Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Łatwiej wypaść z tramwaju niż z tych studiów i dobre jedzonko [TYGODNIK]

To, że nie wyrabiam się z tygodnikami na poniedziałki, powoli staje się normą, ale pierwszy raz od dawna jeden tygodnik całkiem “wypadł”. Naprawdę sporo się u mnie dzieje!  Cieszę się, że opowiadam o tych rzeczach zdecydowanie na stories, bo napisanie tego tygodnika nigdy by mi się nie udało. Za dużo tego!
Miałam bardzo fajny tydzień! Ale też męczący. W sumie całe dwa tygodnie takie. Dobrze jest kończyć dzień z poczuciem, że wykorzystało się go dobrze. Ostatnio często tak mam!
Pamiętam jak szłam na studia pedagogiczne, bo zależało mi na dzieciach. Wiele osób szydziło z tej decyzji, bo to turbo łatwe studia na które zawsze jest drugi i nawet trzeci nabór, więc dostać może się każdy. Jest nawet taki inside joke, że łatwiej wypaść z tramwaju niż z pedagogiki. Że to wydział gier i zabaw też słyszałam.
Są to na pewno studia bardzo czasochłonne, zresztą więcej pisałam o tym w tekście Czy warto studiować pedagogikę. (Dodam tylko, że moim drugim kierunkiem było dziennikarstwo i komunikacja społeczna – te studia były jeszcze łatwiejsze i zrezygnowałam, bo nic nie wnosiły :<).
Na studiach chwytałam się wszystkich dodatkowych praktyk, szkół alternatywnych, spędziłam trochę czasu w poradni psychologiczno-pedagogicznej, w szkołach integracyjnych i na wolontariatach. Biegałam na różne spotkania np. z rzecznikiem praw dziecka i po tym wszystkim stwierdziłam, że… nie chcę pracować w szkole.
Bo to za małe pole manewru. Bo możesz być super nauczycielem, ale dyrektor jest młotem. Bo możesz chcieć nauczać w sposób ciekawy, wyposażyć uczniów w umiejętności i przekazywać wartości, ale musisz część tego czasu przeznaczyć na wyuczanie ich specyficznego sposobu rozwiązywania testów, bo co im po wiedzy i wartościach, jak nie ucząc się wstrzelania w klucz.
Poziom mikro nie satysfakcjonuje, gdy są jeszcze mezo, makro i globalny… Poszłam na studia doktoranckie, chciałam robić badania, ale gdy zewsząd słyszysz, że takie tematy to może po habilitacji a teraz trzeba tak i śmak… Ale przynajmniej prowadziłam zajęcia ze studentami, to jest potencjalna grupa przyszłych nauczycieli, którzy może coś wynieśli.
Moja koleżanka chciała robić badania o przyczynach rozwiązania procesu adopcji. Nie wiem czy wiecie, ale adoptowane dziecko można zwrócić, jak bluzkę z Zalando. Jest to złożona sprawa, bo czasami zatajane są fakty o dziecku (wyobraź sobie, że adoptujesz molestowane dziecko i zapomniano ci o tym powiedzieć…) czasami rodzice nie są gotowi. Chciała poznać przyczyny. Dowiedzieć się, dlaczego i jak można to zjawisko zmniejszać (z roku na rok więcej rodziców rozwiązuje umowy adopcyjne).  Bo zależy jej na dobru dzieci.
Ale nie, bo nie i już. Bo takie badania to może po habilitacji.🙄
No i tak wróciłam do skali mikro plus konsultowania różnych projektów pomocowych dla fundacji i innych organizacji zajmujących się realną pomocą na szerszą skalę.
Podziwiam moje koleżanki i kolegów, którzy są rewelacyjnymi, refleksyjnymi nauczycielami mimo skandalicznie niskich płac i beznadziejnego ministerstwa.
Ale wciąż coś mnie uwierało. Od jakiegoś czasu moi znajomi zasypują mnie pytaniami w stylu “ej Ania, nauczycielka może mojej córce wstawić jedynkę za pofarbowane po feriach końcówki? Bo mała jest załamana, a ja przecież nie każę jej teraz tego ściąć!”
Zrobiło się ich dużo, więc zaczęłam raz na jakiś czas robić o tym materiały. I jestem troszkę przerażona.
Gdy napisałam tekst 

Czy można zakazać makijażu i farbowania włosów w szkole?

wiedziałam, że muszę nad nim przysiąść nieco inaczej, bo będą go raczej czytali młodsi odbiorcy (czytelnicy tego bloga są totalnie pełnoletni!)
Na pewno tego nie widać, ale siedziałam nad tym wpisem chyba 4 noce. Przejrzałam wiele statutów szkół, aktów prawnych i porozmawiałam z wieloma osobami. Tutaj na blogu reakcje normalne. Znam swoich odbiorców (jesteście cudowni, polemika z Wami to czysta przyjemność!) ale jak wspomniałam – na blogu są ludzie dorośli. Mimo mojego zamysłu “piszę dla młodszej siebie” jesteście raczej w moim wieku. Głównie kobiety 20-35 lat. 
Przygotowanie filmu to dla mnie trudna sprawa. Nie lubię swojej mimiki (ale gdy próbuję nad nią panować, jestem sztuczna i wykreowana), nie cierpię słuchać swojego głosu a edycja siedmiu minut filmu zajęła mi godzinę, ale było warto. 
Dla samej lektury komentarzy!

Jeśli są tu na sali nauczyciele – proszę, poczytajcie! Macie uczniowskie bolączki jak na dłoni.

Przyznam przy okazji, że gotuje się we mnie, gdy ktoś porusza temat krzywdzenia jakiejś grupy społecznej, a zamiast skupić się na zwalczaniu zjawiska, wśród reakcji pojawia się
“ale inni też cierpią”.
Mówisz o przemocy wobec kobiet? Nie padnie pomysł rozwiązania. Padnie “ale menszczyzn tesz”.
Mówisz o nieprzestrzeganiu praw ucznia i braku szacunku do nich?
“Ale uczniowie też…”

NOSZKURWA.

Pewna nastolatka poprosiła mnie, bym obejrzała serial dla nastolatków i powiedziała jej, jakie mam przemyślenia. Serial był… no raczej nie dla mnie, tylko dla nastolatków.

Za każdym razem, jak bohater chce porozmawiać o swoich problemach (córka z matką, ojciec z synem…) ta osoba zamiast wysłuchać, opowiada o tym, jak jej jest ciężko.

“It’s never about me, it’s always about you” pada w tym serialu chyba z pięćset razy.

Czy naprawdę musimy być takimi egoistami i nie możemy porozmawiać o jakimś wycinku rzeczywistości bez opowiadania, że nam też cienszko?

(jeśli ktoś jest nowy na blogu – te błędy są celowe ;-)).

Dlaczego więc, gdy uczniowie opowiadają o kuriozalnych sytuacjach ze szkół, to jeśli pojawiają się wypowiedzi nauczycieli – są wyłącznie z fochem? Czemu nie korzystacie z okazji by spróbować zrozumieć uczniów? 😢

Z innej beczki – bardzo doceniam jak cudownych ludzi mam wokół siebie. Ostatnie dni to mnóstwo miłych momentów. Większość związana z jedzeniem, bo jakżeby inaczej.
Bardzo żałuję, że nie mam żadnej współpracy z lidlem, biedronką i green caffè nero, bo to moje ulubione miejsca 😀 Gdyby nie istniały kolejki, pół życia spędzałabym na zakupach spożywczych i gotowaniu, a potem zapraszaniu gości. O ile kuchnia sama by się sprzątała po tym wszystkim 😉

Była beza (chyba ze trzy razy, w końcu sama upiekę), przepyszne burgery, kanapki z szarpaną wołowiną, pizza, śliwki w boczku, moje dziwactwo, czyli wino i herbata jednocześnie i mój ukochany makaron orecchiette z grzybami, boczkiem i groszkiem. Kocham poznawać nowe smaki! (Ale i tak ciągle wałkuję te same dania :D)
Oprócz tego bardzo dużo przeróżnej pracki. Cóż, takie życie :).
Postanowiłam blogować jeszcze lepiej. Zawsze rozważnie podchodzę do współprac (a teraz robię to jeszcze ostrożniej, bo mam dodatkowe sito w postaci menadżera). Jednak nieuczciwe podejście innych twórców do reklam burzy trochę wiarygodność całej grupy. Z tym nie mogę walczyć, nie jest też moją intencją wytykanie palcem kto gra nieczysto i nie potrzebuje 30 dni na ocenę kremu do twarzy czy produktów do włosów, ale postanowiłam jeszcze mocniej odnosić się do Waszych uwag.
Przykład? Pisaliście, że PranaMat to praktycznie to samo, co tańsze odpowiedniki… więc kupiłam tańszy odpowiednik i porównałam. Serio, wydałam własne pieniądze by upewnić się, że polecam najlepszy możliwy produkt. Wcześniej z matą byłam u fizjoterapeuty. Jak to wypadło?
(Jeśli czytasz mnie z adblockiem albo przez agregat, możesz nie widzieć wstawianych tu filmów czy zdjęć osadzanych z instagrama i fejsa). Pranamat totalnie zdeklasowała konkurencję, a co gorsza – na stories odezwała się dziewczyna, która leczy wciąż ranki na plecach po tym, jak dwa miesiące wcześniej kupiła “odpowiednik” :<
 (jak coś, jest 15 % zniżki na hasło aniamaluje, ale to nie jest news sponsorowany ♥️).
Z rzeczami opartymi na subiektywnych odczuciach (krem do twarzy czy buty) będzie trudniej, ale będę kombinować!
Z blogowych newsów, to jeszcze będę prelegentką na Influencer Live Poznań 😉
A co w sieci? 🙂
Przede wszystkim – większość akcji rozgrywa się teraz na instagramie i stories. Codziennie komentuję bieżące wydarzenia właśnie tam. Oprócz tego trochę ćwierkam i jestem na fejsbuku . Napisanie tekstu na bloga to masa czasu, nie mówiąc o filmie na youtube. Właśnie dlatego więcej mnie tam 😉
Na insta toczą się zresztą zawsze bardzo ciekawe dyskusje! Chociaż ilekroć wspominam o opieszałości kościoła w walce z pedofilią, zawsze ktoś odchodzi. Sprawy pomnika pedofila komentować kolejny raz nie będę, ale podrzucam raport dotyczący pedofilii w polskim kościele, który został złożony na ręce papieża (nasi biskupi nie znaleźli czasu na spotkanie od kilku lat, Franciszek ma mniej napięty grafik). Są tam nazwiska biskupów, którzy przenosili pedofilów do innych parafii. Bierzmowanie czy spowiedź od takiego parcha chyba funta kłaków nie jest warte, więc dziwię się wiernym, że sami nie walczą o oczyszczenie kościoła z takich gnid :(.
Schudłam! Znaczy – wróciłam do poprzedniej wagi, opiszę to pewnie jakoś niebawem. Znowu mam ochotę podkreślać talię, tylko muszę zyskać trochę masy i odbudować tyłek 🍑. Ktoś powie, że to głupie i próżne, a ja uważam, że to jak czujemy się we własnych ciałach jest bardzo ważne i nie zamierzam udawać, że ta część życia zupełnie mnie nie interesuje. Kręcenie hula-hoop działa bardzo dobrze, kocham to robić no i mogę wbić tyłek w… spodnie. Tak, sama jestem w szoku, że czasami znajduję spodnie, które mi się podobają. Te są cudowne! Spodnie pochodzą z shein i poważnie przyglądam się promocjom, by wyhaczyć może jeszcze czarne? 🙂
Udaje mi się dbać o work-life balance. Mam niedziele leniuszka i nawet jeśli zarwę nockę (właśnie zarywam, jest 3:33 ale ciężko pogodzić copywriterkę z blogowaniem) to potem staram się odespać albo spędzić leniwe godziny z książką. Im cięższy tydzień, tym lżejsze moje lektury…
Arabska żona, arabska córka, arabska księżniczka… tak, właśnie takie cuda czytam dla odmóżdżenia. Jak to lekko i dobrze wchodzi! A jakie głupie!
Totalny reset mózgu. Problem z zaczynaniem wielotomowych książek jest taki, że pragniesz poznać dalszy ciąg historii. Odpowiada za to efekt Zeigarnik o którym pisałam kiedyś w podlinkowanym tekście 🙂
Co w sieci?
Malutko, nie miałam czasu na prasówki, za dużo się działo. Zaintrygowało mnie: 
W dobie, kiedy niemowlęta stymuluje się książeczkami kontrastowymi, każdy świąteczny pierniczek musi się znaleźć na Instagramie, a kobiety piekące na weekend ciasta dla swojej rodziny są niczym białe kruki, na straży dawnego świata stoi ona: moja babcia. Pochylona nad piekarnikiem czy prodiżem albo ze skromnym uśmiechem wnosząca talerz świeżo usmażonych faworków
Freddie Mercury i jego kotełki. Piękna galeria! Taka codzienna, zwykła, ciepła.
Wszyscy wiemy, że z oszczędzaniem jest tak samo jak z ćwiczeniami, zdrową dietą, odpoczynkiem i regularnym snem: warto to robić, bo jest dla nas dobre. 
Łatwiej jednak powiedzieć, trudniej zrobić – zwłaszcza, kiedy wydaje nam się, że pilnujemy swojego budżetu, ale jakoś rosnącej góry oszczędności wcale nie widać. Dlaczego? Czas wreszcie spojrzeć prawdzie w oczy: bo może zamiast oszczędzać, tylko udajemy, że to robimy.
Oszczędzasz? A może tylko tak ci się wydaje – Marta jak zawsze w formie

To, co widać, to ten makijaż lekko połyskujący, dopasowane ciuchy, bielizna, która modeluje pośladki, lepiej niż 3 miesiące z trenerem personalnym. Są wybielone zęby, paznokcie równo obcięte. Mokasyny, szpilki, sztyblety, baletki…
A może właśnie natural look, kolory ziemi i krem głęboko nawilżający zamiast podkładu. Albo coś gdzieś pomiędzy. Czerwona szminka i biały t-shirt. Do znoszonych już trampek i trenczu, który kupiłaś w second handzie 3 sezony temu.
Może golisz nogi, a może nie. Może jakoś się określasz, a może nie masz potrzeby.
Siła jest w Tobie mała! – uwielbiam teksty Natalii od samego początku istnienia jej bloga
Pięciolatek, który sam założył bibliotekę w swojej wiosce – nie każdy bohater nosi pelerynę! 
Strach przed tym, że jest się ‘niewystarczająco dobrym” – piękny wykład

Odsyłam też na swój kanał, gdzie ostatnio więcej nagrywam:

i na instagram
I bluzka o którą pytacie. Link do niej: wiązana bluzka w kropki z bufkami


uściski!
Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wrócha
Gość

Jak czytam o tym co się dzieje w szkołach mam ochotę poza przeprowadzką z powrotem do Finlandii – uczyc dziecko indywidualnie w domu. Niestety, nawalają w tej relacji dwie jej fundamentalne strony. Jednak myślę sobie, że dziecko mimo wszystko – wraca do domu, do siebie, swojego pokoju. A mnie zdarzyło się pracować w domu dziecka, gdzie nie dość, że dzieciaki noszą cieżar problemów w szkole, potęgowany tym, że samym im cięzko zmobilizowac się do nauki czy dobrego zachowania, to wracają też nie do siebie. Niby mają swoje łóżko i kąt, ale… nie jest to miejsce, ktore każdy z nas nazywa… Czytaj więcej »

Previous
Ile pieniędzy wydaję miesięcznie? Zdziwiłam się!💰
Łatwiej wypaść z tramwaju niż z tych studiów i dobre jedzonko [TYGODNIK]