Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

“Niewinne” zachowanie, które robi z ciebie potwora – sprawdź, czy też to robisz…

Czy wpuszczasz do swojego serca truciznę, która czyni cię mniej szczęśliwym i bardziej sfrustrowanym człowiekiem? Cóż,niestety bardzo wiele osób to robi, jednocześnie powodując u siebie rozwój najpaskudniejszych cech jakie może mieć rodzaj ludzki. Tych samych, które charakteryzują sadystycznych gwałcicieli, morderców i innych psychopatów, oraz takich zbrodniarzy jak Stalin, Chomeini czy wojownicy ISIS.

Ten tekst zaplanowany był od kiedy przeczytałam fascynujące badania na temat tzw. czarnej tetrady (ciemnej triady, mrocznej trójcy) czy po prostu – the dark triad, by nie brnąć w różne tłumaczenia z polskich tekstów. To specjalny zestaw cech, na który składają się :

– narcyzm
– makiawelizm
– psychopatia
Rozmieniając się na drobne, te cechy to sadyzm, brak empatii, nieuzasadnione poczucie wyższości nad innymi (pff, czy ono może być w ogóle uzasadnione?!), impulsywność, skłonność do manipulowania innymi i tak dalej. Czasami “codzienny sadyzm” traktowany jest jako samodzielna cecha, stąd zamiast triady – tetrada.
Bezpłatnie można o tym przeczytać artykuł naukowy najeżony przypisami (klik). Gorąco zachęcam do zapoznania się przynajmniej z podstawowymi informacjami.
Jest jedno działanie, które według badań (linkowałam je w ostatnim tygodniku), podejmuje ponad połowa z nas. I dzięki temu… wytwarza u siebie te paskudne cechy.
Nie dziwię się, że jesteśmy nacją sfrustrowaną. Po drugiej stronie Odry zasiłki są wyższe, niż pensje niejednego z nas. Nie wybraliśmy sobie rodzin w których się urodziliśmy i predyspozycji. Ja też byłam kiedyś sfrustrowana. Zła to, że jestem chora (w dodatku ponoć nieuleczalnie), słaba fizycznie. Mieszkam w małym miasteczku, nie urodziłam się w bogatej rodzinie – liczba życiowych szans jest “trochę” mniejsza niż dajmy na to – syna bogatych prawników z dziada pradziada, który ma dostęp do najlepszej edukacji, pożywienia najwyższej jakości i gdy za “szczyla” zostanie złapany z maleńką ilością marihuany, raczej nie trafi do więzienia, marnując sobie całe życie.
Ale frustracja w niczym nie pomaga, więc przestałam się frustrować, a zaczęłam działać. (Nie, frustracja nie jest zachowaniem, o którym jest ten tekst).
Może zacznijmy przewrotnie. Poszłam na wesele w kremowej (beżowej?) sukience. Pomyśl o mnie to, co przyszło Ci do głowy 😉
Ok, a teraz powiem drugą część prawdy. Moja koleżanka nie chciała typowego wesela – po pierwsze – urządziła je na wsi, w stodole ;-). Po drugie, zamiast kwiatów chciała pieniądze na pewną fundację. Z “dziwactw” były jeszcze dwa – do zaproszenia załączyła także informację o tym, że na weselu prosi o to, by nie robić zdjęć oraz… by kobiety zjawiły się w sukienkach w kolorach beżowym, szarym lub kremowym – miała taką fantazję, by lśnić jak diament, płatek śniegu czy co tam sobie myślała. No i nie było tych żenujących weselnych zabaw ;-).
Nie muszę chyba mówić, że jeszcze przed weselem spotkał ją hejt? 😉 A przecież to jej dzień i miała prawo oczekiwać tego, czego chciała. Wiem, że niektórzy uważają, że wesele jest dla gości, ale każdy widział na zaproszeniu jakie są zasady i mógł wybrać – akceptuje je i zjawia się na imprezie, albo mu nie pasują i rezygnuje.
Niedawno ktoś napisał w komentarzu, że wybiera się (albo organizuje) na wesele bez wódki – napisałam, że to odważny pomysł w naszej kulturze. Widziałam też burzliwą dyskusję na temat – jesteśmy weganami, czy musimy podać mięso na weselu? Nie rozumiem, czemu poddajemy się presji i rezygnujemy ze swoich poglądów w imię zadowolenia wujka Tadka i braku krzywych spojrzeń od ciotki Krystyny. Jeśli jesteś gdzieś gościem, dostosujesz się do zasad gospodarza, albo go nie odwiedzasz. Na świecie jest kilka miliardów ludzi. Bardzo różnych ludzi. Nie ma szans na to, że wszyscy się będą ze sobą zgadzać czy mieć takie same preferencje – ale jeśli ktoś cię nie krzywdzi, nie ma powodu, by obdarzać go nienawiścią.



Czy gdybym nie napisała tego wstępu, pomyślałbyś o mnie, że jestem suką i osobą bez manier, skoro wybrałam się na wesele w beżowej sukni? 
68% badanych Polaków przyznało się do hejtowania w internecie. To pozornie niewinne zachowanie, pomagające dać upust frustracji. Napiszę komuś, że jest szmatą i będzie mi lepiej. Zwyzywam “pedała w rurkach”, bo przecież to nie facet, tylko pizda – dziewczyny nie obroni, gwoździa nie wbije…
Hmm, podobno jesteśmy Chrześcijańskim narodem. Kochamy bliźniego swego jak siebie samego (o ile nie zarabia więcej niż my), nie pożądamy żony ani żadnej rzeczy, która jego jest (chyba, że to dom bez kredytu albo nowy samochód) i nie mówimy fałszywego świadectwa przeciwko niemu. W końcu fałszywy donos do skarbówki albo nasłanie kontroli to żaden grzech, prawda? 😉 Czasami naprawdę zastanawiam się, gdzie są ci Chrześcijanie, których podobno w tym kraju mamy większość :)).
Wiem, że normalne argumenty nie działają – hejtera i trolla nie obchodzi to, że wyrządza komuś przykrość, sprawia ból, powoduje stres czy depresję. Nie czuje się winny nawet wtedy, gdy ktoś o słabszej psychice (ciężko wymagać ukształtowanej od dziecka!) popełnia samobójstwo, jak w głośnej sprawie Dominika. “Dajcie spokój, przecież SAM się zabił, to tylko jego wina, nie hejterów!”…



Pe­wien in­diański chłopiec za­pytał kiedyś dziadka:

– Co sądzisz o sy­tuac­ji na świecie?

Dziadek odpowiedział:

– Czuję się tak, jak­by w moim ser­cu toczyły walkę dwa wil­ki. Je­den jest pełen złości i niena­wiści. Dru­giego prze­pełnia miłość, prze­bacze­nie i pokój.

– Który zwy­cięży? – chciał wie­dzieć chłopiec.

– Ten, które­go kar­mię – od­rzekł na to dziadek.



Tak, brzmię jak Coelho. Nie taka jest moja intencja. Według statystyk istnieje spora szansa na to, że realnie lub wirtualnie kogoś kiedyś hejtowałeś. Cóż, nie jestem bez winy – myślę, że i ja pewnie kiedyś zostawiłam gdzieś w sieci takie komentarze. Nie zawsze byłam pozytywną, pogodzoną ze sobą i światem osobą. Kiedyś lubiłam dawać upust frustracjom. Na szczęście od wielu lat nie robię takich rzeczy.


Dlaczego “na szczęście”? Bo hmm, nie czułam się szczęśliwsza. Mogę nawet powiedzieć, że hejt uzależnia. Zostawiasz jeden komentarz z małą szpileczką – sprawdzasz, czy adresat odpisał, czy zareagował. Następnym razem wbijasz mocniejszą szpilę, potem gwóźdź… a na końcu wszystko co czytasz i oglądasz skanujesz pod kątem potencjalnego punktu zaczepienia, czegoś, do czego można się przyczepić… Mam nadzieję, że nigdy tego nie doświadczyłeś!


Ale miało być o “dark triad”… Cóż, rok temu przeprowadzono bardzo interesujące badania osobowościowe. Osoby, które są aktywne w internecie zostały poddane szeregowi pytań.  Wyniki są bardzo niepokojące – osoby uprawiające hejting i trolling znacznie częściej przejawiały cechy osobowościowe związane z mroczną tetradą. Znacznie.
Spójrz proszę na wykres :



Niepokojące, prawda? Na szczęście osób, które zadeklarowały, że czerpią przyjemność z trollingu było niecałe 6%. Z drugiej strony – to całkiem sporo osób, które mogą wyrządzić bardzo dużo krzywdy innym.
I sobie, bo rozwijając te potworne cechy, mają coraz większe problemy z utrzymaniem prawidłowych relacji (a co za tym idzie stabilizacją w pracy, znalezieniem stałego partnera, utrzymaniem przyjaźni), są mniej szczęśliwe…
czy ja muszę tłumaczyć jak okropny jest sadyzm? 
Jeśli napisanie na pudelku Doda-smroda sprawia Ci dzisiaj “niewinną” przyjemność, zastanów się, czy ten hejcik nie zaczyna cię wciągać. Bo badacze wyprowadzili jeszcze jeden bardzo ważny wniosek – im częściej dana osoba hejtuje, tym mocniej rozwijają się u niej opisywane cechy.
Mówiąc dobitnie – zamieniasz się w potwora. 
Cały artykuł o wpływie trollingu na osobowość znajdziesz tutaj (klik). Jest on dość drogi, ale jeśli interesuje Cię zagadnienie – polecam przeczytać.
Ok, ale wbijanie szpileczki już mnie wciągnęło…
Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem… Badania są bezlitosne – większość z nas stała się kiedyś na chwilę hejterem. To w sumie smutne, ale nie chodzi teraz o to, by nazwać ich potworami, “społecznymi spierdolinami”, robiąc w ten sposób dokładnie to samo, tylko “w słusznym celu”. Nie, hejt nigdy nie jest słuszny!
Co robić w zamian?

→Weź kilka głębokich oddechów

→ Wykorzystaj prosty trik z tekstu “Metoda na ludzi, którzy nas denerwują
→ Idź pobiegaj albo poćwicz
→ Przestań czytać hejterskie portale, które powodują u Ciebie filtr patrzenia na wszystko w negatywnym świetle – zobacz : 10 powodów, dla których nie warto czytać dupelka
→Zastanów się, jak poczułbyś się na miejscu osoby, którą chcesz oczernić, zasmucić albo zdenerwować?
→  Albo zaparz sobie ziółek
→  Przeczytaj na głos Mantrę obrażonego indora
Ponadto: 
Spróbuj uświadomić sobie, że ludzie są różni. Ciężko jest lubić wszystkich i wcale nie trzeba tego robić. Wystarczy powstrzymać się od nienawiści. Odwołaj się do swojej wiary – jeśli wierzysz w karmę lub jesteś chrześcijaninem, zastanów się, czy świadczą o tym słowa, czy twoje czyny.
Popracuj nad swoją samooceną. Gdy ktoś napisze, że dostał piątkę z klasówki, tylko osoba mająca problemy z nauką lub taka, której przychodzi ona ciężej, wyskoczy z tekstem “chwali się głupio ocenami, kujon!”. Analogicznie gdy ktoś stwierdza fakt, że pracuje w prestiżowej kancelarii prawnej – hejtują Ci, którzy źle rozegrali swoje życie. Hejt bierze się z frustracji, osoba która dobrze rozegrała swoje życie nie będzie hejtować. Jeśli rozegrałeś je źle – pamiętaj, że jeszcze możesz to zmienić!



Bla bla bla, to już nie można wyrazić swojego zdania?


Oczywiście, że można! Nie musisz się zgadzać z każdą osobą i to jest zrozumiałe. Ja sama bardzo się cieszę, gdy ktoś napisze mi komentarz o literówce czy błędzie ortograficznym – każdemu się zdarza! Różnica polega na tym, jak tę uwagę zwracamy :).

Fajnie : napisać na priv, zwrócić przyjaźnie uwagę
Niefajnie : przy okazji kogoś zwyzywać, wyśmiać, wydrwić

Nie warto też krytykować cudzego wyglądu, szczególnie tego, na co dana osoba nie ma wpływu – nie wiesz, czy nadprogramowe kilogramy to efekt zaniedbania, czy może choroby tarczycy. Nigdy nie wiesz na co dana osoba ma wpływ – jeśli przeszkadza Ci czyjś wygląd, zaproponuj przyjaźnie pomoc – świetną odżywkę do włosów, lepszy krój sukienki. Zaakceptuj jednak fakt, że dana osoba może się sobie podobać i podziękuje za twoją radę, zostając przy swoim.

Polecam tekst o tym, jak zamienić krytykę na feedback (klik).

Ah, no i jeszcze jedno. Wiem, że hejt jest szybszy i prostszy niż zadanie pytania – czasami lepiej jest jednak je zadać. Uprzedzajac potencjalne pytanio-hejty – tak, halka tej sukienki zasłania mi pośladki. Bez flesza kompletnie jej nie widać, bo sukienka nie prześwituje :). Nie, nie byłam w tak niedbałej fryzurze na weselu – zrobiłam zdjęcia po fakcie, w celu sprzedania sukienki ;-)). Świetnie mi służyła, ale pewnie nie będę miała więcej dla niej dobrej okazji. Może przyda się komuś na studniówkę czy coś takiego? Postaram się niebawem zrobić dawno obiecaną wyprzedaż ;-)).
Uprzedzając pytania :

Beżowa suknia maxi : klik, Złote sandałki :klik, torebka : prezent, nie znam marki 🙁
I cielisty biustonosz plunge 😉 Długo szukałam takiego w sklepach stacjonarnych, ale nie mogłam trafić swojego rozmiaru. Mając kilka wolnych punktów do wykorzystania kliknęłam ten na Shein…i okazał się idealny ;-). Ma też przedłużkę do obniżenia stanu (przydatny, gdy mamy głębokie wcięcie na plecach). Biustonosz można kupić tutaj (klik).

Ach, nie byłabym sobą, gdybym w ramach rozwojownika nie miała dla Ciebie zadania.
Podsumowując – hejt i trolling krzywdzą inne osoby – nie tylko Dominika, który popełnił samobójstwo, ale także gwiazdy. Gadanie, że to element ich pracy i powinny się z tym pogodzić jest tak samo idiotyczne jak to, że kobieta w sukience sama prosi się o gwałt. 
Bycie złośliwcem nie jest niestety nielegalne – może uda mi się poruszyć w tobie troskę przynajmniej o samego siebie – trolling jest niebezpieczny dla samego trolla – sprawia, że rozwijają się paskudne cechy osobowości. W dodatku uzależnia i powoduje spiralę frustracji. Jeśli często czujesz się przygnębiony, zły, sfrustrowany i zazdrosny o osiągnięcia innych, może przestań wbijać te szpileczki? One sprawiają komuś przykrość, a tobie nie pomagają. W dodatku sprawiają, że być może staniesz się psychopatą….
Wyzwanie : Przez miesiąc od przeczytania tego tekstu :
– Spróbuj wypróbować inną technikę rozładowania emocji zawsze wtedy, gdy masz ochotę komuś napisać lub powiedzieć coś, co podchodzi pod definicję hejtu
Możesz przyjąć np. taką: 

” hejt to wyrażanie negatywnych poglądów, których nie możemy uznać za konstruktywną krytykę. Innymi słowy są to emocjonalne wypowiedzi, bez osadzenia w logice czy rzeczywistości, krytykowanie na zlecenie, uleganie złym emocjom.” i przy okazji przeczytać bardzo interesujący raport na : http://receptanahejt.pl/

– Stawaj w obronie tych, którzy są hejtowani – w szkole, w internecie – możesz minusować obraźliwe komentarze, nawoływać do tego, by dać komuś spokój, cieszyć się jego sukcesem, nie wyśmiewać się z twarzy Ewy Chodakowskiej i tak dalej. To proste przykłady

– Spróbuj patrzeć na wszystkie osoby życzliwie, bez negatywnych filtrów

– Nie atakuj hejtera – to człowiek, który trochę pobłądził – może ma jakiś problem, potrzebuje pomocy? Mi jest zawsze przykro, że ktoś ma w sobie takie pokłady złości i tak bardzo zatruwa siebie…

 Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą. (Łk; 6:27-28)

Jedyną odpowiedzią na zło jest miłość. 
Jestem ciekawa, czy zadowolasz się pustymi frazesami, czy przekształcisz je w czyny ;-)).  To jak, dasz radę przez miesiąc świecić dobrym przykładem i zacząć zmieniać świat od siebie?
Czyny mówią głośniej niż słowa! Jeśli bierzesz udział w akcji rozwojownik, puść ten tekst dalej i zapisuj w zeszycie wnioski z wyzwania.
Pees- poświęciłam trochę czasu na czytanie raportów,  wydałam 40 dolców na dostęp do artykułu… wciśnij chociaż lajka, niech więcej osób zobaczy ten tekst 😉 ♡♡♡




Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Figa : jak jeść, po co jeść i co z nią zrobić
“Niewinne” zachowanie, które robi z ciebie potwora – sprawdź, czy też to robisz…