chyba tygodnia, by jakiś hotel nie oferował mi pobytu z wyżywieniem w zamian za relację.
Więc wnioskuje, że takie współprace są dla hoteli pożądane.
Zdarza mi się (ogólnie!) ponarzekać na bezsensowne oferty współpracy, ale nigdy w życiu nie wyśmiałam publicznie konkretnej firmy i tego nie zrobię.
Barter nie jest czymś złym, jeśli obie strony są w stanie – zgodnie z definicją – wypracować bilans zerowy.


Barter – wymiana bezgotówkowa, czyli wzajemna wymiana towarów (bądź usług) na inne towary (bądź usługi) pomiędzy stronami transakcji. Strony uzgadniają wartość towarów lub usług i dążą do tego, żeby bilans był zerowy.

Spoko jest gdy pan Mietek zrobi jakąś naprawę pani Kasi, a ona będzie mu gotować obiady przez 2 tygodnie i obu stronom to pasuje.
Nie jest spoko, gdy za odmalowanie sufitu zaproponujesz panu Mietkowi półroczny zapas lakierów do paznokci, bo on ich nie maluje.
Problem w tym, że po obu stronach jest wiele osób traktujących się przedmiotowo i przestał się liczyć człowiek.
Firmę interesuje zasięg, możliwie najniższym kosztem, ‘influęsera” dej mi darmowe wszystko.
Nigdy nie zapomnę, jak kupiłam sobie krem do rąk w przerwie podczas jednej z blogerskich konferencji i z braku miejsca w torebce nosiłam papierową torbę z logo. Chyba ze 20 osób zapytało mnie, gdzie rozdają te kremy. Zdziwienie na wieść o tym, że kupiłam za własne pieniądze – bezcenne 😀
Niezbyt instagramowe żarełko z wczoraj – smalczyk, ogórki, oscypek, jakość kalkulatorem bo ciemnooo i zimnoo i nie ma czasu na sesje, chcę jeść 😀
Niemniej jednak – dziewczyna nie zasłużyła na hejt. Wystarczyło krótkie “nie jesteśmy zainteresowani współpracą”.
NIKT nie zasłużył na hejt. Kilka osób prosiło mnie o opinię w sprawie najnowszej gównoburzy, która przetoczyła się przez cały internet.
Nie mnie oceniać, kto jest tu winny i w jakim stopniu. Jeśli już, to nasuwa mi się matka.
Aczkolwiek ja to tylko podrzucam:
Zastanawia mnie, jaki jest sens udziału w publicznym linczu. Jeśli kopanie leżącego daje komuś satysfakcję, to jest mi potwornie przykro.
Kilka lat temu mój kolega po przeprowadzce do nowego miasta padł ofiarą czegoś podobnego. Poszła plotka, że jego ojciec zabił kiedyś człowieka (zbieżność nazwisk). Nikt się z nim nie zadawał, dom obrzucano jajkami, ktoś mu popisał kurtkę markerem, ukradł buty po wuefie – cyrk.
Chłopak chciał się powiesić. Na szczęście nie umiał.
Z całego serca polecam książkę 

Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? 

i polecam… odłożyć kamień, którym chcesz w kogoś rzucić. To nie uczyni świata lepszym miejscem.
Chyba zbyt poważnie podchodzimy do rzeczy zamieszczanych  Internecie. Ostatnio jedna z czytelniczek poprosiła mnie o wpis odnośnie mojego pobytu w Izraelu. Ponieważ wcześniej moim śladami odwiedziła Lwów, zaczęłam oglądać jej stories z Izraela. Gdy zamieściła snapa, że trafiła do szpitala w Palestynie, śledziłam co chwilę, przejmując się tym jak cholera. Also – to samo zrobiła moja mama 😀
Jestem typem, który od razu pyta czy można jakoś pomóc, więc takie sytuacje mocno mnie angażują emocjonalnie. Ewa na szczęście nieprzyjemną sytuację ogarnęła (zdrówka!), ale jakieś 7/10 przypadków to tzw. queen of drama i od tego chcę się emocjonalnie w tym roku odciąć.
Jak np. od sytuacji, gdy koleżanka napisała publicznie, że tak źle dawno nie było i wraca jej depresja, a na moje pytanie o to jak jej pomóc odpisała “tak tylko lubię sobie podramatyzować”. To chyba jedna z kilku w tym miesiącu zatem postaram się od takich akcji odciąć.
Mam też coraz mniej empatii do osób, które tylko narzekają, ale nic z tym dalej nie robią. Raz na jakiś czas – spoko. Nieustannie? Bitch please.
Przy okazji polecając tekst “Amoris Pierdolis” czyli o tym, jak bezmyślnie rzucane jest czasami “kocham cię” za którym nie idą żadne czyny ani świadomość konsekwencji. 
Opisałam też w końcu co trenuję , bo było sporo pytań. Drugi raz przeczytałam “Pułapki zaangażowania”, bo chciałam napisać tekst na bloga i przypomniałam sobie pozycję. A potem ruszyłam na południe kraju bawić się w bacówce (nie, to nie jest pobyt sponsorowany).
 Tarnów. Druga z przeczytanych książek
 Pyszne jedzonko i paskudne jedzonko.
 Podczas okresu jest mnie dokładnie +7kg więcej. Zazwyczaj się nie ważę, ale nagromadzenie wody+apetyt na dziwne smaki.
 Ja po prawej a ja w czerwonej sukience to tylko 6 dni różnicy. I za kolejne 6 będzie jak było.  Aczkolwiek zdjęcie też niekorzystne, bo koło drugiej w nocy po imprezie.
Sukienkę projektu i produkcji Małgosi Breczko, która założyła markę b.sic stories – wygodna i przyjemna 🙂
 TAK!!!
Mniam, mniam, mniam!  Takie pyszności serwuje “Ciekawa” w Tarnowie.
Góry, wyzwanie fryzurowe  w połowie zaplatania, nocne gotowanie. 
Przy okazji – o ile ktoś mnie nie zaprasza, płacę za swoje noclegi, współprace oznaczam. Ale kto nie lubi darmowych pobytów? W maju odezwała się do mnie Monika, która chciała zorganizować na moim blogu konkurs z noclegami w Pałacu Ossolińskich. Odrobiła zadanie domowe, bo napisała, że jest świadoma który hotel jest moim ulubionym, ale skoro nie pobyt, to może konkurs. Mail był super spersonalizowany. (bez żadnych, Aniu, masz super bloga, kochamy twoje makijaże, wyślemy ci najnowsze cienie i poprosimy o recenzję, mamy budżet XXX zł). 
Bo – suprajs – Ania nie maluje.
Zrobiłam konkurs z przyjemnością i zupełnie za darmo, nie wyceniając tej usługi. Zgłoszeń było bardzo dużo, zresztą konieczie zobacz ten tekst : pomysły na majówkę, wygrał chłopak, który chciał się oświadczyć dziewczynie. Nawet nie wiecie jak uśmiechnęła mi się mordka, gdy będąc we Lwowie dostałam wiadomość, że dziękuje za wygraną i oświadczyny przyjęte.
W tym tygodniu miałam okazję poznać Monikę podczas rozmowy o zupełnie innej współpracy i bardzo się cieszę, że w marketingu pracują też osoby pełne pasji i szacunku dla wszystkich.
Akcja z Pałacem? Wszyscy wygrali.
Pałac, Monika, ja, chłopak.
Dobra, przynudzam.
Linki tygodnia;
Marta i głupie fit trendy – uwielbiam Martę. Jedna z fajniejszych blogerek ever.
Trochę o organizacji ślubu. Autorka jest początkującą  copywriterką, może ktoś ma dla niej jakieś zlecenie? Znam też super korektora, chętnie polecę.
Nauka angielskiego, na podstawie tłumaczeń piosenek. To też ciekawa historia – dostaję mnóstwo maili “Ania, masz zasięg, poleć mnie”. Służy mi do tego tygodnik, ale czasami zerkam w te maile i bywają to spoko strony, ale promujące jakieś usługi, powiązane ze sklepami etc. Mówię wtedy – 30 zł na konto dowolnej fundacji i masz jak w banku. Wpłaciła JEDNA osoba. Na fundację swojej matki.
Dlaczego zamieszczam link do tej stronki? Bo jest dobra.
Rzeczy, za które można dostać bana lub shadowbana na instagramie – dopiero co mówiłam na stories, że koleżanka miała na mnie lekkiego focha za zostawienie jej serduszek a potem ich usunięcie.
A ja po prostu zbyt mocno rozsiewałam miłość i instagram w październiku moje lajeczki pocofał. Być może sam robisz coś niedozwolonego? Bardzo rzeczowy i obserzny wpis, polecam.
Prosto i z sensem o tym, jak się komunikować
Karolina i 30 rzeczy, których nauczyło ją macierzyństwo – przepiękny tekst!
reszta linków tutaj
Nażarłam się dzisiaj smalcu, padam już z nóg, więc na komentarze odpowiem jutro.
Słodkich snów 🙂



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Co ćwiczę? Mój trening
Przytyłam 7kg w tydzień,  lincz i dej darmowe wszystko [TYGODNIK]