Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Forma na lato? Zacznij już dzisiaj!…. czy aby na pewno?

Jak Wam opowiem jak głupi mam powód do napisania tego tekstu, to złapiecie się za głowy. Więc napiszę później 😀

Mam ochotę napisać taki dziewczyński tekst, bo schrzaniłam właśnie popisowo kilka rzeczy. Zgubiłam pendrive z efektami całego semestru pracy na jednym z przedmiotów…. zapowiada się dłuuuuga noc z kawą i laptopem. Lekarz do którego chodzę jest nieobecny i nie mam pojęcia skąd wytrzasnę zwolnienie na cały miesiąc, które powinnam pokazać na uczelni. W końcu lecę do Azji dać odetchnąć swoim płucom w wilgotnym klimacie. Nie mam pojęcia co zrobię i czy zdążę umówić się do innego. 
Nie dotarł do mnie przelew od którego zależy Azja. Jutro mam zaliczenie przedmiotu (tak, dokładnie tego od zgubionego pena z danymi). I nie było karmelowych czekotubek. Tych, co to są dobre na wszystko.
Wyciągnęłam więc awaryjne słodycze, zaparzyłam kubek zielonej herbaty i usiadłam do pracy nad zaliczeniem gdy zobaczyłam coś, co skłoniło mnie do napisania tekstu na bloga.
Blogowanie działa na mnie jak pisanie ekspresywne. Piszę bez spiny, bez przymusu, na luzie i po swojemu. Tak jak mi się podoba. Bez gorsetu poprawności, bez zasad, bez stresu. 
I dzisiaj mam ochotę popisać sobie jak jakaś gimnazjalistka w swoim pamiętniczku.  Jak się nie wypiszę, to pewnie nie uda mi się nic zrobić produktywnego bo nie wywalę tych myśli z głowy.
Pozamawiałam ostatnio różne bikini. W sumie to zaraz po przylocie do Polski. Wiedziałam jak beznadziejnie rozegrałam pakowanie poprzednim razem (zobacz: żałuję że nie spakowałam tych rzeczy do Tajlandii) więc chciałam postawić na kilka rzeczy które wyschną w mgnieniu oka.
yellow crochet bikini
Przedwczoraj je pomierzyłam i się lekko podłamałam. Cóż, moje ciało mogłoby wyglądać lepiej. Stałam się taką troszkę kluseczką, miękką bułą. Flaczkiem. To żółte bikini to jeszcze ujdzie. Troszkę zwężę obwód góry. Ale mierząc kolejne złapałam się na szybkim odliczaniu dni do wylotu. Czy jeśli zacznę trochę bardziej cisnąć z ćwiczeniami, to mam szansę wrócić do formy przed plażą?
Nie żeby obchodziła mnie plaża. Morze nie ocenia, zdanie innych o moim ciele mi lata. Pamiętam jak kiedyś koleżanki wykłócały się o kolor włosów jednej z nich. Część uważała, że jest ciemną blondynką, część że to już jasny brąz. I tak trajkotały i trajkotały a ja wtedy odkryłam koło i to, że woda jest mokra. Olśniło mnie prawdą tak oczywistą, że wstyd przyznawać, ale potrzebowałam na to kilkunastu lat życia. To jak sobie nazwą ten kolor nie zmieni tego, jaki on jest. Czy go nazwą blondem czy brązem, on wciąż będzie tym samym kolorem.
Chyba mniej więcej od tego momentu mam wyjebane. Jak ktoś powie że jestem za chuda, za gruba, za blada, za rumiana, za żylasta czy za jakakolwiek, to nie zmieni tego jaka jestem.
Skąd więc moja irracjonalna myśl i odliczanie dni do wylotu?
Mam wysokie oczekiwania wobec siebie. Na każdym polu. Nie cierpię nawalać, nie realizować swoich planów. Gdy w grudniu postanowiłam kontynuowanie pracy nad rozciągnięciem, plecami i tyłkiem, byłam w 100% przekonana że będzie szło powoli ale do przodu.
Nie przypuszczałam jak pechowo się rozchoruję. Jasne, wciąż ćwiczę z planem treningowym Marty a Monika z drlifestyle  zrobiła mi konsultację odnośnie wzdęć po jedzeniu. I mając tak wszystko usystematyzowane i rozpisane byłam pewna że pójdzie gładko.
Nie poszło.
Zepsułam nawet wyzwanie 30 smoothie. Nie wiem jak mogłam wpaść w pułapkę przyłożenia do siebie miarki statystycznego człowieka, którym zdecydowanie nie jestem. Zapomniałam o tym, że nie mogę za dużo błonnika i tylko sobie odebrałam energii zamiast jej dać.
Ostatecznie stałam się większym flaczkiem niż byłam i mnie to strasznie wkurzyło.
Kocham ten mem. I przecież wiem, że dokładnie tak jest. Zakładam bikini i mam bikini body. Wchodzę na plażę i mam beach body. Nie mam problemu z pokazaniem zdjęcia na którym mam miękki brzuszek, bo zjadłam pad thaia. Nie żałuję tego pad thaia ani żadnej rzeczy która pyszna jest. 
Ale wpadłam we własną durną pułapkę. Gdy cztery miesiące temu (!) jedna z czytelniczek zapytała mnie o to czy polecam dresslily (Lullaby lady, wybacz mój opóźniony zapłon!) nie spodziewałam się że jedno niewinne bikini tak mnie – pardon – wkurwi.
tourquise bikni
Nie zrozumcie mnie źle. To turkusowe bikini jest boskie. Świetnie wykończone. To mój tyłek wygląda w nim strasznie. 
Inaczej sobie to wyobrażałam. Miałam spojrzeć w lustro i poczuć coś w rodzaju nagrody za te wszystkie przysiady. Pomyśleć – wow, Aniu, jesteś w formie swojego życia!
Nie jestem.
Ale coś Wam powiem. Po chwili przyszło otrzeźwienie. Jestem w najlepszej formie w jakiej mogę być. Dałam z siebie wszystko. Ćwiczę tyle, na ile oddech mi pozwala. Jasne, efektów nie widać. 
Ale może gdybym nie ćwiczyła, to byłoby jeszcze gorzej?
Lubię i akceptuję siebie. Tylko nie wiem jakim cudem wpadłam w pułapkę w jaką wpada wiele kobiet – zrobię formę na lato. Na ślub. Na rozwód. 
A na życie?
Sama wpadłam w ten durny tryb. Ciężka praca, wypruwanie sobie flaków i potem ulga, luz, nagroda, radość.
I znowu praca praca praca pracaaaaaaa i  nagroda. I od nowa. W nieskończoność.
Ten rok jest dla mnie całkiem inny. Każdy dzień jest okazją, każdy dzień jest nagrodą. 
Dobra. Zaraz siadam nad projektem na studia. Ale słuchajcie – oto obiecany powód do napisania tego tekstu. Chciałam pokazać jak jakość produktów z tego sklepu który obiecałam przetestować czytelniczce. Uczciwie mówię – różna.
Żółte bikini jest świetnej jakości. Inna inszość że miało podkreślić opaleniznę i wypracowaną formę a podkreśli miękkie rozflaczone ciało. Cóż, handluję z tym.
Natomiast białe bikini jest zrobione fatalnie. Ramiączko przyszło luzem, drugie zaraz odpadnie. W sumie dobrze, że to się stało podczas transportu a nie na plaży.
Plażowy “ręcznik” okazał się cienką szmatką. Zatem zostaję przy sprawdzonych sklepach…
W sumie nie planowałam tego tekstu. Ale zobaczyłam, że najpiękniejsza sukienka jaką mam jest przeceniona o połowę. Zmierzyłam ją chwilę po przymierzeniu bikini. Dzięki sprytnemu przeszyciu na tyłku poprawiła mój humor w trzy sekundy. Tak, dokładnie takiego tyłka chciałam!
maxi dress vertical stripes
Paski poszerzają? :DD Jasne, to wszystko iluzja. Tył jest zrobiony tak, że optycznie zwęża talię. Na tyłku jest gumka, który robi pupę optycznie okrągłą. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam dokładnie to, co chciałam w nim zobaczyć. 
I teraz najlepsze. Ta sukienka kosztuje 45 zł. Na answear w tej cenie można dostać totalnie przeciętną maksi w paski. Na Zalando dużo droższa sukienka robi modelce masakrę z tyłka
I właśnie ta niespodziewana przecena sprawiła, że koniecznie chciałam podzielić się linkiem do sukienki. Pal licho moje dobre stosunki z tym sklepem! Ta sukienka jest za niecałe 12$ na aliexpress w sprawdzonym sklepie, z darmową przesyłką. Gdyby była o kilkadziesiąt centów droższa to można skorzystać z kodu. Trzeba w tym celu kliknąć TUTAJ i wpisać ALIEXPRESSPROMO. Kupon obniża o 3$ koszt zamówienia powyżej 12$. Czyli dobierasz sobie pierścionek czy bransoletkę i potem widzisz w lustrze to co ja.
Zaraz będzie – taka duża, taka świadoma a taka próżna. I kij. Szczerze? Mam to gdzieś. Spojrzałam w lustro i sukienka dała mi to, co chciałam zobaczyć. Nie wystarczy mi, że zobaczę w sobie piękno w oczach kogoś innego. W lajkach na instagramie. One zaraz znikną. Komuś się odwidzi. Ja potrzebowałam poczuć się przez moment zajebiście i zobaczyć to W SWOICH OCZACH. 
I temu który wymyślił przeszycie na tyłku należy się jakaś  nagroda. 
Tak na marginesie – wpadła mi w oko jeszcze jedna śliczna maksi, ale trochę skromniejsza, za to w moim ukochanym kolorze . Czy ktoś zamawiał z tego sklepu? Kojarzy mi się ze śmiesznymi katalogami i cykam się bardziej niż kupując z Chin. 
Robisz formę na lato, by czuć się super w bikini? Golisz nogi tylko na randkę? 
Pomyśl proszę co by się stało, gdyby pojawiły się bilety w bardzo niskiej cenie i miałabyś pół dnia na decyzję czy korzystasz. Albo lepiej – ten chłopak który podoba ci się od kilku miesięcy ni z tego ni z owego zaproponował ci basen. Za 30 minut.
Każdego dnia warto czuć się dobrze w swoim ciele. I starać się być najlepszą możliwą wersją siebie. DLA SIEBIE.
Napisałam co miałam na wątrobie i zabieram się za pracę. Ale jeśli ktoś kupi sobie podobną sukienkę gdziekolwiek i poczuje się przez to tak cudnie jak ja – będę więcej niż zadowolona.
A wierzcie mi – pendrive, przelew, nieobecny lekarz – mam powody do złego humoru.
BUZIAK!

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Aleksandra Sudoł Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mona
Gość

Aniu, a jaki kraj/kraje masz na myśli pisząc o kolejnej wyprawie do Azji?

Aleksandra Sudoł
Gość
Aleksandra Sudoł

Ja też wpadłam w pułapkę robienia formy pod jakąś okazję, w moim przypadku był to ślub. Robiłam sobie straszne ciśnienie, że muszę schudnąć określoną ilość kilogramów. A potem przeczytałam ten tekst i puknęłam się w głowę, przemyślałam sprawę, po czym wrzuciłam sobie trochę na luz. Finalnie do ślubu schudłam połowę z tego, co zamierzałam, i co? No właśnie nic. Dobrałam sobie kieckę, w której wyglądałam i czułam się dobrze i mimo wszystko bardzo dobrze się bawiłam. Teraz dbam o dietę i ćwiczę dla zdrowia i dobrego samopoczucia, oczywiście chudnę przy okazji, ale już nie myślę o tym tak obsesyjnie. Tak… Czytaj więcej »

Previous
Błyskawiczna pewność siebie – jak dodać sobie odwagi w kilka minut? + KONKURS
Forma na lato? Zacznij już dzisiaj!…. czy aby na pewno?