Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z detoksem od mediów społecznościowych było mi bardzo potrzebne. Musiałam się zastanowić, na ile jestem tu z przyzwyczajenia, a na ile z własnej, autentycznej chęci. Oczywiście godzina dziennie to utopia, moja średnia to 1h 35 minut. Nie jest usprawiedliwieniem poniedziałkowy live ani Q&A, po prostu - nie ogarniałam w godzinę! A to i tak czas, do którego nie wlicza się przeglądanie insta z fejkowego konta 🤣
Tęskniłam! Zrobiłam właśnie śliwki w boczku na blogowigilię i uciekam nagadać się z ludźmi, bo z niektórymi rzadko jest okazja się spotkać! Ale tęskniłam też za niektórymi stories i czuję, że śledzę tu na IG fajnych ludzi, skoro brakowało mi ich paplania.

Przy okazji! Chłopaku, nie polecam siebie na koleżankę twojej dziewczyny! Mam małą obsesję na punkcie zastanawiania się, czy każda sytuacja w której jestem, jest moim świadomym wyborem. Już 2 razy mi się zdarzyło, że jakaś koleżanka powiedziała „wiesz co Ania? Tak sobie myślałam o tym co mówiłaś, wiesz, o rzeczach, które robimy z przyzwyczajenia albo nawyku i doszłam do wniosku, że muszę się rozstać z Tomkiem”

Baduum-tss🥁

#aniamaluje #szczerze_pisząc #blogowigilia #śliwkiwboczku #grudzień #gotowanie #blogerka

Ej misie moje,tęskniłam! Wyzwanie z...

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska) musiała się tłumaczyć, że może być jednocześnie feministką i być zauroczona postacią Berlina z La casa de papel. Chwilę później ktoś udostępnił artykuł z pytaniem, „Czy feministka może być uległa w łóżku?” w tytule. 
W książce, którą właśnie czytam jest mnóstwo głosów przerażonych mężczyzn, którzy mają jakieś tam fantazje aby ich partnerka (kobieta!) dokonała na nich penetracji albo chcą być stroną otrzymującą przyjemność podczas rimmingu. No i to rodzi w ich głowie pytanie, czy nie czyni ich to mniej hetero, albo czy mężczyzna hetero w ogóle może mieć takie fantazje.

Czy można być za prawami kobiet i nie lubić Tarantino za to, że brzydko traktował Umę Thurman, ale jednocześnie uważać, że „Pulp fiction” to dobry film? 
Czy można wierzyć ofiarom (prawdziwej lub nie, już się nie dowiemy) pedofilii Jacksona, ale jednocześnie tupać nóżką do jego piosenek?

Miałam w głowie te wszystkie pytania, które widziałam ostatnio w sieci, gdy tłukłam się z myślami, czy napisać ten tekst o tym, co fascynuje mnie w Putinie, czy nie.
I napisałam, bo w moim świecie ludzie są na tyle inteligentni by wiedzieć, że rzeczy nie są czarne lub białe, bo miedzy nimi jest tyle odcieni szarości, że tylko osoby wybierające odcień ściany w salonie zdają sobie sprawę.
Bo wierzę, że żyjemy w świecie, w którym można rozdzielić czyn albo dzieło od człowieka i że działa to w dwie strony, bo dzieło też nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla niegodziwości.

Ale myśląc o pytaniach zadawanych Basi, chciałabym tylko poprosić - jeśli nadajecie sobie jakieś etykietki, to proszę uważajcie, by nie stać się ich niewolnikami. 
Nie wiem czemu jako tło do tego wpisu wybrałam zdjęcie z San Marino💁🏻‍♀️ Wiem natomiast, że tekst o tym, co kręci mnie we Vladimirze Putinie jest na blogu. I jest napisany szczerze.

#szczerze_pisząc #sanmarino #zamek #castle #jesieniara #liście #jesień #autumn #etykietki #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #girlwhotravels

Jakiś czas temu Basia (@barbgrabowska)...

- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Jeden poważny błąd, który czyni cię bardziej złym i agresywnym – czy też go popełniasz?

Gniew, frustracja, stres – to nie są moi ulubieni towarzysze. Ale są w moim życiu obecni, więc muszę sobie z nimi jakoś radzić. Jak większość znanych mi osób – radziłam sobie z tym źle.

Od końca września czuję się trochę gorzej – to u mnie naturalny cykl i jesienią już tak po prostu mam. Gdy ten stan się przedłuża, robię się poirytowana. Pamiętam jak to jest walczyć o każdy oddech i zwyczajnie się tego boję. Obiecałam sobie, że nigdy więcej do tego już nie dopuszczę. 
Niestety zdarza mi się czuć dokładnie jak na obrazku :
W takich chwilach powraca mój wielki żal do niektórych lekarzy za to, że się nie edukują i nie rozwijają swojej wiedzy. Ich beztroskie zapisywanie mi sterydów traktowanych jak panaceum, wepchnęło mnie w objęcia Cushinga. Mam ogromne problemy z poziomem kortyzolu, który ma wielki wpływ na stan emocjonalny. Moje nadnercza zwariowały i jak w kołowrotku – raz  mam kortyzolu za dużo, raz za mało i tak w kółko. Czasami nachodzi mnie wielki gniew i osobiście poodbierałabym im wszystkim prawa do wykonywania zawodu, bo nasze sądy sobie z tym nie radzą – wyrok w postaci roku zawieszenia dla kilku lekarzy, którzy nie rozpoznali u 3,5 letniego chłopca sepsy (maluch zmarł), uważam za kpinę i przyzwolenie na niekompetencję i zaniedbania. Szczególnie mnie to boli, gdy ktoś w wyniku “niedopatrzenia” żegna się z życiem. Nie życzę tym lekarzom źle, ale czuję gniew. i niezgodę. Jestem świadoma, że wyższy poziom kortyzolu bardzo wpływa na poziom agresji, ale daleko mi od stanowiska, że to wódka bije a spódniczka gwałci. Świadoma swoich problemów z kortyzolem czuję się kilka razy bardziej zobowiązana do skutecznej nauki zarządzania swoimi emocjami. Chciałabym aby podobne stanowisko przedstawiali lekarze i czuli się zobowiązani do podnoszenia poziomu swojej wiedzy lub kwalifikacji (lub zmienili zawód, bo do obecnego ich nikt nie zmuszał). Piszę o tym, bo jestem pokojowym człowiekiem i nie lubię awantur, ale to jest moja pięta achillesowa. Gdy moje oskrzela kapryszą a poziom kortyzolu się podnosi, wystarczy jedno doniesienie o dziecku które umarło, a zamieniam się w chodzącą draskę i jestem gotowa zapłonąć gniewem.
Jak w pięknej piosence Rachel Platten :


I might only have one match

but I can make an explosion

Jest mi też przykro, że do zawodu o ogromnej odpowiedzialności społecznej trafią często nadęte, beztroskie i aroganckie bufony, które psują opinię i reputację tym wszystkim zaangażowanym, edukującym się i sumiennym lekarzom, których też przecież u nas nie brakuje.
Jak nietrudno odgadnąć – od jakiegoś czasu czuję się gorzej, a właśnie zapadł ten żenujący wyrok w sprawie chłopca, który umarł w 2008 roku. A to znowu wystawiło moje zszargane nerwy na trudną próbę. Gdy to usłyszałam, to automatycznie zacisnęły mi się pięści i szczęka. Zapewne przybrałam groźny wyraz twarzy i niemal poczułam falę gniewu.
Jak radzić sobie z gniewem?
Na studiach miałam o tym tylko jedne zajęcia na jednym przedmiocie. Na pedagogice, gdzie prace dyplomowe na temat agresji to totalny evergreen. W dodatku usłyszałam, że dziecko powinno poboksować w poduszki albo drzeć gazety. Z punktu widzenia badań – totalna głupota.
Ale fakt, że nie uczono mnie czegoś na studiach, albo nauczono mnie głupot, nie zwalnia mnie z samodzielnych poszukiwań i poszerzania swojej wiedzy. Na tym polegają chyba studia. Bardzo bym sobie życzyła, aby osoby, które nie czują odpowiedzialności za drugiego człowieka, zajęły się  zawodowo hodowlą drobiu, pasaniem kóz albo trzepaniem dywanów, bo niechęć do aktualizacji swojej wiedzy może wyrządzić komuś  poważną krzywdę.
Chciałam się podzielić wnioskami z pewnych fascynujących badań, które całkowicie zmieniły moje podejście do zarządzania negatywnymi emocjami. Ich autorem jest Brad J. Bushman (uwielbiam prace tego profesora, zawsze porusza niesamowicie fascynujące tematy).
Wciąż (sic!) wielu pedagogów i psychologów poleca wyładowywanie swoich emocji w sposób, który nikogo nie krzywdzi, ale przyniesie natychmiastową ulgę – np. skopanie worka treningowego, pobicie poduszki, tupanie, krzyczenie.

jeden z moich sposobów na rozładowanie emocji – spacer i…nowe buty (klik)
Bushman miał wątpliwości, czy takie rozwiązania rzeczywiście mają sens. Zaprojektował w tym celu tak genialne badanie, że z miejsca go polubiłam ;-). Ten wyjątkowy bystry naukowiec najpierw chciał wywołać u badanych gniew. W tym celu poprosił sześciuset studentów o napisanie eseju na temat… aborcji. Temat sam w sobie jest na tyle kontrowersyjny, że łatwo o emocjonalną reakcję. Następne eseje zostały rzekomo poddane ocenie przez osoby o odmiennym stanowisku (zwolennika oceniał przeciwnik i odwrotnie). W rzeczywistości oceny wystawiali naukowcy ;-). Brzmiały one np. “To najgorsze co w życiu czytałem!”.
To wywołało u autorów esejów wściekłość na osobę, która ich “oceniała”. Ale na tym nie koniec eksperymentu 😉 Część studentów otrzymała szansę na rozładowanie emocji – na 15-calowym monitorze pokazano im zdjęcie studenta, który rzekomo ocenił ich pracę. Potem student dostawał rękawice bokserskie i był proszony o uderzanie w worek treningowy i jednoczesne wyobrażanie sobie twarzy studenta, który tak brzydko ocenił jego pracę. Aby mieć jeszcze więcej danych, w pomieszczeniu z workiem treningowym był ukryty mikrofon, który pozwolił potem na ocenę siły i ilości uderzeń.
Druga grupa studentów miała po prostu posiedzieć dwie minutki w cichym pomieszczeniu i się uspokoić. 
Dalsza część eksperymentu polegała na wypełnieniu prostego kwestionariusza, który dostarczył badaczom danych o stanie emocjonalnym badanego (czy i jak bardzo jest zdenerwowany itp).
Kolejny z moich sposobów na stres i gniew – szukanie pozytywów w tym, czego nie lubię – szukałam koloru w ponurej jesieni.


Co było dalej? Połączono studentów w pary. Grali w jakąś prostą grę w której zwycięzca mógł wymierzyć karę przegranemu. Karą był nieprzyjemny dźwięk puszczony prosto w twarz, ale zwycięzca sam decydował o tym jak długo będzie emitowany i jak głośny będzie.
Ciekawi wniosków?
– Studenci, którzy rozładowywali swoje emocje w starciu z workiem bokserskim czuli się bardziej agresywni. Karali też przegranych bardziej surowo (wybierali głośne i długie dźwięki). Bushman uważa, że te agresywne sposoby wyładowywania emocji to tylko dolewanie oliwy do ognia.  A jako że jedna jaskółka wiosny nie czyni to dopowiem, że później podobne badania przeprowadzali inni i wzorzec zachowania się potwierdzał.
Serdecznie zresztą zachęcam do przeczytania artykułu : 

Does Venting Anger Feed or Extinguish the Flame? Catharsis, Rumination, Distraction, Anger, and Aggressive Responding (Pers Soc Psychol Bull June 2002 vol. 28 no. 6 724-731). W razie problemów z dostępem piszcie w komentarzach, to spróbuję go gdzieś wstawić, bo był dostępny za darmo, a czasami źródła wygasają ;-).

Co zatem robić?
Rozwiązań jest bardzo wiele. Nic co ludzkie nie jest mi obce i wiem, że gniew jest częścią życia. Czy tego chcę czy nie. Pierwsze co zawsze sama sobie gorąco polecam, to wyciąganie pozytywów oraz wniosków z dobijających sytuacji.
Czego ta sytuacja mnie nauczyła? Jak nie popełnić takiego błędu w przyszłości? Co mogę zmienić w swoim zachowaniu, by więcej mnie to nie spotkało?

Gorąco polecam też rozwiązania, które budują, a nie rujnują. Zamiast nawalania w worek bokserski może warto chwycić gwoździe i młotek i zbić z europalet regał? 
Jak wspomniałam, kortyzol sprawia, że złe nastroje próbują mnie dopadać bardzo często. Zarówno gniew jak i smutek. Moim najważniejszym spostrzeżeniem jeśli chodzi o rozładowywanie napięcia jest konieczność rotacji stosowanych metod.

Nikt nie ma wątpliwości, że topienie smutków czy gniewu w alkoholu prowadzi do uzależnienia. Ale moim zdaniem każda metoda rozładowywania napięcia może być uzależniająca. Być może też tego doświadczasz i “musisz” emocje wybiegać, wytańczyć, zrobić sobie tatuaż po rozstaniu czy zjeść całą czekoladę. Problem pojawia się wtedy, gdy z naszego wypracowanego sposobu rozładowywania napięcia nie można w danej chwili skorzystać (np. nie możesz pójść pobiegać, bo leżysz w łóżku z zapaleniem płuc), albo wtedy, gdy bez tej czekolady nie można sobie poradzić i zaczyna być jedzona kompulsywnie.
Ja np. mam problem z tym, że w ramach nagrody albo pocieszenia kupuję sobie …buty.
tak wiem, znowu frędzle… 🙂

Nauczyłam się szukać ciągle nowych sposobów. Oprócz tych praktykowanych stale, np. ćwiczenie wdzięczności (klik)  czy moje ukochane pisanie ekspresywne (klik), można robić całe mnóstwo różnych rzeczy nastawionych na tworzenie czegoś lub przynajmniej – nie niszczenie.
Przykłady :
1) Naprawianie różnych rzeczy – możesz przyszyć urwane guziki, dokręcić śrubki, naoliwić zawiasy w skrzypiących drzwiach i podkleić tapetę tam, gdzie odchodzi od ściany
2) Tańczenie (bonus : spalone kalorie, podszkolenie swoich umiejętności tanecznych)
3) Bieganie (bonus: lepsza kondycja)
4) Spacer. Można polować z aparatem na przyrodę, zachwycić się otoczeniem, dokarmić zwierzęta, zabrać ze sobą psa, który zwariuje ze szczęścia :).
5) Szycie – zawsze chciałam się nauczyć, ciągle spada niżej na liście priorytetów, ale przynajmniej mam coś nowego do wypróbowania gdy skończą mi się pomysły 🙂
6) Robienie na drutach i szydełkowanie – ostatnio kupując bułki widziałam spory wybór bardzo porządnych drutów i szydełek za 7 zeta w biedronce. U mnie są przerzucone obok książek 🙂
7) Pomaganie innym. Zawsze gdy jestem zdenerwowana na świat albo na jakąś sytuację, dowiaduję się o kimś, kto ma obiektywnie gorzej. Gdy pomagam, czuję się lżejsza o sto kilo problemów. Serio, idź zrobić zakupy starszej sąsiadce.
8) DIY. Robienie czegoś z niczego jest super, bo możemy się wyżyć artystycznie i jeszcze coś fajnego z tego wynika. Kopalnią pomysłów jest pinterest, moim hitem była kiedyś wiklina papierowa :).
9) Gotowanie!
Żeby nie skończyć dzisiaj klasycznie z tabliczką czekolady albo kilogramem sernika (-.-) czy wielką pizzą hawajską, spróbowałam nowego smaku. Pokroiłam gruszki w plastry, lekko posypałam cukrem (bo były zbyt twarde), spryskałam patelnię mgiełką oliwy i przygotowałam sobie gruszki z gorgonzolą ;-). 
10) Branie udziału w konkursach. Nałogowo robiłam to w gimnazjum – wygrałam mnóstwo dziwnych rzeczy z dmuchanym pokrowcem na banana na czele ;-)). Wymyślanie haseł reklamowych jest świetnym sposobem na twórcze wyżycie się, a jeszcze niesie za sobą czasami dodatkowe profity ;-).
Ja też mam dla was mały konkurs!
Kiedyś pisałam, że każda współpraca na blogu musi nieść jakąś korzyść dla moich czytelników. Więc będzie miała całkiem wymierną: 

Czarny trencz (klik), szal – już niedostępny, golf – jakiś sklep sportowy, to golf termiczny 😛  Spódnica : (klik), rajstopy: 20 den gatta Botki z frędzlami (klik).

O botki padło sporo pytań na instagramie – dla mnie bardzo wygodne i stabilne, ale są problematyczne z powodu zamka z tyłu – łatwo przyciąć frędzle ;-). Odpadają też na deszczowe dni ;-).

KONKURS: dawno rozwiązany

byłabym wdzięczna za pisanie zwykłych komentarzy dotyczących radzenia sobie z gniewem i stresem – jestem bardzo ciekawa Twoich sposobów oraz popełnionych kiedyś błędów. 

W ramach rozwojownika obliguję uczestników do wypróbowania jednego nieznanego wcześniej sposobu na spuszczanie emocji 🙂
Uściski!

dodano 1 listopada: 
W konkursie wygrała osoba o mailu : 
ewela000…

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Rzęsy 1:1 – czy warto? Odpowiedzi na wszystkie pytania +bon na 350 zł do wygrania!
Jeden poważny błąd, który czyni cię bardziej złym i agresywnym – czy też go popełniasz?