Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Ludzie z brokatem na ustach, grill i Poznań [TYGODNIK]

Zbieram się do napisania tego tygodnika już kolejny raz. W międzyczasie zdążyłam spóźnić się zebrać pranie przed nagłym opadem deszczu, nie obejrzeć tranzytu Merkurego na tle tarczy Słońca (te chmury!), za późno wyjąć z piekarnika ciasteczka kokosowe i zalać sobie sukienkę sosem śmietanowo-pieczarkowym. Zapomniałam – zajmowałam się też dzisiaj udrażnianiem rur i nie podpiszę fajnej umowy, bo klient zrezygnował z wykonawcy (a ja jestem podwykonawcą tego wykonawcy). To nie jest mój dzień, ale może chociaż tygodnik dodam na czas? 🙂
Ten tydzień to mnóstwo wyzwań i wrażeń, jednak gdy przychodzi do spisania ich na blogu, to nagle okazuje się, że niewiele spełnia moje wewnętrzne normy wytyczające co publikuję na blogu a co zostawiam dla siebie ;-).  Także ten 😛

Nie uwierzycie, ale ta małe jajko dało mi masę radochy 😀

Czasami największą frajdę dają drobnostki. Staram się zawsze je zauważać i się z tych wszystkich malutkich rzeczy cieszyć, bo są one kluczem do czerpania satysfakcji z życia.
Mogę więc powiedzieć, że wciąż biegam, pracuję nad sobą, praktykuję wdzięczność i staram się pokonywać swoje ograniczenia, ale nie zawsze mam ochotę zabierać ze sobą aparat czy uruchamiać snapa przed bieganiem. To byłby najnudniejszy snapchat świata, gdybym codziennie pokazywała że idę pobiegać 😀
Za to próbuję ogarnąć swoje umiejętności makijażowe i podszkolić się w podkreślaniu brwi. Moje włoski z natury są jasne, a ja jestem blada i czasami jedynym wyraźnym punktem na moim twarzy są cienie pod oczami (albo czerwony nos), więc fajnie byłoby nadać twarzy jakąś ramę 😉

Niebawem postaram się napisać coś o swoich refleksjach i efektach zmagań 🙂 Chciałam tylko dać znać, że naprawdę czytam i zapisuję wasze rekomendacje. Nie udało mi się jeszcze kupić duraline by wskrzesić eyeliner, ale wciąż o nim pamiętam, tak samo jak korzystając z Waszej pomocy trafiłam w końcu na idealną kredkę od oczu. To są takie małe drobnostki, ale tworząc bloga aniamaluje mam ciągle wrażenie, że on rzeczywiście jest czytany i mamy ze sobą jakąś więź, nawiązujemy interakcje, trochę jakby… rozmawiamy? 🙂 Bardzo bym chciała mieć możliwość odpowiadania na wszystkie wiadomości, ale na razie jestem w stanie ogarnąć tylko snapa :).

Przy okazji – ostatnio wcale nie chce mi się malować, bo niewsypanie spowodowało małe osłabienie odporności i oskrzela wykorzystały to na małe zapalenie. Z kolei zapalenie powoduje kaszel, który powoduje niewsypanie i takie błędne koło 😀 Po ataku kaszlu każdy tusz na rzęsach wygląda tak:

Często też pewnie słyszycie na snapie jaki mam dziwny głos. Cóż, wodoodporne tusze nie są łzoodporne, ale ogarnę temat jak do końca pozbędę się mini-kryzysu.

Czasami ktoś zarzuca mi niespójność, że niby czuję się lepiej, ale co chwilę czuję się źle. Jakby to przedstawić obrazowo… generalnie wszystko idzie w coraz lepszym kierunku, ale to trochę jakbym jechała windą w górę o cztery piętra, po czym spadała o trzy, znowu jechała cztery  w górę i tak dalej.

Wciąż jest coraz lepiej, ale te upadki też bolą ;-). Bez nich nie ma jednak wzrostu, jestem z tym pogodzona i nie zamierzam się poddawać ;).

Więc żeby nie było – ja nie narzekam, ja się nawet z tego cieszę, bo po każdym spadku potem jest jeszcze fajniej.

Kocham dostawać snapy od was, bo widzę że rzeczywiście robicie np. tarty z białą czekoladą  czy domowe mleko kokosowe  🙂 A po prawej moje włosy – które są już całkiem spoko długości, tylko się czasem strączkują ;).
Na blogu skromnie – opublikowałam dwa teksty. Jeden z nich jest dla mnie bardzo ważny:

Problem z “bo ja w odróżnieniu od niektórych”…

a drugi to prosty przepis na “mleko kokosowe”, które jest boskie do smoothie, kawy, deserów 😉
Ostatnio na okrągło noszę jedną sukienkę 😀
Dostałam o nią wiele pytań na snapie, ale też na żywo, więc zamieszczam link: http://goo.gl/zktxAJ – z kodem AP-aniamaluje40 jest 40% rabatu na wszystko do 10 maja, ale nie wahajcie się korzystać z innych kodów, jeśli będą bardziej korzystne (zdarza się że kod na darmową wysyłkę który czasami wrzucają na fejsa lub insta jest korzystniejszy) ;). Materiał sukienki to 100% Rayon, mój rozmiar to S. Nie odróżniam tkaniny od dzianiny i tak dalej (jestem z gatunku tych osób które po przeczytaniu i uzupełnianiu wiedzy zapominają o tym, co ich nie interesuje), ale google mi podpowiada ze rayon to wiskoza. W każdym razie – nosi się świetnie! :).
Pssst! Nie śmiejcie się ze zdjęć, nie planowałam linkować tej sukienki a fotki cykam na własne potrzeby by nauczyć się “stylu”.
Z innych szczegółów – wciąż kocham czarne sukienki, polubiłam siebie w związanych włosach, zaliczyłam całkiem przyjemny grill w majówkę i kupiłam walizkę. Akurat przyda mi się za dwa tygodnie 😀 Oferta TK MAXX wypadła korzystniej niż ta lidla (obecnie mają całkiem spoko walizki). Ja niestety jestem w stanie zniszczyć wszystko, więc nie wierzę w niezniszczalne rzeczy, czego konsekwencją był zakup nowej…
Trochę czasu spędziłam też na uczelni, tym razem zgłębiając metodologię jakościową. W sobotę zrobiłam dziwną rzecz – wybrałam się na targi kosmetyczno-fryzjerskie BeautyVision do Poznania.
Historia, która za tym stoi jest krótka. W podtytule bloga jest “+fryzury, makijaż moda” – to rzadko aktualizowany dział Moniki, która nie mieszka obecnie w Polsce i bardzo chciała bym była “jej oczami” i relacjonowała jej na bieżąco fryzjerską część wydarzenia. Nie czuję się specjalnie “grupą docelową” targów – nie jestem stylistką paznokci, fryzjerką ani wizażystką, by czuć się tam swobodnie, ale wisiałam przysługę.
By zracjonalizować sobie sens udziału w targach (mój tydzień był napięty jak legginsy rozmiar 36 na kobiecie noszącej 44) spotkałam się z Natalią http://www.blondhaircare.com/ –  to jedna z pierwszych osób, które poznałam prowadząc bloga. To było 125 tygodni temu!

A ja miałam blond włosy 😀 Wracając do tematu – Poznań zawsze kojarzy mi się właśnie z Natalią. Niestety mój rok jest w tym momencie straszny (na moje własne życzenie!) i rzadko mam okazję tam jeździć… Blog Conference Poznań dopiero za miesiąc, a każdy mój wyjazd gdziekolwiek, nawet na weekend, powoduje ogromne zaległości, przez które potem nie dosypiam… dlatego za dwa tygodnie lecę na kilka dni do Włoch (fuck logic). 😀


O czym to ja miałam? A, już wiem! O Targach!
W ramach wydarzenia było jeszcze mniejsze wydarzenie dla blogerek kosmetycznych. Mam dość konkretne zdanie jeśli chodzi o udział w takich spotkaniach i całkiem szczerze – kompletnie szkoda mi na nie czasu i kasy na bilety ;-)). Wizja dnia zmarnowanego na wysłuchanie kilku marketingowych nudnych “wykładów” w zamian za torbę rzeczy, które tym firmom zalegają na magazynie kompletnie do mnie nie przemawia, bo nie jest to ani rozwijające ani warte mojego czasu.
Ale tutaj muszę przyznać, że targi mają jakiś sens. Gdybym była wizażystką, stylistką paznokci, fryzjerką albo kimś kto się tym – brzydko mówiąc – jara – wyszłabym z targów mega zadowolona. Pokazywano wiele ciekawych technik, cała branża spotkała się w jednym miejscu. Na pewno to fajna opcja by złapać cenne kontakty czy kupić dużo taniej produkty różnych marek, pooglądać sobie kolory na żywo i tak dalej.
Wysyłałam Monice mnóstwo prywatnych snapów z jakimiś technikami fryzjerskimi, bo co krok ktoś coś pokazywał:

Zamazałam pani oczy, bo nigdy nie wiem czy to ktoś się wyrwał na ochotnika, czy to modelki ;-). Stąd część rzeczy wysyłałam snapami prywatnymi a nie na my story ;-). 

Ta pani pokazywała np. przedziwną technikę dodawania objętości lokom i bardzo żałuję że nie zapisałam tego snapa w pamięci telefonu, bo nie potrafię techniki opisać ;-).

Mój aparat ma funkcję detekcji twarzy i widząc te główki treningowe zwariował. 😀 A Monika mi odpisała, że główki są bez sensu bo z reguły mają ten sam rodzaj włosa i trenowanie tylko na nich robi krzywdę fryzjerowi, który nie umie potem pracować z innymi włosami.

Było sporo osób z takimi fantazyjnymi fryzurami…

Oraz brokatem na brwiach, brodzie i… ustach. Co druga osoba miała na szmince brokat. Nie, nie jakieś delikatne drobinki – taki jebutny, brokat. Nie wiem czy to jakiś nowy trend czy może raczej trąd, ale czy z tym da się potem jeść np. lody? A oblizać usta? 😀 Nie pojmuję mody i nie umiem rozróżnić gdzie zaczyna się alternatywny trend i awangarda a gdzie kończy się “moda” rodem ze szkolnego zadania z pokazem mody ekologicznej gdzie co druga osoba robi sobie sukienkę z worka na śmieci. Faktem jednak jest to, że nigdy wcześniej nie widziałam w jednym miejscu tak wielu osób z tak pięknie ułożonymi włosami ;-)).
Jeśli chodzi o samo wydarzenie dla blogerów, to była to kawa/herbata/sok i zwiedzanie targów ;-).

Podobało mi się stoisko Tangle Angel bo mogłam pomacać na żywo te słynne szczotki o których dowiedziałam się z bloga Gosi (Porady Herbaty). Gosię oglądam też na snapie więc widziałam szczotkę wiele razy na małym ekranie. Pomacałam no i mam 😀

Była też konkurencja – Tangle Teezer. Na targi przyjechał sam wynalazca tej szczotki i demonstrował jak za jej pomocą modelować włosy przy suszeniu.

Wszystko spoko, tylko czemu to tak dłuuuuugo trwało? 😉
Gdybym miała zajawkę na takie rzeczy, byłabym pewnie maksymalnie podekscytowana, ale ku mojemu zaskoczeniu – nie nudziłam się na tych targach. Potraktowałam je jako całkowicie nowe doświadczenie. Muszę też przyznać, że było to całkiem sprawnie zorganizowane i każda maniaczka tematu miałaby tam raj :).

Na koniec po zwiedzaniu był ponownie czas na kawę/herbatę/sok 🙂

A potem biegiem na kolejny pociąg, chwila w domu i dalej w drogę. Ale to już nie na tygodnik ;-).

W niedzielę wyglądałam więc jak na załączonym obrazku, kupiłam walizkę i zaliczyłam jeszcze na dobitkę pyszny domowy obiad mamy *.*

Mogłabym zrobić taki obiad sama z przepisu mamy robiąc wszystko identycznie, a i tak to nie byłoby to. Mama robi najlepsze na świecie i tyle 😀 Też tak macie, prawda?

Zdałam sobie dzisiaj sprawę, że chociaż mam rytuał codziennego czytania, to nigdy nie snapuję aktualnie czytanymi książkami – z jakiegoś powodu traktuję to jako mega osobistą sprawę. Czasami czytam coś tylko dlatego, by poznać całkowicie przeciwny punkt widzenia a okładki mogą sugerować inne sprawy… podobnie mam z tygodnikiem, nie zawsze linkuję coś, z czym się zgadzam – starczy, że pobudza do refleksji :).

No właśnie – pora przejść do linków tygodnia 🙂


Miłego tygodnia! A niezrozumiałe nawiązania z tytułu zazwyczaj wyjaśniają się po odwiedzeniu linków 😉
Zapraszam na mój snapchat: aniamaluje (właśnie wstawiłam tam obrazowe wyjaśnienie czym był jebutny brokat na ustach)  i na instagram ;-).

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Problem z “bo ja w odróżnieniu od niektórych”…
Ludzie z brokatem na ustach, grill i Poznań [TYGODNIK]