Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Gdy pocisz się jak świnia…

Pot leci z Ciebie ciurkiem? A może chcesz się dowiedzieć, czy stosowanie blokerów jest bezpieczne? Czym kierować się wybierając antyperspirant i jak sprawić, aby problem z potliwością nie był tak uciążliwy? No i jeszcze jedno…co z tymi tabletkami?

Wiele pytań, prawda? Postaram się  jak najrzetelniej na nie odpowiedzieć. Ale najpierw uświadom sobie jedno. Pot jest potrzebny.
Niefajnie, prawda? Niby tak ale… jesteśmy zaprojektowani jak idealna maszyna. Kiedy się przegrzewamy, organizm włącza naturalną “klimę” czyli pot, który schładza ciało. Dodatkowo z potem pozbywamy się toksyn. I tu jest pies pogrzebany. Informacja o detoksykacji jest szalenie istotna. Może zabrzmi to okropnie, ale nasze ciało mnie gdzieś fakt, czy jesteś na rozmowie kwalifikacyjnej czy wybierasz się na randkę – zależy ma na PRZETRWANIU. Nie zamierza kąpać się w toksynach.
Z naszego “przyziemnego” punktu widzenia nie jest to fajne. Wiecie, YOLO, pieprzyćkonsekwencje  i tak dalej, jesteśmy nastawieni na efektu tu i teraz, bez myślenia o przyszłości. Spoko, też taka jestem, nie lubię śmierdzieć potem. To nie jest fajne.
Ale teraz informacja numer dwa. Pot zdrowego człowieka jest bezwonny. Pot niby generalnie jest bezwonny, a śmierdzą dopiero bakterie ale… znam ludzi którzy – nie bójmy się tego słowa – cuchną w sekundę po spoceniu się.
Będzie przykład. Znajomy mojej babci. Śmierdzi zawsze najtańszymi papierosami, ostatnia nazwa którą zapamiętałam to “tigery” (wymawia to tak, jak się pisze, nie przez “aj” :)). Do tego chodzi w okropnej, prawdopodobnie stylonowej koszuli. Zero wentylacji. Żywi się głównie tanimi mielonkami. Z oszczędności, ale nie dlatego, że nie ma kasy, bo ma. Dusigrosz. Ów znajomy babki po prostu CAPI. Zawsze wiem, że był u babci bo to czuć.
Anatomia problemu : materiał który nie oddycha. Tragedia. Niestety, nie tylko stylon taki jest (wiecie, te wszystkie peerelowskie koszule w których człowiek się gotuje …) Obecnie robiąc spacer po sieciówkach ciężko znaleźć coś, co ze sztucznej tkaniny nie jest. Jeśli masz wybór, staraj się sięgać po oddychające materiały, jak bawełna czy len. Ja je uwielbiam, ale święta nie jestem i też mam kilka bardzo sztucznych ubrań, nie mówię, że nie. Jednak człowiek, który ma duży problem z potliwością powinien ich unikać.
Okropna, reklama, prawda? :))
Papierosy – nie rozumiem ludzi, którzy palą. Ich wybór, nie będę moralizować. Człowiek który kocha siebie, nie robi sobie takich rzeczy. Oczywistym jest fakt, że paląc, będziesz pocić się i śmierdzieć bardziej (toksyny). 
Bardzo przetworzona żywność. Jak np. te nieszczęsne mielonki. Uwielbiam te argumenty bardzo mięsożernych osób “nie będę sojów jeść” (to słowa owego człowieka :D) – w tych tanich mielonkach jest więcej soi jak mięsa. A jeśli mięso, to MOM, czyli zmielone odpady typu skóra.
Oto gif z “Jak to jest zrobione” o parówkach :
Smacznego!
Jedząc mocno przetworzoną żywność, siłą rzeczy, będziemy pozbywać się większej ilości toksyn. Ciężko pachnieć fiołkami kiedy wcina się kupy. Tzn. parówki.
Co jeszcze wzmaga potliwość? 
Kofeina. Niestety, to jest zła wiadomość dla wielbicieli kawy i herbaty. Ale nikt nie każe rezygnować, wystarczy zachować umiar, i stosować inne sposoby walki z nadmierną potliwością. Chociaż to nie ona jest tu wrogiem ;-))
Jest wielu zwolenników tezy, że ograniczenie mięsa i białek minimalizuje potliwość, ale nic mi o tym nie wiadomo. Wiem za to, że “smrodek” potu wzmaga cebula i czosnek. A to zła wiadomość dla mnie, bo oba warzywa uwielbiam.
Jeśli pocisz się mocno, a śmierdzisz ostro, zastanów się, czym się żywisz. Potraktuj pot jako element diagnozy. Śmierdzę, więc coś jest nie tak, moje ciało mnie ostrzega. Postaraj się nie walczyć z potem, a z tym, co sprawia, że tak cuchnie.  Cuchnący pot może też świadczyć o chorobach, np. cukrzycy, czy problemach z tarczycą.
I tutaj przychodzi “cudowne” rozwiązanie XXI wieku. Tabletki na nadmierną potliwość… człowieku, proszę Cię, nie idź tą drogą! W przyrodzie nic ginie. Jak zablokujesz toksynom drogę ucieczki, to znajdą dla siebie inne miejsce. Zapewne mniej fajne, ale to Twój wybór.
OK, ale dobrze wiemy, że śmierdzący pot jest uciążliwy i niefajny. Zapewniam Cię, ze Twoje ciało nie robi Ci tego na złość, jest totalnie odwrotnie, jest Twoim przyjacielem i chce Ci służyć jak najdłużej, więc wyrzuca toksyny. Zakładam, że nie jesz w 100% czysto, nie rezygnujesz świadomie z niepotrzebnego stresu i nie zrezygnowałeś ze wszystkich sztucznych tkanin.
Rozumiem. I na to są sposoby.
  • pij dużo wody. Nie odwadniaj się. Pij. Wart też wprowadzić do diety napary ziołowych, np. z mięty, pokrzywy czy rumianku.
  • odrzuć niepotrzebny stres. Dobrym rozwiązaniem są ćwiczenia relaksacyjne, joga, medytacja. Stres->adrenalina->pot. Po co Ci to?
  • Do kąpieli możesz dodawać korę dębu, korę brzozy, rumianek lub szałwię. O szczegóły zapytaj sprzedawcę w sklepie zielarskim, wszystko Ci wytłumaczy 🙂
  • A może by tak…akupunktura? Albo dobry masaż? Odblokuj zablokowane mięśnie, rozluźnij ciało, pozwól energii swobodnie krążyć po ciele, nie blokuj jej.
  • Zimny prysznic. Świetnie detoksykuje, jak pozbędziesz się części toksyn rano, pod chłodnym strumieniem, to potem będzie mniej “balastu” do zrzucenia 😉
  • Noś dobrą bieliznę. Zimą możesz nosić termoaktywne koszulki, w aptece można kupić specjalne, bezuciskowe skarpetki które w dodatku są antybakteryjne. Para kosztuje ok 10 zł najmniej, więc to nie “5zł za 5 par” na targowisku, ale kiedy słuchałam jeszcze lekarzy i dawałam faszerować się lekami sterydowymi przetestowałam i szczerze polecam.
  • wychodź z domu na czas, żebyś nie musiał biec. Banalne, ale COŚ w tym zdecydowanie jest 🙂

inne: Luźne kroje ubrań. W torebce możesz nosić maleńki ręczniczek (i tak nosisz tam wszystko) i co jakiś czas możesz się w toalecie w pracy, na uczelni czy w galerii handlowej podmyć. Lub użyć chusteczkę nawilżaną. Można też naklejać specjalne wkładki absorbujące pot, które mocuje się w rękawie. Z domowych sposobów jeszcze przecieranie pocących się miejsc wacikiem zanurzonym w roztworze wodnym sody oczyszczonej lub rozpuszczonej w wodzie kropli olejku z drzewa herbacianego.

Been there, done that.
Skąd pomysł, abym pisała Wam o potliwości? Sprzątałam w łazience i znalazłam takie coś:
Wszystko z mojego domu. Moja jest ostatnia buteleczka 🙂
Nivea to mój zapach dzieciństwa. Całą młodość używałam “kulek” Nivei. Lubię ten pudrowy zapach 🙂
Ziaja sensitiv, bezpieczniejszy, łagodniejszy, ma neutralny zapach.
Kontrowersyjny produkt. Nakłada się się najpierw co 2-3 dni, a potem tylko 1-2 razy w tygodniu. Bloker BLOKUJE wydzielanie potu. Zaraz opiszę to szerzej.
Crystal essence, naturalny antyperspirant o zapachu granatu. Moim zdaniem nie pachnie niczym. Jest płynny i….nie redukuje pocenie. Całkowicie neutralizuje zapach potu.
Co zatem polecam?
Wszystko i nic. Najbezpieczniejszy jest ałun, czyli ten kryształ z apteki. Kosztuje ok 20 zł i starcza na…lata. Serio. Mój się pokruszył w podróży, więc kupiłam i właśnie wykończyłam ten “crystal essence”. Jest dobry, ale… mnie problem nadmiernej potliwości JUŻ nie dotyczy. Rozumiem jednak sytuację osób, których wciąż tak. Kiedy brałam leki, mój pot po prostu śmierdział. Mimo niskich temperatur ciała pociłam się ostro i nie byłam z tego faktu zadowolona. Nivea i inne antyperspiranty nie dawały rady. Stosowałam też jakiś bloker z Vichy, Etiaxil… no właśnie, tutaj tych kilka słów. Jak stosowałam etiaxil, koleżanka poleciła mi tańszy bloker. To jest chyba to samo w składzie, działały podobnie. Po czasie dzwoni do mnie  z ostrzeżeniem, że nabawiła się wrzodów pod pachami…
Nic dziwnego. Blokery (bez względu na nazwę) blokują kanaliki odprowadzające pot. To jak z pryszczem czy zaskórnikiem, gumą do żucia przeciekającego kranu nie zatkasz.
Gorąco zachęcam do zmiany nawyków na zdrowsze. Do tego znam fajny sposób na potliwość stóp
Dlaczego ałun? Jest bezwonny, bardzo ekonomiczny, całkowicie naturalny, nie zawiera groźnej chemii, nie pachnie (więc nie koliduje z perfumami), można nim posmyrać każdą część ciała. Usunie także brzydki zapach z dłoni (np. po skrobaniu ryby, true story :)).
Nie jestem oczywiście eko-świerką i jak mam ważne wyjście, czasami zastosuję “normalny” antyperspirant. Raz na jakiś czas.
Dbam jednak o bardzo dokładne jego zmycie.
Blokery i tabletki na potliwość NIE SĄ bezpieczne. Nawet jeśli teraz mówisz “stosuję i nic mi nie jest” (ulubiony tekst palaczy), to tak naprawdę nie wiesz, co się dzieje w środku. Te toksyny gdzieś się muszą podziać, wierz mi 🙂


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

PS. Zachęcam do głosowania na moją książkę, to jeden klik 😉 tytuł “Jak stać się szczęśliwym człowiekiem”, pierwsza na liście 🙂
Uściski, Ania

157
Dodaj komentarz

avatar
59 Comment threads
98 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujeantyperspirantbognyprogramSeldirima Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

to ja jestem od tego Etiaxilu 🙂 Niestety, po przygodach z bardzo bolesnymi wrzodami nigdy do tego nie wrócę 🙁 Nie polecam nikomu! Justyna

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja dodam jeszcze: raz na jakiś czas sauna 🙂 I ruch fizyczny. Bardzo przydatny tekst
Zagłosowane, trzymam kciuki, mam nadzieję, że Twoi czytelnicy mają serce i też to zrobią 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kurcze, chyba nic mnie tak nie odrzuciło do tej pory od palenia jak Twój tekst. Z tym, że u mnie nie ma tak dużego problemu z nieprzyjemną wonią, a tym, że zwyczajnie się ze mnie leje. Do szały doprowadza mnie, gdy na wiosne mam mokry brzuch od potu, mimo że nie jest gorąco, a mam przewiewną bawełnianą koszulkę

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Co jesz, tym pachniesz :-/ jezeli jestes koneserem smierdzacych serow… nokoments

dominika0001
Gość

3 głosy poszły 🙂

Mila
Gość

Ja miałam problem z nad potliwością jakiś czas temu i pomógł mi Bloker… ale nie fizycznie, a raczej psychicznie! Pociłam się i zawsze stresowałam, że brzydko pachnie, że widać plamy itp. zaczęłam go używać i po prostu problem przestał istnieć, teraz stosuję go raz w miesiącu, czasami raz na dwa miesiące 😉 czyli efekt żaden, ale po prostu się już tak nie stresuję i przez to mniej się pocę. W razie czego wiem, że Bloker mi pomoże i podchodzę do tego problemu na luzie. A teraz nawet nie używam antyperspirantów codziennie 🙂 U mnie stres odgrywał wielką rolę w poceniu… Czytaj więcej »

dominika0001
Gość

no i znowu prowadzisz 🙂

Artinowy Świat
Gość

Zaintrygowałaś mnie tym ałun-em (dobra nigdy nie byłam dobra w odmienianiu nazw których nie znam ;x) Mogłabyś szerzej opisać jak się go stosuje, czy codziennie, czy co jakiś czas? Na stópki też powinien podziałać, prawda?

akusiewicz
Gość

Jak zaczęłam chodzić na siłownie to zaczęłam pocić się jak świnka, bez zapachu, chodzi o ilość :D. Ale przestałam chodzić i wróciło do normy. A zmieniając temat, dzięki Tobie, i tłusteżycie, próbuje walczyć z trwającą 2 miesiące anginą czymś innym niż antybiotykami. Po miesiącu brania leków, teraz dopóki mogę przełykać ślinę do lekarza nie pójde, zwłaszcza że już usłyszałam że migdałki niepotrzebne i choruję, to wyciąć i po problemie. A to tak niestety nie działa. Dziwne że lekarze taki bullshit wciskają ludziom nadal. Zatem dziękuję za inspiracje 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jakieś materiały świadczące o tym, że wycięcie migdałków nie działa (nie pytam z przekąsem, sama jestem bardzo zainteresowana tematem – ciągłe anginy to u mnie norma)?
A co robić jeśli w migdałkach utworzyły się kratery, w których gromadzi się flegma i resztki jedzenia?

akusiewicz
Gość

Jak ssalam to mialam wrazenie ze pigarszalo mi to co sie dzialo, ale moze wroce jak troche sie toto uspokoi. Nie robiłam nic, zainteresuje sie tematem, bo anginy to nie jedna dzwina rzecz u mnie i nie wiem czy to przez antybiotyki czy cos innego. Psikam tantum tylko tez mam wrazenie ze wida z kctem i miodem lepiej mnie znieczula niz to. A wyciecie migdalow dziala, oczywiście, jak wytniesz to wiecej nie zachorujesz na angine bo nie masz migdalkow:D jak przeszkadzaja w większym stopniu to mysle ze mozna wyciac, ja sie przed tym bronie bo nie uwazam ze jak pierwszy… Czytaj więcej »

out of mind
Gość

Też jestem ciekawa, czy masz jakiś pomysł Aniu na poradzenie sobie z uciążliwymi dziurami w migdałach, które zbierają co popadnie. Efekt uboczny comiesięcznych angin przechodzonych w dzieciństwie.

Ewa
Gość

Moim zdaniem kluczem jest dokładne wyleczenie anginy, a potem zapobieganie. 😉 Zwolnić tempo życia, zrobić antybiotykogram, wybrać dopasowany antybiotyk, zostać na ten czas i kilka dni więcej w domu. Jednocześnie zacząć uzupełniać florę bakteryjną, jeść dużo naturalnych antybiotyków (czosnek, cebula), napotna herbatka z kwiatu lipy, wyleżeć wszystko. Mniej więcej właśnie tak zrobiłam podczas ostatniego chorowania kilka lat temu, bo miałam dość wiecznych angin (często co 2 tygodnie, miesiąc, nawet w wakacje). I potem już tylko walczyłam i nadal walczę o poprawę odporności. Teraz, gdy sporadycznie mnie coś próbuje "rozkładać", zwalniam tempo i biorę wolny dzień albo ograniczam się do niezbędnego… Czytaj więcej »

Ewa
Gość

Zapomniałam dodać, a jest to świetny babciny sposób. stosuję go, gdy tylko coś zaczyna się dziać.
Płukanie gardła wodą z solą. Proste i tanie, choć niezbyt przyjemne. Działa bakteriobójczo. Najlepiej zabieg powtarzać kilka razy dziennie, np. każdorazowo przy okazji wizyty w łazience. Ewentualnie coś bardziej podobnego składem do aerozoli, też do płukania gardła – Gargarin. Moim zdaniem płukanka sprawdza się bardziej od psiukaczy, bo pozwala na lepszy dostęp do wszystkich powierzchni gardła i migdałków.

Jeśli jest jakiś magiczny sposób na kratery w migdałkach to chętnie przetestuję! Irytujące jest to zbieranie sie w nich flegmy ;/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Solą fizjologiczną też można oczyszczać gardlo, tak samo jak nos, oczy, uszy.

Cherie Currie
Gość

Dzięki za tego posta, mam ogromne problemy z potliwością, najczęściej noszę czarne ubrania, bo wtedy nie widać jak się spocę 🙁
Oczywiście zagłosuję z 3 e-maili które posiadam 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja w pewnym momencie życia przerzuciłam się z antyperspirantów (które i tak nie pomagały, a często powodowały jeszcze gorszy chemiczny zapach) na zwykły, ładnie pachnący dezodorant z bi-es bądź BU czy innych avonów… są przeważnie 3 razy tańsze, do wieczora czuć ich zapach, fakt, że pod pachami nadal mokro, ale nie można mieć wszystkiego. W blokery nie wierze, używałam sceptycznie i nieregularnie, zazwyczaj doprowadzały do swędzenia skóry, odpuściłam jednak gdy przeczytałam tekst mówiący o tym, że jeśli pot nie będzie miał ujścia pod pachami, znajdzie sobie ujście gdzie indziej (plecy, tyłek i co sobie natura jeszcze weźmie pod uwagę).… Czytaj więcej »

Szczypta Magii
Gość

Bardzo przydatny wpis…. hmm ja zaczynałam od Etiaxilu właśnie. Mam a przynajmniej miałam wielki problem z poceniem nie tyle zapachem co z intensywnoscia i na kilka miesiecy mi pomog a potem przestal dzialac.. dodatkowo draznil skore pod pachami nie wspominajac ze jak posmarowalam sie nim po goleniu to byla istna masakra!!! teraz uzywam blokera z ziaji ale nie uzywam go codziennie raczej raz na kilka dni i po Twoim tekscie zastanawiam sie czy czasami nie zrezygnowac bo i tak mi sie konczy 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

U mnie gdy zaczęłam się pocić, stosowałam antyperpiranty. Męski (mocniejszy) na noc i rano damski(stosowane około 2 tyg,a takto zawsze damski antyperpirant rano,nigdy nie zapomniałam ;)) po pewnym czasie zaostrzył mi się trądzik, i gdyby nie ciocia to do tej pory bym go miała, bo okazało się że po odstawieniu całkowicie antyperpirantów i przerzuceniu się na dezodorant z alterry trądzik (oczywiście ziółka pite też były! 😛 ) ustąpił. Odstawiłam antyperpiranty całkowicie od lutego, a już we wrześniu buzia była prawie idealna 😉 Do tej pory raz na jakiś czas używam dezodorant, typu większe wyjścia (18nastki itp..) ale najchętniej niczego, takie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak samo jak trądzik jest związany z kosmetykami przeciwtrądzikowymi- ludzie myślą, że będą ładni, a używając za silnych/ nieodpowiednich kosmetyków tylko pogarszają (lub POWODUJĄ) powstawanie zaskórników i krostek. True story usłyszana u dermatologa.
Tak samo, muszę przyznać, nie rozumiem stosowania sztucznych kosmetyków- blokerów, antyperspirantów dezodorantów na noc po kąpieli. Kiedy skóra ma oddychać? I przecież rano można się umyć!
Pouczająca historia Kasiu, pozdrawiam 🙂

BeautynLiving
Gość

Oglądałam kiedyś coś na tlc i tam kobiety miały zawód polegający na ocenie potu wg jakiejś skali, wniosek był taki, że pot niektórych jest bezwonny a innych po prostu śmierdzi i śmierdzieć będzie, jednak rzeczywiście nie brali pod uwagę diety i nałogów. Dla mnie najgorszym doświadczeniem jest osoba, której pot cuchnie cebulą ;/

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy na pewno pot zdrowych osób jest bezwonny? Może nam się tak wydaje, bo nie śmierdzi nachalnie jak z obory, ale na skórze każdego czlowieka bytują bakterie, zdrowego również, więc silą rzeczy wejdą w reakcję i jakiś delikatny zapaszek się pojawia, choć wyczuwalny tuż przy skórze przy dobrym niuchaniu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Alun wcale taki bezpieczny nie jest – to zwiazek aluminium. W skladzie tego dezodorantu "crystal" tez potassium alum, czyli potasowa sol aluminium. A o aluminium raczej nie mowi sie dobrze…

tlusta_papuzka
Gość

Pojawia się też w Pamiętnikach Fanny Hill, ale to inna historia 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fanny Hill smarowała się ałunem, który ściąga skórę, by udawać dziewicę przed klientem.
Hmmm, na pachy też tak ściągająco działa? 😉

Karola

tlusta_papuzka
Gość

Nie miałam jeszcze okazji zaobserwować spoconej świni 😉

Z innej beczki: prowadzisz o jakieś 100 głosów.

tlusta_papuzka
Gość

No proszę, człowiek się uczy cale życie. Dzięki za oświecenie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hee, a swinie jak deszczki widzialy? Nie? A ja spocone widziala i sojuf tez nie bede jadla bo to moze byc mutant 🙂 chociaz ciekawi mnie smak tego tofu

Lagoena
Gość

Kiedyś, jeszcze w licealnych czasach, miałam spory problem z poceniem się. Było to związane z dojrzewaniem, bo sprawa się unormowała w pewnym wieku :p W każdym razie – kupiłam wtedy ten bloker Ziai. Nie dałam rady go używać… Próbowałam dwa razy. Piekło mnie tak mocno, że musiałam zaraz go zmyć (oczywiście pachy nie były świeżo depilowane, więc to nie o to chodzi). Odstawiłam bloker do szafki, przeterminował się i wylądował w koszu… Nie rozumiem tych tabletek na zatrzymanie pocenia. Naprawdę istnieją ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że musimy się pocić? Że te specyfiki tylko szkodzą? No ale… Czytaj więcej »

Gośka
Gość

Ale przyznaj,że jakbyś miała spotkanie biznesowe z jakimś panem,który ma na sobie koszulę mokrą na plecach,brzuchu i pod pachami to nie jest to estetyczne i odrzuca od tego człowieka.
Mój narzeczony niestety cały się poci,plecy,klatka,brzuch,uda. Jak tylko jest cieplej to leje się z niego jak z wodospadu.

Szara Wiewiórka
Gość

Z zapachem potu można walczyć, jak piszesz. Ale zostaje problem jego, no… stanu skupienia. Uwielbiam koszule, mam kilka lnianych, ale jakbym chciała zrezygnować z antyperspirantów, musiałabym chodzić jak łysy dres; z rękami odstającymi od ciała. A codziennie przemierzam kilka kilometrów.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mogłabyś powiedzieć coś więcej o tych wklejkach? Gdzie je kupić stacjonarnie? Jak to znaleźć w google'u?
Karola

Anonimowy
Gość
Anonimowy

M.in. w rossmannie napotkasz te wkladki przeciwpotne.

Paulina C
Gość

zagłosowane 🙂

minthairr Paula
Gość

Tekst świetny, zgadzam się z tym, że zła dieta i papierosy są główną przyczyną, szkoda, ze ludzie są tego nieświadomi ;/ znam takie jednostki. Na szczęście mnie ten problem nie dotyczy osobiście. Zagłosowałam i trzymam kciuki :*

Słonecznik
Gość

Bardzo dobry tekst.
A czy na bloga można głosować codziennie, czy tylko raz?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, mam problem z potliwoscia stop, kiedy ubiore baletki, to ciezko mi w nich sie chodzi, gdyz pod wplywem nadmiernego potu stopy mi sie slizgaja, o ile ten 'CCS Foot', pomoze mi, kupuje, tylko pytanie- gdzie w bydgoszczy moge go kupic?? pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A może zamiast zwyklej sody ze spożywczego używać takie "czystej do analizy" ze sklepu z odczynnikami chemicznymi… pozbawionej aluminium. Byloby jeszcze bardziej naturalnie.
Niki

Estimea
Gość

Hej Aniu, czytam Twoj blog od ponad miesiaca i chcialam tylko powiedzie ze przyszedl do mnie na "zyciowym zakrecie" i pomogl w dosc czarnych chwilach! Od miesiecy pracuje nad pozytywnym musleniem, wiec mysle ze musialam sie na Ciebie natknac ;-))) Moj Kindle jest naszpikowany ksiazkami o szeroko pojetym samorozwoju, metafizyce czy wrecz psychologii, Twoja ksiazka to jedyna po polsku (kupilam wersje mobi) ale absolutnie w tej tematyce. Jak sie poczuc lepiej.., juz teraz? Moze napiszesz o tym wiecej? zaglosowalam i serdecznie pozdrawiam! Agata

Wiola I mala wredota bloguje
Gość

Może to nieco obrzydliwe dla niektórych, ale jak wiem, że nigdzie nie będę wychodzić danego dnia to odpuszczam sobie antyperspirant. Siedząc w książkach czy przed laptopem raczej nie ma szans żebym się spociła jak świnia 😀

Seldirima
Gość

Ja też nie stosuję, kiedy siedzę w domu, moim zdaniem nie ma sensu 😉 A nawet jak się spocimy siedząc w domu, to co z tego 😉

Anita Daniel
Gość

Polecam oliwę magnezową pod pachy albo olej kokosow zamiast antyperspirantu – powdują, że pot nie śmierdzi, a dalej się wytwarza 😉 nie używam już żadnych dezdodorantów, postawiłam na naturalne sposoby, tak, żeby wydalać toksyny i nie smierdzieć 😉 potwierdzam, czytałam wiele razy, że ałun szkodzi, bo zawiera związki aluminium, które przedostają się przez skórę (a ta pod pachami jest bardzo cienka)… tak samo folia aluminiowa do pieczenia jest niezdrowa, bo aluminium przenika do naszych potraw…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anita, masz na myśli tę? OLIWA MAGNEZOWA – roztwór chlorku magnezu – 90 ml do użytku zewnętrznego Magnez można również stosować zewnętrznie pod postacią oliwy magnezowej. Oliwa magnezowa, jest określeniem lekko mylącym, z uwagi na to, że nie zawiera ona żadnego tłuszczu. Jest to 31% wodny roztwór soli magnezowej. Oliwa magnezowa znakomicie nadaje się do nacierania i głębokiego masażu tkanek. Jest źródłem magnezu wchłanianego przez skórę. Stosować ją można w postaci gorących okładów. W wielu dolegliwościach, takich jak artretyzm oraz inne formy zesztywnienia i bólu, dobrze jest posmarować nią okolice dotknięte chorobą, a na noc owinąć czymś, utrzymującym ciepło. Sposób… Czytaj więcej »

Safona
Gość
Safona

ja również używam ałunu i jestem bardzo zadowolona. nie słyszałam nic o jego szkodliwości…:-/

Ania Abakercja
Gość

Używałam tego blokera z Ziaji i jak dla mnie nie działa. Tzn. nie hamuje pocenia. Nie żebym pociła się jakoś bardzo. Pocę się normalnie. Może dlatego nie widzę efektu. Za to bardzo podrażnia skórę pod pachami.

A mogłabyś Aniu napisać czym właściwie różni się ałun od blokerów. Tzn. co robi ten ałun, że człowiek się nie poci a nie szkodzi mu to tak, jak zatykające kanaliki blokery? Oczywiście, że mogłabym to sobie wpisać w google, ale skoro piszesz na ten temat, zrobiłaś rozeznanie to doszłam do wniosku, że z chęcią odpowiesz na moje pytanie, a nie odeślesz mnie do wyszukiwarki 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Pachy to nic ! Gorzej jak pocą sie dłonie…. :<

Karalajn
Gość

zagłosowałam – kot mnie "rozbroił" ha ha 😀 a bloga uwielbiam <3
co do blokerów – sama używam ziaji – i dziękować za ten post ! teraz zmienię na ałun .

Karalajn
Gość

mimo wszystko spróbuję 😀

Olivée
Gość

Od lat ciągnęło mnie do zakupu "cudownego środka na pot" bo przecież lato, rower, ciągłe bieganie, ciągle zalana potem.
Coś mnie jednak (dzięki Bogu) od tego odciągało i na nic się nie zdecydowałam. Odstawiłam też wszelkiego rodzaju fast food-y, bo to też, tak jak papierosy, ma wpływ na nasz pot.
Teraz bardziej pocę się jedynie, gdy zjem owoce morza… no i oczywiście, podczas uprawiania sportu (a kto nie?:D).
Chętnie wycofałabym te wszystkie cud- specyfiki z aptek i drogerii.
Pozdrawiam i masz 3 moje głosy (mam nadzieję, że ruszy coś do przodu:))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To nie Bóg sprawil, tylko podeszlaś do sprawy intuicyjnie. Intuicja to rodzaj inteligencji bazującej na faktach, rzeczach, które dostrzegamy wokól siebie, wyszukiwania dobrych rozwiązań, uczenia się na wlasnych blędach i innych też. Czyli wlasna moc sprawcza zadzialala 🙂

BlingAlley
Gość

Sama miałam okres w którym może nie pociłam się jakoś nadmiernie ale zalatywało ode mnie nieprzyjemnym zapaszkiem i nic nie mogłam z tym zrobić. Nie pamiętam abym jakoś gorzej się wtedy odżywiała jem bardzo podobnie także teraz ale jest ok 🙂 więc sama do końca nie wiem od czego to zależało.

Moda na bio
Gość

Stosowanie antyperspirantow to jak zamiatanie smieci pod wycieraczkę. Niby ładnie wygląda, ale jak się tych smieci nazbiera, to człowiek sam się o nie wywroci. No i koniecznie muszę zagłosowac na Twoją książkę: no bo czy można odmwoic takim oczom. Szrek nie potrafił. A tak swoją drogą warto nadmienic tu maksymę życiową Szreka: Lepiej na zewnątrz, niż do wewnąrz (co mowi, gdy mu się odbije). Pozdrawiam
PS. Niektore antyperspirany zawierają aluminium i podejrzewa się je o powodowanie raka piersi.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

I triclosan, z nim jest podobnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O badania nad ałunem, czy aluminium prosisz…?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie znam nikogo, kto ma z poceniem taki problem jak ja. Zawsze w torebce mam ałun i zapasową koszulkę. Gdy jestem w domu jest w miarę ok, jest pod pachą powódź, ale nie ma smrodu niczym z oczyszczalni ścieków. Jak wyjdę z domu, to jest koniec! Czuję pod pachą niczym pożar, nawet jeśli mam na sobie zwiewną sukienkę i lekką kurtkę. Może być nawet wtedy zimno, a po moich plecach lecą krople potu, w mojej twarzy można się przejrzeć, a pod pachą zaczadzić. O stopach już nie wspomnę. Buty ze skóry, bawełniana skarpetka i zapach serowych czitosów. Wyniki badań mam… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hormony w normie, podstawowe badania krwi i tarczycy. Ja nie biorę leków, żadnych. Dieta zawsze ta sama, od kilku lat jest gorzej, a w diecie nic się nie zmieniło. Jak wychodzę z domu to jest najgorzej z tym smrodem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dużo, od zawsze dużo. Dopiero od kilku lat mam taki problem z poceniem, że wszystko się gotuję pod pachą i śmierdzi.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja od pierwszej gimBazjum miałam problemy z poceniem się, do tego stopnia,że chodziłam tylko w bluzach i wstydziłam się tego okropnie. Od kilku lat stosuje antidral, kiedyś częściej, teraz już tylko na "wielkie" wyjścia albo jak mi się przypomni (raz na 2tyg) ;] Nie uważam,że stosowanie można uznać za niebezpieczne, miejsce pod pachami to tylko 2% ujścia naszych gruczołów potowych, także niech się pocę tam gdzie nie ma plam i nie śmierdzi ;] /mo

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O, ja wlaśnie jestem często w takim dusznym uścisku wysokich spoconych ludzi w autobusie zmuszona wdychać zapaszki, jak na grafice, nawet jestem podobna do tej brunetki. Bloker kupilam sobie niedawno, ale używam tak rzadko od wielkiego dzwonu, przewrotnie o wiele swobodniej czuję się bez tej wysuszonej skóry pod pachami i czasami ściągniętej tak nieprzyjemnie niż ze świadomością komfortu suchej bluzki. Chyba w ogóle przestanę go używać. Sklad ma nieco inny niż Etixil – też mialam, używalam często, ale zawsze skóra szczypala choćbym nie wiem jak dobrze osuszyla, na szczeście w żadnym przypadku nie tworzyly mi się guzy podskórne, gule –… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aaa i zapomnialam dodać, że nadmierna potliwość wiąże się nadmierną nerwowością, nie tyle stresowaniem się w trudnych sytuacjach jak egzamin, bo stresują się wszyscy w mniejszym czy większym stopniu, czy też poceniem w okresie dojrzewania, burzy hormonalnej, co z nerwowym usposobieniem danego czlowieka. Przy czym, nad tym można zapanować, nawet trzeba z tym walczyć, uczyć się codziennego relaksu, jest wiele technik pomocnych, uspokajających.
Ale. Zaraz doczytam w tekście, bo nie wiem czy jest o tym wzmianka, techniki relaksacyjne a nawet żaden antyperspirant nie pomogą, gdy nadmierna potliwość związana jest z jakąś poważną chorobą, jak nowotwór.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zauważylam jedną rzecz jeszcze, w czasach kiedy pot mi zalewal pachy, gorąco czy zimno na zewnątrz, często chrupaly mi stawy w karku i dloniach sczególnie, a to jak się doedukowalam po fakcie świadczy o skumulowanych toksynach w organiźmie, im bardziej nerwowy dzień mialam tym częściej musialam ulżyc stawom wyginając je. I nic przez lata z tym nie robilam. Teraz gdy stosuję detoks (m.in. ssąc olej, zjadając pestki dyni itp.) pocę się minimalnie i stawy się uspokoily, nie musze ich naciągać, nie wydają odglosu chrupania. Odnośnie zimnego prysznica, który polecasz rano w ramch detoksykcji, ja niestety nie skorzystam z tej metody.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ahh to o to chodzi w masażu na sucho, jeszcze się temu nie przyjrzalam, już się boję. Mam inny sposób na usuwanie toksyn, śliski i przyjemny :)) bo ten na sucho nieprzyjemnie mi się kojarzy – angażuje olej sezamowy. Musi być wlaśnie ten olej, a wykonanie wieczorem. Dlaczego sezamowy, vide:
http://naturasia.pl/2012/04/10/sezam-odslona-druga-olej-sezamowy-do-masazu-i-zamiast-mydla/ (blog już chyba nieaktywny)
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W ogóle to zauważyłam, że pot po ćwiczeniach nie śmierdzi jak ten ze stresu. Moje koszulki ćwiczeniowe wystarczy że wysuszę i mogę założyć do ćwiczeń na drugi dzień. Te z egzaminów obowiązkowo do prania po jednym razie.

Karola

Polny Konik
Gość

Na szczęście nie miałam nigdy problemu ze śmierdzącym potem. Mój organizm głównie się oczyszcza przez skórę w postaci trądziku. Taka moja uroda 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niekonieczna taka uroda, może to być kwestia diety, wyrzucenia nabialu…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

To ulubiony tekst lekarzy. Mierzi mnie jak go słyszę.
Ida

Lucyna M
Gość

Ja strasznie pocę się w sytuacjach stresowych i przy dużym wysiłku fizycznym. Poza tym mam chyba problem z tarczycą ale cóż zrobić skoro na kolejną wizytę czekam aż do października…..

Ewa
Gość

Miałam bardzo podobną kolekcję w łazience. 😉 Teraz mam tylko jeden z garniera, który stosuję od czasu do czasu. Od kiedy poprawiłam sposób odżywiania i noszę bawełnianą bieliznę czy koszulki mogę sobie na to pozwolić. Co prawda pocę się, ale już nie tak bardzo. No i mój pot ma nieprzyjemny zapach, ale tylko jak jem cebulę i czosnek (choć podobno tylko ja to czuję).

O ałunie pierwszy raz słyszę, ale z ciekawości wypróbuję.

Blokery już przetestowałam. Nie zraziło mnie do nich to, że są szkodliwe, a to, że dla mnie mega brzydko pachną i szybko się psują. 😉

Toyad Mordovnick
Gość

Bloker "odkryłam" jakoś pod koniec studiów, i muszę przyznać… wizja pójścia na ważny egzamin albo dokonanie jakiejś publicznej prezentacji np. na seminarium magisterskim bez paranoicznej myśli o ewentualnych plamach pod pachami była cudnie komfortowa. Teraz jednak postawiłam na normalizację trybu życia, sensowne odżywianie, oczyszczanie organizmu itp., więc blokerek stoi w łazience na półce i się kurzy 🙂 Ale – jako "ostatni desek ratunku" w związku z jakąś ważną sytuacją, np. rozmową o pracę – dopuszczam użycie z nadzieją, że drastycznie nie "przyszybszy" mego zgonu… 😉

Agnieszka Karolina
Gość

Ja używam PerspiBlock. Staram się to robić rzadko, ale czasem trzeba.;)
Ale nie działa rewelacyjnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Hej to może ja nie napiszę że prawie wcale nie używam antyperspirantów/dezodorantów? 😉 To znaczy używam tylko w okresie późnowiosenno – letnio – wczesnojesiennym, najczęściej naturalnych z ałunem. Nauczyłam się panować nad nadmierną potliwością oraz nad (niemiłym) zapachem, stosując kilka prostych zasad: 1. ubieram się na cebulkę – jak robi się cieplej zrzucam wierzchnie ubranie i się nie przegrzewam, chyba najlepsza metoda, w najcieplejsze dni wkładam sukienki i co najlepsze od kilku już lat nie wiem co to przeziębienie, w tym roku tylko raz założyłam ciepłą, zimową kurtkę, jak pojechałam w góry 😉 no i jakość ubrań ma tutaj też… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

szalwia ma podobne dzialanie.

LotsOfSources
Gość

Mam gdzies na dnie pudełka ten kryształ- dezodorant, taki, co go trzeba zmoczyć przed użyciem, kupiłam z rok temu lub moze juz i wiecej, ale uzywalam tylko gdy mi się konczyl 'zwykly' dezodorant, bo niestety ale krysztal nic nie dawal- pot był, zapaszek byl (moze nie taki jak bez uzywania w ogole zadnych specyfikow), ale jednak nie jest to rzecz ktora mozna uzywac na codzien- pracujac z ludzmi etc 😉 na siedzenie w domu albo cwiczenia we wzglednej samotnosci sie nada ale wyjscie do ludzi jest dosc ryzykowne 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zagłosowałam! Życzę powodzenia!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja w gimnazjum bardzo się pociłam, używałam tego blokera z ziaji, ale po kilku użyciach przestał na mnie działać. Używałam wtedy ałunu, ale ani trochę nie pomagał, pociłam się jak świnka, a zapach nie znikał nawet na chwilę. I chyba jakoś z tego wyrosłam. Bardzo mało się pocę w chłodniejszych okresach, w lecie trochę bardziej. Używam antyperspirantu dove w sztyfcie, bo tylko z nim się nie pocę i nie brudzi ubrań, a ja nie mam jakichś wielkich problemów. Nie zmieniłam jakoś bardzo diety, wiadomo, jeśli je się śmieci, to one muszą jakoś wyjść, dlatego kontroluję kiedy jem fast foody albo… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zagłosowane 🙂

maugomaugo
Gość

Nadmierna potliwość to na pewno przykra sprawa dla osoby, która tę tendencję ma, jednak tak jak piszesz nie wzięło się to znikąd. Niestety w dzisiejszych czasach przemysł farmaceutyczny jest na tyle rozbudowany, że zamiast usunąć przyczynę choroby, łagodzi się tylko jej skutki, co na dłuższą metę do niczego nie prowadzi. Nasze odżywianie ma ogromne znaczenie – wcinając śmieci czujemy się źle, co prowadzi do takich nieprzyjemnych dolegliwości jak np. pot, czy przykry zapach z ust, ale też znacznie poważniejszych np. raka. Warto uświadamiać ludzi w tym kierunku, bo mam wrażenie, że duża część nie zdaje sobie z tego sprawy, że… Czytaj więcej »

bognyprogram
Gość

Z tą detoksykacją to według mnie gruba przesada, a nadpotliwość to taka sama choroba jak trądzik, nadwaga czy halluksy.

bognyprogram
Gość

Jeśli geny można nazwać złym wyborem, to pewnie tak. Szkoda, że to nie wybór chorego:D

Marta Ossowska
Gość

Też miałam problem z nadpotliwością i jest to niestety u mnie uwarunkowane genetycznie. Pomagał Etiaxil ale bardzo podrażniał mi pachy i przy tym jest dosyć drogi bo kosztuje ok.50 zł, a takie same działanie osiągnęłam dzięki Blokerowi Ziaji za 5 zł i to właśnie go stosuje od 2 lat niezmiennie i teraz aplikując go co 2-3 noce nie martwię się już problemem wiecznie spoconych pach.

mitek
Gość

zagłosowane!!! trochę się przestraszyłam, ja mam jakiś eko-antyperspirant, ale spróbuję ałunu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy jest możliwe aby antyperspirant, stosowany dzień w dzień od kilku lat, zablokował na dobre kanaliki odprowadzające pot? Używam antyperspirantu od momentu gdy zaczęłam się bardzo pocić, czyli od gimnazjum, teraz mam 23 lata i zauważyłam, że jak nieraz zostaję w domu i nie użyję, to pocę się minimalnie nawet przy większym wysiłku (a na twarzy jak się świeciłam w gimnazjum, tak świecę się nadal)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

w okresie dojrzewania duzo osob poci sie mocniej. ot caly sekret…

Previous
Linkowe podsumowanie tygodnia #2
Gdy pocisz się jak świnia…