Własne pieniądze kobiety – dlaczego musisz je mieć?

Własne pieniądze kobiety
Jaki czas temu napisałam na fejsbuku, że moim zdaniem kobieta powinna mieć własne pieniądze.

Własne pieniądze kobiety

To nie jest popularny pogląd. Mnóstwo kobiet w ostatnich latach zrezygnowało z pracy zawodowej. Ba! Niektóre nigdy jej nie podjęły. Koniec szkoły/studiów, ślub, pierwsze dziecko. Mąż zarabia, państwo pomaga, jakoś się kręci. A co jak przestanie?
Nie zrozumcie mnie źle. To naprawdę super, gdy mąż może utrzymać całą rodzinę. Nie jestem też fanką słowa “powinnaś” , a ilekroć używam go w tym tekście, piszę ten tekst do młodszej siebie. Albo nieistniejącej córki. Masz prawo mieć inne zdanie na ten temat, w zasadzie to nie moja broszka jak tam Twoje finanse, ale mam poczucie, że warto ten temat poruszyć. Własne pieniądze kobiety to wolność.
Niedawno usłyszałam o tym, jak koleżanka mojej przyjaciółki znalazła się w fatalnej sytuacji. Wyjechała za granicę za facetem, dodam – za bardzo drogą granicę, szczególnie z polskimi oszczędnościami. Love story się skończyło podobnie jak oszczędności, trzeba wracać do Polski bez niczego. Do rodziców.
Będę mocno trzymać za nią kciuki i nie zazdroszczę.
Podobne tematy często poruszane są na mojej grupie kobiecego wsparcia , np.

Była z chłopakiem (bez ślubu) 9 lat. On był starszy i super zarabiał, a ona dłuuugo studiowała i tylko dorywczo czasem dorabiała. Kiedy się rozstali, dziewczyna nagle się zorientowała, że jedyne co ma, to ubrania i kilka książek, bo samochód jest jego, sprzęty kuchenne jego, telewizor wzięty na raty na jego nazwisko, tak samo jak jej telefon (on podpisał umowę, bo było korzystniej finansowo). Została bez laptopa, bez blendera i nawet bez jakiejkolwiek historii kredytowej… Wcześniej wydawało jej się, że ma dużo, bo żyli na poziomie, ale prawda taka że tylko z tego korzystała, a nie należało to do niej…
Powiedzcie mi, czy dbacie o swoje bezpieczeństwo finansowe, a jeśli tak, to jak to u Was wygląda? Ja wiem, że raczej nikt z góry nie zakłada rozstania, ale sytuacje są przecież różne (są też wypadki, utrata pracy, cokolwiek).
Pomyślicie – sama sobie winna. Ale znam mnóstwo historii w stylu:

Fajna para, wielka miłość. Finanse dzielone uczciwie, on kupuje grubsze rzeczy, meble itp.  płaci za wynajem, samochód na niego.
Ona robi zakupy spożywcze i chemię, niektóre rachunki. Wychodzi po tyle samo. Wiadomo, nie jakoś dokładnie, raz on trochę więcej, raz ona, ale nikt nie wylicza się co do grosza ani nic. Oboje zadowoleni z układu, bo “kochanie, ty się znasz na cenach pomidorów” oraz “skarbie ty lepiej wiesz jaką uszczelkę kupić”. Wszyscy szczęśliwi.
Do czasu rozstania.
A powodów jest wiele.
Jemu spodobała się koleżanka z pracy. Albo jej kolega na imprezie integracyjnej. Albo się wypaliło. Starają się długo o dziecko, nie wychodzi, są tylko kłótnie, związek się rozpada.
Powodów są tysiące.
I nagle się okazuje, że ojej, ja nie mam nic.
Bo przecież wszystko jest misia. Kredyt jego, meble jego. Nic, że składali się na życie po równo. 
Ona ma gówno.


Własne pieniądze kobiety
i może rozłożyć bezradnie rączki jak mała dziewczynka. I koleżanki powiedzą “a to chuj, odrąbać mu jaja”. Mamusia powie “a nie mówiłam?”. 
Ale jej sytuacji to nie zmieni.

Własne pieniądze kobiety – dlaczego?

ekhem, wiem jaka jest sytuacja ekonomiczna w Polsce. Znaczy – sama jeszcze niedawno miałam bardzo mało. Nigdy jednak nie miałam wątpliwości, że wolę niższy standard życia ale z poduszką bezpieczeństwa, niż wyższy, ale YOLO.
Tak, uważam że opieka nad dziećmi i zajmowanie się domem to też praca. Ciężka i trudna, równorzędna. Bo zakładam, że nie jesteś jedną z tych kobiet, które oglądają całymi dniami najpierw programy śniadaniowe, potem paradokumenty, pytają na forach dla mamuś czy jak zjedzą dwie witaminy B6 to będzie jak jedna B12 i czy jak synek miał rok temu szczepionkę a teraz jest marudny to czy to autyzm.
[jeśli jesteś – przestań].
Zapewne urodziłaś dziecko, zrezygnowałaś z pracy, mąż zarabia jest dobrze. Nie chcesz przegapić czegoś tak ważnego, jak rozwój swojego malucha i po macierzyńskimi zostałaś z dzieckiem dłużej.
Zapewne ciężko w takiej sytuacji godzić macierzyństwo z pracą. Niania nie będzie pracować za psie grosze, żłobki przepełnione. Na razie jest dobrze.
Ale potem nie musi.
W życiu bywa bardzo różnie.
Mężowi spodoba się młodsza, bo przytyłaś po ciąży i nie mogłaś tego zrzucić. Tak, “wystarczy wyjść za normalnego faceta by nie mieć takich problemów”… oj widziałam zwroty akcji u najbardziej porządnych – wydawało się – ludzi. Ojciec mojej koleżanki po 50-tce znalazł sobie 19-letnią kochankę. Sąd nawet przyznał byłej żonie alimenty, ale wiecie jak z egzekwowaniem tego w Polsce.  Zresztą młoda szybko zaszła w ciąże, tatuś zakochany w maluchu a dobro dziecka dla sądu zawsze będzie ważniejsze. 50-letnia kobieta będąca całe życie na utrzymaniu męża nie ma ciekawej sytuacji w Polsce.
Twój mężczyzna może mieć wypadek i stać się niezdolny do pracy. Shit happens, renty w Polsce są śmieszne. To co, zostawisz go i poszukasz sprawnego faceta? Puste CV albo takie z wielką przerwą i 500+ utrzymania nie zapewnią.
Własne pieniądze kobiety
Uważam, że kobieta powinna mieć własny hajs.
Własny pieniądze kobiety to wolność.
 Nikt ci nie powie, że kupiłaś za drogą sukienkę. Albo że fryzjer to zbędny wydatek, bo możesz pofarbować włosy sama.
Własne oszczędności to możliwość spakowania się z dnia na dzień i wyprowadzki, zamiast mieszkania razem z partnerem, który cię np. zdradził (upokarzające). 
Własne pieniądze kobiety sprawią, że nigdy nawet nie rozważysz niemoralnej propozycji od szefa gdy zbliża się redukcja etatów. Ani nie będziesz z  przyklejonym uśmiechem znosić klepania po tyłku. 
Bo oprócz godności masz też oszczędności i możesz też pierdolnąć na stół wypowiedzeniem oraz pozwem. 
Własne oszczędności podnoszą poczucie własnej wartości. Zarówno Ty jak i partner wiecie, że jesteście w związku z wyboru, a nie z konieczności ekonomicznej.
Własne pieniądze kobiety to wolność.
Zrobisz co zechcesz, ale namawiam – jeśli nie masz poduszki finansowej, zacznij budować ją dziś. Internet przepełniony jest tekstami o tym, co każda kobieta powinna mieć – czarne szpilki, klasyczną sukienkę, czerwoną szminkę, jeden klasyczny beżowy płaszcz… 
I to są niby podstawy. Bazy. Ponadczasowe niezbędniki. Phi.
Kobieta powinna mieć.

– rozum
– własne pieniądze
– umiejętności, na których może zarabiać

Zdarzają się marudne dzieci, zdarzają się dzieci chorowite (sama byłam, podziwiam moją mamę za cały trud jaki włożyła w wychowanie), sytuacje są różne, ale przemyśl proszę, czy czasem nie masz więcej możliwości niż nasze babcie, które miały po ośmioro dzieci, balię, tarę do prania, traumatyczne wspomnienia po wojnie i niepełną edukację.

Własne pieniądze kobiety – konkretne przykłady dziewczyn z krwi i kości

Obserwuję kobiety, które robią takie rzeczy:

Przeprowadzili się na wieś, z powodu niespodziewanego ciosu od życia. Mąż dojeżdzał do pracy autem, ze wsi autobus kursował dwa razy dziennie, w PKS wózka nie wciśniesz choćby skały… no wiadomo. Ona z dwójką małych dzieci po prostu utkwiła. Opiekunka pochłonęłaby dużą część pensji, więc pomyślała inaczej – zaczęła się w swoim domu opiekować dziećmi sąsiadki, która nie zrezygnowała z pracy.
Dzieci miały towarzystwo, ona dodatkowe pieniądze.

Patrycja, która szyje piękne termoforki i inne rzeczy dla dzieci i to wszystko sprzedaje przez Internet.

Magda, która udziela lekcji języka obcego przez Skype.

Karolina, która sama(!) nauczyła się robienia szablonów na blogi i je sprzedaje 

Edyta, która prowadzi szkolenia online i właśnie wydaje drugą książkę, bo po psychologii nie trzeba wcale być na bezrobociu. Ma trójkę małych dzieci!

Ania, która uczy niemieckiego przez Skype i wydała e-poradnik o sprawnej nauce a przy okazji jest wspaniałą osobą

Julia, która wspaniale szyje, więc otworzyła kurs szycia online Twoje Wykroje

Nie musisz zarabiać. Możesz np. obniżyć trochę standard swojego życia, albo postawić sobie cel – dorobię dodatkowe 250 zł w miesiącu. Nie wiem może być więcej, może być mniej, ale zacznij budoważ poduszkę. Są promocje bankowe z bonusami, np. 400 zł, możesz robić hybrydy koleżankom, udzielać korków przez neta, nauczyć się podstaw grafiki i robić proste zlecenia, prowadzić jakiejś firmie fanpage (zlecenia znajdziesz np. tutaj). Mamy XXI wiek. Własne pieniądze kobiety to nie utopia, a całkiem realna rzecz.

A jeśli wolisz pewnego dnia – obudzić się w rzeczywistości w której Twój ukochany będzie niezdolny do pracy a Ty będziesz mogła jedynie bezradnie rozłożyć rączki – Twój wybór. Ostrzegałam.

A jeśli masz problem, chcesz pogadać, uzyskać wsparcie – zapraszam na naszą babską grupę 😉

Własne pieniądze kobiety

TOP – lumpeks, 5 PLN, szpilki niedostępne, ale podobne tu, tu  i tu , spódniczka ok 50 PLN (klik)


Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

Podziel się

46
Dodaj komentarz

avatar
42 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
40 Comment authors
aniamalujeAneta WójcikManganumAgataporcelaindoll.pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Edzia
Gość
Edzia

Ja uważam, że mimo iż częściej takie sytuacje dotyczą jednak kobiet, to absolutnie każdy powinien mieć swoje pieniądze.
Jak ktoś ma problem z wydawaniem pieniędzy, to polecam aplikacje do kontrolowania wydatków. Czasami (przynajmniej u mnie :p ) dzieje się tak, że nie wiadomo, na co poszły te wszystkie pieniądze wydane w zeszłym miesiącu, a takie aplikacje fajnie to pokazują 🙂 Ja korzystam z “Szybki Budżet”, ale sporo jest podobnych na rynku, Ania z blue-kangaroo o nich kiedyś pisała, z tego co pamiętam 🙂

aniamaluje
Gość

Ja mam notesik, tak mi jakoś lepiej, ale apki są suoer.
Tak, uwazam że poza wspólnym budżetem każdy powinien mieć swoje, bo facet może sobie kupić Fifę a kobieta nie jest jego matką by mu zabraniać, a ona tak samo może kupić sobie pędzle do makijażu za duży piniondz i on też nie ma prawa się w to wpieprzać ;))

Agata
Gość
Agata

Długo nie mogłam zrozumieć dlaczego jako małżeństwo powinno się mieć osobne konta. Ale z biegeim czasu widze, ze to jest dobre i sprawiedliwe rozwiązanie. Nikt nikigo się nie czepia, że za dużo wydaje, bo jeśli zostanie coś na koncie prywatnym to wszystko jest moje. Wspólny budżet na jedzenie i opłaty a reszta kto ile może. Ale tekst trafiony, od kiedy sama idę w kierunku poszerzania swoich horyzontów widzę ile można robić i jakie są możliwości (bloga chyba długo nie rozslawie, chyba nie jestem do tego stworzona) i próbuje na różne sposoby “zlapac” dodatkowe pieniądze. Dzieki temu kiedy zdarzy się gorszy… Czytaj więcej »

Aneta Wójcik
Gość

Udostępniłam bo w znajomych mam kilka osób w podobnej sytuacji. Może którejś przy okazji się kliknie i pomyśli o swojej przyszłości 🙂 a Edyta to jest w ogóle mistrz! Uwielbiam ją 🙂

porcelaindoll.pl
Gość

Dokładnie, kobieta musi mieć swoje pieniądze. My z chłopakiem owszem dzielimy się, ale rachunkami za mieszkanie i zakupy przede wszystkim 😉 Poza tym jedno drugiemu nie “wyrzyguje” , że wydaje np. na gry czy kosmetyki cokolwiek bo każdy ma swoje finanse. Owszem można zawsze upomnieć tę drugą połówkę, ale każdy z nas wie sam co z pieniędzmi robi. Poza tym nie chciałabym nagle zostać bez grosza, albo prosić się żeby sobie coś kupić bo nie pracuje 😉

Alicja Orzechowska
Gość

Zajebiście dobry i mądry tekst

Aleksandra
Gość
Aleksandra

Jak dobrze, że myślimy podobnie! Mnie posiadania własnych pieniędzy nauczyła Mama. Sama miała ciężko w życiu i gdy zaczęła zarabiać pieniądze, zaczęła je też oszczędzać. Gdy urodziła mnie, zaraz założyła mi konto, na które odkładała pieniądze. Z czasem ja też zaczęłam się interesować tematem oszczędzania pieniędzy, tym jak je rozsądnie gospodarować i żeby zawsze, absolutnie zawsze mieć coś odłożonego na czarną godzinę. Jak słyszę ile koleżanki wydają pieniędzy na różne rzeczy (głównie ciuchy, kosmetyki), a ja widzę moją szafę, w której sporadycznie pojawia się coś nowego (ale za to mam sporo odłożonych pieniędzy), to zastanawiam się czy one kiedykolwiek przejrzą… Czytaj więcej »

Kamila Wojda
Gość
Kamila Wojda

Zgadzam sie w 100 procentach! Ludzie, ktorzy twierdza, ze pieniadze nie sa wazne widocznie nie wiedza jak z nich korzystac. Dla mnie pieniadze to wlasnie przede wszystkim WOLNOSC. Gdzies wycztytalam, ze warto miec tzw. fundusz MTG (Mam To Gdzies), czyli kwote, ktora pozwolilaby nam odejsc w kazdej chwili z pracy lub zwiazku. Szczerze polecam ksiazke Kamili Rowinskiej “Kobieta niezalezna”. Na Yutubie sa tez dostepne filmiki autorki (konkety, bez lania wody), chyba ze ktos nie lubi coachingu 😀

Ania, czytam Twojego bloga od dawna, ale komentuje po raz pierwszy 🙂
Dziekuje, ze poruszylas tak wazny temat!

Asia
Gość
Asia

Niedawno zakończyłam wieloletni związek i gdybym nie zarabiała na własne utrzymanie, to właśnie byłabym w przysłowiowej czarnej d****. Osobiście nie wyobrażam sobie bycia w 100% na utrzymaniu faceta, ale nie mam dzieci, a to bardzo zmienia sytuację.
Własne pieniądze to niezależność a poduszka finansowa to poczucie bezpieczeństwa. Warto pracować na taki komfort psychiczny.

Koroshiya T.
Gość
Koroshiya T.

Ehh… Zawsze się dziwiłam pewnej znajomej żonie bogatego męża, że od czasu zdanej matury nie pokalała się ani pracą zawodową, ani jakąkolwiek dalszą edukacją, ani nawet wychowywaniem potomstwa… NIC. Nie licząc cardio shoppingu po drogich butikach i śledzenia życia celebrytów. A jest już gruuubo po czterdziestce. Chłop natomiast wykształcony, kilka fakultetów, pięć języków, podróże, pasje. Ona – nemo. Pewnie myślicie, że jest zabójczo urodziwa – nic bardziej mylnego…:P Miła i opiekuńcza..? – skądże, toksyczna jędza. Nie mam pojęcia, w czym tkwi sekret, ale jakoś ten układ się kula od ponad dwudziestu lat… No i dobrze – nie wpieprzam się, jednak… Czytaj więcej »

Imani X
Gość
Imani X

Podpisuje sie dwiema rękami i noga. Poduszka bezpieczeństwa jest bardzo ważna, podobnie jak zdolność kredytowa i pieniądze na kolejny płaszcz, pare butów czy odjechana szminkę bez tłumaczenia sie komukolwiek.

Dziękuje Aniu, mam nadzieje, ze wiele osób przejrzy teraz na oczy. Zarobić można po godzinach bycia mama. I wcale nie trzeba zarywać pół nocy. Bycie z dzieckiem jest ważne, tak samo jak zapobieganie. Przed obudzeniem sie z ręka w nocniku.

LadyChwila
Gość

Świetny tekst, Aniu! Ja od jakiegoś czasu staram się uważniej podchodzić do moich finansów i o dziwo, kupuję zdecydowanie mniej, a moja jakość życia i komfort psychiczny się poprawiły 🙂 Żałuję tylko, ze zaczęłam tak późno!

Dorota
Gość

Bardzo mądry tekst Aniu. Na szczęście nie zostałam z niczym, ale miałam ciągle wypominane że zarabiam za mało, że pracuję za dużo, że za dużo wydaję, że przytyłam albo że schudłam za bardzo. Chłopu nie dogodzisz, dlatego mam dwie urocze kotki w których jestem zakochana po uszy i nie boję się pracować nawet po nocach, chętnie się dzielę z naszym azylem dla zwierząt. Życzę wszystkim dziewczynom i kobietom wspaniałych partnerów, ale trochę rozsądku i czujność nie zaszkodzi 😉

Julia Romanowicz
Gość
Julia Romanowicz

Ja własne pieniądze zapragnęłam mieć kiedy byłam jeszcze srylem i rodzice nie chcieli mi kupować kolekcjonerskich karteczek (2-3 klasa podstawówki?), więc zażądałam wypłaty- był układ, że ja zmywam naczynia (co z tego, że sama je brudziłam, żebym miała co zmywać), a rodzice wypłacali mi dniówkę- szalone dwa złote dziennie! Grosz do grosza, obskoczone wszystkie święta, wszystkie reszty zbierane do skarbonki i proszę proszę, drzwi galerii handlowej stoją przede mną otworem, chór anielski robi mi ścieżkę dźwiękową, podchodzę do półki i już mam chwytać swoimi gałązkowatymi rękoma te karteczki, ale wtedy sobie uświadomiłam, że jak wydam to mieć nie będę i… Czytaj więcej »

Manganum
Gość
Manganum

To jeden z najważniejszych tekstów na Twoim blogu, podaję dalej!
Mnie niezależności finansowej nauczyła mama, za co jestem jej ogromnie wdzięczna. 🙂

Marta | pannamartha.com
Gość

Pieniądze są i ich nie ma. Tak samo jak związek: może być i się po prostu skończyć. Nie wyobrażam sobie nie pracować. Świadomość posiadania własnych pieniędzy daje mi wolność i to przede wszystkim w mojej głowie. Sama zarządzam nimi jak tylko chcę i nikt nie może mi nic w tym temacie powiedzieć. Gdyby pewnego dnia facet kazał mi zostawić pracę bo przecież jego wynagrodzenie wystarczy dla nas dwóch to prędzej bym rzuciła jego niż pracę. Praca jest potrzebna by zapewnić sobie komfort psychiczny bo nie da się cały czas żyć na czyiś rachunek (czytaj: on pracuje ona nie). Czasami trzeba… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

Miło mi się czytało ten tekst, bo zorientowałam się, że jestem na bardzo dobrej drodze w zarządzaniu finansami. Zdecydowanie udostępnię ten tekst, żeby inne dziewczyny przeczytały. Miło Cię znowu czytać, pozdrawiam ☺️

Dorota
Gość
Dorota

Hej!
Warto zauważyć oglądając np filmy ktorych akcja rozgrywa się w ubiegłych wiekach (chociażby taki “Titanic”), jak bardzo wielki wpływ na całe życie kobiety, jej wybory – a dokładniej to brak możliwości wyboru- miała zależność finansowa. W ten sposób małżeństwo stawało się interesem i zalegalizowaną prostytucją.
Oczywiście dziś jest inaczej -bo nawet kiedy kobieta chwilowo nie ma wlanych pieniędzy to może to zmienić, ale potwierdzam- WŁASNE pieniądze dla WŁASNEGO dobra każdy powinien jednak mieć:)

Natasha
Gość

Regina Brett w swojej najnowszej książce “Kochaj” pisała na ten temat. Ale ona “MTG” woli okreslac bardziej pozytywnie – funduszem ZNW – “Zasługuję Na Więcej”. Zrobila tez swietna liste podstawowych umiejetnosci przetrwania potrzebnych kazdej samodzielnej kobiecie. Najwazniejsze jest to, zebysmy potrafily zaopiekowac sie same soba. Wtedy nawet jak sie stracimy wsparcie innych, to mozemy polegac na sobie. Ja nie wyobrazam sobie utracic swojej niezaleznosci. Nie po to wyprowadzilam sie od rodzicow, zeby teraz utrzymywal mnie mąż. Nie czulabym sie wtedy dobrze sama ze soba. 🙂

Madame Blania
Gość

W punkt! Genialnie napisane i zgadzam się w 100%. Od zawsze mam swoje pieniądze… raz mniej, raz więcej, ale od kiedy poszłam na studia (dzienne) cały czas pracuję. Zarówno w ciąży, jak i na macierzyńskim i wychowawczym. Jak się chce to da się, tak jak piszesz możliwości jest dużo. Syn 3 miesiące ciągle na piersi… ale ja chociaż musiałam 1-2 razy w tygodniu na korepetycję wyskoczyć. Kończyłam karmić… leciałam do auta, korki i szybko do domu, żeby zdążyć znowu karmić 🙂 No nie potrafię tak nic nie robić i nie mieć swoich pieniędzy. Tym bardziej, że mąż straszny dusigrosz, wszystko… Czytaj więcej »

Sakurakotoo
Gość

Droga Aniu, zgadzam się z tym co piszesz w 100% ! Sama do tego doszłam już jakiś czas temu i od tego momentu planuję samodzielnie zarobić na swój dom i znaleźć satysfakcjonującą pracę. U mnie jednak wzięło się to poniekąd z doświadczenia, ponieważ wiele osób z bliskiej rodziny się rozwodziło i widziałam jak to wyglądało – szarpanie się o pieniądze, o dziecko, w zasadzie o wszystko o co tylko się dało, nawet najmniejszą bzdurę. Stwierdziłam, że ja nie chcę taka być i wolę mieć swoje pewne zaplecze finansowe. Świetnie, że poruszasz takie tematy!

Matt T-ski
Gość
Matt T-ski

Powinna, a chciała to co innego. Szacun dla kobiet, które są ambitne (dla facetów takich również, bo czemu nie?) – jednak nie każda chce taka być.

Krystyna
Gość
Krystyna

Odkąd byłam w sensownym wieku moja babcia mówiła, że muszę mieć własne pieniądze. Dla mnie było to intuicyjnie oczywiste. Posiadasz pieniądze – posiadasz MOŻLIWOŚCI. Moja babcia była wspaniałym przykładem w tym temacie (według mnie). Inspiruje mnie i raczej nigdy nie przestanie. Wywodząca się z biednej rodziny, środowiska gdzie kobiety szły tylko na szwaczke i do rodzenia dzieci, a każda dalsza edukacja była stratą czasu i pieniędzy. Ona natomiast miała w sobie tyle samozaparcia by się wygrzebac z tego dołka: 60 lat później miała za sobą karierę pedagogiczną, dyrektorki szkoly, kierowniczki (i założycielski) zespołu artystycznego (i wiele innych mniejszych i większych… Czytaj więcej »

Krystyna
Gość
Krystyna

Ktoś mądry na yt powiedzial – nie jesteś tak bogaty ile możesz miesięcznie wydać, tylko tak bogaty ile możesz wyżyć na tym samym poziomie gdy stracisz dochody.👈 Bardzo mi to zapadło w pamięć i zainspirowało do stworzenia sobie poduszki bezpieczeństwa i myślenia nad dochodem pasywnym. 😘

Czytaj na walizkach
Gość

Dokładnie tak własne pieniądze = wolność, bezpieczeństwo i możliwość wyboru. Jest tak jak piszesz, w życiu bywa różnie, może być kolorowo, można mieć cudownego faceta (ja mam), ale nie wyobrażam sobie nie mieć własnych pieniędzy, oszczędności, żyć tylko na czyś koszt. Nie wiem, może to się wynosi z domu, to, że chcesz być niezależna finansowo, nie chcesz brać od rodziców kasy na książki i kino, czy piwo jak jesteś nastolatką, to nie chcesz też na fryzjera, sukienkę czy szkolenia od swojego faceta. Płacisz za siebie i żyjesz tak jak chcesz. Co nie znaczy, że nie można się rozsądnie dogadać w… Czytaj więcej »

Zołza z kitką
Gość

Ja od zawsze byłam tak wychowywana, by być niezależną finansowo kobietą – “tak na wszelki wypadek”. Mimo, że takiego wypadku nie zakładam, lubię mieć “swoje” pieniądze.
Mam jednak znajomą, która z utrzymania rodziców w wieku 26 lat przeszła na utrzymanie męża. Niby stara się o dotację na otworzenie swojej firmy, jednak – czeka na dotację już prawie rok. W międzyczasie nie robi nic – sama, gdy byłam w podobnej sytuacji, znalazłam pracę dodatkową, byle, by samodzielnie coś zarabiać. Chociaż kokosy to nie były, nie pozostawałam zależna wobec Ukochanego

czarnaanka
Gość
czarnaanka

Aniu dziękuję ci za ten tekst. Jestem dokładnie tego samego zdania. Zawsze staram się to wyperswadować koleżankom, ale czasami to jak rzucanie grochem o ścianę. Może dzięki temu, że masz spory “zasięg” wiele dziewczyn się zastanowi nad swoją sytuacją. 🙂

aniamaluje
Gość

Taki właśnie byl moj cel 🙂

archigame.pl
Gość

Jak kobieta ma swoje pieniądze to jest to sporo zalet dla związku. Oto dwa przykłady. Naprawdę mnie nie interesuje, że żona kupiła sobie nową torebkę (chociaż ma ich chyba z czterysta!) przecież wydała SWOJE pieniądze. Co mi do tego? Ja zauważę zakup (albo i nie), a gdyby wydała pieniądze, które ja zarobiłem to miałbym pewne wątpliwości czy można by było je wydać inaczej. A tak problemu nie ma (chyba, że Wasz facet to jakiś psychol i będzie rozliczał Was z Waszych pieniędzy – to już ekstremalna sytuacja). Przecież jej też nie interesuje czy kupiłem sobie kolejną książkę czy grę. To… Czytaj więcej »

Moniq Monakos
Gość
Moniq Monakos

Pierwsze o czym pomyślałam widząc tytuł to “seriiooo? to jest coś w czym trzeba uświadamiać dorosłe kobiety?”. Przerażające. Ale tekst mądry i dosadny, no może poza tym zbędnym komentarzem o szczepieniach (uważam, że każdy powinien mieć wybór a poczułam się jak debilka przyrównana do osoby myślącej, że B6+B6=B12…)
Pozdrawiam Aniu!

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Widziałam ten post na grupie i nie umiałam się odnieść, bo nie rozumiem. Nie wyobrażam sobie zależności finansowej (mam inną :D), zawsze starałam się odkładać, bez względu, jakie były moje wpływy. Teraz wprawdzie spadły o ponad 1/4 (dla ZUSu jestem zdrowa) i chociaż mniej, to dalej będę odkładać 🙂 Bardzo cieszę się, że napisałaś taki tekst, bo jak słyszę, ze kolejna matka rezygnuje z pracy na rzecz 500+, bo “się nie opłaca” to opada mi wszystko. Tylko, że tutaj nie zawsze chodzi o mamy, które poświęcają swoją karierę, rozwój dla dzieci, najgorsze, że uzależniają się kobiety, które mogłyby mieć o… Czytaj więcej »

Kosmetolog Marta
Gość

Ja już jakiś czas temu zrezygnowałam z nowych ubrań czy kosmetyków na rzecz właśnie poduszki finansowej.
Z mężem rozpracowaliśmy budżet do bólu i póki co odkładamy razem- ale po równo więc w razie problemów wszystko idzie na pół bo tyle samo dokładamy.
Płacimy na emeryturę, przyszłe dzieci oraz poduszkę finansową.

Kobiety wolą iść na łatwiznę. Większość moich koleżanek woli brać 500+ i dorobić sobie jeszcze dziecko i siedzieć w domu.
Wysiłek umysłowy widać niektórych bardzo boli.

Patrycja - La Bambam
Gość

Dziękuję Ci Aniu za ten tekst i oznaczenie w nim. Od zawsze stawiałam na niezależność. Moim wzorem była moja Mama. To ona pokazała mi, że nawet będąc samemu z dzieckiem można sobie nieźle radzić. Może nie żyłyśmy na jakimś super poziomie to jednak nigdy niczego mi nie brakowało. Dzisiaj są inne czasy jest dużo więcej możliwości. Trzeba tylko chcieć je wykorzystać. I chcieć się uczyć nowych rzeczy. Moja wielka potrzeba niezależności była i jest wielką motywacją do tego co do tej pory zbudowałam. A nie było łatwo jak to się wielu osobom wydaje do teraz. Tym bardziej, że sama zbudowałam… Czytaj więcej »

Ania Kalemba
Gość

Podpisuję się rękami, nogami, uszami i każdą inną częścią ciała! 😀 :*

Ola Ł
Gość
Ola Ł

Jak najbardziej się zgadzam :). Czasem słyszałam nawet od własnej mamy abym znalazła sobie bogatego faceta to on będzie na mnie zarabiał(!). No nie. Nie tylko z powodu że wolę liczyć finansowo na siebie, ale też z tego powodu że dla mnie to jednak trochę niefajne. Nie lubię jak ktoś za mnie płaci. Poza tym tak jak mówisz, to kolejna zależność. Dlatego ze smutkiem patrze na koleżankę, która zaczęła się rozwijać, szukała szkół choć policealnych to dobrych, ale poznała faceta o 20 lat starszego i z nim wzięła ślub i przestała się rozwijać. A na domiar złego to on za… Czytaj więcej »

Doris
Gość
Doris

Ciezko jest rozdzielic konta jesli zarabia sie z partnerem na roznym poziomie. Mialam taka sytuacje na poczatku pracy. Kiedy zylismy na usrednionym poziomie ja nie mialam oszczednosci, a jemu bylo glupio proponowac mi wycieczki na ktore bylo go stac. Polaczylismy finanse dzieki czemu mamy wspolne odczednosci z ktorych razem korzystamy.

Małgorzata Chudy
Gość
Małgorzata Chudy

Ponoć pieniądze szczęścia nie dają, ale za to dają wolność wyboru, a to już bardzo dużo, o ile ktoś potrafi z niej korzystać.

Edyta Zając
Gość

Aniu, co za przemiła niespodzianka! Bardzo Ci dziękuję za dodanie mnie do tej listy. Bardzo zgadzam się z tym, co piszesz. Pieniądze w życiu każdego z nas są ważne. Własne pieniądze. Często niestety jest tak, że w związku i kobieta i mężczyzna nie pozwalają sobie na posiadanie własnych pieniędzy. Rozliczanie się z najdrobniejszych wydatków to chleb powszedni w obu przypadkach. Dla mnie to byłoby totalnie upokarzające – spowiadanie się z tego, o czym piszesz: fryzjer, kosmetyczka, sukienka, jakikolwiek kaprys. Gdybym miała potrzebę rozliczania mojego męża z każdej złotówki, też straciłby w moich oczach. Mam jednak świadomość tego, że w Polsce… Czytaj więcej »

Magdalena Gawenda
Gość

Ta grupa to najlepsza rzecz która mnie spotkała. Zawsze byłam za tym żeby oszczędzać. Zawsze miałam coś w zanadrzu i jak mój facet pokłucił się z nieuczciwym szefem zwalniając się z pracy, a moja siostra cioteczna nieoczekiwanie wyszła za mąż, zapraszając Nas na wesele. Mieliśmy za co jeść, za co zapłacić za mieszkanie, za co się ubrać, dać prezent i dać sobie radę. Dodam, że nie długo wcześniej wróciliśmy z wakacji. Więc oszczędności to naprawdę spokój. Chociaż przyznam się szczerzę, że jak zostaliśmy ich pozbawieni przez sytuacje jakie się stały, wcale nie było mi wesoło i nie czułam się tak… Czytaj więcej »

aniamaluje
Gość

Trzymam kciuki za odbudowanie ♥️

Future Engineer
Gość
Future Engineer

Ja tam myślę, że dobrze jak pary zarabiają mnie więcej takie same pieniądze. Męskie ego nie cierpi xD

aniamaluje
Gość

To zależy czy spotykasz się z dzieciakiem czy mężczyzną 😉

Karolina Gie
Gość

Oj jak miło się tu znaleźć <3 Przy okazji jestem dowodem, że i przy trójce dzieci się da 😉

Wincentyna
Gość

To najbardziej motywujący wpis, jaki kiedykolwiek przeczytałam. Dzięki <3

karina87199 .
Gość
karina87199 .

Czytam Cię od dawna, ale nigdy nie komentowałam. W tym tekście masz 100 % racji. Wiem, bo sama jestem w takiej sytuacji. Mieszkałam w maleńkiej miejscowości i za wszelką cenę chciałam się z niej wyrwać, bo miałam już 24 lata i nadal mieszkałam z rodzicami. Przez internet poznałam chłopaka. Już na pierwszym spotkaniu przyznał mi się że ma zabrane prawo jazdy za jazdę po alkoholu. Ale układało nam się… Pierwsze miesiące były super. Zakochanie randki itd. Postanowiliśmy razem zamieszkać, u niego. W związku z tym jego zakazem i oddaleniem domu od pracy zaproponował, żebym zrezygnowała z pracy której i tak… Czytaj więcej »

Justyna H
Gość
Justyna H

Bardzo ciekawy tekst. I trafny temat. pracuje od 13 roku życia, zaczęłam id zbierania porzeczek u znajomej rodziców, od tego czasu gdy poczułam smak własnych pieniędzy, pracowalam co roku. Mam co prawda 20 lat, ale od 7 regularnie co wakacje, a w liceum juz co weekend przez cały rok pracowałam. I choć mam chłopaka, dużo starszego, który po maturze stwierdził, ze lepiej jak będę w domu, a ob przecież pracuje, to ja nie musze, powiedzialam- NIE! Choć jestem leniwa nie wyobrazam sobie żeby prosić o 40 zł na nową paletke cieni, czy na bluzke. I powiem Wam dziewczyny to wspaniałe… Czytaj więcej »