Jedno z moich ulubionych zdjęć, zerkam na nie gdy zapomnę się z treningami (ostatnio się zapomniałam). Ale myślę też o tym jak tanie wakacje na Korfu wtedy upolowałam i jak koszmarnie drogo (proporcjonalnie do zarobków) jest w Polsce. Polska jest piękna, sama w końcu na weekend ruszam za miasto i ogromnie doceniam naszą naturę, ale nie mogę się doczekać aż zjem pizzę we Włoszech (kosztuje tyle, co w Warszawie), albo popiję winem chinkali z serem w Gruzji. 
Jesteśmy koszmarnie drogim do życia krajem, to jest nienormalne aby kawa w kawiarni kosztowała godzinę pracy przeciętnego człowieka.
Kocham Polskę jeśli chodzi o naturę, kuchnię, niektóre zwyczaje, ale światopoglądowo czuję się bardziej obywatelką świata niż patriotką. „Rosjanin był, który – nie jego to wina –
Za brata uważał pewnego Gruzina.
Czas drużby był krótki,
Bo ów nie pił wódki,
Rosjanin nie pijał zaś wina.

Napisał na niego gdzie trzeba więc donos
I łzę nad przyjaźnią utoczył wzmocnioną.
W obozie zaś Gruzin
Odsiedział lat tuzin,
Lecz przecież go w końcu zwolniono!

Narody, narody! Po diabła narody
Stojące na drodze do szczęścia i zgody?
Historia nam daje dobitne dowody:
Pragniecie pokoju? – Usuńcie przeszkody –
Narody, narody, narody!” #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #korfu #lato #tęsknota #maxi #sukienka #travelgirl #podróżemałeiduże

Jedno z moich ulubionych zdjęć,...

Gdy chciałaś loki a wyglądasz jak baran😅
Uczę się nie mieć wysokich oczekiwań odnośnie miejsc, ludzi, sytuacji i po prostu dać się miło zaskoczyć, ale końcówka sagi „Malowany człowiek” mnie jednak rozczarowała. Autor budował napięcie i skomplikowany świat po to, aby ostateczne starcie było takie meh? Tak nie wolno🙈

Jest taki cudowny cytat Junga, że but pasujący na jedną stopę będzie uwierał inną. I ja go bardzo lubię, bo ilekroć pytam was o jakieś polecenia zawsze trafi się głos „koniecznie XYZ, tu cudo!” I „nie wiem co zadziała, ale byle nie XYZ, W ogóle się nie sprawdziło, straciłam tylko kasę”.
Lubię o tym pamiętać za każdym razem, gdy komuś nie spodoba się coś, co zrobiłam. 
Daj mi znać w komentarzu o swoim najnowszym odkryciu, jakiejś perełce z dowolnej kategorii. Chciałabym powrócić do cyklu „ulubieńcy” (halo, czy to rok 2015?!) i nie wiem czy jest sens. Co fajnego ostatnio odkryłeś?

#monstera #aniamaluje #szczerze_pisząc #crazyplantlady #czerwonasukienka #zlumpeksu #zdrugiejszafy #włosy

Gdy chciałaś loki a wyglądasz...

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna dziewczyna!) o tym, jak zmieniało się jej podejście do treningów. A potem zerknęłam w swój stary tekst z aktualizacją włosową i ucieszyła mnie jedna rzecz - nigdy nie miałam takiego podejścia do swojego ciała jakbym była arkuszem w excelu, że tu centymetr miesięcznie a założony cel to było 1,5 i co teraz.
Boziu🙈 miałam taki szał tylko z mierzeniem przyrostu włosów i z perspektywy czasu uważam to za dość toksyczne. 
Jasne, uwielbiam widzieć postępy, to jest super! Ale nie chcę być skupiona tylko na wynikach, jakby cała ta droga nie miała żadnego sensu. To ona mnie kręci najbardziej! To, że mogę zrobić głębszy skłon, wyżej podnieść nogę, albo przebyć dłuższy dystans i nie sapać to dla mnie fajniejszy efekt niż to, co pokazuje waga. Na litość, ja nawet nie mam wagi!
Kiedyś miesiąc do miesiąca porównywałam wyniki odsłon bloga, zarobki i to ile znaków nastukałam jako copywriterka. Jakże wyzwalający był ten moment, gdy odinstalowałam Google analytics i porzuciłam napinkę! Mam takie poczucie, że najfajniejszych rzeczy w życiu nie da się zmierzyć liczbami. Żadna tabelka nie ma rubryki oddającej moją radochę gdy przeczytam wiadomość, że ktoś pod wpływem mojego bloga rozstał się z toksycznym partnerem albo odważył się zmienić pracę na taką super, ale zawsze teoretycznie poza zasięgiem. Bądźcie dla siebie proszę łagodni i wyrozumiali, nie jesteście bezduszną korporacją gdzie liczy się tylko wynik i realizacja planu kwartalnego😘
#monstera #crazyplantlady #rośliny #trening #wdomu #poćwiczone #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja

Słuchałam ostatnio podcastu @lelcia (świetna...

Czy masz problem z zapłaceniem uczciwej ceny za jakiś produkt? Często słyszę jako argument za kupowaniem podróbki albo piraceniem, „ale mnie nie stać”.
Pomyślmy odwrotnie - ale za swoją pracę to już chcesz być wynagradzany uczciwie?🤔🙈
Pamiętam jak na studiach zostawało mi 300 zł po zapewnieniu sobie minimum egzystencji. Nie było łatwo, ale nie miałam problemu aby kupować legalnie książki, szybko zainwestowałam w abonament w @czytamzlegimi (nadal jestem psychofanką a to nie jest sponsorowane).
Wiesz dlaczego? Bo sama chcę być uczciwie wynagradzana za swoją pracę. @troyann który ogarnia moje maile nigdy nie dostał przelewu ode mnie po czasie, a najczęściej dostaje przed. Dlaczego? Bo nie cierpię gdy ktoś płaci mi po czasie!

Głęboko wierzę w zasadę „traktuj innych tak, jak chcesz być traktowany”. Nie lubię mieć konfliktu wartości.
W tym tygodniu kupiłam kurs robienia landing page, który wygeneruje konwersje (nie mogę go polecić, wszystko wiedziałam🤭) i @thecolorbundle (kilkaset presetów). Napisz mi w komentarzu w co ostatnio zainwestowałeś dla swojego rozwoju!
 Kurs? Książka? Webinar? Daj znać 🙌🏻
#Saigon #Vietnam #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #motywacja #rozwój #kropki #colorbundlegiveaway

Czy masz problem z zapłaceniem...

Może dawno nikt ci tego nie mówił, ale życie to nie konkurs na bycie NAJ⭐️
Jednych napawa dumą, że mają wysprzątane na błysk, inni ściągają pranie z suszarki dopiero, gdy trzeba powiesić kolejne, albo płacą sprzątaczce. To nie tak, że jedna strona jest leniwa a druga „bez ambicji” bo jesteśmy różni, mamy inne priorytety, style życia, oba są tak samo ok!
👉🏻Ktoś lubi gotować, ktoś inny woli dietę pudełkową - i super! 👉🏻Ktoś robi sam remonty, ktoś płaci fachowcom. 👉🏻Ktoś ma warzywa z ogródka, ktoś z marketu.
Możemy mieć różne wizje swojego życia i nie ma żadnego sensu aby się porównywać!
O mojej wartości nie stanowi to, czy ugotuję dwudaniowy obiad z deserem, czy zjem pierogi z paczki - bywa i tak i tak. 
Ani to, czy zrobiłam w tym tygodniu 5 treningów, czy 2. 
Nie musisz się z nikim ścigać☺️
Ale nie musisz też budować swojego poczucia wartości na umniejszaniu innym, bo nie żyją tak jak ty.
Tak, ja też czasami myślę w duchu „ja bym tak nie mogła!” ale nie mówię tego na głos, bo inna widać mogła i ma się z tym dobrze✌🏻
Ważne, żeby mi z moimi wyborami też było dobrze😊 Nie zapominajmy o tym!
#aniamaluje #niezapominajka #szczerze_pisząc #darlingdaily #postitfortheaesthetics #forgetmenot #aestheticlypleasing #kwiaty #maj

Może dawno nikt ci tego...

TikTok made me do it! Zabrałam lustro na spacer i zrobiłam sobie selfie. Tym razem pretekstem nie była nowa fryzura ani sukienka, a nowe ubranko mojego telefonu. Z mocowanym na silny magnes ringiem, który mogę przesuwać gdy mam taką potrzebę (albo zamocować na stałe jeśli wolę). Czad! W ciągu ostatniego roku zepsułam 6 ringów (po czasie puszczał klej) więc jestem ciekawa jak się sprawdzi ten magnetyczny. Wszystko leci mi z rąk, więc ten pierścień ratuje mi zazwyczaj telefon🙈
Z kodem aniamaluje15 macie  15% rabatu na akcesoria @idealofsweden - ja mam case, ring i bezprzewodową ładowarkę, wszystko w tym samym wzorze ✨ Obecnie pojawiła się wiosenna kolekcja oraz firma ruszyła z rabatami 25-70%, które łączą się z moim kodem ;-)
Post we współpracy z marką @idealofsweden 
#tiktokmirrorchallenge #mirrorselfie #mirrorchallenge #portret #aniamaluje #wiosna #maj #maj2020

TikTok made me do it!...

Najbardziej cieszy mnie to, że jestem tak samo szczęśliwa z bukietem majowego bzu w Polsce, co w dalekiej podróży. Tylko w Azji mi się dużo lepiej oddycha! Dostałam na jesień zaproszenie na ślub w Tajlandii, więc z całego serca liczę, że to się uda i będzie dobrze. W zeszłym roku miałam o tej porze tak straszny kryzys, że tylko podróże mnie ratowały. Miło odkryć, że znów dobrze mi ze sobą nawet wtedy, gdy muszę siedzieć na 🍑.
#aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #wietnam #most #goldenbridge

Najbardziej cieszy mnie to, że...

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg szklankę i każe uczniom ją pobrudzić palcami. Gdy🥛 zrobi kółko, stawia ją przed chłopcem i dokłada obok drugą. I pyta -  z której szklanki chcesz się napić, upalcowanej przez wszystkich, czy czystej? 
Szklanka w tym przykładzie jest kobietą, a picie seksem.
Czasami szklanką jest jabłko.
Ci sami ludzie, dla których kobiety są jak szklanki mówią, że kobiety się uprzedmiatawiają nosząc krótkie sukienki i są same winne gwałtom. 
To tylko dwie z największych bzdur, jakie można usłyszeć na lekcji WDŻ od nauczyciela. Więcej na moim kanale w filmie, który nagrałam w lutym z @kasia_coztymseksem 
To skandal, że mamy w szkołach wychowanie do życia w rodzinie zamiast edukacji seksualnej. To skandal, że dzieciaki uczą się tam czasami takich głupot, że głowa mała. Zapraszam na kanał Aniamaluje po więcej, link wrzucam w stories! #aniamaluje #edukacjaseksualna #wdż #szkoła #wrocław

WDŻ. Nauczycielka puszcza w obieg...

Pracuję przed komputerem, relaksuję się znowu patrząc w ekran - oglądam film albo czytam książkę na czytniku. Moje oczy nie mają ze mną łatwo!
⠀
Przyznam, że przez chwilę szukałam pomysłu na subtelne ulokowanie produktu, ale hej - ja się nie wstydzę tej współpracy! Nawilżające krople do oczu Hyabak (wiedzieliście, że HY to od hialuronianu sodu a ABAK to technologia pozwalająca kroplom zachować sterylność bez konserwantów?), to bardzo dobre krople, które przynoszą ulgę moim oczom. Szczerze, krótko i na temat - przestałam od Was dostawać troskliwe wiadomości "Ania, proszę, wyśpij się", nie pokazuję się z czerwonymi oczkami, nie mam uczucia piasku pod powiekami ani potrzeby tarcia ich co chwilę.
⠀
Jeśli czujesz zmęczenie oczu - polecam wypróbować. Moje są bardzo wrażliwe, a współpraca zmotywowała mnie do regularnego stosowania Hyabaku i szybko poczułam ulgę. Czemu nie wpadłam na to sama z siebie? Nie wiem, szczerze to pewnie trochę ze strachu przed zakraplaniem czegoś do oczu, ale ten okazał się irracjonalny, bo te krople nie przyniosły mi żadnego cierpienia, tylko dużo ulgi :)
⠀
#hyabak #nieprzeoczyszniczego #nawilzajacekrople  #ulgadlaoka  #bezkonserwantow #aniamaluje
Post we współpracy z marką HYABAK

Pracuję przed komputerem, relaksuję się...

Myślałam, że ten czas będzie wyglądał leniwie. Że będzie sporo relaksu i odpoczynku, tymczasem nie wiem w co ręce włożyć!
⠀
Pomysłów mam sporo, rozsadza mnie energia, nie umiem wybrać co jest mniej a co bardziej ważne, przez co robię wszystko. I want it all and I want it now!
⠀
Kocham ten moment; gdy jestem tak naładowana energią, ale znam już siebie 28 lat i wiem, że za ten skok przyjdzie za zapłacić. Że nadejdzie moment, kiedy nie uda mi się zrobić nic kreatywnego a gdy będę chciała napisać tekst na bloga, będę godzinę gapić się w ekran by napisać jedno zdanie i zamknąć klapę laptopa z uczuciem rozczarowania.
⠀
Najbardziej jestem dumna, że to od dawna już nie jest rozczarowanie sobą samą. Zaczęłam akceptować, że tak jak jest dzień i noc, biel i czerń, tak są momenty gdy czujemy się panami świata oraz takie, gdy nic nie wychodzi.
⠀
May the 4th be with you!
⠀
#aniamaluje
#lavieparisienne #frenchfashion #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #lookdujour #parisianlifestyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Myślałam, że ten czas będzie...

Barcelona – praktyczne informacje od zupełnie innej strony

Barcelona
Barcelona to dla mnie niezwykłe miasto. Pierwsze, w którym od razu poczułam ciepełko na serduszku. Jeśli istnieje miłość od pierwszego wejrzenia – poczułam ją właśnie do Barcelony.

Barcelona – za co ją kocham?

Z Barcelony wróciłam pierwszego czy drugiego sierpnia, mamy listopad. Dlaczego nic nie napisałam?
Ech… O tym mieście napisano już wszystko. I zrobiono to dobrze. O kulturze, o kuchni, o architekturze. Pisano o piłce nożnej, o polityce, o pieniądzach, o podejściu do turystów i cenach.
Nie znam się na żadnej z tych rzeczy. I miałam z tym problem, bo co ja mogę Wam pokazać i powiedzieć? Co nowego wnieść? Nie zwiedzałam Barcelony śladami Carlosa Ruiza Zafona (co byłoby super) ani Gaudiego (co też byłoby cudowne). Barcelona była moją podróżą do wnętrza samej siebie.
Uprzedzałam, ten wpis będzie brzmiał lamersko.
Barcelona
Chaos. Uporządkowany chaos.
Pisałam o tym trochę we wpisie 

Lubię łączyć kropki

bo lubię.
Jak to jest, że jedni pracują na coś latami, a innym przychodzi to bez wysiłku? 
Lubię różną muzykę. Daję się sobie zaskakiwać, gdy bez ostrzeżenia nuci mi się kawałek słuchany w liceum, ale miłość jest tylko jedna i jest to Freddie Mercury. Człowiek, któremu teoretycznie było dane.  
Jego dziwny zgryz sprawił, że miał możliwości wokalne  większe niż inni. 
Ale to też człowiek, który wierzył, że może zostać kim chce. Więc został legendą.
 Chociaż zaczynał od sprzedawania ze swoją dziewczyną używanych ubrań na straganie. Imigrant, wyznawca niepopularnej religii (Zaratusztrianizm), w dodatku nieheteronormatywny i o mocno wątpliwej urodzie.

A jednak, osiągnął to, co sobie zaplanował.

Do tego stopnia, że gdy jako gwiazda rocka o mocno ugruntowanej pozycji zapragnął zostać śpiewakiem operowym… też to zrobił.
 Mimo AIDS, o którym nie mówił publicznie, bo nie chciał by ludzie kupowali płyty z “pieprzonej litości”.
Utwór wyżej nosi tytuł “Barcelona”. Towarzyszył mi przez cały wyjazd. Podobnie jak ośmiodniowy okres, ponieważ bycie kobietą czasami ssie.
Z tego też powodu proszę nie brać do serca moich kulinarnych odczuć, gdyż ani paella ani tapasy nie zdobyły mojego serca… ani nawet podniebienia. Czerwone soczyste pomidory, churrosy i Sangria don Simon – to jedyne, co bardzo mocno mnie zadowoliło 🙂
Barcelona
Za co pokochałam Barcelonę? Nie wiem. Pokochałam ją zanim objęłam rozumem. Znałam z dzieł Zafona, z informacji o moim ukochanym malarzu. Zresztą, Salvador Dali to też ukochany malarz Freddiego ;-), znałam ze skrajnych opinii znajomych:
– że pięknie, cudnie, jedź, pokochasz!
– że drogo, kradno, niesmaczne jedzenie, za dużo turystów, nie jedź
Czyli nie znałam wcale.
Barcelona od samego początku urzekła mnie luzem.
Barcelona

Gdy taksówkarz mimo mapy i GPS nie miał pojęcia gdzie znajduje się nasze mieszkanie z Airbnb.
I gdy właściciel tegoż mieszkania z rozbrajającą miną oświadczył, że Airbnb jest nielegalne w Barcelonie i jak zapuka policja – mam udawać jego znajomą 😉.
Więc może po kolei.

Tanie loty do Barcelony

Ja w szczycie sezonu upolowałam niespodziewanie jakąś promkę,  niestety nie pamiętam cen. 5 osób, dwa duże bagaże, Ryanair ;). Do Barcelony lata też wizz Air, ale wtedy czeka nas dłuższa podróż Girona-Barcelona, ponieważ lotnisko jest daleko od miasta.

Bardzo polecam mój poradnik krok po kroku:

Jak szukam tanich lotów i wakacji?

Zgodnie z opisaną w nim metodologią, znalazłam taką oto ofertę:
Barcelona
Przyznam, że sama się zastanawiam nad skorzystaniem 😉

Noclegi w Barcelonie

Ceny hoteli są horrendalne, albo mówiąc szczerze – nieosiągalne dla mnie. Zresztą popatrzcie – Dorota spała za 3.tys PLN za noc, nas mieszkanie dla 5 osób na 8 dni wyniosło prawie 5 tys. zł (dokładnie to mieszkanie), najtańszy nocleg dla dat wyżej znalazłam za 2200 zł. W sezonie niestety mogłam znaleźć jedynie miejsca w pokoju wieloosobym w hostelu a i tak wyszłoby tylko kilka stówek taniej niż airbnb 😐.

Co prawda znajoma spała kiedyś w jakimś tanim hostelu, ale na szczęście nie pamięta jego nazwy. Podobno właściciel kradł majtki 🙈.
Jeśli szukasz noclegu – znajdź koło stacji metra. 
Dzisiaj wybrałabym najpewniej to urocze mieszkanie albo to z zasłonką w ubikacji  😀 
Serio, w mieszkaniu spędzałam bardzo mało czasu, jeśli już to na balkonie. Lokalizacja jest dla mnie najważniejsza. Dla pięciu osób bardzo ciężko znaleźć coś sensownego, szczególnie w szczycie sezonu.
Jeśli dokonujesz rezerwacji przez booking, zrób to przez refunder – na Twoje konto wróci 3% oraz 25 zł :). Za hotels.com zwracają 5%. Cashback zawsze spoko, szczególnie jeśli wysiłek polega na dodatkowym kliknięciu.
Inne promocje tego typu znajdziesz w tekście “darmowe okazje“.

Komunikacja publiczna w Barcelonie

Jeśli chodzi o przejazdy – bardzo opłaca się kupić kartę t-10 (w biletomacie przy każdej stacji metra).
Upoważnia do 10 przejazdów dowolnymi środkami komunikacji publicznej (kolejka, pociąg, metro, autobus) wraz z przesiadkami przez 75 minut.
Czyli np. kawałek podjeżdżasz metrem, potem przesiadasz się na autobus i np. na kolejkę. Nie możesz jednak w jednej podróży dwa razy jechać metrem, jeśli wyjdziesz poza bramki. Możesz się przesiadać do woli, ale po wyjściu na powierzchnię kasujesz kolejny przejazd (czasami warto w tej sytuacji rozważyć alternatywny do metra powrót).

Koszt takiego biletu to ciut mniej niż 10 euro. Zdecydowanie warto, bo komunikacja jest bardzo przejrzysta i nie trzeba dodatkowych apek – w google maps można sprawdzić i metro i pociąg i w zasadzie wszystko.
Barcelona
Tu np. z otwartą apką pokazuję jak na bilecie odbija się ile przejazdów udało się już odbyć w ramach karty.
I umówmy się – jeśli to ja robiłam za przewodnika – komunikacja musi być niezwykle logiczna.
Czy jest bezpiecznie. Cóż. Jestem dość drobną kobietą, zawsze trzymam torebkę zapiętą, ale nie bałam się sama jeździć metrem, bo też zdarzało mi się kilka razy zupełnie odłączyć albo iść swoją drogą.
Barcelona
Barcelona
Paznokcie by PataBloguje, kolor (klik)
Barcelona to piękno.
Park Guell to bez dwóch zdań najbardziej bajkowy park jaki kiedykolwiek widziałam. Czułam się w baśni 🙂
Barcelona
Barcelona

 Tak głupkowato wyglądam nagrywając snapy 🙂

Barcelona
Barcelona
Barcelona
Barcelona

Do parku warto wybrać się rano. Wtedy wstęp jest bezpłatny 🙂 Ale najważniejsze jest to, że turystów jest zdecydowanie mniej, co pozwala zrobić sobie jakiekolwiek pamiątkowe zdjęcie. Mam zresztą mało zdjęć z Barcelony a i snapów nie było wiele. Wolałam zachwycać się oczami, wybaczcie ;).

Barcelona jest miastem, które przykuwa uwagę detalami na każdym kroku. 

Idziesz deptakiem, mijasz piękną budynek zaprojektowany przez Gaudiego. Kawałek dalej na murze wlepka “tourists go home, refugees welcome”. Podziwiasz  palmy, nieprzyzwoicie radosnych i pięknych ludzi, by nagle zobaczyć mężczyznę z kartką “okradli mnie, nie mam dokumentów ani nawet na bilet”. Jest tu tyle smaczków i skrajności, że nie da się chyba wyrobić sobie jednej opinii na temat jakiegokolwiek miejsca.

Barcelona
Barcelona

energia… to miasto ma w sobie życie. Ono nim po prostu tętni. Czy to za dnia na deptakach, czy to w małych kawiarenkach, czy tapas barach. Tętni nim wieczorami, tętni nim w parkach. Ludzie są radośni, pełni werwy i zarażają swoim podejściem do życia.

No właśnie… podejście do życia.

W Barcelonie robisz co chcesz i jak chcesz. Jest tam tylu dziwaków, że gdy każdy jest trochę dziwny… dziwność przestaje być dziwna. Męska część czytelników nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka to wygoda chodzić w takim upale bez biustonosza. I nikt nie patrzy ci się na sutki.
Ulga, wygoda, perfekcja. Fajnie jest być kobietą na luzie, bez poczucia, że robisz coś złego posiadając po prostu ciało (nie słyszałam by ktoś mówił że brak stanika u mężczyzn prowokuje). Zresztą – moje ciało nie jest grzechem, nie będę za nie przepraszać.
Barcelona to też pierwsze miejsce ever, gdzie opalałam się topless. Nikt nie zwraca uwagi, cudowna sprawa.

Plaże w Barcelonie

Barcelona
Barcelona

No właśnie… plaża.
Barcelona jest super, bo oprócz bardzo interesującego i tętniącego energią miasta, jest też plaża. W zasadzie kilka plaż.
Ja byłam na dwóch.
Tłoczna Barceloneta, znajdująca się w zasięgu spaceru (lub metra) od głównych atrakcji turystycznych. Głośna, tłoczna, ale też bardzo swobodna. Minusem są namolni handlarze, (za kupowanie od nich można zgarnąć mandat). Kamyczki.

Badalona – jedziemy tam pociągiem lub metrem (w ramach biletu t10 pojedziemy jednym i drugim), plaża jest 20 metrów od stacji kolejowej lub jakieś 300 od stacji metra. Mniej ludzi, więcej miejsca, spokój i miękki piasek.

Umiejscowienie Barcelony na mapie pozwala połączyć wypoczynek ze zwiedzaniem.

Barcelona

Stadion Camp Nou

Stadion… Dla wielu osób Camp Nou to coś więcej. Mieszkanie było bardzo blisko tego miejsca, więc nawet ja (nie interesuje mnie piłka nożna) wybrałam się w tamte strony i z zaciekawieniem obserwowałam chłopców (i bardzo dużych chłopców) ze wzruszeniem w oczach oglądających pamiątki w oficjalnym sklepie FC Barcelony ;).
Zwiedzanie stadionu kosztuje chyba 20-25 euro.

Barcelona
Barcelona
Parki… poczytać sobie książkę w parku to wspaniała sprawa. Szczególnie, gdy park jest czarujący, są w nim fontanny i kwiaty i zapiera dech w piersiach

Barcelona
Barcelona
Na blogu tekst o zmianie mojego myślenia, do której przyczyniły się sukienki. Jako dziewczynki słyszymy całą masę głupot na temat tego, co nam wypada i przystoi a co nie. A potem niektóre z tych “prawd” przyjmujemy w drodze introjekcji jako własne. Tak było, gdy widywałam kiedyś zimą dziewczyny w kozakach na obcasach. Z automatu wyśmiewałam je w swojej głowie, że głupie, nogi połamią, że co one robią dla mody i facetów. Sama nosiłam glany i byłam głupia jak but. Nic nie wiedziałam przecież o ich motywacjach a tak NAPRAWDĘ, gdzieś głęboko w serduszku im zazdrościłam, bo sama bym chciała. Dzisiaj jestem laską, która biega w obcasach dla siebie, wystarczyło użyć trochę mózgu by wiedzieć które mięśnie napiąć i jak dobrać buty ♥️ ciekawe ile osób skrycie mną gardzi 😜. Praca nad “swoimi” ograniczającymi przekonaniami jest trudna, ale warta wysiłku! Polecam! I zapraszam na bloga♥️ #bodypositivity #bodypositive #cialopozytywne #maxi #maxidress #nogi #legs# sukienka #ootd #fashion #blogerka #barcelona #barca #polishgirl #polskadziewczyna #instagirl #body #fit #firtspo #bodygoals #bodygoalz
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) 28 Lip, 2017 o 3:02 PDT
Jednak moim ulubionym parkiem okazał się Parc de la Ciutadella

Gdzie wybrałam się z Pauliną, czytelniczką mojego bloga. To jest niesamowite – jesteście wszędzie 💖. Będąc w Barcelonie zamieściłam coś na fejsie, Paulina się odezwała i zapropnowała wspólny spacer. Nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności.

Rozmawiając przeszłyśmy wiele kilometrów ;-). Bardzo fajna dziewczyna, prowadzi instagram spanishdiary i zrobiło mi się bardzo miło, że miała ochotę spędzić ze mną dzień. Zobaczyć Barcelonę okiem jej stałego mieszkańca to zupełnie inna sprawa. Jestem niesamowitą szczęściarą!

Kilometry…. zrobiłam ich całkiem sporo, a najwięcej chyba pod górkę. Polecam,to robi bardzo dobrze na nogi 🙂

Alkohol

Tanie ale pyszne “wino” a w zasadzie Sangria Don Simon. Ciut ponad euro za butelkę 1,5…a może 1.75? Lekkie (7-12%), słodkie i idealnie oddające ducha Barcelony. W plastikowej butli, bardzo polecam 😉 Niestety tak wybitnie smakuje tylko w Barcelonie.
Piwo mi specjalnie nie podeszło, najpopularniejszą marką  było piwo Estrella

Barcelona
Barcelona
Barcelona

Spójność i harmonia. Miasto jest nasycone energią, ale jest w nim wewnętrzny ład, jakaś sensowna struktura. Bardzo mądrze zaprojektowane, nawet ja nie byłam w stanie się zgubić. Ulice przecinają się w bardzo przewidywalny sposób, można poruszać się bez mapy ;).

Barcelona

 Za co pokochałam Barcelonę?

A za co kochasz mamę? No właśnie. Nie ma odpowiedzi na to pytanie, to się po prostu czuje. Gdzieś w pokazie świateł i fontann na Montjuïc.  W szklance słodkiej Sangrii. W widoku z Tibidabo, szczególnie jeśli weszło się tam na własnych nogach (na obcasach :D). W charakterze (to miasto z pazurem), architekturze, energii, klimacie. W uśmiechach ludzi. Barcelono – wrócę!

Barcelona

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
olga
Gość
olga

Hej Aniu, jestem Twoja stala czytelniczka juz kilka lat (przepraszam, za brak polskich znakow, ale Kanada Cie czyta;p) Musze skomentowac ten wpis, bo zwyczajnie poruszyla mnie Twoja slabosc do Barcelony, bo dokladnie czuje tak samo- czarujace miasto, ktore wzruszylo mnie gleboko swoim dziwnym pieknem i skrajnosciami. Wrocilam stamtad 3 tyg temu i juz tesknie za tym miejscem. I rowniez potwierdzam, ze tapas i paella sa mocno przereklamowane i niestety lepiej wygladaja niz smakuja. Swoja droga, uwazam, ze Freddy Mercury i Barcelona maja cos wspolnego, dotykaja mojej duszy tam gdzie niczemu i nikomu przed nimi sie nie udalo. Za pare miesiecy… Czytaj więcej »

Aga
Gość

Och jak ja czekałam na post z Twojej perspektywy! Zwlaszcza, że uczucia do tego miejsca mamy w zasadzie takie same 😉 Przeczytam jeszcze raz później i może coś mądrzejszego wpadnie mi do głowy, chciałam jednak zwrócić uwagę, że na t10 można przesiadać się pomiędzy liniami metra w ciągu tych 75 minut – jeśli nie wychodzisz na stacjach (nie obijasz biletu na bramce) a od razu idziesz do drugiej linii metra. Parę razy nawet zdarzyło mi się wyjść i przesiąść do innej linii metra i w dalszym ciągu bilet nie nabiał nowej podróży. Ale to może mój głupi fart? Bo w… Czytaj więcej »

Ania Kalemba
Gość

Cudnieeee, pakuję mojego Sz i jedziemy tam! 🙂

Hania z HAART.pl
Gość

Tam nie jeszcze nie było 🙂 Dzięki Aniu za relację.

Kosmetolog Marta
Gość

Barcelona <3 niespełnione marzenie.
Może kiedyś uda się wjechać jednak moje obawy co do organizowania wyjazdów za granicę na własną rękę są zbyt duże... 🙁

Dorota
Gość

Zachwycam się zdjęciami, widokami, jestem fanką F.Merkury 🙂

Marta
Gość

Aniu, na T-10 można jechać dwa razy metrem 🙂 nie można tylko wyjść przez bramki na miasto i znów wrócić, więc trzeba przesiąść się do innej linii na tej samej stacji. Co do wpisu to sentymenty bardzo <3 Ja jedzenie pokochałam dopiero za 3 razem, gdy miałam okazję poznać Barcelonę przez miesiąc okiem miejscowych. Uwierz, że by ci zasmakował), trzeba wiedzieć co i gdzie jeść <3

Gosia Brzóska
Gość
Gosia Brzóska

Aniu, jest w tym wpisie tyle rzeczy, do których chiałabym się odnieść, ale wyszedłby komentarz-książka. Przede wszystkim – cieszę się, że napisałaś o tym wyjeździe. Ja zamiast czytać o zabytkach, muzeach i atrakcjach turystycznych, wolę czytać takie wpisy jak Twój. Pewnie dlatego, że zamiast typowego zwiedzania, wolę na wakacjach wolę rozmawiać z ludźmi, podziwiać piękno, wczuć się w klimat i jeść! W Barcelonie jeszcze nie byłam, a bardzo chcę zobaczyć Katalonię. Będzie musiała na mnie poczekać do 2019 roku, bo na rok 2018 mam już sporo podróżniczych planów 🙂 Freddie może nie był zbyt przystojny, ale miał bardzo intrygujące oczy.… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

W Barcelonie nigdy nie byłam, ale planuje aie tam wybrać 😊

Z innej beczki – chciałam Ci bardzo podziękować. Od najmłodszych lat zmagań sie z choroba i latam po lekarzach. I gdy mam tego już naprawdę dość zaglądam tutaj i czytam Twoje posty. To dzięki Tobie zaczęłam praktykować wdzięczność i uświadomiłam sobie, że mam w życiu naprawdę wiele. Z obrażonej na życie nastolatki stałam się osoba dużo bardziej pozytywną. Wielkie dziękuję!
Ania

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Aż miło się zrobiło na serduszku! Ja w Barcelonie byłam jeden dzień w 2008 roku, pamiętam to bardzo dobrze, że ta jednodniowa wycieczka do słonecznej Barcelony z naszego zalanego biwaku na południu Francji była czymś cudownym! Urzekł mnie wtedy Park Guell, architektura miasta i ilość słońca na 1 cm kwadratowy 🙂 To była moja pierwsza podróż zagraniczna i obiecałam sobie tam wrócić, podróże dają mi siłę 😉

BogusiaM
Gość

Barcelona jest cudowna! Byliśmy w październiku, nocleg prze airbnb dla naszej dwójki pokój z łazienką w dzielnicy Pable Nou zapłaciliśmy niecały tysiąc złoty za 7 nocy. Było cudownie i właśnie październik polecam 25 stopni powietrze, woda 20 stopni. Więc i do zwiedzania i plażowania:)

kasia
Gość
kasia

Aniu, mój Brat mieszka w Barcelonie, od kilku lat “z doskoku”, od półtora roku bardziej na stałe. W kwietniu spędziłam u niego tydzień, razem z moim mężem i synem. Też zakochałam się w tym mieście, widzę zresztą, że chadzałaś tymi samymi szlakami co my (Badalona! <3) Ściskam gorąco. PS. Piękne zdjęcia!

mamuciadieta
Gość

W Barcelonie jeszcze mnie nie było, ale marzy mi się którejś jesieni albo zimy. Chciałam też napisać co myślę o chodzeniu bez stanika, bo trochę inaczej to postrzegam niż Ty, może wywiąże się jakaś dyskusja. Po pierwsze i najważniejsze – jak dla mnie niech każda dziewczyna chodzi w tym czym chce, nie mam zamiaru nikomu zwracać na to uwagi. Ale jeśli chodzi o to, co o tym sama myślę jak już widzę – to jest dla mnie po prostu nieestetyczne, kiedy spod koszulki zarysowują się wiszące piersi jak po latach karmienia (bo umówmy się – jeśli już ktoś tak chodzi,… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Szanuje Twoje zdanie, chociaż nie podzielam 🙂

Nihil Novi
Gość

Po prezentacji mojej koleżanki na temat Gaudiego mam wielką ochotę wybrać się kiedyś do tego niezwykłego miejsca. Ty jeszcze podsyciłaś to pragnienie. 🙂 Co do chodzenia na obcasach i to jeszcze pod górę – ucz mnie, mistrzu 😀

Patrycja Chudolińska
Gość

Carlos Ruiz Zafon rozkochal mnie w Barcelonie samymi słowami – Ty dokladasz do tego cegiełkę. Z pewnością kiedyś się tam wybiorę 😀

Pati
Gość

Barcelona Twoimi oczami wygląda naprawdę pięknie! 🙂

Karolina Gleinert
Gość

Jestem zakochana w Hiszpanii od momentu jak zaczęłam robić drzewo genealogiczne hiszpańskiej rodziny królewskiej. Barcelona to numer jeden teraz w rozmowach w Hiszpanii. Na moim blogu, można zobaczyć drzewo genealogiczne całej rodziny Bourbonów i nie tylko: https://karola-royalty.blogspot.com/ .

Ola
Gość
Ola

Może nie zauważyłam odnosnika- skąd jest czarna długa sukienka? 🙂

Previous
Jest mi jesień.
Barcelona – praktyczne informacje od zupełnie innej strony