Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Jeden poważny błąd, który czyni cię bardziej złym i agresywnym – czy też go popełniasz?

Gniew, frustracja, stres – to nie są moi ulubieni towarzysze. Ale są w moim życiu obecni, więc muszę sobie z nimi jakoś radzić. Jak większość znanych mi osób – radziłam sobie z tym źle.

Od końca września czuję się trochę gorzej – to u mnie naturalny cykl i jesienią już tak po prostu mam. Gdy ten stan się przedłuża, robię się poirytowana. Pamiętam jak to jest walczyć o każdy oddech i zwyczajnie się tego boję. Obiecałam sobie, że nigdy więcej do tego już nie dopuszczę. 
Niestety zdarza mi się czuć dokładnie jak na obrazku :
W takich chwilach powraca mój wielki żal do niektórych lekarzy za to, że się nie edukują i nie rozwijają swojej wiedzy. Ich beztroskie zapisywanie mi sterydów traktowanych jak panaceum, wepchnęło mnie w objęcia Cushinga. Mam ogromne problemy z poziomem kortyzolu, który ma wielki wpływ na stan emocjonalny. Moje nadnercza zwariowały i jak w kołowrotku – raz  mam kortyzolu za dużo, raz za mało i tak w kółko. Czasami nachodzi mnie wielki gniew i osobiście poodbierałabym im wszystkim prawa do wykonywania zawodu, bo nasze sądy sobie z tym nie radzą – wyrok w postaci roku zawieszenia dla kilku lekarzy, którzy nie rozpoznali u 3,5 letniego chłopca sepsy (maluch zmarł), uważam za kpinę i przyzwolenie na niekompetencję i zaniedbania. Szczególnie mnie to boli, gdy ktoś w wyniku “niedopatrzenia” żegna się z życiem. Nie życzę tym lekarzom źle, ale czuję gniew. i niezgodę. Jestem świadoma, że wyższy poziom kortyzolu bardzo wpływa na poziom agresji, ale daleko mi od stanowiska, że to wódka bije a spódniczka gwałci. Świadoma swoich problemów z kortyzolem czuję się kilka razy bardziej zobowiązana do skutecznej nauki zarządzania swoimi emocjami. Chciałabym aby podobne stanowisko przedstawiali lekarze i czuli się zobowiązani do podnoszenia poziomu swojej wiedzy lub kwalifikacji (lub zmienili zawód, bo do obecnego ich nikt nie zmuszał). Piszę o tym, bo jestem pokojowym człowiekiem i nie lubię awantur, ale to jest moja pięta achillesowa. Gdy moje oskrzela kapryszą a poziom kortyzolu się podnosi, wystarczy jedno doniesienie o dziecku które umarło, a zamieniam się w chodzącą draskę i jestem gotowa zapłonąć gniewem.
Jak w pięknej piosence Rachel Platten :


I might only have one match

but I can make an explosion

Jest mi też przykro, że do zawodu o ogromnej odpowiedzialności społecznej trafią często nadęte, beztroskie i aroganckie bufony, które psują opinię i reputację tym wszystkim zaangażowanym, edukującym się i sumiennym lekarzom, których też przecież u nas nie brakuje.
Jak nietrudno odgadnąć – od jakiegoś czasu czuję się gorzej, a właśnie zapadł ten żenujący wyrok w sprawie chłopca, który umarł w 2008 roku. A to znowu wystawiło moje zszargane nerwy na trudną próbę. Gdy to usłyszałam, to automatycznie zacisnęły mi się pięści i szczęka. Zapewne przybrałam groźny wyraz twarzy i niemal poczułam falę gniewu.
Jak radzić sobie z gniewem?
Na studiach miałam o tym tylko jedne zajęcia na jednym przedmiocie. Na pedagogice, gdzie prace dyplomowe na temat agresji to totalny evergreen. W dodatku usłyszałam, że dziecko powinno poboksować w poduszki albo drzeć gazety. Z punktu widzenia badań – totalna głupota.
Ale fakt, że nie uczono mnie czegoś na studiach, albo nauczono mnie głupot, nie zwalnia mnie z samodzielnych poszukiwań i poszerzania swojej wiedzy. Na tym polegają chyba studia. Bardzo bym sobie życzyła, aby osoby, które nie czują odpowiedzialności za drugiego człowieka, zajęły się  zawodowo hodowlą drobiu, pasaniem kóz albo trzepaniem dywanów, bo niechęć do aktualizacji swojej wiedzy może wyrządzić komuś  poważną krzywdę.
Chciałam się podzielić wnioskami z pewnych fascynujących badań, które całkowicie zmieniły moje podejście do zarządzania negatywnymi emocjami. Ich autorem jest Brad J. Bushman (uwielbiam prace tego profesora, zawsze porusza niesamowicie fascynujące tematy).
Wciąż (sic!) wielu pedagogów i psychologów poleca wyładowywanie swoich emocji w sposób, który nikogo nie krzywdzi, ale przyniesie natychmiastową ulgę – np. skopanie worka treningowego, pobicie poduszki, tupanie, krzyczenie.

jeden z moich sposobów na rozładowanie emocji – spacer i…nowe buty (klik)
Bushman miał wątpliwości, czy takie rozwiązania rzeczywiście mają sens. Zaprojektował w tym celu tak genialne badanie, że z miejsca go polubiłam ;-). Ten wyjątkowy bystry naukowiec najpierw chciał wywołać u badanych gniew. W tym celu poprosił sześciuset studentów o napisanie eseju na temat… aborcji. Temat sam w sobie jest na tyle kontrowersyjny, że łatwo o emocjonalną reakcję. Następne eseje zostały rzekomo poddane ocenie przez osoby o odmiennym stanowisku (zwolennika oceniał przeciwnik i odwrotnie). W rzeczywistości oceny wystawiali naukowcy ;-). Brzmiały one np. “To najgorsze co w życiu czytałem!”.
To wywołało u autorów esejów wściekłość na osobę, która ich “oceniała”. Ale na tym nie koniec eksperymentu 😉 Część studentów otrzymała szansę na rozładowanie emocji – na 15-calowym monitorze pokazano im zdjęcie studenta, który rzekomo ocenił ich pracę. Potem student dostawał rękawice bokserskie i był proszony o uderzanie w worek treningowy i jednoczesne wyobrażanie sobie twarzy studenta, który tak brzydko ocenił jego pracę. Aby mieć jeszcze więcej danych, w pomieszczeniu z workiem treningowym był ukryty mikrofon, który pozwolił potem na ocenę siły i ilości uderzeń.
Druga grupa studentów miała po prostu posiedzieć dwie minutki w cichym pomieszczeniu i się uspokoić. 
Dalsza część eksperymentu polegała na wypełnieniu prostego kwestionariusza, który dostarczył badaczom danych o stanie emocjonalnym badanego (czy i jak bardzo jest zdenerwowany itp).
Kolejny z moich sposobów na stres i gniew – szukanie pozytywów w tym, czego nie lubię – szukałam koloru w ponurej jesieni.


Co było dalej? Połączono studentów w pary. Grali w jakąś prostą grę w której zwycięzca mógł wymierzyć karę przegranemu. Karą był nieprzyjemny dźwięk puszczony prosto w twarz, ale zwycięzca sam decydował o tym jak długo będzie emitowany i jak głośny będzie.
Ciekawi wniosków?
– Studenci, którzy rozładowywali swoje emocje w starciu z workiem bokserskim czuli się bardziej agresywni. Karali też przegranych bardziej surowo (wybierali głośne i długie dźwięki). Bushman uważa, że te agresywne sposoby wyładowywania emocji to tylko dolewanie oliwy do ognia.  A jako że jedna jaskółka wiosny nie czyni to dopowiem, że później podobne badania przeprowadzali inni i wzorzec zachowania się potwierdzał.
Serdecznie zresztą zachęcam do przeczytania artykułu : 

Does Venting Anger Feed or Extinguish the Flame? Catharsis, Rumination, Distraction, Anger, and Aggressive Responding (Pers Soc Psychol Bull June 2002 vol. 28 no. 6 724-731). W razie problemów z dostępem piszcie w komentarzach, to spróbuję go gdzieś wstawić, bo był dostępny za darmo, a czasami źródła wygasają ;-).

Co zatem robić?
Rozwiązań jest bardzo wiele. Nic co ludzkie nie jest mi obce i wiem, że gniew jest częścią życia. Czy tego chcę czy nie. Pierwsze co zawsze sama sobie gorąco polecam, to wyciąganie pozytywów oraz wniosków z dobijających sytuacji.
Czego ta sytuacja mnie nauczyła? Jak nie popełnić takiego błędu w przyszłości? Co mogę zmienić w swoim zachowaniu, by więcej mnie to nie spotkało?

Gorąco polecam też rozwiązania, które budują, a nie rujnują. Zamiast nawalania w worek bokserski może warto chwycić gwoździe i młotek i zbić z europalet regał? 
Jak wspomniałam, kortyzol sprawia, że złe nastroje próbują mnie dopadać bardzo często. Zarówno gniew jak i smutek. Moim najważniejszym spostrzeżeniem jeśli chodzi o rozładowywanie napięcia jest konieczność rotacji stosowanych metod.

Nikt nie ma wątpliwości, że topienie smutków czy gniewu w alkoholu prowadzi do uzależnienia. Ale moim zdaniem każda metoda rozładowywania napięcia może być uzależniająca. Być może też tego doświadczasz i “musisz” emocje wybiegać, wytańczyć, zrobić sobie tatuaż po rozstaniu czy zjeść całą czekoladę. Problem pojawia się wtedy, gdy z naszego wypracowanego sposobu rozładowywania napięcia nie można w danej chwili skorzystać (np. nie możesz pójść pobiegać, bo leżysz w łóżku z zapaleniem płuc), albo wtedy, gdy bez tej czekolady nie można sobie poradzić i zaczyna być jedzona kompulsywnie.
Ja np. mam problem z tym, że w ramach nagrody albo pocieszenia kupuję sobie …buty.
tak wiem, znowu frędzle… 🙂

Nauczyłam się szukać ciągle nowych sposobów. Oprócz tych praktykowanych stale, np. ćwiczenie wdzięczności (klik)  czy moje ukochane pisanie ekspresywne (klik), można robić całe mnóstwo różnych rzeczy nastawionych na tworzenie czegoś lub przynajmniej – nie niszczenie.
Przykłady :
1) Naprawianie różnych rzeczy – możesz przyszyć urwane guziki, dokręcić śrubki, naoliwić zawiasy w skrzypiących drzwiach i podkleić tapetę tam, gdzie odchodzi od ściany
2) Tańczenie (bonus : spalone kalorie, podszkolenie swoich umiejętności tanecznych)
3) Bieganie (bonus: lepsza kondycja)
4) Spacer. Można polować z aparatem na przyrodę, zachwycić się otoczeniem, dokarmić zwierzęta, zabrać ze sobą psa, który zwariuje ze szczęścia :).
5) Szycie – zawsze chciałam się nauczyć, ciągle spada niżej na liście priorytetów, ale przynajmniej mam coś nowego do wypróbowania gdy skończą mi się pomysły 🙂
6) Robienie na drutach i szydełkowanie – ostatnio kupując bułki widziałam spory wybór bardzo porządnych drutów i szydełek za 7 zeta w biedronce. U mnie są przerzucone obok książek 🙂
7) Pomaganie innym. Zawsze gdy jestem zdenerwowana na świat albo na jakąś sytuację, dowiaduję się o kimś, kto ma obiektywnie gorzej. Gdy pomagam, czuję się lżejsza o sto kilo problemów. Serio, idź zrobić zakupy starszej sąsiadce.
8) DIY. Robienie czegoś z niczego jest super, bo możemy się wyżyć artystycznie i jeszcze coś fajnego z tego wynika. Kopalnią pomysłów jest pinterest, moim hitem była kiedyś wiklina papierowa :).
9) Gotowanie!
Żeby nie skończyć dzisiaj klasycznie z tabliczką czekolady albo kilogramem sernika (-.-) czy wielką pizzą hawajską, spróbowałam nowego smaku. Pokroiłam gruszki w plastry, lekko posypałam cukrem (bo były zbyt twarde), spryskałam patelnię mgiełką oliwy i przygotowałam sobie gruszki z gorgonzolą ;-). 
10) Branie udziału w konkursach. Nałogowo robiłam to w gimnazjum – wygrałam mnóstwo dziwnych rzeczy z dmuchanym pokrowcem na banana na czele ;-)). Wymyślanie haseł reklamowych jest świetnym sposobem na twórcze wyżycie się, a jeszcze niesie za sobą czasami dodatkowe profity ;-).
Ja też mam dla was mały konkurs!
Kiedyś pisałam, że każda współpraca na blogu musi nieść jakąś korzyść dla moich czytelników. Więc będzie miała całkiem wymierną: 

Czarny trencz (klik), szal – już niedostępny, golf – jakiś sklep sportowy, to golf termiczny 😛  Spódnica : (klik), rajstopy: 20 den gatta Botki z frędzlami (klik).

O botki padło sporo pytań na instagramie – dla mnie bardzo wygodne i stabilne, ale są problematyczne z powodu zamka z tyłu – łatwo przyciąć frędzle ;-). Odpadają też na deszczowe dni ;-).

KONKURS: dawno rozwiązany

byłabym wdzięczna za pisanie zwykłych komentarzy dotyczących radzenia sobie z gniewem i stresem – jestem bardzo ciekawa Twoich sposobów oraz popełnionych kiedyś błędów. 

W ramach rozwojownika obliguję uczestników do wypróbowania jednego nieznanego wcześniej sposobu na spuszczanie emocji 🙂
Uściski!

dodano 1 listopada: 
W konkursie wygrała osoba o mailu : 
ewela000…

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Rzęsy 1:1 – czy warto? Odpowiedzi na wszystkie pytania +bon na 350 zł do wygrania!
Jeden poważny błąd, który czyni cię bardziej złym i agresywnym – czy też go popełniasz?