Ktoś mi napisał, że #Bangkok to syf, brudne miejsca z jedzeniem i szczury. „Sam jesteś syf” pomyślałam najpierw🙈 a potem stwierdziłam, że po prostu pokażę inne oblicze miasta.
Ja mam teraz taki mindset, że obecnie cieszy mnie nawet wycieczka do śmietnika (kwitną forsycje!) ale w podróży doświadczysz tego, co jest w Tobie, serio!
Jeden na Bali odnajdzie swoją duchowość, drugi smoothie bowla z ładną łyżeczką, trzeciego zachwycą fale a czwartego wodospady. Piąty będzie się cieszył, że z jego zachodnią pensją jest tanio i może robić co chce, bo stać go na mandaty. Znaczy - łapówki, nie znam nikogo kto zapłacił mandat na Bali, nawet jadąc napruty bez kasku.

Z Bangkokiem i każdym innym miejscem na ziemi jest tak samo. Znajdziesz to, czego szukasz, albo co przyciągasz swoim zachowaniem. Ja zawsze znajduję przygody!
A to jedzenie... nie tylko wyglądało, ale też smakowało. Sernik z cheddara to był taki foodgasm, że oglądając te zdjęcia aż się ślinię! Na wyżerkę zabrałam @justdeliciousx - trochę dlatego, że jest super, trochę dlatego, że mogłyśmy się dzielić i więcej spróbować🙈 ale Justyna jest dobrą kompanką foodgazmicznych wypraw, więc się nawet nie zastanawiała😁

Jedzenie było wyśmienite, ale ja lubię być nim dostymulowana, lubię jak coś ma różne smaki jednocześnie, jak ma różne faktury i tekstury, jak coś jest jednocześnie kremowe i miło rozpływa się po brzuszku, ale też ma coś chrupiącego. Kremowa jajecznica z plastrem boczku cieszy mnie tak samo jak... Burger z maczka🤣 może nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji, ale uwielbiam, cóż począć 🙈
Więcej na stories!
#foodporn #bangkok #cafebangkok #cafehoppingbkk #foodlover #omnomnom #slodkosci #cukiernia #ciastka #ciasto #podrozemaleiduze #podróże

Ktoś mi napisał, że #Bangkok...

Na bloga wskoczyły 3 propozycje filmów na wieczór, po których mam nadzieję, każda dziewczyna czytająca mojego bloga będzie mieć jakieś przemyślenia. A już najlepiej jak  wyrośnie z pomysłów na manipulacyjne „ja mu pokażę” i inne żenujące gierki, które tak ochoczo podpowiadają koleżanki przy winie😉

Ja tymczasem odkładam telefon (nie ma wstępu do łóżka przed snem!) i zamierzam przeczytać chociaż rozdział książki zanim zasnę po całym dniu zasuwania.
Straciłam przez tego wirusa masę projektów i nie kryję - boli! Ale chwyciłam się zaraz za inne rzeczy i nie mam czasu rozpaczać nad tamtym, trzeba iść do przodu. To jest moment na poprawienie CV, potrenowanie do rozmów kwalifikacyjnych, nauczenie się obsługi nowego programu - polecam bardzo niedoceniany profil @dorisinsocialmedia, która zdradza naprawdę fajne wskazówki jako specjalistka od Linked In. Na rekrutacji zna się jak mało kto, a wiedzą dzieli się za darmo na insta.
Dobrej nocy!
#kwarantanna #bangkok #podróże #podrozemaleiduze #kiedytobylo #filmy #aniamaluje

Na bloga wskoczyły 3 propozycje...

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Jak zorganizować wycieczkę do Wilna za 100 zł?

 Wilno chciałam zobaczyć od bardzo dawna 🙂 Tak się składa, że moje studenckie lata dobiegają powoli końca i na takie wyprawy jest ostatni dzwonek. Chciałam urządzić sobie iście studencką wycieczkę – z hostelem, spaniem gdziekolwiek, wałęsaniem się i w małym budżecie.
Okazja natrafiła się niespodziewanie – koleżanka upolowała tanie bilety na polskiego busa i szukała drugiej osoby.

O szóstej rano wsiadłam więc w PolskiBus na Młocinach i ruszyłam w kierunku Wilna 😉
Jeśli chcesz odbyć tę podróż ze mną – załóż wygodne buty i w drogę! 🙂 
O 14.00 dojechałyśmy do Wilna. Na miejscu okazało się, że jest godzina 15:00 😉 Ale o tym, że zamuliłam i nie wpadłam na to, że na Litwie jest zmiana czasu, pisałam już w tekście : Wilno – co zaskoczyło mnie w stolicy Litwy?
Pierwsza rzecz jaką zrobiłam na dworcu, to zapytanie pani z okienka o rozkład jazdy do Troków. Dostałam wydruk z rozkładem w jedną i drugą stronę.
Mega miłe po nieśmiertelnym “co chce?!” albo “czego?!” na bydgoskim dworcu pks 😀

Bogatsze o cenny rozkład, ruszyłyśmy w kierunku hostelu. Oddalony jest jakieś 7 minut od dworca.  Ponieważ nie umiem czytać map, zapytałam o drogę pod Ostrą Bramę pierwszego lepszego bezdomnego. Był miły i odprowadził nas do samego celu, więc dałam mu euro i życzyłam miłego dnia. Ludzie w Wilnie byli bardzo uprzejmi i miło się z nimi gawędziło. W komentarzach pisaliście, że spotkaliście się z innymi reakcjami i że jest antypolsko. Nie wiem, może to kwestia tego, ze jestem miła, uprzejma i uśmiechnięta? Poza pocztą w Solcu kujawskim nikt nigdy do mnie nie burczy 😀

Tuż pod Ostrą Bramą znajdowało się nasze miejsce noclegu – Center Stay Hostel. Jakieś 120 metrów od Ostrej Bramy, z internetem i kuchnią. Łazienka na korytarzu, ale to studencki wypad więc żaden problem :).  My brałyśmy “dwójkę”, bo jednak zostawianie tobołków w ośmioosobowym pokoju różnie wygląda. Cena za osobę – 12 euro. Miejsce w ósemce kosztuje 8,90 euro.

Ale można też zostawić bagaże za mniej niż 2 euro – opcja dla tych, którzy nie chcą spać albo w Wilnie są tylko przejazdem.

W hostelu miła recepcjonistka mówi po polsku. Z lady warto zgarnąć mapkę i rozejrzeć się za kuponami zniżkowymi na jedzenie ;). Ale o jedzeniu i cenach w kolejnym tekście :).
Czysto, schludnie, prosto i bez luksusów. Trzeba sobie ubrać pościel i włączyć ogrzewanie.
Rzuciłyśmy rzeczy, odświeżyłyśmy się i ruszyłyśmy poznawać miasto :).
Ostra brama… i o to tyle krzyku? 😀 (tutaj nadmienię, że było bardzo zimno i większość zdjęć powstała przez przypadkowe naciśnięcie spustu migawki, bo aparat dyndał sobie na szyi :). 
Z drugiej strony Ostra Brama wygląda nieco ładniej. Jak widać po kostce brukowej – ciągle kropił deszcz ;). 
Ruszyłyśmy spokojnie na spacer wileńskimi uliczkami. Cel? Poczuć klimat miasta i namierzyć miejsce z jakimś dobrym jedzeniem :).
Po posiłku szłyśmy dalej przed siebie. Szerokie ulice i deptaki, pięknie odnowione kamienice i bardzo dużo kościołów – to najlepiej podsumowuje spacer :).
Idąc przed siebie, zobaczyłyśmy na horyzoncie wzgórze z Basztą Giedymina. Szczerze mówiąc to pomyślałam “ojej, już?” – na mapie wydawało się to bardzo daleko 😀
Wejście jest łatwe i przyjemne, ale dla leni jest też opcja podjechania sobie taką niby-windą. Było trochę mokro i stopy ślizgały się na kamieniach…ale dla celu warto 🙂
Widok na skąpane w deszczowych chmurach miasto. Na żywo piękny i wart “wspinaczki” 😀 Myślę, że wiosną lub latem jest tu bardzo pięknie!

Kilka zdjęć, selfie na tle widoczku i wracamy na dół, bo czasu mało a zaraz będzie ciemno :).

 Tak, jak doszłyśmy to już było zamknięte 😀

 Wilno nocą – wciąż ładne, wciąż puste. Nie odnotowałam pijalni wódki ani zapitych mord wyłaniających się z bram. Spokojnie, kulturalnie…i bardzo cicho :).
Potem chyba znów coś zjadłyśmy, poszłyśmy na chwilę do hostelu i drugi raz na miasto:) Ale zdjęć już brak, bo było baaaaardzo zimno!

Kojarzycie ten moment z filmu Kevin sam w domu, kiedy Kevin aby odstraszyć włamywaczy odtwarza fragment filmu w którym facet każe zabrać dupy w troki bo inaczej nafaszeruje je ołowiem? My też postanowiłyśmy zabrać dupy w Troki.

Rano grzecznie wymeldowałyśmy się z hostelu i ruszyłyśmy na dworzec 😉 Cel – Troki. Odjazd : 7:50.
Bilet normalny :1,70 euro. Studenckim można jechać tylko z kartą euro26.
Widok z autobusu :
Smutno i ponuro. Nie było tu Kazimierza Wielkiego i Wilno wciąż drewniane 😀
Po czterdziestu minutach jazdy, zatrzymałyśmy się na dworcu. Upewnienie się co do powrotów (miła pani ze złotym zębem też mówi po polsku :), spojrzenie na mapę i spacerek w kierunku zamku na wodzie.
Szłyśmy przed siebie, ulicą po lewej.
Inna zabudowa…inna epoka 😀 Czułam się, jakbym odbyła podróż w czasie. Serio. Kultura karaimska jest całkiem inna i to był ciekawy spacer.

 Takie sobie kontrasty. Tu kościół na bogato, drugi na bogaciej a ludzie mieszkają w chatkach. Na podwórkach typowy “pierdolnik”.

Domki miały fantazyjne kolory, różowe, zielone, niebieskie. Mnie szczególnie urzekł ten pająk 😀 Większość budynków miała dachy z azbestowych płyt. To się nazywa chyba eternit? 
Karaimi są podobno najmniejszą mniejszością narodową w Europie. Dawno temu, książę litewski sprowadził sobie trochę ich rodzin w okolice swojego zamku. Są to rodziny z terenów dzisiejszej Turcji, Iranu i okolic. Dzisiaj pielęgnują w Trokach swoją kulturę. Zachowała się tez ich kuchnia (pycha!). Jest to mega ciekawe, ze 30 km od stolicy Litwy, w małej miejscowości jest całkiem inny świat.
W końcu dotarłyśmy niemal na miejsce. Do zamku wiodą dwa mosty. Od Sylwestra chyba nie było tam temperatur na plusie, bo na powierzchni wciąż były przymarznięte pozostałości po fajerwerkach 🙂
Drugi most był już bardziej obiecujący. 
Uspokajam bojaźliwych – most bardzo solidny i stabilny 😀
Na miejscu okazało się, za zamek czynny dopiero od dziesiątej. no cóż…udałyśmy się na drugi spacer 😀

 Czy jest coś gorszego od krasnali ogrodowych? Te niebieskie pieńki z  pianką do uszczelniania czy jak to się tam nazywa, zamiast brody 😀 Pełno ich tam!

 Knajpka z miłym napisem. W gablocie wisiały rekomendacje klientów z całego świata.

 Na wielu domach są tabliczki głoszące, że tutaj urodził się architekt, tutaj jakiś muzyk…a ta rozczuliła mnie najbardziej :)). Boskie!

Na pewno mieszkańcy tej miejscowości mają łatwiej, jeśli chodzi o zabieranie swoich dziewczyn na romantyczne spacery, bo wiosną lub latem, czy nawet złotą jesienią – Troki muszą wyglądać przepięknie.

 W końcu kupiłam niezwykle gustowny bilet na zamek 😀 Studencki ; 2,32 euro. Nikt nie wołał karty euro26. Podobno z tym biletem wszystkie muzea na terenie Troków są za jakąs symboliczną dopłatą rzędu kilku centów. Ale była niedziela, a nas muzea niezbyt kręcą :)).

 Zamek jak zamek – ładny. Niestety spora część była w remoncie 😀

Najbardziej reprezentacyjna sala w zamku. Pilnowała jej kobieta pisząca sms-y – w innych salach pracownicy siedzą raczej dwójkami i piją kawę ;).
W zamku wszędzie było stromo i nie napstrykałam za dużo zdjęć. Schody jak w niektórych starych kamienicach. Ale całość ładnie odrestaurowana i warto zobaczyć. Spora część eksponatów dotyczy wspólnej historii z czasów gdy Polska i Litwa były jednym :).
A to już na lądzie, zamek na półwyspie. Ruiny. Przynajmniej tak nam powiedziano 😉
mam wrażenie, że na Litwie wszystkie kościoły mają cudowne, uzdrawiające obrazy lub rzeźby. 
W drodze powrotnej potestowałyśmy kuchnię karaimską i o 12:30 wsiadłyśmy do powrotnego autobusu.
Rzecz śmieszna, bo kierowca podjechał i wysiadł otworzyć luk bagażowy dla jednej pani. A pasażerowi po prostu sobie wsiedli, nie czekają na niego 😀 Potem sam kierowca nie mógł dopchać się do autobusu.
Śmiesznie 😀
Ale może to dlatego, że było zimno :).
Z powrotem drugi raz skoczyłyśmy do wielkiej hali targowej. Ja kupiłam sporo tradycyjnych przysmaków. Cieszę się, że ktoś pamięta w Europie na czym polega handel, bo sprzedawcy znają się na rzeczy. Uśmiech, targowanie się, częstowanie specjałami :).
Ale o cenach i jedzeniu innym razem 😉
Na Litwie kiszone jest chyba wszystko. Jako wielka fanka czosnku byłam zafascynowana kiszonym czosnkiem. Przypomniałam sobie jednak, że wracam polskim busem, razem z innymi ludźmi. Odpuściłam sobie ten kulinarny eksperyment dla dobra ogółu 😀 Przyznam, że po przyjeździe do domu zaraz kupiłam kiszone ogórki, zjadłam je i do wody po ogórkach wpakowałam kilka główek czosnku. Ciekawe jak będzie smakować!

Robiąc zakupy u miejscowych handlarzy człowiek świetnie się bawi. Bardzo dużo tam Polaków, np. pani która handlowała miodem od razu wyczuła, że jestem Polką i zaczęła opowiadać o tym,że ona też. Od razu kazała nam odwiedzić mogiłę Piłsudskiego. A miody miała przepyszne! Nawet jeśli 80% tych historii to tani bajer dla frajerów – i tak fajnie ;).

Zaliczyłyśmy jeszcze spacer, zjadłyśmy co nieco i o szesnastej wsiadłyśmy w powrotny bus 🙂
A, jeszcze po drodze rzuciłam okiem o co tyle krzyku z tą całą matką ostrobramską. Jest. I świeci.
Ja tego nie rozumiem, ale szanuję.
Jak widać – Wilno zobaczyłyśmy w 25 h. 
Koszt :
Polskibus x 2 = 63,50 zł
Hostel : 12 euro
Bilet autobusowy Troki-Wilno x2 – 3,40 euro
Zamek w Trokach : 2,32 euro

Co można było zrobić lepiej/taniej?
Do Wilna jeździ też SimpleExpress – można wyjechać wieczorem w z warszawy i być w Wilnie o ósmej rano. Stała cena na SE to 35 zł od osoby. Powrót można ogarnąć na 23:50 czy tam 10 minut po północy – nie trzeba wtedy nocelu i rano znów jesteśmy w Warszawie. Bilet na polskibus można upolować już za 1zł ;-).
Jak człowiek się postara, to zmieści się w stówce z jedzeniem ;-).
Ja do Wilna na pewno wrócę ;-).



poprzedni tekst: https://www.aniamaluje.com/2015/03/jaki-kolor-maja-twoje-emocje-czy-warto.html

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania
Previous
Jaki kolor mają Twoje emocje? Czy warto być naturalnym? -40% na perfumy i 10 najlepszych….[TYGODNIK]
Jak zorganizować wycieczkę do Wilna za 100 zł?