Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Myślałam, że ten czas będzie wyglądał leniwie. Że będzie sporo relaksu i odpoczynku, tymczasem nie wiem w co ręce włożyć!
⠀
Pomysłów mam sporo, rozsadza mnie energia, nie umiem wybrać co jest mniej a co bardziej ważne, przez co robię wszystko. I want it all and I want it now!
⠀
Kocham ten moment; gdy jestem tak naładowana energią, ale znam już siebie 28 lat i wiem, że za ten skok przyjdzie za zapłacić. Że nadejdzie moment, kiedy nie uda mi się zrobić nic kreatywnego a gdy będę chciała napisać tekst na bloga, będę godzinę gapić się w ekran by napisać jedno zdanie i zamknąć klapę laptopa z uczuciem rozczarowania.
⠀
Najbardziej jestem dumna, że to od dawna już nie jest rozczarowanie sobą samą. Zaczęłam akceptować, że tak jak jest dzień i noc, biel i czerń, tak są momenty gdy czujemy się panami świata oraz takie, gdy nic nie wychodzi.
⠀
May the 4th be with you!
⠀
#aniamaluje
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Myślałam, że ten czas będzie...

Zacznij tu, gdzie jesteś.


Pamiętam, jak chodziłam na karate i co roku zapisywało się sporo nowych osób. Część z nich od razu inwestowała w kimono, pas oraz zestaw ochraniaczy, część ćwiczyła w dresie. Mniej spektakularne, ale nie umniejszało wartości treningu.

Nasz klub też zresztą nie zaczął się od wypasionego dojo wyłożonego matą, tylko wynajmowanej na godziny sali gimnastycznej w podstawówce. Z sypiącym się parkietem.
Daliśmy radę! Mimo rozsądnego i stopniowego rozbudowywania zaplecza, klub szybko zaczął osiągać wielkie sukcesy. Zauważyłam też, że ci, którzy od razu inwestowali na starcie, bez dania sobie chwili na zobaczenie, czy karate jest w ogóle czymś dla nich – szybciej rezygnowali. Zresztą chyba najdłużej (ja trenowałam tylko 10 lat) trenującą osobą jest chłopak, który też na kimono trochę czekał. Ta refleksja naszła, gdy byłam jesienią na dwudziestoleciu klubu.
Podobnie jest z biznesem.
Ten tekst miał wyglądać nieco inaczej, chciałam zamieścić w nim rozmowę z czytelniczką, która pod wpływem moich tekstów o tym, że kobieta powinna zadbać o swoją niezależność finansową,  zdecydowała się na założenie własnej działalności. Po namyśle zrezygnowała, bo nie chce wystawiać się na ekspozycję społeczną. Rozumiem i szanuję. Odkopałam swój folder ze screenami najmilszych i najbardziej ciepłych, pluszowych wręcz wiadomości od Was i napisałam na insta do kilku innych osób, które chwaliły się rozpoczęciem własnej działalności. Ja jestem z nich na maksa dumna! A wiecie, co mi pisały? Że to super miłe, ale w sumie ich mały biznes to nic wielkiego. Albo że nie chcą publicznie nic o pieniądzach mówić, bo wiadomo, jacy są ludzie.
Damn, ja to widzę zupełnie inaczej!
I bardzo bliski jest mi cytat tenisisty Arthura Ashe:
Zacznij tam, gdzie jesteś. Użyj tego, co masz. Zrób to, co możesz.
 
Na wszelki wypadek pozmieniam imiona.
Kasia pisze, że w sumie ten jej biznes to nic wielkiego. Chciała zacząć z pompą, nie przeczy. Ale boi się wielkich inwestycji, więc najpierw robiła paznokcie sama sobie, potem też na studiach współlokatorce i koleżankom. Jasne, chodziło jej po głowie od razu rzucić się na głęboką wodę i otworzyć salon, ale bała się, że będzie jak z lekcjami tańca, na które wykupiła roczny abonament (bo było taniej), a straciła zajawkę po trzech miesiącach.
Pieniądze zarobione na robieniu paznokci koleżankom, zainwestowała w kurs, wystąpiła o dotację i założyła małą działalność. Była też trochę zła, że dotację mogła spożytkować, jak to określiła – na bzdury. Rzeczy niekoniecznie mające przełożenie na jej zyski. Nie mogła np. na autoklaw do sterylizacji narzędzi (ok. 5 tysięcy złotych), więc żeby nie szaleć z inwestycjami na start, nosiła sprzęt do sterylizacji do zaprzyjaźnionego gabinetu lekarskiego. Na kredyt na rozwinięcie działalności zdecydowała się dopiero, jak wiedziała, że będzie mieć pełny kalendarz, a klientki pytały o coraz to wymyślniejsze zdobienia, do których potrzebowała szkoleń, pędzli i innych cudów, na których się nie znam.
Czy żałuje? Ani trochę. Dzięki temu rozsądnie rozdysponowała środki. Mówi, że bała się scenariusza swojej kuzynki, która władowała oszczędności życia w otworzenie knajpki, do której prawie nikt nie przychodził, bo mieszkańcy małego miasta woleli pizzerię i kebabownię.
Julia, do której chodzę na rzęsy też ma legalną działalność, ale przyjmuje w wyremontowanym pokoju w domu rodziców. Na tym etapie nie inwestowała w lokal. Skupiła się na najważniejszych inwestycjach.
Magda swój sklep online zaczęła od… sprzedawania swoich starych ubrań i tych znalezionych w lumpie. Szybko ogarnęła, że potrafi zrobić wyróżniające się zdjęcia, więc pomyślała o małym butiku online. Firmę zaczęła jedynie od niezbędnych inwestycji – strony, serwera i systemu do obsługi sklepu, wszystko na swoim prywatnym komputerze. To jeden z tych instagramowych butików, gdzie zdjęcia są wykonane telefonem w lustrze. Przekuła przeszkodę w atut – klientki czują, że to nie są wystudiowane zdjęcia na profesjonalnych modelkach i poddane obróbce w Photoshopie, tylko coś bardziej realnego.
Kredyt? Tak, gdy miała już to wszystko mniej więcej ogarnięte, przydał się na towar. Również nie żałuje, że nie decydowała się na kredyt od razu. Jak mówi – wydałaby wtedy na zbędne rzeczy. Pewnie kupiłaby komputer, nowe biurko, profesjonalny aparat, jakieś ładne pudełka i wstążki. Z perspektywy czasu – przepaliłaby budżet.
Są różne biznesowe podejścia, ja jestem bliska temu.
  Zacznij tu, gdzie jesteś. Nie jak będą lepsze czasy, po świętach, po zrobieniu podyplomówki, jak dziecko pójdzie do żłobka, do przedszkola, do szkoły. Teraz.
Użyj tego, co masz – wykorzystaj potencjał już posiadanych zasobów. Może niekoniecznie potrzebujesz od razu auta służbowego? Nowego sprzętu? Stu różnych foremek do ciast, gdy zamówienia masz głównie na torty? Pamiętam, jak miałam ochotę na Gwadelupie zjeść śniadanie z widokiem na morze. Przytargałam stolik i krzesła z mieszkania, przyniosłam owoce i sok, w sklepie kupiłam bagietkę, serek i creme fraiche. Dało radę! Nie wiem, czy równie mocno zapamiętałabym śniadanie za 20 euro.
Zrób to, co możesz.
Nie da się od razu zrobić wszystkiego, chociaż wielkie marzenia są w porządku i nie widzę w nich nic złego. Ale zamiast porywać się z motyką na słońce, warto na spokojnie zacząć od tego, co się potrafi.
Zamiast wielkiej restauracji zacząć od małego food trucka. Zamiast dużego salonu – od małej działalności.
Jestem na wielu babskich grupach, mam też swoją. Czasami walczę ze sobą czy większym grzechem będzie ostudzenie czyjegoś zapału i marzeń, czy jednak milczenie i brak ostrzeżenia o niebezpieczeństwach takiego podejścia.
Bo walczę za każdym razem, gdy widzę, jak fajna babka chce zacząć biznes od zainwestowania w stronę, domenę, logo, całą identyfikację wizualną, wizytówki i ulotki.
Nie wiem, na jakim etapie przeprowadzania bloga jestem w momencie, w którym czytasz ten tekst, ale zaczęłam go zupełnie bezkosztowo. Przenoszę go na płatny serwer dopiero teraz.
Gdybym zaczęła od wykupienia domeny, hostingu, systemu komentarzy, robionego na moje potrzeby szablonu i płatnego newslettera – szybko byłabym sfrustrowana i czułabym presję, że muszę cisnąć na wynik.
Ten tekst powstaje we współpracy z Idea Bankiem, który chce wspierać młodych przedsiębiorców w uzyskiwaniu swojej niezależności finansowej.
Ale nie w taki głupi hurraoptymistyczny sposób z przepalaniem budżetu, tylko z głową. Jeśli prowadzisz działalność polegającą na robieniu ceramicznych talerzyków i trafił Ci się duży klient, który chce ich 1000 do swojego hotelu – możesz bez zbędnych zaświadczeń zawnioskować o kredyt na materiały i nie tracić szansy na duży zarobek i rozwój firmy. Twój food truck chwycił i pora postawić drugi w innym punkcie miasta? Super, bo prowadzisz już trochę ten biznes i wiesz dokładnie, w co trzeba zainwestować, aby się rozwijał.
Mnie w tym wszystkim urzeka oprócz platformy do faktur także kasoterminal – jeśli zaczynasz swój biznes w mieszkaniu albo garażu rodziców (tak zaczynały się wielkie historie!), to pewnie ważny jest dla Ciebie każdy grosz. Idea Bank ma bardzo preferencyjną usługę, jaką jest kasoterminal #ideapay. Można w niewielkim urządzeniu zintegrować sobie funkcje kasy i terminala płatniczego, umożliwiając klientom płacenie bezgotówkowe bez ponoszenia ogromnych kosztów – płatności kartą są bowiem za darmo przez rok (do 100 tys. złotych).
Więcej szczegółów odnośnie samego kredytu znajdziecie tutaj – ma bardzo przejrzyste zasady
Niezależnie od pomysłu na życie – zawsze z całego serca będę namawiać do budowania swojej niezależności finansowej.
Po prostu zacznij.
Tu, gdzie jesteś. Z tym, co masz. I zrób, co trzeba.

Tekst we współpracy, partnerem jest Idea Bank. Więcej informacji o samej usłudze: https://www.ideabank.pl/promocje/bmi/kredyty/1906-kredyt-fair2-b/index.php




Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
k
Gość
k

Aniu, robisz naprawdę świetną robotę. Nawet wpisy robione ze współpracą niosą za sobą sporo wartościowej treści <3

BlogNaturalniePiękna
Gość

To naprawdę trudna decyzja, ja waśnie planuje niedługo spróbować z rękodziełem. Pomimo tego, że jest tego pełno. Myślę, że warto walczyć o swoje marzenia 😀

Dorota
Gość

Bardzo przydatne porady Aniu. Zawsze obawiałam rzucać się na głęboką wodę i jak widać, słusznie. Mam swoje małe plany, teraz jestem na etapie szkoły. PS. Moja córka też nie od razu miała kimono, trenowała 8 lat, złotych medali i pucharów nie zliczę. Teraz wyniki robi w pracy, w innej dziedzinie 😉

Agata
Gość
Agata

Super tekst! Wlasnie czegos takiego potrzebowalam

Agnieszka Jabłońska
Gość
Agnieszka Jabłońska

A widzisz 😛 A ja założyłam bloga, mam domenę , hosting i zrobiony po kosztach szablon i brak czasu na pisanie 😛 ALE już się to zmienia 🙂 od lipca już tylko copy, w takiej konfiguracji jak mnie to najbardziej odpowiada 🙂 od siebie powiem tak do robienia tego, co gra w duszy przydaje się: talent, ciężka praca i trochę szczęścia. Strojenie się od początku w piórka – pro identyfikacja wizualna itd. nie mieści się w tych trzech punktach. Jest super dodatkiem, gdy wszystko już hula (może czas napisać portfolio? 😛 ). Jednak na początku najlepiej skoncentrować się na pracy,… Czytaj więcej »

Trii (@kuunelakk_by_trii)
Gość
Trii (@kuunelakk_by_trii)

Ojj znam to, chociaż od bardziej prywatnej (niebiznesowej) strony. Kiedyś robiłam paznokcie, najpierw sobie, potem koleżankom hybrydy. Zainwestowałam w stolik, lampę i kilkanaście kolorów. Znajomi namawiali mnie, żebym rzuciła pracę i poszła pracować do salonu albo otworzyła swój. Nope, thanks – pomyślałam bo znam siebie. Wiem, że pewne rzeczy mi się nudzą. Efekt? Kilka lat temu prowadziłam bloga i insta paznokciowego, robiłam takie wzory, że do dzisiaj jak spojrzę na stare zdjęcia to jestem w szoku ale… znudziło mi się. Teraz chodzę na paznokcie do salonu a moje artystyczne zapędy wyładowuję w robieniu torebek na szydełku. I historia się powtarza:… Czytaj więcej »

Ala Ziętara
Gość
Ala Ziętara

Często jest tak z blogerami w dzisiejszych czasach. Pierw strona, domena, bajery i latajce małpki. Potem okazuje się, że pisać nie lubią, nie chcą, nie jara ich to. I z bycia bloggerem został piach. Ja zaczynalam i nadal jestem na bezpłatnej platformie. I to mi wystacza. Zaczęłam od razu. Nie liczyłam na cuda. Niestety jest tak ze wszystkim. Warto walczyc po teraz. A nie jak bede piekna, bogata i dobrze ustawiona 😂

JustynaKar
Gość

Najtrudniej skończyć z wymówkami, potem już samo jakoś idzie 🙂

Joanna | BetterMe
Gość

Jest tak, że z każdą kolejną próbą udaje nam się zrobić coś inaczej, lepiej, bardziej profesjonalnie… Moim zdaniem najważniejsze to kochać to, co się robi i wkładać w swoje projekty całe serce i wszystkie zasoby, jakie się ma dostępne. Własna działalność nie jest dla każdego.
Dopiero w tym roku założyłam bloga (chociaż chciałam już od dawna), musiałam poczekać na pewne ustabilizowanie się innych aspektów życia, m.in. firmy. Od zawsze chciałam pomagać innym stać się lepszymi. Bardziej szczęśliwymi. Spełnionymi. I teraz dodatkowo mogę się tym zająć 🙂 Pozdrawiam i życzę wszystkim odwagi!

Natalia
Gość

To działa w dwie strony 😉 Nie tylko słomiany zapał i kupowanie miliona rzeczy na start,a le także odkładanie realnego dizałania bo “jeszcze nie mam wszystkiego”. Masz dużo racji 🙂

kasina
Gość
kasina

Mój chłopak chce rzucić etat i zostać swoim własnym szefem robiąc drobne naprawy czy to instalacji czy delikatne remonty. Ma wiedzę, zdolnosci, chęci i kupę sprzętu. Brakuje jedynie busa co by to wszystko wozić. Szukamy dotacji, ale dla kogoś na etacie to nie realne. Musiałby faktycznie być bezrobotnym jakiś czas, a w urzędzie bardzo szybko znaleźli by mu jakaś robotę bo i budowlankę ogarnia i w handlu robił i inżyniera ma… Wciąż stoimy i zastanawiamy się nad rzuceniem na tą głęboką wodę, każdy tylko gada że powariowalismy i puka się w czoło, dziecko w drodze a on chce rzucić etat.… Czytaj więcej »

archigame.pl
Gość

Gorzej jak z jednej strony jesteś uwiązany etatem i masz rodzinę, a z drugiej nie masz absolutnie żadnego fachu w ręce. Nic nie umiesz. I nawet nie masz pasji, którą mógłbyś jakoś przełożyć w biznes. Co wtedy? Jak znaleźć swoją pasję? Czy w ogóle jest sens jej szukać skoro masz świadomość, że nawet na zbieranie znaczków Cię nie stać?

Doris
Gość
Doris

Odkładać aż Cie będzie na te znaczki stać. Inwestycje w akcje też można robić na małą skalę. Fachu można się wyuczyć, wiedzy w internecie nie brakuje.

Weronika
Gość

Mój przykład jest mniej spektakularny, bo nie mam działalności, ale podobny do Twojego z zajęć karate. Gdy poszłam do szkoły muzycznej, nie wiedziałam, czy to będzie coś dla mnie. Zamiast kupować instrument, wypożyczałam ze szkoły. Byli tacy, którzy mieli już na starcie, ale ja stwierdziłam, że to za wcześnie, a szkoda by było wydać tyle pieniędzy, żeby potem stał i się kurzył. Instrument kupiłam po skończeniu szkoły muzycznej.

Dorota
Gość

Zdecydowanie zgadzam się z tą ideą “Zacznij tu, gdzie jesteś” i z tego właśnie powodu co roku odrzucam robienie postanowień noworocznych. Uważam, że jeśli naprawdę pragniemy zmiany, zrobienia czegoś nowego, rozpoczęcia czegoś – nie potrzebujemy ku temu szczególnej okazji czy daty, ani nawet jak się okazuje szczególnych środków czy zasobów. Ten przykład z karate bardzo do mnie przemówił, bo kilka lat temu nie rozumiałam, jak ludzie potrafią zmotywować się do biegania i jeszcze mówić, że czerpią z tego przyjemność. Jednocześnie wiele razy z zazdrością patrzyłam jak fajnie i lekko wyglądają biegnąc w profesjonalnych butach, ciuchach sportowych itp. Wiele razy myślałam,… Czytaj więcej »

Previous
LGBT to nie pedofile, a kościół o tym wie, oraz Katowice, Gliwice i Kraków [TYGODNIK]
Zacznij tu, gdzie jesteś.