Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

“Niewinne” zachowanie, które robi z ciebie potwora – sprawdź, czy też to robisz…

Czy wpuszczasz do swojego serca truciznę, która czyni cię mniej szczęśliwym i bardziej sfrustrowanym człowiekiem? Cóż,niestety bardzo wiele osób to robi, jednocześnie powodując u siebie rozwój najpaskudniejszych cech jakie może mieć rodzaj ludzki. Tych samych, które charakteryzują sadystycznych gwałcicieli, morderców i innych psychopatów, oraz takich zbrodniarzy jak Stalin, Chomeini czy wojownicy ISIS.

Ten tekst zaplanowany był od kiedy przeczytałam fascynujące badania na temat tzw. czarnej tetrady (ciemnej triady, mrocznej trójcy) czy po prostu – the dark triad, by nie brnąć w różne tłumaczenia z polskich tekstów. To specjalny zestaw cech, na który składają się :

– narcyzm
– makiawelizm
– psychopatia
Rozmieniając się na drobne, te cechy to sadyzm, brak empatii, nieuzasadnione poczucie wyższości nad innymi (pff, czy ono może być w ogóle uzasadnione?!), impulsywność, skłonność do manipulowania innymi i tak dalej. Czasami “codzienny sadyzm” traktowany jest jako samodzielna cecha, stąd zamiast triady – tetrada.
Bezpłatnie można o tym przeczytać artykuł naukowy najeżony przypisami (klik). Gorąco zachęcam do zapoznania się przynajmniej z podstawowymi informacjami.
Jest jedno działanie, które według badań (linkowałam je w ostatnim tygodniku), podejmuje ponad połowa z nas. I dzięki temu… wytwarza u siebie te paskudne cechy.
Nie dziwię się, że jesteśmy nacją sfrustrowaną. Po drugiej stronie Odry zasiłki są wyższe, niż pensje niejednego z nas. Nie wybraliśmy sobie rodzin w których się urodziliśmy i predyspozycji. Ja też byłam kiedyś sfrustrowana. Zła to, że jestem chora (w dodatku ponoć nieuleczalnie), słaba fizycznie. Mieszkam w małym miasteczku, nie urodziłam się w bogatej rodzinie – liczba życiowych szans jest “trochę” mniejsza niż dajmy na to – syna bogatych prawników z dziada pradziada, który ma dostęp do najlepszej edukacji, pożywienia najwyższej jakości i gdy za “szczyla” zostanie złapany z maleńką ilością marihuany, raczej nie trafi do więzienia, marnując sobie całe życie.
Ale frustracja w niczym nie pomaga, więc przestałam się frustrować, a zaczęłam działać. (Nie, frustracja nie jest zachowaniem, o którym jest ten tekst).
Może zacznijmy przewrotnie. Poszłam na wesele w kremowej (beżowej?) sukience. Pomyśl o mnie to, co przyszło Ci do głowy 😉
Ok, a teraz powiem drugą część prawdy. Moja koleżanka nie chciała typowego wesela – po pierwsze – urządziła je na wsi, w stodole ;-). Po drugie, zamiast kwiatów chciała pieniądze na pewną fundację. Z “dziwactw” były jeszcze dwa – do zaproszenia załączyła także informację o tym, że na weselu prosi o to, by nie robić zdjęć oraz… by kobiety zjawiły się w sukienkach w kolorach beżowym, szarym lub kremowym – miała taką fantazję, by lśnić jak diament, płatek śniegu czy co tam sobie myślała. No i nie było tych żenujących weselnych zabaw ;-).
Nie muszę chyba mówić, że jeszcze przed weselem spotkał ją hejt? 😉 A przecież to jej dzień i miała prawo oczekiwać tego, czego chciała. Wiem, że niektórzy uważają, że wesele jest dla gości, ale każdy widział na zaproszeniu jakie są zasady i mógł wybrać – akceptuje je i zjawia się na imprezie, albo mu nie pasują i rezygnuje.
Niedawno ktoś napisał w komentarzu, że wybiera się (albo organizuje) na wesele bez wódki – napisałam, że to odważny pomysł w naszej kulturze. Widziałam też burzliwą dyskusję na temat – jesteśmy weganami, czy musimy podać mięso na weselu? Nie rozumiem, czemu poddajemy się presji i rezygnujemy ze swoich poglądów w imię zadowolenia wujka Tadka i braku krzywych spojrzeń od ciotki Krystyny. Jeśli jesteś gdzieś gościem, dostosujesz się do zasad gospodarza, albo go nie odwiedzasz. Na świecie jest kilka miliardów ludzi. Bardzo różnych ludzi. Nie ma szans na to, że wszyscy się będą ze sobą zgadzać czy mieć takie same preferencje – ale jeśli ktoś cię nie krzywdzi, nie ma powodu, by obdarzać go nienawiścią.



Czy gdybym nie napisała tego wstępu, pomyślałbyś o mnie, że jestem suką i osobą bez manier, skoro wybrałam się na wesele w beżowej sukni? 
68% badanych Polaków przyznało się do hejtowania w internecie. To pozornie niewinne zachowanie, pomagające dać upust frustracji. Napiszę komuś, że jest szmatą i będzie mi lepiej. Zwyzywam “pedała w rurkach”, bo przecież to nie facet, tylko pizda – dziewczyny nie obroni, gwoździa nie wbije…
Hmm, podobno jesteśmy Chrześcijańskim narodem. Kochamy bliźniego swego jak siebie samego (o ile nie zarabia więcej niż my), nie pożądamy żony ani żadnej rzeczy, która jego jest (chyba, że to dom bez kredytu albo nowy samochód) i nie mówimy fałszywego świadectwa przeciwko niemu. W końcu fałszywy donos do skarbówki albo nasłanie kontroli to żaden grzech, prawda? 😉 Czasami naprawdę zastanawiam się, gdzie są ci Chrześcijanie, których podobno w tym kraju mamy większość :)).
Wiem, że normalne argumenty nie działają – hejtera i trolla nie obchodzi to, że wyrządza komuś przykrość, sprawia ból, powoduje stres czy depresję. Nie czuje się winny nawet wtedy, gdy ktoś o słabszej psychice (ciężko wymagać ukształtowanej od dziecka!) popełnia samobójstwo, jak w głośnej sprawie Dominika. “Dajcie spokój, przecież SAM się zabił, to tylko jego wina, nie hejterów!”…



Pe­wien in­diański chłopiec za­pytał kiedyś dziadka:

– Co sądzisz o sy­tuac­ji na świecie?

Dziadek odpowiedział:

– Czuję się tak, jak­by w moim ser­cu toczyły walkę dwa wil­ki. Je­den jest pełen złości i niena­wiści. Dru­giego prze­pełnia miłość, prze­bacze­nie i pokój.

– Który zwy­cięży? – chciał wie­dzieć chłopiec.

– Ten, które­go kar­mię – od­rzekł na to dziadek.



Tak, brzmię jak Coelho. Nie taka jest moja intencja. Według statystyk istnieje spora szansa na to, że realnie lub wirtualnie kogoś kiedyś hejtowałeś. Cóż, nie jestem bez winy – myślę, że i ja pewnie kiedyś zostawiłam gdzieś w sieci takie komentarze. Nie zawsze byłam pozytywną, pogodzoną ze sobą i światem osobą. Kiedyś lubiłam dawać upust frustracjom. Na szczęście od wielu lat nie robię takich rzeczy.


Dlaczego “na szczęście”? Bo hmm, nie czułam się szczęśliwsza. Mogę nawet powiedzieć, że hejt uzależnia. Zostawiasz jeden komentarz z małą szpileczką – sprawdzasz, czy adresat odpisał, czy zareagował. Następnym razem wbijasz mocniejszą szpilę, potem gwóźdź… a na końcu wszystko co czytasz i oglądasz skanujesz pod kątem potencjalnego punktu zaczepienia, czegoś, do czego można się przyczepić… Mam nadzieję, że nigdy tego nie doświadczyłeś!


Ale miało być o “dark triad”… Cóż, rok temu przeprowadzono bardzo interesujące badania osobowościowe. Osoby, które są aktywne w internecie zostały poddane szeregowi pytań.  Wyniki są bardzo niepokojące – osoby uprawiające hejting i trolling znacznie częściej przejawiały cechy osobowościowe związane z mroczną tetradą. Znacznie.
Spójrz proszę na wykres :



Niepokojące, prawda? Na szczęście osób, które zadeklarowały, że czerpią przyjemność z trollingu było niecałe 6%. Z drugiej strony – to całkiem sporo osób, które mogą wyrządzić bardzo dużo krzywdy innym.
I sobie, bo rozwijając te potworne cechy, mają coraz większe problemy z utrzymaniem prawidłowych relacji (a co za tym idzie stabilizacją w pracy, znalezieniem stałego partnera, utrzymaniem przyjaźni), są mniej szczęśliwe…
czy ja muszę tłumaczyć jak okropny jest sadyzm? 
Jeśli napisanie na pudelku Doda-smroda sprawia Ci dzisiaj “niewinną” przyjemność, zastanów się, czy ten hejcik nie zaczyna cię wciągać. Bo badacze wyprowadzili jeszcze jeden bardzo ważny wniosek – im częściej dana osoba hejtuje, tym mocniej rozwijają się u niej opisywane cechy.
Mówiąc dobitnie – zamieniasz się w potwora. 
Cały artykuł o wpływie trollingu na osobowość znajdziesz tutaj (klik). Jest on dość drogi, ale jeśli interesuje Cię zagadnienie – polecam przeczytać.
Ok, ale wbijanie szpileczki już mnie wciągnęło…
Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem… Badania są bezlitosne – większość z nas stała się kiedyś na chwilę hejterem. To w sumie smutne, ale nie chodzi teraz o to, by nazwać ich potworami, “społecznymi spierdolinami”, robiąc w ten sposób dokładnie to samo, tylko “w słusznym celu”. Nie, hejt nigdy nie jest słuszny!
Co robić w zamian?

→Weź kilka głębokich oddechów

→ Wykorzystaj prosty trik z tekstu “Metoda na ludzi, którzy nas denerwują
→ Idź pobiegaj albo poćwicz
→ Przestań czytać hejterskie portale, które powodują u Ciebie filtr patrzenia na wszystko w negatywnym świetle – zobacz : 10 powodów, dla których nie warto czytać dupelka
→Zastanów się, jak poczułbyś się na miejscu osoby, którą chcesz oczernić, zasmucić albo zdenerwować?
→  Albo zaparz sobie ziółek
→  Przeczytaj na głos Mantrę obrażonego indora
Ponadto: 
Spróbuj uświadomić sobie, że ludzie są różni. Ciężko jest lubić wszystkich i wcale nie trzeba tego robić. Wystarczy powstrzymać się od nienawiści. Odwołaj się do swojej wiary – jeśli wierzysz w karmę lub jesteś chrześcijaninem, zastanów się, czy świadczą o tym słowa, czy twoje czyny.
Popracuj nad swoją samooceną. Gdy ktoś napisze, że dostał piątkę z klasówki, tylko osoba mająca problemy z nauką lub taka, której przychodzi ona ciężej, wyskoczy z tekstem “chwali się głupio ocenami, kujon!”. Analogicznie gdy ktoś stwierdza fakt, że pracuje w prestiżowej kancelarii prawnej – hejtują Ci, którzy źle rozegrali swoje życie. Hejt bierze się z frustracji, osoba która dobrze rozegrała swoje życie nie będzie hejtować. Jeśli rozegrałeś je źle – pamiętaj, że jeszcze możesz to zmienić!



Bla bla bla, to już nie można wyrazić swojego zdania?


Oczywiście, że można! Nie musisz się zgadzać z każdą osobą i to jest zrozumiałe. Ja sama bardzo się cieszę, gdy ktoś napisze mi komentarz o literówce czy błędzie ortograficznym – każdemu się zdarza! Różnica polega na tym, jak tę uwagę zwracamy :).

Fajnie : napisać na priv, zwrócić przyjaźnie uwagę
Niefajnie : przy okazji kogoś zwyzywać, wyśmiać, wydrwić

Nie warto też krytykować cudzego wyglądu, szczególnie tego, na co dana osoba nie ma wpływu – nie wiesz, czy nadprogramowe kilogramy to efekt zaniedbania, czy może choroby tarczycy. Nigdy nie wiesz na co dana osoba ma wpływ – jeśli przeszkadza Ci czyjś wygląd, zaproponuj przyjaźnie pomoc – świetną odżywkę do włosów, lepszy krój sukienki. Zaakceptuj jednak fakt, że dana osoba może się sobie podobać i podziękuje za twoją radę, zostając przy swoim.

Polecam tekst o tym, jak zamienić krytykę na feedback (klik).

Ah, no i jeszcze jedno. Wiem, że hejt jest szybszy i prostszy niż zadanie pytania – czasami lepiej jest jednak je zadać. Uprzedzajac potencjalne pytanio-hejty – tak, halka tej sukienki zasłania mi pośladki. Bez flesza kompletnie jej nie widać, bo sukienka nie prześwituje :). Nie, nie byłam w tak niedbałej fryzurze na weselu – zrobiłam zdjęcia po fakcie, w celu sprzedania sukienki ;-)). Świetnie mi służyła, ale pewnie nie będę miała więcej dla niej dobrej okazji. Może przyda się komuś na studniówkę czy coś takiego? Postaram się niebawem zrobić dawno obiecaną wyprzedaż ;-)).
Uprzedzając pytania :

Beżowa suknia maxi : klik, Złote sandałki :klik, torebka : prezent, nie znam marki 🙁
I cielisty biustonosz plunge 😉 Długo szukałam takiego w sklepach stacjonarnych, ale nie mogłam trafić swojego rozmiaru. Mając kilka wolnych punktów do wykorzystania kliknęłam ten na Shein…i okazał się idealny ;-). Ma też przedłużkę do obniżenia stanu (przydatny, gdy mamy głębokie wcięcie na plecach). Biustonosz można kupić tutaj (klik).

Ach, nie byłabym sobą, gdybym w ramach rozwojownika nie miała dla Ciebie zadania.
Podsumowując – hejt i trolling krzywdzą inne osoby – nie tylko Dominika, który popełnił samobójstwo, ale także gwiazdy. Gadanie, że to element ich pracy i powinny się z tym pogodzić jest tak samo idiotyczne jak to, że kobieta w sukience sama prosi się o gwałt. 
Bycie złośliwcem nie jest niestety nielegalne – może uda mi się poruszyć w tobie troskę przynajmniej o samego siebie – trolling jest niebezpieczny dla samego trolla – sprawia, że rozwijają się paskudne cechy osobowości. W dodatku uzależnia i powoduje spiralę frustracji. Jeśli często czujesz się przygnębiony, zły, sfrustrowany i zazdrosny o osiągnięcia innych, może przestań wbijać te szpileczki? One sprawiają komuś przykrość, a tobie nie pomagają. W dodatku sprawiają, że być może staniesz się psychopatą….
Wyzwanie : Przez miesiąc od przeczytania tego tekstu :
– Spróbuj wypróbować inną technikę rozładowania emocji zawsze wtedy, gdy masz ochotę komuś napisać lub powiedzieć coś, co podchodzi pod definicję hejtu
Możesz przyjąć np. taką: 

” hejt to wyrażanie negatywnych poglądów, których nie możemy uznać za konstruktywną krytykę. Innymi słowy są to emocjonalne wypowiedzi, bez osadzenia w logice czy rzeczywistości, krytykowanie na zlecenie, uleganie złym emocjom.” i przy okazji przeczytać bardzo interesujący raport na : http://receptanahejt.pl/

– Stawaj w obronie tych, którzy są hejtowani – w szkole, w internecie – możesz minusować obraźliwe komentarze, nawoływać do tego, by dać komuś spokój, cieszyć się jego sukcesem, nie wyśmiewać się z twarzy Ewy Chodakowskiej i tak dalej. To proste przykłady

– Spróbuj patrzeć na wszystkie osoby życzliwie, bez negatywnych filtrów

– Nie atakuj hejtera – to człowiek, który trochę pobłądził – może ma jakiś problem, potrzebuje pomocy? Mi jest zawsze przykro, że ktoś ma w sobie takie pokłady złości i tak bardzo zatruwa siebie…

 Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą. (Łk; 6:27-28)

Jedyną odpowiedzią na zło jest miłość. 
Jestem ciekawa, czy zadowolasz się pustymi frazesami, czy przekształcisz je w czyny ;-)).  To jak, dasz radę przez miesiąc świecić dobrym przykładem i zacząć zmieniać świat od siebie?
Czyny mówią głośniej niż słowa! Jeśli bierzesz udział w akcji rozwojownik, puść ten tekst dalej i zapisuj w zeszycie wnioski z wyzwania.
Pees- poświęciłam trochę czasu na czytanie raportów,  wydałam 40 dolców na dostęp do artykułu… wciśnij chociaż lajka, niech więcej osób zobaczy ten tekst 😉 ♡♡♡




Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Figa : jak jeść, po co jeść i co z nią zrobić
“Niewinne” zachowanie, które robi z ciebie potwora – sprawdź, czy też to robisz…