Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Łatwiej wypaść z tramwaju niż z tych studiów i dobre jedzonko [TYGODNIK]

To, że nie wyrabiam się z tygodnikami na poniedziałki, powoli staje się normą, ale pierwszy raz od dawna jeden tygodnik całkiem “wypadł”. Naprawdę sporo się u mnie dzieje!  Cieszę się, że opowiadam o tych rzeczach zdecydowanie na stories, bo napisanie tego tygodnika nigdy by mi się nie udało. Za dużo tego!
Miałam bardzo fajny tydzień! Ale też męczący. W sumie całe dwa tygodnie takie. Dobrze jest kończyć dzień z poczuciem, że wykorzystało się go dobrze. Ostatnio często tak mam!
Pamiętam jak szłam na studia pedagogiczne, bo zależało mi na dzieciach. Wiele osób szydziło z tej decyzji, bo to turbo łatwe studia na które zawsze jest drugi i nawet trzeci nabór, więc dostać może się każdy. Jest nawet taki inside joke, że łatwiej wypaść z tramwaju niż z pedagogiki. Że to wydział gier i zabaw też słyszałam.
Są to na pewno studia bardzo czasochłonne, zresztą więcej pisałam o tym w tekście Czy warto studiować pedagogikę. (Dodam tylko, że moim drugim kierunkiem było dziennikarstwo i komunikacja społeczna – te studia były jeszcze łatwiejsze i zrezygnowałam, bo nic nie wnosiły :<).
Na studiach chwytałam się wszystkich dodatkowych praktyk, szkół alternatywnych, spędziłam trochę czasu w poradni psychologiczno-pedagogicznej, w szkołach integracyjnych i na wolontariatach. Biegałam na różne spotkania np. z rzecznikiem praw dziecka i po tym wszystkim stwierdziłam, że… nie chcę pracować w szkole.
Bo to za małe pole manewru. Bo możesz być super nauczycielem, ale dyrektor jest młotem. Bo możesz chcieć nauczać w sposób ciekawy, wyposażyć uczniów w umiejętności i przekazywać wartości, ale musisz część tego czasu przeznaczyć na wyuczanie ich specyficznego sposobu rozwiązywania testów, bo co im po wiedzy i wartościach, jak nie ucząc się wstrzelania w klucz.
Poziom mikro nie satysfakcjonuje, gdy są jeszcze mezo, makro i globalny… Poszłam na studia doktoranckie, chciałam robić badania, ale gdy zewsząd słyszysz, że takie tematy to może po habilitacji a teraz trzeba tak i śmak… Ale przynajmniej prowadziłam zajęcia ze studentami, to jest potencjalna grupa przyszłych nauczycieli, którzy może coś wynieśli.
Moja koleżanka chciała robić badania o przyczynach rozwiązania procesu adopcji. Nie wiem czy wiecie, ale adoptowane dziecko można zwrócić, jak bluzkę z Zalando. Jest to złożona sprawa, bo czasami zatajane są fakty o dziecku (wyobraź sobie, że adoptujesz molestowane dziecko i zapomniano ci o tym powiedzieć…) czasami rodzice nie są gotowi. Chciała poznać przyczyny. Dowiedzieć się, dlaczego i jak można to zjawisko zmniejszać (z roku na rok więcej rodziców rozwiązuje umowy adopcyjne).  Bo zależy jej na dobru dzieci.
Ale nie, bo nie i już. Bo takie badania to może po habilitacji.🙄
No i tak wróciłam do skali mikro plus konsultowania różnych projektów pomocowych dla fundacji i innych organizacji zajmujących się realną pomocą na szerszą skalę.
Podziwiam moje koleżanki i kolegów, którzy są rewelacyjnymi, refleksyjnymi nauczycielami mimo skandalicznie niskich płac i beznadziejnego ministerstwa.
Ale wciąż coś mnie uwierało. Od jakiegoś czasu moi znajomi zasypują mnie pytaniami w stylu “ej Ania, nauczycielka może mojej córce wstawić jedynkę za pofarbowane po feriach końcówki? Bo mała jest załamana, a ja przecież nie każę jej teraz tego ściąć!”
Zrobiło się ich dużo, więc zaczęłam raz na jakiś czas robić o tym materiały. I jestem troszkę przerażona.
Gdy napisałam tekst 

Czy można zakazać makijażu i farbowania włosów w szkole?

wiedziałam, że muszę nad nim przysiąść nieco inaczej, bo będą go raczej czytali młodsi odbiorcy (czytelnicy tego bloga są totalnie pełnoletni!)
Na pewno tego nie widać, ale siedziałam nad tym wpisem chyba 4 noce. Przejrzałam wiele statutów szkół, aktów prawnych i porozmawiałam z wieloma osobami. Tutaj na blogu reakcje normalne. Znam swoich odbiorców (jesteście cudowni, polemika z Wami to czysta przyjemność!) ale jak wspomniałam – na blogu są ludzie dorośli. Mimo mojego zamysłu “piszę dla młodszej siebie” jesteście raczej w moim wieku. Głównie kobiety 20-35 lat. 
Przygotowanie filmu to dla mnie trudna sprawa. Nie lubię swojej mimiki (ale gdy próbuję nad nią panować, jestem sztuczna i wykreowana), nie cierpię słuchać swojego głosu a edycja siedmiu minut filmu zajęła mi godzinę, ale było warto. 
Dla samej lektury komentarzy!

Jeśli są tu na sali nauczyciele – proszę, poczytajcie! Macie uczniowskie bolączki jak na dłoni.

Przyznam przy okazji, że gotuje się we mnie, gdy ktoś porusza temat krzywdzenia jakiejś grupy społecznej, a zamiast skupić się na zwalczaniu zjawiska, wśród reakcji pojawia się
“ale inni też cierpią”.
Mówisz o przemocy wobec kobiet? Nie padnie pomysł rozwiązania. Padnie “ale menszczyzn tesz”.
Mówisz o nieprzestrzeganiu praw ucznia i braku szacunku do nich?
“Ale uczniowie też…”

NOSZKURWA.

Pewna nastolatka poprosiła mnie, bym obejrzała serial dla nastolatków i powiedziała jej, jakie mam przemyślenia. Serial był… no raczej nie dla mnie, tylko dla nastolatków.

Za każdym razem, jak bohater chce porozmawiać o swoich problemach (córka z matką, ojciec z synem…) ta osoba zamiast wysłuchać, opowiada o tym, jak jej jest ciężko.

“It’s never about me, it’s always about you” pada w tym serialu chyba z pięćset razy.

Czy naprawdę musimy być takimi egoistami i nie możemy porozmawiać o jakimś wycinku rzeczywistości bez opowiadania, że nam też cienszko?

(jeśli ktoś jest nowy na blogu – te błędy są celowe ;-)).

Dlaczego więc, gdy uczniowie opowiadają o kuriozalnych sytuacjach ze szkół, to jeśli pojawiają się wypowiedzi nauczycieli – są wyłącznie z fochem? Czemu nie korzystacie z okazji by spróbować zrozumieć uczniów? 😢

Z innej beczki – bardzo doceniam jak cudownych ludzi mam wokół siebie. Ostatnie dni to mnóstwo miłych momentów. Większość związana z jedzeniem, bo jakżeby inaczej.
Bardzo żałuję, że nie mam żadnej współpracy z lidlem, biedronką i green caffè nero, bo to moje ulubione miejsca 😀 Gdyby nie istniały kolejki, pół życia spędzałabym na zakupach spożywczych i gotowaniu, a potem zapraszaniu gości. O ile kuchnia sama by się sprzątała po tym wszystkim 😉

Była beza (chyba ze trzy razy, w końcu sama upiekę), przepyszne burgery, kanapki z szarpaną wołowiną, pizza, śliwki w boczku, moje dziwactwo, czyli wino i herbata jednocześnie i mój ukochany makaron orecchiette z grzybami, boczkiem i groszkiem. Kocham poznawać nowe smaki! (Ale i tak ciągle wałkuję te same dania :D)
Oprócz tego bardzo dużo przeróżnej pracki. Cóż, takie życie :).
Postanowiłam blogować jeszcze lepiej. Zawsze rozważnie podchodzę do współprac (a teraz robię to jeszcze ostrożniej, bo mam dodatkowe sito w postaci menadżera). Jednak nieuczciwe podejście innych twórców do reklam burzy trochę wiarygodność całej grupy. Z tym nie mogę walczyć, nie jest też moją intencją wytykanie palcem kto gra nieczysto i nie potrzebuje 30 dni na ocenę kremu do twarzy czy produktów do włosów, ale postanowiłam jeszcze mocniej odnosić się do Waszych uwag.
Przykład? Pisaliście, że PranaMat to praktycznie to samo, co tańsze odpowiedniki… więc kupiłam tańszy odpowiednik i porównałam. Serio, wydałam własne pieniądze by upewnić się, że polecam najlepszy możliwy produkt. Wcześniej z matą byłam u fizjoterapeuty. Jak to wypadło?
(Jeśli czytasz mnie z adblockiem albo przez agregat, możesz nie widzieć wstawianych tu filmów czy zdjęć osadzanych z instagrama i fejsa). Pranamat totalnie zdeklasowała konkurencję, a co gorsza – na stories odezwała się dziewczyna, która leczy wciąż ranki na plecach po tym, jak dwa miesiące wcześniej kupiła “odpowiednik” :<
 (jak coś, jest 15 % zniżki na hasło aniamaluje, ale to nie jest news sponsorowany ♥️).
Z rzeczami opartymi na subiektywnych odczuciach (krem do twarzy czy buty) będzie trudniej, ale będę kombinować!
Z blogowych newsów, to jeszcze będę prelegentką na Influencer Live Poznań 😉
A co w sieci? 🙂
Przede wszystkim – większość akcji rozgrywa się teraz na instagramie i stories. Codziennie komentuję bieżące wydarzenia właśnie tam. Oprócz tego trochę ćwierkam i jestem na fejsbuku . Napisanie tekstu na bloga to masa czasu, nie mówiąc o filmie na youtube. Właśnie dlatego więcej mnie tam 😉
Na insta toczą się zresztą zawsze bardzo ciekawe dyskusje! Chociaż ilekroć wspominam o opieszałości kościoła w walce z pedofilią, zawsze ktoś odchodzi. Sprawy pomnika pedofila komentować kolejny raz nie będę, ale podrzucam raport dotyczący pedofilii w polskim kościele, który został złożony na ręce papieża (nasi biskupi nie znaleźli czasu na spotkanie od kilku lat, Franciszek ma mniej napięty grafik). Są tam nazwiska biskupów, którzy przenosili pedofilów do innych parafii. Bierzmowanie czy spowiedź od takiego parcha chyba funta kłaków nie jest warte, więc dziwię się wiernym, że sami nie walczą o oczyszczenie kościoła z takich gnid :(.
Schudłam! Znaczy – wróciłam do poprzedniej wagi, opiszę to pewnie jakoś niebawem. Znowu mam ochotę podkreślać talię, tylko muszę zyskać trochę masy i odbudować tyłek 🍑. Ktoś powie, że to głupie i próżne, a ja uważam, że to jak czujemy się we własnych ciałach jest bardzo ważne i nie zamierzam udawać, że ta część życia zupełnie mnie nie interesuje. Kręcenie hula-hoop działa bardzo dobrze, kocham to robić no i mogę wbić tyłek w… spodnie. Tak, sama jestem w szoku, że czasami znajduję spodnie, które mi się podobają. Te są cudowne! Spodnie pochodzą z shein i poważnie przyglądam się promocjom, by wyhaczyć może jeszcze czarne? 🙂
Udaje mi się dbać o work-life balance. Mam niedziele leniuszka i nawet jeśli zarwę nockę (właśnie zarywam, jest 3:33 ale ciężko pogodzić copywriterkę z blogowaniem) to potem staram się odespać albo spędzić leniwe godziny z książką. Im cięższy tydzień, tym lżejsze moje lektury…
Arabska żona, arabska córka, arabska księżniczka… tak, właśnie takie cuda czytam dla odmóżdżenia. Jak to lekko i dobrze wchodzi! A jakie głupie!
Totalny reset mózgu. Problem z zaczynaniem wielotomowych książek jest taki, że pragniesz poznać dalszy ciąg historii. Odpowiada za to efekt Zeigarnik o którym pisałam kiedyś w podlinkowanym tekście 🙂
Co w sieci?
Malutko, nie miałam czasu na prasówki, za dużo się działo. Zaintrygowało mnie: 
W dobie, kiedy niemowlęta stymuluje się książeczkami kontrastowymi, każdy świąteczny pierniczek musi się znaleźć na Instagramie, a kobiety piekące na weekend ciasta dla swojej rodziny są niczym białe kruki, na straży dawnego świata stoi ona: moja babcia. Pochylona nad piekarnikiem czy prodiżem albo ze skromnym uśmiechem wnosząca talerz świeżo usmażonych faworków
Freddie Mercury i jego kotełki. Piękna galeria! Taka codzienna, zwykła, ciepła.
Wszyscy wiemy, że z oszczędzaniem jest tak samo jak z ćwiczeniami, zdrową dietą, odpoczynkiem i regularnym snem: warto to robić, bo jest dla nas dobre. 
Łatwiej jednak powiedzieć, trudniej zrobić – zwłaszcza, kiedy wydaje nam się, że pilnujemy swojego budżetu, ale jakoś rosnącej góry oszczędności wcale nie widać. Dlaczego? Czas wreszcie spojrzeć prawdzie w oczy: bo może zamiast oszczędzać, tylko udajemy, że to robimy.
Oszczędzasz? A może tylko tak ci się wydaje – Marta jak zawsze w formie

To, co widać, to ten makijaż lekko połyskujący, dopasowane ciuchy, bielizna, która modeluje pośladki, lepiej niż 3 miesiące z trenerem personalnym. Są wybielone zęby, paznokcie równo obcięte. Mokasyny, szpilki, sztyblety, baletki…
A może właśnie natural look, kolory ziemi i krem głęboko nawilżający zamiast podkładu. Albo coś gdzieś pomiędzy. Czerwona szminka i biały t-shirt. Do znoszonych już trampek i trenczu, który kupiłaś w second handzie 3 sezony temu.
Może golisz nogi, a może nie. Może jakoś się określasz, a może nie masz potrzeby.
Siła jest w Tobie mała! – uwielbiam teksty Natalii od samego początku istnienia jej bloga
Pięciolatek, który sam założył bibliotekę w swojej wiosce – nie każdy bohater nosi pelerynę! 
Strach przed tym, że jest się ‘niewystarczająco dobrym” – piękny wykład

Odsyłam też na swój kanał, gdzie ostatnio więcej nagrywam:

i na instagram
I bluzka o którą pytacie. Link do niej: wiązana bluzka w kropki z bufkami


uściski!
Uściski, Ania

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wrócha
Gość

Jak czytam o tym co się dzieje w szkołach mam ochotę poza przeprowadzką z powrotem do Finlandii – uczyc dziecko indywidualnie w domu. Niestety, nawalają w tej relacji dwie jej fundamentalne strony. Jednak myślę sobie, że dziecko mimo wszystko – wraca do domu, do siebie, swojego pokoju. A mnie zdarzyło się pracować w domu dziecka, gdzie nie dość, że dzieciaki noszą cieżar problemów w szkole, potęgowany tym, że samym im cięzko zmobilizowac się do nauki czy dobrego zachowania, to wracają też nie do siebie. Niby mają swoje łóżko i kąt, ale… nie jest to miejsce, ktore każdy z nas nazywa… Czytaj więcej »

Previous
Ile pieniędzy wydaję miesięcznie? Zdziwiłam się!💰
Łatwiej wypaść z tramwaju niż z tych studiów i dobre jedzonko [TYGODNIK]