- Chcesz spróbować?
- Jasne!
Wolę czegoś spróbować z myślą, że najwyżej mi się nie spodoba, niż nie spróbować i żałować. W Malezji nadarzyła się okazja do sadzenia ryżu🌾 fajna przygoda! (Do momentu, aż coś dziwnego przepełzło po mojej stopie😅) A teraz siedzę i czytam wszystko o tym, jak ogarnąć przesiadkę w Chinach! Lecę w lutym do Wietnamu (znaczy loty mam do Bangkoku, ale resztę jakoś ogarnę!) i polowałam na sensowną przesiadkę aby zobaczyć #Pekin ♥️ marzyło mi się Zakazane miasto, ale teraz napaliłam się na Wielki Mur Chiński. Będę mieć 16h (gdzie same formalności wizowe to podobno 2-3h😱) i będę zupełnie sama, ale na samą myśl szczerzę się jak szalona 😁 co może pójść nie tak? Wszystko! Mogę nie dostać wizy, może oszukać mnie kierowca, przechowalnia bagażu może nie być czynna, mogę nie zdążyć na przesiadkę do Bangkoku... YOLO! Przeczytałam już cały internet, ale zapytam też tutaj - czy jest wśród Was ktoś, kto przebiegł przez Pekin podczas tej szalonej przesiadki?
Mam ochotę na trudne ustawienia tej gry i zrobić trasę nie z wynajętym kierowcą, ale pociągami i autobusami. No risk no fun!

W ogóle chciałabym, aby ta podróż była trochę inna i wypchnęła mnie mocniej ze strefy komfortu. Nie będę rezerwować noclegów z wyprzedzeniem, chcę przemieszczać się bardziej jak lokals, nie planować za dużo i dać się ponieść chwili. Będzie fajnie!🙃 #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #Azja #Chiny #Malezja #bejing #travelgirl #adventure #discoverunder50k #girlswhotravel #malaysia #china #riceplanting

- Chcesz spróbować? - Jasne!...

Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Problem z “bo ja w odróżnieniu od niektórych”…

Ten tekst siedzi w mojej głowie kilka ładnych miesięcy. Niektórzy z was są tak spostrzegawczy, że pytają mnie na snapie co znaczą hasła które mam w pasku zakładek gdy wrzucam coś, co mam na laptopie 😀 Jedną z takich zakładek do dzisiaj było coś o nazwie “not like others”…
Zima, ogłoszenie wyników z pewnego egzaminu na wydziale humanistycznym. 3/4 dwój, ale przyczyna to temat na osobny tekst ;-). Kilka osób miało drugi kierunek albo pracę i na wykłady nie chodziło, inni nie chodzili, bo były wcześnie rano, prowadząca miała tak nudny głos, że ukołysałaby nim do snu ludzi po amfie, a wszystko co mówiła było w jej książkach. Słowo w słowo. Krótko mówiąc – ciężko było znaleźć powód by na jej wykłady chodzić.
Ale egzamin zdało kilka osób, które właśnie nie chodziło. Przeczytali, nauczyli się, zdali. Do wykładowczyni podchodzi rozgoryczony student, któremu zabrakło ze dwa punkty…
– Nie sądzi Pani Profesor, że należałoby jakoś nagrodzić tych, którzy chodzili na wykłady? Bo my (wskazuje na niewielką grupkę) W ODRÓŻNIENIU OD INNYCH, chodziliśmy na wszystkie.
__________
Sklep spożywczy o średniej powierzchni, taka trochę samoobsługa, ale ze sprzedawcami patrzącymi ci na ręce jak ochroniarze w Douglasie na osoby w dresie.  Ale była kobieta która przychodziła zawsze 30 minut przed swoją zmianą i zawsze ostatnia wychodziła. Czasami nawet nie korzystała z przerwy na śniadanie, bo była taka nadgorliwa. Tak samo jak nie szanowała swojego czasu, tak samo nie miała też szacunku dla swojego ciała i ciągle popijała energetyki, by mieć energię. Komuś wypadło coś ważnego i trzeba było przejąć jego zmianę? Wyrywała się jako pierwsza chętna “bo co ja będę w domu robić”. Ale te jej energetyki i brak odpoczynku na własne życzenie trochę odbiły się na jej wydajności, bo była coraz częściej rozkojarzona i a to coś potłukła, a to źle wydała resztę, a to popełniła inny błąd i po kilku zwróceniach uwagi i wysłaniu jej na urlop (podczas którego codziennie zaglądała do sklepu “a tak przyszłam zobaczyć…”) dostała wypowiedzenie, bo generowała straty.
I nagle żal, bo JA W ODRÓŻNIENIU OD INNYCH wszystko w tym sklepie robiłam, zawsze pierwsza w pracy i ostatnia wychodziłam…
Generalnie mam gdzieś takie rzeczy jak moda i często noszę rzeczy, które siłą rzeczy trochę odróżniają mnie od innych. Np. te buty, które kojarzą mi się z czarownicą :D. Wyrosłam jednak z mówienia, że “jestem inna niż wszystkie”, albo “ja w odróżnieniu on innych dziewczyn”. Cóż, wiele rzeczy robię inaczej niż moja statystyczna równolatka, ale przecież jest też wiele, naprawdę wiele rzeczy i sytuacji w których postępuję zupełnie jak inni. I nie ma w tym nic złego. Nie podoba mi się gadanie że “nie jestem jak inne dziewczyny”, “nie robię jak większość”, bo chociaż argumentum pessimi turba*, tonie podoba mi się zakładanie że ścieżka wydeptana przez kogoś innego jest jakaś zła. Jest inna i tyle. Nie mnie osądzać ją w kategoriach zła-dobra.

Miałam kilkanaście lat gdy sprawdzając kanały w nowym pakiecie telewizyjnym natrafiłam na na “wykład” Joyce Meyer. To taka kobieta, która zbija kasę na byciu takim telewizyjnym kaznodzieją. Na sali siedzi bardzo dużo osób z biblią na kolanach a ona bardzo krzykliwym tonem opowiada o różne historie, będąc kimś pomiędzy komikiem a księdzem i sprzedawcą z telezakupów (zarobiła na tym grube miliony dolarów ;-)). Generalnie nie jestem fanką takiej retoryki i nie oglądam takich programów (żaden inny odcinek mnie już nigdy nie zainteresował), ale traf chciał, że padło na ten o synu marnotrawnym, gdzie kaznodziejka zaczęła paplać o tym, że to ten “lepszy syn” miał problem, i to nie ten marnotrwany zrobił coś złego, tylko że w tym “lepszym” siedzi coś złego.
Nigdy nie myślałam tak o tej historii, więc pani Joyce dokonała coś, czego nigdy nie dokonał żaden ksiądz ani żadna katechetka przez lata indoktrynacji edukacji – pobudziła mnie do nowej, innej refleksji niż taka, na którą sama bym wpadła.
Może zacytuję szybko z Biblii (kto zna niech pominie :))

Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: “Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: “Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: “Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: “Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: “Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę“. Lecz on mu odpowiedział: 
“Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”

I bum, pani Meyer trafiła w sedno. Ileż to razy “bo ja w odróżnieniu od…” się starałam/zrobiłam coś/ nie zrobiłam czegoś.
Ka-bum, przecież zrobiłam to dla siebie. Oczekiwanie wdzięczności albo specjalnego traktowania trochę jednak ssie. Kilka lat temu uznałabym, że ten dobry i ułożony syn został potraktowany niesprawiedliwie. To samo myślałabym o studencie, który chodził na wszystkie wykłady i o tej pani, która przestała pracować w sklepie, a przecież wszystko mu poświęciła.
Dzisiaj patrzę na to całkiem inaczej. Jeśli ktoś chodził na wykłady a mimo to nie załapał, to słabo dla niego. Jeśli załapał – bardzo fajnie, przecież uczy się dla siebie. 

I tak jest ze wszystkim w życiu. Nie jesteś jak inne dziewczyny bo nie robisz dziubków do zdjęć albo nie chodzisz na dyskoteki? Ok, ale co z tego? Robisz pewnie milion rzeczy dokładnie tak jak inne dziewczyny 🙂 
Przy okazji dwa znaleziska:
Takie fajne słowo znalazłam na vashi.com 😉 Kradnę do swojego słownika 🙂
A drugie znalezisko to piosenka

Pytaliście też o spódnicę z insta:

Kupiona tutaj 😉 a wisiorek tu

Nie jestem fanką pani Joyce, a takie programy kojarzą mi się raczej z tymi ludźmi, którzy żerują na ludziach pogrążonych w żalu i stoją ze swoimi broszurkami typu “co Pan Jezus sądzi o paleniu papierosów?” tuż pod onkologią, ale muszę oddać jej jedno – skłoniła mnie kilku ważnych przemyśleń w moim życiu bazujących na tym jednym stwierdzeniu, że to “dobry syn” miał coś do przepracowania. Jakiś żal, jakąś zawiść, jakieś poczucie niesprawiedliwości. 
I wtedy uświadomiłam sobie, że to całe moje “bo ja w odróżnieniu od innych” zbudowane jest na poczuciu, że czuję się nich lepsza (lub: uważam, że oni są ode mnie gorsi). Przestałam już tak wartościować i jest mi z tym dużo lżej.

Polecam, Żanet Kaleta 🙂

*w bardzo wolnym tłumaczeniu – argumentem zła jest tłum
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

52
Dodaj komentarz

avatar
43 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
39 Comment authors
aniamalujetinHaniaEwaAnia Abakercja Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
fitinaczej.blogspot.com
Gość

coś trochę w tym jest, choć nikt z nas nie lubi byc traktowany niesprawiedliwie, to jednak takie sytuacje są rozwojowe!
Ps. ciesze sie, że udało mi się przeczytac zaraz po udostepnieniu, moge isc biegac, buziaki! :*

Karolina
Gość

Jestem tym studentem z pierwszej historii 😀 Tylko ja chodzę po to żeby się nauczyć i wszystko zdaje, ale profity za marnowanie mojego czasu uważam za niezbędne. Ale tekst bardzo fajny, niemiło się go czyta jak wiem że to trochę o mnie, bo noszę czasami dupę wyżej niż głowę, ale cóż, uczymy się całe życie:)

Jagoda
Gość
Jagoda

Dlaczego tak dziwnie sie podpisałaś. Jeanette Kalyta to położna …

Ania Abakercja
Gość

o ile studentów mi nie żal w ogóle (studia nie polegają na chodzeniu na wykłady tylko na tym, żeby się nauczyć, a wykłady przecież z reguły i tak są nieobowiązkowe i stanowią jedynie dodatkową pomoc, z której można skorzystać, lecz nie trzeba) to tej pani ze sklepu trochę tak. taka nadgorliwość, przerost ambicji i poczucie konieczności brania na siebie wszystkiego jest straszne. wyobrażam sobie, jak bardzo skrzywdzona musiała się poczuć. oczywiście nie dziwi mnie też wypowiedzenie. w pracy też nie o to chodzi, żeby siedzieć po godzinach, tylko żeby sprawnie wykonywać swoją pracę.

Karolina Luka
Gość

Świetny tekst! Zgadzam się w 100%:)

aniamaluje
Gość

🙂

Klaudia She-wolf
Gość

Trafiłaś w sedno 🙂

Ola
Gość
Ola

Ja pamietam, ze nigdy nie rozumialam dlaczego to ten “dobry syn” zostal “niesprawiedliwie ” potraktowany przez ojca. Teraz rozumiem. I tez nie jestem wolna od wywyzszania sie. Wedlug mnie, niestety kazdy choc nawet nie majac tego jako cel, patrzyl “z gory” na innego czlowieka. Pamietam, ze tez kiedys myslalam, ze jestem inna ( czytaj : lepsza) od wiekszosci dziewczyn. Nie, nie jestem. Roznimy sie, ale mamy tez wiele wspolnego.
Jak zwykle swietny tekst, Aniu!
Pozdrawiam!
Ola.

Gosia
Gość
Gosia

Aniu, uwielbiam Twoje teksty. Jestem starsza od Ciebie, mam męża, dwójkę dzieci, ale nawet w połowie nie jestem tak mądra życiowo jak Ty. Ciągle się uczę, zmieniam myślenie, przewartosciowuje pewne rzeczy… w wieku 30 lat dzięki Tobie dowiedziałam się między innymi że mam bardzo niskie poczucie własnej wartości. Pracuje nad tym, nad sobą…

Dzięki Aniu 🙂

Pati
Gość
Pati

Twój tekst mogę podsumować jednym zdaniem: “Miej wyjeb*ne, a będzie Ci dane” 😉 Wychodzi na to, że najlepiej w ogóle się nie starać, bo i tak wyjdzie lepiej niż jakbyśmy się starali. Przykład z Synem Marnotrawnym. Starszy Syn zawsze wiernie służył swojemu Ojcu i nawet ciężko pracując nie był godzien, aby Ojciec wyprawił mu zabawę. Ale młodszy syn już owszem, zasłużył. Roztrwonił cały swój majątek, a i tak czekała go nagroda. Nawrócił się, okey. Każdy zasługuje na drugą szansę, ale czy aby na pewno takie zachowanie trzeba nagradzać? To tak jakby mordercy dać łagodny wymiar kary, bo przeprosił. Tu już… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Bardzo się nie zgadzam, wymiar historii jest inny a Ojciec kocha wszystkie swoje dzieci bezwarunkowo :).
Co do “miej wyjebane…” – tutaj raczej chodzi o to, że liczy się efekt a to czy bardziej się nameczyles to tylko twoja historia 🙂

Barbara Borowiecka
Gość

Nic tak nie boli jak niesamowite staranie się i uważanie za lepszą osobę a “nagrodę” zgarnia ktoś, komu uważamy że się nie należy :p

aniamaluje
Gość

Polecam przestać myśleć takimi kategoriami, traktując sama podróż jako wygrana (nowe doświadczenie, cenna lekcja):))/od razu lZżej! 🙂

Ania Polak
Gość
Ania Polak

Bardzo w sedno. Niestety przez długi czas pielęgnowałam w sobie to wymaganie wdzięczności za coś, co robiłam z własnej woli. Często robiłam rzeczy, o które nikt mnie nie prosił, a potem byłam zła, że nie nosili mnie za to na rękach 😀 Ale z czasem zrozumiałam, że gdy mówię komuś, że zrobię mu przysługę, że nie ma problemu, to nie powinnam potem tego wypominać, bo przecież mogłam się nie zgodzić. Ale wciąż doskonale pamiętam kłótnie z chłopakiem, że mu ciągle sprzątam w mieszkaniu, a on mi nie jest wdzięczny. Z tym, że nikt mi nie kazał kompulsywnie sprzątać wszystkiego. Ja… Czytaj więcej »

Księżniczka Jednorożców
Gość

Chciałabym nawiązać do jednego akapitu – nie ogólnego sensu posta czyli mniemanej nuesprawiedliwosci w postrzeganiu niektórych, “lepszych” od innych, tylko tego jednego akapitu, który zaczęłaś od mody 😉 mam wrażenie, ze świat wręcz od dziewcząt WYMAGA, żeby starały sie być inne. Wystarczy spojrzeć na literaturę młodzieżowa, filmy dla nastolatek, albo zwyczajnie do internetu. Główne bohaterki powieści czy filmów zawsze są “inne”. Oczywiście inne na tle ich “glupiutkich” koleżanek – cheerleaderek. Ale pod jakim katem są one inne i… Czy tak naprawdę są inne czy po prostu normalne? “Inne” dziewczyny maja zainteresowania, “inne” dziewczyny czytają książki, sa inteligentne, sklejają modele samolotów,… Czytaj więcej »

Angelika
Gość
Angelika

Aniu bardzo dziękuję za ten tekst! 🙂 Dałaś mi naprawdę do myślenia, bo właśnie sobie uświadomiłam jak często używam tego sformułowania. Czytam Twojego bloga już jakiś czas, ale pisanie komentarzy nigdy mnie nie przekonywało, a dzisiaj zobaczyłam nowy tekst i widziałam że muszę Ci podziękować za uświadomienie jak głupie i dziecinne jest takie mówienie i myślenie

Paulina Maj
Gość
Paulina Maj

Ja już dawno doszłam do takich wniosków! Rozumiałam przypowieść o synu marnotrawnym właśnie w ten sposób, który opisałaś. Nie udało mi się wyplewić do końca zawiści ze swojego serca, bo do dzisiaj pamiętam, jak mnie wkurzało, że inni mają lepsze oceny niż ja, bo ściągają. No, ale to była moja decyzja – nie ściągam, bo chcę się czegoś nauczyć, a nie tylko po to, żeby mieć papierek. No cóż, papierka nie mam, ale wiedzę jakąś wyciągnęłam. Więc chyba naprawdę liczy się droga, jaką pokonasz, a nie efekt. W końcu każde doświadczenie rozwija 😉 A na studiach najbardziej wkurzała mnie dziewczyna,… Czytaj więcej »

anjuli
Gość
anjuli

Jako dziecko bylam dosc religijna i sporo czasu spedzalam w kosciele (spiewalam w scholi, chodzilam na kolko misyjne, oaze); kiedy pojawiala sie ta przypowiesc odczuwalam straszny dysonans. Nie podobala mi sie postawa “lepszego” brata, ktory przeciez powinien sie cieszyc ze z tym drugim jest wszystko dobrze zamiast zazdroscic ze ojciec go przyjal spowrotem. Troche jego postawa przypominala mi takich szkolnych lizusow, ktorzy sie zloscili kiedy ktos dostal lepsza od nich, albo taka sama ocene:).

Patrycja Pilch
Gość
Patrycja Pilch

Tak sobie myślę , że bardzo ciężko nam oduczyć się porównywania z innymi. Co chwila można usłyszeć “koleżanka X ma łatwiej bo ona to ma to , tamto i jeszcze tamto też ma” . Okej.. A ty masz potencjał i tylko od Ciebie zależy czy ruszysz cztery litery i coś z tym zrobisz. Ludzie z jednej strony są tacy sami a z drugiej diametralnie inni. Nie da się porównywać, to droga do ogromnych kompleksów. Poza tym im bardziej pokazujemy swoje zasługi tym bardziej inni mają tego dosyć. Łatwiej jest dostrzec kogoś kto robi swoje i wcale nie wymaga za to… Czytaj więcej »

galia
Gość
galia

Kolejny raz trafiłaś w samo sedno! Taka interpretacja przypowieści dała mi dużo do myślenia. Jak Ty to robisz Aniu? 🙂 Widzę, że lubię się czasami stawiać w roli “dobrego” syna. Teraz pozostało mi to zmienić, nic dobrego z tego nie wynika.

Iga Stanek
Gość

Jak zwykle w punkt. Wiem, że ten komentarz nie wnosi za wiele, ale po prostu większość Twoich tekstów podpada pod kategorię “nic dodać, nic ująć”. 😉

Joanna ga
Gość
Joanna ga

Jakbym była na miejscu takiego wykładowcy, dałabym popalić bumelantom (przy założeniu, że moje wykłady nie były by nudne). Istotnie jest pracować mądrzej niż ciężej, racja, ale cheaty, lenistwo i droga na skróty po łebkach raczej do takich nie należą. Nie uważam też, że ‘dobry syn’ robił pod kogoś. Po prostu robił swoje i zrobiło mu się przykro, normalna sprawa.

Hair Witch Project
Gość

Oj masz rację Kobieto 🙂 Mi zawsze tego lepszego syna było tak bardzo żal 😉 Już przestało…Ja też często się z takim postępowaniem spotykam i niestety, ale widzę, że sama posługuję się czasem podobnym stwierdzeniem…Jak Ty mnie zawsze skłonisz do refleksji 😀

Nihil Novi
Gość

Tak właściwie… skoro ten “dobry” syn tyle pracował i w sumie sam wszystko robił, to czemu po prostu sobie tej kozy nie wziął? Tym bardziej, że pewnie metaforycznie (albo i nie, ciężko mi oceniać realia w tamtych czasach) sam tą kozę karmił, dbał o nią, sam by ją więc zabił i zjadł. Nie sądzę, żeby mu ktoś coś powiedział. Miałby to samo, co jego brat, a nie czułby się jednocześnie nie fair wobec ojca. Czasami ciężko się pogodzić z tym, że niektórzy coś dostają za darmo, ale w tym momencie może warto pomyśleć, co oni zrobili, żeby doprowadzić do takiej… Czytaj więcej »

Koczilla
Gość
Koczilla

Wydaje mi się, że łączysz w tym wpisie dwa różne porządki: jeden to bycie na siłę oryginalnym, a drugi to oczekiwanie, że lojalność zagwarantuje sukces. Zgadzam się, że “bycie tak bardzo” oraz wytykanie słabości innych, żeby samemu wypaść lepiej, jest słabe. Ale szukanie wartości w sumienności – absolutnie nie. Masz wolny zawód, jesteś indywidualistką. Są jednak projekty i przedsiębiorstwa, w których bycie super zdolnym i kreatywnym jest oczywiście ważne, ale trzeba mieć też na kogo liczyć. Wówczas niedocenianie ludzi, którzy może popełniają czasem błędy, ale są do dyspozycji i zależy im – to duży błąd. W historii ze sklepem spożywczym… Czytaj więcej »

marlena
Gość
marlena

Myślę,że to nie do końca tak..Myślę,że emocje syna “pracowitego” są normalne. Każdy by tak zareagował. Nie koniecznie słowem, ale na pewno myślą. Nie do końca też wiadomo czy słowa marnotrawnego są puste czy jednak coś mu do głowy weszło czy tylko tak powiedział bo na prawdę nie miał co do garnuszka wsadzić. Na pewno sytuacja sytuacji nie równa i nie można porównywać tego do studentów. Ze swojego otoczenia znam wielu ludzi, którzy nigdy od swojego szefa nie dostali słowa pochwały/ uznania.Wydaje mi się ,że jeżeli pracuję to pracuję nie tylko dla siebie -“pensja” czy rozwój, ale też dla szefa/ firmy.… Czytaj więcej »

Aneta Wójcik
Gość

Aniu, ja się z Tobą zgadzam. Wiem jak bardzo boli i niszczy postawa “dobrego” syna ale wiem też jak wiele zmienia na lepsze zmiana postawy. Kurczę, życie każdy dostaje jedno i nie wszyscy myślimy tak samo. Mamy inne wartości, cele i pomysły na siebie a one nie zawsze są perfekcyjne. Zawsze coś może pójść nie tak. Jeżeli jeden z synów postanowił żyć chwilą i wydać cały majątek to miał do tego prawo moim zdaniem, chociażby dlatego że był młody a młodzi ludzie często miewają takie pomysły. Życia uczymy się na błędach, żyjąc i popełniając je. Podczas swojej wyprawy na pewno… Czytaj więcej »

Asia
Gość
Asia

Aniu, wreszcie podjęłam decyzję by skomentować twój tekst. Będzie banał, ale myślę że pochwał za dobrą robotę nigdy za wiele 🙂 Kolejny raz intrygujesz i skłaniasz mnie do refleksji, tego typu teksty do mnie trafiają bo odnajduję takie zachowania niestety w sobie, ale jednocześnie sprawia to że mogę pracować nad wadą z której nie zdawałam sobie nawet sprawy. Kurcze sprawiasz że czytelnicy stają się lepsi! 😉 Myślę że taki temat z tego tekstu odnosi się też do relacji kobiet z mężczyznami, dużo z nas poświęca siebie mężczyźnie, stara się by być idealną partnerką, ale to niestety nie spotyka się później… Czytaj więcej »

Małgosia/ZrobToTeraz
Gość
Małgosia/ZrobToTeraz

Idąc trochędalej i krążąc trochę wokół 🙂 Dla mnie jakiś czas temu ważne było pytanie: a co złego jest w byciu przeciętnym?

aniamaluje
Gość

Moim zdaniem zupełnie nic, ale osobiście uważam marnowanie talentow i możliwości za zwyczajne zmarnowanie własnego życia 🙂 z tym, że wciąż nie odbieram tego w kategoriach dobre-zle 🙂

Ewa Olborska
Gość

To ja chyba trafiałam na dobrych księży i katechetów, bo o takim podejściu do tej przypowieści już słyszałam. 🙂 Z ciekawych spostrzeżeń, zazwyczaj mówi się, że to jest przypowieść o synu marnotrawnym, a jednak coraz częściej słyszę, że to nie on jest jej sensem, a postawa ojca wobec niego – i w ten sposób przypowieść jest o miłosiernym ojcu, który wybacza, a nie o nieposłusznym synu, który wraca, bo w sumie nie ma innego wyjścia.

aniamaluje
Gość

<3 tak, tak! Ja właśnie rozumiałam to jako metaforę Boga, bezwarunkowo kochającego nawet najgorszych grzesznikow, ale spojrzenie na złe emocje "lepszego" (tak go sobie w myślach nazwałam!) dało mi coś ważnego w zyciu. Zazdroszczę zatem katechetów i księży :))

xki
Gość
xki

Ostatnio internet obiegł film o tym jak małpki reagują na nierówną zapłatę – może widziałaś. Ta która dostaje mniej za ta sama prace jest rozgoryczona, rzuca zapłata w przeprowadzającego badania, wścieka sie i nie jest zainteresowana współpracą. Mi relacja starszego syna kojarzy sie właśnie z ta małpka która dostaje mniej. Jest naturalna, normalna i nie ma nic wspólnego z tym ze “ktoś ma tutaj nieprzepracowane traumy z dzieciństwa, nierealne oczekiwania i toksyczne reakcje”. Biblia uczy nadstawiania drugiego policzka i wdzięczności za gorsza zapłatę. W tym nie ma nic naturalnego. To wręcz zachęta do poświęcania sie bez sensu – “swoją nagrodę… Czytaj więcej »

Not me
Gość
Not me

Oj ja bym mogła być słownikową definicją jeszcze kilka miesięcy temu 🙂 “jak to, ja pracuję, robię dwa techniczne kierunki, szanuję prywatność partnera /i dużo innych rzeczy/, a ten bezrobotny, leniwy, wścibski /i dużo innych rzeczy/ małpiszon bierze ślub a ja nie?” dwa lata mojego życia (!!) z taką toksyczną atmosferą we własnej głowie (i w związku). Niezła obsesja. Teraz jak o tym myślę to szkoda mi tych dwóch lat i tego co sobie robiłam. Ufff. Jedyne dobre co z tego wyszło- już rozumiem ludzi opętanych na punkcie zazdrości, niesprawiedliwości i czego tam jeszcze. Nie będę ich już oceniać, wiem,… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Z jakiehoś powodu Twoj komentarz był w spamie, ale już go wydobyłam ;-). bardzo wartościowy!

tin
Gość
tin

W zyciu czasami “niesprawiedliwe” traktowanie przez innych sprawia, ze przestajemy dzialac “dla kogos” a zaczynamy dla siebie. No bo skoro i tak ci inni sie nie staraja to i ja nie bede, wydzie na to samo. Taka glupia przekora niszczy wiele dobrych relacji (zlych tez :)). Mimo wszystko sa osoby ktore naprawde i bezinteresownie wiele poswiecaly dla innych, ale zostaly potraktowane jak kazdy inny. oby sie tym nie zrazali.

Gulnar
Gość
Gulnar

Przyznam,że mimo wszystko nie zgadzam się z pewnym aspektem Twojego podejścia do tej przypowieści – słusznie mówisz,że wywyższanie się “bo ja jestem ten lepszy z definicji, ponieważ to ja” to sprawa absurdalna, bezsensowna i niestety bardzo rozpowszechniona. Z drugiej zaś strony w społeczeństwie polskim często się zdarza,że uczciwe, rzetelne podejście do pracy/ nauki często bywa niedoceniane. Studiując zaangażowałam się w pewien wolontariat, i już na szkoleniu padło hasło “WOLONTARIUSZ NIE DZIAŁA BEZINTERESOWNIE I MACIE PRAWO CZUĆ SIĘ LEPSI OD INNYCH”. Z wolontariatu, jak się można domyślić, zrezygnowałam. W tym samym czasie będąca ze mną na roku wolontariuszka (nie chcę podawać… Czytaj więcej »

Julia Romanowicz
Gość
Julia Romanowicz

O ludzie, jak ja się z tym zgadzam, Ania, uderzasz w 10. Moim zdaniem na to jak żyjemy teraz i czy mamy właśnie takie “roszczeniowe” podejście w super dużej mierze odpowiadają rodzice (vel wychowanie). Od dziecka miałam świadomość, że jeżeli chce coś mieć to muszę sobie albo na to odłożyć, albo uargumentować moją prośbę tak, że nikt nie może mnie zagiąć (co i tak zazwyczaj wiązało się z tym, że musiałam sobie dołożyć). Miałam dobre oceny- fajnie! Średnia powyżej 5 przez całą podstawówkę i gimnazjum bez żadnych konkretnych pomocy- ale mam mądre dziecko! Ale jakaś nagroda? Ale za co? Przecież… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Miło, że tak myślisz w tym roszczeniowym świecie gdzie każdy oczekuje czegos w zamian 🙂

Hania
Gość
Hania

Bardzo dużo zostało już w komentarzach powiedziane, ale chciałabym też dodać coś od siebie. Mam do podjęcia dość ważną dla mnie decyzję odnośnie tego, czy zaangażować się kolejny rok w pewien projekt jako wolontariuszka. Twój tekst skłonił mnie do tego, żeby zapytać siebie, dlaczego tak naprawdę chcę to zrobić. Czy chcę to zrobić dla siebie i dlatego, że jest to wartością samą w sobie, czy dla jakichś korzyści. No i cóż, jak się uczciwie zastanowiłam, doszłam do tego, że chciałabym się dowartościować dzięki tej akcji, odnowić znajomości, które wcześniej podczas tego wolontariatu nawiązałam, mieć co robić w wakacje… To wszystko… Czytaj więcej »

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

ha, tekst w punkt, co do wczorajszej sytuacji z mojego życia. W ciągu ostatnich 3 lat zaszły ogromne zmiany w moim życiu, ale stwierdziłam, że stałam się lepszym człowiekiem! i szczęśliwszym! Jak coś robię, to robię to dla siebie, zawsze. Nie obchodzi mnie opinia publiczna i nie oczekuje zasługi za zasługę, więc jak wczoraj usłyszałam pretensje od znajomej, bo nie zabrałam jej na koncert zespołu którego nienawidzi (pytając o to 2 razy wcześniej) w mieście, w którym była bo tam pracuje, to poczułam się jakby mnie ktoś chlasnął w pysk. Argument? bo jak pytałam, to ona nie wiedziała, ze ja… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Koleżanka jak na 27 lat zachowała się dość…dziecinnie? Nie wiem jak to skomentować :). Trzymaj się!

rose
Gość

Nie do końca zgadzam się z tym tekstem. Myślę, że czasem trzeba walczyć o swoje, skoro wiem, że na coś sobie uczciwie zapracowałam i zasłużyłam, to nie będę olewać sytuacji, gdy ktoś robi mnie w konia. Jak mnie pracodawca nie docenia to szukam innej pracy, jak w releacji międzyludzkiej ktoś nie widzi mojego wkładu to też szkoda czasu w to brnąć. Poza tym docenienie kogoś jest zwyczajnie miłe i daje pozytywnego kopa. Nie chodzi mi o żadną zawiść wobec innych – ok, jestem w stanie zrozumieć jeśli ktoś mnie wyprzedził podążając prostszą drogą, wręcz docenię spryt – ale tylko, jeżeli… Czytaj więcej »

lori05
Gość
lori05

Podobne spojrzenie na tą przypowieść mieli księża na kazaniu i na religii. Wiadomo, pierwsza interpretacja dotyczyła tego, że jest to analogia to Boga i wybaczania, jednak gdzieś tam inne odniesienie utkwiło mi w głowie. Nawet kiedyś o to księdza zapytałam bo trochę mnie ta przypowieść dręczyła i świetnie mi to wytłumaczył. Takie ukierunkowanie od dziecka chyba rzeczywiście przyniosło u mnie efekty bo zawsze walczę (z pozytywnymi efektami 🙂 ) z poczuciem bycia lepszym, zawiścią i myśleniem, że coś mi się po prostu należy bo tak.

Gosia
Gość
Gosia

Tak sobie rozmyslam… Jak ja zachowalabym się na miejscu oby synów ? Co bym zrobiła będąc nimi ? Będąc synem który był zawsze przy ojcu, na pewno nie czulsbym do ojca i do brata żalu, cieszyłabym się z powrotu brata i razem z ojcem wyprawila mu imprezę. Natomiast będąc synem który roztrwonil majątek i wrócił do domu, oczywiście cieszyłabym się z takiego przyjęcia ojca, aczkolwiek miałabym świadomość że bratu będzie przykro i zbuntowalabym sie przeciw świętowania na moja cześć. Chyba z tego mojego wpisu wynika ze najpierw myślę o innych, później o sobie… Jestem najstarsza i ma pewno nie chciałbym… Czytaj więcej »

agnieszka
Gość
agnieszka

a tak z innej beczki – co masz za rajstopy i ile den? 🙂

aniamaluje
Gość

ojej, nie mam pojęcia! Mam je chyba za długo by pamiętać 😀

randkiswatki
Gość
randkiswatki

Ciekawy tekst

Ewa
Gość
Ewa

Ania, w jakiej proporcji mieszałaś Andree z jantarem? 3ml na te 100 ml jantaru?

Kasia
Gość
Kasia

Aniu, oczywiście z tekstem zgadzam się w stu procentach i sama łapię się na tym, że czasem czuję “niesprawiedliwość” tam gdzie jej nie doświadczam, ale dzisaj bardzo bardzo chchiałabym poprosić Cię o pomoc. Mam poważny problem z synkiem w pierwszej klasie, tylko Tobie ufam w tych sprawach i mam nadzieję, że coś mi poradzisz. Ale do sedna: Mojemu dziecku w klasie dokucza pewien “kolega”. Bije go na przerwach, że czasem moje dziecko musi się zamykać na całą przerwę w łazience. Wychowawczyni oczywiście obwinia obu, bo oboje się biją. Dziecko nie zgłasza problemu i nie tłumaczy się bo pani zabrania skarżyć.… Czytaj więcej »

Ania Kalemba
Gość

Zamiast się zastanawiać nad sensem tego tekstu, myślę sobie jak to jest, że zawsze tak celnie do mnie trafiasz 😀 I zastanawiam się jeszcze dlaczego po przeczytaniu czegoś takiego nie stać mnie na żaden ambitniejszy komentarz 😀

Agata
Gość
Agata

Uderzylo mnie. Jeszcze chwile temu uważałam, ze ten dobry syn zasluzyl sobie na ciele a nie ten rozpieszczony. Do tej pory nie widzialam tej historii w taki sposob. Dziekuje.

Previous
Jak zrobić domowe mleko kokosowe? Prosty przepis
Problem z “bo ja w odróżnieniu od niektórych”…