Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Marzenia z których się wycofałam

  Nie wyobrażam sobie życia, w którym posiadam jakiś zamknięty kanon planów/marzeń i skupiam się na jego realizacji. Zdarza się, że pisze do mnie ktoś kto ma problem z wypełnieniem listy stu i prosi mnie o pomoc. To nie jest tak, że trzeba mieć na siłę wpisane jakieś 100 marzeń/planów i dążyć do ich regularnego odhaczania. Lista to wskazówka, drogowskaz, narzędzie które sprawi, że wracając do niej przypomnisz sobie o wartościach jakimi się kierujesz. 100, to taka liczba-symbol. Dopiero przekroczenie tej granicy daje takie wrażenie, że ma się po co żyć, że jest jeszcze tyyyyle rzeczy, które chce się zrobić, przeżyć, osiągnąć, zobaczyć, których chce się doświadczyć i z których chce się czerpać radość.
Dla mnie to bardzo ważne, by nie tracić z zasięgu wzroku powodów dla których naprawdę warto.
W czasach, kiedy mocno nadużywanym pojęciem jest depresja  zdarzyło się tak, że ktoś z bliskich mi osób naprawdę w nią wpadł. I nie mówię tu o jesiennym dole, tylko o naprawdę ciężkiej depresji (jeśli myślisz, że ją masz, wypełnij ten test). Nie chcę za bardzo ułatwiać identyfikacji tej osoby (o moim blogu wiedzą znajomi), ale nigdy nie myślałam, że ktoś, kto teoretycznie mocno stąpa po ziemi i ma wszystko : dobrą pracę, stałego partnera, wysokie zarobki itp. może tak poważnie zachorować. L4 od psychiatry, farmakoterapia i mnóstwo ciężkiej pracy nad sobą zdziałały cuda. Mimo wszytko, ta historia była dla mnie mocnym wstrząsem.
Po pierwsze, uświadomiłam sobie, że tak naprawdę nie znałam kogoś, o kim myślałam, że znam go bardzo dobrze. (Pisząc te słowa nuci mi się w głowie refren You don’t know me)
Po drugie sama się zdziwiłam, jak płytko momentami patrzę i jak uprościłam i zawęziłam sobie w tamtych czasach “wszystko”, co miało zapewnić człowiekowi szczęście i stabilizację.
 Kiedy byłam w pierwszej czy drugiej klasie (jako uczennica:), mieliśmy temat o różnych zawodach i padło nieśmiertelne pytanie, kim chcesz być w przyszłości? do tej pory pamiętam, jak nauczycielka wydrwiła mnie przed całą klasą, bo odpowiedziałam, że sobą. Przez lata to mi się jakoś rozmyło i chciałam sklasyfikować siebie do jakiejś grupy zawodowej determinując w ten sposób swoje życie. Dzisiaj odpowiedziałabym na to pytanie tak, jak w podstawówce.
 Na TED wisi gdzieś jakieś ciekawe wystąpienie (nie mogę go w tej chwili znaleźć) gdzie ktoś opowiadał o tym, czego ludzie najczęściej żałują tuż przed śmiercią. O ile dobrze pamiętam, to chodziło głównie o odwagę bycia sobą. Wbrew pozorom nie jest to bardzo łatwa sprawa! 

 Ostatnio łapię się na tym, że CAŁKOWICIE pozmieniały mi się priorytety i w zasadzie … wszystko. Słucham innej muzyki niż kiedyś (jestem pod tym względem szalenie eklektyczna!), inspirują mnie zupełnie inne rzeczy,nie zachwycam się tymi książkami co dawniej, nawet blogi które odświeżałam po kilka razy dziennie w oczekiwaniu na nowy wpis stały mi się całkowicie obojętne.
 Wpływ na to ma kilka rzeczy, ale myślę, że największy odegrały tygodniowe wyzwania i niestety wciąż pogarszający się stan mojego zdrowia.

 Wyzwania pozwoliły mi spojrzeć na świat oczyma jakby innej osoby. Rezygnując na tydzień ze swoich przyzwyczajeń pozbywam się  filtrów przez które patrzyłam i zmuszam się do zastanawiania się nad rzeczami, które do tej pory były automatyczne.
 To, że coraz częściej moje ciało nie pozwala mi robić tego, co chcę, uświadomiło mi, że nie doceniałam najważniejszego, czyli swojego życia.
 Będąc w liceum miałam taki czas, że chciałam robić wszystko. Chodziłam do szkoły w której byłam tylko ciałem, jeździłam na zajęcia z dziennikarstwa które dawały mi wiele frajdy, po dziennikarstwie wracałam do domu, szybko się ogarniałam i wsiadałam w pociąg w odwrotnym kierunku, na piątkowy maraton filmowy który trwał do soboty a czasami do niedzieli. Życie było jedną wielką zabawą, piło się dużo słodkiego wina , próbowało się różnych rzeczy i było fajnie. W tamtym czasie chciałam zawsze mieć ciastko, i zjeść ciastko, chciałam mieć całą fabryką ciastek. Próbowałam uczyć się japońskiego,miałam cudowne cycki, napisałam dwa dramaty, prowadziłam popularnego photobloga, poznawałam ciekawych ludzi, dostawałam różne nagrody, przy zerowym wysiłku zdałam świetnie maturę i… nie miałam równowagi życiowej.

 Żyłam strasznie szybko, robiłam pierdyliard rzeczy na raz i to właśnie w tym doszukiwałam się szczęścia. Nie mówię, że to nie było fajne i przyjemne, bo było, ale w trochę innym wymiarze.
 Może się starzeję, może po prostu wydoroślałam, a może to kwestia stanu zdrowia, ale teraz nie chciałabym żyć w takim tempie. Mam ochotę żyć wolniej.
Dawniej postrzegałam to tak, że muszę zainwestować mnóstwo energii aby w przyszłości zaprocentowała i kiedyśtam zapewniła mi fajne życie. Dzisiaj skupiam się bardziej na tu i teraz.  Ta zmiana orientacji czasowej była prostsza niż myślałam. Każdego dnia budzę się z inną pulą energii, bywają dni, że jest jej strasznie mało i to boleśnie uświadomiło mi, że poświęcanie różnych rzeczy na to, żeby kiedyś było świetnie nie zda u mnie egzaminu, bo to kiedyś może nie zdążyć nadejść.
 Od liceum wyrzuciłam ze swojej niezapisanej wtedy listy mnóstwo naprawdę głupich “marzeń”. Np. chciałam przeczytać wszystkie książki z listy 100 książek BBC. Niby po co?! Nie mam pojęcia co mną wtedy kierowało, ja chcę czytać fajne książki, chcę mieć frajdę  z czytania, ale czy potrzebuję do tego cudzych list? Czy o to w tym wszystkim chodzi? Zrezygnowałam z prawie wszystkich planów typu chcę mieć, to tak naprawdę nic nie znaczy, dzisiaj mam, jutro mogę nie mieć. Obecnie chcę mieć mało, ale tylko dobrych rzeczy. Nie chcę przeciętności, nijakości, chcę świetnych, wspaniałych rzeczy, których nie traktuję jako cel, ale jako narzędzie. Dawniej chciałam umieć mnóstwo rzeczy, dzisiaj wcale nie mam na to ochoty. Wspaniale jest posiadać wiele różnych umiejętności, ale czasami zamiast wędki wolę dostać rybę – usmażoną, przyprawioną, pięknie podaną , której nie muszę skrobać, patroszyć, przyrządzać i jeszcze po tym wszystkim sprzątać.
  Nie wiem po co piszę ten post, chciałam namówić Was do podejmowania tygodniowych wyzwań i podjęcia próby spojrzenia na świat oczami innej osoby, ale za bardzo popłynęm podczas stukania w klawiaturę.
zdjęcia z tumblra.

Uściski, Ania

46
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
16 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyPolowanie na zdrowieCup of tea,maybe?tygrolxx Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Vicky
Gość

Uwielbiam Cie! Nic wiecej w tym momencie nie jestem stanie z siebie wydobyc

Lena
Gość

A ja się podpisuję pod Vicky!

Skarletka
Gość

Uwielbiam Cię czytać!
Wydaje mi się, że pytanie "po co?" jest kwintesencją pytań. Ilekroć zdarza mi się nakręcić na coś albo przeciwnie, mieć sobie za złe, że czegoś nie zrobiłam, zadaję sobie pytanie: A niby po co miałabym to robić? I w zależności od odpowiedzi robię to lub nie.

Wycofać się z planów, które przestały mieć dla nas wartość – bezcenna umiejętność 🙂

Nadine
Gość

Aniu, jesteś moją wielką inspiracją. To Twojego bloga odświeżam kilka razy dziennie i z uśmiechem na twarzy czytam nową notatkę. Dajesz mi gigantycznego kopa energetycznego! Nie wiem jak to się dzieje, ale zwykle wyprzedzasz moje myśli i dostaję od Ciebie to czego w danej chwili potrzebuję. Widzisz, ja kiedyś uważałam na wszystko co robię i mówię i rezygnowałam z tylu szans, że nawet nie chce o tym myśleć. Całkiem niedawno uświadomił mi ktoś (zupełnie przypadkiem i zupełnie się tego nie spodziewałam) że życie mam tylko jedno i nie warto marnować nawet tego roku czy dwóch z nieodpowiednim facetem, robiąc te… Czytaj więcej »

Nadine
Gość

Ostatnio mam mały zastój twórczy, ale każde takie zdanie ("Nie mogę się doczekać aż wygrasz ten cholerny konkurs i będe mogła przeczytać Twoją ksiązkę :))") sprawia, że AŻ MI SIĘ CHCE.

Dziękuję 🙂

hurija
Gość

Wspanialy post! Jestes czysta inspiracja.

nikt_wielki_ona
Gość

"Obecnie chcę mieć mało, ale tylko dobrych rzeczy. Nie chcę przeciętności, nijakości, chcę świetnych, wspaniałych rzeczy, których nie traktuję jako cel, ale jako narzędzie." – Bardzo dobrze. To tak jak ja.

"Mam ochotę żyć wolniej." – Ja ostatnio żyję wolniej. Polecam 🙂

Kocia
Gość

czasami w gonitwie za marzeniami też można stracić umiar. lepiej żyć "wolniej" 😉

Maxi A.
Gość

Czasem faktycznie człowiek potrzebuje nie przeskakiwać siebie. Czasem potrzeba odrobinę hibernacji:)

*Natalia*
Gość

Wiem co to oznacza żyć z osobą w prawdziwej depresji, z tym, że ta osoba miała powód, trauma po stracie dziecka, to coś okropnego. Życie nie jest łatwe, niestety i musimy sami walczyć o nie by było jak najlepsze! I starać się nie narzekać 😛 Cieszyć się i doceniać obecność bliskich osób, które dobrze nam życzą :). Super wpis Aniu 🙂

tonia
Gość

Super to opisałaś :* Przypomniało mi się ze w liceum była taka sama:) ale na szczęście na studiach wszystko się odmieniło 🙂 Nauczyłam się być sobą i żyć chwilą (chociaż wg większości osób to źle) i w końcu jestem szczęśliwa 🙂

BERY
Gość

wow swietny post ,masz duzo racji..

marquisdered
Gość

Pojedyncze marzenia ulegają zmianie również u mnie, czasami mam wrażenie, że gdy nie widzę kogoś przez ponad miesiąc rozmawia z nim zupełnie inna osoba:) Nie zmienia się jednak głód życia, jedynie rośnie;) Jestem zaskoczona, gdy przypadkiem znajdę moje stare zapiski i okazuje się, że nie wiedząc tak naprawdę jak piękne może być życie wierzyłam w zupełnie inny świat, co z tego że dorośli "wiedzą lepiej", ja i tak zawsze miałam nadzieję, że moje marzenia się spełnią i faktycznie czasami ze łzami w oczach mam ochotę powiedzieć do mnie 7-letniej: Dziękuję, kochanie że nie zwątpiłaś, to dzięki Tobie mogę być tu… Czytaj więcej »

lifestyle.changePL
Gość

Nie będę się rozpisywała, bo właśnie w tym momencie mniej znaczy więcej. Jesteś naprawdę bardzo dojrzała. Gratuluję Ci takiego naprawdę osobistego spojrzenia na świat. Tej odwagi właśnie.

perioste
Gość

Cieszę się, że prowadzisz bloga. Patrząc na Twoje wpisy mam wrażenie, że jesteś niesamowicie dojrzałą, ukształtowaną i inspirującą osobą i dziękuję Ci, że swoimi przemyśleniami dzielisz się z innymi bo wiele można z takich wpisów wynieść.
Chociaż czasami efekt końcowy jest odwrotny:} Napisałaś, że chcesz żyć wolniej ja natomiast czuję, że potrzebuję przyśpieszyć ale to wymaga ode mnie wyjścia z mojej strefy komfortu. Dzięki takim słowom jak Twoje moje "dojrzewanie" do tej decyzji znacznie się przyśpiesza:D

pora-wstac
Gość

Uwielbiam Cię. Dziękuję Ci za ten wpis. N.

Margerytka
Gość

W piękny sposób ujęłaś to, co mi się plątało po głowie:*
Ja na razie nie bardzo jestem w stanie zebrać w całość swoje przemyślenia,
ale niebawem pewnie mi się uda:) Znów czuję, że nie odpowiada mi sposób, w jaki żyję i że czas to zmienić, być może… zwolnić? 🙂
Uściski

Słonecznik
Gość

Bardzo interesujący wpis, daje dużo do myślenia.

Zapraszam Cię do zabawy 🙂
http://bambusowy-raj.blogspot.ro/2012/11/tag-liebster-blog.html

BogusiaM
Gość

priorytety nam się zmieniają i to dobrze, bo tylko krowa nie zmienia zdania;) ważne by w tym wszystkim odnaleźć siebie i wiedzieć, że to co się robi nas satysfakcjonuje;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dałaś mi kopa 😉 !

Ninja Beauty Blog
Gość

bardzo bardzo mądrze mówisz- niektórzy dojrzewają do tego 40 lat, całe życie, albo wcale. przechodzę teraz bardzo podobny (jak mniemam) czas, i podpisuję się pod tym co napisałaś. Ściskam Cię mocno!

M.
Gość

Ej, też swego czasu napaliłam się na listę tych 100 książek wg listy BBC! I też zrezygnowałam z jej przeczytania 😛 Stwierdziłam, że co jak co, ale Anki z Zielonego Wzgórza to ja już w tym wieku nie chcę czytać 😛 poza tym, jest teraz mnóstwo dobrych książek do przeczytania więc na cholerę mi lista. To postanowienie zamieniłam na czytanie 2 książek miesięcznie.
Czekam na nowe wyzwania! 🙂

Ujarzmiamy rzeczywistość
Gość

Aniu,
może Cię rozczaruje, ale wydaje mi się, że to sprawa wieku. Tzn. to wpadnięcie z biegu w slow. Po drugie, jak robimy coś jednego, to mamy ochotę spróbować czegoś nowego. Po trzecie, to zbieranie doświadczeń w liceum jest niesamowite! I bardzo procentuje w późniejszym życiu.
A wyzwania, wyzwania są świetne! Sama je sobie stawiam i realizacja każdego kolejnego daje ogromnego kopa.

Mari
Gość

Ukradło mi komentarz! 🙂
Pisałam w nim, że wydaje mi się, że przejście od fast do slow jest absolutnie naturalne i spotyka każdą świadomą osobę. Tak myślę. I spotyka w odpowiednim czasie, a najważniejsze to to przyjąć. Obydwa stany są dobre dla rozwoju, bez nachapania się wrażeń nie ma o czym rozmyślać, ani z czego wybierać.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

też mam kulka marzen które nigde nie zrealizuje

zapraszam http://iamemilia.blogspot.com/

Jak ona to robi
Gość

zobacz jak długa i krętą drogę przeszłaś zanim doszłaś do takich wniosków. Gdyby nie te wszystkie zdarzenia i przykrości nie byłabyś dzisiaj tą wspaniała osobą i pewnie blog też by nie istniał ;/

tygrolxx
Gość

Ostatnio wydrukowałam sobie listę BBC… dzisiaj rano wyląduje w koszu 😀

Cup of tea,maybe?
Gość

Ja chyba nigdy nie miałam swojej wielkiej listy marzeń. Mam swoich 5 głównych, do których dążę. Co mnie bardzo cieszy, mogą się spełnić tylko wtedy, kiedy będę się skupiała tylko na tym co jest teraz. Czasem wydaje się to strasznie trudne, ale to jaka jestem w tym momencie wobec siebie oraz wobec innych przełoży się na przyszłość. Nie definiuję szczęścia marzeniami. Trzeba robić wszystko, aby być szczęśliwym tu i teraz. A bycia sobą cały czas się uczę, niestety jestem jeszcze w pułapce oczekiwań całego świata, ale się buntuję … i jest fajnie !

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W pierwszej linijce błąd ortograficzny , aż razi ;).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Droga Aniu, bardzo lubię Twojego bloga, bo większość Twoich postów daje mi takiego "kopa w tyłek". Zdarza mi się już nie widzieć sensu w tym co robię (albo czego nie robię), a później przeczytam coś co napiszesz, i stwierdzam że przecież warto, mimo że to czasem mnie to męczy. Dzięki Tobie przewartościowałam trochę moje cele, marzenia, ale też zrozumiałam, że jeżeli sama się o to nie postaram, to nic samo do mnie nie przyjdzie. Znalazłam Twojego bloga przez przypadek, i jestem wdzięczna, że piszesz tak często 🙂Podobały mi się też Twoje posty dotyczące imbiru. Doprowadziły do tego, że codziennie piję… Czytaj więcej »

Polowanie na zdrowie
Gość

Hm… niedawno pisałaś, że Twój stan zdrowia się poprawił.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kurcze, link do tego testu nie działa 🙁

Previous
DIY SZMINKA : jak prezentuje się kolor?
Marzenia z których się wycofałam