Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

“Niewinne” zachowanie, które robi z ciebie potwora – sprawdź, czy też to robisz…

Czy wpuszczasz do swojego serca truciznę, która czyni cię mniej szczęśliwym i bardziej sfrustrowanym człowiekiem? Cóż,niestety bardzo wiele osób to robi, jednocześnie powodując u siebie rozwój najpaskudniejszych cech jakie może mieć rodzaj ludzki. Tych samych, które charakteryzują sadystycznych gwałcicieli, morderców i innych psychopatów, oraz takich zbrodniarzy jak Stalin, Chomeini czy wojownicy ISIS.

Ten tekst zaplanowany był od kiedy przeczytałam fascynujące badania na temat tzw. czarnej tetrady (ciemnej triady, mrocznej trójcy) czy po prostu – the dark triad, by nie brnąć w różne tłumaczenia z polskich tekstów. To specjalny zestaw cech, na który składają się :

– narcyzm
– makiawelizm
– psychopatia
Rozmieniając się na drobne, te cechy to sadyzm, brak empatii, nieuzasadnione poczucie wyższości nad innymi (pff, czy ono może być w ogóle uzasadnione?!), impulsywność, skłonność do manipulowania innymi i tak dalej. Czasami “codzienny sadyzm” traktowany jest jako samodzielna cecha, stąd zamiast triady – tetrada.
Bezpłatnie można o tym przeczytać artykuł naukowy najeżony przypisami (klik). Gorąco zachęcam do zapoznania się przynajmniej z podstawowymi informacjami.
Jest jedno działanie, które według badań (linkowałam je w ostatnim tygodniku), podejmuje ponad połowa z nas. I dzięki temu… wytwarza u siebie te paskudne cechy.
Nie dziwię się, że jesteśmy nacją sfrustrowaną. Po drugiej stronie Odry zasiłki są wyższe, niż pensje niejednego z nas. Nie wybraliśmy sobie rodzin w których się urodziliśmy i predyspozycji. Ja też byłam kiedyś sfrustrowana. Zła to, że jestem chora (w dodatku ponoć nieuleczalnie), słaba fizycznie. Mieszkam w małym miasteczku, nie urodziłam się w bogatej rodzinie – liczba życiowych szans jest “trochę” mniejsza niż dajmy na to – syna bogatych prawników z dziada pradziada, który ma dostęp do najlepszej edukacji, pożywienia najwyższej jakości i gdy za “szczyla” zostanie złapany z maleńką ilością marihuany, raczej nie trafi do więzienia, marnując sobie całe życie.
Ale frustracja w niczym nie pomaga, więc przestałam się frustrować, a zaczęłam działać. (Nie, frustracja nie jest zachowaniem, o którym jest ten tekst).
Może zacznijmy przewrotnie. Poszłam na wesele w kremowej (beżowej?) sukience. Pomyśl o mnie to, co przyszło Ci do głowy 😉
Ok, a teraz powiem drugą część prawdy. Moja koleżanka nie chciała typowego wesela – po pierwsze – urządziła je na wsi, w stodole ;-). Po drugie, zamiast kwiatów chciała pieniądze na pewną fundację. Z “dziwactw” były jeszcze dwa – do zaproszenia załączyła także informację o tym, że na weselu prosi o to, by nie robić zdjęć oraz… by kobiety zjawiły się w sukienkach w kolorach beżowym, szarym lub kremowym – miała taką fantazję, by lśnić jak diament, płatek śniegu czy co tam sobie myślała. No i nie było tych żenujących weselnych zabaw ;-).
Nie muszę chyba mówić, że jeszcze przed weselem spotkał ją hejt? 😉 A przecież to jej dzień i miała prawo oczekiwać tego, czego chciała. Wiem, że niektórzy uważają, że wesele jest dla gości, ale każdy widział na zaproszeniu jakie są zasady i mógł wybrać – akceptuje je i zjawia się na imprezie, albo mu nie pasują i rezygnuje.
Niedawno ktoś napisał w komentarzu, że wybiera się (albo organizuje) na wesele bez wódki – napisałam, że to odważny pomysł w naszej kulturze. Widziałam też burzliwą dyskusję na temat – jesteśmy weganami, czy musimy podać mięso na weselu? Nie rozumiem, czemu poddajemy się presji i rezygnujemy ze swoich poglądów w imię zadowolenia wujka Tadka i braku krzywych spojrzeń od ciotki Krystyny. Jeśli jesteś gdzieś gościem, dostosujesz się do zasad gospodarza, albo go nie odwiedzasz. Na świecie jest kilka miliardów ludzi. Bardzo różnych ludzi. Nie ma szans na to, że wszyscy się będą ze sobą zgadzać czy mieć takie same preferencje – ale jeśli ktoś cię nie krzywdzi, nie ma powodu, by obdarzać go nienawiścią.



Czy gdybym nie napisała tego wstępu, pomyślałbyś o mnie, że jestem suką i osobą bez manier, skoro wybrałam się na wesele w beżowej sukni? 
68% badanych Polaków przyznało się do hejtowania w internecie. To pozornie niewinne zachowanie, pomagające dać upust frustracji. Napiszę komuś, że jest szmatą i będzie mi lepiej. Zwyzywam “pedała w rurkach”, bo przecież to nie facet, tylko pizda – dziewczyny nie obroni, gwoździa nie wbije…
Hmm, podobno jesteśmy Chrześcijańskim narodem. Kochamy bliźniego swego jak siebie samego (o ile nie zarabia więcej niż my), nie pożądamy żony ani żadnej rzeczy, która jego jest (chyba, że to dom bez kredytu albo nowy samochód) i nie mówimy fałszywego świadectwa przeciwko niemu. W końcu fałszywy donos do skarbówki albo nasłanie kontroli to żaden grzech, prawda? 😉 Czasami naprawdę zastanawiam się, gdzie są ci Chrześcijanie, których podobno w tym kraju mamy większość :)).
Wiem, że normalne argumenty nie działają – hejtera i trolla nie obchodzi to, że wyrządza komuś przykrość, sprawia ból, powoduje stres czy depresję. Nie czuje się winny nawet wtedy, gdy ktoś o słabszej psychice (ciężko wymagać ukształtowanej od dziecka!) popełnia samobójstwo, jak w głośnej sprawie Dominika. “Dajcie spokój, przecież SAM się zabił, to tylko jego wina, nie hejterów!”…



Pe­wien in­diański chłopiec za­pytał kiedyś dziadka:

– Co sądzisz o sy­tuac­ji na świecie?

Dziadek odpowiedział:

– Czuję się tak, jak­by w moim ser­cu toczyły walkę dwa wil­ki. Je­den jest pełen złości i niena­wiści. Dru­giego prze­pełnia miłość, prze­bacze­nie i pokój.

– Który zwy­cięży? – chciał wie­dzieć chłopiec.

– Ten, które­go kar­mię – od­rzekł na to dziadek.



Tak, brzmię jak Coelho. Nie taka jest moja intencja. Według statystyk istnieje spora szansa na to, że realnie lub wirtualnie kogoś kiedyś hejtowałeś. Cóż, nie jestem bez winy – myślę, że i ja pewnie kiedyś zostawiłam gdzieś w sieci takie komentarze. Nie zawsze byłam pozytywną, pogodzoną ze sobą i światem osobą. Kiedyś lubiłam dawać upust frustracjom. Na szczęście od wielu lat nie robię takich rzeczy.


Dlaczego “na szczęście”? Bo hmm, nie czułam się szczęśliwsza. Mogę nawet powiedzieć, że hejt uzależnia. Zostawiasz jeden komentarz z małą szpileczką – sprawdzasz, czy adresat odpisał, czy zareagował. Następnym razem wbijasz mocniejszą szpilę, potem gwóźdź… a na końcu wszystko co czytasz i oglądasz skanujesz pod kątem potencjalnego punktu zaczepienia, czegoś, do czego można się przyczepić… Mam nadzieję, że nigdy tego nie doświadczyłeś!


Ale miało być o “dark triad”… Cóż, rok temu przeprowadzono bardzo interesujące badania osobowościowe. Osoby, które są aktywne w internecie zostały poddane szeregowi pytań.  Wyniki są bardzo niepokojące – osoby uprawiające hejting i trolling znacznie częściej przejawiały cechy osobowościowe związane z mroczną tetradą. Znacznie.
Spójrz proszę na wykres :



Niepokojące, prawda? Na szczęście osób, które zadeklarowały, że czerpią przyjemność z trollingu było niecałe 6%. Z drugiej strony – to całkiem sporo osób, które mogą wyrządzić bardzo dużo krzywdy innym.
I sobie, bo rozwijając te potworne cechy, mają coraz większe problemy z utrzymaniem prawidłowych relacji (a co za tym idzie stabilizacją w pracy, znalezieniem stałego partnera, utrzymaniem przyjaźni), są mniej szczęśliwe…
czy ja muszę tłumaczyć jak okropny jest sadyzm? 
Jeśli napisanie na pudelku Doda-smroda sprawia Ci dzisiaj “niewinną” przyjemność, zastanów się, czy ten hejcik nie zaczyna cię wciągać. Bo badacze wyprowadzili jeszcze jeden bardzo ważny wniosek – im częściej dana osoba hejtuje, tym mocniej rozwijają się u niej opisywane cechy.
Mówiąc dobitnie – zamieniasz się w potwora. 
Cały artykuł o wpływie trollingu na osobowość znajdziesz tutaj (klik). Jest on dość drogi, ale jeśli interesuje Cię zagadnienie – polecam przeczytać.
Ok, ale wbijanie szpileczki już mnie wciągnęło…
Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem… Badania są bezlitosne – większość z nas stała się kiedyś na chwilę hejterem. To w sumie smutne, ale nie chodzi teraz o to, by nazwać ich potworami, “społecznymi spierdolinami”, robiąc w ten sposób dokładnie to samo, tylko “w słusznym celu”. Nie, hejt nigdy nie jest słuszny!
Co robić w zamian?

→Weź kilka głębokich oddechów

→ Wykorzystaj prosty trik z tekstu “Metoda na ludzi, którzy nas denerwują
→ Idź pobiegaj albo poćwicz
→ Przestań czytać hejterskie portale, które powodują u Ciebie filtr patrzenia na wszystko w negatywnym świetle – zobacz : 10 powodów, dla których nie warto czytać dupelka
→Zastanów się, jak poczułbyś się na miejscu osoby, którą chcesz oczernić, zasmucić albo zdenerwować?
→  Albo zaparz sobie ziółek
→  Przeczytaj na głos Mantrę obrażonego indora
Ponadto: 
Spróbuj uświadomić sobie, że ludzie są różni. Ciężko jest lubić wszystkich i wcale nie trzeba tego robić. Wystarczy powstrzymać się od nienawiści. Odwołaj się do swojej wiary – jeśli wierzysz w karmę lub jesteś chrześcijaninem, zastanów się, czy świadczą o tym słowa, czy twoje czyny.
Popracuj nad swoją samooceną. Gdy ktoś napisze, że dostał piątkę z klasówki, tylko osoba mająca problemy z nauką lub taka, której przychodzi ona ciężej, wyskoczy z tekstem “chwali się głupio ocenami, kujon!”. Analogicznie gdy ktoś stwierdza fakt, że pracuje w prestiżowej kancelarii prawnej – hejtują Ci, którzy źle rozegrali swoje życie. Hejt bierze się z frustracji, osoba która dobrze rozegrała swoje życie nie będzie hejtować. Jeśli rozegrałeś je źle – pamiętaj, że jeszcze możesz to zmienić!



Bla bla bla, to już nie można wyrazić swojego zdania?


Oczywiście, że można! Nie musisz się zgadzać z każdą osobą i to jest zrozumiałe. Ja sama bardzo się cieszę, gdy ktoś napisze mi komentarz o literówce czy błędzie ortograficznym – każdemu się zdarza! Różnica polega na tym, jak tę uwagę zwracamy :).

Fajnie : napisać na priv, zwrócić przyjaźnie uwagę
Niefajnie : przy okazji kogoś zwyzywać, wyśmiać, wydrwić

Nie warto też krytykować cudzego wyglądu, szczególnie tego, na co dana osoba nie ma wpływu – nie wiesz, czy nadprogramowe kilogramy to efekt zaniedbania, czy może choroby tarczycy. Nigdy nie wiesz na co dana osoba ma wpływ – jeśli przeszkadza Ci czyjś wygląd, zaproponuj przyjaźnie pomoc – świetną odżywkę do włosów, lepszy krój sukienki. Zaakceptuj jednak fakt, że dana osoba może się sobie podobać i podziękuje za twoją radę, zostając przy swoim.

Polecam tekst o tym, jak zamienić krytykę na feedback (klik).

Ah, no i jeszcze jedno. Wiem, że hejt jest szybszy i prostszy niż zadanie pytania – czasami lepiej jest jednak je zadać. Uprzedzajac potencjalne pytanio-hejty – tak, halka tej sukienki zasłania mi pośladki. Bez flesza kompletnie jej nie widać, bo sukienka nie prześwituje :). Nie, nie byłam w tak niedbałej fryzurze na weselu – zrobiłam zdjęcia po fakcie, w celu sprzedania sukienki ;-)). Świetnie mi służyła, ale pewnie nie będę miała więcej dla niej dobrej okazji. Może przyda się komuś na studniówkę czy coś takiego? Postaram się niebawem zrobić dawno obiecaną wyprzedaż ;-)).
Uprzedzając pytania :

Beżowa suknia maxi : klik, Złote sandałki :klik, torebka : prezent, nie znam marki 🙁
I cielisty biustonosz plunge 😉 Długo szukałam takiego w sklepach stacjonarnych, ale nie mogłam trafić swojego rozmiaru. Mając kilka wolnych punktów do wykorzystania kliknęłam ten na Shein…i okazał się idealny ;-). Ma też przedłużkę do obniżenia stanu (przydatny, gdy mamy głębokie wcięcie na plecach). Biustonosz można kupić tutaj (klik).

Ach, nie byłabym sobą, gdybym w ramach rozwojownika nie miała dla Ciebie zadania.
Podsumowując – hejt i trolling krzywdzą inne osoby – nie tylko Dominika, który popełnił samobójstwo, ale także gwiazdy. Gadanie, że to element ich pracy i powinny się z tym pogodzić jest tak samo idiotyczne jak to, że kobieta w sukience sama prosi się o gwałt. 
Bycie złośliwcem nie jest niestety nielegalne – może uda mi się poruszyć w tobie troskę przynajmniej o samego siebie – trolling jest niebezpieczny dla samego trolla – sprawia, że rozwijają się paskudne cechy osobowości. W dodatku uzależnia i powoduje spiralę frustracji. Jeśli często czujesz się przygnębiony, zły, sfrustrowany i zazdrosny o osiągnięcia innych, może przestań wbijać te szpileczki? One sprawiają komuś przykrość, a tobie nie pomagają. W dodatku sprawiają, że być może staniesz się psychopatą….
Wyzwanie : Przez miesiąc od przeczytania tego tekstu :
– Spróbuj wypróbować inną technikę rozładowania emocji zawsze wtedy, gdy masz ochotę komuś napisać lub powiedzieć coś, co podchodzi pod definicję hejtu
Możesz przyjąć np. taką: 

” hejt to wyrażanie negatywnych poglądów, których nie możemy uznać za konstruktywną krytykę. Innymi słowy są to emocjonalne wypowiedzi, bez osadzenia w logice czy rzeczywistości, krytykowanie na zlecenie, uleganie złym emocjom.” i przy okazji przeczytać bardzo interesujący raport na : http://receptanahejt.pl/

– Stawaj w obronie tych, którzy są hejtowani – w szkole, w internecie – możesz minusować obraźliwe komentarze, nawoływać do tego, by dać komuś spokój, cieszyć się jego sukcesem, nie wyśmiewać się z twarzy Ewy Chodakowskiej i tak dalej. To proste przykłady

– Spróbuj patrzeć na wszystkie osoby życzliwie, bez negatywnych filtrów

– Nie atakuj hejtera – to człowiek, który trochę pobłądził – może ma jakiś problem, potrzebuje pomocy? Mi jest zawsze przykro, że ktoś ma w sobie takie pokłady złości i tak bardzo zatruwa siebie…

 Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą. (Łk; 6:27-28)

Jedyną odpowiedzią na zło jest miłość. 
Jestem ciekawa, czy zadowolasz się pustymi frazesami, czy przekształcisz je w czyny ;-)).  To jak, dasz radę przez miesiąc świecić dobrym przykładem i zacząć zmieniać świat od siebie?
Czyny mówią głośniej niż słowa! Jeśli bierzesz udział w akcji rozwojownik, puść ten tekst dalej i zapisuj w zeszycie wnioski z wyzwania.
Pees- poświęciłam trochę czasu na czytanie raportów,  wydałam 40 dolców na dostęp do artykułu… wciśnij chociaż lajka, niech więcej osób zobaczy ten tekst 😉 ♡♡♡




Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Figa : jak jeść, po co jeść i co z nią zrobić
“Niewinne” zachowanie, które robi z ciebie potwora – sprawdź, czy też to robisz…