Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Forma na lato? Zacznij już dzisiaj!…. czy aby na pewno?

Jak Wam opowiem jak głupi mam powód do napisania tego tekstu, to złapiecie się za głowy. Więc napiszę później 😀

Mam ochotę napisać taki dziewczyński tekst, bo schrzaniłam właśnie popisowo kilka rzeczy. Zgubiłam pendrive z efektami całego semestru pracy na jednym z przedmiotów…. zapowiada się dłuuuuga noc z kawą i laptopem. Lekarz do którego chodzę jest nieobecny i nie mam pojęcia skąd wytrzasnę zwolnienie na cały miesiąc, które powinnam pokazać na uczelni. W końcu lecę do Azji dać odetchnąć swoim płucom w wilgotnym klimacie. Nie mam pojęcia co zrobię i czy zdążę umówić się do innego. 
Nie dotarł do mnie przelew od którego zależy Azja. Jutro mam zaliczenie przedmiotu (tak, dokładnie tego od zgubionego pena z danymi). I nie było karmelowych czekotubek. Tych, co to są dobre na wszystko.
Wyciągnęłam więc awaryjne słodycze, zaparzyłam kubek zielonej herbaty i usiadłam do pracy nad zaliczeniem gdy zobaczyłam coś, co skłoniło mnie do napisania tekstu na bloga.
Blogowanie działa na mnie jak pisanie ekspresywne. Piszę bez spiny, bez przymusu, na luzie i po swojemu. Tak jak mi się podoba. Bez gorsetu poprawności, bez zasad, bez stresu. 
I dzisiaj mam ochotę popisać sobie jak jakaś gimnazjalistka w swoim pamiętniczku.  Jak się nie wypiszę, to pewnie nie uda mi się nic zrobić produktywnego bo nie wywalę tych myśli z głowy.
Pozamawiałam ostatnio różne bikini. W sumie to zaraz po przylocie do Polski. Wiedziałam jak beznadziejnie rozegrałam pakowanie poprzednim razem (zobacz: żałuję że nie spakowałam tych rzeczy do Tajlandii) więc chciałam postawić na kilka rzeczy które wyschną w mgnieniu oka.
yellow crochet bikini
Przedwczoraj je pomierzyłam i się lekko podłamałam. Cóż, moje ciało mogłoby wyglądać lepiej. Stałam się taką troszkę kluseczką, miękką bułą. Flaczkiem. To żółte bikini to jeszcze ujdzie. Troszkę zwężę obwód góry. Ale mierząc kolejne złapałam się na szybkim odliczaniu dni do wylotu. Czy jeśli zacznę trochę bardziej cisnąć z ćwiczeniami, to mam szansę wrócić do formy przed plażą?
Nie żeby obchodziła mnie plaża. Morze nie ocenia, zdanie innych o moim ciele mi lata. Pamiętam jak kiedyś koleżanki wykłócały się o kolor włosów jednej z nich. Część uważała, że jest ciemną blondynką, część że to już jasny brąz. I tak trajkotały i trajkotały a ja wtedy odkryłam koło i to, że woda jest mokra. Olśniło mnie prawdą tak oczywistą, że wstyd przyznawać, ale potrzebowałam na to kilkunastu lat życia. To jak sobie nazwą ten kolor nie zmieni tego, jaki on jest. Czy go nazwą blondem czy brązem, on wciąż będzie tym samym kolorem.
Chyba mniej więcej od tego momentu mam wyjebane. Jak ktoś powie że jestem za chuda, za gruba, za blada, za rumiana, za żylasta czy za jakakolwiek, to nie zmieni tego jaka jestem.
Skąd więc moja irracjonalna myśl i odliczanie dni do wylotu?
Mam wysokie oczekiwania wobec siebie. Na każdym polu. Nie cierpię nawalać, nie realizować swoich planów. Gdy w grudniu postanowiłam kontynuowanie pracy nad rozciągnięciem, plecami i tyłkiem, byłam w 100% przekonana że będzie szło powoli ale do przodu.
Nie przypuszczałam jak pechowo się rozchoruję. Jasne, wciąż ćwiczę z planem treningowym Marty a Monika z drlifestyle  zrobiła mi konsultację odnośnie wzdęć po jedzeniu. I mając tak wszystko usystematyzowane i rozpisane byłam pewna że pójdzie gładko.
Nie poszło.
Zepsułam nawet wyzwanie 30 smoothie. Nie wiem jak mogłam wpaść w pułapkę przyłożenia do siebie miarki statystycznego człowieka, którym zdecydowanie nie jestem. Zapomniałam o tym, że nie mogę za dużo błonnika i tylko sobie odebrałam energii zamiast jej dać.
Ostatecznie stałam się większym flaczkiem niż byłam i mnie to strasznie wkurzyło.
Kocham ten mem. I przecież wiem, że dokładnie tak jest. Zakładam bikini i mam bikini body. Wchodzę na plażę i mam beach body. Nie mam problemu z pokazaniem zdjęcia na którym mam miękki brzuszek, bo zjadłam pad thaia. Nie żałuję tego pad thaia ani żadnej rzeczy która pyszna jest. 
Ale wpadłam we własną durną pułapkę. Gdy cztery miesiące temu (!) jedna z czytelniczek zapytała mnie o to czy polecam dresslily (Lullaby lady, wybacz mój opóźniony zapłon!) nie spodziewałam się że jedno niewinne bikini tak mnie – pardon – wkurwi.
tourquise bikni
Nie zrozumcie mnie źle. To turkusowe bikini jest boskie. Świetnie wykończone. To mój tyłek wygląda w nim strasznie. 
Inaczej sobie to wyobrażałam. Miałam spojrzeć w lustro i poczuć coś w rodzaju nagrody za te wszystkie przysiady. Pomyśleć – wow, Aniu, jesteś w formie swojego życia!
Nie jestem.
Ale coś Wam powiem. Po chwili przyszło otrzeźwienie. Jestem w najlepszej formie w jakiej mogę być. Dałam z siebie wszystko. Ćwiczę tyle, na ile oddech mi pozwala. Jasne, efektów nie widać. 
Ale może gdybym nie ćwiczyła, to byłoby jeszcze gorzej?
Lubię i akceptuję siebie. Tylko nie wiem jakim cudem wpadłam w pułapkę w jaką wpada wiele kobiet – zrobię formę na lato. Na ślub. Na rozwód. 
A na życie?
Sama wpadłam w ten durny tryb. Ciężka praca, wypruwanie sobie flaków i potem ulga, luz, nagroda, radość.
I znowu praca praca praca pracaaaaaaa i  nagroda. I od nowa. W nieskończoność.
Ten rok jest dla mnie całkiem inny. Każdy dzień jest okazją, każdy dzień jest nagrodą. 
Dobra. Zaraz siadam nad projektem na studia. Ale słuchajcie – oto obiecany powód do napisania tego tekstu. Chciałam pokazać jak jakość produktów z tego sklepu który obiecałam przetestować czytelniczce. Uczciwie mówię – różna.
Żółte bikini jest świetnej jakości. Inna inszość że miało podkreślić opaleniznę i wypracowaną formę a podkreśli miękkie rozflaczone ciało. Cóż, handluję z tym.
Natomiast białe bikini jest zrobione fatalnie. Ramiączko przyszło luzem, drugie zaraz odpadnie. W sumie dobrze, że to się stało podczas transportu a nie na plaży.
Plażowy “ręcznik” okazał się cienką szmatką. Zatem zostaję przy sprawdzonych sklepach…
W sumie nie planowałam tego tekstu. Ale zobaczyłam, że najpiękniejsza sukienka jaką mam jest przeceniona o połowę. Zmierzyłam ją chwilę po przymierzeniu bikini. Dzięki sprytnemu przeszyciu na tyłku poprawiła mój humor w trzy sekundy. Tak, dokładnie takiego tyłka chciałam!
maxi dress vertical stripes
Paski poszerzają? :DD Jasne, to wszystko iluzja. Tył jest zrobiony tak, że optycznie zwęża talię. Na tyłku jest gumka, który robi pupę optycznie okrągłą. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam dokładnie to, co chciałam w nim zobaczyć. 
I teraz najlepsze. Ta sukienka kosztuje 45 zł. Na answear w tej cenie można dostać totalnie przeciętną maksi w paski. Na Zalando dużo droższa sukienka robi modelce masakrę z tyłka
I właśnie ta niespodziewana przecena sprawiła, że koniecznie chciałam podzielić się linkiem do sukienki. Pal licho moje dobre stosunki z tym sklepem! Ta sukienka jest za niecałe 12$ na aliexpress w sprawdzonym sklepie, z darmową przesyłką. Gdyby była o kilkadziesiąt centów droższa to można skorzystać z kodu. Trzeba w tym celu kliknąć TUTAJ i wpisać ALIEXPRESSPROMO. Kupon obniża o 3$ koszt zamówienia powyżej 12$. Czyli dobierasz sobie pierścionek czy bransoletkę i potem widzisz w lustrze to co ja.
Zaraz będzie – taka duża, taka świadoma a taka próżna. I kij. Szczerze? Mam to gdzieś. Spojrzałam w lustro i sukienka dała mi to, co chciałam zobaczyć. Nie wystarczy mi, że zobaczę w sobie piękno w oczach kogoś innego. W lajkach na instagramie. One zaraz znikną. Komuś się odwidzi. Ja potrzebowałam poczuć się przez moment zajebiście i zobaczyć to W SWOICH OCZACH. 
I temu który wymyślił przeszycie na tyłku należy się jakaś  nagroda. 
Tak na marginesie – wpadła mi w oko jeszcze jedna śliczna maksi, ale trochę skromniejsza, za to w moim ukochanym kolorze . Czy ktoś zamawiał z tego sklepu? Kojarzy mi się ze śmiesznymi katalogami i cykam się bardziej niż kupując z Chin. 
Robisz formę na lato, by czuć się super w bikini? Golisz nogi tylko na randkę? 
Pomyśl proszę co by się stało, gdyby pojawiły się bilety w bardzo niskiej cenie i miałabyś pół dnia na decyzję czy korzystasz. Albo lepiej – ten chłopak który podoba ci się od kilku miesięcy ni z tego ni z owego zaproponował ci basen. Za 30 minut.
Każdego dnia warto czuć się dobrze w swoim ciele. I starać się być najlepszą możliwą wersją siebie. DLA SIEBIE.
Napisałam co miałam na wątrobie i zabieram się za pracę. Ale jeśli ktoś kupi sobie podobną sukienkę gdziekolwiek i poczuje się przez to tak cudnie jak ja – będę więcej niż zadowolona.
A wierzcie mi – pendrive, przelew, nieobecny lekarz – mam powody do złego humoru.
BUZIAK!

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Aleksandra Sudoł Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mona
Gość

Aniu, a jaki kraj/kraje masz na myśli pisząc o kolejnej wyprawie do Azji?

Aleksandra Sudoł
Gość
Aleksandra Sudoł

Ja też wpadłam w pułapkę robienia formy pod jakąś okazję, w moim przypadku był to ślub. Robiłam sobie straszne ciśnienie, że muszę schudnąć określoną ilość kilogramów. A potem przeczytałam ten tekst i puknęłam się w głowę, przemyślałam sprawę, po czym wrzuciłam sobie trochę na luz. Finalnie do ślubu schudłam połowę z tego, co zamierzałam, i co? No właśnie nic. Dobrałam sobie kieckę, w której wyglądałam i czułam się dobrze i mimo wszystko bardzo dobrze się bawiłam. Teraz dbam o dietę i ćwiczę dla zdrowia i dobrego samopoczucia, oczywiście chudnę przy okazji, ale już nie myślę o tym tak obsesyjnie. Tak… Czytaj więcej »

Previous
Błyskawiczna pewność siebie – jak dodać sobie odwagi w kilka minut? + KONKURS
Forma na lato? Zacznij już dzisiaj!…. czy aby na pewno?