Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz tą mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Ludzie z brokatem na ustach, grill i Poznań [TYGODNIK]

Zbieram się do napisania tego tygodnika już kolejny raz. W międzyczasie zdążyłam spóźnić się zebrać pranie przed nagłym opadem deszczu, nie obejrzeć tranzytu Merkurego na tle tarczy Słońca (te chmury!), za późno wyjąć z piekarnika ciasteczka kokosowe i zalać sobie sukienkę sosem śmietanowo-pieczarkowym. Zapomniałam – zajmowałam się też dzisiaj udrażnianiem rur i nie podpiszę fajnej umowy, bo klient zrezygnował z wykonawcy (a ja jestem podwykonawcą tego wykonawcy). To nie jest mój dzień, ale może chociaż tygodnik dodam na czas? 🙂
Ten tydzień to mnóstwo wyzwań i wrażeń, jednak gdy przychodzi do spisania ich na blogu, to nagle okazuje się, że niewiele spełnia moje wewnętrzne normy wytyczające co publikuję na blogu a co zostawiam dla siebie ;-).  Także ten 😛

Nie uwierzycie, ale ta małe jajko dało mi masę radochy 😀

Czasami największą frajdę dają drobnostki. Staram się zawsze je zauważać i się z tych wszystkich malutkich rzeczy cieszyć, bo są one kluczem do czerpania satysfakcji z życia.
Mogę więc powiedzieć, że wciąż biegam, pracuję nad sobą, praktykuję wdzięczność i staram się pokonywać swoje ograniczenia, ale nie zawsze mam ochotę zabierać ze sobą aparat czy uruchamiać snapa przed bieganiem. To byłby najnudniejszy snapchat świata, gdybym codziennie pokazywała że idę pobiegać 😀
Za to próbuję ogarnąć swoje umiejętności makijażowe i podszkolić się w podkreślaniu brwi. Moje włoski z natury są jasne, a ja jestem blada i czasami jedynym wyraźnym punktem na moim twarzy są cienie pod oczami (albo czerwony nos), więc fajnie byłoby nadać twarzy jakąś ramę 😉

Niebawem postaram się napisać coś o swoich refleksjach i efektach zmagań 🙂 Chciałam tylko dać znać, że naprawdę czytam i zapisuję wasze rekomendacje. Nie udało mi się jeszcze kupić duraline by wskrzesić eyeliner, ale wciąż o nim pamiętam, tak samo jak korzystając z Waszej pomocy trafiłam w końcu na idealną kredkę od oczu. To są takie małe drobnostki, ale tworząc bloga aniamaluje mam ciągle wrażenie, że on rzeczywiście jest czytany i mamy ze sobą jakąś więź, nawiązujemy interakcje, trochę jakby… rozmawiamy? 🙂 Bardzo bym chciała mieć możliwość odpowiadania na wszystkie wiadomości, ale na razie jestem w stanie ogarnąć tylko snapa :).

Przy okazji – ostatnio wcale nie chce mi się malować, bo niewsypanie spowodowało małe osłabienie odporności i oskrzela wykorzystały to na małe zapalenie. Z kolei zapalenie powoduje kaszel, który powoduje niewsypanie i takie błędne koło 😀 Po ataku kaszlu każdy tusz na rzęsach wygląda tak:

Często też pewnie słyszycie na snapie jaki mam dziwny głos. Cóż, wodoodporne tusze nie są łzoodporne, ale ogarnę temat jak do końca pozbędę się mini-kryzysu.

Czasami ktoś zarzuca mi niespójność, że niby czuję się lepiej, ale co chwilę czuję się źle. Jakby to przedstawić obrazowo… generalnie wszystko idzie w coraz lepszym kierunku, ale to trochę jakbym jechała windą w górę o cztery piętra, po czym spadała o trzy, znowu jechała cztery  w górę i tak dalej.

Wciąż jest coraz lepiej, ale te upadki też bolą ;-). Bez nich nie ma jednak wzrostu, jestem z tym pogodzona i nie zamierzam się poddawać ;).

Więc żeby nie było – ja nie narzekam, ja się nawet z tego cieszę, bo po każdym spadku potem jest jeszcze fajniej.

Kocham dostawać snapy od was, bo widzę że rzeczywiście robicie np. tarty z białą czekoladą  czy domowe mleko kokosowe  🙂 A po prawej moje włosy – które są już całkiem spoko długości, tylko się czasem strączkują ;).
Na blogu skromnie – opublikowałam dwa teksty. Jeden z nich jest dla mnie bardzo ważny:

Problem z “bo ja w odróżnieniu od niektórych”…

a drugi to prosty przepis na “mleko kokosowe”, które jest boskie do smoothie, kawy, deserów 😉
Ostatnio na okrągło noszę jedną sukienkę 😀
Dostałam o nią wiele pytań na snapie, ale też na żywo, więc zamieszczam link: http://goo.gl/zktxAJ – z kodem AP-aniamaluje40 jest 40% rabatu na wszystko do 10 maja, ale nie wahajcie się korzystać z innych kodów, jeśli będą bardziej korzystne (zdarza się że kod na darmową wysyłkę który czasami wrzucają na fejsa lub insta jest korzystniejszy) ;). Materiał sukienki to 100% Rayon, mój rozmiar to S. Nie odróżniam tkaniny od dzianiny i tak dalej (jestem z gatunku tych osób które po przeczytaniu i uzupełnianiu wiedzy zapominają o tym, co ich nie interesuje), ale google mi podpowiada ze rayon to wiskoza. W każdym razie – nosi się świetnie! :).
Pssst! Nie śmiejcie się ze zdjęć, nie planowałam linkować tej sukienki a fotki cykam na własne potrzeby by nauczyć się “stylu”.
Z innych szczegółów – wciąż kocham czarne sukienki, polubiłam siebie w związanych włosach, zaliczyłam całkiem przyjemny grill w majówkę i kupiłam walizkę. Akurat przyda mi się za dwa tygodnie 😀 Oferta TK MAXX wypadła korzystniej niż ta lidla (obecnie mają całkiem spoko walizki). Ja niestety jestem w stanie zniszczyć wszystko, więc nie wierzę w niezniszczalne rzeczy, czego konsekwencją był zakup nowej…
Trochę czasu spędziłam też na uczelni, tym razem zgłębiając metodologię jakościową. W sobotę zrobiłam dziwną rzecz – wybrałam się na targi kosmetyczno-fryzjerskie BeautyVision do Poznania.
Historia, która za tym stoi jest krótka. W podtytule bloga jest “+fryzury, makijaż moda” – to rzadko aktualizowany dział Moniki, która nie mieszka obecnie w Polsce i bardzo chciała bym była “jej oczami” i relacjonowała jej na bieżąco fryzjerską część wydarzenia. Nie czuję się specjalnie “grupą docelową” targów – nie jestem stylistką paznokci, fryzjerką ani wizażystką, by czuć się tam swobodnie, ale wisiałam przysługę.
By zracjonalizować sobie sens udziału w targach (mój tydzień był napięty jak legginsy rozmiar 36 na kobiecie noszącej 44) spotkałam się z Natalią http://www.blondhaircare.com/ –  to jedna z pierwszych osób, które poznałam prowadząc bloga. To było 125 tygodni temu!

A ja miałam blond włosy 😀 Wracając do tematu – Poznań zawsze kojarzy mi się właśnie z Natalią. Niestety mój rok jest w tym momencie straszny (na moje własne życzenie!) i rzadko mam okazję tam jeździć… Blog Conference Poznań dopiero za miesiąc, a każdy mój wyjazd gdziekolwiek, nawet na weekend, powoduje ogromne zaległości, przez które potem nie dosypiam… dlatego za dwa tygodnie lecę na kilka dni do Włoch (fuck logic). 😀


O czym to ja miałam? A, już wiem! O Targach!
W ramach wydarzenia było jeszcze mniejsze wydarzenie dla blogerek kosmetycznych. Mam dość konkretne zdanie jeśli chodzi o udział w takich spotkaniach i całkiem szczerze – kompletnie szkoda mi na nie czasu i kasy na bilety ;-)). Wizja dnia zmarnowanego na wysłuchanie kilku marketingowych nudnych “wykładów” w zamian za torbę rzeczy, które tym firmom zalegają na magazynie kompletnie do mnie nie przemawia, bo nie jest to ani rozwijające ani warte mojego czasu.
Ale tutaj muszę przyznać, że targi mają jakiś sens. Gdybym była wizażystką, stylistką paznokci, fryzjerką albo kimś kto się tym – brzydko mówiąc – jara – wyszłabym z targów mega zadowolona. Pokazywano wiele ciekawych technik, cała branża spotkała się w jednym miejscu. Na pewno to fajna opcja by złapać cenne kontakty czy kupić dużo taniej produkty różnych marek, pooglądać sobie kolory na żywo i tak dalej.
Wysyłałam Monice mnóstwo prywatnych snapów z jakimiś technikami fryzjerskimi, bo co krok ktoś coś pokazywał:

Zamazałam pani oczy, bo nigdy nie wiem czy to ktoś się wyrwał na ochotnika, czy to modelki ;-). Stąd część rzeczy wysyłałam snapami prywatnymi a nie na my story ;-). 

Ta pani pokazywała np. przedziwną technikę dodawania objętości lokom i bardzo żałuję że nie zapisałam tego snapa w pamięci telefonu, bo nie potrafię techniki opisać ;-).

Mój aparat ma funkcję detekcji twarzy i widząc te główki treningowe zwariował. 😀 A Monika mi odpisała, że główki są bez sensu bo z reguły mają ten sam rodzaj włosa i trenowanie tylko na nich robi krzywdę fryzjerowi, który nie umie potem pracować z innymi włosami.

Było sporo osób z takimi fantazyjnymi fryzurami…

Oraz brokatem na brwiach, brodzie i… ustach. Co druga osoba miała na szmince brokat. Nie, nie jakieś delikatne drobinki – taki jebutny, brokat. Nie wiem czy to jakiś nowy trend czy może raczej trąd, ale czy z tym da się potem jeść np. lody? A oblizać usta? 😀 Nie pojmuję mody i nie umiem rozróżnić gdzie zaczyna się alternatywny trend i awangarda a gdzie kończy się “moda” rodem ze szkolnego zadania z pokazem mody ekologicznej gdzie co druga osoba robi sobie sukienkę z worka na śmieci. Faktem jednak jest to, że nigdy wcześniej nie widziałam w jednym miejscu tak wielu osób z tak pięknie ułożonymi włosami ;-)).
Jeśli chodzi o samo wydarzenie dla blogerów, to była to kawa/herbata/sok i zwiedzanie targów ;-).

Podobało mi się stoisko Tangle Angel bo mogłam pomacać na żywo te słynne szczotki o których dowiedziałam się z bloga Gosi (Porady Herbaty). Gosię oglądam też na snapie więc widziałam szczotkę wiele razy na małym ekranie. Pomacałam no i mam 😀

Była też konkurencja – Tangle Teezer. Na targi przyjechał sam wynalazca tej szczotki i demonstrował jak za jej pomocą modelować włosy przy suszeniu.

Wszystko spoko, tylko czemu to tak dłuuuuugo trwało? 😉
Gdybym miała zajawkę na takie rzeczy, byłabym pewnie maksymalnie podekscytowana, ale ku mojemu zaskoczeniu – nie nudziłam się na tych targach. Potraktowałam je jako całkowicie nowe doświadczenie. Muszę też przyznać, że było to całkiem sprawnie zorganizowane i każda maniaczka tematu miałaby tam raj :).

Na koniec po zwiedzaniu był ponownie czas na kawę/herbatę/sok 🙂

A potem biegiem na kolejny pociąg, chwila w domu i dalej w drogę. Ale to już nie na tygodnik ;-).

W niedzielę wyglądałam więc jak na załączonym obrazku, kupiłam walizkę i zaliczyłam jeszcze na dobitkę pyszny domowy obiad mamy *.*

Mogłabym zrobić taki obiad sama z przepisu mamy robiąc wszystko identycznie, a i tak to nie byłoby to. Mama robi najlepsze na świecie i tyle 😀 Też tak macie, prawda?

Zdałam sobie dzisiaj sprawę, że chociaż mam rytuał codziennego czytania, to nigdy nie snapuję aktualnie czytanymi książkami – z jakiegoś powodu traktuję to jako mega osobistą sprawę. Czasami czytam coś tylko dlatego, by poznać całkowicie przeciwny punkt widzenia a okładki mogą sugerować inne sprawy… podobnie mam z tygodnikiem, nie zawsze linkuję coś, z czym się zgadzam – starczy, że pobudza do refleksji :).

No właśnie – pora przejść do linków tygodnia 🙂


Miłego tygodnia! A niezrozumiałe nawiązania z tytułu zazwyczaj wyjaśniają się po odwiedzeniu linków 😉
Zapraszam na mój snapchat: aniamaluje (właśnie wstawiłam tam obrazowe wyjaśnienie czym był jebutny brokat na ustach)  i na instagram ;-).

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Problem z “bo ja w odróżnieniu od niektórych”…
Ludzie z brokatem na ustach, grill i Poznań [TYGODNIK]