Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Ile kosztuje blog?

autor Posted on

Ostatnio stuknęło mi 40 tysięcy followersów na instagramie, a za kilka dni będzie ósmy rok na “aniamaluje”. Wcześniej prowadziłam inne blogi. Pomyślałam, że nigdy nie dzieliłam się kulisami od tej bardziej przyziemnej strony. Na blogu można zarabiać, ale jego utrzymanie też kosztuje. No właśnie, ile kosztuje blog?

Ile kosztuje blog – sprzęt

To może się wydać niektórym niezrozumiałe, ale tworzenie treści to większa eksploatacja ich niż w przypadku samej ich konsumpcji. Gdybym nie prowadziła bloga, zadowoliłabym się czymś, co nie musi udźwignąć obróbki dużych plików wideo, nie potrzebowałabym tak pojemnego dysku i wielu innych rzeczy. Od kiedy prowadzę “aniamaluje”, to jest mój 4 laptop (!) plus początki na stacjonarce (kupionej przez rodziców, byłam w liceum, więc tego nie liczę). Miałam też małego chromebooka (800 zł) i 2 tablety. Jestem pewna, że nie potrzebowałabym tak często zmieniać sprzętu, gdyby nie blog. A jednak – to moje narzędzie pracy.

Laptopy

Pierwszy laptop kosztował mnie 1600 zł i był najtańszym chyba laptopem w mediamarkt, lata temu. Kupiłam go w dużej mierze dzięki stypendium na studiach i odmawianiu sobie wszystkiego. Drugi dostałam w ramach konkursu wspierającego zdolną młodzież, trzeci kosztował ok. 2000 zł i służył mi dzielnie, ale nie dawał rady z filmami i oto jest macbook air, który wtedy kosztował mnie chyba 3800 zł.

Aparat

Dodajmy aparat: zaczynałam z lumixem fz7, więc go nie liczę. Później był canon 600 D i dodatkowa stałka (razem ze 3000 zł), Olumpus pen7 – wtedy ze 2500 zł + obiektywy dodatkowe 3000 zł na przestrzeni lat. Okazało się, że olympus nie dźwiga filmów, więc kupiłam małego canona g7x, używanego za 2000 zł, ale on z kolei nie satysfakcjonował mnie przy zdjęciach z podróży, więc gdy zepsuł się mój olympus – kupiłam drugiego, używanego, nieco wyższy model za 2000 zł. To się wydaje dużo, ale przypomnę – to inwestycje w ciągu 8 lat 🙂
Dodajmy karty SD i statywy – myślę, że przekroczyłam mocno 1000 zł, ale nie mam pojęcia o ile, bo tu 100 zł, tam 100 zł i zbiera się szybko spora sumka.Sam statyw łamany to prawie 500 zł.

Telefon

Gdybym nie prowadziła bloga, na pewno nie byłby mi potrzebny iphone X. Mogłabym go chcieć czy do niego wzdychać, ale bym go nie kupiła. Jestem bardzo ostrożna jeśli chodzi o wydatki, w życiu prywatnym nie mam nawet telewizora. Ciężko wliczać mi to w koszt “działalności”, ale gdybym była zatrudniona u kogoś – telefon służbowy traktowałabym jako narzędzie pracy.

Od kiedy mam bloga to jest niestety mój szósty (!) telefon. Nie pamiętam już ile kiedyś kosztował mnie LG i Samsung (jedne z tańszych modeli na rynku), później kupiłam Xiaomi za 700 zł i po jakimś czasie zrobiłam upgrade na nowszy model xiaomi. No i wszedł snapchat i instastories… Xiaomi nie miał satysfakcjonującego dźwięku, kupiłam iphone 7 (wtedy za 3600 zł) i później iphone X – ale używany, też za 3600 zł. Na razie szczęśliwie służy dobrze i dźwiga wszystkie potrzebne aplikacje oraz obróbkę filmów na telefonie. Na potrzeby tego tekstu policzę więc tylko te dwa jabłuszka – razem 7200 zł.

Plus wszystkie kable, powerbanki, dodatkowe akcesoria – na przestrzeni 8 lat myślę, że również przekroczyłam sporo 1000 zł, ale nie wiem o ile, więc niech będzie – 1000 zł.

Razem sprzęt: 29 100 zł. W skali 8 lat wygląda strasznie, ale to jakby 3637,50 rocznie. Nie najgorzej. Chyba.

Ile kosztuje blog – aplikacje i abonamenty

Ponownie – wliczam tylko rzeczy, do których abonament mam tylko na potrzeby bloga (czyli odpuszczam liczenie clean my mac, chociaż też używam go do pracy).
Na ten moment korzystam z wersji płatnych: Story art (45 zł/rok), VSCO (80 zł/rok), Hype Type (83 zł/rok). Mam też chmurę iCloud (10 euro miesięcznie), płatny pakiet Adobe ( 12 euro miesięcznie), lada moment będę płacić za newsletter. Nie wspomnę o wielu wykupionych płatnych presetach (np. master collection Aggie z Travel in her shoes za jakieś 200$ w promocji). Uważam, że jeśli korzystam z czyjejś pracy i wykorzystuję ją poniekąd w celach zarobkowych (a mam też posty sponsorowane) to moim obowiązkiem jest uczciwie, legalnie płacić za te wszystkie małe elementy, które mi w tym pomagają. TAK, FONTY (czcionki :P) TEŻ MAM WYKUPIONE. Zanim ktoś powie, że nie trzeba, że przesadzam – no jak sklep czy knajpka ma muzykę, to też opłaca ZAiKS, nie jestem tu uprzywilejowana.
Rysunek w nagłówku też został przeze mnie kupiony (250 zł, najlepsza Szuflada mART). Nie liczę nawet poprzednich szablonów bloga (średnio po 100$).

Razem? Nie mam zielonego pojęcia, na pewno więcej niż 10 tysięcy złotych.

Ile kosztuje blog – kursy, książki, szkolenia

Tu na szczęście niewiele pozycji, ale znalazło się kilka książek, np. trzy Kominka, jedna jedyna, którą mogę naprawdę polecić z całego serca – Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować) – Artura Jabłońskiego. Niby kupiłam z myślą o copywriterce, ale wiedzę wykorzystuję też tu. Z konferencji to większość jest jednak bezpłatnych, byłam na płatnej konfie Trablin (129 euro chyba). Raczej nie kupuję masterclassów i innych szkoleń z blogowania, jeśli chodzi o wydatki – zazwyczaj jestem rozsądna. W blogowaniu jestem niemal od początku blogów w Polsce, nie sądzę bym dowiedziała się z takich szkoleń czegoś nowego, jednak czasami lubię zobaczyć jak wygląda to z perspektywy innych osób. W koszta wliczam więc głównie dojazd na różne konferencje.

Razem? Szacuję te wydatki na jakieś 2000 zł

Ile kosztuje blog – źródła

Rozrywka – liczyć? Chyba nie. Może i czasem opisuję książki czy filmy, ale jako osoba prywatna też bym po nie sięgnęła. Ale artykuły naukowe policzę. Bo uważam, że jeśli korzystam z danych opracowanych przez naukowca lub zespół naukowców, to się należy. Jasne, prawie wszyscy (poza tymi, co kupują z grantów) korzystają z baz uczelnianych albo ruskich serwerów dających nielegalny dostęp do artykułów naukowych, ale jeśli powołuję się na jakieś badania – czytam całe, nie wyimek opracowany przez dziennikarza. Tak było np. w przypadku tekstu o hejcie (40$). Tych badań nie było dużo, ale mają swoją cenę.

Razem? Szacuję te wydatki na 2000 zł. Pewnie wyszło więcej, ale nie umiem stwierdzić o ile.

Ile kosztuje blog – menadżer

Tu nie mogę powiedzieć dokładnie ile, bo naruszyłabym tajemnicę handlową mojego menadżera. Czytacie tego bloga dla moich tekstów i przemyśleń. A był moment, gdy ja siedziałam przed komputerem kilka godzin odpisując na maile i nie miałam już sił i energii na napisanie tekstu. Oprócz pisania bloga jestem copywriterką, więc po całym dniu przed ekranem wolałam iść pobiegać, albo zrobić cokolwiek innego, co od ekranu mnie oderwie. Wy niezadowoleni, bo tekstów nie ma, ja sfrustrowana, bo na teksty brak sił.

Jestem kiepska w odpisywaniu na maile o współprace. Każdy brief jest inny, czasami nie wiem ile co jest warte, gubię się w tych wszystkich obostrzeniach, np. dotyczących alkoholi – potrzebowałam pomocy. Oddaję przyzwoity procent z każdej kampanii Maćkowi Trojanowiczowi, który przejął moją blogową skrzynkę mailową i odpowiada na wszystkie maile za mnie. I teraz chcę doprecyzować 😉 – wiele osób myśli, że menadżer to ktoś, kto pisze do firm, że hej, mam tu taką blogerkę, dajcie jej współpracę. Otóż nie – zaskoczę was, ale robota mojego menadżera polega głównie na… odmawianiu firmom. Wszystkim, które nie pasują do mojego stylu życia, poglądów, wizji prowadzenia bloga. Więcej o tym poczytacie w wywiadzie Jak zostałem menadżerem blogerek – wywiad z Maćkiem Trojanowiczem, który opublikowała na swoim blogu Marta Soja.

Razem? Nie mogę powiedzieć, ale wyjdzie kwota pięciocyfrowa rocznie

Dodam w tym miejscu jeszcze tylko, że 10% zarobku z każdej współpracy przekazuję zawsze na cele charytatywne, przy czym nie ma reguły jak to działa, czasem coś kupuję, czasem wspieram jedną zbiórkę, czasem 10 mniejszymi kwotami. Nie komunikuję tego za bardzo, bo więcej chętnych do brania niż pomagania. Udostępnienie jakiejś zbiórki to czasem większa lawina próśb o wsparcie innych zbiórek, niż lawina wpłacających.

Ile kosztuje blog – domena, hosting, inne

Długo korzystałam z rozwiązań bezpłatnych i wycisnęłam z nich wszystko co się dało, ale blog przez te kilka lat zrobił się duży i ciężki… i potrzebował nowego domku. A musicie wiedzieć, że ja mam nawyk z dawnych chudych czasów, że muszę mocno uzasadnić sobie każdy swój wydatek. Np. nie posiadam drukarki, bo taniej jest mi raz na jakiś czas wydrukować w punkcie ksero (kosztem czasu i wygody). Nie posiadam biurka, bo mam stół i całkiem szeroki parapet, a po skończonym roku szkolnym czy akademickim wykorzystywałam wszystkie wolne kartki z zeszytów.

Z przeniesieniem bloga na wordpress zwlekałam do momentu, kiedy po prostu musiałam. I trochę źle, bo przez ten czas wydałam sporo niepotrzebnych pieniędzy na różne rozwiązania techniczne w bloggerze. Np. płaciłam 10$ miesięcznie za disqussa bez reklam, który nawalał i wyświetlał i tak brzydkie reklamy domowych sposobów na grzybicę stóp. Trochę dobrze, bo gdybym od razu zaczęła od wordpressa, w ogóle nie wkręciłam się w blogowanie. Ja potrzebuję, żeby było prosto. Siadam, otwieram edytor i piszę. Nie miałabym czasu na nauczenie się samodzielnej konfiguracji bloga w 2011. Nie miałam też na to wszytko pieniędzy. A dzisiaj jest Opiekun Bloga, który to wszystko ogarnia. Dosłownie wszystko.

Przenosiny bloga z blogspot (bloggera) na wordpress

Musicie wiedzieć, że przez korzystanie z rozwiązań możliwie najtańszych narobiło trochę komplikacji. Miałam strasznie naciapane w kodzie, poprzednim szablon ogarniał mi człowiek z… Wietnamu. Gdy miałam problem techniczny, musiałam dostosować się do ogromnej różnicy czasu. Było to tańsze, ale upierdliwe. A teraz, gdy mój blog ma 1500 tekstów, kilkanaście tysięcy zdjęć… problemów robiło się coraz więcej. Wersja mobilna była nieczytelna, komunikat o plikach cookies zasłaniał dużą część ekranu.

Patryk (Opiekun Bloga) zajął się przeprowadzką na wordpress od A do Z. A może raczej – całkowicie się mną zaopiekował. Czego się obawiałam i dlaczego z tym zwlekałam? Np. tego że przeprowadzka bloga z bloggera na wordpress sprawi, że spadną mi statystyki. Nic takiego się nie stało:

Ile kosztuje blog - przenosiny blogger wordpress a statystyki

Wzrosty wynikają z tego, że częściej publikowałam, ale nie odnotowałam żadnego spadku w google. Co więcej – będzie lepiej. Gdyby nie opieka Opiekuna Bloga, nie byłoby – przy przenosinach ważne jest, by teksty znalazły się pod tymi samymi adresami URL. Ja nie byłam konsekwentna na różnych etapach prowadzenia bloga, więc bez fachowej opieki skończyłoby się katastrofą.

Był czas, że miałam 200 (a nawet przez moment 250!) tysięcy unikatowych użytkowników na blogu w bodaj 2015 czy 16 roku, ale to byli ludzie potwornie, potwornie męczący. Mam na myśli zachowania w stylu:
Pod postem napisanym 2 lata temu, w którym linkuję sukienkę, którą miałam na sobie, pytanie “gdzie kupię podobną i czy będzie pasować na osobę w rozmiarze 46”. Albo – pod postem z przepisem na pomidorówkę “a co jeśli nie lubię pomidorów?”.

baby boomers
baby boomers – pokolenie urodzone w latach 1946-1964, często urocze panie Grażynki życzące miłego dnia i pysznej kawusi


Mój blog jest otwarty dla wszystkich i całym serduszkiem uwielbiam swoją społeczność, ale nie byłam gotowa na baby boomersów. W tamtym momencie blog strasznie mnie męczył. Zdepozycjonowałam wiele tekstów. A teraz dojrzałam do tego, że nie muszę odpowiadać na każdy komentarz i zupełnie olewam te, na które odpowiedź została udzielona w komentowanym artykule. Dlatego dojrzałam do tego, by wykupić płatną wersję YOAST SEO (100 euro rocznie).

Druga moja obawa – przy przenosinach bloga na wordpress, coś się posypie…

A posypać mogło się wiele rzeczy. Miałam jednocześnie dwa (!) systemy komentarzy (to trochę jak jednocześnie mieć dwóch chłopaków). Masę zdjęć, brak konsekwencji w tytułowaniu wpisów, naciapane w kodzie, przeróżne fonty na różnych etapach prowadzenia bloga…

Gdybym ogarniała przeprowadzkę sama, albo z pomocą kogoś mniej doświadczonego, to z pewnością tak by się stało. Problemów przy przenosinach było sporo, ale żadnego nie odczułam. Patryk z Opiekuna Bloga rozwiązał absolutnie wszystkie i to w taki sposób, by mnie nimi nie martwić i nie denerwować. Na czas przenosin blog nie miał ani jednego dnia przerwy w działaniu (!).

Opieka trwa zresztą nadal, prowadzenie bloga na wordpressie nie wymaga ode mnie żadnej wiedzy technicznej – siadam i piszę. Nawet teraz, gdy co chwilę coś się zmienia, trzeba mieć politykę prywatności, komunikaty o cookies, certyfikat SSL – wszystkim zajmuje się Patryk z Opiekuna Bloga. Ile to kosztuje?

Przenosiny kosztowały mnie 500 zł (chyba trochę za uśmiech influencerki, bo roboty było przy tym DUŻO). Roczny hosting przy 100 tysiącach osób na blogu miesięcznie to 1000 zł.

Razem: 1500 (z yoast seo prawie 2000 zł) w tym roku. Ale generalnie 1000 zł rocznie + 50 zł za domenę w OVH

Gdybym zaczynała blogować dzisiaj i chciałabym robić to na poważnie* bez wahania wybrałabym jeden z pakietów właśnie u Opiekuna Bloga, bo nie trzeba o niczym myśleć, tylko można po prostu pisać.

Ile kosztuje blog - opiekun bloga

Trochę słodzę, ale nie chciałam chwalić wcześniej.Potrzebowałam miesiąca by zobaczyć, czy mam się do czego przyczepić i… nie mam. Jeśli zdecydujesz się założyć bloga i masz ochotę zaufać w tej kwestii Opiekunowi Bloga, to robiąc to przez mój link pozwolisz mi zarobić prowizję w programie afiliacyjnym. Wykorzystam ją na obniżenie kosztów prowadzenia bloga.

*Napisałam, że gdybym dzisiaj zaczęła 😉 Nadal podtrzymuję swoje podejście “zacznij z tym co masz” i początkującym polecam napisać przynajmniej 5 porządnych tekstów. Jeśli ze świadomością, że nikt ich nie czyta i na to będzie trzeba poczekać, a propozycje współprac wcale się nie sypią uda się wytrwać i czujesz, że to coś dla ciebie – wtedy zdecydowałabym się założyć bloga od razu na poważnie. Przenosiny to więcej zabawy niż zrobienie tego raz a porządnie. Łatwiej urządzić mieszkanie od A do Z wybierając takie, jakiego układ nam pasuje, niż remontować mieszkanie po babci. Z bardzo przypadkowo rozmieszczonymi gniazdkami i nieustawnym pokojem.

Ile kosztuje blog – podatki, ZUSy srusy i inne

Oprócz tego, że blog generuje koszty, oddaję prowizję z każdej kampanii menadżerowi a 10% na cele charytatywne, są jeszcze podatki. Tak, blogerki też je płacą. Mój blog to jednak nie firma, nie traktuję bloga jako głównego zajęcia. Duży ZUS to 1500 zł miesięcznie (auć!), ja nie mam współpracy za współpracą (nie jest to działalność ciągła i zorganizowana), rozliczam się w oparciu o umowy o dzieło. Czasami korzystam z możliwości wystawiania faktur przez useme.eu (co oczywiście wiąże się z prowizją).

Moje podejście ma plusy i minusy, minusem jest to, że tych wszystkich kosztów nie mogę sobie wrzucić w koszta.

Ah, jeszcze jest reklama… wydałam na reklamę postów przez całe 8 lat jakieś 300 zł. Nie liczę tego jako koszt, bo nie dopalam swoich tekstów ;-).

Fajny wpis… szkoda, że sponsorowany🙄

Blog generuje koszta i muszą się chociaż zwrócić. Gdybym miała dołożyć do jego istnienia tyle pieniędzy, ile pochłania jego prowadzenie i zrobić to pro bono, to sorry, ale

nope

Za te pieniądze mogłabym zwiedzić pół świata. Albo mieć wkład własny na mieszkanie. Wpisy sponsorowane są potrzebne, by blog istniał. Pozwalają mi na jego utrzymanie. Poza tym jestem naprawdę wybiórcza i selektywna przy podejmowaniu współprac. Gdy ktoś pisze mi coś takiego, to może nie robi mi się przykro, bo już z tego wyrosłam, ale zastanawiam się, czy kupuje z własnej kieszeni sprzęt i wyposaża miejsce swojej pracy, a gdy szef chce mu dać wypłatę mówi – dzięki, ale robię to dla idei, nie potrzebuję wypłaty :).

Zresztą, ja też jestem fanką przejrzystości – na tyle, na ile pozwalają mi umowy. Wiecie zatem:

A teraz także wiecie, ile kosztuje blog :).
Pieniądze zarobione na prowadzeniu bloga pozwalają mi poświęcić kilka godzin na lekturę np. raportów NIK czy badań na temat edukacji seksualnej. Ta jak w przypadku tekstu o tym, co naprawdę jest w standardach WHO , którego napisanie zajęło mi tydzień. Teksty sponsorowane sprawiają, że mam czas i możliwość pisać te niesponsorowane. Jest to forma, która pozwala czytać ci bloga zupełnie za darmo, bez banerów, że masz wyłączyć adblocka by czytać dalej. Jeśli więc komuś przeszkadza fakt, że nie jem gruzu i nie haruję 18 godzin dziennie by pisać kosztem swojego życia i zdrowia zupełnie za darmo – nie chcę takiego czytelnika. Idź sobie w pokoju 🙂

Ile kosztuje blog
oczywiście nieśmieszny żart, kwestie przemocy też na blogu poruszam

Na szczęście moi odbiorcy to przekochana, pluszowa, cudowna i miła społeczność, którą uwielbiam. Podrzucam przykładowe zgłoszenia do konkursu, które rozpuściły mi serduszko:

konkurs aniamaluje
konkurs aniamaluje ile kosztuje blog
konkurs aniamaluje
ile kosztuje blog
konkurs aniamaluje
ile kosztuje blog
konkurs aniamaluje ile kosztuje blog
konkurs aniamaluje ile kosztuje blog

Dlatego z przyjemnością ogłaszam, że mojego tralala dotknęła swoim zgłoszeniem dziewczyna o nicku tak.lubie i to ona zgarnia bon lub kartę podarunkową na 200 zł do dowolnie wybranego przez siebie sklepu. Drugą edycję zrobię na 50 tysięcy followersów na moim instagramie, czyli mam sporo czasu by uzbierać na większą nagrodę 😀

Wiecie już ile kosztuje blog… a jak wspierać ulubionych blogerów? Och bardzo prosto, zupełnie bezkosztowo:
czytając ich wpisy, zostawiając lajki, łapki, serduszka, udostępnienia (to pozwala zwiększać organiczny ruch i ograniczyć wydatki na płatną reklamę). Polubić na facebooku; np.. tu 😀 https://www.facebook.com/Aniamaluje/

i na instagramie: https://www.instagram.com/aniamaluje/ 🙂

Uściski, Ania

24
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
9 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
16 Comment authors
Maciek z OpiekunaMartaAnszpiAniamalujeJustyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marzena (piekna_babeczka)
Gość

Dziękuję bardzo za wyróżnienie w konkursie 😆. Niestety blog kosztuje, sama nieco płacę. Myślę że najgorszy jest czas, bo blogowanie to tak naprawdę praca 24h. Ja teraz znacznie mniej czasu poświęcam niż kiedyś, moje córeczki doskonale zajmują mi czas. Jednak po 10 latach nie umiem vz tego zrezygnować

Marta
Gość

Doskonale Cię rozumiem, bo jestem na podobnym etapie, że z jednej strony chciałabym z tego zrezygnować, bo nie chcę dzielić się wiedzą za darmo (blog specjalistyczny), ale z drugiej szkoda mi bardzo tych moich stałych czytelników, których mam i którzy naprawdę są dla mnie inspiracją.

Kasia
Gość

Bardzo, bardzo fajny tekst! Super przejrzysty i na prawdę szczery! Odkryłam cię dopiero pare miesięcy temu i żałuje ze straciłam te lata na nieznanie cię 🙂

Dominika
Gość

Jestem pod ogromnym wrażeniem. Po pierwsze – bardzo rzetelny i przejrzysty wpis. Po drugie – te koszta! Szanuję twórców, wiem, że blogowanie to nie tylko chodzenie po knajpach i picie kawy za zdjęcie (jak sądzą niektórzy), ale nie spodziewałam się aż takich kosztów! Podejrzewałam, że sama kwestia postawienia strony i wszystkiego wokoło to spory koszt ale jakoś nie zwróciłam wcześniej uwagi na to, że sprzęty to też ogromna suma. Przykład – mam jednego z tańszych laptopów, kupiłam go jakieś 4-5 lat temu. Zawsze się dziwiłam, że ludzie kupują takie drogie sprzęty jak Ty i stosunkowo szybko je zmieniają, ale teraz… Czytaj więcej »

Edzia
Gość

O, jak ja to znam, też muszę sobie uzasadniać niemal każdą wydaną złotówkę! Bardzo to męczące, a potem zamiast się cieszyć z zakupu to się zastanawiam, czy NA PEWNO był uzasadniony i czy może się za bardzo nie rozpieszczam. Czasem dzieje się to nawet przy wydawaniu na coś 6 zł, bo przecież można taniej lub w ogóle.

Szyciownik
Gość

Cześć,
Wszyscy Ci, którzy wylali tyle hejtu na blogerów ostatnio powinni przeczytać ten wpis. Ludziom się wydaje, że blog to nic nie robienie, a tak wcale nie jest. Sama wydaje na bloga minimalną ilość pieniędzy jaką się da, a i tak kosztów jest dużo, przy prawie zerowej liczbie czytelników… Powodzenia Ania! Bo może nie zgadzam się z Tobą w każdej kwestii, ale robisz masę dobrych rzeczy 🙂
Pozdrawiam,
Kasia

Dorota
Gość

Świetnie to opisałaś Aniu. Nie robiłam takich rozliczeń, nie mam drogiego sprzętu, kiepsko mi idzie zarabianie, ale cieszę się że mam blog, że ciągle jeszcze się nie wypaliłam. Być może kiedyś będzie mnie stać na takie usługi, w tej chwili zadowolona jestem z bezinteresownej bezcennej pomocy Karoliny G. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dominika C.
Gość

Posiadanie wokół siebie takiej fajnej społeczności to chyba największa wartość tego bloga! Cieszę się tym razem z Tobą!

Catherine Cat
Gość

Wiedziałam, że prowadzenie bloga jest czasochłonne, ale nie spodziewałam się takich kosztów! Ja niedawno założyłam bloga na blogspocie i nie zamierzam kiedykolwiek przenosić się na WordPress.
Nigdy nie uważałam, żeby sponsorowane wpisy były w jakikolwiek sposób gorsze i dziwię się, że niektórzy tak sądzą, bo i tak czytają za darmo.

Klaudia
Gość

nie spodziewałam się, że to aż takie koszty 🙂 mój blog już ma trochę wpisów (koło 350) i myślę powoli nad przeniesieniem na własną domenę itp. ale jeszcze nie podjęłam decyzji 🙂

Maciek z Opiekuna
Gość

Heja, Jakbyś potrzebowała pomocy, wsparcia, ciepłego słowa to dawaj znać. Pomożemy. 🙂

Jola
Gość

Az korci mnie podliczenie swoich wydatków, ale obawiam się, że nie chcę znać tej sumy. Dopiero czytając Twój wpis, uświadomiłam sobie, że sama nie mało wydałam, a doliczając do tego popełnione błędy, suma jest kosmiczna i często nie miała racjonalnego wyjaśnienia. Jedno co dobre, technicznie potrafię sama zrobić sporo rzeczy, a jak nie, szybko się tego uczę. Lubię te techniczne niuanse, choć czasami wywieszam białą flagę. Teraz ze sklepem postanowiła odpuścić walkę i skorzystać z gotowego rozwiązania. W dużej mierze sama jestem sobie winna, błąd z zakupem szablonu bloga.

Roman
Gość

Aniu, bardzo fajnie przeprowadzone podsumowanie kosztów, mi zabrakło na końcu jakiejś tabeli z podsumowaniem kosztów rocznych/miesięcznych. Będę pokazywał i polecał wpis na swoich szkoleniach!

Justyna
Gość

O rany.. trochę zakręciło się w głowie czytając wydatki. Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy i teraz bardziej rozumiem wpisy sponsorowane..Czytam kilka lat i bardzo Cię Aniu szanuję, a po tym wpisie jeszcze, jeszcze bardziej 🙂 Pozdrawiam!

Anszpi
Gość

Mega tekst, dający prawdziwy obraz blogowania. Powinni go przeczytać wszyscy, którzy uważają że blog to tylko super sposób na darmoche i nas blogerów nie kosztuje to nic

Marta
Gość

Jak ja się cieszę, że to tak to przejrzyście zrobiłaś. 🙂 Choć ja powiesz szczerze, że nie czasem zastanawia mnie jak z tym współpracami jest. Teraz jest dość modne budowanie domów przez blogerów i jedna z dość znanych blogerek, też teoretycznie dość przejrzyście napisała o kosztach budowy. Wypowiedziałam się w tym temacie podając swoje koszty o wiele niższe niż jej i jakie było moje zaskoczenie, kiedy mnie zjechała że to niemożliwe. Mam na to wszystko potwierdzenie w formie dokumentowej więc możliwe, czego do siebie nie potrafiła przyjąć. Później jednak doszłam do wniosku, że budowa również była związana ze współpracami, stąd… Czytaj więcej »

trackback

[…] jak swoje artykuły napisały dwie osoby, które nas polecają skutecznie: Ania Maluje  Jest […]

Previous
Dlaczego wkurza mnie twoje “ja jakoś pracowałem za 6 zł za godzinę i nikt nie narzekał”
Ile kosztuje blog?