Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Ktoś próbował ukraść samochód z wypożyczalni – storytime, Sycylia


Kocham Włochy, to mój ulubiony kraj. Gdyby przenieść do niego moje ulubione miasto, czyli Barcelonę, byłby to raj. Niestety, Barcelona nie ma włoskiego jedzenia, w Włosi nie mają Barcelony.
   Opisując swoje podróże stawiam na szczerość. Jeśli w kambodżańskim Poipet wyłudzają łapówki i nie kryją się z dziecięcą prostytucją, mówię o tym. Choćbym bardzo tego chciała, świat nie jest tylko dobrym miejscem.
Tym razem niezbyt miła przygoda spotkała mnie na Sycylii.
Przepięknej wyspie zachwycającej zielenią opuncji figowych, platanów, wszelkiej maści palm, aloesów i figowców. Wyspie, na której pomarańcze są czerwone i najpyszniejsze na świecie, ludzie się nie spieszą a architektura zachwyca. Właśnie tam spotkało mnie coś niemiłego.
Legenda głosi, że gdy Bóg stworzył świat, zachwycony chwycił planetę w obie dłonie i je ucałował. W miejscu tego pocałunku powstała Sycylia.
Cóż, w miejscu w którym jego usta dotknęły Katanii, musiał mieć opryszczkę.
Wypad był bardzo krótki i intensywny. Przylot w niedzielę wieczorem, powrót w środę. 
Bilety kosztowały 262 zł w obie strony (kliknij obok, jeśli interesuje Cię jak szukać tanich lotów i wakacji), więc pomysł wyskoczenia na Sycylię pojawił się spontanicznie.
I wyspa mnie zachwyciła, Taormina (Isola Bella), Syrakuzy, nawet Katania za dnia. Aby nie tracić czasu w i tak krótkiej podróży, zdecydowałyśmy się na wynajem auta.
Warunek konieczny – bez karty kredytowej.
O jakże się cieszę, że tak się stało!
Na wynajem auta bez karty jako zabezpieczenia pozwala Easy Trapani, ale nie mają biura w Katanii, więc załatwili to przez l’automax.
W takiej sytuacji płaci się 200 € kaucji, sam wynajem kosztował ok 120 € z pełnym ubezpieczeniem (senza responsabilità). Nie wyobrażam sobie we Włoszech porządnego ubezpieczenia nie mieć, włoski styl jazdy jest dość… szalony.  Sycylia to nie Neapol, ale i tak było dość dziko.
W ramach kaucji zablokowałyśmy 200€ na karcie i wszystko było super.
Aż do ostatniego dnia, gdy rano idąc do bagażnika po sukienkę, Dominika zauważyła stłuczoną szybę z tyłu, z prawej strony.
Nie jesteśmy lekkomyślne, w aucie nie miałyśmy żadnych cennych rzeczy. I pomyślałabym, że to zwykły Seba, który chciał to sprawdzić i ewentualnie co cenniejsze ukraść, ale… zdemontowano plastik wokół kierownicy, urwano kilka rzeczy, na siłę próbowano podnieść zablokowaną maskę.
Działo się to tuż pod naszym balkonem, żaden alarm się nie uruchomił.
Nasz ostatni dzień, plany jedzenia włoskich lodów i innych pyszności podczas beztroskiego zwiedzania Katanii spełzły na niczym. Zostawiłyśmy auto kilkaset metrów dalej, pod okiem właściciela naszego mieszkania i ruszyłyśmy na policję.
Opowiadamy policjantowi co się wydarzyło, a ten powiedział że to próba kradzieży auta i skierował nas do poczekalni, gdzie spędziłyśmy dwie godziny.

W tym czasie policja zdążyła przyjąć jedną osobę.
Nadmienię, że przy wejściu wesoło gawędziła sobie piątka funkcjonariuszy. Potem skończyła się jedna zmiana i czekałyśmy na kolejną. Gdy pojawił się policjant, przez jakieś 40 minut opowiadałyśmy co się stało. Zero jakiegoś sprawdzenia, zebrania śladów, ot zwykły raporcik dla nas i wypożyczalni.
Po sporządzeniu raportu pora na wizytę w wypożyczalni. Oddajemy auto, kładziemy raport z policji. 
Zero zdziwienia, zaskoczenia, zatroskania o auto. Nie spodziewałam się akurat takiej reakcji.
Wyskakują  z tekstem “ok, było ubezpieczenie, więc płacicie tylko 60 euro opłaty administracyjnej”.
Więc mówię “jakie kurwa 60 euro?” czyli tak naprawdę coś w stylu “przepraszam, ale dlaczego mamy coś płacić, skoro było pełne ubezpieczenie?”.
Na co facet – nie chcecie płacić? Ok
spodziewałam się jakiejś awantury, ale na ok się skończyło.
Poprosili kartę by cofnąć autoryzację, wyskoczył wydruk, że ją cofnięto i pobrało za to centa jakiejś opłaty dla banku.
Problem w tym, że 200 euro wcale na kartę nie wróciło, ale to okazało się dopiero w Polsce.
poczekamy tydzień, zobaczymy jak sytuacja się rozwinie.

Parkowałyśmy tu, normalna ulica blisko centrum Katanii. Policjant powiedział, że nie jest bezpiecznie i niedawno innej Polce ukradziono tutaj auto z wypożyczalni.

Wielu z Was pisało mi w odpowiedzi na moje stories, że miało podobne sytuacje na Sycylii i południu Włoch. Że płaciliście różne opłaty, chociaż nie czuliście się w żaden sposób winni, ale zaraz był lot i niech już dadzą wam spokój. Że kradziono auta, próbowano je kraść, że kradziono rzeczy w nich pozostawione.

W najgorszym razie będziemy 200 euro w plecy. A co by było, gdyby zamiast 200 euro depozytu, depozytem była kredytówka?

Nie wiem jak jest naprawdę. Wiele osób twierdzi, że auta z wypożyczalni są na Sycylii kradzione celowo i jest to rodzaj wyłudzenia. Że niektóre namierzane są przez GPS i ich kradzież jest celowo zlecana.

Nie zamierzam przestać podróżować, ale jeśli wypożyczasz auto we Włoszech – zachowaj wielką ostrożność.
Gdyby nie wiadomości od Was, pomyślałabym że to pech, trafiło na nas, przykra sprawa. To był mój piąty raz we Włoszech, a trzeci w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Niefajnie zadziało się dopiero teraz.
Ale skoro mnóstwo osób spotkało się w tej okolicy z czymś podobnym, to chciałabym uprzedzić i uwrażliwić na to by:
– nie zostawiać nic cennego w aucie
– w miarę możliwości parkować na strzeżonych parkingach (ale przecież nie w tym rzecz, aby wynająć auto i chodzić do niego po 2km…)
– rozważyć największe ubezpieczenie.

Katania jest ładnym miastem, ale wieczorami nie czułyśmy się tam bezpiecznie. Szkoda.

Włochy są piękne i nadal je kocham. Moje snapy ogląda przemiły Włoch, odnosi się do opisów pod zdjęciami i widząc co stało się z autem (zdałam relację) napisał, że prosi o przebaczenie w imieniu swojego kraju. Kurczę, ja nie jestem zła na Włochów.
Ja jestem rozczarowana tym, że to nie jest jednostkowy przypadek i że tego nie ogarniają, dając tym samym przyzwolenie na przestępczość.

Ja wierzę w to, że ludzie są generalnie dobrzy. Ale kto czytał świetną książkę profesora Zimbardo – Efekt Lucyfera, dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? z pewnością wie, że właśnie pozostawianie zła bez reakcji rodzi więcej zła.

Top ze zdjęcia ma 3 lata,  spodenki z wysokiem stanem są z lumpeksu, buty mają rok, także tym razem nie pomogę. Ale super fajne szorty z wysokiem stanem znalazłam tutaj, więc podrzucam link.

Ciao!


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

13
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
AlaAgnieszkaAgnieszka JabłońskaAnia Kalembaszarlotka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ala
Gość
Ala

To w takim razie jakie miejsce we Włoszech polecasz na romantyczne wakacje (konkretnie to na podróż poślubną)? Ma być pięknie, bajkowo, ale też bezpiecznie i spokojnie…

Agnieszka Jabłońska
Gość
Agnieszka Jabłońska

Riennaherę w Rzymie ktoś okradł wchodząc w nocy przez balkon do wynajętego mieszkania, u Ciebie zdemolowany samochód (reakcja funkcjonariusza i agenta z wypożyczalni od razu nasunęła mi skojarzenie, że lokalsi się tym nie przejmują – dziwne… ), aż strach się bać 😉 A tak serio, podróż poślubna w Barcelonie: wspaniale, ale wcale nie czułam się bezpiecznie, funkcjonowałam w stanie najwyższej czujności, no może poza zwiedzaniem Casa Batllo, Parku Guell (o dziwo) i jedzonka w małej, kameralnej knajpce.

Agnieszka
Gość

Dlatego ja miałam dużo obaw wynajmując auto we Włoszech (na Sardynii), a wiele osób patrzyło na mnie jak na wariatkę. A niestety słyszałam o wielu tego typu sytuacjach w tym kraju :(. Kasa na konto jeszcze może wrócić, ja na swoją kaucję ostatni czekałam ok. tydzień. Trzymam kciuki!

Ania Kalemba
Gość

Lubię Twoje posty podróżnicze :*

Ala
Gość
Ala

Co się stało z moim komentarzem? 🙁

Uwarzona
Gość
Uwarzona

Szczerze współczuje. Na wakacjach niejednokrotnie miałam (nie)przyjemność przeżywać podobne sytuacje (niewywiązywanie się z umowy, extra opłaty z kosmosu, drobne kradzieże) i potrafiło mi to zrujnować cały wyjazd nawet jeśli szkoda nie była wielka. Ot po prostu – stało się i zamiast spokojnie przeżywać urlop, denerwuje się i szukam rozwiązania. Liczę, że zwrócą Wam kaucję bo to po prostu słabe.

szarlotka
Gość
szarlotka

Ja nie na temat, ale chciałam Ci Aniu tylko powiedzieć, że bardzo ładnie Ci w krótszych włosach 🙂 bardzo twarzowo, idealna długość dla Twojej buzi 🙂 pozdrawiam 🙂 i oby jak najmniej takich przykrych sytuacji 🙁

Kasia
Gość
Kasia

Takie historie zawsze pozostawiają po sobie niesmak. Szkoda, że nie można ufać ludziom.
Aniu, ja mam pytanie o złote balerinki z instagrama. Jak Ci się je nosi? Trzymają Ci się stóp? Mam takie same, ale nie wiem czy to kwestia balsamu czy tego, że za bardzo mi się pocą nogi, ale mi spadają 🙁
Pozdrawiam

M
Gość
M

Pracuję w wypożyczalni i jak masz blokowany depozyt na karcie, ktora ma inna walute niz niz kraj w którym przebywasz to banki zwaracaja kase czadami nawet do 3 tygodni niestety 🙁

aniamaluje
Gość

Bardzo, bardzo cenny news!

Basia
Gość

Oby te 200 euro zostało zwrócone 🙁

Wioletta
Gość
Wioletta

Moja wizyta na Sycylii kilka lat temu również pozostawiła po sobie pewien niesmak. W Katanii, zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle (późnym wieczorem) i nagle widzę kogoś próbującego otworzyć drzwi auta od mojej strony (pasażer). Na szczęście zablokowałam je 5 minut wcześniej po wyruszeniu ze stacji benzynowej. Gdy spojrzałam w bok, zobaczyłam tylko uciekającego już faceta w kominiarce, który wsiadł jako pasażer na scooter z zasłoniętą tablicą rejestracyjną. Wszystko to dlatego, że mieliśmy nawigację w aucie. Gdziekolwiek jeździcie – ZAWSZE BLOKUJCIE DRZWI w aucie, jeśli nie blokują się automatycznie. Katania jest z pewnością miejscem godnym odwiedzenia, ale w ciągu dnia i… Czytaj więcej »

Arkadiusz Narowski
Gość

To rzeczywiście mogą być kradzieże na zlecenie / próba naciągnięcia turystów na dodatkową kasę. Przeczytałem tytuł Twojego wpisu, zapaliła mi się lampka i przypomniałem sobie, że JestemKasia również miała przygodę z samochodem, właśnie w okolicach Katanii: http://www.jestemkasia.com/2017/08/sicily-road-trip.html – w jej przypadku został skradziony + w komentarzach inna osoba napisała o torbie.

Previous
Brak ochoty na włoską pizzę i przemoc w związku [TYGODNIK]
Ktoś próbował ukraść samochód z wypożyczalni – storytime, Sycylia