Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Zmiany, przemyślenia, dziwne fakty.

 Miałam pisać systematycznie, w ramach wyrabiania sobie pozytywnych nawyków. A tymczasem ani nie podsumowałam wyzwania, ani nie zrobiłam rozwojowego czwartku.
 Jeśli ktoś czekał na kolejny arkusz z ćwiczeniami, to polecam wpisać sobie w google alphabet game+uptime
albo zagrać w color game  i spróbować wejść w stan uptime. To przeciwny do transu stan świadomości, kiedy wszystkie dialogi wewnętrzne są wyłączone a zmysły się wyostrzają.



 Może mam jakieś wygórowane oczekiwania wobec siebie, ale jeśli dane mi będzie uczyć kiedyś w szkole, to na pewno skupiłabym się na tym, aby dzieciaki odkryły potencjał swoich umysłów, Mam niestety wrażenie, że większość (nie tylko dzieci) totalnie nie wierzy w swoje możliwości. Być może wynika to po części z tego, że nie miały okazji ich poznać bo nikt nie dał im ani szansy, ani wskazówek.

Odebrałam dzisiaj opinię z praktyk w szkole, we wtorek z poradni. W tym roku czekają mnie praktyki śródroczne z obu specjalności (i z terapii i pedagogiki wczesnoszkolnej), do tego jeszcze praktyki ciągłe i licencjat który nawet nie zaczął się pisać. Mam okropny plan  zajęć, a jak na złość mimo końskiej dawki sterydów których szczerze nienawidzę coś mnie bierze, bo znowu mam 32,5 stopnia. I to przy regularnym spożywaniu dużych ilości imbiru.  Ten wpis raczej nie będzie miał sensu, bo moja koncentracja w tym momencie dosłownie leży, dlatego od prawie tygodnia nie napisałam tu słowa.


Blog ostatnio mnie trochę przytłoczył, bo nie dość, że pisze do mnie masa osób z przeróżnymi sprawami, to jeszcze przedziwne propozycje współpracy dosłownie mnie zalewają i męczą. O ile przyzwyczaiłam się, że i w życiu realnym i tutaj wirtualnie jestem taka ciocia dobra rada (nie żalę się, zadziwia mnie, że ludzie darzą mnie zaufaniem i bardzo to cenię!), o tyle te wszystkie propozycje testowania kremu 10 ml czy tabletek na odchudzanie (mimo, że chcę przytyć!) mnie wkurzają. W zasadzie – nie mam nic do barteru, jest ok, ale wkurzają mnie teksty kopiuj wklej w których nie raz czytam, że “bardo podobają nam się przepisy które pani zamieszcza i w związku z tym mamy dla pani ciekawą propozycję współpracy”. Jakie przepisy do cholery?! Chcesz współpracy, to nie patrz na liczby, statystyki i inne bzdety, tylko na człowieka. Proste.



Mam dzisiaj bardzo dużą amplitudę nastroju, więc w ramach przywrócenia równowagi we wszechświecie (strasznie mi tutaj słodzicie, w dodatku często niesłusznie)  przedstawię listę moich dziwactw i innych rzeczy które przemawiają raczej na moją niekorzyść.


RANDOM SILLY THINGS ABOUT ME:
  • Jestem fatalnie zorganizowana, wszystko robię na ostatnią chwilę, rozwojowe czwartki powstają w czwartki, dzienniki praktyk drukują się 10 minut przed oddaniem a licencjat nawet nie zaczął się pisać.
  • Jestem złośliwa. Stopień mojej złośliwości jest proporcjonalny do stopnia sympatii jaką darzę daną osobę. Im bardziej kogoś lubię, tym bardziej jestem dla niego złośliwa.
  • Boję się w życiu, że będzie przeciętne i nijakie. To dużo większy strach niż ten związany z moim zdrowiem, o ile w ogóle mogę w kontekście swojej osoby używać słowa zdrowie. Chcę mieć ten mały drewniany domek, dzieci umazane masą na czekoladowe ciasto (którą potajemnie wyskrobały z miski) własny ogródek i dużo zwierząt. Brzmi strasznie przeciętnie i nudno, ale takie jest moje wymarzone życie i takie ma właśnie być. Nie żadne szybkie samochody, nowe modele smartphonów, życie do piątku i spędzanie wolnego czasu na wyprzedażach.
  • Jeśli wspomniałam już o zwierzętach, to są 3 gatunki za którymi szaleję – psy, koty i kozy. Obecnie mam tylko koty, przy czym Nina ma ten sam sposób przymilania się co koza kobiety do której kiedyś chodziłam na konie. Zastanawiałam się kiedyś,czy to marzenie (mieć 3 kozy) jest do końca moje, bo dziadek zawsze chciał mieć kozy, ale ilekroć Nina przymila się swoim kocim policzkiem widzę w niej kozę i tak, to jest to. 
  • Prawie w ogóle nie mam potrzeb materialnych.  Uświadomiłam to sobie czytają post Angeliki. Oprócz fajnego małego drewnianego domku, wszystkie rzeczy których naprawdę potrzebuję można kupić za mniej niż 3000 zł. Nie wiem, czy to znaczy, że nie dałam się wkręcić w spiralę potrzeb wytwarzanych przez media, czy raczej, że jest coś ze mną nie tak. Te 3000 zł to oczywiście bez jedzenia, rachunków i leków.
  • Nie jestem wyznawcą żadnej religii ani członkiem żadnego kościoła. Jeśli powyższe punkty nie sprowadziły was na ziemię, to tak, teraz macie powód by mnie nie lubić. 

Jest absolutnie cudowna pogoda i chyba wyjdę sobie teraz dla relaksu pokręcić trochę hula-hoop.


Zaległe komentarze obiecam przeczytać wieczorem, może wtedy się jakoś umysłowo ogarnę, bo od kilku dni nie bardzo wiem co się wokół mnie dzieje. 

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
maxcom
Gość

bardzo łatwe zadanie:) fajnie że sa poziomy:) teraz tylko trudny mnie interesuje i zajmuje:) świetne zadanie

Madelayne
Gość

Fajnie, że lubisz siebie, i tym samym wytwarzasz zaraźliwą, mobilizującą energię. Jak czytam Twoje posty mam chęć do zmian, do ruszenia tyłka ale i sprowadzenia się na ziemię, bo nasze oczekiwania są czasami zbyt wygórowane a trzeba kochać to, co się ma 🙂

Remedy
Gość

A tam Aniu przesadzasz 😀 Nie widzę w tych rzeczach nic złego, no może te złośliwości troche mnie wystraszyły haha 😀 Mnie akurat strasznie denerwuje takie zachowanie, ale jestem nieco przewrażliwiona więc wiesz.. 😀 Chociaż mam jednego znajomego który co chwila jakieś lekko złośliwe/ironiczne teksty puszcza, ale nawet to lubię, bo wiem, że nie robi tego żeby mi dokopać tylko w ten sposób okazuje swoją sympatię. Czasem mam tego dość, ale wydaje mi się, że trzeba mieć taką osobę która nie bedzie Ci słodzić co minute jak większość znajomych, bo w końcu człowiek może zrobić się zbyt wpatrzony w siebie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

popieram Madelany, twoje posty motywują i sprawiają że czuję, że powinnam coś ze sobą zrobić 😉

Hermenegilda Kociubińska
Gość

2 pierwsze podpunkty bardzo dobrze oddają i mój charakterek. A jak mnie to w sobie wkurzzaaaa. Każdy ma lepsze i gorsze dni, a Ty pamiętaj, że blog ma być dla Ciebie, a nie Ty dla bloga i nikt i nic Cię nie zmusza do ciągłego bycia "w pogotowiu" na każdy komentarz czy mail. Lepiej sobie trochę odpocząć niż pozwolić się przez to wszystko przytłoczyć i zrezygnować, bo tego nikt by nie chciał :D.
Pozdrawiam cieplutko!

MARTA.
Gość

Każdy z nas ma inne marzenia, cele w życiu, nie ma sensu porównywać się do innych. Kochaj siebie taką, jaką jesteś. Zaakceptuj to a będziesz szczęśliwa.
🙂

Słonecznik
Gość

Wychodzi na to, że jesteśmy trochę podobne 🙂 Bo trzy pierwsze punkty całkowicie do mnie pasują 😀
A co do ostatniego to nie rozumiem?? Myślisz, że czytają Cię tylko zwolennicy Ojca R. i zostaniesz za to ubiczowana?? 😉 Żart oczywiście :*
Ja niby zostałam wychowana w wierze katolickiej, ale od kilku lat nie mogę się w tym odnaleźć i myślę, że to jednak nie dla mnie, szukam dalej swojej ścieżki w aspekcie duchowym 🙂

Trzymam kciuki za powrót do zdrowia :*:*

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nieco pesymistyczny post, mam wrażenie, że masz chwilowo dość wszystkiego, ale to minie, życzę Ci tego 🙂 I zdrowia też życzę, dużo zdrowia, bo jak tego nie ma, to nic nie ma, jak to mawia mój Tata. Zaciekawiłaś mnie miłością do kóz 🙂 W sumie fajne zwierzaki, cały czas się uśmiechają, ale kiedy mój pies i myszy odeszły za tęczowy most pomyślałam, że więcej zwierząt mieć nie będę. Wolałabym anonimowo wspierać jakąś organizację, żeby nie widzieć tych smutnych oczu. Po co ja to piszę? A co do złośliwości, mam identycznie! Bywam straszliwie wredna i złośliwa, ale ci, którzy mnie znają… Czytaj więcej »

Gaffi
Gość

no i jesteś sobą i to się liczy.:))

Balbina Ogryzek
Gość

Już zastanawiałam się gdzie się podziałaś 🙂 Trzymam kciuki za zdrowie, nie daj się!:)

Jestem nieziemsko niezorganizowana, jeśli ktoś mnie przebije, to na prawdę duży wyczyn.

Widziałaś kiedyś paraliż kozy, kiedy się ją przestraszy? 😀 jak nie to zaglądnij n YouTube, ja widziałam na żywo! Lubię kozy, kiedyś je miałam jak byłam mała 😀

Życzę zdrowia przede wszystkim i humoru, też ważny!

Zostałaś u mnie wyróżniona! 🙂 http://balbinaogryzek.blogspot.com/2012/10/wyroznienie.html

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Moja babcia hipnotyzuje swoje kury 😀 Nie wiem, czy o to Ci chodzi, ale chowa kurze głowę pod skrzydło, robi mini 'karuzelę' i kura myśli, że jest martwa 😀

Balbina Ogryzek
Gość

Nie widziałam 😀 muszę poszukać na internecie, może coś takiego znajdę 😀

frombodytohair
Gość

zapraszam Cię do akcji u mnie na blogu,może weźmiesz udział;)

Aria
Gość

Jakbym czytała o sobie. Dezorganizacja, robienie wszystkiego na ostatnią chwilę, kucie w środku nocy przed klasówką – okropna cecha, utrudnia mi życie. Marzę o drewnianym domku z bali, ogródku, kuchni gdzie wiszą przeróżne zioła, czesaniu włosów swojej małej córeczki i pouczaniu syna, żeby 'nie brudził kolan trawą'. Czytuję Twojego bloga od kilku miesięcy, jest świetny. Pozdrawiam i dużo, dużo zdrowia. 🙂

Aria
Gość

No ja jestem nieco praktyczniejsza. Sama pamiętam, że po maratonie na kolanach spodnie miałam praktycznie do obcięcia i miałam więcej krótkich niż długich spodni. Ale było fajnie. : D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

300o miesięcznie bez jedzenia, leków i rachunków?

lifestyle.changePL
Gość

Dziwactwami się nie przejmuj. Czynią Cię sobą, jedyną i niepowtarzalną. Każdy je ma. 🙂 Rodzinka, dom, ogródek i zwierzęta to marzenie wielu, wielu osób i nie tylko kobiet. Człowiek tego potrzebuje, ale nie wszyscy od razu o tym wiedzą. Czasem potrzeba lat by dojrzeć do takich marzeń które dają szczęście, stabilizację i bezpieczeństwo. A co do braku miłości do pieniądza to powinnaś się cieszyć. Należysz do tych, którymi on nie zawładnął. Nie znalazłaś się w pułapce wszechobecnego konsumpcjonizmu i mając kontrolę na wszystkim możesz dyktować warunki i w tym upatrywać swojej siły. Głowa do góry!

Joanna i Pan Lew
Gość

LIFESTYLECHANGEPL dobrze ujęte – nie wszyscy od razu o tym wiedzą i gonią, gonią sami nie wiedzą za czym. Ja mam to szczęście, że znalazłam swoje szczęście, razem stworzyliśmy małego człowieka, który teraz o piątej rano śmieje się do mnie:) Aniu zgadzam się z Tobą, że ludzie nie wierzą w swoje możliwości, często ponieważ nikt im nie pomógł ich odkryć, a jeszcze częściej ponieważ dali sobie wmówić, że to ponad ich siły, umiejętności. A w ogóle to "po co im to, i tak kasy w tym nie ma". Proszę bądź nauczycielem mądrym i nie strać wrażliwości. Moje pierwsze doświadczenie jako… Czytaj więcej »

Maxi A.
Gość

Nie dość że imię takie samo to i Twój charakter pasuje do mnie jak ulał:) Już od dawna czytając miałam wrażenie ze czytam o sobie:) Niesamowite jak dwie obce osoby mogą być tak podobne:)

BogusiaM
Gość

mnie do siebie nie zniechęcasz mimo wszystko:P

kubekczekolady
Gość

Ja również uwielbiam kozy! 😀
Ja również nie gonię za dobrami materialnymi, wiadomo, że chciałabym kiedyś mieć coś więcej niż wynajmowany pokój, ale nie zabija mnie myśl, że czegoś teraz nie mam 😉

onepart0fme
Gość

ta gra w kolory wjechała mi na ambicję ;D
dzieciaki będą miały szczeście jak trafią na Ciebie 😉

Hayna
Gość

Na organizację u mnie sprawdza się jeden jedyny sposób. Opracowywanie zadań w ciągu dnia co do minuty. Nie zawsze pomaga ale zawsze coś. Nie lubię motywacji typu "jak to zrobię to zjem czekoladę". Wolę myśl "Zrobię to jak najszybciej a jak zostanie czasu to zrobię kolejne rzeczy które muszę zrobić jutro a potem będę miała wolny czas dla siebie" Czyli krótko mówiąc walka z czasem…

Lena
Gość

Już się bałam, że coś Ci się stało strasznego! Dobrze, że już jesteś, bo tęskniłam za 'wirtualną Tobą' 🙂
P.S. W pełni Cię rozumiem, też robię za 'ciocię dobrą radę' 🙂

nikt_wielki_ona
Gość

Otagowałam Cię Aniu 🙂

Barb Brussels
Gość

Lubie twojego bloga, bo ejst inny.nie wiem, podoba ,mi sie twoj ton, posty i riposty.to, ze nie skupiasz sie na makijazu tylko.lub ze jestes szczera.pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia nie raz

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z tą złośliwością "cierpię" na samo ;)) Im bardziej kogoś znam/lubię jestem da niego wredna, złośliwa, często się wkurzam itp. Ale na szczęście "dobroć" mam w tej samej proporcjonalności ;p /mo

the-GOOD-day-is-not-BAD
Gość

Strasznie fajny post : )

Previous
Podsumowanie tygodnia + TAG
Zmiany, przemyślenia, dziwne fakty.