Gdy masz już bikini body, ale musiałaś anulować bilety i nie założysz bikini🤷🏻‍♀️
A  na poważnie, to nigdy nie rozumiałam tej napinki w stylu „schudnę do wakacji”. Ja zazwyczaj na wakacjach wyglądam najgorzej😁! Na Karaibach jedzenie mi nie smakowało (nie lubię owoców morza...) więc białe pieczywo, biały makaron i sos ze słoika przez dwa tygodnie i  z brzucha  zrobił się flaczek. I co? Normalnie wrzucałam zdjęcia z wyjazdu! To samo wydarzyło się w Izraelu - fajnie jest próbować falafelków i hummusu, ale dzięki nim miałam wiecznie wzdęty brzuch. Nie odmawiam sobie serów, chociaż zawsze wyskakuje mi po nich pryszcz na brodzie. Widzieliście jak zniknęła moja talia na zdjęciach z matą z Gruzji - jak opętana jadłam tam mączne i serowe rzeczy! Nie zdążyłam się zregenerować, bo chwilę wcześniej wróciłam z Tunezji, gdzie też jadłam słabo, więc było combo. I co z tego?Jak mi wywali brzuch to głaszczę się po nim czule i tyle😉. No, może jeszcze nagram stories z tego głaskania!
Nigdy nie uzależniałam tego czy założę 👙albo krótką sukienkę od tego, jak aktualnie wyglądało moje ciało, chociaż wyglądało różnie. Nie mam jakiejś kiepskiej figury, bo zawsze dużo (10 lat karate) albo przynajmniej regularnie ćwiczyłam, ale nie wyglądam jak modelka. Często natomiast słyszałam, że bardzo fajnie jest być z dziewczyną, która nie ma problemu ze swoim ciałem i żadnych kompleksów. I że to właśnie pewność siebie i akceptacja swojego ciała są sexy ;).
Jedna serdeczna prośba - nie bądźcie dla swoich ciał tacy surowi, bądźcie troskliwi!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #ciało #cialopozytywne #bodypositivity #motywacja #wakacje #lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Gdy masz już bikini body,...

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji, pora na chwilę chwały dla wspaniałego Kamila, mężczyzny, który zawsze czyni mnie szczęśliwą😉 Kamil @sie_tnie to nie tylko świetny fryzjer, ale też super kolega, uwielbiam jego energię i podejście do życia. I co rzadkie - dzielimy ten sam poziom szczerości🙈. Możecie go kojarzyć z mojej podróży do Odessy! Niby z moimi włosami nic szczególnego się nie zadziało (blondy, czerwienie, czerń i fioletowe już dawno za mną🤣), ale czuję się z nimi świetnie. Mam niestety suchą skórę (zobaczcie co się zadziało na czole miedzy brwiami...) i tej części na której rosną włosy niestety też to dotyczy. Poza tym moja skóra jest bardzo wrażliwa, więc nie jest z nią łatwo. A Kamil sobie radzi!
Tak swoją drogą, to przerażające ile babskich sekretów znają fryzjerzy🤣

Kamil mi za to nie płaci, serio go uwielbiam! #aniamaluje #portret #fryzjer #hairdresser #pofryzjerze #włosy #włosomaniaczka #radość #piątek #zamioculcas #crazyplantlady

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji,...

Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

💰 Ile zarobiłam w lutym? Z czego żyję?

Pod tekstem o tym, ile wydaje miesięcznie pojawiło się kilka sugestii, że bez info o moich zarobkach to trochę niekompletne. Zapytałam was na stories czy tekst o tym ile zarabiam byłby ciekawy i 98% stwierdziło, że tak. Zatem spełniam życzenie!

Jak wyglądały moje zarobki w lutym?
Czy rzeczywiście siedzę w domu i nic nie robię? 😀

Ile pieniędzy wydaję miesięcznie? Zdziwiłam się!💰

Zacznijmy od tego, co składa się na moje zarobki. Nie mogę wam pokazać ile dokładnie było za co, bo mam umowy o poufności, wystarczy, że Urząd Skarbowy wszystko wie😈. Ech, podatki to zdecydowanie najmniej przyjemna część pracy freelancera. Jak jest się na etacie, to kompletnie się tego nie widzi. Uważam, że ludzie powinni dostawać całą pensję do ręki i sami odprowadzać podatki, może wtedy ogarnęliby, że to nie pracodawcy ich wyzyskują, a państwo. No i że  pińćset plus to żaden gratis.
Anyway, na moje zarobki w lutym złożyły się:
1. Dochody z książki – tak, to trochę dziwne, bo wydałam ją w 2013 i kompletnie jej nie promuję. Co więcej, można ją przeczytać za darmo w legimi (to jedyny kanał sprzedaży). Nie są to kokosy, legimi ma bardzo uczciwy sposób rozliczania się z twórcami i aby w ogóle cokolwiek się naliczyło, czytelnik musi przeczytać więcej niż 50% treści. Ja to bardzo szanuję!
Gdyby ktoś miał ochotę, to moja książka jest tutaj – Jak stać się szczęśliwym człowiekiem a instrukcję jak czytać tysiące książek legalnie i za darmo znajdziecie w filmie:
2. Copywriting
Piszę teksty na zlecenia. Czasami są to teksty na blogi firmowe, czasami content na social media, czasami na ulotki. Lubię to robić, ale wybieram sobie czasami zlecenia, które są może mniej płatne, ale za to dają mi więcej satysfakcji i frajdy. O tym jak zaczęłam być copywriterem pisałam szerszej w tekście Jak zarabiać na pisaniu – moja historia. Pisanie takich tekstów to zupełnie inna bajka niż pisanie na bloga. Na bloga nie jestem w stanie stworzyć więcej niż jednego tekstu dziennie, bo podchodzę do nich osobiście i wkładam w nie serce. Copywriterka? Traktuję to jak produkcję maszynową, byle znaki ze spacjami się zgadzały i słowa kluczowe były jak należy :).

3. Blog, instagram 
Wszystkie reklamy i lokowania zawsze macie oznaczone i podchodzę do tego bardzo poważnie. Jeśli coś rekomenduję, to znaczy że poleciłabym to bez wstydu mamie, siostrze czy przyjaciółce. Każda akcja musi przejść sito moich pytań w stylu “czy wnosi coś dla odbiorców?” (cała lista pytań w tekście o tym, jak korzystam ze skryptów w codziennym życiu). Do tego nad wszystkim ostatnio czuwa mój menadżer, Maciek. Oddaję mu procent od każdej akcji a on pilnuje szczegółów związanych z umowami, odradza niektóre współprace gdy firma działa nieetycznie i tak dalej.
Reklamy były, są i będą, bo poświęcam temu miejscu w sieci sporo czasu, w którym mogłabym zarabiać zupełnie inaczej (blogowanie po godzinach pozwoliłoby mi na maks. 3 teksty w miesiącu i raptem kilka stories).
W lutym nie działo się pod tym kątem za wiele, chociaż na brak propozycji reklamowych narzekać nie mogę. Czasami potrzebuję więcej czasu (test kosmetyków to minimum 30 dni), czasami powód odmowy jest inny. Wlutym na blogu nie było żadnego wpisu sponsorowanego, ale dzięki temu, że czasami zarabiam na blogu mogłam wyprodukować tutaj 11 tekstów niesponsorowanych :).
Przy okazji polecam tekst:

Bo te blogerki to takie słupy reklamowe


4. Szkolenia, wykłady, prezentacje
Zdarza mi się uczestniczyć w takich akcjach, chociaż nie zawsze to komunikuję, bo na pewno nie chciałabym sytuacji w której wydarzenie zakłóci obecność osób chcących zobaczyć jak na żywo wygląda ta aniamaluje😏. Z tego powodu nie wrzucam w real-time stories gdy jem coś na mieście, bo takie sytuacje mi się już zdarzały i nie chcę aby się kiedykolwiek powtórzyły. Nie są to wielkie pieniądze, ale czasami są i bardzo lubię być prowadzącą czy panelistką. Poznaję dzięki temu ludzi z różnych branż i podobno całkiem dobrze mi to wychodzi. Po Forum Obiektów ludzie zasypali mnie swoimi wizytówkami ;).
Wiele rzeczy robię też za darmo, albo w celach charytatywnych, jak spotkanie i warsztaty licytowane w ramach WOŚP.
5. Konsultacje, doradztwo
Konsultuję niektóre rzeczy, chociaż nigdy nie spodziewałabym się, że ludzie będą mnie prosić o takie usługi za pieniądze. Jest kilka rzeczy na których całkiem dobrze się znam. W zeszłym roku pomagałam wejść na rynek pewnemu produktowi dla młodzieży. Pomagałam w tym sensie, że zostałam poproszona o swoją opinię. Jestem pedagogiem, ale nie pracuję w szkole (moim hobby nie jest życie za 2000 zł i wiązanie ledwo końca z końcem, pochodzę z niezamożnej rodziny i już mi wystarczy takich doświadczeń :)).  Aktywnie działałam za to przy wielu akcjach społecznych i wolontariatach, a że brakowało mi badań i różnych rzeczy które robi się na doktoracie, to teraz  poznaję bardziej realne problemy nastolatków dzięki prowadzeniu kanału na youtube o tematyce rozwojowo-szkolnej. W 2017 dostałam nawet propozycję pracy przy tworzeniu portalu dla młodzieży, ale nie kręci mnie pisanie artykułów w stylu “jakim rodzajem chleba jesteś – quiz”. Zawsze  też reaguję, gdy na rynku pojawia się coś bardzo złego i szkodliwego.
Np. ogromnie się cieszę, że ta książka zniknęła z księgarń!
6. Prowizje/afiliacja
Np. za przyprowadzenie komuś klienta (to w świecie offline) albo gdy ktoś dokona zakupu podlinkowanej rzeczy na blogu (to online). Kiedyś taką prężnie działającą afiliacją było Zalando, ale wycofało się z programów (dlatego produkty z Zalando nie znajdują się już tak często na wishlistach i kolażach z przeglądem najlepszych płaszczy na zimę u blogerek😉). Czasami działa to na tej samej zasadzie co airbnb czy uber – masz jakiś bonus za rejestrację. Tak działa refunder, który dawał kiedyś 25 zł zwrotu za zakupy moim czytelnikom. Obecnie cashback jest wciąż tak samo duży, ale refunder daje już tylko 10 zł, bo akcja się skończyła. W każdym razie – jeśli ktoś będzie robił zakupy przez refunder i gromadził tam swoje zwroty, ja dostanę z tego 10 zł (jeśli weźmie ode mnie bonusowe 10 zł na start).
W tej sferze też rzadko działam, jak mogłam wam dać 25 zł to spoko, obecnie mam takie wewnętrzne “z czym do ludzi” i odpuszczam sobie wstawianie takich linków. Zdarza mi się brać udział w takich akcjach jak z bookingiem, gdzie domyślnie każdy ma na start bonus 50 zł za polecenie booking.com drugiej osobie. Ja zrezygnowałam ze swoich 50 zł by móc wam dać 25 euro (link na stories). Zdarza się jednak, że zalinkuję jakąś książkę przez ceneo, z czego mam kilka groszy (dokładnie 21) dostaję, jeśli ktoś wejdzie na stronę sklepu. Sama też korzystam głównie z programu afiliacyjnego aliexpress, więc jak się domyślacie – 7% od zakupu za dolara to nie są kokosy 🙂 Tym bardziej, że aliexpress zabiera 15 dolarów przy każdej wypłacie (57 zł!).
7. Reklamy banerowe
Nie zarabiam na nich, ale mam ochotę sprecyzować 🙂 Jeśli ktoś nie na adblocka, to migają gdzieś z boku. Ja na tych banerach nie zarabiam, te pieniądze (niewielkie) idą w ramach “pomocy charytatywnej” dla kogoś, kto jej potrzebuje, ale wraz z końcem marca znikną z bloga z różnych powodów. I też działa to tak, że jeśli uzbiera się 300 zł gwarantowane do wypłaty to spoko, jeśli nie i będzie to nawet 299 zł – przepadnie ;).  Właśnie dlatego portale często proszą was o wyłączenie adblocka.
To znaczy nie zawsze przepadnie, ale zostaną usunięte z mojego bloga więc przepadnie w tym konkretnym przypadku.
Ja sama nie jestem fanką banerów i płacę 10$ miesięcznie za to, by disquss nie doklejał reklam w okolice komentarzy.
W zasadzie to tyle, jeśli chodzi o moje źródła. Więc ile dokładnie w lutym?
Po opodatkowaniu z różnych źródeł:
249,91
800, 00
240,00
1835,12
750,00
222,82 
337,66
170,79
Co daje łącznie w lutym: 
4606.3
Rad
Deg
x!
Inv
sin
ln
π
cos
log
e
tan
Ans
EXP
xy
(
)
%
AC
7
8
9
÷
4
5
6
×
1
2
3
0
.
=

+




Lol, ja i moje umiejętności wklejania z kalkulatora 😀
4606 zł i trzy grosze.
Nie był to mój najlepszy miesiąc, ale nie był też najgorszy. 
Czasami jest tak, że zarabiam dużo mniej bo pracuję nad projektem który trwa trzy miesiące, a płatność jest 90 dni od jego zakończenia. Czyli otrzymuję pieniądze pół roku po tym, jak zaczęłam coś robić! A to i tak dobrze, bo poślizgi są spore i częste. Właśnie dlatego co miesiąc wypłacałam sobie “pensję” w postaci 3 tysięcy złotych. Muszę mieć rezerwę na miesiące, w których wskazana będzie cierpliwość, bo wpływy będą mniejsze. 
Zauważcie też, że sporo moich wpływów to są drobne kwoty około 200 złotych. Bez nich zarobiłabym o 1000 zł mniej, dla mnie to spora różnica!
Moim znajomym często nie chce się schylać po takie zlecenia, bo to grosze. Cóż, potrafią się zsumować w bilet na jakiś city-break do Mediolanu czy Barcelony raz na jakiś czas, więc osobiście bardzo je lubię.
W marcu odpada mi całkiem stałe zlecenie za 750 zł, więc zdecydowanie to odczuję, ale projekty mają to do siebie, że się kiedyś kończą💁.
Nie planuję więcej takich wpisów w przyszłości, ale jeśli poza zaspokojeniem ciekawości możesz coś z tego wyciągnąć, to polecam szukanie dodatkowych zleceń i okazji na dorabianie. Jeśli potrafisz rysować, tworzyć loga, pisać czy młócić opisy do sklepów internetowych – takie zlecenia znajdziesz np. useme

Chociaż wiele tych rzeczy rzeczywiście mogę zrobić z kanapy, to nie leżę na niej bezczynnie całymi dniami :))

Skarpetki i koc dostałam od renee.pl

Uściski, Ania

15
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
GosiaDorotaJustyna WiśniewskaPatryk - edukacja dla blogeraKarolina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gosia
Gość
Gosia

Szczerze to mało. Myślalam że będzie to raczej bliżej 40tys niż 4tys 😉

Dorota
Gość

Całkiem ciekawie to opisałaś Aniu.

Justyna Wiśniewska
Gość

Kurdę ja podobno mam dryg do pisanai historii (wiele razy słyszałam że powinnam napisać książkę :D) i do opowiadania o zapachach ale cóż jakos trudno mi się przebić a na useme nie ma zlecenia które by mnie ‘pociągało” jeszcze ;D

ula
Gość
ula

Aniu, myślę, że wracam na Twojego bloga, chociaż w niektórych kwestiach się nie zgadzamy, właśnie dzięki Twojej autentyczności 🙂 I też mnie zdziwiła ta kwota jak na tak popularnego bloga 🙂 Pozdrawiam.

Patryk - edukacja dla blogera
Gość

Fajnie było poczytać o twoich źródłach dochodu i myślę, że zaspokoiłaś ciekawość wielu osób 🙂 Fajnie, że tak podchodzisz do zleceń i rzeczywiście bardzo fajnie to opisałaś zresztą tak jak większość twoich wpisów. Jest coś w nich, że się chce je czytać 🙂 Szczególnie podobało mi się wyliczenie z kalkulatora 🙂 A tak swoją drogą (wybacz za bezpośredniość), to zauważyłem na twoim zdjęciu w szczególnym miejscu piksele. Czy tam było widać coś więcej, że się zakryłaś pikselami? 😀 😀

Olga Pikul
Gość

Jakby Ci brakło kilku złotych do Google adsens to z innej sieci np komórkowej możesz sobie sama kliknąć kilkanaście razy na reklamy i dozbierać do wypłaty 😉 wyczyść cookie w telefonie jakby nie działało.

Karolina
Gość

Jak już się ogarnie kategorie pod siebie, to Spendee jest genialną apką 🙂 Co do zarobków, fajnie że mówisz o tym tak otwarcie, choć na Warszawę spodziewałam się, że będzie tego trochę więcej. No i te “drobniaki” za małe zlecenia – niby niewielkie kwoty, ale w skali roku trochę się tego uzbiera.

Wrócha
Gość

Ja naprawdę, z całego serca podziwiam tupet ludzi, którzy uważają, że maja prawo innym zaglądać do portfela.

Natalia Januszewska
Gość
Natalia Januszewska

Wydaje mi się, że część osób dosyć, że myśli właśnie, że to jest takie siedzenie na kanapie i “nicnierobienie” to dodatkowo myśli, że zarabiasz bardziej w granicach kilkudziesięciu niż kilku tysięcy, dlatego dodatkowo jeszcze + ode mnie, że uświadamiasz w takiej kwestii 🙂

XYZ
Gość
XYZ

Hej,
czy współpracowałaś może z 10heads, albo znasz takową osobę ? Ewentualnie wysyłałaś gdzieś oprócz wypełnionych dokumentów także skan dowodu ? Zastanawiam się, czy jest się czego obawiać…

Ewa Kocur
Gość
Ewa Kocur

Kwota mnie powaliła ale… swoją niskością. Myślałam że jest tego duuużo więcej. Tym bardziej że życie w Warszawie do tanich nie należy. Ale za to podziwiam Cię jeszcze bardziej i cieszę się że za darmo! dzielisz się patentami na życie które akurat w moim przypadku, kiedy je wykorzystuję, podnoszą jakość mojego życia na następny level! Z zawodu też jestem pedagogiem i po studiach też nie zdecydowałam się na pracę w szkole bo też miałam pewne oczekiwania od tego systemu ale po praktykach strasznie się zawiodłam. Ale całe szczęście zaraz po dyplomie dostałam pracę w prywatnej firmie w której przepracowałam prawie… Czytaj więcej »

Ankija
Gość
Ankija

Mam pytanie co do copywritingu, też tak pracuję pisząc teksty dla jednego portalu lifestylowego i kurde nie pisze tak szybko jak ty(a chciałąbym) Czasem jeden tekst zajmuje mi dwa dni, bo chcę by myśli brzmiały klarownie, jasno i pięknie. Też chciałąbym bardziej szast prast i tekst napisany 😉
Jak to robisz, że teksty piszesz tak szybko? Podziel się technikami jakich używasz proszę.

92ankija
Gość
92ankija

Hej 🙂 Tez jestem copywriterką – piszę teksty dla jednego z popularniejszych serwisów lifestylowych – i aż podskoczyłam jak przedczytałam,że ty swoje teksty piszesz na raz dwa. Chciałąbym się tego nauczyć. Ja często jeden pisze cały dzień – szukam dobrych słów, jasnych myśli i dopiero wtedy jestem zadowolona i przesyłam do publikacji. Wada: zajmuje mi to strasznie dużo czasu i zarabiam przez to mniej pieniędzy. Jak to robisz, że tak jak mówisz, przestawiasz się na tryb: fabryka. Masz jakieś techniki? Podziel się 🙂 Byłabym bardziej niż wdzięczna.

Paulina Zienkiewicz
Gość

Serio? 200zł to gorsze? Nie rozumiem takiego podejścia, ale to może przez to, że ja od zawsze byłam uczona szacunku do pieniądza. Dla mnie nawet te 20zł na plusie jest ważne, bo z tych drobniejszych kwot może się uzbierać coś fajnego

Abra
Gość
Abra

Szkoda, że rząd zamierza pobierać składki emerytalne od umów o dzieło od stycznia… Niedługo freelancerzy będą pracować za miskę ryżu 🙁

Previous
Twoja babcia miała więcej racji niż coach, czyli z kim się zadajesz…
💰 Ile zarobiłam w lutym? Z czego żyję?