Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Jak zorganizować wycieczkę do Wilna za 100 zł?

 Wilno chciałam zobaczyć od bardzo dawna 🙂 Tak się składa, że moje studenckie lata dobiegają powoli końca i na takie wyprawy jest ostatni dzwonek. Chciałam urządzić sobie iście studencką wycieczkę – z hostelem, spaniem gdziekolwiek, wałęsaniem się i w małym budżecie.
Okazja natrafiła się niespodziewanie – koleżanka upolowała tanie bilety na polskiego busa i szukała drugiej osoby.

O szóstej rano wsiadłam więc w PolskiBus na Młocinach i ruszyłam w kierunku Wilna 😉
Jeśli chcesz odbyć tę podróż ze mną – załóż wygodne buty i w drogę! 🙂 
O 14.00 dojechałyśmy do Wilna. Na miejscu okazało się, że jest godzina 15:00 😉 Ale o tym, że zamuliłam i nie wpadłam na to, że na Litwie jest zmiana czasu, pisałam już w tekście : Wilno – co zaskoczyło mnie w stolicy Litwy?
Pierwsza rzecz jaką zrobiłam na dworcu, to zapytanie pani z okienka o rozkład jazdy do Troków. Dostałam wydruk z rozkładem w jedną i drugą stronę.
Mega miłe po nieśmiertelnym “co chce?!” albo “czego?!” na bydgoskim dworcu pks 😀

Bogatsze o cenny rozkład, ruszyłyśmy w kierunku hostelu. Oddalony jest jakieś 7 minut od dworca.  Ponieważ nie umiem czytać map, zapytałam o drogę pod Ostrą Bramę pierwszego lepszego bezdomnego. Był miły i odprowadził nas do samego celu, więc dałam mu euro i życzyłam miłego dnia. Ludzie w Wilnie byli bardzo uprzejmi i miło się z nimi gawędziło. W komentarzach pisaliście, że spotkaliście się z innymi reakcjami i że jest antypolsko. Nie wiem, może to kwestia tego, ze jestem miła, uprzejma i uśmiechnięta? Poza pocztą w Solcu kujawskim nikt nigdy do mnie nie burczy 😀

Tuż pod Ostrą Bramą znajdowało się nasze miejsce noclegu – Center Stay Hostel. Jakieś 120 metrów od Ostrej Bramy, z internetem i kuchnią. Łazienka na korytarzu, ale to studencki wypad więc żaden problem :).  My brałyśmy “dwójkę”, bo jednak zostawianie tobołków w ośmioosobowym pokoju różnie wygląda. Cena za osobę – 12 euro. Miejsce w ósemce kosztuje 8,90 euro.

Ale można też zostawić bagaże za mniej niż 2 euro – opcja dla tych, którzy nie chcą spać albo w Wilnie są tylko przejazdem.

W hostelu miła recepcjonistka mówi po polsku. Z lady warto zgarnąć mapkę i rozejrzeć się za kuponami zniżkowymi na jedzenie ;). Ale o jedzeniu i cenach w kolejnym tekście :).
Czysto, schludnie, prosto i bez luksusów. Trzeba sobie ubrać pościel i włączyć ogrzewanie.
Rzuciłyśmy rzeczy, odświeżyłyśmy się i ruszyłyśmy poznawać miasto :).
Ostra brama… i o to tyle krzyku? 😀 (tutaj nadmienię, że było bardzo zimno i większość zdjęć powstała przez przypadkowe naciśnięcie spustu migawki, bo aparat dyndał sobie na szyi :). 
Z drugiej strony Ostra Brama wygląda nieco ładniej. Jak widać po kostce brukowej – ciągle kropił deszcz ;). 
Ruszyłyśmy spokojnie na spacer wileńskimi uliczkami. Cel? Poczuć klimat miasta i namierzyć miejsce z jakimś dobrym jedzeniem :).
Po posiłku szłyśmy dalej przed siebie. Szerokie ulice i deptaki, pięknie odnowione kamienice i bardzo dużo kościołów – to najlepiej podsumowuje spacer :).
Idąc przed siebie, zobaczyłyśmy na horyzoncie wzgórze z Basztą Giedymina. Szczerze mówiąc to pomyślałam “ojej, już?” – na mapie wydawało się to bardzo daleko 😀
Wejście jest łatwe i przyjemne, ale dla leni jest też opcja podjechania sobie taką niby-windą. Było trochę mokro i stopy ślizgały się na kamieniach…ale dla celu warto 🙂
Widok na skąpane w deszczowych chmurach miasto. Na żywo piękny i wart “wspinaczki” 😀 Myślę, że wiosną lub latem jest tu bardzo pięknie!

Kilka zdjęć, selfie na tle widoczku i wracamy na dół, bo czasu mało a zaraz będzie ciemno :).

 Tak, jak doszłyśmy to już było zamknięte 😀

 Wilno nocą – wciąż ładne, wciąż puste. Nie odnotowałam pijalni wódki ani zapitych mord wyłaniających się z bram. Spokojnie, kulturalnie…i bardzo cicho :).
Potem chyba znów coś zjadłyśmy, poszłyśmy na chwilę do hostelu i drugi raz na miasto:) Ale zdjęć już brak, bo było baaaaardzo zimno!

Kojarzycie ten moment z filmu Kevin sam w domu, kiedy Kevin aby odstraszyć włamywaczy odtwarza fragment filmu w którym facet każe zabrać dupy w troki bo inaczej nafaszeruje je ołowiem? My też postanowiłyśmy zabrać dupy w Troki.

Rano grzecznie wymeldowałyśmy się z hostelu i ruszyłyśmy na dworzec 😉 Cel – Troki. Odjazd : 7:50.
Bilet normalny :1,70 euro. Studenckim można jechać tylko z kartą euro26.
Widok z autobusu :
Smutno i ponuro. Nie było tu Kazimierza Wielkiego i Wilno wciąż drewniane 😀
Po czterdziestu minutach jazdy, zatrzymałyśmy się na dworcu. Upewnienie się co do powrotów (miła pani ze złotym zębem też mówi po polsku :), spojrzenie na mapę i spacerek w kierunku zamku na wodzie.
Szłyśmy przed siebie, ulicą po lewej.
Inna zabudowa…inna epoka 😀 Czułam się, jakbym odbyła podróż w czasie. Serio. Kultura karaimska jest całkiem inna i to był ciekawy spacer.

 Takie sobie kontrasty. Tu kościół na bogato, drugi na bogaciej a ludzie mieszkają w chatkach. Na podwórkach typowy “pierdolnik”.

Domki miały fantazyjne kolory, różowe, zielone, niebieskie. Mnie szczególnie urzekł ten pająk 😀 Większość budynków miała dachy z azbestowych płyt. To się nazywa chyba eternit? 
Karaimi są podobno najmniejszą mniejszością narodową w Europie. Dawno temu, książę litewski sprowadził sobie trochę ich rodzin w okolice swojego zamku. Są to rodziny z terenów dzisiejszej Turcji, Iranu i okolic. Dzisiaj pielęgnują w Trokach swoją kulturę. Zachowała się tez ich kuchnia (pycha!). Jest to mega ciekawe, ze 30 km od stolicy Litwy, w małej miejscowości jest całkiem inny świat.
W końcu dotarłyśmy niemal na miejsce. Do zamku wiodą dwa mosty. Od Sylwestra chyba nie było tam temperatur na plusie, bo na powierzchni wciąż były przymarznięte pozostałości po fajerwerkach 🙂
Drugi most był już bardziej obiecujący. 
Uspokajam bojaźliwych – most bardzo solidny i stabilny 😀
Na miejscu okazało się, za zamek czynny dopiero od dziesiątej. no cóż…udałyśmy się na drugi spacer 😀

 Czy jest coś gorszego od krasnali ogrodowych? Te niebieskie pieńki z  pianką do uszczelniania czy jak to się tam nazywa, zamiast brody 😀 Pełno ich tam!

 Knajpka z miłym napisem. W gablocie wisiały rekomendacje klientów z całego świata.

 Na wielu domach są tabliczki głoszące, że tutaj urodził się architekt, tutaj jakiś muzyk…a ta rozczuliła mnie najbardziej :)). Boskie!

Na pewno mieszkańcy tej miejscowości mają łatwiej, jeśli chodzi o zabieranie swoich dziewczyn na romantyczne spacery, bo wiosną lub latem, czy nawet złotą jesienią – Troki muszą wyglądać przepięknie.

 W końcu kupiłam niezwykle gustowny bilet na zamek 😀 Studencki ; 2,32 euro. Nikt nie wołał karty euro26. Podobno z tym biletem wszystkie muzea na terenie Troków są za jakąs symboliczną dopłatą rzędu kilku centów. Ale była niedziela, a nas muzea niezbyt kręcą :)).

 Zamek jak zamek – ładny. Niestety spora część była w remoncie 😀

Najbardziej reprezentacyjna sala w zamku. Pilnowała jej kobieta pisząca sms-y – w innych salach pracownicy siedzą raczej dwójkami i piją kawę ;).
W zamku wszędzie było stromo i nie napstrykałam za dużo zdjęć. Schody jak w niektórych starych kamienicach. Ale całość ładnie odrestaurowana i warto zobaczyć. Spora część eksponatów dotyczy wspólnej historii z czasów gdy Polska i Litwa były jednym :).
A to już na lądzie, zamek na półwyspie. Ruiny. Przynajmniej tak nam powiedziano 😉
mam wrażenie, że na Litwie wszystkie kościoły mają cudowne, uzdrawiające obrazy lub rzeźby. 
W drodze powrotnej potestowałyśmy kuchnię karaimską i o 12:30 wsiadłyśmy do powrotnego autobusu.
Rzecz śmieszna, bo kierowca podjechał i wysiadł otworzyć luk bagażowy dla jednej pani. A pasażerowi po prostu sobie wsiedli, nie czekają na niego 😀 Potem sam kierowca nie mógł dopchać się do autobusu.
Śmiesznie 😀
Ale może to dlatego, że było zimno :).
Z powrotem drugi raz skoczyłyśmy do wielkiej hali targowej. Ja kupiłam sporo tradycyjnych przysmaków. Cieszę się, że ktoś pamięta w Europie na czym polega handel, bo sprzedawcy znają się na rzeczy. Uśmiech, targowanie się, częstowanie specjałami :).
Ale o cenach i jedzeniu innym razem 😉
Na Litwie kiszone jest chyba wszystko. Jako wielka fanka czosnku byłam zafascynowana kiszonym czosnkiem. Przypomniałam sobie jednak, że wracam polskim busem, razem z innymi ludźmi. Odpuściłam sobie ten kulinarny eksperyment dla dobra ogółu 😀 Przyznam, że po przyjeździe do domu zaraz kupiłam kiszone ogórki, zjadłam je i do wody po ogórkach wpakowałam kilka główek czosnku. Ciekawe jak będzie smakować!

Robiąc zakupy u miejscowych handlarzy człowiek świetnie się bawi. Bardzo dużo tam Polaków, np. pani która handlowała miodem od razu wyczuła, że jestem Polką i zaczęła opowiadać o tym,że ona też. Od razu kazała nam odwiedzić mogiłę Piłsudskiego. A miody miała przepyszne! Nawet jeśli 80% tych historii to tani bajer dla frajerów – i tak fajnie ;).

Zaliczyłyśmy jeszcze spacer, zjadłyśmy co nieco i o szesnastej wsiadłyśmy w powrotny bus 🙂
A, jeszcze po drodze rzuciłam okiem o co tyle krzyku z tą całą matką ostrobramską. Jest. I świeci.
Ja tego nie rozumiem, ale szanuję.
Jak widać – Wilno zobaczyłyśmy w 25 h. 
Koszt :
Polskibus x 2 = 63,50 zł
Hostel : 12 euro
Bilet autobusowy Troki-Wilno x2 – 3,40 euro
Zamek w Trokach : 2,32 euro

Co można było zrobić lepiej/taniej?
Do Wilna jeździ też SimpleExpress – można wyjechać wieczorem w z warszawy i być w Wilnie o ósmej rano. Stała cena na SE to 35 zł od osoby. Powrót można ogarnąć na 23:50 czy tam 10 minut po północy – nie trzeba wtedy nocelu i rano znów jesteśmy w Warszawie. Bilet na polskibus można upolować już za 1zł ;-).
Jak człowiek się postara, to zmieści się w stówce z jedzeniem ;-).
Ja do Wilna na pewno wrócę ;-).



poprzedni tekst: https://www.aniamaluje.com/2015/03/jaki-kolor-maja-twoje-emocje-czy-warto.html

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

XOXO

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jaki kolor mają Twoje emocje? Czy warto być naturalnym? -40% na perfumy i 10 najlepszych….[TYGODNIK]
Jak zorganizować wycieczkę do Wilna za 100 zł?