Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Ludzie z brokatem na ustach, grill i Poznań [TYGODNIK]

Zbieram się do napisania tego tygodnika już kolejny raz. W międzyczasie zdążyłam spóźnić się zebrać pranie przed nagłym opadem deszczu, nie obejrzeć tranzytu Merkurego na tle tarczy Słońca (te chmury!), za późno wyjąć z piekarnika ciasteczka kokosowe i zalać sobie sukienkę sosem śmietanowo-pieczarkowym. Zapomniałam – zajmowałam się też dzisiaj udrażnianiem rur i nie podpiszę fajnej umowy, bo klient zrezygnował z wykonawcy (a ja jestem podwykonawcą tego wykonawcy). To nie jest mój dzień, ale może chociaż tygodnik dodam na czas? 🙂
Ten tydzień to mnóstwo wyzwań i wrażeń, jednak gdy przychodzi do spisania ich na blogu, to nagle okazuje się, że niewiele spełnia moje wewnętrzne normy wytyczające co publikuję na blogu a co zostawiam dla siebie ;-).  Także ten 😛

Nie uwierzycie, ale ta małe jajko dało mi masę radochy 😀

Czasami największą frajdę dają drobnostki. Staram się zawsze je zauważać i się z tych wszystkich malutkich rzeczy cieszyć, bo są one kluczem do czerpania satysfakcji z życia.
Mogę więc powiedzieć, że wciąż biegam, pracuję nad sobą, praktykuję wdzięczność i staram się pokonywać swoje ograniczenia, ale nie zawsze mam ochotę zabierać ze sobą aparat czy uruchamiać snapa przed bieganiem. To byłby najnudniejszy snapchat świata, gdybym codziennie pokazywała że idę pobiegać 😀
Za to próbuję ogarnąć swoje umiejętności makijażowe i podszkolić się w podkreślaniu brwi. Moje włoski z natury są jasne, a ja jestem blada i czasami jedynym wyraźnym punktem na moim twarzy są cienie pod oczami (albo czerwony nos), więc fajnie byłoby nadać twarzy jakąś ramę 😉

Niebawem postaram się napisać coś o swoich refleksjach i efektach zmagań 🙂 Chciałam tylko dać znać, że naprawdę czytam i zapisuję wasze rekomendacje. Nie udało mi się jeszcze kupić duraline by wskrzesić eyeliner, ale wciąż o nim pamiętam, tak samo jak korzystając z Waszej pomocy trafiłam w końcu na idealną kredkę od oczu. To są takie małe drobnostki, ale tworząc bloga aniamaluje mam ciągle wrażenie, że on rzeczywiście jest czytany i mamy ze sobą jakąś więź, nawiązujemy interakcje, trochę jakby… rozmawiamy? 🙂 Bardzo bym chciała mieć możliwość odpowiadania na wszystkie wiadomości, ale na razie jestem w stanie ogarnąć tylko snapa :).

Przy okazji – ostatnio wcale nie chce mi się malować, bo niewsypanie spowodowało małe osłabienie odporności i oskrzela wykorzystały to na małe zapalenie. Z kolei zapalenie powoduje kaszel, który powoduje niewsypanie i takie błędne koło 😀 Po ataku kaszlu każdy tusz na rzęsach wygląda tak:

Często też pewnie słyszycie na snapie jaki mam dziwny głos. Cóż, wodoodporne tusze nie są łzoodporne, ale ogarnę temat jak do końca pozbędę się mini-kryzysu.

Czasami ktoś zarzuca mi niespójność, że niby czuję się lepiej, ale co chwilę czuję się źle. Jakby to przedstawić obrazowo… generalnie wszystko idzie w coraz lepszym kierunku, ale to trochę jakbym jechała windą w górę o cztery piętra, po czym spadała o trzy, znowu jechała cztery  w górę i tak dalej.

Wciąż jest coraz lepiej, ale te upadki też bolą ;-). Bez nich nie ma jednak wzrostu, jestem z tym pogodzona i nie zamierzam się poddawać ;).

Więc żeby nie było – ja nie narzekam, ja się nawet z tego cieszę, bo po każdym spadku potem jest jeszcze fajniej.

Kocham dostawać snapy od was, bo widzę że rzeczywiście robicie np. tarty z białą czekoladą  czy domowe mleko kokosowe  🙂 A po prawej moje włosy – które są już całkiem spoko długości, tylko się czasem strączkują ;).
Na blogu skromnie – opublikowałam dwa teksty. Jeden z nich jest dla mnie bardzo ważny:

Problem z “bo ja w odróżnieniu od niektórych”…

a drugi to prosty przepis na “mleko kokosowe”, które jest boskie do smoothie, kawy, deserów 😉
Ostatnio na okrągło noszę jedną sukienkę 😀
Dostałam o nią wiele pytań na snapie, ale też na żywo, więc zamieszczam link: http://goo.gl/zktxAJ – z kodem AP-aniamaluje40 jest 40% rabatu na wszystko do 10 maja, ale nie wahajcie się korzystać z innych kodów, jeśli będą bardziej korzystne (zdarza się że kod na darmową wysyłkę który czasami wrzucają na fejsa lub insta jest korzystniejszy) ;). Materiał sukienki to 100% Rayon, mój rozmiar to S. Nie odróżniam tkaniny od dzianiny i tak dalej (jestem z gatunku tych osób które po przeczytaniu i uzupełnianiu wiedzy zapominają o tym, co ich nie interesuje), ale google mi podpowiada ze rayon to wiskoza. W każdym razie – nosi się świetnie! :).
Pssst! Nie śmiejcie się ze zdjęć, nie planowałam linkować tej sukienki a fotki cykam na własne potrzeby by nauczyć się “stylu”.
Z innych szczegółów – wciąż kocham czarne sukienki, polubiłam siebie w związanych włosach, zaliczyłam całkiem przyjemny grill w majówkę i kupiłam walizkę. Akurat przyda mi się za dwa tygodnie 😀 Oferta TK MAXX wypadła korzystniej niż ta lidla (obecnie mają całkiem spoko walizki). Ja niestety jestem w stanie zniszczyć wszystko, więc nie wierzę w niezniszczalne rzeczy, czego konsekwencją był zakup nowej…
Trochę czasu spędziłam też na uczelni, tym razem zgłębiając metodologię jakościową. W sobotę zrobiłam dziwną rzecz – wybrałam się na targi kosmetyczno-fryzjerskie BeautyVision do Poznania.
Historia, która za tym stoi jest krótka. W podtytule bloga jest “+fryzury, makijaż moda” – to rzadko aktualizowany dział Moniki, która nie mieszka obecnie w Polsce i bardzo chciała bym była “jej oczami” i relacjonowała jej na bieżąco fryzjerską część wydarzenia. Nie czuję się specjalnie “grupą docelową” targów – nie jestem stylistką paznokci, fryzjerką ani wizażystką, by czuć się tam swobodnie, ale wisiałam przysługę.
By zracjonalizować sobie sens udziału w targach (mój tydzień był napięty jak legginsy rozmiar 36 na kobiecie noszącej 44) spotkałam się z Natalią http://www.blondhaircare.com/ –  to jedna z pierwszych osób, które poznałam prowadząc bloga. To było 125 tygodni temu!

A ja miałam blond włosy 😀 Wracając do tematu – Poznań zawsze kojarzy mi się właśnie z Natalią. Niestety mój rok jest w tym momencie straszny (na moje własne życzenie!) i rzadko mam okazję tam jeździć… Blog Conference Poznań dopiero za miesiąc, a każdy mój wyjazd gdziekolwiek, nawet na weekend, powoduje ogromne zaległości, przez które potem nie dosypiam… dlatego za dwa tygodnie lecę na kilka dni do Włoch (fuck logic). 😀


O czym to ja miałam? A, już wiem! O Targach!
W ramach wydarzenia było jeszcze mniejsze wydarzenie dla blogerek kosmetycznych. Mam dość konkretne zdanie jeśli chodzi o udział w takich spotkaniach i całkiem szczerze – kompletnie szkoda mi na nie czasu i kasy na bilety ;-)). Wizja dnia zmarnowanego na wysłuchanie kilku marketingowych nudnych “wykładów” w zamian za torbę rzeczy, które tym firmom zalegają na magazynie kompletnie do mnie nie przemawia, bo nie jest to ani rozwijające ani warte mojego czasu.
Ale tutaj muszę przyznać, że targi mają jakiś sens. Gdybym była wizażystką, stylistką paznokci, fryzjerką albo kimś kto się tym – brzydko mówiąc – jara – wyszłabym z targów mega zadowolona. Pokazywano wiele ciekawych technik, cała branża spotkała się w jednym miejscu. Na pewno to fajna opcja by złapać cenne kontakty czy kupić dużo taniej produkty różnych marek, pooglądać sobie kolory na żywo i tak dalej.
Wysyłałam Monice mnóstwo prywatnych snapów z jakimiś technikami fryzjerskimi, bo co krok ktoś coś pokazywał:

Zamazałam pani oczy, bo nigdy nie wiem czy to ktoś się wyrwał na ochotnika, czy to modelki ;-). Stąd część rzeczy wysyłałam snapami prywatnymi a nie na my story ;-). 

Ta pani pokazywała np. przedziwną technikę dodawania objętości lokom i bardzo żałuję że nie zapisałam tego snapa w pamięci telefonu, bo nie potrafię techniki opisać ;-).

Mój aparat ma funkcję detekcji twarzy i widząc te główki treningowe zwariował. 😀 A Monika mi odpisała, że główki są bez sensu bo z reguły mają ten sam rodzaj włosa i trenowanie tylko na nich robi krzywdę fryzjerowi, który nie umie potem pracować z innymi włosami.

Było sporo osób z takimi fantazyjnymi fryzurami…

Oraz brokatem na brwiach, brodzie i… ustach. Co druga osoba miała na szmince brokat. Nie, nie jakieś delikatne drobinki – taki jebutny, brokat. Nie wiem czy to jakiś nowy trend czy może raczej trąd, ale czy z tym da się potem jeść np. lody? A oblizać usta? 😀 Nie pojmuję mody i nie umiem rozróżnić gdzie zaczyna się alternatywny trend i awangarda a gdzie kończy się “moda” rodem ze szkolnego zadania z pokazem mody ekologicznej gdzie co druga osoba robi sobie sukienkę z worka na śmieci. Faktem jednak jest to, że nigdy wcześniej nie widziałam w jednym miejscu tak wielu osób z tak pięknie ułożonymi włosami ;-)).
Jeśli chodzi o samo wydarzenie dla blogerów, to była to kawa/herbata/sok i zwiedzanie targów ;-).

Podobało mi się stoisko Tangle Angel bo mogłam pomacać na żywo te słynne szczotki o których dowiedziałam się z bloga Gosi (Porady Herbaty). Gosię oglądam też na snapie więc widziałam szczotkę wiele razy na małym ekranie. Pomacałam no i mam 😀

Była też konkurencja – Tangle Teezer. Na targi przyjechał sam wynalazca tej szczotki i demonstrował jak za jej pomocą modelować włosy przy suszeniu.

Wszystko spoko, tylko czemu to tak dłuuuuugo trwało? 😉
Gdybym miała zajawkę na takie rzeczy, byłabym pewnie maksymalnie podekscytowana, ale ku mojemu zaskoczeniu – nie nudziłam się na tych targach. Potraktowałam je jako całkowicie nowe doświadczenie. Muszę też przyznać, że było to całkiem sprawnie zorganizowane i każda maniaczka tematu miałaby tam raj :).

Na koniec po zwiedzaniu był ponownie czas na kawę/herbatę/sok 🙂

A potem biegiem na kolejny pociąg, chwila w domu i dalej w drogę. Ale to już nie na tygodnik ;-).

W niedzielę wyglądałam więc jak na załączonym obrazku, kupiłam walizkę i zaliczyłam jeszcze na dobitkę pyszny domowy obiad mamy *.*

Mogłabym zrobić taki obiad sama z przepisu mamy robiąc wszystko identycznie, a i tak to nie byłoby to. Mama robi najlepsze na świecie i tyle 😀 Też tak macie, prawda?

Zdałam sobie dzisiaj sprawę, że chociaż mam rytuał codziennego czytania, to nigdy nie snapuję aktualnie czytanymi książkami – z jakiegoś powodu traktuję to jako mega osobistą sprawę. Czasami czytam coś tylko dlatego, by poznać całkowicie przeciwny punkt widzenia a okładki mogą sugerować inne sprawy… podobnie mam z tygodnikiem, nie zawsze linkuję coś, z czym się zgadzam – starczy, że pobudza do refleksji :).

No właśnie – pora przejść do linków tygodnia 🙂


Miłego tygodnia! A niezrozumiałe nawiązania z tytułu zazwyczaj wyjaśniają się po odwiedzeniu linków 😉
Zapraszam na mój snapchat: aniamaluje (właśnie wstawiłam tam obrazowe wyjaśnienie czym był jebutny brokat na ustach)  i na instagram ;-).

Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

XOXO

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Problem z “bo ja w odróżnieniu od niektórych”…
Ludzie z brokatem na ustach, grill i Poznań [TYGODNIK]