Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

Czy na podstawie jednego miasta albo regionu mam prawo wypowiadać się na temat tego, jak odbieram dany kraj?
#Tunezja okazała się zupełnie inna na północy niż południu. Zupełnie. Ale też przecież co innego czuje turysta w Warszawie i Krakowie, nie mówiąc nawet o Tatrach czy polskiej wsi. Takiej pięknej jak Zalipie, albo tej innej - pełnej uwiązanych na łańcuchach psów o zaropiałych oczach i klientów ustawiających się rano pod sklepem by przed pracą walnąć małpkę.

Gdziekolwiek jestem w turystycznym miejscu, Freddie śpiewa w mej głowie „Is this the real life? Is this just fantasy?”. W Tunezji akurat widziałam i jedno i drugie (na zdjęciu np. „Wioska Star wars” autentyczny plan zdjęciowy, który tu został). A co widzę w innych podróżach?
Czasami więcej niż bym chciała, jak wtedy gdy przypadkiem trafiam na plażę dilerów na Karaibach.

To jeszcze przy okazji - w myśl filozofii „zacznij tu gdzie jesteś i z tym co masz” zrobiłam najbardziej low budget amatorski cosplay ever. 
Umiem też ugotować coś dla niespodziewanych gości gdy mam „światło w lodówce”. A w liceum  nie chciało mi się prowadzić zeszytu do polskiego, więc gdy musiałam przeczytać swoją wypowiedź, to tworzyłam ją na bieżąco, udając, że czytam. Nie zapomnę wzroku mojej polonistki, gdy chciała mi wpisać do zeszytu ocenę, a tam nie było nic.😂 Nigdy nikt tak płynnie nie przeszedł od chęci wstawienia piątki do jedynki. Nie pamietam to jak się skończyło :D
Nie wiem dokąd zmierza ten wpis, traktujcie to jak myślodsiewnię.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #throwbackthursday #podróżemałeiduże #podróże #wakacje #travelblogger #cosplay #lowbudgetcosplay #budgettravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #blogerka #travelgirl #matmata #starwars #rey #pustynia #sahara #tatooine #gwiezdnewojny

Czy na podstawie jednego miasta...

Jak zorganizować wycieczkę do Wilna za 100 zł?

 Wilno chciałam zobaczyć od bardzo dawna 🙂 Tak się składa, że moje studenckie lata dobiegają powoli końca i na takie wyprawy jest ostatni dzwonek. Chciałam urządzić sobie iście studencką wycieczkę – z hostelem, spaniem gdziekolwiek, wałęsaniem się i w małym budżecie.
Okazja natrafiła się niespodziewanie – koleżanka upolowała tanie bilety na polskiego busa i szukała drugiej osoby.

O szóstej rano wsiadłam więc w PolskiBus na Młocinach i ruszyłam w kierunku Wilna 😉
Jeśli chcesz odbyć tę podróż ze mną – załóż wygodne buty i w drogę! 🙂 
O 14.00 dojechałyśmy do Wilna. Na miejscu okazało się, że jest godzina 15:00 😉 Ale o tym, że zamuliłam i nie wpadłam na to, że na Litwie jest zmiana czasu, pisałam już w tekście : Wilno – co zaskoczyło mnie w stolicy Litwy?
Pierwsza rzecz jaką zrobiłam na dworcu, to zapytanie pani z okienka o rozkład jazdy do Troków. Dostałam wydruk z rozkładem w jedną i drugą stronę.
Mega miłe po nieśmiertelnym “co chce?!” albo “czego?!” na bydgoskim dworcu pks 😀

Bogatsze o cenny rozkład, ruszyłyśmy w kierunku hostelu. Oddalony jest jakieś 7 minut od dworca.  Ponieważ nie umiem czytać map, zapytałam o drogę pod Ostrą Bramę pierwszego lepszego bezdomnego. Był miły i odprowadził nas do samego celu, więc dałam mu euro i życzyłam miłego dnia. Ludzie w Wilnie byli bardzo uprzejmi i miło się z nimi gawędziło. W komentarzach pisaliście, że spotkaliście się z innymi reakcjami i że jest antypolsko. Nie wiem, może to kwestia tego, ze jestem miła, uprzejma i uśmiechnięta? Poza pocztą w Solcu kujawskim nikt nigdy do mnie nie burczy 😀

Tuż pod Ostrą Bramą znajdowało się nasze miejsce noclegu – Center Stay Hostel. Jakieś 120 metrów od Ostrej Bramy, z internetem i kuchnią. Łazienka na korytarzu, ale to studencki wypad więc żaden problem :).  My brałyśmy “dwójkę”, bo jednak zostawianie tobołków w ośmioosobowym pokoju różnie wygląda. Cena za osobę – 12 euro. Miejsce w ósemce kosztuje 8,90 euro.

Ale można też zostawić bagaże za mniej niż 2 euro – opcja dla tych, którzy nie chcą spać albo w Wilnie są tylko przejazdem.

W hostelu miła recepcjonistka mówi po polsku. Z lady warto zgarnąć mapkę i rozejrzeć się za kuponami zniżkowymi na jedzenie ;). Ale o jedzeniu i cenach w kolejnym tekście :).
Czysto, schludnie, prosto i bez luksusów. Trzeba sobie ubrać pościel i włączyć ogrzewanie.
Rzuciłyśmy rzeczy, odświeżyłyśmy się i ruszyłyśmy poznawać miasto :).
Ostra brama… i o to tyle krzyku? 😀 (tutaj nadmienię, że było bardzo zimno i większość zdjęć powstała przez przypadkowe naciśnięcie spustu migawki, bo aparat dyndał sobie na szyi :). 
Z drugiej strony Ostra Brama wygląda nieco ładniej. Jak widać po kostce brukowej – ciągle kropił deszcz ;). 
Ruszyłyśmy spokojnie na spacer wileńskimi uliczkami. Cel? Poczuć klimat miasta i namierzyć miejsce z jakimś dobrym jedzeniem :).
Po posiłku szłyśmy dalej przed siebie. Szerokie ulice i deptaki, pięknie odnowione kamienice i bardzo dużo kościołów – to najlepiej podsumowuje spacer :).
Idąc przed siebie, zobaczyłyśmy na horyzoncie wzgórze z Basztą Giedymina. Szczerze mówiąc to pomyślałam “ojej, już?” – na mapie wydawało się to bardzo daleko 😀
Wejście jest łatwe i przyjemne, ale dla leni jest też opcja podjechania sobie taką niby-windą. Było trochę mokro i stopy ślizgały się na kamieniach…ale dla celu warto 🙂
Widok na skąpane w deszczowych chmurach miasto. Na żywo piękny i wart “wspinaczki” 😀 Myślę, że wiosną lub latem jest tu bardzo pięknie!

Kilka zdjęć, selfie na tle widoczku i wracamy na dół, bo czasu mało a zaraz będzie ciemno :).

 Tak, jak doszłyśmy to już było zamknięte 😀

 Wilno nocą – wciąż ładne, wciąż puste. Nie odnotowałam pijalni wódki ani zapitych mord wyłaniających się z bram. Spokojnie, kulturalnie…i bardzo cicho :).
Potem chyba znów coś zjadłyśmy, poszłyśmy na chwilę do hostelu i drugi raz na miasto:) Ale zdjęć już brak, bo było baaaaardzo zimno!

Kojarzycie ten moment z filmu Kevin sam w domu, kiedy Kevin aby odstraszyć włamywaczy odtwarza fragment filmu w którym facet każe zabrać dupy w troki bo inaczej nafaszeruje je ołowiem? My też postanowiłyśmy zabrać dupy w Troki.

Rano grzecznie wymeldowałyśmy się z hostelu i ruszyłyśmy na dworzec 😉 Cel – Troki. Odjazd : 7:50.
Bilet normalny :1,70 euro. Studenckim można jechać tylko z kartą euro26.
Widok z autobusu :
Smutno i ponuro. Nie było tu Kazimierza Wielkiego i Wilno wciąż drewniane 😀
Po czterdziestu minutach jazdy, zatrzymałyśmy się na dworcu. Upewnienie się co do powrotów (miła pani ze złotym zębem też mówi po polsku :), spojrzenie na mapę i spacerek w kierunku zamku na wodzie.
Szłyśmy przed siebie, ulicą po lewej.
Inna zabudowa…inna epoka 😀 Czułam się, jakbym odbyła podróż w czasie. Serio. Kultura karaimska jest całkiem inna i to był ciekawy spacer.

 Takie sobie kontrasty. Tu kościół na bogato, drugi na bogaciej a ludzie mieszkają w chatkach. Na podwórkach typowy “pierdolnik”.

Domki miały fantazyjne kolory, różowe, zielone, niebieskie. Mnie szczególnie urzekł ten pająk 😀 Większość budynków miała dachy z azbestowych płyt. To się nazywa chyba eternit? 
Karaimi są podobno najmniejszą mniejszością narodową w Europie. Dawno temu, książę litewski sprowadził sobie trochę ich rodzin w okolice swojego zamku. Są to rodziny z terenów dzisiejszej Turcji, Iranu i okolic. Dzisiaj pielęgnują w Trokach swoją kulturę. Zachowała się tez ich kuchnia (pycha!). Jest to mega ciekawe, ze 30 km od stolicy Litwy, w małej miejscowości jest całkiem inny świat.
W końcu dotarłyśmy niemal na miejsce. Do zamku wiodą dwa mosty. Od Sylwestra chyba nie było tam temperatur na plusie, bo na powierzchni wciąż były przymarznięte pozostałości po fajerwerkach 🙂
Drugi most był już bardziej obiecujący. 
Uspokajam bojaźliwych – most bardzo solidny i stabilny 😀
Na miejscu okazało się, za zamek czynny dopiero od dziesiątej. no cóż…udałyśmy się na drugi spacer 😀

 Czy jest coś gorszego od krasnali ogrodowych? Te niebieskie pieńki z  pianką do uszczelniania czy jak to się tam nazywa, zamiast brody 😀 Pełno ich tam!

 Knajpka z miłym napisem. W gablocie wisiały rekomendacje klientów z całego świata.

 Na wielu domach są tabliczki głoszące, że tutaj urodził się architekt, tutaj jakiś muzyk…a ta rozczuliła mnie najbardziej :)). Boskie!

Na pewno mieszkańcy tej miejscowości mają łatwiej, jeśli chodzi o zabieranie swoich dziewczyn na romantyczne spacery, bo wiosną lub latem, czy nawet złotą jesienią – Troki muszą wyglądać przepięknie.

 W końcu kupiłam niezwykle gustowny bilet na zamek 😀 Studencki ; 2,32 euro. Nikt nie wołał karty euro26. Podobno z tym biletem wszystkie muzea na terenie Troków są za jakąs symboliczną dopłatą rzędu kilku centów. Ale była niedziela, a nas muzea niezbyt kręcą :)).

 Zamek jak zamek – ładny. Niestety spora część była w remoncie 😀

Najbardziej reprezentacyjna sala w zamku. Pilnowała jej kobieta pisząca sms-y – w innych salach pracownicy siedzą raczej dwójkami i piją kawę ;).
W zamku wszędzie było stromo i nie napstrykałam za dużo zdjęć. Schody jak w niektórych starych kamienicach. Ale całość ładnie odrestaurowana i warto zobaczyć. Spora część eksponatów dotyczy wspólnej historii z czasów gdy Polska i Litwa były jednym :).
A to już na lądzie, zamek na półwyspie. Ruiny. Przynajmniej tak nam powiedziano 😉
mam wrażenie, że na Litwie wszystkie kościoły mają cudowne, uzdrawiające obrazy lub rzeźby. 
W drodze powrotnej potestowałyśmy kuchnię karaimską i o 12:30 wsiadłyśmy do powrotnego autobusu.
Rzecz śmieszna, bo kierowca podjechał i wysiadł otworzyć luk bagażowy dla jednej pani. A pasażerowi po prostu sobie wsiedli, nie czekają na niego 😀 Potem sam kierowca nie mógł dopchać się do autobusu.
Śmiesznie 😀
Ale może to dlatego, że było zimno :).
Z powrotem drugi raz skoczyłyśmy do wielkiej hali targowej. Ja kupiłam sporo tradycyjnych przysmaków. Cieszę się, że ktoś pamięta w Europie na czym polega handel, bo sprzedawcy znają się na rzeczy. Uśmiech, targowanie się, częstowanie specjałami :).
Ale o cenach i jedzeniu innym razem 😉
Na Litwie kiszone jest chyba wszystko. Jako wielka fanka czosnku byłam zafascynowana kiszonym czosnkiem. Przypomniałam sobie jednak, że wracam polskim busem, razem z innymi ludźmi. Odpuściłam sobie ten kulinarny eksperyment dla dobra ogółu 😀 Przyznam, że po przyjeździe do domu zaraz kupiłam kiszone ogórki, zjadłam je i do wody po ogórkach wpakowałam kilka główek czosnku. Ciekawe jak będzie smakować!

Robiąc zakupy u miejscowych handlarzy człowiek świetnie się bawi. Bardzo dużo tam Polaków, np. pani która handlowała miodem od razu wyczuła, że jestem Polką i zaczęła opowiadać o tym,że ona też. Od razu kazała nam odwiedzić mogiłę Piłsudskiego. A miody miała przepyszne! Nawet jeśli 80% tych historii to tani bajer dla frajerów – i tak fajnie ;).

Zaliczyłyśmy jeszcze spacer, zjadłyśmy co nieco i o szesnastej wsiadłyśmy w powrotny bus 🙂
A, jeszcze po drodze rzuciłam okiem o co tyle krzyku z tą całą matką ostrobramską. Jest. I świeci.
Ja tego nie rozumiem, ale szanuję.
Jak widać – Wilno zobaczyłyśmy w 25 h. 
Koszt :
Polskibus x 2 = 63,50 zł
Hostel : 12 euro
Bilet autobusowy Troki-Wilno x2 – 3,40 euro
Zamek w Trokach : 2,32 euro

Co można było zrobić lepiej/taniej?
Do Wilna jeździ też SimpleExpress – można wyjechać wieczorem w z warszawy i być w Wilnie o ósmej rano. Stała cena na SE to 35 zł od osoby. Powrót można ogarnąć na 23:50 czy tam 10 minut po północy – nie trzeba wtedy nocelu i rano znów jesteśmy w Warszawie. Bilet na polskibus można upolować już za 1zł ;-).
Jak człowiek się postara, to zmieści się w stówce z jedzeniem ;-).
Ja do Wilna na pewno wrócę ;-).



poprzedni tekst: https://www.aniamaluje.com/2015/03/jaki-kolor-maja-twoje-emocje-czy-warto.html

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jaki kolor mają Twoje emocje? Czy warto być naturalnym? -40% na perfumy i 10 najlepszych….[TYGODNIK]
Jak zorganizować wycieczkę do Wilna za 100 zł?