Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie? Dla ułatwienia - wyobraź sobie, że masz dorastającą córkę. Co powinna przeczytać? Moje pokolenie miało bravo, do którego czytelnicy pisali listy, a potem ekspert odpowiadał - "nie Tomku, to normalne, że ciekawiło cię jak smakuje twoja sperma, nie zwariowałeś i nie pochorujesz się od tego". Pamiętam jak moja wychowawczyni próbowała przekonać na zebraniu rodziców, by nie pozwalali nam czytać takich  gazet. A czy były złe? Przynamniej wypowiadali się tam eksperci po psychologii albo specjalności z ginekologii czy seksuologii. Dzisiaj teoretycznie dostęp do wiedzy jest większy, ale kto tworzy te informacje? Na ile są wiarygodne? Nie muszę wam tego tłumaczyć, jestem copywriterką, napisałam sporo tekstów o maszynach rolniczych, na których znam się jak na historii Mongolii w XIX wieku.
Chociaż te teksty mają jakąś korektę merytoryczną!

Sto razy bardziej wolałabym, aby moja nieistniejąca córka przeczytała merytoryczną książkę o swoim ciele, niż trafiła na stronę, na której szukając informacji o włosach na ciele sprzeda jej krem do wybielania odbytu albo inną niebezpieczną rzecz.

Merytoryczna, zabawna, konkretna - taka jest książka "Obrzydliwa anatomia" Mary Altman. 
Opinia powstała przy współpracy z wydawnictwem kobiecym, ale swojej nieistniejącej córce polecam naprawdę!
Jaka jest najgłupsza rzecz związana z ciałem, w jaką wierzyłaś dorastając?

#obrzydliwaanatomia #maraaltman #cialopozytyw #wystarczajacodobra #aniamaluje #czytam #szczerze_pisząc #bookstagrampl #bookstagram #ksiazki #terazczytam #współpraca #blogerka

Jaką książkę poleciłabyś młodszej sobie?...

Barcelona – praktyczne informacje od zupełnie innej strony

Barcelona
Barcelona to dla mnie niezwykłe miasto. Pierwsze, w którym od razu poczułam ciepełko na serduszku. Jeśli istnieje miłość od pierwszego wejrzenia – poczułam ją właśnie do Barcelony.

Barcelona – za co ją kocham?

Z Barcelony wróciłam pierwszego czy drugiego sierpnia, mamy listopad. Dlaczego nic nie napisałam?
Ech… O tym mieście napisano już wszystko. I zrobiono to dobrze. O kulturze, o kuchni, o architekturze. Pisano o piłce nożnej, o polityce, o pieniądzach, o podejściu do turystów i cenach.
Nie znam się na żadnej z tych rzeczy. I miałam z tym problem, bo co ja mogę Wam pokazać i powiedzieć? Co nowego wnieść? Nie zwiedzałam Barcelony śladami Carlosa Ruiza Zafona (co byłoby super) ani Gaudiego (co też byłoby cudowne). Barcelona była moją podróżą do wnętrza samej siebie.
Uprzedzałam, ten wpis będzie brzmiał lamersko.
Barcelona
Chaos. Uporządkowany chaos.
Pisałam o tym trochę we wpisie 

Lubię łączyć kropki

bo lubię.
Jak to jest, że jedni pracują na coś latami, a innym przychodzi to bez wysiłku? 
Lubię różną muzykę. Daję się sobie zaskakiwać, gdy bez ostrzeżenia nuci mi się kawałek słuchany w liceum, ale miłość jest tylko jedna i jest to Freddie Mercury. Człowiek, któremu teoretycznie było dane.  
Jego dziwny zgryz sprawił, że miał możliwości wokalne  większe niż inni. 
Ale to też człowiek, który wierzył, że może zostać kim chce. Więc został legendą.
 Chociaż zaczynał od sprzedawania ze swoją dziewczyną używanych ubrań na straganie. Imigrant, wyznawca niepopularnej religii (Zaratusztrianizm), w dodatku nieheteronormatywny i o mocno wątpliwej urodzie.

A jednak, osiągnął to, co sobie zaplanował.

Do tego stopnia, że gdy jako gwiazda rocka o mocno ugruntowanej pozycji zapragnął zostać śpiewakiem operowym… też to zrobił.
 Mimo AIDS, o którym nie mówił publicznie, bo nie chciał by ludzie kupowali płyty z “pieprzonej litości”.
Utwór wyżej nosi tytuł “Barcelona”. Towarzyszył mi przez cały wyjazd. Podobnie jak ośmiodniowy okres, ponieważ bycie kobietą czasami ssie.
Z tego też powodu proszę nie brać do serca moich kulinarnych odczuć, gdyż ani paella ani tapasy nie zdobyły mojego serca… ani nawet podniebienia. Czerwone soczyste pomidory, churrosy i Sangria don Simon – to jedyne, co bardzo mocno mnie zadowoliło 🙂
Barcelona
Za co pokochałam Barcelonę? Nie wiem. Pokochałam ją zanim objęłam rozumem. Znałam z dzieł Zafona, z informacji o moim ukochanym malarzu. Zresztą, Salvador Dali to też ukochany malarz Freddiego ;-), znałam ze skrajnych opinii znajomych:
– że pięknie, cudnie, jedź, pokochasz!
– że drogo, kradno, niesmaczne jedzenie, za dużo turystów, nie jedź
Czyli nie znałam wcale.
Barcelona od samego początku urzekła mnie luzem.
Barcelona

Gdy taksówkarz mimo mapy i GPS nie miał pojęcia gdzie znajduje się nasze mieszkanie z Airbnb.
I gdy właściciel tegoż mieszkania z rozbrajającą miną oświadczył, że Airbnb jest nielegalne w Barcelonie i jak zapuka policja – mam udawać jego znajomą 😉.
Więc może po kolei.

Tanie loty do Barcelony

Ja w szczycie sezonu upolowałam niespodziewanie jakąś promkę,  niestety nie pamiętam cen. 5 osób, dwa duże bagaże, Ryanair ;). Do Barcelony lata też wizz Air, ale wtedy czeka nas dłuższa podróż Girona-Barcelona, ponieważ lotnisko jest daleko od miasta.

Bardzo polecam mój poradnik krok po kroku:

Jak szukam tanich lotów i wakacji?

Zgodnie z opisaną w nim metodologią, znalazłam taką oto ofertę:
Barcelona
Przyznam, że sama się zastanawiam nad skorzystaniem 😉

Noclegi w Barcelonie

Ceny hoteli są horrendalne, albo mówiąc szczerze – nieosiągalne dla mnie. Zresztą popatrzcie – Dorota spała za 3.tys PLN za noc, nas mieszkanie dla 5 osób na 8 dni wyniosło prawie 5 tys. zł (dokładnie to mieszkanie), najtańszy nocleg dla dat wyżej znalazłam za 2200 zł. W sezonie niestety mogłam znaleźć jedynie miejsca w pokoju wieloosobym w hostelu a i tak wyszłoby tylko kilka stówek taniej niż airbnb 😐.

Co prawda znajoma spała kiedyś w jakimś tanim hostelu, ale na szczęście nie pamięta jego nazwy. Podobno właściciel kradł majtki 🙈.
Jeśli szukasz noclegu – znajdź koło stacji metra. 
Dzisiaj wybrałabym najpewniej to urocze mieszkanie albo to z zasłonką w ubikacji  😀 
Serio, w mieszkaniu spędzałam bardzo mało czasu, jeśli już to na balkonie. Lokalizacja jest dla mnie najważniejsza. Dla pięciu osób bardzo ciężko znaleźć coś sensownego, szczególnie w szczycie sezonu.
Jeśli dokonujesz rezerwacji przez booking, zrób to przez refunder – na Twoje konto wróci 3% oraz 25 zł :). Za hotels.com zwracają 5%. Cashback zawsze spoko, szczególnie jeśli wysiłek polega na dodatkowym kliknięciu.
Inne promocje tego typu znajdziesz w tekście “darmowe okazje“.

Komunikacja publiczna w Barcelonie

Jeśli chodzi o przejazdy – bardzo opłaca się kupić kartę t-10 (w biletomacie przy każdej stacji metra).
Upoważnia do 10 przejazdów dowolnymi środkami komunikacji publicznej (kolejka, pociąg, metro, autobus) wraz z przesiadkami przez 75 minut.
Czyli np. kawałek podjeżdżasz metrem, potem przesiadasz się na autobus i np. na kolejkę. Nie możesz jednak w jednej podróży dwa razy jechać metrem, jeśli wyjdziesz poza bramki. Możesz się przesiadać do woli, ale po wyjściu na powierzchnię kasujesz kolejny przejazd (czasami warto w tej sytuacji rozważyć alternatywny do metra powrót).

Koszt takiego biletu to ciut mniej niż 10 euro. Zdecydowanie warto, bo komunikacja jest bardzo przejrzysta i nie trzeba dodatkowych apek – w google maps można sprawdzić i metro i pociąg i w zasadzie wszystko.
Barcelona
Tu np. z otwartą apką pokazuję jak na bilecie odbija się ile przejazdów udało się już odbyć w ramach karty.
I umówmy się – jeśli to ja robiłam za przewodnika – komunikacja musi być niezwykle logiczna.
Czy jest bezpiecznie. Cóż. Jestem dość drobną kobietą, zawsze trzymam torebkę zapiętą, ale nie bałam się sama jeździć metrem, bo też zdarzało mi się kilka razy zupełnie odłączyć albo iść swoją drogą.
Barcelona
Barcelona
Paznokcie by PataBloguje, kolor (klik)
Barcelona to piękno.
Park Guell to bez dwóch zdań najbardziej bajkowy park jaki kiedykolwiek widziałam. Czułam się w baśni 🙂
Barcelona
Barcelona

 Tak głupkowato wyglądam nagrywając snapy 🙂

Barcelona
Barcelona
Barcelona
Barcelona

Do parku warto wybrać się rano. Wtedy wstęp jest bezpłatny 🙂 Ale najważniejsze jest to, że turystów jest zdecydowanie mniej, co pozwala zrobić sobie jakiekolwiek pamiątkowe zdjęcie. Mam zresztą mało zdjęć z Barcelony a i snapów nie było wiele. Wolałam zachwycać się oczami, wybaczcie ;).

Barcelona jest miastem, które przykuwa uwagę detalami na każdym kroku. 

Idziesz deptakiem, mijasz piękną budynek zaprojektowany przez Gaudiego. Kawałek dalej na murze wlepka “tourists go home, refugees welcome”. Podziwiasz  palmy, nieprzyzwoicie radosnych i pięknych ludzi, by nagle zobaczyć mężczyznę z kartką “okradli mnie, nie mam dokumentów ani nawet na bilet”. Jest tu tyle smaczków i skrajności, że nie da się chyba wyrobić sobie jednej opinii na temat jakiegokolwiek miejsca.

Barcelona
Barcelona

energia… to miasto ma w sobie życie. Ono nim po prostu tętni. Czy to za dnia na deptakach, czy to w małych kawiarenkach, czy tapas barach. Tętni nim wieczorami, tętni nim w parkach. Ludzie są radośni, pełni werwy i zarażają swoim podejściem do życia.

No właśnie… podejście do życia.

W Barcelonie robisz co chcesz i jak chcesz. Jest tam tylu dziwaków, że gdy każdy jest trochę dziwny… dziwność przestaje być dziwna. Męska część czytelników nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka to wygoda chodzić w takim upale bez biustonosza. I nikt nie patrzy ci się na sutki.
Ulga, wygoda, perfekcja. Fajnie jest być kobietą na luzie, bez poczucia, że robisz coś złego posiadając po prostu ciało (nie słyszałam by ktoś mówił że brak stanika u mężczyzn prowokuje). Zresztą – moje ciało nie jest grzechem, nie będę za nie przepraszać.
Barcelona to też pierwsze miejsce ever, gdzie opalałam się topless. Nikt nie zwraca uwagi, cudowna sprawa.

Plaże w Barcelonie

Barcelona
Barcelona

No właśnie… plaża.
Barcelona jest super, bo oprócz bardzo interesującego i tętniącego energią miasta, jest też plaża. W zasadzie kilka plaż.
Ja byłam na dwóch.
Tłoczna Barceloneta, znajdująca się w zasięgu spaceru (lub metra) od głównych atrakcji turystycznych. Głośna, tłoczna, ale też bardzo swobodna. Minusem są namolni handlarze, (za kupowanie od nich można zgarnąć mandat). Kamyczki.

Badalona – jedziemy tam pociągiem lub metrem (w ramach biletu t10 pojedziemy jednym i drugim), plaża jest 20 metrów od stacji kolejowej lub jakieś 300 od stacji metra. Mniej ludzi, więcej miejsca, spokój i miękki piasek.

Umiejscowienie Barcelony na mapie pozwala połączyć wypoczynek ze zwiedzaniem.

Barcelona

Stadion Camp Nou

Stadion… Dla wielu osób Camp Nou to coś więcej. Mieszkanie było bardzo blisko tego miejsca, więc nawet ja (nie interesuje mnie piłka nożna) wybrałam się w tamte strony i z zaciekawieniem obserwowałam chłopców (i bardzo dużych chłopców) ze wzruszeniem w oczach oglądających pamiątki w oficjalnym sklepie FC Barcelony ;).
Zwiedzanie stadionu kosztuje chyba 20-25 euro.

Barcelona
Barcelona
Parki… poczytać sobie książkę w parku to wspaniała sprawa. Szczególnie, gdy park jest czarujący, są w nim fontanny i kwiaty i zapiera dech w piersiach

Barcelona
Barcelona
Na blogu tekst o zmianie mojego myślenia, do której przyczyniły się sukienki. Jako dziewczynki słyszymy całą masę głupot na temat tego, co nam wypada i przystoi a co nie. A potem niektóre z tych “prawd” przyjmujemy w drodze introjekcji jako własne. Tak było, gdy widywałam kiedyś zimą dziewczyny w kozakach na obcasach. Z automatu wyśmiewałam je w swojej głowie, że głupie, nogi połamią, że co one robią dla mody i facetów. Sama nosiłam glany i byłam głupia jak but. Nic nie wiedziałam przecież o ich motywacjach a tak NAPRAWDĘ, gdzieś głęboko w serduszku im zazdrościłam, bo sama bym chciała. Dzisiaj jestem laską, która biega w obcasach dla siebie, wystarczyło użyć trochę mózgu by wiedzieć które mięśnie napiąć i jak dobrać buty ♥️ ciekawe ile osób skrycie mną gardzi 😜. Praca nad “swoimi” ograniczającymi przekonaniami jest trudna, ale warta wysiłku! Polecam! I zapraszam na bloga♥️ #bodypositivity #bodypositive #cialopozytywne #maxi #maxidress #nogi #legs# sukienka #ootd #fashion #blogerka #barcelona #barca #polishgirl #polskadziewczyna #instagirl #body #fit #firtspo #bodygoals #bodygoalz
Post udostępniony przez Ania (@aniamaluje) 28 Lip, 2017 o 3:02 PDT
Jednak moim ulubionym parkiem okazał się Parc de la Ciutadella

Gdzie wybrałam się z Pauliną, czytelniczką mojego bloga. To jest niesamowite – jesteście wszędzie 💖. Będąc w Barcelonie zamieściłam coś na fejsie, Paulina się odezwała i zapropnowała wspólny spacer. Nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności.

Rozmawiając przeszłyśmy wiele kilometrów ;-). Bardzo fajna dziewczyna, prowadzi instagram spanishdiary i zrobiło mi się bardzo miło, że miała ochotę spędzić ze mną dzień. Zobaczyć Barcelonę okiem jej stałego mieszkańca to zupełnie inna sprawa. Jestem niesamowitą szczęściarą!

Kilometry…. zrobiłam ich całkiem sporo, a najwięcej chyba pod górkę. Polecam,to robi bardzo dobrze na nogi 🙂

Alkohol

Tanie ale pyszne “wino” a w zasadzie Sangria Don Simon. Ciut ponad euro za butelkę 1,5…a może 1.75? Lekkie (7-12%), słodkie i idealnie oddające ducha Barcelony. W plastikowej butli, bardzo polecam 😉 Niestety tak wybitnie smakuje tylko w Barcelonie.
Piwo mi specjalnie nie podeszło, najpopularniejszą marką  było piwo Estrella

Barcelona
Barcelona
Barcelona

Spójność i harmonia. Miasto jest nasycone energią, ale jest w nim wewnętrzny ład, jakaś sensowna struktura. Bardzo mądrze zaprojektowane, nawet ja nie byłam w stanie się zgubić. Ulice przecinają się w bardzo przewidywalny sposób, można poruszać się bez mapy ;).

Barcelona

 Za co pokochałam Barcelonę?

A za co kochasz mamę? No właśnie. Nie ma odpowiedzi na to pytanie, to się po prostu czuje. Gdzieś w pokazie świateł i fontann na Montjuïc.  W szklance słodkiej Sangrii. W widoku z Tibidabo, szczególnie jeśli weszło się tam na własnych nogach (na obcasach :D). W charakterze (to miasto z pazurem), architekturze, energii, klimacie. W uśmiechach ludzi. Barcelono – wrócę!

Barcelona

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

19
Dodaj komentarz

avatar
18 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
19 Comment authors
aniamalujeDorotaHania z HAART.plAgaolga Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
olga
Gość
olga

Hej Aniu, jestem Twoja stala czytelniczka juz kilka lat (przepraszam, za brak polskich znakow, ale Kanada Cie czyta;p) Musze skomentowac ten wpis, bo zwyczajnie poruszyla mnie Twoja slabosc do Barcelony, bo dokladnie czuje tak samo- czarujace miasto, ktore wzruszylo mnie gleboko swoim dziwnym pieknem i skrajnosciami. Wrocilam stamtad 3 tyg temu i juz tesknie za tym miejscem. I rowniez potwierdzam, ze tapas i paella sa mocno przereklamowane i niestety lepiej wygladaja niz smakuja. Swoja droga, uwazam, ze Freddy Mercury i Barcelona maja cos wspolnego, dotykaja mojej duszy tam gdzie niczemu i nikomu przed nimi sie nie udalo. Za pare miesiecy… Czytaj więcej »

Aga
Gość

Och jak ja czekałam na post z Twojej perspektywy! Zwlaszcza, że uczucia do tego miejsca mamy w zasadzie takie same 😉 Przeczytam jeszcze raz później i może coś mądrzejszego wpadnie mi do głowy, chciałam jednak zwrócić uwagę, że na t10 można przesiadać się pomiędzy liniami metra w ciągu tych 75 minut – jeśli nie wychodzisz na stacjach (nie obijasz biletu na bramce) a od razu idziesz do drugiej linii metra. Parę razy nawet zdarzyło mi się wyjść i przesiąść do innej linii metra i w dalszym ciągu bilet nie nabiał nowej podróży. Ale to może mój głupi fart? Bo w… Czytaj więcej »

Ania Kalemba
Gość

Cudnieeee, pakuję mojego Sz i jedziemy tam! 🙂

Hania z HAART.pl
Gość

Tam nie jeszcze nie było 🙂 Dzięki Aniu za relację.

Kosmetolog Marta
Gość

Barcelona <3 niespełnione marzenie.
Może kiedyś uda się wjechać jednak moje obawy co do organizowania wyjazdów za granicę na własną rękę są zbyt duże... 🙁

Dorota
Gość

Zachwycam się zdjęciami, widokami, jestem fanką F.Merkury 🙂

Marta
Gość

Aniu, na T-10 można jechać dwa razy metrem 🙂 nie można tylko wyjść przez bramki na miasto i znów wrócić, więc trzeba przesiąść się do innej linii na tej samej stacji. Co do wpisu to sentymenty bardzo <3 Ja jedzenie pokochałam dopiero za 3 razem, gdy miałam okazję poznać Barcelonę przez miesiąc okiem miejscowych. Uwierz, że by ci zasmakował), trzeba wiedzieć co i gdzie jeść <3

Gosia Brzóska
Gość
Gosia Brzóska

Aniu, jest w tym wpisie tyle rzeczy, do których chiałabym się odnieść, ale wyszedłby komentarz-książka. Przede wszystkim – cieszę się, że napisałaś o tym wyjeździe. Ja zamiast czytać o zabytkach, muzeach i atrakcjach turystycznych, wolę czytać takie wpisy jak Twój. Pewnie dlatego, że zamiast typowego zwiedzania, wolę na wakacjach wolę rozmawiać z ludźmi, podziwiać piękno, wczuć się w klimat i jeść! W Barcelonie jeszcze nie byłam, a bardzo chcę zobaczyć Katalonię. Będzie musiała na mnie poczekać do 2019 roku, bo na rok 2018 mam już sporo podróżniczych planów 🙂 Freddie może nie był zbyt przystojny, ale miał bardzo intrygujące oczy.… Czytaj więcej »

Ania
Gość
Ania

W Barcelonie nigdy nie byłam, ale planuje aie tam wybrać 😊

Z innej beczki – chciałam Ci bardzo podziękować. Od najmłodszych lat zmagań sie z choroba i latam po lekarzach. I gdy mam tego już naprawdę dość zaglądam tutaj i czytam Twoje posty. To dzięki Tobie zaczęłam praktykować wdzięczność i uświadomiłam sobie, że mam w życiu naprawdę wiele. Z obrażonej na życie nastolatki stałam się osoba dużo bardziej pozytywną. Wielkie dziękuję!
Ania

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Aż miło się zrobiło na serduszku! Ja w Barcelonie byłam jeden dzień w 2008 roku, pamiętam to bardzo dobrze, że ta jednodniowa wycieczka do słonecznej Barcelony z naszego zalanego biwaku na południu Francji była czymś cudownym! Urzekł mnie wtedy Park Guell, architektura miasta i ilość słońca na 1 cm kwadratowy 🙂 To była moja pierwsza podróż zagraniczna i obiecałam sobie tam wrócić, podróże dają mi siłę 😉

BogusiaM
Gość

Barcelona jest cudowna! Byliśmy w październiku, nocleg prze airbnb dla naszej dwójki pokój z łazienką w dzielnicy Pable Nou zapłaciliśmy niecały tysiąc złoty za 7 nocy. Było cudownie i właśnie październik polecam 25 stopni powietrze, woda 20 stopni. Więc i do zwiedzania i plażowania:)

kasia
Gość
kasia

Aniu, mój Brat mieszka w Barcelonie, od kilku lat “z doskoku”, od półtora roku bardziej na stałe. W kwietniu spędziłam u niego tydzień, razem z moim mężem i synem. Też zakochałam się w tym mieście, widzę zresztą, że chadzałaś tymi samymi szlakami co my (Badalona! <3) Ściskam gorąco. PS. Piękne zdjęcia!

mamuciadieta
Gość

W Barcelonie jeszcze mnie nie było, ale marzy mi się którejś jesieni albo zimy. Chciałam też napisać co myślę o chodzeniu bez stanika, bo trochę inaczej to postrzegam niż Ty, może wywiąże się jakaś dyskusja. Po pierwsze i najważniejsze – jak dla mnie niech każda dziewczyna chodzi w tym czym chce, nie mam zamiaru nikomu zwracać na to uwagi. Ale jeśli chodzi o to, co o tym sama myślę jak już widzę – to jest dla mnie po prostu nieestetyczne, kiedy spod koszulki zarysowują się wiszące piersi jak po latach karmienia (bo umówmy się – jeśli już ktoś tak chodzi,… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Szanuje Twoje zdanie, chociaż nie podzielam 🙂

Nihil Novi
Gość

Po prezentacji mojej koleżanki na temat Gaudiego mam wielką ochotę wybrać się kiedyś do tego niezwykłego miejsca. Ty jeszcze podsyciłaś to pragnienie. 🙂 Co do chodzenia na obcasach i to jeszcze pod górę – ucz mnie, mistrzu 😀

Patrycja Chudolińska
Gość

Carlos Ruiz Zafon rozkochal mnie w Barcelonie samymi słowami – Ty dokladasz do tego cegiełkę. Z pewnością kiedyś się tam wybiorę 😀

Pati
Gość

Barcelona Twoimi oczami wygląda naprawdę pięknie! 🙂

Karolina Gleinert
Gość

Jestem zakochana w Hiszpanii od momentu jak zaczęłam robić drzewo genealogiczne hiszpańskiej rodziny królewskiej. Barcelona to numer jeden teraz w rozmowach w Hiszpanii. Na moim blogu, można zobaczyć drzewo genealogiczne całej rodziny Bourbonów i nie tylko: https://karola-royalty.blogspot.com/ .

Ola
Gość
Ola

Może nie zauważyłam odnosnika- skąd jest czarna długa sukienka? 🙂

Previous
Jest mi jesień.
Barcelona – praktyczne informacje od zupełnie innej strony