Lubię łączyć kropki

Już imieniny Majki, która w majtki wkłada sobie niezapominajki 
UPS! To nie ten kawałek, nie te imieniny i nie ta data!

Ja mam na imię Ania i świętem mojego imienia jest 26 lipca.  Niezapominajki są śliczne, ale wolę je w ogrodzie niż w majtkach, a ten cytat nie pasuje nijak do kontekstu, ale mój mózg przypomina mi dziwne utwory w różnych momentach życia. A że mam tylko jeden ukochany zespół, to reszta bywa bardzo różnorodna.
Cóż, eklektyzm zawsze był mi bliższy niż synkretyzm. Różnorodność nie musi być sprowadzana do wspólnego mianownika.
Jeśli pogoda znowu nie pokrzyżuje mi planów, to jutro, w swoje  imieniny, odwiedzę zapierający dech w piersiach Park Güell a potem poczytam książkę na Badalonie. Tania sangria w drogiej Barcelonie brzmi jak genialny plan.
Wrócę kiedyś do tego miasta. Na chwilę, a potem na dłużej.
To trzeci raz, kiedy w moim serduszku coś “zaklikało”.
Kocham Lwów, kocham Kuala Lumpur pokochałam i Barcelonę. 
Próżno szukać u mnie szczegółowych analiz i porównań, odniesień do szeroko pojętej kultury. Zapewne jakoś na mnie wpływa i finalnie decyduje o odczuwanych przeze mnie emocjach, ale ja lubię bałagan w głowie. Chaos. Mam w nim dość specyficzny porządek.
(bardzo się cieszę, że Novecentisme nie wypaliło).
Nie wiem co zachwyca mnie w Barcelonie. Ale to jest “to”.
Kocham Polskę. Kocham jak matka kocha upośledzone dziecko. Ale pragnę też jej zdrowia.
W podróżach szukam emocji. Wrażeń. Wspomnień. 
Jeden lubi kościoły, drugi all inclusive, trzeci wycieczki po górach. Nie ma lepszych lub gorszych wyborów.
Ja lubię się zachwycać. Czasem kwiatkiem, czasem frontem kamienicy, czasem zapachem paelli unoszącym się znad pobliskiej knajpy.
W Barcelonie zachwycam się nieustannie. Nie mam ochoty odpalać snapa, telefon służy mi głównie za nawigację, aparat mógłby nie istnieć.
Sącząc powoli irracjonalnie tanią sangrię, chciałam tylko napisać, że jestem niewyobrażalnie szczęśliwa.
Tak wiem, niedawno zachęcałam do odpowiedzialnego picia alkoholu. Zachęcam nadal, chociaż cena spożywanego przeze mnie trunku w Polsce kwalifikuje mnie do najcięższej patologii. Niżej jest już tylko denaturat.
Jakiś czas temu miałam mały życiowy kryzys. Czułam się jakbym mocno wdepnęła we wciąż płynny, ale jednak zastygający już beton.
Wpadłam w rutynę, kręciłam się w życiu bez większego sensu i celu, wpadając w pułapkę “chujowo ale stabilnie”. Okej, nie było “chujowo”, ale nie było też fajerwerków. Ot, nudna, monotonna stabilizacja. Spoko, ale nie z moim charakterem, nie na etym etapie życia. Skorupka zaczęła pękać w Tajlandii. Albo chwilę przed nią, gdy zdecydowałam się bez wcześniejszego planu jednak kupić te bilety. A potem pękała mocniej i mocniej, a ja musiałam odrzucać coraz to większe kawałki tego, co wcześniej dawało mi poczucie bezpieczeństwa i budowało cały mój świat. Kawałek po kawałku. W czerwcu udało mi się to wszystko puścić i zrealizować na samej sobie to, co w cytacie stanowiącym moją małą obsesję.
“Ptak wykluwa się z jajka. Jajkiem jest świat.
Kto chce się urodzić, musi świat zniszczyć.”

Nowe, trudne, dziwne. Podoba mi się.
W tym momencie do  szczęścia starcza mi ciasny balkon z widokiem na inne ciasne balkony.  I bagietka moczona w płynnym serku camembert.
Mam bardzo dobry porządek w chaosie. Jest intuicyjny. Nieustannie przypadkowo dowiaduję się o tym, że wszystko co kocham jest ze sobą nierozerwalnie powiązane na jakimś poziomie.
Hesse i Jung są dla mnie jak drzewo i korzeń. Jajko o którym pisał Hesse jest ukochanym motywem Salvadora, którego muzeum zobaczę podczas tego pobytu. A Freddie Mercury przyznał, że Salvador Dali to także jego ulubiony malarz. Kocham łączyć kropki.
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania
Previous
Ulubione – Noblista, którym gardzili, ferrari wśród kosmetyków i krem który zjadł mi brat
Lubię łączyć kropki