Wstałam dzisiaj o 11:05. To oznacza, że sąsiedzi musieli mnie nienawidzić, bo mam zawsze taki ostateczny jak „final Call” na lotnisku budzik ustawiony na 10:30 w razie gdyby nic wcześniej mnie nie obudziło. Wyje jak syrena alarmowa! Nie słyszałam go!

Zawsze śpię jak zabita, gdy odreagowuję emocje. Próbuję od kilku dni pomóc z czymś bliskiej osobie i bardzo wyczerpuje mnie to emocjonalnie. 
Tak samo mocno jak dzisiaj, spałam kiedyś  po urodzinach Agi, mojej dobrej koleżanki. Lubię myśleć, że to wino, ale jestem niemal pewna, że to oglądanie „Leaving Neverland” sprawiło, że dziewczyny nie mogły mnie dobudzić.
(Polecam się na imprezy, oglądanie dokumentu o pedofilii, świetna zabawa tylko ze mną!). Jestem osobą, której ludzie zwierzają się z różnych okropnych rzeczy, które kiedyś ich spotkały na zasadzie „jesteś pierwszą osobą, której o tym mówię”. Czytam wszystko o przemocy wobec dzieci, bo moim największym strachem gdy z nimi pracowałam był strach o to, że kiedyś jakieś dziecko wybierze mnie na jedyną osobę której powie, że jest bite albo dręczone w inny sposób, a ja nie będę potrafiła skutecznie zareagować. Albo postąpię zgodnie z procedurami i w tym czasie stanie się coś najgorszego.

Moim największym strachem w życiu jest to, że nie będę potrafiła pomóc komuś, kogo kocham. Towarzyszy mi to od momentu, gdy jako ośmiolatka obserwowałam umierającego na raka dziadka. Czułam bezsilność i to jest najgorsze uczucie jakie potrafię sobie wyobrazić. 
Jeśli go nie rozumiesz, obejrzyj „Nocturnal animals”, film w którym niemal czułam ból głównego bohatera.

Właśnie przez sen wymyśliłam rozwiązanie sytuacji, która mnie dręczyła. Dawno nie czułam takiej ulgi! Nie umiem jej opisać, pragnę się tym podzielić!

Mam ochotę mówić ludziom wszystkie te miłe rzeczy, które o nich myślę, ale jakoś zawsze zostały niewypowiedzianymi myślami. 
A ciebie zapytam tak bardzo szczerze, nie na tym poziomie, na którym odpowiadamy „pająki”, tylko głębiej - czego najbardziej w życiu się boisz? 
#szczerze_pisząc #myśli #aniamaluje #grudzień #dzieciństwo

Wstałam dzisiaj o 11:05. To...

Tak jakoś wyszło, że co roku odwiedzam #Włochy i #Lwów🥰 
Dzisiaj omal nie kliknęłam biletów do Bari (po 139 zł w dwie strony👍🏻), bo ogromnie tęsknię za tą pizzą🍕Mamma mia! 6€ za set #pizza+#piwo, 10€ jeśli dochodzi mnóstwo talerzyków z przystawkami. No i jeszcze na koniec shot #limoncello.
I kusiła ta teleportacja, do kraju uśmiechniętych ludzi! Śpiewających podczas pracy, gotujących obłędnie dobrze i mających tak melodyjną mowę, że chcesz każdemu mówić: Ciao!👋🏻 Już widziałam, jak chodzę sobie w lekkiej jesiennej kurtce i sukience maxi po włoskich uliczkach i raz na jakiś czas sięgam po przekąskę za 2€, absolutnie niczego więcej nie potrzebując do szczęścia🥰Kiedyś poparzyłam sobie taką język, tak bardzo nie mogłam się jej doczekać! 
I chociaż „mam ochotę na pizzę, polecę do Włoch” wydaje się tekstem rzucanym raczej przez bogaczy, to zapewniam - wcale tak nie jest! Włoski #citybreak bywa tańszy niż weekend w Polsce.

Tym razem odpuściłam, zapał mi minął w momencie, gdy upiekły mi się pomidory i na nich rozlała mi się pyszna #burrata. Ale może komuś ten pomysł umili grudzień? 
Psst, po wpisaniu w Google „aniamaluje+Bari” wyskoczy fajny plan mojego wyjazdu z 2017 ;)
Psst 2! W przypiętych relacjach kod na stówkę na nocleg via Airbnb ;) ⭐️⭐️⭐️Gdybyś mógł, mogła, teleportować się teraz w dowolne miejsce na całej planecie, które byś wybrał/a? ;) #

#podróże #girlswithgluten #pizza🍕 #pizzalovers #italia #bari #włochy #podróżemałeiduże #girlswhotravel #aniamaluje

Tak jakoś wyszło, że co...

Poznałam ostatnio super sposób na produktywność! Nie pamiętam kiedy z takim zapałem realizowałam swoje zadania😀. @magdalena_komsta zdradziła mi super sposób na motywację - jeśli nie zrobię tego, co sobie założyłam, będę musiała wpłacić jakąś kwotę na organizację będąca światopoglądowo na przeciwnym biegunie co ja. Np. Ordo  Iuris.
Działa jak złoto! Nawet jak mi się nie chceeee to myślę sobie - o nie, muszę to zrobić, nie dam sobie psychicznie rady z myślą, że ich wspieram! 
Dodatkowo kupiłam sobie nagrodę w postaci biletów do Azji. Myśl o cudownym, wilgotnym powietrzu napawa mnie takim optymizmem, że aż chce się pracować!

Także jeśli masz problem z pisaniem magisterki albo czymś w tym stylu - pomyśl o metodzie Magdy, jest doskonale skuteczna!

#podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #travelgirl #czerwonasukienka #szczerze_pisząc #motywacja #reddress #palmy #karaiby #gwadelupa

Poznałam ostatnio super sposób na...

W gimnazjum rodzice nie kupili koledze zeszytu ćwiczeń, więc skserował kilka stron, by odrobić zadanie domowe. Ku mojemu zdziwieniu dostał jedynkę za „nieprzygotowanie do lekcji”. Miał zadanie!!! Nie lubiliśmy się wtedy, chyba pierwszego dnia nazwał mnie kujonem i deską, ale tak wkurzyła mnie postawa nauczycielki, że zaczęłam się z nią wykłócać o to, czy jest normalna i kolegi bronić. Odrobił to durne zadanie! Nie było jego winą, że rodzice nie zapewnili mu podstaw, a chodziłam do klasy z uczniami z okolic mocno „defaworyzowanych”, jak to się ładnie nazywa. Miałam lipę u tej nauczycielki, ale nie żałuję!

Uwielbiam tworzyć materiały o prawach ucznia. Szczególnie w takich małych mieścinach jak moje (nauczyciele są często radnymi!) władza bywa nadużywana. 
Dlatego za każdym razem, gdy pisze do mnie uczeń z prośbą o pomoc w jakiejś sytuacji, czuję się jak na tym zdjęciu z Salerno pod Neapolem!

Uwielbiam to, że nie dają się zbyć. Że pytają o to, co w statucie szkoły.
Czy statut może być niezgodny z prawem oświatowym. Gdzie zgłosić takiego nauczyciela i jak się bronić. 
Nikt nie zwraca się do mnie w wiadomościach z takim szacunkiem jak uczniowie! Podczas gdy dorosłym zdarza się napisać coś w stylu „siema, widzę ze dużo podróżujesz, znajdziesz mi loty i noclegi do 2500 do Tajlandii? odp dzisiaj”, uczniowie piszą „obejrzałam pani filmy, przeczytałam statut szkoły, ale wciąż nie wiem. Byłoby mi bardzo miło, gdyby pani podpowiedziała, ale zrozumiem jeśli nie znajdzie pani czasu”

Eksperci gadają O młodzieży, ale nie Z młodzieżą. Słabe! Ja uwielbiam tych pyskatych, tych walczących o swoje. Widzę w nich cząstkę siebie.
Proszę, nie zgubcie tego! Tego podejścia, że jak nie drzwiami, to oknem. Poczucia sprawczości i woli walki. To jest super cenne i ja Was za to uwielbiam. To są cechy ludzi, którzy sobie w życiu DADZĄ RADĘ! Wiem, że macie przez to przechlapane, ale ja jestem z Was na maksa dumna! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na każda wiadomość (dlatego nagrywam filmy dla wielu), ale każda ogromnie mnie cieszy. 
A jak bronicie rodzeństwa czy słabszych kolegów to już w ogóle szacun MAX!!! Błagam, nie zgubcie tego. Bądźcie asertywni♥️
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże

W gimnazjum rodzice nie kupili...

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy, fani masowo wysyłali mu maszynki do golenia, bo nie mogli tego zaakceptować. Z całym szacunkiem - kiepscy fani! Jak kogoś kochasz i szanujesz, to pozwalasz mu się rozwijać, zmieniać, być sobą. Całe szczęście, że to nie był typek, który robi coś by się przypodobać innym! Moje automatyczne skojarzenie to biała koszulka „żonobijka”, jeansy i ten wąs. Opcjonalnie - żółta kurtka. Iconic!

Dzisiaj, tylko 28 lat temu umarł Freddie Mercury, ale nie legenda. Powiedzieć, że uwielbiam gościa to mało. Jego portret to jedyny święty obrazek jaki mam w domu. Towarzyszył mi w wielu momentach życia. To „Don’t stop me now” (i’m having such a good time, I’m having a ball) lądowało na moich słuchawkach gdy koleżanki z roku prześcigały się w licytacji jak bardzo która nie umie na egzamin, a ja nie chciałam tego słuchać i przejmować ich nastroju. Podniosłe momenty? „we are the champions”. Sytuacja, w której pomogli mi przyjaciele? „Friends will be friends”. Nawet tak sobie ustaliłam kiedyś playlistę dk biegania, żeby w momencie kryzysu słyszeć walkę podmiotu lirycznego w „Bohemian Rhapsody”. Serio! 
Robiąc kiedyś  to zdjęcie miałam super dzień. Czułam się świetnie, wcześniej wszystko mi fajnie powychodziło, czułam się na maksa odprężona i zrelaksowana i dokładnie pamiętam, że krzątałam się po mieszkaniu nucąc „It’s a kind of magic”.
Dzięki Freddie za wszystko, co wniosłeś do mojego życia!
#freddiemercury #rocznica #aniamaluje #blogerka #relaks #chill #monstera #niedziela #rocznica

Gdy Freddie Mercury zapuścił wąsy,...

Masz piosenkę, która wywołuje na Twoim ciele ciary? Ale takie serio? U mnie to jest „Walking in Memphis” w wykonaniu Cher. Nigdy nie byłam w Memphis, ale słyszę jej głos jak to śpiewa, gdy widzę to randomowe zdjęcie z Sycylii. 
Gdybym miała wybrać ulubiony kobiecy głos - Cher wygrała wszystko. Z męskich do tego stanu doprowadza mnie Freddie Mercury.

Czeka mnie jutro kilka godzin w pociągu, podsyłajcie swoje tytuły piosenek wywołujących dreszcze, bo robię sobie taką „power playlistę” - zamierzam w tym pociągu napisać coś dłuższego i potrzebuję nowych bodźców!

Więc... czyj głos wywołuje w Tobie dreszcze? Poproszę tytuły!
#podróże #podróżemałeiduże #sycylia #sicily #katania #aniapodróżuje #wakacje #blogerka #włochy #italia #italy🇮🇹 #italy

Masz piosenkę, która wywołuje na...

Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Pozwól innym żyć tak, jak chcą

    Posiłkując się dość słabą reklamą (to małe coś wysoko obok piramid, to miał być motocyklista), opowiem o zdarzeniu, które sprowokowało mnie do napisania tej notki. Kilka dni temu koleżanka wrzuciła na prywatnego fejsa zdjęcie z wakacji w Egipcie. Przed hotelowym basenem, uśmiechnięta z równie uśmiechniętym chłopakiem. I rozpętała się wojna.

    Oczywiście jak to w XXI wieku, wojna była na komentarze. Jakiś niezbyt lubiany kolega z jej studiów skrytykował, że leżenie przy hotelowym basenie to nie wakacje, bo wakacje POWINNO się spędzać aktywnie. Na to ona odpisała, że aktywny miała cała rok, a czasami ma ochotę popluskać się w ciepłej wodzie, mieć gwarancję dobrej pogody i takie tam bajery…

     Potem odezwał się patriota – wakacje tylko nad polskim morzem, albo polskimi górami, albo Mazury (oh, jak polsko:)). Napychanie kieszeni tym zagranicznym to podobno zbrodnia. A potem jeszcze odezwał się autostopowicz, że wakacje z biurem podróży to obciach i konsumpcjonizm. Jakieś pierdoły o książce No Logo Naomi Klein, kilka słów o wakacjach wyłącznie z plecakiem, na spontanie i pod chmurką.


Kumulacja, pod niewinnym zdjęciem.

Całkowicie szanuję opinie tych osób. Mają do nich święte prawo, mają prawo spędzać czas jak tylko lubią. To super, że jeden realizuje się na wakacjach autostopem (podziwiam), drugi jest zagorzałym patriotą (szkoda, że wszystkie ubrania na profilowym były marek raczej definitywnie zagranicznych ;-))).

   Ale hej! Dlaczego w XXI wieku wciąż są ludzie, którzy cierpią na tak zwane problemy Pierwszego Świata i decydują o tym, jak ktoś POWINIEN spędzać wakacje? Niech każdy spędza je jak chce. Jedni lubią chodzić po górach, inni leżeć plackiem na plaży. Czy polskiej, czy zagranicznej, czy na leżaku z drinkiem z palemką – to nie ma znaczenia. Porównywanie tych sposobów spędzania lata jest jak porównywanie jabłka z ogórkiem. Nie ma sensu.

Nie oceniam oceniających.Chciałabym dożyć czasów,kiedy każdy będzie mógł żyć po swojemu. W końcu wakacje w Egipcie nikogo nie krzywdzą…




Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

71
Dodaj komentarz

avatar
43 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeDorotaLuszka CiechackaAlenaAnonimowy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Itysia
Gość

A ja głupia, marnuje swoje wakacje na jakieś durne ósemki 😀 Internet uczy asertywności. Zawsze bałam się oceniania przez innych, a teraz wiem, że tak czy siak zawsze będą mnie oceniać i to nie ja mam problem, tylko oni 😛

Fannaberie
Gość

Dokładnie. Też staram się stosować zasadę, żeby nie krytykować czegoś, jeśli nie wyrządza to nikomu i niczemu krzywdy!

Camillie Eve
Gość

Dziwne, że trafił się jeszcze taki "dusigrosz", dla którego wydanie kasy na wakacje za granicą to wielka strata kasy 😉 A z tekstem się zgadzam w 100%

Wilczyca (S.M)
Gość

Ci co tak hejtują, najczęściej mają baaaaardzo niską samoocenę. Miałam dość duży kontakt z takimi niemiłymi ludźmi i zawsze byli zakompleksieni. Próbowali podnieść sobie samoocenę, komentowaniem, ale najczęściej to widać. Strzelam, że większość tych co wyśmiewało wakacje w Egipcie, marzyło o tym, ale nie mogło pojechać.
Sońka

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podobnież i ci, co tak intensywnie uprawiają autoprezentację na fejsbuku i innych ryjoksiążkach, często nie grzeszą stabilnym poczuciem własnej wartości.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jestem akurat osobą,która zainspirowała ten tekst i gwarantuje, że nie uprawiam intensywnej autoprezentacji. A nawet jeśli,to ocenianie mnie na tej podstawie jest żenujące i na poziomie gimbazy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zgadzam się z powyższym komentarzem – równie dobrze za 'intensywną autoprezentację' można uznać cokolwiek co się wrzuci do internetu – nie wiem skąd u ludzi taka paranoja – nikt nikomu nie każe komentować cudzych zdjęć i linków ani od razu wystawiać ludziom na tej podstawie opinii – poza hardkorowymi wyjątkami fb, blog czy choćby nasz wygląd to tylko część nas a dla niektórych niestety cudowną prezentacją siebie są hejty 😛 osobiście lubię oglądać zdjęcia znajomych z wakacji szczególnie jak nie byłam w dany miejscu – mogę zapytać jak tam jest i może samemu pojechać kiedyś… btw 'no logo' to świetna… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Niepotrzebnie potraktowałaś moją uwagę personalnie. Ot, taka mała generalizacja na podstawie dotychczasowych obserwacji internetowych poczynań znanych mi osób. Możliwe, że niezbyt zgrabnie to ubrałam w słowa. Nie znam Cię, nie widziałam nawet Twojego profilu i nie podejmuję się oceny Twojej osobowości :). Tak samo wystrzegałabym się oskarżeń o zazdrość pod adresem osób komentujących Twoje zdjęcie.
"Dla niektórych niestety cudowną prezentacją siebie są hejty :P" – owszem, to też forma autoprezentacji :).

Alchemia Kobiecości
Gość

Coś mi się wydaje, że wszystkie takie komentarze są podszyte zwykłą zazdrością.
Za ładnie się uśmiechała, za wysokie piramidy, zbyt niebieska woda w basenie, za piękne słońce na niebie.
Komuś zmroziło dupę nad polskim morzem i musiał odreagować na fejsie :/

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

o tak dobre podsumowanie. Ja z Małżonem jesteśmy całkowitymi przeciwnościami. On pojechałby do Tajlandii siedzieć w basenie czytając książkę a ja za to z plecakiem przemaszerowałabym okoliczne świątynie, tereny itp. Najlepiej jeszcze by było spać w śpiworze, w jakimś lesie i polować z kuszy na jakieś zwierze( ale to akurat nie w tajlandii:P) wg mnie on ma prawo do swoich poglądów a ja do swoich. Nie rozumiem przeżywania życia za kogoś BO TAK.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zdradz mi sekret jak to godzicie bo ja jestem milosniczka spedzanis czasu dokładnie jak Ty i juz drugi raz rozstalam sie z kims bo "bezsensu lubimy inne rzeczy to tak czy siak nam sie nie uda "

Dzika Wózkowa
Gość

Ja również jestem z mężczyzną, który jest moim zupełnym przeciwieństwem. Najważniejsza jest sama chęć go pogodzenia swoim różnych potrzeb, bo kiedy jest chęć to bez problemu da się wymyślić rozwiązanie które satysfakcjonuje obie strony.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

farizah, żeby gdziekolwiek się ruszyć za granicę, to trzeba przynajmniej znać kilka podstawowych słów po angielsku, lub w innym międzynarodowym języku, no i trzeba mieć kasę na podróże, a u ciebie i z jednym i z drugim krucho, ty nie myśl o zagranicznych wojażach, tylko wracaj do szkoły, bo po podstawówce za dużo nie wskórasz

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anonimowy z 00.36

Nie znam Farizah, ale radzę Ci zastanawiać się nad słowami, bo one dobitnie świadczą tylko o TOBIE. Na pewno nie o Niej.

Widać doskonale, że żal ściska Ci dupę z jakiegoś powodu na punkcie tej kobiety… Typuję, że zazdrościsz jej umięjętności wykonywania pięknych makijaży, bycia w związku etc. Jak coś do Niej masz, to czemu nie powiesz Jej wprost, twarzą w twarz? Podpisz się, powiedz kim jesteś, przecież tak Ci zależy, żeby wiedziała co o Niej myślisz.
Każdy jest mocny w słowach anonimowo. Zapewniam Cię jednak, że anonimowość w Internecie jest złudna…
Pozdrawiam, Gosia

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

O prosze ktoś tu wie więcej o mnie niż ja sama:) Nie chcę cię obrażać anonimie bo wyjątkowo mam dobry dzień dzisiaj…
Fakt po podstawówce dużo się nie da zrobić, dobrze że mam ją za sobą oraz inne szkoły, kursy i doszkalania.
O mój język także się nie martw radzę sobie ale bardzo mi miło że tracisz swój czas żeby się moim wykształceniem przejmować!

Do Anonimowy z 20:54: da się:) zwykle jakoś to dzielimy, jak z resztą całe życie obecnie:) Kompromis tutaj dużo działa:)

Dzika Wózkowa o właśnie:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ale jak dojść do kompromisu z kimś takim? Czy on pójdzie chętnie z Tobą zwiedzać, biegać tu i tam, (biorąc za przykład tę Tajlandię spróbować jazdy na słoniu, obejrzeć sztukę przedstawianą przez mężczyzn przebranych za kobiety, próbować wszelakich dań a nie tylko fastfoodów… itp.).Kocham mojego chłopaka, ale trochę irytuje mnie, że boi się, że się przewróci jak biorę go na łyżwy albo nie chce próbować jeździć na nartach czy konno. Ja czuję się z kolei jakbym na serio gniła jeżeli nie mam aktywności i nowych bodźców… Nie wiem czy da się to pogodzić i zaczynam się martwić o przyszłość, szczególnie… Czytaj więcej »

Farizah (Kobieta z Filiżanką kawy...)
Gość

wiesz on musi też chcieć. Wszystko trzeba zaczynać małymi kroczkami np pól godzinne łyżwy a potem pol godziny to co on lubi i tak ze wszystkim:) Tylko ważne jest zeby obie strony sie starały

BlingAlley
Gość

Nie lubię ludzi wyznających "jedyną słuszną prawdę o życiu", którzy uważają, że tylko ich styl życia jest słuszny i najchętniej zmusiliby innych do życia tak jak oni kompletnie nie uwzględniając czyiś preferencji.

Szczypta Magii
Gość

Jestem jak najbardziej za tym, aby kazdy spędzał swój wolny czas tak jak ma na to ochotę. I nikomu nic do tego. Jak ktos chce to niech jeździ nad nasze morze lub cudze morze, na mazury w góry czy nad ocean. Ja jadąc gdzies na wakacje myslę o tym, aby cos jeszcze zobaczyć, zwiedzic poznać kulturę, ale jak ktoś chce leżeć na plaży to czemuż by nie. Przecież na ten jedyny wyjazd haruje się przecież cały rok 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz rację… masakra. Wszędzie zazdrość i każdy ma ochotę wsadzić swoje 3 grosze, a bo tak, a bo co, ah niech ma!, a co się stanie, ah ugnoję!, dobrze im tak, ha! okażę się taki fajny i cool. Pierdziele.

Tacy są ludzie, niestety. Myślę, że ludzie stają się *powoli coraz bardziej tolerancyjni ale polaczkowatego talentu do czepiania i marudzenia to wątpię czy da się wytępić. 🙂

Anita Daniel
Gość

Super post- krótki, zwięzły i na temat. Niby wiem, że nie powinnam, a jednak zdarza mi się komuś coś narzucać ehhh szczególnie jeśli chodzi o dietę i można by to podciągnąć pod "ja się tylko martwię" ale nie mogę znieść widoku osoby, która cierpi i choruje, a tak tragicznie się odżywia 🙁

Anna Ewelina Wilczyńska
Gość

Szok. W życiu nie słyszałam o takiej historii.

na ostatni guzik
Gość

Pozdrów koleżankę, mam nadzieję że w Egipcie wypoczęła 🙂
Wydaje mi się ze przemawia przez tych ludzi czysta zazdrość.Ciekawe czy Ci znajomi mając do wyboru Egipt i Polskie morze wybraliby to drugie, wątpię w to.
Gdybym ja przejmował się tym co powie nielubiany kolega, ciocia która odzywa sie raz na pół roku, sąsiadka która komentuje każdy mój krok popadłbym w paranoje!
Żyjmy i dajmy żyć 🙂

Aniu, wpadłem na Twojego bloga równo rok temu. Pamietam ze szukałem czegoś inteligentnego do poczytania, aż koleżanka podlinkowała Twój blog. Jesteś genialna, ostatnio wysłałem znajomej link do bloga i powiedziała ze zostaje na dłuzej.
Pozdrawiam 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wypoczęłam 🙂

na ostatni guzik
Gość

Bardzoo się cieszę z tego 🙂

Edytka
Gość

Ja w sumie dzięki Tobie też staram się coraz mniej narzucać innym swoje zdanie. Z obcymi/niezbyt bliskimi nie mam problemu, ale bliscy… Ah, całe życie będę się tego uczyć 😉 Mimo to komentarze na temat czyjegoś sposobu zarabiania/wydawania pieniędzy są u mnie mega rzadkie. Nie moja sprawa. I Nie innych sprawą jest, co ja robię z kasą. Brr. Nie wiem też, dlaczego tyle osób jeszcze nie nauczyło się, że jeśli czegoś komuś zazdrościmy, to najczęściej sami mamy szansę to zdobyć. A skoro nie zazdrościmy, a tym czymś ten ktoś nikogo nie krzywdzi, to po co gadać, analizować? Przecież nigdzie nie… Czytaj więcej »

Kangarooo
Gość

Dla mnie ten motocyklista wygląda jakby był czarownicą na motorze. Gdybym ja zobaczyła takie zdjęcie to po pierwsze nie pomyślałabym, że ta dziewczyna jest taka leniwa itd, przecież to tylko jedno zdjęcie! skąd mam wiedzieć co robi całe wakacje, albo tak jak piszesz cały rok. Pewnie gdybym z nią rozmawiała i powiedziałaby mi, że w Egipcie leżała nad basenem i nie widziała sfinksa, piramid i takich tam to bym się bardzo zdziwiła i raczej nie potrafiła jej zrozumieć. Ale czy bym ją skrytykowała? Po co? To nic nie wnosi przecież.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Widziałam i sfinksa i piramidy i wiele innych uroczych miejsc 🙂

Kangarooo
Gość

no to ja nie wiem o co im chodzi!

Marigold Girl
Gość

Po przeczytaniu Twojego posta chciałam zakrzyknąć: otóż to!
Historia bardzo zgrabnie opowiedziana, aż się uśmiechałam jak wymieniałaś i opisywałaś kolejnych uczestników dyskusji 🙂 Wiadomo, że mogą wypowiedzieć swoje zdanie, ale nie muszą od razu atakować koleżanki i negować jej obrazu fajnych wakacji.
A co do tego, że chciałabyś dożyć czasów, w których każdy może żyć tak jak chce, to myślę, że już ich dożyłaś 🙂 Kwestia tego, że jeszcze nie każdy akceptuje, że inni mogą żyć jak chcą i czasem wywołuje to niepotrzebne komentarze, które mogą wywołać mało konstruktywne dyskusje 🙂
Pozdrawiam

Justinee
Gość
Justinee

Takie dyskusje pod zdjęciami są dla mnie żałosne. Najlepiej siedzieć przed komputerem i wylewać swoje frustracje i żale na innych niż ruszyć się i coś zrobić ze swoim życiem, takie jest moje zdanie 🙂 Dziękuję za notkę, bo temat ważny i bardzo powszechny!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najbardziej jednak boli kiedy własna rodzica staje się tym który krytykuje i wie najlepiej co jest potrzebne do szczęścia danej osobie.. :/

Paperdise
Gość

Powiedzenie, że jak wakacje to tylko w Polsce jest największą głupotą. Co z poznawaniem innych kultur, języków, obyczajów? Takiej opinii nigdy nie zrozumiem.

Seldirima
Gość

Może ktoś pracuje właśnie za granicą i "egzotyki" ma po dziurki w nosie 😉 Starajmy się zrozumieć…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Seldirima :))

Ale
Gość

Kurcze, ja kompletnie nie rozumiem dlaczego niektórzy chcą tracić energię i zapewne trochę nerwów na wdawanie się w bezprzedmiotowe dyskusje. Nie chce oceniać, ale wydaje mi się, że to taka podświadoma postawa obronna podyktowana ukrytymi kompleksami i chęć poczucia się lepszym, ciekawszym, bardziej alternatywnym albo po prostu zwykłe zarozumialstwo. Sama lubię spędzać wakacje nad morzem, leniuchując i pijąc hektolitry cydru, jednocześnie szanuję ludzi,którzy relaksują się chodząc z plecakiem po górach i z przyjemnością przeglądam wstawiane przez nich zdjęcia. Oj , też cierpliwie czekam aż świat stanie się wolny od wszechobecnego bólu dupy :).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jakim szczęśliwym krajem jesteśmy że mamy tylko takie problemy jak gdzie kto spędził wakacje:-) Obyśmy mieli tylko takie problemy: jak spędzić wakacje, gdzie spędzić wakacje itd. Życzę tego wszystkim, i sobie też:-)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Nie pocieszałabym się w ten sposób. Mamy dużo poważniejsze problemy, tylko nie każdy je dostrzega z perspektywy swojego ego.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wlasnie dlatego nie bawie sie w zadne fesjbuki i inne slitasne social media. To jest zenada i strata czasu. Haha przypomina mi to pewna anegdote z lo.Przerwa jem kanapke…nagle podchodzi do mnie pewna dziewczyna, bardzo zbulwersowana i krzyczy "co ty robisz?!" Eeee. Zonk. Odpowiadam. Jem kanapke…..(z wielkim szokiem i konsternacja, bo co ja takiego zlego niby robie) "w piatek?! Z szynka?!"takze tego Do nieba nie pojde juz. Wywiazala sie krotka rozmowa na temat boga i kosciolka i niestety kolezanka niecierpiala mnie do konca lo. #miesozercy #bezboznicy Tak policja obywatelska, milicja moralnosci oraz troskliwI znajomi czaja sie w pl na kazdym… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

hahahahaha no nie wierze w te historie 😀 kwintesencja wszystkiego 🙂 sama pamiętam jak w któryś piątek po zajęciach powiedziałam koleżance że umieram z głodu i ide do Mcdonalda (bo najbliżej i najszybciej :)), poszła ze mną. Jej wina i wielkie zdziwione a może nawet nieco zażenowane oczy mówiły, iż nie dowierza, że naprawde zamierzam skonsumować coś mięsnego w ten bozy dzień (bardziej boski niż inne ??)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

mina* nie wina 🙂

Damian
Gość

Szkoda czasu na takich ludzi. Kiedyś publikowałem na facebooku zdjęcia z wszystkich moich wyjazdów i liczyłem na… w sumie nawet nie wiem na co. Od dłuższego czasu fb używam tylko do kontaktów ze znajomymi i aby dowiedzieć się czy zajęcia nie są odwołane – tyle. Zdjęcia to sobie zostawiam na kompie lub w albumie, siadam ze swoją dziewczyną, pijemy herbatkę i wspominamy jak fajnie spędziliśmy wakacje. Ludźmi nie warto się przejmować – takie hejtowanie to zwykła próba podbudowania swojego ego. Nie przejmuj się tym wszystkim i przejdź obok tego wszystkiego obojętnie, bo jak zaczniesz się tym martwić to skończysz tak… Czytaj więcej »

Artinowy Świat
Gość

Mam tylko nadzieję, że dziewczyna która wstawiła to zdjęcie ma na tyle pewności siebie, że olała wszystkie komentarze i nadal jest tak samo zadowolona ze swoich wakacji jak była wcześniej 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

debile, czy co, przez trzy lata z rzędu wędrowałam po górach, pływałam jachtem, aż obdarłam paluchy do krwi( obite kolana, obiady w czasie sztormu itp., to już inna rzeczywistość) a w tym roku poleżę właśnie z dupą do góry przy basenie i generalnie wlai mnie to, co powiedza o mnie inni

Kinga Kornacka
Gość

Chyba nawet przedwczoraj czytałam podobny post o tego typu ludziach na innym blogu. I doszłam do wniosku, iż bardzo cieszę się, że nie mam takich wsród swoich najbliższych znajomych. Teraz na szczęście mogę tą konkluzję potwierdzić, bo dalej nie zauważam takich przypadków. Choć może to już kwestia przyzwyczajenia i tego, że postanowiłam postawić na swoim, a nie kierować się wyznacznikami innych 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Tyle, że – z tego co zrozumiałam z tekstu – komentatorzy to nie bliscy znajomi, a ledwie koledzy i do tego niektórzy niezbyt lubiani. W takim układzie warto przemyśleć, czy na pewno warto dobrowolnie wystawiać się na żer ludziom, którzy niekoniecznie są nam życzliwi.

Itysia
Gość

Właśnie do mnie dotarło, że najpierw trzeba sobie pozwolić żyć jak się chce. Ot, filozoficzny piątek 😛

Wyspa Ewci
Gość

Przecież we Egipcie w wakacje jest tylu polaków, że śmiało można uznać to państwo za 17 województwo Polski w tym czasie 😉 No i problem wakacji u siebie rozwiązany 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ta dyskusja pod zdjęciem to po prostu śmiech na sali, serio 😉 Skąd w ogóle ktoś mógł wiedzieć, krytykując wakacje w Egipcie/leniuchowanie/wakacje z biurem podróży, że ta osoba nie była wcześniej na autostopowej wycieczce/górskim rajdzie w POLSKICH Bieszczadach? Rozumiem, że jest wiele ludzi, którzy na fejsbuku dokumentują każdy swój krok, ale jednak nie każdy to robi ^^ Sama w te wakacje byłam zarówno kilka dni na rajdzie górskim po Tatrach a potem tydzień we Włoszech i los sprawił, że akurat fotografia ze słonecznej Italii wylądowała na profilu, a z Tatr nic godnego uwagi (w sensie zdjęć) nie przywiozłam 🙂 I… Czytaj więcej »

Esperanza
Gość

Nie bez przyczyny powstało powiedzenie "o gustach się nie dyskutuje". Każdy z nas jest inny i każdy ma prawo lubić, co tylko chce. Szkoda tylko, że czasami środowisko, w jakim żyjemy ogranicza nas. Ja, na przykład, zbytnio przejmuję się cudzymi opiniami i choć wielokrotnie chciałam to zmienić i się przełamać, jakoś nie potrafię. Może masz jakieś rady?
P.S. Bardzo lubię Twojego bloga i często tu bywam, choć to dopiero mój pierwszy komentarz 😉

gorzkakokoszka
Gość

Żal nawet komentować te komentarze (całą sytuację). Każdy spędza wakacje jak chce i tyle w temacie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Wielu nie wegetarian (znajomych) jeszcze nie zrozumialo, ze kazdy ma prawo zyc jak chce… Szkoda, bo szczycą się jacy to są "tolerancyjni" (teraz jest moda na to slowo i jest ono wg mnie naduzywane).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Właśnie. Po co tak ludzi mamić jaki to jestem wspaniale tolerancyjny, szanujacy. Tolerancja to pułapka, w rzeczywistości… nie da się być 100% tolerancyjnym i dla wszystkich. Wpasować się w schemat tolerancyjności. Część osób tylko udaje, że jest, bo takie jest oczekiwanie społeczeństwa i na zewnątrz trzeba się pokazać z tej dobrej strony, a prywatnie i tak odczuwa pogardę.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja np. jestem średnio tolerancyjna i nie ukrywam tego (Oczywiście jeśli ktoś mnie zapyta) i najbardziej jadą po mnie osoby, które uważają, że są super tolerancyjne. To czemu nie tolerują mojej odmienności? Nie rozumiem tego. Moim zdaniem, to właśnie takie super tolerancyjne osoby często wykazują brak tolerancji.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mnie też czasami samolubnie zdarza się takie coś pomyśleć, ale nigdy nie piszę i nie mówię tego nikomu, bo po co? Zachowuję to dla siebie i tyle. Nawet jeśli ja czegoś nie rozumiem i nie popieram, to nie mieszkam się w dyskusje, zwłaszcza na fb.

padusia
Gość

Tak to w życiu już bywa. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wie lepiej. Trzeba tylko go nie słuchać i robić swoje! 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A jeśli rzeczywiście wie lepiej ;)?

Karolina
Gość

Ale bezsensu. Ludzie naprawde nie mają co robić i czego się czepiać.

Marysia
Gość

Podpisuję się rękoma i nogami!

paranoJa
Gość

Ja jestem z tych, co uważają, że o gustach jak najbardziej się dyskutuje. Trzeba jednak wiedzieć, jak to zrobić. Zamiast pisać pod takim zdjęciem: "LOOOOL, to są dla Ciebie wakacje?! hahaha, seriously?! co Ty wiesz!", to może warto: "na pewno fajnie Ci tam w takim ciepełku, ale jeśli masz chęć na alternatywne spędzenie wakacji, to wal do mnie, od lat organizuję sobie wakacje bez pośrednictwa biura podróży, wychodzi taniej i ciekawiej, mogę sprzedać kilka hintów". 😉 tak niewiele, a tak wiele.

Panna Licho
Gość

Ludzie uwielbiają myśleć, że ich zdanie jest najważniejsze i Jedyne Słuszne, a inni się mylą. Ja zawsze stwierdzam, że nie mój cyrk i nie moje małpy (jeśli dzieje się coś naprawdę głupiego…) i po prostu zapominam o sprawie.

Ale sytuacja opisana przez Ciebie przerosła moje wyobrażenia O_o

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Moja jest tylko racja, i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!" 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

O "No logo". Nie znasz tej książki? Koniecznie nadrób tę zaległość.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dlaczego w XXI wieku są? To zazdrość, ona się nie ulatnia wraz z nastaniem nowego wieku 🙂 taka ludzka przypadłość, choćby tydzien temu wrócił z wakacji w Turcji, to musi sobie poużywac pod zdjeciem ze słonecznej Kalifornii, tam też chciałby być i zamieśćić podobne zdjęcie, jaki to jest w tym momencie szczęśliwy. Tak to już jest ze zdjęciami, uczucia których sa nośnikiem, żyją tu i teraz i nieraz porażają zazdrością. Ludzie nie lubią szczęśliwych 🙂 obnoszących się ze swoim szczęściem.
Niki

Karolina W
Gość

Moim zdaniem każdy POWINIEN robić to co uważa za słuszne, to co czuje i to co lubi (oczywiście w granicach prawa i zdrowego rozsądku). Unikam ludzi, którzy mówią co się powinno, bo oni tak chcą, lubią, uważają. To właśnie czyni nas ludzi pięknymi – każdy lubi coś innego i każdemu coś innego się podoba 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz całkowitą rację. Zawsze jak gdzieś wyjeżdżam, to po powrocie sporo osób mówi: NIE WIDAĆ, BO NIE JESTEŚ OPALONA. Mam wręcz alergię na ten tekst. Nienawidzę się opalać, a nawet jeśli już, to żeby był widoczny efekt, to musiałabym leżeć tydzień plackiem, żeby coś było widać. Zresztą, po co ja się tłumaczę. Nie chcę, to się nie opalam… Ostatnio usłyszałam, że przecież idę na wesele, to MUSZĘ być opalona, bo jak to tak biała? To samo z tekstem: NIE JEST CI GORĄCO? Żyłka mi na czole wyskakuje, jak to słyszę. Bardzo często jest mi zimno. Gdyby było mi gorąco, to… Czytaj więcej »

Alena
Gość

Jak mnie ktos spyta gdzie lubie spedzac wakacje to odpowiem, ale zeby sie klocic pod zdjeciami znajomych to raczej niezbyt.
Dobrze, ze nie lubie facebooka i wiele glupot moje oczy omija.

Luszka Ciechacka
Gość

Świetny blog, odkryłam go dziś i od dziś dołączam do grona stałych czytelniczek 🙂 Ja przez całe życie walczę z typami, którzy chcieliby, abym żyła, jadła, odziewała się najlepiej wyłącznie według ich widzimisię… Co ciekawe, jestem osobą z głęboką wadą słuchu, akceptuję siebie jaką jestem, nie mam w zwyczaju użalać się nad sobą, w swej niepełnosprawności widzę też atuty, ale doprawdy irytują mnie ludzie, których razi to, że nie czuję się"upośledzona" i mówią mi "lepiej rób jak ci radzę, bo ty nie słyszysz i nie znasz życia". To naprawdę wkurza, tym bardziej, że skończyłam studia, nie jestem jakimś przygłupem.

Dorota
Gość

Takich przykładów jest mnóstwo i są one chociażby w mediach. Ostatnio – protesty w Gdańsku przed występem zespołu Behemot. Idziesz na koncert, więc jesteś złym człowiekiem w oczach protestujących. Co ich to obchodzi, zapytamy? Ano, czują się odpowiedzialni za Twoją duszę, która nie zostanie zbawiona, bo koncert to czczenie szatana itd. Z jednej strony – o jak miło, robią to w dobrej wierze! A z drugiej – co ich to obchodzi, to moja dusza. No i właśnie, powinno obchodzić czy nie? Wiem, że w ludziach komentujących zdjęcia na fejsbuku nie znajdziemy dobrej wiary (choć, może jest? tylko zamiast miłym słowem,… Czytaj więcej »

Previous
Czego najbardziej się boję…
Pozwól innym żyć tak, jak chcą