- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Marzenia z których się wycofałam

  Nie wyobrażam sobie życia, w którym posiadam jakiś zamknięty kanon planów/marzeń i skupiam się na jego realizacji. Zdarza się, że pisze do mnie ktoś kto ma problem z wypełnieniem listy stu i prosi mnie o pomoc. To nie jest tak, że trzeba mieć na siłę wpisane jakieś 100 marzeń/planów i dążyć do ich regularnego odhaczania. Lista to wskazówka, drogowskaz, narzędzie które sprawi, że wracając do niej przypomnisz sobie o wartościach jakimi się kierujesz. 100, to taka liczba-symbol. Dopiero przekroczenie tej granicy daje takie wrażenie, że ma się po co żyć, że jest jeszcze tyyyyle rzeczy, które chce się zrobić, przeżyć, osiągnąć, zobaczyć, których chce się doświadczyć i z których chce się czerpać radość.
Dla mnie to bardzo ważne, by nie tracić z zasięgu wzroku powodów dla których naprawdę warto.
W czasach, kiedy mocno nadużywanym pojęciem jest depresja  zdarzyło się tak, że ktoś z bliskich mi osób naprawdę w nią wpadł. I nie mówię tu o jesiennym dole, tylko o naprawdę ciężkiej depresji (jeśli myślisz, że ją masz, wypełnij ten test). Nie chcę za bardzo ułatwiać identyfikacji tej osoby (o moim blogu wiedzą znajomi), ale nigdy nie myślałam, że ktoś, kto teoretycznie mocno stąpa po ziemi i ma wszystko : dobrą pracę, stałego partnera, wysokie zarobki itp. może tak poważnie zachorować. L4 od psychiatry, farmakoterapia i mnóstwo ciężkiej pracy nad sobą zdziałały cuda. Mimo wszytko, ta historia była dla mnie mocnym wstrząsem.
Po pierwsze, uświadomiłam sobie, że tak naprawdę nie znałam kogoś, o kim myślałam, że znam go bardzo dobrze. (Pisząc te słowa nuci mi się w głowie refren You don’t know me)
Po drugie sama się zdziwiłam, jak płytko momentami patrzę i jak uprościłam i zawęziłam sobie w tamtych czasach “wszystko”, co miało zapewnić człowiekowi szczęście i stabilizację.
 Kiedy byłam w pierwszej czy drugiej klasie (jako uczennica:), mieliśmy temat o różnych zawodach i padło nieśmiertelne pytanie, kim chcesz być w przyszłości? do tej pory pamiętam, jak nauczycielka wydrwiła mnie przed całą klasą, bo odpowiedziałam, że sobą. Przez lata to mi się jakoś rozmyło i chciałam sklasyfikować siebie do jakiejś grupy zawodowej determinując w ten sposób swoje życie. Dzisiaj odpowiedziałabym na to pytanie tak, jak w podstawówce.
 Na TED wisi gdzieś jakieś ciekawe wystąpienie (nie mogę go w tej chwili znaleźć) gdzie ktoś opowiadał o tym, czego ludzie najczęściej żałują tuż przed śmiercią. O ile dobrze pamiętam, to chodziło głównie o odwagę bycia sobą. Wbrew pozorom nie jest to bardzo łatwa sprawa! 

 Ostatnio łapię się na tym, że CAŁKOWICIE pozmieniały mi się priorytety i w zasadzie … wszystko. Słucham innej muzyki niż kiedyś (jestem pod tym względem szalenie eklektyczna!), inspirują mnie zupełnie inne rzeczy,nie zachwycam się tymi książkami co dawniej, nawet blogi które odświeżałam po kilka razy dziennie w oczekiwaniu na nowy wpis stały mi się całkowicie obojętne.
 Wpływ na to ma kilka rzeczy, ale myślę, że największy odegrały tygodniowe wyzwania i niestety wciąż pogarszający się stan mojego zdrowia.

 Wyzwania pozwoliły mi spojrzeć na świat oczyma jakby innej osoby. Rezygnując na tydzień ze swoich przyzwyczajeń pozbywam się  filtrów przez które patrzyłam i zmuszam się do zastanawiania się nad rzeczami, które do tej pory były automatyczne.
 To, że coraz częściej moje ciało nie pozwala mi robić tego, co chcę, uświadomiło mi, że nie doceniałam najważniejszego, czyli swojego życia.
 Będąc w liceum miałam taki czas, że chciałam robić wszystko. Chodziłam do szkoły w której byłam tylko ciałem, jeździłam na zajęcia z dziennikarstwa które dawały mi wiele frajdy, po dziennikarstwie wracałam do domu, szybko się ogarniałam i wsiadałam w pociąg w odwrotnym kierunku, na piątkowy maraton filmowy który trwał do soboty a czasami do niedzieli. Życie było jedną wielką zabawą, piło się dużo słodkiego wina , próbowało się różnych rzeczy i było fajnie. W tamtym czasie chciałam zawsze mieć ciastko, i zjeść ciastko, chciałam mieć całą fabryką ciastek. Próbowałam uczyć się japońskiego,miałam cudowne cycki, napisałam dwa dramaty, prowadziłam popularnego photobloga, poznawałam ciekawych ludzi, dostawałam różne nagrody, przy zerowym wysiłku zdałam świetnie maturę i… nie miałam równowagi życiowej.

 Żyłam strasznie szybko, robiłam pierdyliard rzeczy na raz i to właśnie w tym doszukiwałam się szczęścia. Nie mówię, że to nie było fajne i przyjemne, bo było, ale w trochę innym wymiarze.
 Może się starzeję, może po prostu wydoroślałam, a może to kwestia stanu zdrowia, ale teraz nie chciałabym żyć w takim tempie. Mam ochotę żyć wolniej.
Dawniej postrzegałam to tak, że muszę zainwestować mnóstwo energii aby w przyszłości zaprocentowała i kiedyśtam zapewniła mi fajne życie. Dzisiaj skupiam się bardziej na tu i teraz.  Ta zmiana orientacji czasowej była prostsza niż myślałam. Każdego dnia budzę się z inną pulą energii, bywają dni, że jest jej strasznie mało i to boleśnie uświadomiło mi, że poświęcanie różnych rzeczy na to, żeby kiedyś było świetnie nie zda u mnie egzaminu, bo to kiedyś może nie zdążyć nadejść.
 Od liceum wyrzuciłam ze swojej niezapisanej wtedy listy mnóstwo naprawdę głupich “marzeń”. Np. chciałam przeczytać wszystkie książki z listy 100 książek BBC. Niby po co?! Nie mam pojęcia co mną wtedy kierowało, ja chcę czytać fajne książki, chcę mieć frajdę  z czytania, ale czy potrzebuję do tego cudzych list? Czy o to w tym wszystkim chodzi? Zrezygnowałam z prawie wszystkich planów typu chcę mieć, to tak naprawdę nic nie znaczy, dzisiaj mam, jutro mogę nie mieć. Obecnie chcę mieć mało, ale tylko dobrych rzeczy. Nie chcę przeciętności, nijakości, chcę świetnych, wspaniałych rzeczy, których nie traktuję jako cel, ale jako narzędzie. Dawniej chciałam umieć mnóstwo rzeczy, dzisiaj wcale nie mam na to ochoty. Wspaniale jest posiadać wiele różnych umiejętności, ale czasami zamiast wędki wolę dostać rybę – usmażoną, przyprawioną, pięknie podaną , której nie muszę skrobać, patroszyć, przyrządzać i jeszcze po tym wszystkim sprzątać.
  Nie wiem po co piszę ten post, chciałam namówić Was do podejmowania tygodniowych wyzwań i podjęcia próby spojrzenia na świat oczami innej osoby, ale za bardzo popłynęm podczas stukania w klawiaturę.
zdjęcia z tumblra.

Uściski, Ania

46
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
16 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyPolowanie na zdrowieCup of tea,maybe?tygrolxx Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Vicky
Gość

Uwielbiam Cie! Nic wiecej w tym momencie nie jestem stanie z siebie wydobyc

Lena
Gość

A ja się podpisuję pod Vicky!

Skarletka
Gość

Uwielbiam Cię czytać!
Wydaje mi się, że pytanie "po co?" jest kwintesencją pytań. Ilekroć zdarza mi się nakręcić na coś albo przeciwnie, mieć sobie za złe, że czegoś nie zrobiłam, zadaję sobie pytanie: A niby po co miałabym to robić? I w zależności od odpowiedzi robię to lub nie.

Wycofać się z planów, które przestały mieć dla nas wartość – bezcenna umiejętność 🙂

Nadine
Gość

Aniu, jesteś moją wielką inspiracją. To Twojego bloga odświeżam kilka razy dziennie i z uśmiechem na twarzy czytam nową notatkę. Dajesz mi gigantycznego kopa energetycznego! Nie wiem jak to się dzieje, ale zwykle wyprzedzasz moje myśli i dostaję od Ciebie to czego w danej chwili potrzebuję. Widzisz, ja kiedyś uważałam na wszystko co robię i mówię i rezygnowałam z tylu szans, że nawet nie chce o tym myśleć. Całkiem niedawno uświadomił mi ktoś (zupełnie przypadkiem i zupełnie się tego nie spodziewałam) że życie mam tylko jedno i nie warto marnować nawet tego roku czy dwóch z nieodpowiednim facetem, robiąc te… Czytaj więcej »

Nadine
Gość

Ostatnio mam mały zastój twórczy, ale każde takie zdanie ("Nie mogę się doczekać aż wygrasz ten cholerny konkurs i będe mogła przeczytać Twoją ksiązkę :))") sprawia, że AŻ MI SIĘ CHCE.

Dziękuję 🙂

hurija
Gość

Wspanialy post! Jestes czysta inspiracja.

nikt_wielki_ona
Gość

"Obecnie chcę mieć mało, ale tylko dobrych rzeczy. Nie chcę przeciętności, nijakości, chcę świetnych, wspaniałych rzeczy, których nie traktuję jako cel, ale jako narzędzie." – Bardzo dobrze. To tak jak ja.

"Mam ochotę żyć wolniej." – Ja ostatnio żyję wolniej. Polecam 🙂

Kocia
Gość

czasami w gonitwie za marzeniami też można stracić umiar. lepiej żyć "wolniej" 😉

Maxi A.
Gość

Czasem faktycznie człowiek potrzebuje nie przeskakiwać siebie. Czasem potrzeba odrobinę hibernacji:)

*Natalia*
Gość

Wiem co to oznacza żyć z osobą w prawdziwej depresji, z tym, że ta osoba miała powód, trauma po stracie dziecka, to coś okropnego. Życie nie jest łatwe, niestety i musimy sami walczyć o nie by było jak najlepsze! I starać się nie narzekać 😛 Cieszyć się i doceniać obecność bliskich osób, które dobrze nam życzą :). Super wpis Aniu 🙂

tonia
Gość

Super to opisałaś :* Przypomniało mi się ze w liceum była taka sama:) ale na szczęście na studiach wszystko się odmieniło 🙂 Nauczyłam się być sobą i żyć chwilą (chociaż wg większości osób to źle) i w końcu jestem szczęśliwa 🙂

BERY
Gość

wow swietny post ,masz duzo racji..

marquisdered
Gość

Pojedyncze marzenia ulegają zmianie również u mnie, czasami mam wrażenie, że gdy nie widzę kogoś przez ponad miesiąc rozmawia z nim zupełnie inna osoba:) Nie zmienia się jednak głód życia, jedynie rośnie;) Jestem zaskoczona, gdy przypadkiem znajdę moje stare zapiski i okazuje się, że nie wiedząc tak naprawdę jak piękne może być życie wierzyłam w zupełnie inny świat, co z tego że dorośli "wiedzą lepiej", ja i tak zawsze miałam nadzieję, że moje marzenia się spełnią i faktycznie czasami ze łzami w oczach mam ochotę powiedzieć do mnie 7-letniej: Dziękuję, kochanie że nie zwątpiłaś, to dzięki Tobie mogę być tu… Czytaj więcej »

lifestyle.changePL
Gość

Nie będę się rozpisywała, bo właśnie w tym momencie mniej znaczy więcej. Jesteś naprawdę bardzo dojrzała. Gratuluję Ci takiego naprawdę osobistego spojrzenia na świat. Tej odwagi właśnie.

perioste
Gość

Cieszę się, że prowadzisz bloga. Patrząc na Twoje wpisy mam wrażenie, że jesteś niesamowicie dojrzałą, ukształtowaną i inspirującą osobą i dziękuję Ci, że swoimi przemyśleniami dzielisz się z innymi bo wiele można z takich wpisów wynieść.
Chociaż czasami efekt końcowy jest odwrotny:} Napisałaś, że chcesz żyć wolniej ja natomiast czuję, że potrzebuję przyśpieszyć ale to wymaga ode mnie wyjścia z mojej strefy komfortu. Dzięki takim słowom jak Twoje moje "dojrzewanie" do tej decyzji znacznie się przyśpiesza:D

pora-wstac
Gość

Uwielbiam Cię. Dziękuję Ci za ten wpis. N.

Margerytka
Gość

W piękny sposób ujęłaś to, co mi się plątało po głowie:*
Ja na razie nie bardzo jestem w stanie zebrać w całość swoje przemyślenia,
ale niebawem pewnie mi się uda:) Znów czuję, że nie odpowiada mi sposób, w jaki żyję i że czas to zmienić, być może… zwolnić? 🙂
Uściski

Słonecznik
Gość

Bardzo interesujący wpis, daje dużo do myślenia.

Zapraszam Cię do zabawy 🙂
http://bambusowy-raj.blogspot.ro/2012/11/tag-liebster-blog.html

BogusiaM
Gość

priorytety nam się zmieniają i to dobrze, bo tylko krowa nie zmienia zdania;) ważne by w tym wszystkim odnaleźć siebie i wiedzieć, że to co się robi nas satysfakcjonuje;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dałaś mi kopa 😉 !

Ninja Beauty Blog
Gość

bardzo bardzo mądrze mówisz- niektórzy dojrzewają do tego 40 lat, całe życie, albo wcale. przechodzę teraz bardzo podobny (jak mniemam) czas, i podpisuję się pod tym co napisałaś. Ściskam Cię mocno!

M.
Gość

Ej, też swego czasu napaliłam się na listę tych 100 książek wg listy BBC! I też zrezygnowałam z jej przeczytania 😛 Stwierdziłam, że co jak co, ale Anki z Zielonego Wzgórza to ja już w tym wieku nie chcę czytać 😛 poza tym, jest teraz mnóstwo dobrych książek do przeczytania więc na cholerę mi lista. To postanowienie zamieniłam na czytanie 2 książek miesięcznie.
Czekam na nowe wyzwania! 🙂

Ujarzmiamy rzeczywistość
Gość

Aniu,
może Cię rozczaruje, ale wydaje mi się, że to sprawa wieku. Tzn. to wpadnięcie z biegu w slow. Po drugie, jak robimy coś jednego, to mamy ochotę spróbować czegoś nowego. Po trzecie, to zbieranie doświadczeń w liceum jest niesamowite! I bardzo procentuje w późniejszym życiu.
A wyzwania, wyzwania są świetne! Sama je sobie stawiam i realizacja każdego kolejnego daje ogromnego kopa.

Mari
Gość

Ukradło mi komentarz! 🙂
Pisałam w nim, że wydaje mi się, że przejście od fast do slow jest absolutnie naturalne i spotyka każdą świadomą osobę. Tak myślę. I spotyka w odpowiednim czasie, a najważniejsze to to przyjąć. Obydwa stany są dobre dla rozwoju, bez nachapania się wrażeń nie ma o czym rozmyślać, ani z czego wybierać.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

też mam kulka marzen które nigde nie zrealizuje

zapraszam http://iamemilia.blogspot.com/

Jak ona to robi
Gość

zobacz jak długa i krętą drogę przeszłaś zanim doszłaś do takich wniosków. Gdyby nie te wszystkie zdarzenia i przykrości nie byłabyś dzisiaj tą wspaniała osobą i pewnie blog też by nie istniał ;/

tygrolxx
Gość

Ostatnio wydrukowałam sobie listę BBC… dzisiaj rano wyląduje w koszu 😀

Cup of tea,maybe?
Gość

Ja chyba nigdy nie miałam swojej wielkiej listy marzeń. Mam swoich 5 głównych, do których dążę. Co mnie bardzo cieszy, mogą się spełnić tylko wtedy, kiedy będę się skupiała tylko na tym co jest teraz. Czasem wydaje się to strasznie trudne, ale to jaka jestem w tym momencie wobec siebie oraz wobec innych przełoży się na przyszłość. Nie definiuję szczęścia marzeniami. Trzeba robić wszystko, aby być szczęśliwym tu i teraz. A bycia sobą cały czas się uczę, niestety jestem jeszcze w pułapce oczekiwań całego świata, ale się buntuję … i jest fajnie !

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W pierwszej linijce błąd ortograficzny , aż razi ;).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Droga Aniu, bardzo lubię Twojego bloga, bo większość Twoich postów daje mi takiego "kopa w tyłek". Zdarza mi się już nie widzieć sensu w tym co robię (albo czego nie robię), a później przeczytam coś co napiszesz, i stwierdzam że przecież warto, mimo że to czasem mnie to męczy. Dzięki Tobie przewartościowałam trochę moje cele, marzenia, ale też zrozumiałam, że jeżeli sama się o to nie postaram, to nic samo do mnie nie przyjdzie. Znalazłam Twojego bloga przez przypadek, i jestem wdzięczna, że piszesz tak często 🙂Podobały mi się też Twoje posty dotyczące imbiru. Doprowadziły do tego, że codziennie piję… Czytaj więcej »

Polowanie na zdrowie
Gość

Hm… niedawno pisałaś, że Twój stan zdrowia się poprawił.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kurcze, link do tego testu nie działa 🙁

Previous
DIY SZMINKA : jak prezentuje się kolor?
Marzenia z których się wycofałam