Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Rozwojowy czwartek : Budżet



Można o pieniądzach mówić wiele, można ich unikać ale ja tam osobiście wolę jak mam ich więcej, niż jak mam ich mniej.
Dzisiejszy Rozwojowy czwartek (zobacz inne: klik) jest w zasadzie banalny – chodzi w nim wyłącznie o to, aby wydawać nieco mądrzej. Konkretniej – z planem.
Nie mówię o typowej liście zakupów. Mam na myśli to, aby za każdym razem kiedy zaczynasz coś planować (w uproszczeniu nazwijmy to projektem), dziel kartkę na pół i zapisuj – po jednej stronie to, co jest Ci potrzebne do realizacji, po prawej – ile to będzie kosztować.
Niby nie ma w tym żadnej filozofii… ale to jedyny system który się u mnie sprawdza.
Załóżmy, że miałabym do zrobienia remont. Dawniejsza ja zrobiłaby to pewnie tak
– oglądanie zdjęć, katalogów, szeroko zakrojone poszukiwania pomysłu
– wizyta w sklepie i kupienie różnych rzeczy
W domu okazałoby się pewnie, że część rzeczy kupiłam pod wpływem impulsu a o innych zapomniałam i ostatecznie nie zrealizowałabym swojej wizji.


Drugie możliwe posunięcie jakie bym wykonała to
– szeroko zakrojone poszukiwania inspiracji
– ustalenie maksymalnego budżetu projektu
– obniżenie swoich oczekiwań i zapisywanie “listy zakupów” pod określony budżet.


Dzisiaj wiem, że jest to działanie które również nie prowadzi mnie do celu, bo wybieram jakiś kompromis i ostatecznie jestem niezadowolona. Przy takim podejściu zaczyna dominować kasa, nie projekt…

Jakiś czas temu całkowicie zmieniło mi się podejście do pieniędzy… (przeczytaj też: Zasługujesz na bogactwo). Traktuję je jako środek do realizacji niektórych celów i sposób wymiany towarów lub usług. I tyle. Nie pozwalam im na stawanie w centrum.


Zaczynając od dzielenia kartki na pół zapisuję WSZYSTKO co uważam za niezbędne do realizacji projektu. Następnie szacuję koszt każdej z tych rzeczy.


Reszta działań bywa różna. Czasami coś wykreślam, czasami coś dopisuję, czasami szukam alternatywnych metod zdobycia czegoś (pożyczenie, samodzielne wykonanie). Staram się być elastyczna, ale najważniejsza jest dla mnie wizja projektu.


Jakie są Wasze sposoby?


LINK DO ARKUSZA
LINK ALTERNATYWNY

Uściski, Ania

22
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
WELCOME IN MY LIFE :)Aneta FuhrmannAnia.Aniamalujenikt_wielki_ona Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
MalinowaPanna
Gość

Ja przepuszczam mase pieniędzy na niepotrzebne rzeczy, kupione właśnie pod wpływem impulsu, dlatego Twój post jest bardzo pomocny!:) ściskam!

Weronika - FAJNY BLOG o podróżach
Gość
Weronika - FAJNY BLOG o podróżach

Mnie racjonalnego wydawania pieniędzy nauczyła własna firma, kiedy musiałam w nią pakować masę środków, a one na początku nie zwracały się równie szybko – wtedy nie miałam pojęcia, ile będzie trwał taki stan rzeczy, więc racjonalizowałam wszystkie wydatki, aż do bólu. Znam już doskonale wartość każdej złotówki, więc nawet teraz, kiedy firma działa prężnie, nie wydaje pieniędzy lekkomyślnie (tak jak było w przeszłości) i nie kupuję nic, co faktycznie nie ma wpływu na moje życie lub naaaaprawdę dobry humor i samopoczucie 🙂 Naprawdę byłybyście w szoku widząc różnicę w moich wydatkach ! ;)) Da się tylko wystarczy używać zdrowego rozsądku… Czytaj więcej »

Beetle Mellow
Gość

wartość pieniądza dostrzega się najbardziej gdy zaczyna się pracować oraz jak się ma swoje odłożone od babć cioć czy rodziców zawsze ciężej się wydawało. Kieszonkowe od rodziców zawsze szło lekką ręką, bo nie było jeszcze moje, ciężko wypracowane!

Ja podobnie jak Weronika nauczyłam się gospodarować pieniędzmi gdy założyłam swoją firmę i jak wiele trzeba się nagimnastykować żeby wyjść na swoje.
Mam natomiast jeden problem uwielbiam szaleństwo zakupowe w postaci ubrań butów i torebek, czasem ciężko mi się zahamować ale to najczęściej podczas wyprzedaży 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja zrobiłam w domu ( starym, poniemieckim, z piętrem) dwa remonty w życiu, w tym jeden gruntowny ( z wyburzaniem wewnetrznych ścian i stawianiem nowych, właściwie tylko szkielet budynku został, ze zdrapanymi tynkami na zewn. i w środku, pozrywanymi podłogami aż do legarów itd)i chyba mam już jakieś doświadczenie i wprawę w planowym wydawaniu kasy…. i to co piszesz to ŚWIĘTA PRAWDA, to naprawdę najskuteczniejszy sposób, żeby nie wpaść w panikę albo niepotrzebne wydawanie 🙂super blog, trafiłam na niego niedawno i jestem zachwycona 🙂 szczególnie tym, że jest tak różnorodny tematycznie i naprawdę "nieglupi" i inspirujący 🙂 pozdrawiam 🙂 –… Czytaj więcej »

W.
Gość

Wszystko ładnie i pięknie, ale najważniejsza w tym wszystkim jest silna wola… Też jestem przeciwniczką podejścia typu: dokładnie planujmy co chcemy kupić. Moim zdaniem ważniejsze jest, żeby postawić sobie cel jaki chcemy zrealizować. W końcu lista z zakupami to ograniczenie naszej kreatywności 🙂 I na zakupy najlepiej nie brać karty kredytowej 😉

ania notuje
Gość

na zakupy wybieram się z kartką, gdzie mam wypisane min. które mam kupić. W kwestii budżetu na szczęście mam wystarczającą dużo samodyscypliny 🙂

Alicja
Gość

Zwykle robię listę potrzebnych rzeczy i szacuję ile mniej więcej za to zapłacę, po czym najczęściej na zakupy biorę pieniądze 'na styk' – z lekką nadwyżką w razie czego. Wtedy nie kusi mnie nic, co jest niepotrzebne.
Nie kupuję pod wpływem impulsu. Jak mam na coś ochotę, to analizuję: czy na pewno muszę to mieć? Czy nie mam innych, ważniejszych potrzeb? Czy mogę mieć tańszy, a wcale nie gorszej jakości zamiennik?

Aleksandrowa
Gość

robię dokładnie tak samo 😀

Aleksandrowa
Gość

idąc na zakupy nie idę bez gotowej listy 🙂 albo pisanej albo tej w myślach, tak mi jest po prostu łatwiej wejśc do sklepu i nie wydac kilka razy więcej na kolejny miętowy lakier czy czarną kredkę do oczu. to tyczy się tylko zakupów ubraniowych, kosmetytcznych i jedzeniowych ^^ w te wakacje remontuje swój pokój i tu dam się nieco ponieśc fantazji 🙂

Olga Cecylia
Gość

A mnie bardzo w codziennych zakupach pomaga internet – dziwię się, że nikt tutaj nie przytoczył tego pomysłu. W sklepie internetowym zawsze kupuję to, czego potrzebuję. Nie kuszą mnie nagłe promocje czy wyskakujące zza rogu hostessy, no i nie tracę czasu na łażenie po sklepie. To pozwala na większą kontrolę nad budżetem. Na co dzień mam do dyspozycji gotówkę (płacenie kartą rozgrzesza, zwłaszcza jeśli dokonujemy płatności zbliżeniowych – klik i już, garść kosmetyków jest nasza, a potem za te dziesięć garści bank ściąga z konta prawie 500 zł…). Określam kwotę do wydania w tygodniu, wyciągam z bankomatu i trudno, musi… Czytaj więcej »

jask-olka
Gość

zdrowe podejście do pieniędzy jest cholernie ważne.ale niełatwo takie mieć, gdy zaczyna ich brakować, dlatego najlepiej zawczasu zrobić tak, by mieć ich jak najwięcej. tak, bogactwo nie jest niczym złym i w gruncie rzeczy niczym trudnym. każdy powinien być bogaty, choć nie każdy do tego dojrzał.jednak, jak oszczędzać, jak zarządzać budżetem to są pytania, na które wolałabym się nie wypowiadać, bo chwilami jestem bardzo rozrzutna…w codziennym życiu, teraz gdy jestem studentką i mam ich niewiele, po prostu rozgraniczam to tak, by do końca miesiąca mi wystarczyło – jednak wiem, że na dłuższą metę nie chcę, by tak to wyglądało.i za… Czytaj więcej »

Ewelina G
Gość

Ja jak się po prostu dobrze nastawię i mam świadomość, że budżet jest w nienajlepszym stanie, to nie przepuszczam na głupoty 😉 Jednak gdy tylko napłynie mi trochę gotówki to potem jakoś tak samoistnie się rozpływa xd

nikt_wielki_ona
Gość

Ja kupuje pewna czesc jedzenia, wszystkie srodki czystosci, niektore kosmetyki i zwirek dla kota przez Internet na Familo (skad czerpie profity z obrotow mojej grupy, zbieram zlotowki w cashbacku i mam darmowa przesylke jesli zamowienie przekroczy 150 zl) lub w Tesco ezakupy. Jedzenie dla kota tez kupuje przez internet w sklepie Kakadu, bo maja darmowa przesylke juz od 89 zł (w innych sklepach z karma dla zwierząt są zwykle wyższe progi gratisowej przesylki). Druga czesc jedzenia kupuje z Żabce kolo mnie, bo maja przecene -50% na jedzenie, ktoremu konczy sie data waznosci. Ubrania kupuje zwykle w lumpeksach lub na wyprzedazach… Czytaj więcej »

nikt_wielki_ona
Gość

A i polecam aplikacje do zarzadzania pieniedzmi dostepna po zalogowaniu na koncie z mbanku. Przedtem liczylam wydatki w samodzielnie robionych tabelach, teraz to oni mi je licza 😉

Ania.
Gość

Ja najwięcej kasy wydaję na kosmetyki chociaż i tak ostatnio staram się powstrzymywać;d

Aneta Fuhrmann
Gość

Mi też często zdarza się kupować pierdoły pod wpływem chwili, ale zrobiłam sobie listę rzeczy, które chciałabym mieć, przydałyby mi się na dłuższą metę itp. I gdy chcę sobie kupić kolejny balsam do ciała albo pomadkę mam przed oczyma tę moją listę i myślę sobie, że jednak lepiej nic nie kupować 😉
P.S Kiedy wracasz z czwartkami?:)

WELCOME IN MY LIFE :)
Gość

Ja zawsze planuje co muszę kupić i czekam na pieniądze , a jeśli już je mam tracę na głupoty. Muszę lepiej się postarać i trzymać planu. Dziękuję za ten wpis zmotywowałaś mnie 🙂

Previous
Co robię, że lakiery trzymają się u mnie 6-7 dni?
Rozwojowy czwartek : Budżet