Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Pyszny ciasteczkowy krem i okazja by za darmo pojechać do Bułgarii [ULUBIEŃCY]

Nie chcecie wiedzieć w jakich okolicznościach powstaje ten tekst, ale powstaje, bo obiecałam :). Z telefonu, w bólu, ale specjalnie edytowałam wcześniej fotki by się dzisiaj pojawił.

Rozrzut tematyczny będzie duży. Od kremu do twarzy aż po pasztet. Ale tak to jest, ulubieńcy bywają z różnych kategorii.
Kulinarnie:
speculoos
Wyjadacie łyżką ciasto z miski? Ja zawsze! Szukając jakiegoś fajnego dżemu zauważyłam ten słoik w sklepie. Stał sam jeden wśród niebieskich (chyba czekoladowych) i uznałam to za dobry znak. Wiecie, zawsze wybieram musztardę według kryterium – “ten smak, które zostało najmniej”. Niby 
argumentum pessimi turba, ale cóż. Każdy pretekst dobry, by przygarnąć słoiczek czegoś nowego. Więc ten krem… to poezja. Kosztuje piątaka tutaj, smakuje jak niebo. Tani, smaczny, dostępny. Dla mnie produkt idealny. W internecie znalazłam też przepis na zdrowszą wersję – tutaj
Te ciasteczka… cóż. Jestem wielką fanką Spekulatiusów, które kupuję zawsze w okresie jesienno-zimowym w lidlu. Kiedyś się pożaliłam na ich brak latem . Jesteście przekochani i od razu zasypaliście mnie alternatywami. Dzięki wam specjalnie odwiedzam market Aldi, gdzie są dostępne cały rok. Te ciastak powyżej to też Wasza podpowiedź.  Wiaderko 350g kosztuje 5.99 i można je kupić tutaj. Uwielbiam ciastka korzenne!
Ostatni niezdrowy produkt na liście to sos barbecue – jeśli macie jakieś niedobitki z tygodnia amerykańskiego, polecam z całego serca! Słodki i idealny. Gdy odrabiałam deficyty kaloryczne po Malcie (niezbyt mi tam smakowało), cały czas obżerałam się nuggetsami a moczone w tym słodko-wędzonym sosie znikały w moim żołądku jeszcze zanim odsączyły się z tłuszczu. UPS! do kupienia tutaj
Jako osoba łącząca skrajności, często po zjedzeniu zdrowego hummusu popitego świeżo wyciskanym sokiem z jabłka i jarmużu ląduję na kebabie czy w innym KFC. Zatem po wsunięciu ciastek i ciasteczkowych kremów, szukam przeciwwagi. Pasztet z grzybów shiitake i pieczarek smakuje wybornie w towarzystwie kiszonych ogóreczków. Jak będę już bogata, będę miała własne pieczarki, boczniaki i shiitake, bo kocham grzybki. Wada tego pasztetu? Kosztuje 8 PLN 🙁  do kupienia tutaj
hot curry paste
Curry to idealna kompozycja przypraw. Kiedyś złapałam mindfuck słysząc jak pewna osoba podaje ustnie drugiej przepis na “ogóreczki z kury” :D. Do tej pory byłam fanką wersji łagodnej, ale teraz zajadam się ostrą. Dodaję trochę do sosów, zup, w sumie – co tam mi się nawinie. Kupiłam na przecenie w lidlu razem z innymi produktami, które nie zeszły. Zapłaciłam więc za nią 5 a nie 15 zł #interesżycia
A żeby to wszystko zjeść i żeby nie poszło w boczki, zjadam imbir kandyzowany. Mam go ze sobą zawsze i wszędzie. To w 50% cukier, ale w tej formie imbir wciąż jest soczysty, a to właśnie sok jest dla mnie najcenniejszy. Obecnie mój ulubiony imbir jest firmy rolpol agra. Brzydkie opakowania, ale produkt na medal. Noszę w metalowym pudełku i taką opcję serdecznie polecam.
9 na 10 poczęstowanych osób mówi “ale ostre” i im nie smakuje. Ja kocham. Zjadałam 1-2 opakowania po 50g dziennie i zastanawiam się nad jakimś dużym ekonomicznym opakowaniem. Tutaj znajdziecie imbir kandyzowany różnych firm
Uroda
Gdy skończyłam krem z poprzednich ulubieńców, miałam zamiar smarować się tym ze ślimaka, który dostałam od firmy orientana. Jedna z Was prosiła o to na snapie. W tym momencie muszę ją serdecznie przeprosić – gdy powąchałam żółty myWONDERBALM to przepadłam. Pachnie jak… jak mango. Nie, jak drink z palemką sączony na rajskiej plaży. Miłość od pierwszego powąchania, ale po wsmarowaniu też byłam zachwycona. Po pierwsze dlatego, że ten krem jest w tubie. To higieniczne, praktyczne, wygodne. Po drugie dlatego, że to krem i do twarzy i do rąk i do ciała. Testowany dermatologicznie. Bez PEG-ów, silikonów, parabenów, barwników, oleju mineralnego, glikolu propylenowego i wygórowanej ceny. Ten krem kosztuje bowiem 29.99! Mam w domu cztery kremy, z oczywistych względów na razie wypróbowałam tylko hello yellow i nie sądzę bym prędko sięgnęła po inny. Rzadko mi się zdarza taki zachwyt nad produktem tego typu.
Krem świetnie sprawdza się pod makijaż, bo wchłania się w mgnieniu oka. 
Ma o 25ml większą pojemność niż typowy krem w słoiczku i dzięki tubie noszę go po prostu w torebce. Zachwycam się jak dziecko, bo do tej pory tak bardzo podobał mi się tylko krem dla dzieci babydream. Ten nie dość, że go przebija, to jeszcze swoim zapachem motywuje mnie do ciągłego używania. Ostatnio komplementujecie na snapie mój makijaż. Jest mi bardzo miło i jestem pewna, że to w dużej mierze zasługa braku suchych skórek, którą zawdzięczam temu cudeńku. Przy zamówieniu powyżej 35 pln wysyłka jest gratis – odsyłam na stronę sklepu. 4 różne kremy to 99,96 pln i dostawa za darmo. Ciekawostka jest taka, że marka ma w ofercie właśnie tylko cztery produkty. Za to dogłębnie przemyślane.
Wybaczcie ekscytację, szukam kremu dla siebie od początku tego bloga. Dwa lata temu moja skóra była sucha jak pięty emerytek
Drugim kosmetycznym hitem jest podkład Soraya Aqua Satin. Używam cały czas i bardzo dobrze współpracuje z kremem więc jestem zadowolona 🙂 
Krycia dużego nie potrzebuje a wykończenie w 100% spełnia moje oczekiwania względem takiego produktu. 
Kolejnym hitem są notesy notizio:
Dostałam notesik i dwa notatniki w prezencie. Wpakowałam do torebki pięć minut przed wyjściem na seminarium i pokochałam od pierwszego dotknięcia długopisem. Strony są szare, a kratki białe. Jakimś cudownym sposobem w ten sposób nie męczą się tak oczy. 
Poprzedni rok na studiach doktoranckich przebrnęłam na luźnych kartkach. Tak, shame on me. Ale tym razem chyba będzie inaczej ;).  Ceny notatników są przyzwoite (klik).
Na koniec biustonosz, który wywołał mnóstwo zamieszania, ale też zapchaną skrzynkę na fejsie.
Tyle osób chciało go kupić, a Chińczycy niewzruszenie nie chcieli dać zniżki. Więc wrzuciłam link na fejsa. Dlaczego? Dlatego, że cenę uważam za wygórowaną. 13$ za biustonosz, który świetnie zbiera biust to niedużo. Ale jak dodamy koszt przesyłki, to w tej cenie można kupić coś sensownego stacjonarnie. W swoim życiu kupiłam trzy biustonosze tego typu.
Pierwszy mam na sobie tutaj:
To cielisty plunge do głębokich dekoltów. Wyobraź sobie, że ktoś od tyłu łapie cię za biust i go unosi. Ten biustonosz robi dokładnie coś takiego. Pięknie zbiera i ładnie formuje biust. Więcej zdjęć i link do cielistego znajdziecie w tekście “niewinne zachowanie robiące z ciebie potwora“. Zachęcona jego działaniem, dokupiłam sobie drugi za 4$ na aliexpress. Był cienki jak papier, nie zbierał i … powędrował do kosza. Jak pisałam w tekście o tym jak kupować na aliexpress i nie dać się oszukać – wszystkie moje zakupowe wpadki to efekt tak zwanej cebuli/Kuźniara/węża w kieszeni. Mogłam kupić droższy i tyle.
Przy kolejnej promce -60% powyżej 59$ zdecydowałam się na większe zamówienie z romwe. Dokupiłam czarny plunge innego producenta i sprawdza się równie rewelacyjnie jak cielisty. 
Chciałabym jednak kolejny raz napisać, że mam od udanych zakupów z Azji 6-10% prowizji. Udanych, czyli zakończonych pozytywnym komentarzem/brakiem sporu. W moim interesie byłoby podawanie droższej opcji, ale cenę 13$ uważam za przesadzoną. Po tygodniu udało mi się wywalczyć dla Was rabat 60% bez  minimalnego progu zamówienia. Przed zapłaceniem należy wpisać kod RWaniamaluje601. Mimo wszystko – nie widzę jednak żadnej promocji z darmową przesyłką więc dla samego biustonosza wciąż trochę słabo. Mój rozmiar to S, a dokładny link z którego kupiłam biustonosz jest tutaj
To idealny biustonosz do głębokich dekoltów, czy na studniówkę i tak dalej, ale w ofercie nie ma niestety cielistego. 
Znalazłam alternatywę na aliexpress – biustonosz do którego linkuję kosztuje 21 zł z przesyłką i ma 179 pozytywnych opinii, ale niestety nie mogę ręczyć, że to ten sam.
Moje mają odpinane ramiączka oraz przedłużkę (przydaje się do głęboko wyciętych pleców). Ma jednak inną rozmiarówkę, więc nie wiem czy to ten sam. Bardziej niestety już nie pomogę :(.
Na zdjęciu mam na sobie idealną sukienkę na wesele. Jest piękna, ale nie do końca zgodna z opisem (!). Kolor na stronie jest zupełnie inny (klik) Moje zdjęcie też trochę kłamie i nie pokazuje jak pięknie warstwy materiału falują, ale nawet po ustawieniu suwaków w photoscape tak, by oddawały prawdziwy kolor sukienki, jest on odległy od tego ze strony:
Poza tą drobną wadą – sukienka jest piękna i sprawdziła się rewelacyjnie ;). Jeśli szukacie sukienki na studniówkę, od na 60% i data są odpowiednie na zakupy z Chin. Ostatni gwizdek to końcówka listopada – pod koniec roku zaczynają się przygotowania do Chińskiego Nowego Roku i raczej nic nie dojdzie na czas.
Tak czy siak – ostrzegam i przypominam – na 10 zamówionych produktów jeden jest po prostu bublem.
I na koniec perełka. Sama nie jestem w stanie skorzystać z tej oferty bo mam zaliczenia na studiach i zobowiązania w postaci zajęć prowadzonych przeze mnie. Wiadomość o tej rewelacyjnej okazji podesłała mi Iza, (ta od lokówki), której za to bardzo dziękuję.
Jeśli masz 18-30 lat, interesujesz się sztuką, kulturą, dziennikarstwem, blogowaniem itp, to przy okazji Międzynarodowego Festiwalu Filmów Krótkometrażowych możesz za darmo pojechać do Bułgarii :). I to samej stolicy. Organizatorzy zapewniają dojazd, zakwaterowanie, ubezpieczenie, kieszonkowe oraz zwrot kosztów wyżywienia. Mało tego  – podszkolisz się w kilku nowych dziedzinach, zdobędziesz bezcenne doświadczenie przy międzynarodowym projekcie i spędzisz fajną przygodę ;).
Informację podał portal organizacji pozarządowych (klik) a termin akcji to 05.11.2016 – 14.12.2016

Może to średnio pasuje do “ulubieńców”, ale bardzo chciałam podzielić się taką szaloną okazją.
Zachęcam do używania hashtagu #zpoleceniaaniamaluje  za każdym razem gdy kupicie coś pod wpływem mojej rekomendacji
A skoro ostatnio pomogliście mi rozwiązać zagadkę pięknych zdjęć produktów w ramach projektu denko (zużyty produkt o nienagannym opakowaniu), dzisiaj proszę o pomoc przy drugiej zagadce. Jakim cudem niektóre blogerki potrafią recenzować w danym miesiącu więcej niż jeden produkt z danej kategorii, np. krem? Ja potrzebuję przynajmniej miesiąca 😀 
Za wszelkie wskazówki z góry dziękuję ;).
Znacie te produkty?

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Małgorzata Chudy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Małgorzata Chudy
Gość
Małgorzata Chudy

Podobno im większy kontrast to tym bardziej męczy oczy.

Previous
25 dziwnych faktów o mnie
Pyszny ciasteczkowy krem i okazja by za darmo pojechać do Bułgarii [ULUBIEŃCY]