Instagram has returned invalid data.

Przytyłam 7kg w tydzień, lincz i dej darmowe wszystko [TYGODNIK]

Uwielbiam w swoim życiu to, że wiele się w nim dzieje. Raz jest lepiej, raz jest gorzej, ale ciągle dzieje się coś i nie mam czasu na nudę. Nadaję w tym momencie z południowej Polski, gdzie śmignęłam sobie na weekend.
Dzień zaczęłam od porządnego mastermindu z przyjaciółką i pracy na dwa laptopy. Spadłam z deszczu pod rynnę – ledwo skończył się remont u sąsiada, zaczął się na klatce schodowej (*). Cóż nas pocieszy, jeśli nie boczek?
Czarny burger w ORZO – 5/10 ale lubię testować nowe rzeczy.
 Szczęście w nieszczęściu – gdy w knajpce popsuł się ekspres do kawy, więc całe piętro jest dla was. Uwielbiam samodzielną pracę i brak kogokolwiek nad głową, ale czasami potrzeba pracować w drużynie. A także planować wyjazd – bardzo tanio udało się upolować bilety na Karaiby, jednak przy okazji wyjazdu na własną rękę – organizacji jest przy tym sporo. 
Napisałam też o aplikacji, dzięki której uczę się przyjmować odpowiednią ilośc płynów. Dla wielu osób to heheszki, ale ja naprawdę nie odczuwam pragnienia prawie wcale. Po prawej zaś na pysznym serniczku z Angeliką. Bardzo rzadko wrzucam coś na stories w czasie rzeczywistym. Tym razem nie oznaczyłam ani nie pokazałam Angeliki, bo przyleciała z Anglii między innymi zrobić niespodziankę przyjacielowi, który czasami ogląda moje stories i by się wydało. 
Anyway – klubokawiarnia Ursynów ma przepyszne jedzenie i bardzo smaczny kremowy sernik. 
Jedzenie również na medal 🙂 
Sukienka ze zdjęcia pochodzi z Shein. Za momencik rozwinę ten temat, bo jest dość…ciekawy. To o czym piszę wpływa na to,  z czym jestem kojarzona. Często analizuję zainteresowania czytelników tego bloga i cenicie mnie za:
-różnorodność
-autentyczność
-dosadność
A najchętniej czytacie o wszystkim, co ułatwia i uprzyjemnia życie lub podnosi jego jakość.
Z kolei skojarzenia ze mną to obcasy, sukienki, boczek, Queen, legimi.
w Afiliacji z paska z Aliexpress mam 1%. Pasek kosztuje ok. 20 zł.
Taki sam (lub bardzo podobny, ale jak nie widać różnicy…) w Polsce 200-350. Przy czym afiliacje to zazwyczaj przedział 6-12% od sprzedaży.
Zagadka – co opłaca mi się bardziej?
Dostać pasek od polskiego sklepu i wstawić linki afi do towaru za 330 zł, czy kupić go na ali za własne pieniądze i mieć JEDEN procent o każdego egzemplarza o cenie przynajmniej 10x niższej? 
Jest mi dobrze pracować w contencie, chociaż czasami mam z nim burzliwy związek. Nie mam ciśnienia na kasę z bloga. Ale też żadnego problemu z płaceniem za rękodzieło, zdjęcia, aplikacje, słowem – to wszystko, co wymagało pracy.
Nie zliczę ile razy ktoś chciał mi coś wysłać za pokazanie zdjęć na instagramie albo post na blogu. Do tej pory koleżanki nie mogą zrozumieć, dlaczego nie wzięłam drogiego ekspresu do kawy w zamian za wpis (rzadko piję kawę).
Nie obrażam się za propozycje barterowe. Propozycja, to tylko propozycja. Wszystko zależy od potrzeb obu stron.
Zagraniczna youtuberka wysłała do hotelu mail z pytaniem o pobyt w barterze. W zamian za noclegi chciała zaoferować film na youtube i zdjęcia na instagramie.
Hotel ją wydrwił. Niby zamazując dane, ale wcale jednak nie :).
 Zdziwiłam się. Dziewczyna otrzymała mnóstwo komentarzy o tym, że jest pasożytem społecznym i powinna znaleźć normalną pracę. Nie znam jej, nie wiem jakie treści oferuje ani czy hotel potrzebuje buzzu w SM, ale nie ma chyba tygodnia, by jakiś hotel nie oferował mi pobytu z wyżywieniem w zamian za relację.
Więc wnioskuje, że takie współprace są dla hoteli pożądane.
Zdarza mi się (ogólnie!) ponarzekać na bezsensowne oferty współpracy, ale nigdy w życiu nie wyśmiałam publicznie konkretnej firmy i tego nie zrobię.
Barter nie jest czymś złym, jeśli obie strony są w stanie – zgodnie z definicją – wypracować bilans zerowy.


Barter – wymiana bezgotówkowa, czyli wzajemna wymiana towarów (bądź usług) na inne towary (bądź usługi) pomiędzy stronami transakcji. Strony uzgadniają wartość towarów lub usług i dążą do tego, żeby bilans był zerowy.

Spoko jest gdy pan Mietek zrobi jakąś naprawę pani Kasi, a ona będzie mu gotować obiady przez 2 tygodnie i obu stronom to pasuje.
Nie jest spoko, gdy za odmalowanie sufitu zaproponujesz panu Mietkowi półroczny zapas lakierów do paznokci, bo on ich nie maluje.
Problem w tym, że po obu stronach jest wiele osób traktujących się przedmiotowo i przestał się liczyć człowiek.
Firmę interesuje zasięg, możliwie najniższym kosztem, ‘influęsera” dej mi darmowe wszystko.
Nigdy nie zapomnę, jak kupiłam sobie krem do rąk w przerwie podczas jednej z blogerskich konferencji i z braku miejsca w torebce nosiłam papierową torbę z logo. Chyba ze 20 osób zapytało mnie, gdzie rozdają te kremy. Zdziwienie na wieść o tym, że kupiłam za własne pieniądze – bezcenne 😀
Niezbyt instagramowe żarełko z wczoraj – smalczyk, ogórki, oscypek, jakość kalkulatorem bo ciemnooo i zimnoo i nie ma czasu na sesje, chcę jeść 😀
Niemniej jednak – dziewczyna nie zasłużyła na hejt. Wystarczyło krótkie “nie jesteśmy zainteresowani współpracą”.
NIKT nie zasłużył na hejt. Kilka osób prosiło mnie o opinię w sprawie najnowszej gównoburzy, która przetoczyła się przez cały internet.
Nie mnie oceniać, kto jest tu winny i w jakim stopniu. Jeśli już, to nasuwa mi się matka.
Aczkolwiek ja to tylko podrzucam:
Zastanawia mnie, jaki jest sens udziału w publicznym linczu. Jeśli kopanie leżącego daje komuś satysfakcję, to jest mi potwornie przykro.
Kilka lat temu mój kolega po przeprowadzce do nowego miasta padł ofiarą czegoś podobnego. Poszła plotka, że jego ojciec zabił kiedyś człowieka (zbieżność nazwisk). Nikt się z nim nie zadawał, dom obrzucano jajkami, ktoś mu popisał kurtkę markerem, ukradł buty po wuefie – cyrk.
Chłopak chciał się powiesić. Na szczęście nie umiał.
Z całego serca polecam książkę 

Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? 

i polecam… odłożyć kamień, którym chcesz w kogoś rzucić. To nie uczyni świata lepszym miejscem.
Chyba zbyt poważnie podchodzimy do rzeczy zamieszczanych  Internecie. Ostatnio jedna z czytelniczek poprosiła mnie o wpis odnośnie mojego pobytu w Izraelu. Ponieważ wcześniej moim śladami odwiedziła Lwów, zaczęłam oglądać jej stories z Izraela. Gdy zamieściła snapa, że trafiła do szpitala w Palestynie, śledziłam co chwilę, przejmując się tym jak cholera. Also – to samo zrobiła moja mama 😀
Jestem typem, który od razu pyta czy można jakoś pomóc, więc takie sytuacje mocno mnie angażują emocjonalnie. Ewa na szczęście nieprzyjemną sytuację ogarnęła (zdrówka!), ale jakieś 7/10 przypadków to tzw. queen of drama i od tego chcę się emocjonalnie w tym roku odciąć.
Jak np. od sytuacji, gdy koleżanka napisała publicznie, że tak źle dawno nie było i wraca jej depresja, a na moje pytanie o to jak jej pomóc odpisała “tak tylko lubię sobie podramatyzować”. To chyba jedna z kilku w tym miesiącu zatem postaram się od takich akcji odciąć.
Mam też coraz mniej empatii do osób, które tylko narzekają, ale nic z tym dalej nie robią. Raz na jakiś czas – spoko. Nieustannie? Bitch please.
Przy okazji polecając tekst “Amoris Pierdolis” czyli o tym, jak bezmyślnie rzucane jest czasami “kocham cię” za którym nie idą żadne czyny ani świadomość konsekwencji. 
Opisałam też w końcu co trenuję , bo było sporo pytań. Drugi raz przeczytałam “Pułapki zaangażowania”, bo chciałam napisać tekst na bloga i przypomniałam sobie pozycję. A potem ruszyłam na południe kraju bawić się w bacówce (nie, to nie jest pobyt sponsorowany).
 Tarnów. Druga z przeczytanych książek
 Pyszne jedzonko i paskudne jedzonko.
 Podczas okresu jest mnie dokładnie +7kg więcej. Zazwyczaj się nie ważę, ale nagromadzenie wody+apetyt na dziwne smaki.
 Ja po prawej a ja w czerwonej sukience to tylko 6 dni różnicy. I za kolejne 6 będzie jak było.  Aczkolwiek zdjęcie też niekorzystne, bo koło drugiej w nocy po imprezie.
Sukienkę projektu i produkcji Małgosi Breczko, która założyła markę b.sic stories – wygodna i przyjemna 🙂
 TAK!!!
Mniam, mniam, mniam!  Takie pyszności serwuje “Ciekawa” w Tarnowie.
Góry, wyzwanie fryzurowe  w połowie zaplatania, nocne gotowanie. 
Przy okazji – o ile ktoś mnie nie zaprasza, płacę za swoje noclegi, współprace oznaczam. Ale kto nie lubi darmowych pobytów? W maju odezwała się do mnie Monika, która chciała zorganizować na moim blogu konkurs z noclegami w Pałacu Ossolińskich. Odrobiła zadanie domowe, bo napisała, że jest świadoma który hotel jest moim ulubionym, ale skoro nie pobyt, to może konkurs. Mail był super spersonalizowany. (bez żadnych, Aniu, masz super bloga, kochamy twoje makijaże, wyślemy ci najnowsze cienie i poprosimy o recenzję, mamy budżet XXX zł). 
Bo – suprajs – Ania nie maluje.
Zrobiłam konkurs z przyjemnością i zupełnie za darmo, nie wyceniając tej usługi. Zgłoszeń było bardzo dużo, zresztą konieczie zobacz ten tekst : pomysły na majówkę, wygrał chłopak, który chciał się oświadczyć dziewczynie. Nawet nie wiecie jak uśmiechnęła mi się mordka, gdy będąc we Lwowie dostałam wiadomość, że dziękuje za wygraną i oświadczyny przyjęte.
W tym tygodniu miałam okazję poznać Monikę podczas rozmowy o zupełnie innej współpracy i bardzo się cieszę, że w marketingu pracują też osoby pełne pasji i szacunku dla wszystkich.
Akcja z Pałacem? Wszyscy wygrali.
Pałac, Monika, ja, chłopak.
Dobra, przynudzam.
Linki tygodnia;
Marta i głupie fit trendy – uwielbiam Martę. Jedna z fajniejszych blogerek ever.
Trochę o organizacji ślubu. Autorka jest początkującą  copywriterką, może ktoś ma dla niej jakieś zlecenie? Znam też super korektora, chętnie polecę.
Nauka angielskiego, na podstawie tłumaczeń piosenek. To też ciekawa historia – dostaję mnóstwo maili “Ania, masz zasięg, poleć mnie”. Służy mi do tego tygodnik, ale czasami zerkam w te maile i bywają to spoko strony, ale promujące jakieś usługi, powiązane ze sklepami etc. Mówię wtedy – 30 zł na konto dowolnej fundacji i masz jak w banku. Wpłaciła JEDNA osoba. Na fundację swojej matki.
Dlaczego zamieszczam link do tej stronki? Bo jest dobra.
Rzeczy, za które można dostać bana lub shadowbana na instagramie – dopiero co mówiłam na stories, że koleżanka miała na mnie lekkiego focha za zostawienie jej serduszek a potem ich usunięcie.
A ja po prostu zbyt mocno rozsiewałam miłość i instagram w październiku moje lajeczki pocofał. Być może sam robisz coś niedozwolonego? Bardzo rzeczowy i obserzny wpis, polecam.
Prosto i z sensem o tym, jak się komunikować
Karolina i 30 rzeczy, których nauczyło ją macierzyństwo – przepiękny tekst!
reszta linków tutaj
Nażarłam się dzisiaj smalcu, padam już z nóg, więc na komentarze odpowiem jutro.
Słodkich snów 🙂



Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Co ćwiczę? Mój trening
Przytyłam 7kg w tydzień,  lincz i dej darmowe wszystko [TYGODNIK]