Pułapka zaangażowania – co to jest i jak z niej wyjść?

Po drugim roku studiów orientujesz się, że to nie to. Odkryłeś inne powołanie, wiesz co w życiu robić i to zupełnie inna dziedzina. Chcesz te studia rzucić, ale z drugiej strony zostało jeszcze trochę i może lepiej się przemęczyć?

Wstępujesz do firmy MLM. Opowiadasz wszystkim, jaka to super firma. Zarobiłeś fajne pieniądze. Gdy podrzucasz o tym info koledze szukającemu pracy, inna osoba zjeżdża cię za wciskanie kitu i pyta o POWAŻNE oferty. Wkurzony zamieszczasz jakiś cytat o tym, że Donald Trump też zaczynał od MLM i mówisz, że ignoranci na niczym się nie znają. Ich strata! Prychasz pod nosem.
Jednak po czasie zaczynasz czuć, że wciskanie starszym ludziom soku z aloesu za 120 zł nie jest jednak zbyt fair. W pobliskiej biedronce wpadasz na “lidera”, który na parkingu zostawił fiata pandę, a nie to porsche, którym przyjechał na szkolenie. Zamiast kokosów i czterogodzinnego tygodnia pracy masz 20 tysięcy długu na towar. Chcesz się z tego wycofać, ale co teraz? Przecież wszystkim naopowiadałeś, jak to super jest budować własną strukturę sprzedaży i prowadzić życie młodego rentiera.
Takich sytuacji jest w życiu wiele. Poznajesz coś, łapiesz na to zajawkę. Angażujesz się, często szczerze i całym sercem. Opowiadasz wszystkim wokół jak suuuper jest to, czym się zajmujesz. Ba! Ty kochasz to co robisz. I naprawdę jest super. Ale po czasie – przestaje. Coś jest nie tak. Zjadłeś już polewę tego pysznie wyglądającego ciastka i ono w środku jest jednak trochę nieświeże. A prawdę mówiąc – okropne.
I masz teraz dwie drogi:
Oszukiwanie samego siebie
Bo przecież wszyscy wiedzą, że mam takiego cudownego męża. Kwiaty przynosi, sąsiadki mi go zazdroszczą. Ta z pod siódemki to nawet mówiła, że jeju, takiego męża mieć to skarb. Elegancki, kulturalny, drzwi zawsze potrzyma. 
Tylko nikt nie widzi, że do kieliszka zbyt często zagląda i rękę zaczął podnosić, a te kwiaty to w ramach “już nigdy nie będę kotku, daj mi drugą szansę”. 
No ale on się zmieni, prawda? Przecież taki nie był, może to tylko stres w pracy. No i w sumie, to co ja mam zrobić teraz? Przecież hejtowałam kiedyś tekst jakiejś laski, takiej blogerki głupiej, co to się mądrzyła, że kobieta zawsze musi mieć własne pieniądze. Przecież się nie wycofam z tego wszystkiego. CO LUDZIE POWIEDZĄ?
Nieee. Za dużo stracę. On taki nie jest. Jak skończy się ten wielki przetarg w firmie, to przecież się unormuje. Teraz  musi czasem iść na drinka z kontrahentami. No a po stresującej pracy przecież ma prawo się napić trochę. I umówmy się – to nie jest jakiś patus, który chleje wódę – to drogie whisky!
Zastanawiałam się kiedyś nad tym w odniesieniu do Kambodży. Że jest sobie taki Pol Pot. I super, wprowadźmy równość w kraju, bo ludziom dzieje się źle. Niech każdy coś ma. 
Naczytał się Marksa, niezbyt zrozumiał, więc poczyta Stalina i Mao. I jeju, jacy oni mądrzy! Zróbmy tak w Kambodży.
I ludzie tego pragnęli. Żeby było im dobrze, żeby odeszły precz nierówności społeczne, bo są fe. Więc poszli za Pol Potem. 
Czasami trzeba było kogoś zabić, ale przecież dla dobra Demokratycznej Kampuczy. Mamy wyższy cel, aby ludziom żyło się lepiej.
 Najpierw zabija się wroga ojczyzny, potem kogoś, kto za dużo widział, aż nagle okazuje się, że to wszystko stało  się totalitaryzmem i przerodziło się w rzeź  niewinnych ludzi, w której zginęła 1/3 kraju.
Dlaczego ci ludzie nie powiedzieli NIE?
Bo się zaangażowali.

To zjawisko nazywa się pułapką zaangażowania.
Jest taka świetna książka Marii Hirszowicz – “Pułapki zaangażowania – intelektualiści w służbie komunizmu“. Ona plus “Ucieczka od wolności” Fromma wytłumaczyły mi przypadek Kambodży i popularność nazizmu i …wszystko inne. Fromm tłumaczy, dlaczego wystarczy charyzmatyczny lider i zmęczenie nieustannym dokonywaniem wyborów by oddać je w ręce kogoś innego. By nie musieć się zastanawiać nad każdą jedną rzeczą a wybrać rolę posłusznego narzędzia, któremu ktoś zorganizuje wszystko.
Maria Hirszowicz zrobiła natomiast coś niesamowicie cennego. Opisała, jak sama będąc młodym naukowcem (socjologiem) zaangażowała się w  ideologię komunistyczną i jak razem z wieloma jej podobnymi wykształconymi, oczytanymi ludźmi reagowała, gdy coś działo się nie tak i nie pasowało do wcześniejszych założeń. Odwaga w demaskowaniu swoich własnych mechanizmów obronnych jest tu wielka. Autorka popełniła błąd, powiedziała – przepraszam, pomyliłam się. I dokładnie opisała na czym polegały procesy automistyfikacji i jak sama się oszukiwała, by chronić swoje ego.
Bardzo, bardzo polecam lekturę.
Bo druga droga jest trochę trudniejsza, ale często – warta tego.
Druga droga to
Powiedzieć przepraszam, pomyliłem się. 
I zrobić w tył zwrot. 
Oj, nie zawsze jest to przyjemne. Dowiedziała się o tym ta otyła blogerka, która najpierw głosiła, że jest gruba i szczęśliwa, że kocha siebie, że jest super być plus size, a potem schudła i powiedziała “sorry, kłamałam”. I pomyślisz – jaka hipokrytka!

Serio, można robić w życiu głupsze rzeczy, niż chodzenie po karaibskiej Gwadelupie z liściem bananowca.

Ale to nie zawsze jest tak, że głupi wybór jest hipokryzją. Wielu ludzi początkowo naprawdę, ale tak naprawdę, całym sercem wierzy w idee, które wyznaje. I ta pani też mogła. A potem stała się ikoną jakiegoś ruchu. Identyfikowały się z nią całe rzesze kobiet. Pokazywały jako przykład. Posypały się intratne propozycje, wkroczył wielki hajs. I weź tu w takim momencie zmień zdanie! Powiedz, że tak naprawdę to masz fatalne wyniki badań, czujesz się okropnie, łapiesz zadyszkę a pod fałdami skóry robią się odparzenia.
To wymaga dużo większej odwagi niż dalsze oszukiwanie samego siebie.
Czasami mam wrażenie, że jako społeczeństwo zachowujemy się jak jedna wielka toksyczna sekta. Nie dajemy ludziom prawa, do zmiany poglądów. A przecież mój tekst o tym, że mamy prawo się zmieniać jest jednym z Waszych ulubionym na tym blogu. Ludzie lubią się zmieniać i potrzebują zmian!
Pułapki zaangażowania są straszne. Najprościej jest po prostu – nie angażować się zbyt szybko. Jestem zbyt skrajnym przypadkiem, bo ciężko jest mnie w cokolwiek wciągnąć. A pomyśl ile osób o to walczy i do jakich metod się ucieka!
Związki… na początku każdy przedstawia się z najlepszej strony. Nawet tej, która nie istnieje, tylko została na potrzeby nawiązania relacji stworzona. Jak “kupisz” taką maskę i się zaangażujesz emocjonalnie, to łatwiej będzie ci wybaczać zachowania, na które normalnie nigdy w życiu byś się nie zgodziła.
Sprzedaż – telemarketer próbuje wciągnąć cię w rozmowę. Nie potrzebujesz ubezpieczenia, ale zatroskany pyta o to, ile masz dzieci. Jak się uczą, ile mają lat. Jej, wreszcie ktoś chce posłuchać o tym, jaką kupkę dzisiaj zrobiła Marysia! A potem pyta “czy myślała pani o tym, co będzie z Marysią  gdyby pani – oczywiście nie daj Bóg, nie życzę – ale co by się stało, gdyby zachorowała pani na nowotwór? Czy dzieci mają zabezpieczenie na przyszłość? 
I lądujesz z ubezpieczeniem, które od niczego cię nie ubezpiecza, bo raczej na raka prostaty nie zachorujesz. Ale ten człowiek był taaaaaki miły i zatroskany.
Ileż prościej byłoby odmówić, mówiąc dziękuję, nie interesują mnie oferty?
Polityka, religia, rzucenie studiów.
Granie na maszynach, albo w zdrapki. Już tyle wrzuciłem do maszyny, jeszcze troszkę, tylko się odkuję.
Inwestowanie generalnie. 
Własne produkty. Pracujesz nad czymś dniami i nocami. Wierzysz w swój produkt całym sercem. Inwestujesz w sprzęt. A Chińczyk wypuścił podobne, ale tańsze. Jak tu się wycofać? Przecież poszło już na to 200 tysięcy. Jak tu stracić 200 tysięcy?
Spójrz na to inaczej.
Każdy kolejny dzień inwestowania w to pieniędzy, czasu i energii, to dzień w którym tracisz jeszcze więcej. Czasami musisz stracić 200, by nie stracić miliona.
Boli, ale mniej.
10 lat cudownego związku i to wszystko teraz zaprzepaścić? Gdy obudzisz się zbyt późno, czasami nie ma czego naprawiać. Gdy orientujesz się, że statek idzie na dno, to nie jest moment na wylewanie wody po kubeczku. 
Ale czasami coś, co wydaje ci się stratą, jest tak naprawdę inwestowaniem. Tracisz kawałek młodości na naukę i pracę w branży. Jest bardzo ciężko, ale jak zagryzasz zęby, bo będziesz wspominać to za kilkanaście lat z uśmiechem na ustach. 
Usiądź na spokojnie i zastanów się, jak jest w Twojej sytuacji. 
Przygotowałam w tym celu arkusz do druku (możesz to zrobić też w zeszycie, nie musisz drukować) z pytaniami pomocniczymi, które pomogą Ci podjąć decyzję. Jest dostępny w opcji “zapłać przez lajk” albo “zapłać przez tweet”. Nie kosztuje grosza, po prostu jeśli uważasz, że jest Ci potrzebny, to aby wyświetlić link – kliknij 🙂 niżej
 link do pliku↓↓↓

Share via Facebook / Twitter / Google Plus to see Link Download

– można pobrać i wydrukować na własne potrzeby 

6. Jeśli Twój wynik to  “nie”-  zamiast narzekać skup się na celu i o nim myśl. Jeśli tak…
zerknij na ten tekst:

Jak z godnością znosić porażki?

i zamiast myśleć w postaci strat, wyciągnij ze swoich błędów lekcje i naucz się na nich jak najwięcej.
Strata zasobów takich jak czas, pieniądze czasami mniej boli niż przyznanie się przed innymi, że kurczę – jednak popełniłem błąd. Jednak nie głosuję już na taką partię, jednak wolę wieś od miasta, jednak cośtam.
Ale ludzie pogadają i przestaną. Dasz im tę chwilę satysfakcji, ten moment, kiedy z przekąsem rzucą “a tak zachwalała”, ale hej – ty przeżyjesz swoje życie czy oni?
Dla odwagi – zapytałam dziewczyny z mojej fejsbukowej grupy Kreatywne Dziewczyny od Ani, czy są rzeczy w które kiedyś wierzyły z całych sił, a teraz mają poglądy odwrotne o 180 stopni.
Są!
Ktoś żartował z wegan, teraz sam jest. Albo odwrotnie – zadeklarowany wegus, a teraz je mięso.
Mama jednej z dziewczyn mówiła pogardliwie “tipsiary”, a teraz nie wyobraża sobie życia bez hybryd.  
Jedna  zawsze się śmiała, że nigdy męża Araba – teraz od lat jest w szczęśliwym związku z Arabem. Inna nie wyobrażała sobie relacji z kimś, kto będzie starszy więcej niż 5 lat, a teraz jest z dużo starszym od siebie mężczyzną. 
Ktoś nie lubił kotów, a teraz kociarz. 
Mam prawie 100 komentarzy od fajnych dziewczyn, które po prostu – zmieniły zdanie. Żyją i jest im w tym życiu lepiej niż z poprzednim wyborem.
Cytując Łonę cokolwiek w życiu myślisz, to na przyszłość – zawsze bądź uprzejmy mieć wątpliwość.

Pudrowa obcisła sukienka – Romwe (wyprzedana). Podobne – sukienka , druga sukienkaSrebrne sandałki .







Jestem ciekawa, jak reagujesz gdy odkrywasz, że coś, w co wierzyłeś całym serduchem nie jest tym, czym początkowo się wydawało.
Rezygnujesz i ponosisz konsekwencje?
Oszukujesz siebie?

Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

27
Dodaj komentarz

avatar
25 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
26 Comment authors
AniamalujeKarolaDorotaAnita.Kasia B. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dorota
Gość

Oj, nie zliczę, ile razy tak było! 🙂 Świetne zdjęcia z tym liściem, a książka bardzo mnie zaciekawiła 🙂

Anita.
Gość

Oh, to jest to czego musiałam się nauczyć i uczę się nadal, ale często też wpadam w pułapkę w drugą stronę. Po tym jak jako fanatyczka nagle przestałam wierzyć w boga, zaczęłam mieć tysiące różnych pomysłów na poglądy, najpierw jadłam paleo, potem wege, najpierw popierałam jedną partię, później drugą, byłam już feministką, wlosomaniaczką, agnostyczką, albo chciałam się przeprowadzać na drugi koniec globu. No generalnie przewracałam swoje poglądy do góry nogami z 5 razy. I w pewnym momencie uznałam, że nie mam poglądów i mieć nie będę xD no bo co to za różnica jak teraz się za coś wezmę kiedy… Czytaj więcej »

Patryk
Gość
Patryk

Jestem w takiej sytuacji ze studiami – filologia rosyjska, drugi rok. Wszyscy dookoła mi świecą oczami “jak ty świetnie sobie radzisz z językiem rosyjskim” ale pozostają ku memu wkurwieniu zupełnie głusi na wypowiadane przeze mnie na głos zmartwienia, że nie jestem przekonany, czy będę w branży tłumaczeniowej się rozwijał czy się nadaję, tym bardziej, że nie czuję zapału do nauki tego języka – nawet pomimo oglądania w tym celu po godzinach fajnego rosyjskiego serialu. Ale (wiem, nie powinno się zaczynać zdania od “ale”) problem głównie leży w tym, że jeżeli nie rosyjski, to nie mam zielonego pojęcia co innego będę… Czytaj więcej »

Gulnar
Gość
Gulnar

Hah, zapachniało “Rozwojowym Czwartkiem”. Moją największą “pułapką” były studia doktoranckie, z których zrezygnowałam po dwóch ZALICZONYCH semestrach. Przykro, że to wyglądało tak,jak wyglądało, rodzina była w szoku, ale coż, to moje życie, za uczelnią nie tęsknię, o nie :P. Książkę na pewno chętnie przeczytam,moje klimaty, a nawet nie wiedziałam o jej istnieniu :). P.S. Z tym listkiem wyglądasz jak Calineczka z parasolką, takie fajne proporcje :).

Kasia B.
Gość
Kasia B.

Dzięki za ten tekst i polecenie książek, już zabieram się za ich znalezienie! Jestem z tych, co angażują się w coś szybko i mocno. I zwykle życie pokazuje, że nie było warto. Wielokrotnie już zdarzyło mi się uznać porażkę i się wycofać. Efekt jest taki, że może i nie osiągnęłam czegoś tam, może straciłam przez to parę lat i mnóstwo kasy, ale jestem zdecydowanie szczęśliwsza i spokojniejsza, bo sprawdziłam opcje, które wydawały mi się wymarzone, a szybko okazało się, że wcale takie nie są. Poszłam do szkoły fotograficznej, bo byłam święcie przekonana, że TO JEST TO, po pół roku zwiałam,… Czytaj więcej »

Psychodyna
Gość

Wydaje mi się, że słyszałam o przypadku tej blogerki plus-size, ale teraz zupełnie nie potrafię sobie przypomnieć jej nazwiska/nicku. Pomogłabyś mi znaleźć o niej coś więcej/ ktoś kojarzy jak się nazywa?

Grażynka Łupinka
Gość
Grażynka Łupinka

Oj, tak właśnie miałam jeśli chodzi o studia. Tkwiłam na kierunku, na którym nie dość, że nie czułam, że się rozwijam, to wręcz miałam wrażenie, że się cofam (automatyka i robotyka – w teorii brzmi super, w praktyce nie polecam). Tylko dlatego, że przecież “włożyłam w to już tyle energii” i tyle musiałam przeszkód pokonać, że szkoda mi to było marnować. Obudziłam się po dwóch latach i zmieniłam kierunek. Trochę determinacji i udało mi się go zacząć od drugiego semestru (z poprzedniego zrezygnowałam w sesji zimowej). Też nie jest łatwo, ale czuję, że naprawdę uczę się wielu rzeczy, a nie… Czytaj więcej »

Edyta W.
Gość
Edyta W.

Przyszedł mi na myśl resentyment – często też jest tak, że coś krytykujemy (np. wegan, tipsiary itd.), bo z jakichś powodów nie możemy tego w tym momencie mieć…Dlatego warto umieć wyczuć tę granicę. Kiedy za czymś faktycznie się nie jest, a kiedy udajemy tylko przed wszystkimi innymi.
Tekst świetny. Po prostu nigdy nie jest za późno na jakieś zmiany. A ludzie zawsze będą mówić i im szybciej się do tego przyzwyczaimy, tym lepiej.

Lucy
Gość
Lucy

Takiej nagłej zmiany poglądów chyba nigdy nie miałam, zwykle jest to stopniowy proces, ale sama też jestem osobą, która do wielu rzeczy podchodzi z dystansem, nigdy nie napalam się na coś bardzo, muszę się do tego przekonać. Tak było m.in. z konkursami. Wcześniej uważałam, że większość to ściema, że pewnie jak wygram to nagrody nawet nie zobaczę. Jednak któregoś dnia zaczęłam szukać informacji na temat jeden ze stron, która organizuje konkursy smsowe, bo miałam ponad 100zl na koncie w telefonie i wiedziałam ,ze ich nie wykorzystam na rozmowy czy smsy. Po kilkugodzinnych poszukiwaniach znalazłam kilka wypowiedzi osób, które na tej… Czytaj więcej »

Natalia
Gość
Natalia

Wielokrotnie musiałam się wycofywać. Najciężej podjąć decyzję. Później już sprawy się toczą.robiłam 2 lata liceum w rok jako jedna z kilku osób w Polsce, taka zdolna, genialna… Gdybym nie z zostawiła sobie furtki w postaci religii i informatyki i zdałabym jeszcze 3 godzinne sprawdziany to automatycznie byłabym w maturalnej klasie. I to jest kwiecień. I… Zrezygnowałam. Poszłam do dyrektorki na rozmowę. Była bardzo niezadowolona. Wtedy też doszło do mnie ze chce iść na medycynę. Więc z rozbiegu musiałam powiedzieć dyrce że zmieniam szkole. No nie oszczędziłam tej kobiety, przyznaję. Teraz jestem lekarzem dentysta i serio idę do pracy z przyjemnością.… Czytaj więcej »

Kosmetolog Marta
Gość

Ludzie powinni się nauczyć nie patrzeć na innych tylko na siebie. Ja uczę się tego każdego dnia, staram się maksymalnie odcinać od toksycznych ludzi i spowiadać się tylko sama przed sobą. Tak Marta źle wybrałaś ale to Twój problem i Ty sobie z nim będziesz musiała radzić.

Owszem, warto słuchać rad innych ale nie warto żyć ich życiem.

Jak człowiek jest inwigilowany na każdym internetowym kroku takie myślenie bardzo pomaga 🙂

Kamila
Gość
Kamila

“Przecież hejtowałam kiedyś tekst jakiejś laski, takiej blogerki głupiej, co to się mądrzyła, że kobieta zawsze musi mieć własne pieniądze” mało wnoszący komentarz ale pokochałam i chciałam docenić XDDDD

Monika Grzelak
Gość
Monika Grzelak

Ja dzis sie dowiedziałam ze maz który wytykal mi moje zdrady,sam prawdopodobnie sie do tego dopuścił.Niestety jest na tyle cwany ze prawie dobrze wszystko ukryl.Tylko komuś sie chlapnelo.Mam 27 lat i od 11 jestem w związku z tym facetem.Kocham go,ale co teraz?odpuścić?niestety za bardzo sie zaangazowalam…

Nihil Novi
Gość

Tylko krowa nie zmienia zdania. Tylko że czasem tak bardzo chcemy chronić “twarz”, że brniemy dalej w bagno. Głupie, ale prawdziwe. Tymczasem zmiana poglądów może świadczyć o tym, że jesteśmy ludźmi myślącymi, potrafimy zweryfikować twierdzenia w naszych głowach, rozwijamy się zamiast być intelektualną amebą. Czasami naprawdę jest z czego być dumnym! Szkoda tylko, że kiedyś już sytuacja ma miejsce, to nie umiemy spojrzeć na wszystko w ten sposób.
Kiedyś na studiach naczytałam się trochę o zaangażowaniu w kontekście marketingowym, muszę sobie poczytać tę książkę o komunizmie.

Dominika
Gość
Dominika

Ech, wygrałam 9-miesięczny kurs programowania, a po 7 stwierdzam, że nadal niewiele umiem i nie zaliczę ostatniego projektu. Będę walczyć, ale pewnie przyjdzie mi się zmierzyć z faktem, że źle zainwestowałam ten swój czas – w dziedzinę, która nie jest dla mnie.

Karolinavv
Gość
Karolinavv

Rzuciłam studia. Dwa razy. Raz po kilku tygodniach, drugi raz już podczas pisania licencjatu. I rzuciłam pracę po dwóch dniach. Przebrnęłam przez rekrutacje, badania, szkolenie, a na koniec okazało się że firma okłamała mnie w kluczowej dla mnie kwestii. Miałam tylko jeden warunek, na ktøry niby się zgodzili, a w praktyce klops. Od poczätku nie mieli zamiaru spełniać mojego warunku, ale liczyli że po tym wszystkim będzie mi żal rezygnować. Łapali mnie na pułapkę zaangażowania 😉

malowane dni
Gość
malowane dni

Znoszenie to coś do czego chyba nie można się przyzwyczaić, nauczyć. Na początku zawsze jest ciężko – lekcja przychodzi z czasem

Chłopinka
Gość
Chłopinka

Trudne, ale nie niemożliwe. Ja zrezygnowałam z pierwszego kierunku po roku. Mam dobrą koleżankę, która rzuciła swoje pisząc już licencjat i poszła na coś innego, gdzie się poznałyśmy. Życie. Ale podziwiam ją za to, bo wydajemi się, że trzeba było trochę odwagi.
Ciężko jest czasem powiedzieć nie. Ignorujemy własne uczucia i fakt, że nie do końca nam się coś podoba. Spychamy to gdzieś na tył głowy, udeptujemy, ale ostatecznie to i tak oszukiwanie samych siebie. Ale nigdy nie jest za późno i może ten wpis otworzy komuś oczy 🙂
Pozdrawiam!

Justyna Nadłonek
Gość
Justyna Nadłonek

Aniu, co do Twojego arkusza, odpowiedź w rubryce nr.5 i rubryce Wynik powinna być taka sama? Ten tekst spadł mi jak z nieba- zakończyłam dwa tygodnie temu projekt, któremu poświęciłam dosłownie wszystko w ostatnich miesiącach, bo bardzo mi na nim zależało mimo, że fizycznie i psychicznie byłam wykończona. Po tygodniu względnego spokoju historia zatacza krąg- mniejsze projekty, ale angażujące emocjonalnie, do tego dosyć przeciwstawne względem siebie- na razie jestem zbyt zestresowana, by samodzielnie szukać wyjścia. Dlatego drukuję od razu 5 arkuszy na bieżące sprawy i zobaczymy, może odnajdę kompromis ;D Dziękuję, że tworzysz tak różnorodne teksty, że zawsze można odnaleźć… Czytaj więcej »

Monika haircoaching
Gość

Dziękuję za ten wpis Aniu. Moim zdaniem osoby, które zmieniają coś w swoim życiu, jak i swoje zdanie na różne tematy rozwijają się, są bardziej świadome i po prostu szczęśliwe.

Klaudia Jaroszewska
Gość

W MLM można zbudować dobry biznes, ale to trzeba umieć robić 🙂 znam ludzi, którzy faktycznie osiągnęli sukces 🙂 ale każdy z nas woli coś innego, a i czasem da się wpaść w długi

Pawel 90-ty
Gość

To będzie chyba pierwszy raz, gdy przeczytam polecaną przez blogera książkę :). Nawet dwie.

Tesia
Gość
Tesia

Ja tak mam z rekonstrukcją historyczną, którą zajmuję się od jakichś ośmiu lat. Pierwsze 2-3 lata to była czysta miłość i zaangażowanie, potem przyszła świadomość wad. Unikam kupowania ciuchów “cywilnych”, żyję mocno minimalistycznie, często się przeprowadzam i robię co mogę, żeby nie gromadzić rzeczy. A z drugiej rozwijam hobby które kręci się wokół gromadzenia “szpeju” – strojów, akcesoriów, wyposażenia obozowego, narzędzi do rękodzieła, masy tkanin… normalką przy kolejnej przeprowadzce jest to, że mój spakowany szpej zajmuje więcej miejsca niż wszystkie inne przedmioty razem wzięte. Nie jem mięsa, a godzę się na kompletowanie ekwipunku który kręci się wokół wełny, skóry, kości… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Cieszę się, że doceniasz ♥️ To bardzo miłe i mam nadzieje, ze znadziesz rozwiązanie tej sytuacji. Włożyłas w to masę pracy i serca, mkze jest jakaś inna droga?

Chelsea Zahra Thasya
Gość
Chelsea Zahra Thasya

Terimakasih atas informasinya, semoga sukses selalu dan Silahkan Kunjungi website kami ^^
Obat Herbal Asam Urat

Karola
Gość

Odkrylam cie Aniu niedawno I naprawde jest pod wrazeniem twoich tekstow I madrosci zyciowej, pomimo tak mlodego wieku. Ja popelnilam raz powazny blad w postaci przeprowadzki do Polski po latach mieszkania w cieplych krajach I zakupu domu, za ktory jak sie okazalo sporo przeplacilam. Kiedy zorientowalam sie ze to pomylka, mysle ze po miesiacu …ile w tym tkwie ?3 lata… I mysle ze dopiero teraz jestem gotowa poniesc stray I zmienic zycie…choc czasem mam watpliwosci co tak naprawde chce..Czy zmarnowalam czas pewnie tak, ale bardzo duzo sie nauczylam I rozwinelam i przede wszystkim odkrylam jak malo potrzebuje do szczesci I… Czytaj więcej »