Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Piszecie, że:
👉 N-ele z km widzą pomalowane rzęsy lub paznokcie, ale śladów po samookaleczeniach już nie. Lub pada "zakryj to".
👉 Uczniom ze szkół plastycznych jakoś dziwnie strój nie odbiera inteligencji. Czymś się różnią?
👉 Zasady utrwalają kulturę gwałtu. To dziewczynki mają "nie rozpraszać chłopców". A może oni powinni się skupiać? Ślinią się też na widok n-elek, co to zmienia?
👉 Wzmacniamy przekaz ALBO mądra, ALBO pomalowana. To złe!
👉 Obrywacie za naturalną oprawę oczu. Bo n-elka "nie wierzy". Nie pada PRZEPRASZAM.
👉"to kwestia szacunku". Dla mnie szacunek, to bycie przygotowanym do lekcji, mówienie "dzień dobry" i "przepraszam". Nauka to 46h tygodniowo, dorośli pracują 40h. Kiedy wyrażać się ubiorem? Rudym powiecie, że mogą być rudzi po pracy?
👉 Jeśli obrażają cię  różowe włosy, to przemyśl swoje wartości.
👉 Przypięłam w relacjach opinię prawną. Zasady są niezgodne z prawem.
👉 i seksistowskie wobec każdej płci. 👉 Są głosy o bardzo przesadnym stroju w szkole. Rozumiem. ale zakaz ani groźba nic nie zmienią. Może warto porozmawiać?

Bolą wiadomości o samookaleczeniach. Popłakałam się. Te same n-elki siłą zmywają komuś makijaż płynem do naczyń, ale siniaków bitego ucznia nie widzą. Dręczonym radzą: "spróbuj się więcej uśmiechać".
👉 Strój dodaje  pewności siebie. Bez względu, czy to kolczyk w nosie, czy t-shirt z napisem "I'm lesbian". Dostajecie uwagi za odzież i akcesoria z tęczą.  Psychologia i socjologia mówią o potrzebie ekspresji, przynależności, manifestowania swoich przekonań, ale te spory wciąż wygrywa "KIEDYŚ TO BYŁO, KRÓTKO SIĘ TRZYMAŁO" i "JA SWOJE WIEM". Co wiesz? Że oceniasz ludzi po wyglądzie? Gratulacje!

Na szczęście mamy wielu cudownych n-eli. Dla nich ważne jest przygotowanie do lekcji i nie oceniają za wygląd. Dziękuję za Wasz za otwarty umysł.Jesteście wspaniali!

PS. Mam AZS, stres nasila objawy. Z emocji znowu mam czerwony skalp, skóra się sypie. Represje i karność ze strony nauczycieli zaostrzają objawy np. łuszczycy i trądziku, o czym piszecie. Dobro uczniów to atmosfera szacunku, zaufania i życzliwości. Nie ciągłego stresu i strachu. #aniamaluje #protest #szkoła #szacunek

Piszecie, że: 👉 N-ele z...

„opowiada takie rzeczy, to niech nie dziwi się, że traktują ją przedmiotowo” Nie wiem po co szykuję się do podróży do Azji - przeżyłam podróż w czasie😱Jestem w szoku, że moje stories wywołały takie reakcje i część z Was uważa, że skoro autorka nagrała film z poradami jak zrobić partnerowi dobrze, to daje innym prawo by ją obrażać. Jakie prawo?! Czy kobieta nie może lubić seksu i swojej seksualności? Poczytałam z rana kilka wiadomości w duchu „no sorry taka prawda!” „Opowiada to się nie dziwi!”, że przecieram oczy. Obejrzałam ten filmik i wiecie co? Można go streścić do „rób to z radochą, a nie jak za karę”. To wywołuje takie oburzenie?! Laski! Gdyby facet nagrał film w którym radzi pieścić partnerki z radością a nie tylko by w dwie minuty „odbębnić grę wstępną”, to byście pisały „wreszcie ktoś to powiedział” „taka prawda” „rację ma”.
Zachowanie typowe dla studenta I roku filozofii, który rozstrzyga dawno rozstrzygnięte spory. Nie wiem czy wiecie- doszliśmy już dawno do wniosku, że: 1) sukienka nie gwałci - krótka, obcisła, strój nie ma nic do rzeczy. 2)Nawet jeśli dziewczyna jest striptizerką, to nie można dotykać jej bez jej zgody 3) Prostytutkę też można zgwałcić
Tymczasem u nas wszystkie spory wciąż wygrywa „ja swoje wiem”😱.
Pamiętam jak w 2016 wrzuciłam post z zachętą do posiadania „masażera osobistego”. To był mały, dyskretny, ładny gadżet. Post miał jakieś chore zasięgi, bo mnóstwo osób go sobie wysłało z komentarzem, że ta Aniamaluje to wstydu nie ma, całkiem odpłynęła, takie rzeczy publicznie. Kilka osób się pomyliło i zamiast obgadać mnie do koleżanki, wysłało to do mnie.
Pomyślałam wtedy - wow, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym przybyła z przyszłości, może kiedyś to nie będzie tabu. 
Mamy 2020 a ja liczę, że na takie komentarze będziemy kiedyś patrzeć jak na wystawianie kobietom mandatów za bycie na plaży w bikini, bo to nieobyczajne. 
#aniamaluje #szczerze_pisząc 
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

„opowiada takie rzeczy, to niech...

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać się z ogłaszaniem tego światu, poprzednio napaliłam się na lot przez Chiny, znalazłam w Google zdjęcie każdego jednego przystanku (na Mur Chiński potrzebowałam chyba 3 przesiadek!) i chciałam zrobić to na dziko, ale pojawił się wirus i tyle z moich planów. 
Lecę do Bangkoku, z Bangkoku na Bali, dalej nie mam żadnych lotów, ale będzie grany Wietnam.
Ciągle pytacie, czy się nie boję sama. Boję, ale nie w tym sensie o który zazwyczaj pytacie. Boję się, że wszystko zepsuła komercha.
O siebie się nie boję, opalałam się topless na plaży dilerów, nic głupszego już nie mogę zrobić, serio😁. Poza tym w takiej podróży nie będę sama, mam łatwość poznawania ludzi, przyciągania przygód i wielkich przypałów!

#podróże #podróżemałeiduże #plaża #girlswhotravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #solofemaletraveler #solofemaletravel #beachlife #azja #wakacje

Kupiłam loty! Może powinnam wstrzymać...

#Luty to najkrótszy miesiąc w roku. Aż się prosi o jakieś #wyzwanie!😁
Uważam, że bycie dobrym nauczycielem, trenerem czy instruktorem jest dużo trudniejsze od bycia w jakiejś dziedzinie świetnym. Zrozumieć coś samemu - spoko, ale potrafić się zniżyć do poziomu początkującego i mu to wytłumaczyć, bez irytowania się, że „nie rozumie oczywistych rzeczy” jest mega trudne! Ja sama za oczywiste uznałam, że wszyscy wiedzą o moich „motywach przewodnich” każdego miesiąca. Zupełnie jakby każdy na tym insta śledził mojego bloga z lat 2012-2013😁. Jeju, przecież część z Was nawet nigdy nie była na blogu (żałujcie, jest super!).
Od dawna wybieram sobie temat przewodni danego miesiąca. Czasami nie jem mięsa, czasami uczę się rozsądniej planować posiłki, innym razem skupiam się na relacjach - zawsze wypływa to naturalnie, w zależności od potrzeb albo zdiagnozowanego deficytu😉.
W lutym chciałabym spróbować oswoić się z obiektywem. Przestać reagować na niego jak na lufę karabinu😏. Częściej się wygłupiać i brać to mniej na serio!
Zanim odwołałam loty ustawiłam się nawet na małą sesję w Bangkoku, ale czy ta cała moja podróż wypali - czas pokaże. Jestem dobrej myśli!
Nie chcę by życie mi upłynęło na „kiedyś się nauczę, kiedyś zrobię”. Lubię działać od razu, nawet jeśli jestem w stanie postawić tylko mały koślawy krok - to jest krok do przodu!
No, to dawaj znać nad czym Ty będziesz pracować w lutym! 👊🏻
#aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #monstera #crazyplantlady #plants #jungle #urbanjungle #onthebed #kubek #herbata #łóżko #blogerka #discoverunder50k

#Luty to najkrótszy miesiąc w...

Znasz kogoś, kto trafił sobie słomką w dziurkę w nosie zamiast do ust? To ja! Na zdjęciu widać jak niedoszacowałam wymiarów 2 osłonek na doniczki. Co ciekawe - z pająkami mam odwrotnie😅 w moich opowieściach są 2x większe niż były.
Jestem człowiekiem i akceptuję to, że moje zmysły albo wrażenia mnie czasami oszukują. I nigdy nie cieszyłam się tak bardzo z decyzji o rezygnacji z oglądania i słuchania wiadomości (tv i radio) jak teraz, przy panice w związku z wirusem🙈. Nie oznacza to, że jestem ignorantką, wprost przeciwnie! Staram się być zorientowana w rzeczach ważnych, dlatego kolejny raz polecam:
👉🏻 „Factfulness” świetna książka o tym, że świat jest lepszy niż nam się wydaje i jak zerkać na liczby i statystki 👉🏻 @janina.daily na FB - pokazuje jak te same liczby na 2 wykresach mogą nasunąć laikowi inne wnioski i na co zwracać uwagę. Uwielbiam! 👉🏻 „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana - o tym, że myślenie „szybkie” dostarcza innych wniosków niż „wolne”. I od razu 👉🏻 „Błysk” Gladwella, o tym jakie decyzje podejmujemy w ułamkach sekund. Świetne, zweryfikowane i dobrze przedstawione informacje to cotygodniowy newsletter 👉🏻 Brief by @outrid3rs -polecam całym serduszkiem. Plus świetną robotę na stories robi 👉🏻 @lukaszbok_kiks (na fejsie za dużo dziwnych komentarzy). Co by było z moim zdrowiem psychicznym gdybym śledziła media żerujące na moim strachu? Nie wiem. Brałam już kiedyś leki sterydowe przez które miałam dużo za dużo kortyzolu i na pewno nie chcę tego sobie fundować na własne życzenie, żyjąc spiskami i paniką.
Dbajcie o swoje głowy!🥰
#aniamaluje #szczerzepiszac #crazyplantlady #zamioculcas #interior #100dnibezspodni #rośliny #plants #sukienka #bezmakijazu #nomakeup #natural (sukienka jest z #nakdlounge #nakdfashion #nakdxpolska, 100% wiskoza, na @nakdfashionpolska są przeceny do 60%😉)

Znasz kogoś, kto trafił sobie...

Gdy masz już bikini body, ale musiałaś anulować bilety i nie założysz bikini🤷🏻‍♀️
A  na poważnie, to nigdy nie rozumiałam tej napinki w stylu „schudnę do wakacji”. Ja zazwyczaj na wakacjach wyglądam najgorzej😁! Na Karaibach jedzenie mi nie smakowało (nie lubię owoców morza...) więc białe pieczywo, biały makaron i sos ze słoika przez dwa tygodnie i  z brzucha  zrobił się flaczek. I co? Normalnie wrzucałam zdjęcia z wyjazdu! To samo wydarzyło się w Izraelu - fajnie jest próbować falafelków i hummusu, ale dzięki nim miałam wiecznie wzdęty brzuch. Nie odmawiam sobie serów, chociaż zawsze wyskakuje mi po nich pryszcz na brodzie. Widzieliście jak zniknęła moja talia na zdjęciach z matą z Gruzji - jak opętana jadłam tam mączne i serowe rzeczy! Nie zdążyłam się zregenerować, bo chwilę wcześniej wróciłam z Tunezji, gdzie też jadłam słabo, więc było combo. I co z tego?Jak mi wywali brzuch to głaszczę się po nim czule i tyle😉. No, może jeszcze nagram stories z tego głaskania!
Nigdy nie uzależniałam tego czy założę 👙albo krótką sukienkę od tego, jak aktualnie wyglądało moje ciało, chociaż wyglądało różnie. Nie mam jakiejś kiepskiej figury, bo zawsze dużo (10 lat karate) albo przynajmniej regularnie ćwiczyłam, ale nie wyglądam jak modelka. Często natomiast słyszałam, że bardzo fajnie jest być z dziewczyną, która nie ma problemu ze swoim ciałem i żadnych kompleksów. I że to właśnie pewność siebie i akceptacja swojego ciała są sexy ;).
Jedna serdeczna prośba - nie bądźcie dla swoich ciał tacy surowi, bądźcie troskliwi!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #ciało #cialopozytywne #bodypositivity #motywacja #wakacje #lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Gdy masz już bikini body,...

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji, pora na chwilę chwały dla wspaniałego Kamila, mężczyzny, który zawsze czyni mnie szczęśliwą😉 Kamil @sie_tnie to nie tylko świetny fryzjer, ale też super kolega, uwielbiam jego energię i podejście do życia. I co rzadkie - dzielimy ten sam poziom szczerości🙈. Możecie go kojarzyć z mojej podróży do Odessy! Niby z moimi włosami nic szczególnego się nie zadziało (blondy, czerwienie, czerń i fioletowe już dawno za mną🤣), ale czuję się z nimi świetnie. Mam niestety suchą skórę (zobaczcie co się zadziało na czole miedzy brwiami...) i tej części na której rosną włosy niestety też to dotyczy. Poza tym moja skóra jest bardzo wrażliwa, więc nie jest z nią łatwo. A Kamil sobie radzi!
Tak swoją drogą, to przerażające ile babskich sekretów znają fryzjerzy🤣

Kamil mi za to nie płaci, serio go uwielbiam! #aniamaluje #portret #fryzjer #hairdresser #pofryzjerze #włosy #włosomaniaczka #radość #piątek #zamioculcas #crazyplantlady

Zapomnijmy o kiepskiej godzinie publikacji,...

Jak sprawić, by zły dzień nie zamienił się w … złe życie?

Czasami każdy ma tak zwany gorszy dzień. Niefajnie robi się wtedy, gdy ten gorszy dzień zaczyna się niepokojąco przeciągać…. 

Trzymałam się dzielnie. Wtedy, kiedy przełożyłam wizytę u neurologa by iść na seminarium, a dzień przed okazało się, że seminarium jednak nie ma. Trzymałam się wtedy, gdy spóźniał się autobus i wtedy, gdy trzasnęła mi ostatnia żarówka. I to był błąd, bo powinnam wtedy wybuchnąć, ostygnąć i zastanowić się nad tym, dlaczego tak jest. A zamiast tego – spotkała mnie kumulacja.Myślę, że czarę goryczy przelały czwartkowe zajęcia. Nie sądzę, aby połowa grupy w której jestem, doznała jakiejś zbiorowej amnezji, więc przepływ informacji wciąż mnie zadziwia. W skrócie mówiąc – niektórzy z nieznanych przyczyn nie dzielą się informacjami typu : jakieś zajęcia przepadają, czy  na jakieś trzeba coś przygotować.  

Malutka rzecz, jedna iskierka, bzdurka – niestety, pozwoliłam tej kuli śnieżnej toczyć się dalej i rosnąć w siłę. Tak więc w czwartek kula toczyła się z powodu bzdurki. Ale potem toczyła się dalej, bo miałam ochotę coś zjeść. Bliżej nieokreślone coś. Poszłam do sklepu, pokręciłam się, kupiłam dwie czekolady, rzuciłam je w kąt i nadal chciałam coś zjeść. Typowy nastrój obrażonej na cały świat baby. Jest zła, ale nie wie czemu.

 Następnie sprawdziłam stan konta, sama nie wiedząc czego się spodziewałam – nagle niemożebnie zaczął irytować mnie brak przelewu na czterocyfrową kwotę. Nie byłoby w tym irytowaniu się  nic dziwnego, gdybym nie czekała na ten przelew od….grudnia. Nie wiem na co liczyłam, że cudownie ktoś zachce sam uregulować dług wobec mnie? 

Och, a potem było już tylko gorzej.

 W piątek dowiedziałam się, że pewna firma wybrała inną agencję (w uproszczeniu – ja miałam być podwykonawcą) i nie pojadę do bardzo fajnego kraju. Poczułam się jak dzieciak, który zostaje jako ostatni wybrany do drużyny na lekcji wychowania fizycznego.

Kula toczyła się nadal, a wszystkie malutkie sprawy przyklejały się do niej i stawały się już całkiem zauważalne. Tak, wciąż chciałam “coś zjeść” ale nie wiedziałam sama co. 

Od pewnego czasu mój telefon się psuje i ten sam sms przychodzi po jakieś 40 razy. Więc jakiś czas  temu wyłączyłam całkiem dźwięk sms-ów i powiadomiłam większość ludzi, że alb fejs, albo trzeba dzwonić. Wczoraj potrzebowałam odebrać sms, aby potwierdzić kod i skorzystać z awaryjnego konta bankowego. Wtedy  zobaczyłam zapchaną skrzynkę. Wściekła za jednym zamachem skasowałam wszystko bez czytania.

Kula była już wielka.

Och, i jeszcze ta spamerska firma, która ciągle usiłuje na tym blogu reklamować suplement diety, nieudolnie bawiąc się marketing szeptany. Też mnie wkurzyli.


“Kiedy żądli mnie osa, żądli mnie cały świat”.


Wielką kulę pełną problemów zauważyłam dopiero dzisiaj rano. Inni pewnie widzieli ją wcześniej – w  jednozdaniowych odpowiedziach na maile i wiadomości, w moich oczach i mojej minie.

Stop!


Gdy krzyknęłam to sobie w myślach, kula jakby trochę zmalała. A przynajmniej – potoczyła się w drugą stronę.

O nie, to trwa za długo! 

Trzy minuty na uporządkowanie myśli. Dlaczego poddaję się tym emocjom? Co mnie gryzie? Dlaczego pozwalam się temu gryźć?

Oglądałam kiedyś reportaż o mężczyźnie, który kupił sobie warany – piękne mięsożerne, wielkie “jaszczury”.  Karmił je i zapewniał im wszystko co trzeba. Raz na jakiś czas w zabawie waran drasnął go zębem w łydkę czy rękę. Coś jak podrapanie kota – pomyślał.

Zbagatelizował, zostawił.

Po jakimś czasie sąsiadowi zaczęło coś śmierdzieć. Otwiera drzwi, a tam warany bawią się nadjedzonymi zwłokami swojego żywiciela. Draśnięcie zębem nie było przypadkowe – warany  wpuszczały tak jakiś rodzaj trucizny, która baaaaardzo powoli zabijała czy tam usypiała ich właściciela.

Nie wiem czemu pomyślałam o tej historii akurat podczas porannego porządkowania myśli, ale stwierdziłam, że pora wyleczyć drobne rany i nie dać się zjeść swoim waranom. Albo zmiażdżyć śnieżnej kuli.

Tak czy siak – trzeba było powiedzieć jasno wyraźnie – stop. 

Akt drugi – rzut okiem na zeszyt wdzięczności . Kula zmalała jeszcze bardziej. Uff, robi się coraz ciekawiej!

Akt trzeci – wypisałam wszystko, na co jestem zła, na co byłam zła i co mnie denerwowało w ostatnich dniach. Po zapisaniu każdej linijki stosowałam prostą procedurę mini-mantry :

Wybaczam tobie

wybaczam sobie

kocham ciebie

kocham siebie 


Na szczęście nie musiałam sięgać po drastyczniejsze środki w postaci ostrzejszych tekstów na otrzeźwienie :).

Akt czwarty – zapisaną kartkę wrzuciłam do pieca i już w lepszym humorze napuściłam sobie wody do wanny. Gorąca woda, olejk bazowy+ grejpfrutowy. (bez bazowego można poparzyć sobie tyłek. Been there, done that…).

Trzy minuty w wannie i rozlega się dzwonek do drzwi.

Na szczęście wiedziałam już, że nie chcę toczyć tej kuli dalej i nie było erupcji wulkanu, trzaskania drzwiami i wściekłości.

Luz.

To będzie truizm i coś mega oczywistego, ale czasami popadamy w długotrwałe złe nastroje, bo sami dorzucamy ciągle drwa do tego ogniska. A potem płacz, bo wymknęło się spod kontroli i pali się cały las. Łatwiej gasi się mały ogień niż wielki.

Złe dni są potrzebne. Po to, aby zresetować myśli, docenić te lepsze i po kuksańcu w żebro zmotywować się do jakiegoś działania. Ja potrzebowałam tego dnia trochę wcześniej, ale zachowałam się głupio i to wyparłam.

Miałam kiedyś taką sytuację, że próbowałam stłumić kaszlnięcie albo czkawkę. W każdym razie – zamknęłam usta. Ból który rozszedł się gdzieś w okolicy mostka był dotkliwą nauczką, by nigdy więcej tego nie robić.

Postanowiłam szybko zrobić kolaż swojego nastroju. 

źródła zdjęć : jeden, dwa, trzy, cztery 

Żółty. Kolor energii . Ok, widocznie tego mi brakowało.

Czasami sklejam sobie obrazki, czasami koloruję mandale. 

Potem wyraziłam swój nastrój piosenką, która pierwsza przyszła mi do głowy

Tytuł idealnie wkomponował się w moją ostatnią głupotę. Spróbowałam też spojrzeć na moje problemy z błędnikiem i coraz częstszą, nagłą utratą równowagi trochę bardziej metaforycznie.

Yep, skończyłam kilka ważnych “spraw” nie dając sobie czasu na adaptację do nowej sytuacji. Po prostu zaczęłam żyć dalej. 

Ok, jaki może być mój nastrój za chwilę? Poprzeglądałam palety z żółtym który w momencie czułam i wybrałam taką :

Całkiem ładna, prawda? Możecie taką zrobić na deisgn seeds: 
Ok, już coś więcej się dzieje.
Róż, blady żółty… muffinki!
Jednak promocja na czekoladę i te dwie nieszczęsne tabliczki na coś się przydały. 
Ba, nawet obiecałam sobie, że muszę kupić kilka innych wesołych papilotek i silikonowych form do wypieków, bo będą całkiem fajne  w dobrej cenie w lidlu .
Och, muffinki. Po dobrych, słodkich babeczkach wszystkie dziwne nastroje pryskają jak bańka mydlana. Nie ma żadnych ciężkich kul śniegowych. Wystarczy pacnięcie delikatne jak muśnięcie skrzydełkiem motyla i po sprawie.
A gdy zasiadałam do napisania tego tekstu, przypomniałam sobie, że podobny już kiedyś napisałam :

JAK SZYBKO I SKUTECZNIE POPRAWIĆ SOBIE HUMOR? 🙂 MOJE METODY

Zakończę więc sprawę krótkimi wnioskami – brutalna prawda jest taka, że często człowiek jest rozdrażniony, bo… nie zrobił nic, aby przestał być rozdrażniony. Tymczasem wystarczy zadać sobie pytanie – czego chcę bardziej – podłego nastroju, czy zrobienia czegoś z tym nastrojem?  
I zrobić co należy.
Wybór jak zawsze – należy do Ciebie. Im szybciej powiesz stop, tym lepiej. Bo z wielkimi kulami niestety człowiek nie poradzi już sobie sam.

Jaki jest twój ulubiony sposób na rozładowanie napięcia? 🙂 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Podstępny potwór, który niszczy Twoje życie – bylejakość [rozwojownik]
Jak sprawić, by zły dzień nie zamienił się w … złe życie?