Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Czym jest dla mnie luksus?

    Jadę właśnie do domu, laptop na kolanach, Wi-Fi śmiga aż miło.  Zza szyby widzę, jak piękna jest Polska – zielone pola, bociany na słupach i tak nie wiedzieć czemu, naszło mnie na rozmyślania o luksusie.

        _ JJestem w fajnym miejscu swojego życia. Jest mi dobrze, mam to, co chciałam mieć i piękną wizję przyszłości. Dwa lata temu było całkiem inaczej – nie czułam się szczęśliwa i byłam bardzo łatwowierna. Przekonanie mnie do jakiejś drogiej terapii, która zapewni mnie zdrowie, było proste jak bułka z masłem. Nawet jeśli cień szansy był tak nikły, jak środki na moim koncie bankowym. Zresztą w krótkim czasie znalazłam się pod kreską, zarówno finansowo jak i zdrowotnie. Patrzę na przedmioty całkiem inaczej. Nie są w stanie zagwarantować mi szczęścia.

   Co nie oznacza,że nie lubię ładnych rzeczy. Lubię bardzo!

Ale staram się nie być ich niewolnikiem.

   Jeszcze przed maturą przydarzyła mi się śmieszna sprawa. Pracowałam wtedy na zlecenie pisząc teksty, drogą rekomendacji trafiłam w pewne kreatywne miejsce. Miałam wtedy szczyt formy umysłowej, którą zafundowały mi leki sterydowe. Kilka dni na najwyższych obrotach i wpadłam na pewien bardzo dobry pomysł. Jako iż lekarze zdążyli już nakreślić mi piękną wizję pięciu lat życia, myślałam raczej kategoriami YOLO i tak dalej. Z zadziwiającą lekkością przekazałam prawa autorskie i majątkowe do swojego – nazwijmy to roboczo- pomysłu.

Jak na tamte czasy (liceum), wpadła mi w ręce duża i łatwa kasa. Bardzo łatwa. Mam z podobnych okresów umysłowego zaćmienia,  kilka idiotycznych wydatków na koncie –  długą suknię od Jenny Packham i krótszą od Karen Millen. I nieszczęsne chusty po 40 euro. Żadna z tych rzeczy nie jest modna, lubię tylko chusty. Sukienka od Karen ma idealny krój i kilka cekinów za dużo, a ta od Jenny jest na mnie obecnie o dwa rozmiary za duża. Na szczęście szybko odkryłam, że drogie szpilki wcale nie są zawsze lepiej wyprofilowane od tych tanich i nie pociągnęło mnie w tamtą stronę.

   Z jakiegoś dziwnego powodu, przepieprzenie na jedną sukienkę równowartości minimalnej pensji sprawiło mi wtedy przyjemność. I nie chodziło wcale o tak zwany SWAG – wybrałam przecież marki bez oczywistego logo i nachalnej metki, raczej w moim otoczeniu mało znane. Dzisiaj wiem, o co mi wtedy chodziło – o świadomość, że było mnie stać.

Oczywiście nic nie trwa wiecznie i po tym krótkim szczycie zaczął się stromy spad. Zaprawdę powiadam Wam – w drogiej sukience rzyga się tak samo jak w taniej, tylko kiecki bardziej żal.

Chociaż dzisiaj znowu odbiłam się od finansowego dna, nie wydaję już pieniędzy na głupoty. Dobrze wiem, że najlepiej zarabiają sprzedawcy emocji. Rolex mierzy czas tak samo, jak każdy inny zegarek, ale ludzie, którzy kupują rolexy, nie kupują ich do mierzenia czasu. Rolex podkreśla ich status, czasami zwiększa szacunek, innym razem szanse na wyrwanie młodych naiwnych dziewczyn. Analogicznie z wieloma innymi dobrami “luksusowymi”, które mają sprawić, że będziesz wyglądać na piękną, młodą i bogatą. Dobry sprzedawca nie sprzedaje przedmiotów – sprzedaje obietnice. Obietnicę, że będziesz seksowna w tych czerwonych szpilkach i młoda po cud-kremie. Mi najwięcej przyszło zapłacić za obietnicę zdrowia. Była to zresztą obietnica bez pokrycia.


Dla mnie luksus obecnie ma niewiele wspólnego z dobrami materialnymi, chociaż jak wspomniałam, lubię mieć ładne rzeczy, a jeszcze bardziej świadomość, że mnie na nie stać.

Kiedy przeczytałam na jednej ze stron o oszczędzaniu pieniędzy o przykręcaniu prysznica w celu oszczędzania wody, pomyślałam, że autor musi mieć problemy z kasą. Ale człowiek, który świetnie zarabia? Po co mi pieniądze, jeśli miałabym je dusić i kisić? Luksus  gorącej, aromatycznej kąpieli z olejkami, po pełnym wyzwań dniu jest jedną z tych przyjemności, na której nie wyobrażam sobie oszczędzać, mając zapewnione inne potrzeby. Co innego, gdy się ich nie zapewnia.

Doświadczenie nauczyło mnie, że tzw. luksusowe miejsca, nierzadko bywają agregatami buractwa. Od mikroskopijnej porcji perliczki na białym sosie z sumaka wolę maminy rosół i coś z grilla. Nie widzę jednak nic złego w jedzeniu perliczki. Chciałabym żyć ze świadomością, że kiedy najdzie mnie ochota na taką zachciankę, to będę mogła ją zrealizować. I że będzie tak z każdą inną zachcianką 🙂 

Wymienianie sprzętów na nowsze, chociaż się ich nie potrzebuje, ale  “wstyd mieć taki telefon” jest dla mnie rodzajem niewolnictwa. Taki człowiek jest niewolnikiem opinii i zdania innych osób. Nawet mając miliony monet, jest dla mnie biedny.

Luksus to świadomość, że jestem tu gdzie jestem bo chcę, a nie bo muszę. To własny ogród w którym można opalać się topless i praca taka, jakiej chcę. To plan dnia, który układa się samodzielnie, świadomość rezerwy w razie kłopotów i wsparcia bliskich. Luksus to dla mnie możliwość samodzielnego myślenia, nieskażonego ideologią żadnej religii, partii i innej grupy wpływu. Luksus to myślenie w kategorii możliwość i dobrobytu.

Chcę żyć w luksusie według swojej prywatnej definicji tego pojęcia. Tobie też tego życzę.

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostan obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

 

Follow on Bloglovin

Lubisz – zalajkuj 😉

Uściski, Ania

70
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
35 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Magical lifeIsabelEmma D.AniamalujeAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kinga Kornacka
Gość

Pierwsza myśl po przeczytaniu tytułu posta: Luksus? Możliwość decydowania o sobie i swoim życiu 😉

LandOfLaces
Gość

Faktycznie, ktoś majstrował przy czcionkach 😉
Generalnie się zgadzam.
Luksus – to coś co robię/mam dla siebie, dla przyjemności. Dla innych, na pokaz – to szpanerstwo (czy jak to się tam teraz nazywa ;-P ) – a takiej postawie mówię stanowcze nie!
No dooobra, w luksusie mieści się robienie przyjemności innym, ale to też zależy z jakim nastawieniem 😉

Miśka Grabowska
Gość

Może komentarz lekko nie na temat, ale czy możesz pisać większymi, ponieważ nie widzę tekstu ;/
Z góry dzięki ;p
Pozdrawiam ;*

Miśka

Endorfinka
Gość

Jestem podatna na różne wpływy. Dobrze że otworzyłaś mi oczy, bo już zapomniałam, że mam takie samo zdanie na ten temat.

wiedzma
Gość

Tak, też proszę o większe litery!:)

Pozytywna Mama
Gość

Uwielbiam Twoje pióro 🙂 Czyta się Ciebie naprawdę niesamowicie przyjemnie 🙂 Pozdrowionka 🙂

megirosa
Gość

Ctrl + scroll i jakoś dało się przeczytać 🙂 Mam chyba dość podobne zdanie w tej kwestii, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy typu prysznic 🙂 Nigdy nie zrozumiem też np. kupowania drogiego samochodu, którym można się pochwalić pochwalić przed sąsiadem, a na co dzień oszczędzania na podstawowych rzeczach. Ostatnio pewien znajomy, który bardzo lubi opowiadać o tym jakich to podwyżek nie dostał itp. drwił ze mnie, bo kupiłam sobie drogi keczup. No kurczę, taki bogaty a nawet na keczupie będzie oszczędzać? Ja nigdy nie oszczędzam na jedzeniu, jeśli czuję różnicę w smaku bądź skład jest lepszy, no bo w końcu… Czytaj więcej »

Karola S.
Gość

Oszczędzanie na wodzie rozumiem – najwięcej kasy ucieka właśnie w takich pierdołach, no i przykręcenie kurka jest korzystne dla środowiska. Bardziej niezrozumiałe jest dla mnie kupowanie jedzenia typu parówki, konserwy. Niby najtańszem, ale ciało mamy jedno i lepiej zapewnić mu wartościowy pokarm.
No ale skoro luksus to wolność wyboru, to każdy może wybrać, czy to zakręcanie kurka i szpanerwkie auto, czy to dieta parówkowa i szpilki od projektanta, a może zupełnie coś innego 🙂 Byle być szczęśliwym, nie być niewolnikiem przedmiotów i nie popaść w tryb "zastaw się, a postaw się". Długi, które powstały przez nadmierą konsumpcję to zwyczajna głupota.

Lilka
Gość

To już jest książkowy przykład skąpca 😀 Trudno w takie kwiatki uwierzyć, ale jest ich o wiele więcej. Na wizaz.pl jest nawet cały wątek o facetach skąpcach :p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Lilka, można link do tego wątku?:-)

Lilka
Gość
sweetie
Gość

Dużo osób wciąż ma problem z "przyznaniem się" do zakupów w tańszych sklepach, konkretniej myślę tu o ciucholandach. Mam bardzo, bardzo podobne podejście do Twojego, bo wystarcza mi sama świadomość, że stać mnie na ciuchy droższe i kupowanie takowych od czas do czasu, w związku z czym nie wstydzę się tego, że kupuję w lumpeksach, bo właściwie czemu bym miała?
Inną sprawą jest to, że staram się robić tylko takie rzeczy, o których jestem w stanie mówić otwarcie. Albo szukać przyczyny tego, że się jednak ich wstydzę. easy 🙂

Seldirima
Gość

Ale jakbyś była biedna i dlatego kupowała w lumpeksach, to też nie byłby wstyd. Mówi się, że "wstyd to kraść" 😉

Justinee
Gość
Justinee

Ciekawy i mądry tekst. Luksus to dla mnie życie tak, jak chce, według mojej kategorii-bez zbędnych przedmiotów, z przemyśleniami czy na pewno tego potrzebuję, także w kwestii gadżetów i elektroniki.. Staram się mieć rozsądne podejście i być może o to chodzi? Pozdrawiam!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Popieram wszystko co napisałaś, niestety przyznaję, że bywam taką niewolnicą. Staram się jednak robić to co chce, żyć jak chce, wyglądać jak chcę bo życie jest zbyt krótkie i pieniędzy tyle nie ma, by ciągle gonić za tym co wszyscy i dać się oceniać. Niestety ocenianie przez pryzmat tego co się posiada jest dziś powszechne i czymś normalnym, a każdy chce należeć do społeczeństwa a nie być odrzuconym. Chyba najlepiej znaleźć jakąś równowagę. Cieszę się że od wielu lat nie jestem niewolnicą mody, m.in dla tego że nie lubię wyglądać jak inni. Twoje podejście jest najlepsze bo daje Ci tą… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tak, wiem że można cytować podając źródło, ale i tak nie chciałam robić tego bez Twojej wiedzy. W takim razie pozwolę sobie Ciebie czasem zacytować oczywiście podając źródło 🙂

olala
Gość

Dla mnie to kategoria możliwości wyboru. Luksus nie tylko na co dzień,ale w kryzysowych sytuacjach. Luksus posiadania wiedzy jak poradzić sobie z trudną sytuacja,jak załatwić sprawy w urzędach czy bankach. Luksus posiadania pieniędzy na czarną godzinę,luksus możliwości wybrania dobrego lekarza prywatnie,luksus zatrudnienia fachowców do danej sprawy pewnej,medycznej,podatkowej. Luksusem są dla mnie moje obecne przekonania,wartości -kiedyś chwiejna jak chorągiewka na wietrze,a dzisiaj pewna. Luksusem są dla mnie jasne sprawy uczuciowe. Luksus to tez możliwość wyboru jakimi,ludźmi otaczam sie po obowiązkowych godzinach pracy/szkoły. To posiadanie obok siebie ludzi pewnych,którzy w złych chwilach rzucą na chwile swoje życie i zamiast pocieszać pomogą zmotywować… Czytaj więcej »

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Temat luksusu został nieco uproszczony. Po pierwsze: ja mam świetnego Tissot nie dlatego, by się chwalić, a dlatego, że to obiektywnie świetny i pełen klasy zegarek. W pewnym momencie życia dobrze jest mieć małą czarną, która się nie mechaci po dwóch praniach, dobre buty i np. porządny zegarek. Nowobogactwem jest podniecanie się zegarkiem Calvina Kleina czy Michaela Korsa:).
Po drugie: to ja nadaję sobą znaczenie luksusu – nic mnie. I przede wszystkim po trzecie: luksus to stan umysłu:).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Albo przeczytałyśmy inny tekst, albo Ania właśnie to samo napisała, tylko w jej rozumieniu zegarek Korsa jest takim samym luksusem jak Rolex, czyli żadnym. Teraz Aniu mnie popraw, jak źle zrozumiałam 🙂

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Oj, chodziło mi o to, że mogłabyś rozwinąć ten temat, a nie poruszać go naskórkowo – wolałabym, byś pisała jeden post raz na trzy dni, a nie codziennie coś:).
Anonimowa – faktycznie coś pokręciłam;). Byłam przed poranną kawą:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu ladnie wygladasz! Widzialam w poprzednim poscie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oglądam ostatnio serial na you tube: http://www.youtube.com/watch?v=HEdbHWRjWms. Luksus, snobizm, pokazywanie siebie ze strony mieć, nie być- to życie większości ludzi. Bo przecież jak się ma mercedesa, to jest się lepszym człowiekiem! Sąsiedzi muszą widzieć;p W serialu oczywiście wszystko przerysowane, ale podobne zachowania widzę wszędzie;-)

Picola
Gość

Luksusem (idąc za pierwszą głowie, egoistyczną myślą) jest kiedy patrzę na szczęście jakie coś mi daje. I może być to but za pół wypłaty, ale też zimny lód za 2,50zł w niedzielę o 4 rano 🙂 Tak, żeby sobie udowodnić "bo mogę", ale niekoniecznie udowadniać na każdym kroku.
Mój średniowieczny telefon zawibrował z empatią na wspomnienie o wymianie sprzętu na nowy "bo wstyd…"

lipsticokonthemap
Gość

Zdjęcie do wpisu: best of the best! ;p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czym jest dla mnie luksus? Luksusem byłoby mieć kąt do mieszkania i środki na koncie , które starczyły by utrzymać siebie i dwójkę dzieci. Wszystko inne jest nieważne i niepotrzebne.

BEATA REDZIMSKA
Gość

Aniu bardzo poruszylas mnie tym tekstem

Estimea
Gość

"Zaprawdę powiadam Wam – w drogiej sukience rzyga się tak samo jak w taniej, tylko kiecki bardziej żal" Aniu bardzo lubie Twoj zdrowy rozsadek, jestes niesamowita. Absolutnie sie z Toba zgodze ze poczucie zycia w luksusie to stan umyslu, kazdy kiedys zderzy sie ze swoja granica konsumpcji i nie bedzie ni grama szczesliwszy. Konsumpcja jednak na chwile moze zaglusyc poczucie wewnetrznej pustki stad granie na emocjach…Tez jakis czas temu odkrylam brak zaleznosci pomiedzy tym co mam a jak sie czuje, wiec pracuje nad tym drugim a piekne przedmioty czy pieknie pachnace kosmetyki to moja slabostka ale faktycznie nie musze miec… Czytaj więcej »

tlusta_papuzka
Gość

Mam wrażenie, że to parafraza ''Rzyga się tak samo po Est Est jak i po jabcoku'' 🙂

Generalnie zgadzam się (choć to nudne) – luksus dla mnie to możliwość powiedzenia sobie 'zrobię to i to, bo mogę'.

A w 'luksusowe miejsca' nie chadzam, bo zawsze mi się wydaje, że ktoś mnie obsobaczy. Paranoja taka 🙂

Agata Tarkowska
Gość

A dla mnie luksusem jest niezależność finansowa 😀 po prostu 😛

Złotowłosa
Gość

Dzięki temu postowi mój humor na dziś jest jeszcze lepszy :). Skłoniło mnie to do zastanowienia się nad tym, czym dla mnie jest luksus… Myślę, że to głównie to, że w końcu na studiach mam własny pokój, do którego mogę zaprosić kogo chcę i odpoczywać w samotności. To fakt, że mogę mieć tutaj wymarzonego kotka, którego mogę karmić specjalną karmą, po której lepiej się czuje i bryka. Fakt, że zamiast tony notatek w torbie, mogę nosić tablet, na którym to wszystko jest. I może to wszystko jest związane z pieniędzmi, ale nie do końca… Za pokój płacę niewiele, kotek jest… Czytaj więcej »

Marianna Greenleaf
Gość

Dla mnie luksus to po prostu komfortowa sytuacja, czyli np. leżenie z książką w ogrodzie rodziców i popijanie mrożonej kawy 😉 Nie przeliczam siebie na kasę i szczerze pogardzam ludźmi, którzy w taki sposób myślą i co gorsza, propagują takie myślenie. Miałam pecha przez jakiś czas przebywać w towarzystwie paru osób, dla których wydanie za jednym razem, przykładowo, tysiaka na same ubrania było niesamowitą podnietą i wyznacznikiem własnej wartości ;]

Marianna Greenleaf
Gość

W żaden sposób nie nawiązywałam do Twoich sukienek "z posta", jeśli tak zabrzmiało, to przepraszam 🙂 Miałam na myśli nie jednorazowe szaleństwa (każdemu się zdarza, czasami po prostu chce się mieć coś, co akurat kosztuje bardzo dużo i nie ma rady) co myślenie pt. "im więcej mogę wydać, tym zajebistszy jestem". Takie osoby z reguły lubią epatować swoją "filozofią życiową" i oczekują aplauzu (rozumianego przez nich jako zazdrość) ;P
A tych sukienek to jestem ciekawa tak swoją drogą (jak wyglądają) 🙂

paranoJa
Gość

Czytając posta chciałam coś napisać, ale pod koniec zrobiłaś to za mnie: "Luksus to świadomość, że jestem tu gdzie jestem bo chcę, a nie bo muszę. To własny ogród w którym można opalać się topless i praca taka, jakiej chcę. To plan dnia, który układa się samodzielnie, świadomość rezerwy w razie kłopotów i wsparcia bliskich. Luksus to dla mnie możliwość samodzielnego myślenia, nieskażonego ideologią żadnej religii, partii i innej grupy wpływu." Tak wygląda i mój luksus.

Seldirima
Gość

Dla mnie tekst jest dość abstrakcyjny, bo dla mnie luksusem byłoby, gdybym mogła dostać staż z UP, a potem pracę za pensję minimalną, ALE W ZAWODZIE (bo nie mogę liczyć na nic lepszego przez pierwsze parę lat pracy). Nie jestem przez to w humorze i rozważania o kieckach za tysiaka czy perliczce to dla mnie "WUT?" ;P

Seldirima
Gość

Wiem, że to była ironia 😉No niestety w tej branży nie da się za bardzo działać na własną rękę bez uprawnień, a żeby uzyskać uprawnienia, trzeba pracować w firmie (najlepiej, albo u osoby z uprawnieniami), zależnie od stopnia naukowego – 1-5 lat. Z tym, że te lata liczą się dopiero od uzyskania dyplomu, w moim przypadku to będzie 2 lata licząc od zimy/wiosny przyszłego roku. Do tego uzyskanie uprawnień nie jest łatwe, robienie na własny rachunek też nie, bo rynek jest nasycony, więc przewiduję to dopiero za parę lat. W każdym razie bez dyplomu można liczyć na łut szczęścia, że… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

* "Nawet teraz nie wiem czy w ogóle urząd łaskawie udostępni mi możliwość odbycia stażu, mimo że mam uprawnienia." – uprawnienia do stażu oczywiście, a nie uprawnienia zawodowe 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mogłabyś polecić jakieś blogi, które regularnie i z ochotą czytasz?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

dziękuję 🙂

tlusta_papuzka
Gość

A ja mogę chyłkiem dorzucić swoje 3 grosze? Polecam chaotyczny.blox.pl , jest prześliczny 🙂

sour-girl
Gość

to wspaniale mieć taki dystans. bardzo inspirujący wpis.z tej perspektywy, żyje mi się całkiem luksusowo 😉

kuku, jestem tutaj

Kreatornia Zmian
Gość

Pewną sporą dozę spokoju w życiu i uniknięcia wielu problemów można sobie kupić. Dają to pieniądze i to jest luksus. Nie ma nic złego w tym by chcieć taki osiągnąć, by do niego dążyć. Dobrze jednak trzymać rękę na pulsie i wśród mas konsumujących bez rozmyśleń znaleźć siebie. Tym bardziej, że luksusem można nazwać niemal wszystko. I niekoniecznie zawsze muszą być to pieniądze. Lepiej, żeby nie stanowiły jedynego luksusu w życiu. Fragmenty o sprzedaży bardzo kojarzą mi się z lekturą Briana Tracy "Psychologia sprzedaży". Człowiek nie kupuje dla samej chęci posiadania tylko dla tego co to posiadanie mu zapewnia: status,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Skojarzyło mi się z cytatem P. Meaghera "Some people are so poor, all they have is money"
Smuci fakt, że coraz częściej ludzie nie tylko gonią za markami, ale także definiują się nawzajem poprzez posiadane przez siebie przedmioty.
Pozdrawiam, Rudzia

Ania Abakercja
Gość

dla mnie luksus to wszystko to, co nie jest mi niezbędne do przetrwania. luksus to wszystko co daje mi radość i przyjemność. mój luksus jest dość tani i powszechny. takie zwykłe codzienności, a tak wiele znaczące.

Seira
Gość

Dla mnie luksus to kupowanie książek (wtedy kiedy chcemy, a nie raz do roku) i kupowanie jedzenia na targu, zamiast w dyskontach. Jak na razie pozwalam sobie na kupowanie używanych książek na ebayu, kupowanie pomidorów i jabłek na targu, pomidory są o wiele smaczniejsze, nie są kwaśne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fajny wpis, bardzo lubię twoje artykuły dotyczące jakichś rozkminek, ogólnie rozwoju.Jest jednak pewna rzecz która bardzo mnie irytuje, prawie w każdym artykule, i co 2 strony chyba w twojej książce ciągle było coś o twoim zdrowiu. Rozumiem że można raz/dwa a nawet 4 razy napisać o tym ale bez przesady. Przez to odnoszę wrażenie że się na sobie użalasz albo chcesz udowodnić jaka ty biedna jesteś/byłaś(chociaż pewnie tak nie jest). Jest tyle osób na świecie co mają o wiele gorzej i jak wyjdą z tego to nie wspominają o tym dzień w dzień, po za tym nie jest to jakoś… Czytaj więcej »

Emma D.
Gość

Pierwszy raz trafiłam na Twój blog. Świetne teksty. Dają dużo do myślenia, a takie najbardziej do mnie przemawiają. Powodzenia!:) Zapraszam też do mnie: bellavita457.blogspot.com

Isabel
Gość

Dobry tekst który otwiera oczy na rzeczy oczywiste 😉

Magical life
Gość

Luksus to czas i drobne przyjemności 🙂 Czas żeby robić to na co się ma ochotę. Zgadzam się że luksu to też swoboda myślenia, indywidualizm. Luksus to piękne przyroda, piękne rzeczy. Ale nie piękne bo drogie/luksusowe, tylko piękne bo JA uważam że są piękne.
Dziękuje za fajnego bloga. Czytam i się cieszę że jesteś.

Previous
Moja historia : Maja
Czym jest dla mnie luksus?