- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Rozwojowy czwartek : tydzień trzeci

Dzisiaj czwartek, a co za tym idzie – pora na kolejne ćwiczenia związane z rozwojem osobistym. Tym razem mam dla Was aż dwa, ale zupełnie inne niż do tej pory.
Jeśli nie znasz cyklu, koniecznie zapoznaj się z ćwiczeniem pierwszym i drugim 🙂
Jak już wspomniałam, dzisiaj będą aż dwa zadania.
Jedna nowe rzecz – dwie stare out
To ćwiczenie związane jest z oczyszczaniem własnej przestrzeni życiowej. Duża liczba przedmiotów działa przytłaczająco, więc proponuję Ci przez 7 dni stosować następującą praktykę – za każdy kupiony lub przyniesiony do domu przedmiot wyrzucasz dwa inne.

Np. kupiłaś puder, magazyn i czekoladę. Wyrzucasz trzy stare ulotki, przeterminowany serek homogenizowany i figurkę z naderwaną rączką która tylko zbiera kurz.



Początkowo chciałam, aby wyrzucane rzeczy były  z tej samej kategorii co kupowane, np. kupujesz bluzkę, więc wyrzucasz (wrzucasz do kontenera PCK, oddajesz komuś) dwa inne ubrania. Ale to chyba nie ma racji bytu, bo część z Was ma pewnie świetnie zorganizowane szafy 🙂


Korzyści płynące z tego ćwiczenia:
Robisz pierwszy mały kroczek w kierunku odgracania swojego mieszkania. Łatwiej znaleźć dwie rzeczy niż 100. Posiadając mniej przedmiotów (ale bez przesady!) wyciskasz więcej z tych, które Ci zostały. Ja już zaczęłam i przyznam, że wreszcie mam powód żeby pozbyć się starej gazetki z lidla, ośmioletnich płyt z gazet komputerowych i zmechaconej polarowej bluzy która co prawda grzeje, ale źle wpływa na moje samopoczucie 🙂


Ćwiczenie numer dwa : Wyrób sobie nawyk

Nawyk może być jakikolwiek, ale najlepiej, żeby był pozytywny np. picie 2 litrów wody dziennie. Polecam, aby to było coś co wymaga regularności.
Moje nawyki nad którymi obecnie pracuję to :

  • codzienna dawka ruchu (akurat obecnie 30 day shred)
  • szorowanie na sucho + zimny prysznic
  • wmasowywanie w ciało oliwki babydream
  • masowanie skalpu i wcieranie wody brzozowej
Nad wszystkimi tymi nawykami pracuję codziennie 🙂 Podobno aby wyrobić sobie nawyk wystarczy 21 dni, ale dla pewności przedłużyłam ten okres.
Przygotowałam arkusz z kwadracikami który ułatwi Ci realizację :

Nic odkrywczego, prawda? Ale najprostsze rozwiązania są często najbardziej skuteczne!
Nad dużym kwadratem piszesz cel nad którym pracujesz – np. codzienne nakładanie olejku rycynowego na rzęsy. Każdego dnia musisz zamalować jeden kwadracik. Na zielono, jeśli cel tego dnia został zrealizowany, na czerwono jeśli nie.
Przyznam, że u mnie sprawdza się to wspaniale (na początku wpisu jest zdjęcie mojego arkusza) robione dzisiaj. Dwa kwadraty mam zapełnione siedmioma zielonymi kwadratami a dwa pozostałe sześcioma (dzisiaj wieczorem dojdzie po zielonym polu :)). 
Do tej pory miałam duży problem z regularnością przy różnych drobnych czynnościach np. stosowaniu odżywki do paznokci. Ostatnio odpuściłam sobie rano jeden dzień z 30 day shred i wieczorem jak spojrzałam na arkusz zrobiło mi się tak głupio, że będę musiała pomalować kwadrat na czerwono, że zabrałam się do ćwiczeń 😀 Wreszcie mam powód do regularnego smarowania ciała oliwką i stosowania wody brzozowej 🙂
Polecam!

Uściski, Ania

59
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
29 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyDaisy KAniamalujeAlenaBogusiaM Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
marta
Gość

Super 🙂 Uwielbiam Twoje wpisy z tej serii 🙂 Już sobie druknęłam kwadraciki – do tej pory stosowałam tabelki, ale kwadraciki są dużo lepsze. Pewnie znasz, ale polecam: http://www.empik.com/projekt-szczescie-rubin-gretchen,prod60177247,ksiazka-p i http://zenhabits.net/

Lallane
Gość

Dobry pomysł szczególnie cwiczenie nr 1 🙂

RainyOne
Gość

kolejny świetny pomysł ! Uwielbiam Cię czytać 😀
co do szczotkowania ciała- bardzo, bardzo to lubię!

Bella
Gość

Wczoraj odkryłam Twojego bloga i jestem nim oczarowana. Dziś rano wydrukowałam sobie ćwiczenie rozwojowe 1 i 2. Zainspirowana Twoim blogiem postanowiłam zacząć własny i przed początkiem roku akademickiego uporządkować swoje życie. Pozdrawiam i życzę Ci, żebyś czerpała z życia mnóstwo inspiracji i inspirowała innych.

Ejżja
Gość

Cudowna seria. Niby banalna a taka pomocna! 🙂

Mudi
Gość

Świetny pomysł z tymi kwadracikami.
Odgracenie mojego pokoju by mi się przydało, bo jestem strasznie sentymentalna i lubie zostawiać rzeczy ktore mi przypominaja miłe sytuacje z życia. 🙂 Nawet jeśli to bilet, czy paragon ;D

Malina
Gość

Z wyrzucaniem starych rzeczy, aż tak nie mam problemu. Po prostu nie robię tego na bieżąco tylko skokowo. Wtedy robię po prostu czystkę i nagle jedna półka w szefie jest wolna!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Super, że znalazłam Twojego bloga. Na jednym z blogów BGS przeczytałam o rozwojowych czwartkach i zaczęłam poszukiwania:) Świetny pomysł! 1 zadanie już za mną, teraz zabieram się za następne!

Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwielbiam tą serię! Błagam nigdy jej nie kończ!

outside-glass
Gość

Podziwiam Cię za pomysłowość! 😀

Nadine
Gość

O jej, to rzeczywiście takie oczywiste, a jednak trudno na to wpaść. Dzięki! 😀 :*

Słonecznik
Gość

😀

kosmetyczny-przekladaniec
Gość

Już trzeci rozwojowy czwartek, a ja nawet nie skończyłam robić zadania z pierwszego… W takim tempie mój rozwój nie będzie zbyt szałowy 😉

marquisdered
Gość

Podpisuję się pod tym obiema rękami!!! Jak zwykle, zresztą! 😀 Ja kupiłam sobie ScoreNote (z Galaktyki bodajże) z motywacyjnymi tekstami itp.;) Dzisiaj nie chciało mi się ćwiczyć z Ewą, ale jak sobie pomyślałam, ze będę musiała użyć czerwonego długopisu, podobnie jak Tobie zrobiło mi się po prostu głupio, tak samo czułam się, gdy miałam mamie powiedzieć o uwadze w dzienniczku! 😀 Sama nie mogę w to uwierzyć jakie to proste! Jak dziecko zaznaczam w serduszku (!) który to trening z kolei i sprawia mi to taką frajdę, jakbym właśnie kupiła sobie coś nowego! Dodatkowo zainwestowałam w strój do ćwiczeń, skompletowałam… Czytaj więcej »

marquisdered
Gość

Spodobał mi się sam pomysł, szukałam jakiegoś fajnego kalendarza, bo bez niego czuję się jak bez ręki (zapisywałam wszystkie sprawdziany, prace domowe, dodatkowe zajęcia itd. od podstawówki, choć wcześniej była to co tydzień nowa kartka w plecaku;)) aż trafiłam na to cudo:))) Podoba mi się w nim to, że przy dacie zapisujesz dokładny nr strony, na której są Twoje dokładne notatki na dany temat, to naprawdę ułatwia życie;)

Słonecznik
Gość

Mi zapisywanie wydatków niestety nie pomaga 🙁 Właśnie może jakieś ćwiczonko jak wydawać mniej albo coś 😀

A z jedzeniem nie pomyślałam, żeby zapisywać co jem – bo jak się zastanowić to czasami to jest samo śmieciowe jedzenie :/

*Natalia*
Gość

1 pomysł jest super!

Publiczna Pralnia
Gość

ja stosuję od jakiegoś pół roku podobny system z ćwiczeniami jillian ;] zrobilam juz shred, ripped in 30, 6week 6 pack, a teraz robię body revolution ;] za każdym razem rysowałam kalendarz i rozmieszczone w czasie ćwiczenia, które "w ramach nagrody" skreślam po każdych ćwiczeniach ;] wisi sobie nad komputerem i szczuje ;] ale m.in. dzięki temu udało mi się zrobić tego aż tyle i praktycznie bez większego opuszczania dni ;]

Publiczna Pralnia
Gość

no wykreślanie to tak ogólnie powiedziane, miałam różne schematy i właśnie wiele z nich polegało na kolorowaniu pustych punktów, w 6wee 6pack miałam np. kółeczka, które kolorowałam na różowo 😉 ogólnie poświęcam ok. 15-30min na zrobienie takiej tablicy, jest kolorowa, wali po oczach neonami – tak, żeby rzucała się w oczy i pozytywnie nastrajała – to też mi się wydaje ciekawym psychologicznie rozwiązaniem, gdyż atrakcyjniejsze jest korzystanie z takiej kartki niz np. z kalendarza

Cosmetics Freak
Gość

chyba też sobie druknę te kwadraciki bo z opanowaniem niektórych nawyków mi nie idzie..:P

M.ina
Gość

Dziękuję Ci za te dwa zadania, może dzięki nim pozbędę się wreszcie zbędnych przedmiotów i nabędę dobre nawyki 😉

hattu
Gość

genialne w swojej prostocie 🙂 challenge accepted 😉

slimmi
Gość

bardzo lubię te Twoje pomysły na rozwojowe czwartki 🙂 Zaraz drukuję swój arkusz z kwadracikami;)

kadik
Gość

maylet
Gość

Jak na zupełnie bezpłatny kurs, nie był zły. 🙂

Dobry pomysł z tymi kwadracikami! Może w końcu nauczą mnie regularności..

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Boże, z nieba mi spadłaś z tym postem. Od dawna szukałam sposobu żeby się zmotywować do ćwiczeń, cudowania z olejem rycynowym, gliceryną, i innymi sprawami. I coś czuję, że to jest właśnie strzał w dziesiątkę, obrazowanie swoich niepowodzeń – czerwone kwadraty będą boleć. I motywować. Od dziś zaczynam : )

Madinnpanic
Gość

Podobno na przyzwyczajenie się do czegoś potrzeba 6 tygodni, ale może mam złe informacje 😉

Silja
Gość

Świetne pomysły. Szczególnie drugi. Październik tuż, tuż, więc do wyrobienia sobie nawyku systematycznej nauki będzie jak znalazł 🙂

Słonecznik
Gość

Ja słyszałam, że na wyrobienie nawyku potrzeba 2 tygodni 😉

Pierwsze ćwiczenie mi się nie przyda, bo nie lubię gromadzić zbędnych przedmiotów i wyrzucam na bieżąco lub raz na jakiś czas robię większe porządki:)

Drugie ćwiczenie jest genialne!!!!! Jutro, a raczej dziś, drukuję kwadraty 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wspomniałam o twoim blogu i tym pomyśle w moim ostatnim poście 🙂

BogusiaM
Gość

co do odgracania przestrzeni życiowej mi się udało przez 20 dni pozbywać się chociaż jednej rzeczy:) a to stara koszulka, a to zaschnięty tusz:)

Alena
Gość

Kwadraty wydają się bardzo motywujące- gdy przyjdzie zaznaczyć na czerwono i zepsuć tę piękną zieleń to pewnie się człowiek zastanowi i będzie wolał wykonać coś niż wziąć do ręki czerwony pisak.

Daisy K
Gość

Z tym wyrzucaniem to świetny pomysł. Chętnie zacznę wywalać nawet bez zakupów. :))

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Genialne kwadraciki 😀 W życiu bym nie wpadła na taki prosty pomysł. Ja jak zapisuje coś to też mi się robi głupio jak mam mieć, że z lenistwa czegoś nie zrobiłam, więc pewnie mnie to zmotywuje ;3

Previous
3 minuty dziennie dla zdrowia i młodej skóry :)
Rozwojowy czwartek : tydzień trzeci