Czasami czuję się jak te małe tarty -wczorajsza. Nie zawsze dzień układa się jakbym chciała. Bez powodu czuję się rozmemłana. A wiem, że jestem człowiekim zadaniowym i niektóre rzeczy muszę jak zadania traktować. Kolega mi się kiedyś żalił, że jego żona potwornie narzeka na to, że nie kupuje jej spontanicznie kwiatów i w ogóle rzadko ją zaskakuje. A kolega z tych, co to nawet zakup plecaka poprzedzają researchem i czytaniem analiz... Więc wpisałam mu te kwiaty w losowych miejscach w kalendarzu. Żona zadowolona, on pamięta o tej zupełnie niespontanicznej spontaniczności, wszystko się zgadza.
Teraz ja wpisałam sobie takie zadanie, by codziennie zrobić jedną rzecz DLA SIEBIE. Taki #selfcare, codziennie minimum jedna rzecz dla mnie. Jutro idę na rzęsy, dzisiaj to było snucie się po domu w pidżamie do piętnastej i przepyszne leniwe śniadanie. Czasem to coś dużego, czasem nie, ale zdecydowanie zbyt często jestem dla wszystkich pomocna i troskliwa, a zapominam o sobie. A Ty? Udało ci się dzisiaj zrobić coś dla siebie? •*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•*•
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis 
#aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #różowaśroda #thinkpink #discoverunder50k #aniamaluje

Czasami czuję się jak te...

Czy jest coś co wygląda bardziej idiotycznie niż influencerka robiąca sobie zdjęcia? Z jednej strony sama się z tego śmieję, z drugiej - jak nie zrobię zdjęcia jedzenia, to nie stworzę tekstu o tym, gdzie najlepiej zjeść w danym mieście. Jakbym nie robiła sobie zdjęć w Kijowie czy na Korfu, nie mogłabym stworzyć sensownego wpisu o tym, co tam zobaczyć i jak nie przepłacić ;). Prawdą jednak jest, że 100 prób uchwycenia jakiegoś kadru wygląda komicznie🙈
Ja obecnie dzięki współpracy z @canonpolska testuję ich nowe maleństwo - zoemini S. Aparat natychmiastowy, który od razu drukuje zdjęcia, ale też pozwala je zapisać na karcie albo wydrukować jakieś zdjęcie wprost z Twojego telefonu.
Na razie jestem na początku swojej zabawy i więcej powiedzieć nie mogę (poza tym, że jest mały i śliczny), ale Ty możesz zgarnąć taki sam w konkursie, który właśnie wystartował na profilu @canonpolska - wystarczy opublikować zdjęcie i oznaczyć je odpowiednimi hashtagami😊. Będę szczęśliwa, jak trafi do kogoś z moich obserwatorów :) #CanonPolska #ZachowajChwile #CanonZoemini #ZoeminiS #LiveAndCreate  #kropki #groszki #sukienka #aniamaluje #summeroutfits #ootd #lookdojour #polkadots #summer #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Czy jest coś co wygląda...

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉 - dlatego na większości zdjęć jestem po prostu uśmiechnięta, tak zwyczajnie. Mój nieszczery uśmiech z zębami wyglada jak uśmiech pana Harolda ze stockowych zdjęć. Równie dobrze można sobie wyobrazić, że poza kadrem porywacz trzyma wymierzony pistolet i każe mi się uśmiechać do zdjęcia, by pokazać rodzinie, że jestem cała i można wpłacić za mnie okup🤪
Dlatego zamiast zdjęcia z balonami i wesołym 4️⃣0️⃣🎉, wrzucam zdjęcie z zeszłego roku, kiedy było mi naprawdę przesuper i szczerze szczerzyłam na wszystko, bo miałam cudowny dzień😊
Nie planowałam konkursu na 40 tysięcy followersów, ale zgodnie z Waszą wolą - zapraszam!🎉 Nie wiem, czy 40 000 to dużo, czy niedużo. Zależy od kontekstu.
👉🏻 aby policzyć od 1 do 40 000 po angielsku, potrzeba 11 godzin.
👉🏻 40 000 znaków to arkusz wydawniczy
👉🏻albo liczba mieszkańców Szczecinka 👉🏻 40 000 ludzi to też liczba osób, które umierają rocznie w Polsce przez smog☹️ 40 tysięcy to bywa dużo, bardzo dużo i za dużo. W porównaniu do wielkich insta kont to pewnie malutko, ale liczy się jakość. 
I dlatego chcę Wam symbolicznie podziękować za obecność. Za czytanie tego, co piszę, dawanie lajków, komentowanie, czasami polemikę (z której sama wiele się uczę, jesteście świadkami tego, jak dojrzewają moje poglądy!) a czasami złośliwość i wbijanie szpilki, dzięki czemu wiem, że przez 12 lat działalności w sieci nabyłam na to całkowitą odporność 😉. Nie adresuję zabawy do osób, które są pazerne na nagrody, tylko do tych, którzy serio lubią tu ze mną spędzać czas. Jeśli chcesz wygrać bon/kartę podarunkową o wartości  200 zł do wybranego przez Ciebie sklepu na terenie Polski,zadanie jest proste:
🎉 wstaw na publiczne instastories w dowolnej formie informację o tym, dlaczego warto mnie śledzić na instagramie i oznacz @aniamaluje #aniamalujecelebruje
Tylko tak będę mogła zobaczyć wszystkie stories. Powinny być dostępne 24h, każda wyświetlona zobowiązuję się zaserduszkować, byś miał pewność, że ją widziałam😊
I tyle! Możesz wstawić link do tekstu, który cię zainspirował; wypisać co mój profil zmienił w twoim życiu, wstawić zdjęcie czegoś upichconego z mojego przepisu. ciąg dalszy w komentarzu👇🏻

🎈Nie umiem szczerzyć się nieszczerze😉...

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna. Przestałam robić rzeczy, których nie lubię, a to co do tej pory mówiłam w myślach - mówię głośno. „Niedziela mi nie pasuje, bo to mój dzień dla siebie” „Nie pożyczę ci danej rzeczy, bo ostatnio wróciła do mnie porysowana.” I tak dalej. Lubię ludzi, nawet uwielbiam! Lubię robić dla nich miłe rzeczy, większość gości dostaje u mnie obiad i jakiś deser (często mam ciasto), sama w gości nigdy nie przychodzę z pustymi rękoma. Pomagam starszemu panu wnieść jego zakupy na czwarte piętro, zanoszę jedzenie i niektóre #darylosu do jadłodzielni, często nocuję znajomych. Ale kiedy odmawiam, jestem podobno NIEMIŁA.
Bo mam czelność jeden, jedyny dzień, który jest tylko dla mnie, woleć spędzić w wannie niż spotkać się z kimś na kawę (w ogóle jak ktoś zaprasza mnie na kawę, to znaczy, że mnie nie zna🤪).
Jestem niemiła, bo nie pożyczę drugi raz aparatu komuś, kto go porysował. „Bo przecież i tak był porysowany”. Niemiła, bo drugi raz nie przenocuję kogoś, kto poprzednio obudził mnie o szóstej pytając, gdzie trzymam kawę (serio, kawa weryfikuje czy się znamy dobrze, nie piję kawy🤪).
Okej, mogę być niemiła. Całkowicie wyrosłam z potrzeby bycia lubianą przez każdego. Jeśli bycie lubianą oznacza bycie wykorzystywaną - wolę jak ten ktoś nie będzie mnie lubić.
I o jeny, jakie to było proste. Serio. Jeśli ktoś mnie szanuje i naprawdę lubi, zrozumie moje nie, gdy czegoś mu odmówię. Jeśli będzie próbował mnie emocjonalnie szantażować - widocznie nigdy tak naprawdę mnie nie szanował.
Takie proste, a jakie trudne było kiedyś. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś tak bardzo się z tymi odmowami w środku męczyłam!
#szczerze_pisząc #lato #kapelusz #canotier #hat #sukienka #100dnibezspodni #summeroutfits #ootdfashion #ootdsubmit #parisianstyle #parismood #theparisguru #aniamaluje

Ostatnio jestem dużo bardziej asertywna....

Pamiętacie mój tekst o tym, że byłam kiedyś konkursomaniaczką? Super było zobaczyć, jak zwycięzcy loterii Hochland otrzymują kluczyki do swoich nowych aut. Ja nigdy nie wygrałam tak cennej nagrody, najbardziej wartościową rzeczą jaką dostałam był laptop :). Jestem ciekawa jak to jest u Was, wierzycie w konkursy, czy macie wrażenie, że te nagrody istnieją jedynie na materiałach reklamowych? :) Byłam osobiście, sprawdziłam - zwycięzcy istnieją :D
Co najcenniejszego kiedykolwiek udało Cię się wygrać?

@hochland_pl; #25lathochland; #loteriahochland; #hochland; #szkolniprzyjaciele #konkurs #wygrana #konkursomaniaczka #wakacje #lato #100dnibezspodni #aniamaluje #summeroutfits 
Post we współpracy z @hochland_pl

Pamiętacie mój tekst o tym,...

Dbasz o odpoczynek? Za każdym razem, gdy o nim zapominałam, to trafiał się taki z musu. Np. był czas, że miałam deadline za deadlinem, do tego mnóstwo obowiązków na studiach doktoranckich, blog na głowie i jeszcze zajęcia z dziećmi. Spałam po 3-4h i jebs - w środku tego zapieprzu strasznie się pochorowałam. 
I tak jest zawsze, im bardziej sobie podkręcałam tempo, tym w bardziej niespodziewanym momencie uruchamiała się procedura awaryjnego odłączenia mi zasilania i elo - nie chciałaś babo odpocząć, to będziesz leżeć!
Kiedyś myślałam, że to dokręcanie śrubki to cnota, że tak trzeba. Że uczciwie zarobione pieniądze, to pieniądze zarobione ciężko. I że nie zasługuję na odpoczynek. Mając 33,5 stopnia Celsjusza wyszłam ze szpitala na dwie godziny, by napisać kolokwium i wrócić.

Ogromnym przełomem było wprowadzenie niedziel tylko dla siebie. A jak w środku dnia potrzebuję drzemki, to nie piję kawy ani energetyka, tylko ją sobie ucinam.
Kiedyś pomyślałabym - pff, co za leniwa dziewucha, czym ona się niby tak zmęczyła?
Dzisiaj jestem dumna z tego, że nauczyłam się siebie szanować.

Pssst!!! Na stories jest wielkie Q&A, możecie pytać o wszystko, będę odpowiadać za jakieś 2 godzinki ;)
#szczerze_pisząc #lato #wakacje #blogerka #podróże #korfu #kerkira #grecja #summeroutfit #lookdujour #outfitinspiration #summerdress #travelgirl #girlswhotravel #aniamaluje

Dbasz o odpoczynek? Za każdym...

Jest taki mało śmieszny żart, że diabeł proponuje Polakowi cokolwiek, ale pod warunkiem, że jego sąsiad dostanie dwa razy tyle. Dom, samochód, wspaniała żona, miliony na koncie, szczęśliwe życie... Niby bajka, ale wszystko to Polakowi wydawało się marne, gdy pomyślał, że sąsiad dostanie to x2.Więc po namyśle stwierdził: diable, wyłup mi oko!Nie chcę wierzyć, że tacy jesteśmy! Wielu z nas działa społecznie na rzecz ważnych dla nich spraw. Zgłasza własne wnioski wykorzystania środków z budżetu partycypacyjnego. Gdy pokazuję na stories że sprzątam czasem śmieci po innych ludziach na pikniku czy nad jeziorem, wysyłacie zdjęcia śmieci, które sami pozbieraliście.Wiele osób ma chęci i zapał, ale nie ma po prostu czasu albo pieniędzy.
Myślę, że spodoba im się akcja Cif Witaj Piękna Polsko, gdzie jeszcze do 11.07 możecie zgłaszać miejsca, które Cif powinien poddać renowacji. Wystarczy dodać zdjęcie i opis takiego zaniedbanego murka czy przejścia, a jak uda się trafić do zwycięzkiej ósemki - resztą zajmie się Cif.

Więcej na stronie witajpieknapolsko.pl

Wpis przy współpracy w ramach akcji Cif Witaj Piękna Polsko ————————————— #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #koszyk #kropki #polkadots

Jest taki mało śmieszny żart,...

Skok w nadświetlną.
Albo inny głupi podpis.
Uważam, że #Warszawa ma w sobie COŚ. Kiedyś jej nie lubiłam, dzisiaj uwielbiam. Jest pełna kontrastów i różnorodna, czasami szpetna, czasami piękna. Trochę jak taki brzydki patchworkowy koc dla pieska, zrobiony z niepasujących do siebie ścinków i skrawków materiału. Dziwnym trafem to właśnie ten koc pies musi mieć w legowisku, chociaż ma inne, porządne akcesoria i zabawki. 
Warszawa jest jak taki kocyk.
Z @maxozaurus 
#warszawa #warsaw #pkin #palaceofcultureandscience #igerswarsaw #palackultury #polska #poland #lato #wakacje #fontanna

Skok w nadświetlną. Albo inny...

Ładne zdjęcie? To przewiń w palcem w bok i zobacz to zrobione sekundę później :D 
A jak masz ochotę bardziej się pośmiać, to zapraszam na bloga. W najnowszym tygodniku jest streszczenie telenoweli. Płakałam ze śmiechu, bo takie głupoty oglądała moja babcia i wszystkie jej koleżanki.
Pomyśleć, że potem ci sami ludzie nam mówią „tylko w tych komputerach siedzą, nic mądrego tam nie ma” oglądaliście telenowele? Jeśli tak, jakie? Ja oglądałam Luz Clarita🙈🙈🙈 😅 #lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka #wzbożu #zboże #aniamaluje #lato #lato2019 #wakacje

Ładne zdjęcie? To przewiń w...

Ale dziś ładny dzień! Widziałam mnóstwo piesków, zjadłam pyszny sernik (sama upiekłam, mój pierwszy raz z mięsistym sernikiem nowojorskim😊!) Fajne to lato!
#lato #wakacje #polemokotowskie #warszawa #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis  #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #sukienka

Ale dziś ładny dzień! Widziałam...

Ślub na Santorini, przeprowadzka i co po maturze

Czuję się wreszcie wolna i mogę odetchnąć. Jutro montują mi internet i do Was wracam! Ale mówiąc, że przerwa w nadawaniu wynikała tylko z podróży, przeprowadzki i braku internetu – skłamałabym. Czasami potrzebuję złapać trochę dystansu.
Działo się bardzo, bardzo dużo.
Przeprowadzka – ogarnięta błyskawicznie. Wróciłam z Korfu, zamiast odespać – znalazłam mieszkanie. Obejrzałam, ogarnęłam formalności. Z pomocą koleżanki która podobno lubi pakować (albo chciała być dla mnie miła) spakowałam dobytek. Ileż ja mam przedmiotów! Przerażona ich ilością oczyma wyobraźni widziałam oceniający wzrok panów z firmy przeprowadzkowej o wymownej nazwie Darek-Transport. Klasyka nazw 😀 Janusz-Bud, Januszex, Transport-pol – kocham takie firmy! Są często skupione na dobrze wykonanej robocie, a nie na nadmuchanej legendzie.
Moje obawy były na wyrost – panowie zdziwili się, że było tego tylko tyle. Przeanalizowałam swój dobytek i już wiem, dlaczego tyle tego jest. Opowiem Wam o tym przy innej okazji.
Nagrałam też live dla Whitepress, bo zostałam poproszona. Fajne doświadczenie!
Razem z Anią zorganizowałyśmy panieński dla Oli – podobno się podobało 🙂 Też miałam o to bardzo wiele pytań, więc pewnie pojawi się jakiś wpis o organizacji takiego bardziej… kulturalnego panieńskiego. Bo taki z arbuzem wypełnionym wódką był wcześniej.
Kosztowało mnie to dużo stresu! W ogóle przez  te wszystkie wydarzenia schudłam 4kg! 
Mam mnóstwo zdjęć z panieńskiego, które zrobiła sąsiadka a zarazem koleżanka Oli – Polina. 
Nie dość, że przepiękna dziewczyna, to jeszcze niesamowicie utalentowana. Na swoim instagramie ma podlinkowany własny kanał na Youtube.

A to zdjęcie szczęśliwie zrobiłam ja :))

Oprócz panieńskiego były też urodziny mojego ukochanego warszawskiego hotelu Sound Garden Hotel. Ten pięciolatek odegrał bardzo ważną rolę w ułożeniu mojego życia – ma spory udział w tym, że mieszkam w Warszawie, poznałam też sporo wspaniałych osób, w tym jedną z najkochańszych osób na całym świecie – Cammy!

A z osób, których w żadnych innych warunkach nie miałabym okazji poznać, to np. Kasia, Miłosz, Asia… niesamowici ludzie.
To jest magiczne, że wciąż istnieje coś takiego, jak biznes odpowiedzialny społecznie. Angażujący się w przeróżne akcje, potrafiący skrzyknąć pracowników, by pomalowali szpital i nie lecący z tym newsem na pudelka.

No i urodziny Asi! Kochanej, cudownej osoby (ależ ja dzisiaj słodzę!) te odbyły się w SPA, za sprawą męża Asi, który zrobił jej taką cudną niespodziankę. Myślę, że ci bardziej wnikliwi czytelnicy kojarzą Asię, bo czasami udostępniam jej teksty – są pełne takiej kobiecej siły, np. ostatni – Czy ja na pewno zasłużyłam? o tym, jak umniejszamy swoje zasługi, bo jako kobiety same czujemy się trochę gorsze… (dla kobiet, które umniejszają inne kobiety jest osobny krąg w piekle, jak w powiedzeniu – to belittle, you have to be little). 
Na urodzinach Asi poznałam też inne fajne babki. Takie wiecie – ogarnięte, z pasją, jajem, siłą do działania. Na przykład Kamila, która prowadzi podcast słucham  gadam.
Jestem niesamowicie wdzięczna, że znam tylu inspirujących, cudownych ludzi! Nie zawsze tak było, miejsce zamieszkania mnie ograniczało, bo chociaż znałam (i znam, bo utrzymuję kontakt) bardzo fajne osoby, to jednak przestrzeń była ograniczająca.

Jedną z takich osób jest Marta! Zamiast pakować się na Santorini, zabrałam Patkę i poszłam razem z Martą i Patrykiem na piwo i pizzę.  Na pewno znacie Martę z jej blogów! https://www.martapisze.pl/ jest jednym z moich ulubionych blogów ever.

Oprócz tego był jeszcze escape room – jedna z moich ulubionych rozrywek. Ten był chyba piątym escape roomem w moim życiu – Muszkieterowie przy Marszałkowskiej to nowy pokój firmy Room Escape. Trudny, nietypowy, ale bardzo fajny. Gdybym chciała kiedykolwiek zintegrować jakiś zespół – wysłałabym go do escape roomu. Zabawa polega na tym, że na 60 minut zamykają cię z drużyną w pokoju i musicie rozwiązać serię zagadek, aby się wydostać. My uratowaliśmy Anglię przed knowaniami kardynała Richelieu :D. Cudowna sprawa!

Moje życie też ostatnio przypomina trochę escape room, szukam jeszcze kilku elementów i poczuję satysfakcję.

Bo – nie zrozumcie mnie źle – mam sporo zajęć poza blogiem. Zarabiam na tym, co kocham (o ile nie mam spontanicznych podróży, wtedy pracuję po nocach i cierpię), angażuję się w wiele rzeczy, ale czasami one wysysają ze mnie energię.

W ramach akcji Ani Kani “co po maturze” opowiem Wam kilka słów o mojej drodze.
Zawsze chciałam pomagać innym. Gdy przez chorowanie szukałam sensu życia, uczepiłam się jak tonący brzytwy słów, jakie powiedział mój ukochany filozof – Nietzsche. Że człowiek jest mostem, nie celem. Że ma się jak ten most położyć i sprawić, by przeszli po nim kolejni i zaszli dalej.
Napisałam pięknie matury. Zastanawiałam się nad prawem ( i specjalizować się w pomaganiu dzieciom), dziennikarstwem (ostatecznie poszłam tam na drugi kierunek i rzuciłam po semestrze, ale ukończyłam z wyróżnieniem warsztaty dziennikarskie i studium reportażu),
psychologią (chciałam być psychologiem dziecięcym) albo byciem nauczycielem i terapeutą dla najmłodszych dzieci. Nie wiedziałam niemal do samego końca, dlatego maturę oprócz podstawowych i obowiązkowych matematyki, polskiego i angielskiego, na rozszerzeniu napisałam jeszcze z WOS-u, angielskiego i polskiego, a do tego machnęłam podstawę z historii i biologii.
A potem stwierdziłam, że obszar w którym chcę działać to terapia, więc poszłam z pięknymi wynikami matur na pedagogikę wczesnoszkolną i terapię do Bydgoszczy. Zawsze chciałam studiować w Toruniu, bo uwielbiam to miasto, ale nie było tam terapii, a to na niej mi zależało. Z prawa zrezygnowałam nie pamiętam już czemu. Na psychologię też się dostałam i gdybym ostatecznie złożyła papiery – prawo też by pykło. Może jakimś cudem ktoś z czytelników dawnego photobloga to pamięta? Dzieliłam się wtedy większym skrawkiem życia.

Podczas studiów działałam w wolontariatach, gdzie jeździłam po obszarach defaworyzowanych, siedziałam wczesnym rankiem w kiepskim przedszkolu rejonowym, gdzie wymyślałam przeróżne zabawy i scenariusze aby dzieci oduczyły się głupot wbitych im prze rodziców, że pulchny chłopiec wietnamskiego pochodzenia śmierdzi bo jest żółty i na pewno je psy. Miałam epizod w poradni psychologiczno-pedagogicznej i nigdy nie zapomnę rodziców, którzy nie potrafili odpowiedzieć jaka jest ulubiona zabawa ich pięcioletniego dziecka, a pomocnicze pytanie “co lubi robić?” też nie pomogło, bo po prostu sadzali go przed telewizorem na całe dnie.

Działanie na skalę mikro nie dawało mi pełnej satysfakcji.
Poza tym jest tyle kiepskich rozwiązań systemowych, że to kopanie się z koniem.

Po magisterce dałam się namówić komisji na studia doktoranckie. Wyżej zrzut z ostatnich ocen, jakie na nich zgarnęłam. Z racji rozliczenia rocznego nikt nie wpisał mi już brakujących ocen, ponieważ zrezygnowałam przed ostatnim egzaminem semestru letniego drugiego roku studiów.

Jedyna jedyna czwóra jest z powodu eseju z ideologii, który pisałam w busie z Katowic i musiałam korzystać ze źródeł, które znalazłam w internecie bo było przesunięcie w planie, a ja leciałam do Włoch. Do tej samej Ani Kani, która wymyśliła projekt co po maturze.
Wiele się na studiach doktoranckich nauczyłam, ale też zobaczyłam ile pięknych idei leży sobie zakurzonych na półce, bo kasa, albo inny systemowy powód.
Wiedząc jak to wygląda i czym jest pułapka zaangażowania – zrezygnowałam i nigdy, nawet przez jeden dzień nie żałowałam tej decyzji.

Moja koleżanka ze studiów doktoranckich chciała pisać pracę o przyczynach rozwiązania adopcji, bo tak eufemistycznie nazwano zwrot małego człowieka do domu dziecka, jakby to były spodnie, które rozeszły się w praniu.
Chciała dociec przyczyn. Czy może przed adopcją nie przekazuje się wszystkich ważnych informacji przyszłym rodzicom? Albo zapomina się o wsparciu dla nich? A może testy są za mało wnikliwe?

Poznanie tych przyczyn jest bardzo ważne. Jednak dla świata nauki “interesujące, palące, ważne, ALE…”. Zawsze jakieś “ale”,które sprawiało, że takich badań nie można robić.

System sprawił, że liczą się punkty, granty i publikacje, więc “ludzie nauki” często jeżdżą niczym teatrzyk z tym samym przedstawieniem po dziesiątkach konferencji, opowiadając to samo pod lekko zmodyfikowanym tytułem i w innym kostiumie.

Jedyne, co dawało mi poczucie sprawczości, to prowadzenie zajęć dla studentów. Tutaj można zasiać jakieś ziarenko czy podrzucić ważną myśl szerszemu gronu. Tyle, że to wciąż skala mikro.
A ja chciałam znaleźć jak najbardziej efektywną drogę do zbudowania porządnego mostu ze swoich umiejętności.

Dzisiaj wykorzystuję w tym celu swoją umiejętność pisania w taki sposób, by ludzie chcieli to czytać. Może tygodnik jest kiepskim przykładem, bo blog jest moim totalnym chilloutem, ale umiem to robić i robię to dobrze. Dzisiaj potrafię już mówić o swoich umiejętnościach bez fałszywej skromności. Jestem w tym dobra.
 Konsultowałam kilka ważnych projektów społecznych, redagowałam materiały, listy i apele tak, by trafiły nie do rozumów, ale i do serc ludzi. Wreszcie mam poczucie, że robię coś na większą skalę, bo mogę mówić w imieniu tych, których głos z jakiegoś powodu jest mało ważny. Pewnie co bystrzejsi domyślają się, jaką przemocą i czym się zajmuję, oraz dlaczego nie bardzo mogę o szczegółach mówić.

Czy żałuję któregokolwiek z etapów, które zaprowadziły mnie w to miejsce? Nie.
Gdyby nie warsztaty dziennikarskie czy copywriterka klepana przez długie lata – nie wiedziałabym jak pisać i mówić do specyficznych grup. Pewnie nie miałabym też dzisiaj prowadzonego totalnie na luzie bloga, którego kocham jak własne dziecko. Chciałabym na nim poruszać więcej tematów społecznych od tej mniej radykalnej strony, tylko takich małych, ale wielkich rzeczy.

Gdybym nie poszła na pedagogikę z terapią, nie mogłabym zrozumieć perspektywy niedocenianych i pozbawionych wsparcia nauczycieli oraz skandalicznie niskich płac oraz przyczyn wielu zjawisk. Pedagogika jest jednym z kierunków, na które z łatwością dostanie się ktoś, kto ledwo zdał maturę. I przejdzie te studia… Po ludzku nie rozumiem, z takiej większej, systemowej perspektywy rozumiem motywy aż za dobrze i na pytanie, czy decydenci są tak głupi i krótkowzroczni czy po prostu cyniczni, odpowiedź jest smutna.

Gdyby nie studia doktoranckie, nie zobaczyłabym dlaczego po zrobieniu ważnych badań po prostu odkłada się ja półkę. I to nie tylko dlatego, że nie ma kasy, ale też dlatego, że nauka rzadko umie mówić głosem ludzi i do ludzi. Popatrzcie na przykład Jerzego Zięby i otrzeźwiejcie – popularyzacja rzetelnych, wartościowych informacji jest szalenie ważna.  Sama wiele razy pod wpływem emocji ulegałam tanim manipulacjom i pewnie powielałam głupoty, za co jest mi wstyd. Ale to błędy młodości. Jeśli ludzie nauki nie będą próbować mówić do innych ludzi, zrobią to w zmanipulowany sposób portale, dla których liczy się tylko i wyłącznie klikalność.

Przykładem dobrze wykonanej roboty jest Łukasz z bloga To tylko teoria. Jego tekst o wymieraniu pszczół i manipulacji (gra na emocjach) jakiej dopuścił się green peace był dla mnie bardzo cenny.
Wielkie fundacje i organizacje to są wielkie biznesy, ale krzyczą trochę głośniej. Krzyk tych malutkich i mniej medialnych ginie zagłuszony.

Chciałam tylko powiedzieć – cokolwiek wybierzesz po maturze – nie jest to wybór na całe życie i nie musisz się nad nim spinać. Każdy etap w życiu czegoś nas uczy.

A jak już uderzyłam w ten ton… poczytajcie numer czasopisma naukowego “dziecko krzywdzone” poświęcony seksualnemu wykorzystywaniu dzieci przez osoby duchowne.

Santorini!

Na grecką wyspę wybrałam się z okazji ślubu Oli i Łukasza. Był jak z obrazka! Za to ja nie jestem najlepszą druhną i wiem, że nigdy więcej na coś takiego raczej nie pójdę. Ślub to mnóstwo detali, o których trzeba pamiętać, ale ślub za granicą jest podwójnie stresujący. Trzeba to przyznać – jestem beznadziejną druhną!

Jestem pewna, że zdjęcia wyjdą przepiękne, bo sceneria była bajkowa!

Zadajecie mi wiele pytań – suknia ze zdjęcia – aliexpress, wybrała ją Ola (w zasadzie to jej suknia), bo taka była wizja, by druhny były w czerwieni. Jak poznam link to wam podrzucę!

Niesamowitą ilość pytań zgarnęłam o kwestie organizacyjne. Czy młodzi sponsorowali przelot i hotel, czy we własnym zakresie? A jeśli tak, to jak rozwiązać kwestię prezentu, skoro zazwyczaj powinno się “oddać chociaż tyle, co za talerzyk”?

Pobyt na Santorini kosztował mnie 2405 zł + wyżywienie i to właśnie pobyt oraz organizacja panieńskiego były prezentem, zgodnie z wolą młodych. Ma to sens, bo jeszcze nigdy nikomu nie dałam tak drogiego prezentu. Podczas takiego wyjazdu mało się wypoczywa, bo i cel jest inny. Praktycznie zobaczyłam tylko jak wygląda Oia i Fira, a nasza miejscowość (Kamari) była trochę… emerycka.
Na własną rękę można było ogarnąć wyjazd zdecydowanie taniej (dwa tygodnie wcześniej Korfu za 600 zł…) ale młodzi musieli zebrać ileś osób po takiej stawce, aby mieć “pakiet”, czymkolwiek on jest :). Nie jechałam tam dla rozrywki, więc nie marudziłam :).

Na pytania odnośnie kosztów organizacji ślubu i wesela na Santorini nie odpowiem, bo nie czuję, abym miała do tego prawo. Myślę, że jeśli Ola zechce – sama o tym napisze :).

Santorini jest piękne w ten widokówkowy sposób. Nie jest to do końca “mój” sposób postrzegania piękna. Widziałam bardzo wiele brzydko traktowanych zwierząt, a że Grecja nie jest krajem trzeciego świata – nie lubię tego mocno.

Trafiła się za to super ekipa. Ola z Łukaszem (a może powinnam pisać – Michałowscy? :D) mają super znajomych. Dotąd znałam tylko jedną osobę, a teraz znam wszystkich i bardzo ich polubiłam. Nic tak nie integruje jak robienie pasty jajecznej na śniadanie w hotelu, bo wędlina jest tak obleśna, że głodny kot nią wzgardził.

Sukienka jest z lumpeksu, ale opowiem Wam za jakiś czas o tym, gdzie takich szukać :).

Tymczasem garść linków i kończę ten irracjonalnie ługi wpis!


Wyniki konkursu z marką MILA

Jeszcze chwila na konkurs z marką MIYA 🙂

Słówko na dziś – KAGOY

Pomysły na zabawy z psem na spacerze

Społeczeństwo kołczów

Bardzo, ale to bardzo ważny film. O walecznej dziewczynie z Malawi, która powiedziała “nie” przemocy seksualnej po tym, jak jej jedenastoletnia siostra zaszła w ciążę. I powiedziała to nie na tyle skutecznie, że w całej wsi małżeństwa przed osiemnastym rokiem życia stały się nielegalne.

Chylę czoła!

Przepraszam, że tak długo dzisiaj. To był bardzo intensywny czas.




Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Jestem gotowa! jak przygotować się do podróży
Ślub na Santorini, przeprowadzka i co po maturze