Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Jeden poważny błąd, który czyni cię bardziej złym i agresywnym – czy też go popełniasz?

Gniew, frustracja, stres – to nie są moi ulubieni towarzysze. Ale są w moim życiu obecni, więc muszę sobie z nimi jakoś radzić. Jak większość znanych mi osób – radziłam sobie z tym źle.

Od końca września czuję się trochę gorzej – to u mnie naturalny cykl i jesienią już tak po prostu mam. Gdy ten stan się przedłuża, robię się poirytowana. Pamiętam jak to jest walczyć o każdy oddech i zwyczajnie się tego boję. Obiecałam sobie, że nigdy więcej do tego już nie dopuszczę. 
Niestety zdarza mi się czuć dokładnie jak na obrazku :
W takich chwilach powraca mój wielki żal do niektórych lekarzy za to, że się nie edukują i nie rozwijają swojej wiedzy. Ich beztroskie zapisywanie mi sterydów traktowanych jak panaceum, wepchnęło mnie w objęcia Cushinga. Mam ogromne problemy z poziomem kortyzolu, który ma wielki wpływ na stan emocjonalny. Moje nadnercza zwariowały i jak w kołowrotku – raz  mam kortyzolu za dużo, raz za mało i tak w kółko. Czasami nachodzi mnie wielki gniew i osobiście poodbierałabym im wszystkim prawa do wykonywania zawodu, bo nasze sądy sobie z tym nie radzą – wyrok w postaci roku zawieszenia dla kilku lekarzy, którzy nie rozpoznali u 3,5 letniego chłopca sepsy (maluch zmarł), uważam za kpinę i przyzwolenie na niekompetencję i zaniedbania. Szczególnie mnie to boli, gdy ktoś w wyniku “niedopatrzenia” żegna się z życiem. Nie życzę tym lekarzom źle, ale czuję gniew. i niezgodę. Jestem świadoma, że wyższy poziom kortyzolu bardzo wpływa na poziom agresji, ale daleko mi od stanowiska, że to wódka bije a spódniczka gwałci. Świadoma swoich problemów z kortyzolem czuję się kilka razy bardziej zobowiązana do skutecznej nauki zarządzania swoimi emocjami. Chciałabym aby podobne stanowisko przedstawiali lekarze i czuli się zobowiązani do podnoszenia poziomu swojej wiedzy lub kwalifikacji (lub zmienili zawód, bo do obecnego ich nikt nie zmuszał). Piszę o tym, bo jestem pokojowym człowiekiem i nie lubię awantur, ale to jest moja pięta achillesowa. Gdy moje oskrzela kapryszą a poziom kortyzolu się podnosi, wystarczy jedno doniesienie o dziecku które umarło, a zamieniam się w chodzącą draskę i jestem gotowa zapłonąć gniewem.
Jak w pięknej piosence Rachel Platten :


I might only have one match

but I can make an explosion

Jest mi też przykro, że do zawodu o ogromnej odpowiedzialności społecznej trafią często nadęte, beztroskie i aroganckie bufony, które psują opinię i reputację tym wszystkim zaangażowanym, edukującym się i sumiennym lekarzom, których też przecież u nas nie brakuje.
Jak nietrudno odgadnąć – od jakiegoś czasu czuję się gorzej, a właśnie zapadł ten żenujący wyrok w sprawie chłopca, który umarł w 2008 roku. A to znowu wystawiło moje zszargane nerwy na trudną próbę. Gdy to usłyszałam, to automatycznie zacisnęły mi się pięści i szczęka. Zapewne przybrałam groźny wyraz twarzy i niemal poczułam falę gniewu.
Jak radzić sobie z gniewem?
Na studiach miałam o tym tylko jedne zajęcia na jednym przedmiocie. Na pedagogice, gdzie prace dyplomowe na temat agresji to totalny evergreen. W dodatku usłyszałam, że dziecko powinno poboksować w poduszki albo drzeć gazety. Z punktu widzenia badań – totalna głupota.
Ale fakt, że nie uczono mnie czegoś na studiach, albo nauczono mnie głupot, nie zwalnia mnie z samodzielnych poszukiwań i poszerzania swojej wiedzy. Na tym polegają chyba studia. Bardzo bym sobie życzyła, aby osoby, które nie czują odpowiedzialności za drugiego człowieka, zajęły się  zawodowo hodowlą drobiu, pasaniem kóz albo trzepaniem dywanów, bo niechęć do aktualizacji swojej wiedzy może wyrządzić komuś  poważną krzywdę.
Chciałam się podzielić wnioskami z pewnych fascynujących badań, które całkowicie zmieniły moje podejście do zarządzania negatywnymi emocjami. Ich autorem jest Brad J. Bushman (uwielbiam prace tego profesora, zawsze porusza niesamowicie fascynujące tematy).
Wciąż (sic!) wielu pedagogów i psychologów poleca wyładowywanie swoich emocji w sposób, który nikogo nie krzywdzi, ale przyniesie natychmiastową ulgę – np. skopanie worka treningowego, pobicie poduszki, tupanie, krzyczenie.

jeden z moich sposobów na rozładowanie emocji – spacer i…nowe buty (klik)
Bushman miał wątpliwości, czy takie rozwiązania rzeczywiście mają sens. Zaprojektował w tym celu tak genialne badanie, że z miejsca go polubiłam ;-). Ten wyjątkowy bystry naukowiec najpierw chciał wywołać u badanych gniew. W tym celu poprosił sześciuset studentów o napisanie eseju na temat… aborcji. Temat sam w sobie jest na tyle kontrowersyjny, że łatwo o emocjonalną reakcję. Następne eseje zostały rzekomo poddane ocenie przez osoby o odmiennym stanowisku (zwolennika oceniał przeciwnik i odwrotnie). W rzeczywistości oceny wystawiali naukowcy ;-). Brzmiały one np. “To najgorsze co w życiu czytałem!”.
To wywołało u autorów esejów wściekłość na osobę, która ich “oceniała”. Ale na tym nie koniec eksperymentu 😉 Część studentów otrzymała szansę na rozładowanie emocji – na 15-calowym monitorze pokazano im zdjęcie studenta, który rzekomo ocenił ich pracę. Potem student dostawał rękawice bokserskie i był proszony o uderzanie w worek treningowy i jednoczesne wyobrażanie sobie twarzy studenta, który tak brzydko ocenił jego pracę. Aby mieć jeszcze więcej danych, w pomieszczeniu z workiem treningowym był ukryty mikrofon, który pozwolił potem na ocenę siły i ilości uderzeń.
Druga grupa studentów miała po prostu posiedzieć dwie minutki w cichym pomieszczeniu i się uspokoić. 
Dalsza część eksperymentu polegała na wypełnieniu prostego kwestionariusza, który dostarczył badaczom danych o stanie emocjonalnym badanego (czy i jak bardzo jest zdenerwowany itp).
Kolejny z moich sposobów na stres i gniew – szukanie pozytywów w tym, czego nie lubię – szukałam koloru w ponurej jesieni.


Co było dalej? Połączono studentów w pary. Grali w jakąś prostą grę w której zwycięzca mógł wymierzyć karę przegranemu. Karą był nieprzyjemny dźwięk puszczony prosto w twarz, ale zwycięzca sam decydował o tym jak długo będzie emitowany i jak głośny będzie.
Ciekawi wniosków?
– Studenci, którzy rozładowywali swoje emocje w starciu z workiem bokserskim czuli się bardziej agresywni. Karali też przegranych bardziej surowo (wybierali głośne i długie dźwięki). Bushman uważa, że te agresywne sposoby wyładowywania emocji to tylko dolewanie oliwy do ognia.  A jako że jedna jaskółka wiosny nie czyni to dopowiem, że później podobne badania przeprowadzali inni i wzorzec zachowania się potwierdzał.
Serdecznie zresztą zachęcam do przeczytania artykułu : 

Does Venting Anger Feed or Extinguish the Flame? Catharsis, Rumination, Distraction, Anger, and Aggressive Responding (Pers Soc Psychol Bull June 2002 vol. 28 no. 6 724-731). W razie problemów z dostępem piszcie w komentarzach, to spróbuję go gdzieś wstawić, bo był dostępny za darmo, a czasami źródła wygasają ;-).

Co zatem robić?
Rozwiązań jest bardzo wiele. Nic co ludzkie nie jest mi obce i wiem, że gniew jest częścią życia. Czy tego chcę czy nie. Pierwsze co zawsze sama sobie gorąco polecam, to wyciąganie pozytywów oraz wniosków z dobijających sytuacji.
Czego ta sytuacja mnie nauczyła? Jak nie popełnić takiego błędu w przyszłości? Co mogę zmienić w swoim zachowaniu, by więcej mnie to nie spotkało?

Gorąco polecam też rozwiązania, które budują, a nie rujnują. Zamiast nawalania w worek bokserski może warto chwycić gwoździe i młotek i zbić z europalet regał? 
Jak wspomniałam, kortyzol sprawia, że złe nastroje próbują mnie dopadać bardzo często. Zarówno gniew jak i smutek. Moim najważniejszym spostrzeżeniem jeśli chodzi o rozładowywanie napięcia jest konieczność rotacji stosowanych metod.

Nikt nie ma wątpliwości, że topienie smutków czy gniewu w alkoholu prowadzi do uzależnienia. Ale moim zdaniem każda metoda rozładowywania napięcia może być uzależniająca. Być może też tego doświadczasz i “musisz” emocje wybiegać, wytańczyć, zrobić sobie tatuaż po rozstaniu czy zjeść całą czekoladę. Problem pojawia się wtedy, gdy z naszego wypracowanego sposobu rozładowywania napięcia nie można w danej chwili skorzystać (np. nie możesz pójść pobiegać, bo leżysz w łóżku z zapaleniem płuc), albo wtedy, gdy bez tej czekolady nie można sobie poradzić i zaczyna być jedzona kompulsywnie.
Ja np. mam problem z tym, że w ramach nagrody albo pocieszenia kupuję sobie …buty.
tak wiem, znowu frędzle… 🙂

Nauczyłam się szukać ciągle nowych sposobów. Oprócz tych praktykowanych stale, np. ćwiczenie wdzięczności (klik)  czy moje ukochane pisanie ekspresywne (klik), można robić całe mnóstwo różnych rzeczy nastawionych na tworzenie czegoś lub przynajmniej – nie niszczenie.
Przykłady :
1) Naprawianie różnych rzeczy – możesz przyszyć urwane guziki, dokręcić śrubki, naoliwić zawiasy w skrzypiących drzwiach i podkleić tapetę tam, gdzie odchodzi od ściany
2) Tańczenie (bonus : spalone kalorie, podszkolenie swoich umiejętności tanecznych)
3) Bieganie (bonus: lepsza kondycja)
4) Spacer. Można polować z aparatem na przyrodę, zachwycić się otoczeniem, dokarmić zwierzęta, zabrać ze sobą psa, który zwariuje ze szczęścia :).
5) Szycie – zawsze chciałam się nauczyć, ciągle spada niżej na liście priorytetów, ale przynajmniej mam coś nowego do wypróbowania gdy skończą mi się pomysły 🙂
6) Robienie na drutach i szydełkowanie – ostatnio kupując bułki widziałam spory wybór bardzo porządnych drutów i szydełek za 7 zeta w biedronce. U mnie są przerzucone obok książek 🙂
7) Pomaganie innym. Zawsze gdy jestem zdenerwowana na świat albo na jakąś sytuację, dowiaduję się o kimś, kto ma obiektywnie gorzej. Gdy pomagam, czuję się lżejsza o sto kilo problemów. Serio, idź zrobić zakupy starszej sąsiadce.
8) DIY. Robienie czegoś z niczego jest super, bo możemy się wyżyć artystycznie i jeszcze coś fajnego z tego wynika. Kopalnią pomysłów jest pinterest, moim hitem była kiedyś wiklina papierowa :).
9) Gotowanie!
Żeby nie skończyć dzisiaj klasycznie z tabliczką czekolady albo kilogramem sernika (-.-) czy wielką pizzą hawajską, spróbowałam nowego smaku. Pokroiłam gruszki w plastry, lekko posypałam cukrem (bo były zbyt twarde), spryskałam patelnię mgiełką oliwy i przygotowałam sobie gruszki z gorgonzolą ;-). 
10) Branie udziału w konkursach. Nałogowo robiłam to w gimnazjum – wygrałam mnóstwo dziwnych rzeczy z dmuchanym pokrowcem na banana na czele ;-)). Wymyślanie haseł reklamowych jest świetnym sposobem na twórcze wyżycie się, a jeszcze niesie za sobą czasami dodatkowe profity ;-).
Ja też mam dla was mały konkurs!
Kiedyś pisałam, że każda współpraca na blogu musi nieść jakąś korzyść dla moich czytelników. Więc będzie miała całkiem wymierną: 

Czarny trencz (klik), szal – już niedostępny, golf – jakiś sklep sportowy, to golf termiczny 😛  Spódnica : (klik), rajstopy: 20 den gatta Botki z frędzlami (klik).

O botki padło sporo pytań na instagramie – dla mnie bardzo wygodne i stabilne, ale są problematyczne z powodu zamka z tyłu – łatwo przyciąć frędzle ;-). Odpadają też na deszczowe dni ;-).

KONKURS: dawno rozwiązany

byłabym wdzięczna za pisanie zwykłych komentarzy dotyczących radzenia sobie z gniewem i stresem – jestem bardzo ciekawa Twoich sposobów oraz popełnionych kiedyś błędów. 

W ramach rozwojownika obliguję uczestników do wypróbowania jednego nieznanego wcześniej sposobu na spuszczanie emocji 🙂
Uściski!

dodano 1 listopada: 
W konkursie wygrała osoba o mailu : 
ewela000…

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
Rzęsy 1:1 – czy warto? Odpowiedzi na wszystkie pytania +bon na 350 zł do wygrania!
Jeden poważny błąd, który czyni cię bardziej złym i agresywnym – czy też go popełniasz?