Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy myślałam, że już po zdjęciach i się odwróciłam. Jak zawsze!

Miałam ostatnio potężny kryzys życiowy zupełnie bez powodu. Okoliczności nadal są takie same, nic się nie zmieniło, ale kryzys minął. I myślę, że to całkiem normalne, mamy różne etapy w życiu i czasem człowiek ma ochotę zwinąć się w kulkę i płakać, a czasem tańczyć. Wyjątkowo zmieniłam podejście i zamiast za wszelką cenę próbować wyjść z tego dołka, zaczęłam obserwować swoje potrzeby i za nimi podążać. Godzina leżenia i myślenia o niczym, zamiast wstania rano? Okej! Comfort food w środku nocy? Proszę bardzo. Trzy godziny w wannie i czytanie bardzo głupiej książki? Oczywiście.
Zamiast za wszelką cenę próbować poprawić swój humor, płakałam gdy miałam ochotę i wkurzałam się, gdy miałam taką potrzebę. I ojeny, czasami dobrze jest jednak poddać się fali i po prostu się na niej unieść.

Zdjęcie; @patabloguje 
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Moje najlulubieńsze zdjęcie zrobione, gdy...

Te kropki przy mojej twarzy to komary.
Komary są najbardziej śmiercionośnymi zwierzętami na świecie. Zabijają więcej ludzi niż rekiny, tygrysy, czy jadowite węże. Roznoszą malarię, dengę i wirusa Zika. Drugim największym mordercą jest człowiek. Pomijając już fakt, że mordujemy w imię „Boga” „granic” „honoru” siebie nawzajem urządzając krwawe wojny, to jeszcze jesteśmy pasożytem eksploatującym ziemię ponad miarę.

Ludziom, którzy z oszczędności i dla widoków kupili domy na wsi, śmierdzi nagle rzepak i domagają się, aby rolnicy zaprzestali uprawy. Usuwamy budki lęgowe dla Jerzyków, chociaż krzywdy nikomu nie robią. A jakieś dzbany na Mokotowie wytruły staw, bo żaby im skrzeczały i „rechot był nie do zniesienia”. O tym, że sami osiedlili się koło stawu i to był ich wybór już nie pomyśleli.

Chciałabym, żeby takie piękne widoki wciąż istniały za 20, 50 i 100 lat. Ten mały pies trzęsie się z radości jak może wytarzać się w trawie. My też tacy byliśmy, ze spodniami wiecznie zielonymi od wtartej w nie przy upadku trawy🌱
Co się nam stało?

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk

Te kropki przy mojej twarzy...

Kiedyś miałam straszny ból tyłka o ludzi wychodzących na papierosa. Siedzenie długo w pomieszczeniu to dla mnie koszmar. Jak wychodzę z kina na powietrze, to czuję się jak ktoś, kto wyszedł z jaskini😅
O ile w gimnazjum i w liceum wychodziłam zawsze z palącymi znajomymi (sama nie palę) i praktycznie co przerwę byłam na powietrzu, o tyle później było z tym jakoś dziwniej.
W szkole to jedynie niektórzy nauczyciele brali mnie za palacza i patrzyli z pogardą.Ale jak uzasadnić wychodzenie gdy nie palisz?
Śmak, po prostu wychodziłam :D. A gdy ktoś mówił „ty palisz?” albo: „ale ty przecież nie palisz!” odpowiadałam „ale muszę się przewietrzyć”. I tyle! Nikt nie urwał mi głowy, nie krzyczał na mnie z powodu tych 5 minut co dwie godziny.

Zamiast pielęgnowania w sobie wkurzenia na innych, skupiłam się na sobie.
Wkurzało mnie za to poczucie, że pracując z ludźmi ktoś zawsze notuje skrzętnie w głowie jak często wychodzisz do toalety i unosi brew gdy odbierasz prywatny telefon. Nie czuję się dobrze w takiej atmosferze, jestem przerażona tym jak traktuje się pracowników w Polsce. Dlatego pracuję sobie jako freelancer na swoim.
Nigdy nie wyszło mi nic dobrego z tego pielęgnowania w głowie ukłucia „bo inni”.
I w ogóle to polecam książkę Helmuta Schoecka „Zawiść: źródło agresji, destrukcji i biedy”. Jest w niej masa socjologicznych ciekawostek i zrobiłam z niej całą masę notatek czytając za pierwszym razem. Bardzo otworzyła mi głowę!
#szczerze_pisząc #blogerka #czesc #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #kropki #sukienka #polkadots

Kiedyś miałam straszny ból tyłka...

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja potrzebowałam takiej. Czuję się lekko i świeżo!
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily  #blogerka #włosy #zmiana #fryzura #polkadots #sukienka #kropki #haircut

Każdy czasami potrzebuje zmian, ja...

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Forma na lato? Zacznij już dzisiaj!…. czy aby na pewno?

autor Posted on 10 wizyt
Jak Wam opowiem jak głupi mam powód do napisania tego tekstu, to złapiecie się za głowy. Więc napiszę później 😀

Mam ochotę napisać taki dziewczyński tekst, bo schrzaniłam właśnie popisowo kilka rzeczy. Zgubiłam pendrive z efektami całego semestru pracy na jednym z przedmiotów…. zapowiada się dłuuuuga noc z kawą i laptopem. Lekarz do którego chodzę jest nieobecny i nie mam pojęcia skąd wytrzasnę zwolnienie na cały miesiąc, które powinnam pokazać na uczelni. W końcu lecę do Azji dać odetchnąć swoim płucom w wilgotnym klimacie. Nie mam pojęcia co zrobię i czy zdążę umówić się do innego. 
Nie dotarł do mnie przelew od którego zależy Azja. Jutro mam zaliczenie przedmiotu (tak, dokładnie tego od zgubionego pena z danymi). I nie było karmelowych czekotubek. Tych, co to są dobre na wszystko.
Wyciągnęłam więc awaryjne słodycze, zaparzyłam kubek zielonej herbaty i usiadłam do pracy nad zaliczeniem gdy zobaczyłam coś, co skłoniło mnie do napisania tekstu na bloga.
Blogowanie działa na mnie jak pisanie ekspresywne. Piszę bez spiny, bez przymusu, na luzie i po swojemu. Tak jak mi się podoba. Bez gorsetu poprawności, bez zasad, bez stresu. 
I dzisiaj mam ochotę popisać sobie jak jakaś gimnazjalistka w swoim pamiętniczku.  Jak się nie wypiszę, to pewnie nie uda mi się nic zrobić produktywnego bo nie wywalę tych myśli z głowy.
Pozamawiałam ostatnio różne bikini. W sumie to zaraz po przylocie do Polski. Wiedziałam jak beznadziejnie rozegrałam pakowanie poprzednim razem (zobacz: żałuję że nie spakowałam tych rzeczy do Tajlandii) więc chciałam postawić na kilka rzeczy które wyschną w mgnieniu oka.
yellow crochet bikini
Przedwczoraj je pomierzyłam i się lekko podłamałam. Cóż, moje ciało mogłoby wyglądać lepiej. Stałam się taką troszkę kluseczką, miękką bułą. Flaczkiem. To żółte bikini to jeszcze ujdzie. Troszkę zwężę obwód góry. Ale mierząc kolejne złapałam się na szybkim odliczaniu dni do wylotu. Czy jeśli zacznę trochę bardziej cisnąć z ćwiczeniami, to mam szansę wrócić do formy przed plażą?
Nie żeby obchodziła mnie plaża. Morze nie ocenia, zdanie innych o moim ciele mi lata. Pamiętam jak kiedyś koleżanki wykłócały się o kolor włosów jednej z nich. Część uważała, że jest ciemną blondynką, część że to już jasny brąz. I tak trajkotały i trajkotały a ja wtedy odkryłam koło i to, że woda jest mokra. Olśniło mnie prawdą tak oczywistą, że wstyd przyznawać, ale potrzebowałam na to kilkunastu lat życia. To jak sobie nazwą ten kolor nie zmieni tego, jaki on jest. Czy go nazwą blondem czy brązem, on wciąż będzie tym samym kolorem.
Chyba mniej więcej od tego momentu mam wyjebane. Jak ktoś powie że jestem za chuda, za gruba, za blada, za rumiana, za żylasta czy za jakakolwiek, to nie zmieni tego jaka jestem.
Skąd więc moja irracjonalna myśl i odliczanie dni do wylotu?
Mam wysokie oczekiwania wobec siebie. Na każdym polu. Nie cierpię nawalać, nie realizować swoich planów. Gdy w grudniu postanowiłam kontynuowanie pracy nad rozciągnięciem, plecami i tyłkiem, byłam w 100% przekonana że będzie szło powoli ale do przodu.
Nie przypuszczałam jak pechowo się rozchoruję. Jasne, wciąż ćwiczę z planem treningowym Marty a Monika z drlifestyle  zrobiła mi konsultację odnośnie wzdęć po jedzeniu. I mając tak wszystko usystematyzowane i rozpisane byłam pewna że pójdzie gładko.
Nie poszło.
Zepsułam nawet wyzwanie 30 smoothie. Nie wiem jak mogłam wpaść w pułapkę przyłożenia do siebie miarki statystycznego człowieka, którym zdecydowanie nie jestem. Zapomniałam o tym, że nie mogę za dużo błonnika i tylko sobie odebrałam energii zamiast jej dać.
Ostatecznie stałam się większym flaczkiem niż byłam i mnie to strasznie wkurzyło.
Kocham ten mem. I przecież wiem, że dokładnie tak jest. Zakładam bikini i mam bikini body. Wchodzę na plażę i mam beach body. Nie mam problemu z pokazaniem zdjęcia na którym mam miękki brzuszek, bo zjadłam pad thaia. Nie żałuję tego pad thaia ani żadnej rzeczy która pyszna jest. 
Ale wpadłam we własną durną pułapkę. Gdy cztery miesiące temu (!) jedna z czytelniczek zapytała mnie o to czy polecam dresslily (Lullaby lady, wybacz mój opóźniony zapłon!) nie spodziewałam się że jedno niewinne bikini tak mnie – pardon – wkurwi.
tourquise bikni
Nie zrozumcie mnie źle. To turkusowe bikini jest boskie. Świetnie wykończone. To mój tyłek wygląda w nim strasznie. 
Inaczej sobie to wyobrażałam. Miałam spojrzeć w lustro i poczuć coś w rodzaju nagrody za te wszystkie przysiady. Pomyśleć – wow, Aniu, jesteś w formie swojego życia!
Nie jestem.
Ale coś Wam powiem. Po chwili przyszło otrzeźwienie. Jestem w najlepszej formie w jakiej mogę być. Dałam z siebie wszystko. Ćwiczę tyle, na ile oddech mi pozwala. Jasne, efektów nie widać. 
Ale może gdybym nie ćwiczyła, to byłoby jeszcze gorzej?
Lubię i akceptuję siebie. Tylko nie wiem jakim cudem wpadłam w pułapkę w jaką wpada wiele kobiet – zrobię formę na lato. Na ślub. Na rozwód. 
A na życie?
Sama wpadłam w ten durny tryb. Ciężka praca, wypruwanie sobie flaków i potem ulga, luz, nagroda, radość.
I znowu praca praca praca pracaaaaaaa i  nagroda. I od nowa. W nieskończoność.
Ten rok jest dla mnie całkiem inny. Każdy dzień jest okazją, każdy dzień jest nagrodą. 
Dobra. Zaraz siadam nad projektem na studia. Ale słuchajcie – oto obiecany powód do napisania tego tekstu. Chciałam pokazać jak jakość produktów z tego sklepu który obiecałam przetestować czytelniczce. Uczciwie mówię – różna.
Żółte bikini jest świetnej jakości. Inna inszość że miało podkreślić opaleniznę i wypracowaną formę a podkreśli miękkie rozflaczone ciało. Cóż, handluję z tym.
Natomiast białe bikini jest zrobione fatalnie. Ramiączko przyszło luzem, drugie zaraz odpadnie. W sumie dobrze, że to się stało podczas transportu a nie na plaży.
Plażowy “ręcznik” okazał się cienką szmatką. Zatem zostaję przy sprawdzonych sklepach…
W sumie nie planowałam tego tekstu. Ale zobaczyłam, że najpiękniejsza sukienka jaką mam jest przeceniona o połowę. Zmierzyłam ją chwilę po przymierzeniu bikini. Dzięki sprytnemu przeszyciu na tyłku poprawiła mój humor w trzy sekundy. Tak, dokładnie takiego tyłka chciałam!
maxi dress vertical stripes
Paski poszerzają? :DD Jasne, to wszystko iluzja. Tył jest zrobiony tak, że optycznie zwęża talię. Na tyłku jest gumka, który robi pupę optycznie okrągłą. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam dokładnie to, co chciałam w nim zobaczyć. 
I teraz najlepsze. Ta sukienka kosztuje 45 zł. Na answear w tej cenie można dostać totalnie przeciętną maksi w paski. Na Zalando dużo droższa sukienka robi modelce masakrę z tyłka
I właśnie ta niespodziewana przecena sprawiła, że koniecznie chciałam podzielić się linkiem do sukienki. Pal licho moje dobre stosunki z tym sklepem! Ta sukienka jest za niecałe 12$ na aliexpress w sprawdzonym sklepie, z darmową przesyłką. Gdyby była o kilkadziesiąt centów droższa to można skorzystać z kodu. Trzeba w tym celu kliknąć TUTAJ i wpisać ALIEXPRESSPROMO. Kupon obniża o 3$ koszt zamówienia powyżej 12$. Czyli dobierasz sobie pierścionek czy bransoletkę i potem widzisz w lustrze to co ja.
Zaraz będzie – taka duża, taka świadoma a taka próżna. I kij. Szczerze? Mam to gdzieś. Spojrzałam w lustro i sukienka dała mi to, co chciałam zobaczyć. Nie wystarczy mi, że zobaczę w sobie piękno w oczach kogoś innego. W lajkach na instagramie. One zaraz znikną. Komuś się odwidzi. Ja potrzebowałam poczuć się przez moment zajebiście i zobaczyć to W SWOICH OCZACH. 
I temu który wymyślił przeszycie na tyłku należy się jakaś  nagroda. 
Tak na marginesie – wpadła mi w oko jeszcze jedna śliczna maksi, ale trochę skromniejsza, za to w moim ukochanym kolorze . Czy ktoś zamawiał z tego sklepu? Kojarzy mi się ze śmiesznymi katalogami i cykam się bardziej niż kupując z Chin. 
Robisz formę na lato, by czuć się super w bikini? Golisz nogi tylko na randkę? 
Pomyśl proszę co by się stało, gdyby pojawiły się bilety w bardzo niskiej cenie i miałabyś pół dnia na decyzję czy korzystasz. Albo lepiej – ten chłopak który podoba ci się od kilku miesięcy ni z tego ni z owego zaproponował ci basen. Za 30 minut.
Każdego dnia warto czuć się dobrze w swoim ciele. I starać się być najlepszą możliwą wersją siebie. DLA SIEBIE.
Napisałam co miałam na wątrobie i zabieram się za pracę. Ale jeśli ktoś kupi sobie podobną sukienkę gdziekolwiek i poczuje się przez to tak cudnie jak ja – będę więcej niż zadowolona.
A wierzcie mi – pendrive, przelew, nieobecny lekarz – mam powody do złego humoru.
BUZIAK!

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Aleksandra Sudoł Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mona
Gość

Aniu, a jaki kraj/kraje masz na myśli pisząc o kolejnej wyprawie do Azji?

Aleksandra Sudoł
Gość
Aleksandra Sudoł

Ja też wpadłam w pułapkę robienia formy pod jakąś okazję, w moim przypadku był to ślub. Robiłam sobie straszne ciśnienie, że muszę schudnąć określoną ilość kilogramów. A potem przeczytałam ten tekst i puknęłam się w głowę, przemyślałam sprawę, po czym wrzuciłam sobie trochę na luz. Finalnie do ślubu schudłam połowę z tego, co zamierzałam, i co? No właśnie nic. Dobrałam sobie kieckę, w której wyglądałam i czułam się dobrze i mimo wszystko bardzo dobrze się bawiłam. Teraz dbam o dietę i ćwiczę dla zdrowia i dobrego samopoczucia, oczywiście chudnę przy okazji, ale już nie myślę o tym tak obsesyjnie. Tak… Czytaj więcej »

Previous
Błyskawiczna pewność siebie – jak dodać sobie odwagi w kilka minut? + KONKURS
Forma na lato? Zacznij już dzisiaj!…. czy aby na pewno?