Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Izrael, kawy za 5 zł i naucz się kodowania za darmo [TYGODNIK]


Ależ mi było tęskno do tego cyklu! Splot różnych zdarzeń i okoliczności przyhamował moje blogowanie, ale jak obiecałam – wracam w grudniu. Ba! Obiecałam sobie publikować codziennie. Miejcie tylko na uwadze, że czasem to będzie mięsko a czasami tylko sałatka. Albo smoothie, takie na raz. Ręce same rwą mi się do pisania, ale życie też jest ciekawe, a na mojej skrzynce jest ponad 100 ważnych (!) maili do odpisania.
Co się ostatnio działo? Oj, wiele!
1. Trzy razy jadłam sushi! W tym raz za wygrany voucher 100 PLN – kiedyś byłam konkursomaniaczką i nawet napisałam tekst o tym jak wygrywać w konkursach
2. Miała być jesień bez zaciskania pasa i w sumie była – a wydałam mniej niż zawsze. Dziwnie, ale fajnie!
3. Byłam na “Środa dzień bloga”, Natalia z jestrudo jak zawsze pierwsza klasa! 
Zachwycałam się. Słońcem, jedzeniem (zupa krem z mrożonego groszku jest konsumowana w tym momencie, dlatego pisze mi się nieco wolniej) no i w kółko wałkowałam bataty.
Kolejność jest zupełnie randomowa, musicie wybaczyć, ale mój umysł tak skacze z wątku na wątek ;)) Zaliczyłam szybką akcję – Natalia się do mnie nie odezwała, bo myślała, że mam sporo pracy. Było to prawdą, ale dla ważnych osób czas zawsze się znajdzie, prawda? W minutę narzuciłam na siebie jakieś ubrania i po 30 minutach (podczas których zaliczyłam także bieg na obcasach i musiałam wyglądać komicznie!) spotkałam się z Natalią na ciachu i gorącej czekoladzie. Natalia prowadzi bloga blondhaircare.com. Pytacie o moje futerko – jest sztuczne i z lumpeksu. Miałam je w 2013 na blogowigilii jak też spotkałam się z Natalią
Tak, byłam wtedy blondynką [*]. Psst, wróciły moje gadane insta snapki! Nie jestem już chora, nie kaszlę na żółto, wróciłam do żywych 😉
A potem zamieniłam kurtkę na bikini i odwiedziłam Izrael. Kurtka ze zdjęcia przywędrowała do mnie z tego sklepu (klik) i dobrze się nosi.  Obok Morze Martwe (zupełnie jak moje bikini po nasmarowaniu się błotkiem) oraz niezupełnie jak karaluszek z naszego uroczego mieszkanka w Tel Avivie…
Podróż mogę podsumować – pierwsza wpadka z Airbnb Drogo!!! Pięknie. Tam w tle jest sobie jachcik jakiegoś rosyjskiego miliardera, kosztuje 450 mln dolarów, ponieważ koto bogatemu zabroni 😉
Ogółem Izrael spoko, opiszę w osobnym tekście, chociaż nie obyło się bez większych i mniejszych problemów 😉
Np. prawie przypadkiem wjechaliśmy na teren Palestyny 😀 Albo z powodu brzydkiej toalety i braku sympatii dla karaluszków moje jelita zrobiły się dość nieśmiałe i tak sobie nosiłam te falafelki w brzusszku niczym dorodną ciążę. Nie polecam bycia mną. 
W samolocie leciały ze trzy bardzo problematyczne pielgrzymki, ktoś przede mną wymiotował, inna osoba wszczynała panikę, ksiądz głaskał ją po głowie i takie tam. Grunt, że dolecieliśmy. Za to burza… burza z samolotu wygląda pięknie. 
Zdarzyło mi się upichcić coś pyszne, być na pokazie mody w zupełnie nieplanowany sposób i gościć Patę z Patabloguje  na skromnych 25m2.
Moje poczucie humoru mało kogo bawi, więc przerzucam je głównie na fejsa i stories i czasem na twittera. 

A o poza tym? Baaaardzo dużo, dawno przecież nie było tygodnika 😉
Na blogu: 

Jesień bez zaciskania pasa, czyli garść promocji 

przy okazji melduję o kolejnej. Jeśli nie lubicie grudniowej aury, korków, tego że zimno, że rano ciemno i po pracy ciemno i w ogóle poniedziałek to koszmar –  w McDonald’s w poniedziałki kawy za 5 zł.
Zarówno te słodkie z karmelem (to dla mnie), jak i klasyczne. Ja postanowiłam w grudniu częściej pracować na mieście, więc zabieram swojego maczka do Maczka i będę testowała pracę z kawą poza domem.
[ W ogóle wpływu na to nie ma remont z wierceniem u sąsiadów. Wcale]
kawa za 5 zł mc donalds
Zdjęcie można powiększyć 😉 a więcej informacji o promocji jest tutaj – Kawowe poniedziałki
Chcę. Pragnę. Nie potrzebuję.
Byłam ruda! Chwilę i już prawie nie jestem, ale utrwaliłam ten ważny historyczny fakt na blogu w tekście “jestem ruda“. Taki pretekst do pogadania o tym, co dla kobiety znaczy zmiana koloru włosów… a dla wielu znaczy wiele.
Wrócił cykl “Wasze kosmetyczki”, w drugim odcinku kosmetyczka młodej lekarki. Co poleca? Same fajne rzeczy!
Tekst, który nikogo nie interesuje, czyli czego nauczył mnie Freddie Mercury. Lubię tego gościa, no co zrobić 😉
I chyba najważniejszy ostatnio tekst – o tym, że kobieta musi mieć własne pieniądze. Facet w sumie też. Jeśli uważasz inaczej, to chociaż rzuć okiem na moje argumenty ;).
W sieci:
 czy tylko mnie to bawi? 😉
Rynek lubi grafomanów (pewnie dlatego ludzie wciąż czytają moją książkę :P)
Artysta robi cuda z lalkami Barbie – niby nigdy mnie to nie kręciło, niby dzieckiem nie jestem już dawno, ale wzrok ciężko oderwać. 
Rozmawiałam niedawno z koleżanką o programowaniu. Chcę się nauczyć kodzić, nawet posprawdzałam ceny kursów, odłożyłam hajsy (lubię mieć w życiu plan B i C, a ten się szybko zwróci!) i większym problemem z moim aktualnym kalendarzem jest czas. A dodam, że hajsy niemałe, bo kursy programowania to kosztują z osiem tysięcy [i wciąż jest to inwestycja z szybką stopą zwrotu!]. Nawiasem mówiąc, nie wiem czemu nawiasy raz są u mnie okrągłe, a innym razem kwadratowe, ale who cares.
Anyway – zawsze można było kombinować z dofinansowaniem z urzędu pracy, ale Ola znalazła ofertę pracy dla specjalisty od Eventów w Warszawie. Masz pracę, robisz fajne rzeczy, a że pracujesz dla firmy zajmującej się programowaniem, to możesz korzystać z jej kursów kodzenia. WOW. WOW. WOW. Oferta jest tutaj
Znaczy eee czy to nie sen? Nie dość, że masz płatną fajną pracę z multisportami i takimi tam, to jeszcze możesz się nauczyć czegoś wartego kilka ładnych kafli. 
Dlaczego interesuje mnie kodzenie?
– Łatwo znaleźć zatrudnienie
– Znaleźć je można wszędzie
– Możesz sobie kodzić nawet z Tajlandii
Iga z kryzysowi zrobiła grudniowe wyzwanie dbania o siebie, z fajnym pliczkiem .pdf do pobrania, polecam!
A Elwira z JakOnaToRobi.pl utowrzyła wyzwanie 
„Darmowe posiłki (w domowym budżecie) – oszczędzaj pieniądze, czas i zdrowie” – mam maleńką lodówkę podblatową, nie pomrożę za wiele, ale sama dołączyłam i Ty też kliknij w zapisy, bo warto (klik)
Pamiętacie jak szukałam idealnego trencza? Autorka bloga BeautyHairandFashion znalazła taki. W lumpeksie. Za 4 zł. WOW
Bardzo pozytywnie zazdraszczam.

Idę nalać sobie jeszcze zupy, bo jest pyszna i siadam do maili. Jutro mam nadzieję uciec z mieszkania na kawę zanim sąsiad zacznie wiercić. Generalnie to pracowałabym częściej z kawiarni, ale jeśli co zarobię miałabym wydać na kawę, to średnio trochę [nigdy nie kończę na jednej kawie… albo samej kawie… no wiecie]







Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

21
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
20 Comment authors
rubinowaaaAneta WójcikAniaaniamalujeCurly Madeleine Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania
Gość

Ja byłam w codersie i patrząc po moich znajomych z kursu faktycznie da się znaleźć po tym pracę, ale nie jest aż tak różowo jak się to opisuje w necie. Kurs daje podstawy, ale żeby nauczyć się wystarczająco żeby kodować z Tajlandii to jednak kilka lat w korpo trzeba przetyrać. (Moze są wyjątki, ale osobiscie nie znam i nie słyszałam) No i zwłaszcza do osób celujących w backend (ja to robiłam, podobno front nie jest aż takim hardkorem) – zrobienie preworku i zdanie egzaminu wstępnego to bardzo mało, koniecznie trzeba przygotować się z tych języków, które będą na kursie, bo… Czytaj więcej »

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Mnie bawi! Melo – pomelo, zjedzenie wtorku w niedziele i wyjście na popracowanie z laptopem bez laptopa i inne. Dystans to klucz do sukcesu i Ty zdecydowanie tego uczysz 😉 Cieszę się, że tygodnik wraca!
Trzymam kciuki za postępy w kodzeniu 🙂

Aneta Wójcik
Gość

Też byłam na Środa Dzień Bloga ale nikogo nie znam, więc siedziałam sobie na boku i zachwycałam się prezentacją Natalii 🙂 Kodowanie fajna sprawa, tak się zbieram do tego jak pies do jeża. W ramach motywacji jako fakultet na studiach wybrałam wprowadzenie do pakietu statystycznego R ale to mi słabo wchodzi, w wakacje bawiłam się w html i szło zdecydowanie lepiej. Na Facebooku jest świetna grupa Programuj, dziewczyno! 🙂
Super, że wróciłaś na bloga! 😀

Curly Madeleine
Gość

Gdy pierwszy raz poleciłaś zupę krem z groszku na Instastories, kupiłam dwie puszki i tak leżą w lodówce i czekają 😀 Chyba w końcu wypadałoby ją zrobić i wypróbować co ta Nasza Ania poleca! 🙂

aniamaluje
Gość

Przepisy Kasi są najlepsze, słowo!

Kosmetolog Marta
Gość

Mam nadzieję, że kolejne spotkanie na Blogowigilii 🙂

rose
Gość

Jako osoba z już z raczej sporym doświadczeniem jako programistka jak i również w uczeniu tego innych potwierdzam, że to nie jest to takie wszystko usłane różami. Niestety widziałam sporo osób, które po jakimś starcie i optymizmie na początku, nie były w stanie poświęcić temu wystarczająco czasu/nie miały predyspozycji 🙁 Ale z drugiej strony trzeba próbować i się nie bać.

Natalia Niebieskoszara
Gość

Ja skorzystałam z promo na Black Friday i obkupiłam się w kursy programowania na Udemy 😀

Zuzanna Marcinkowska
Gość
Zuzanna Marcinkowska

Szalona!

stopthedot
Gość
stopthedot

A ten jachcik to nie przypadkiem ten taki srebrny, zdaje się, że największy na świecie? Sailing yacht A chyba się nazywa. Jeśli tak, to widziałam go na żywo w tym roku w Cartagenie – stał tam kilka dni w porcie i jest z bliska przeeeepiękny!

Iga Stanek
Gość

dziękuję za polecenie <3 I zapraszam do wyzwania! 😉

Dominika
Gość
Dominika

Aniu, zanim zdecydujesz się na kurs dodaj się do grupy Programuj, dziewczyno! – https://www.facebook.com/groups/programujdziewczyno/ – mnóstwooooo informacji o możliwościach nauki czy to samodzielnej, czy właśnie na kursie i super atmosfera. Bo wiesz – kurs kursowi nie równy. Czasem przed pójściem warto już znać podstawy, bo na wiele z kursów wcale nie jest dostosowanych dla początkujących. Trzymam kciuki!

Łukasz Tasovicz
Gość
Łukasz Tasovicz

Qrcze wszędzie gdzie nie spojrzę/przeczytam trafia mi się wzmianka o nauce kodowania. Chyba życie chce mi coś subtelnie przekazać 😀 Sam mocno myślę czy nie nauczyć się kodować, bo w mojej branży stosunek etatów do ilości szukajcych wygląda słabo i dobrze byłoby mieć alternatywę na życie.
Jest też dużo darmowych kursów w internecie czy na youtubie, z którymi można rozpocząć przygodę z progrmowaniem. 🙂

Kamila
Gość
Kamila

<3 cieszę się że wróciłaś. Poza tym mam moment zwątpienia (#niewiemcochcerobićwżyciu) i przypomniałaś mi po co poszłam na tą informatykę XD żeby móc podróżować i pracować jednocześnie. A więc idę się uczyć xDD

Ania Kalemba
Gość

Ale świetnie! Twoje podróże mnie zawsze inspirują. W Polsce tak zimno, że dobrze byłoby uciec 🙂

aGwer
Gość

Też myślałam o pracy z kawiarni, ale z tego powodu co Ty, głównie nadaję z domu 😉
Wyjazdu nie zazdraszam ze względu na karalucha, aczkolwiek jesteś bogatsza o kolejne doświadczenia – mega!

Agata
Gość
Agata

Aaaa widzisz, to mi wyjaśniłaś co tam pływa w TLV 😀 ostatnio się zastanawiałam 🙂

Did
Gość
Did

Aniu, jeśli chcesz nauczyć się programować to na fb jest grupa “Programu, dziewczyno” może jest bez tego przecinkami, nie pamiętam. Ale dużo dziewczyn stamtąd stawia swoje pierwsze kroki w tej branży 🙂 Dzięki za ten cynk o kawie na pewno skorzystam 🙂
Narobilas mi też ochoty na wyjazd do Izraela, zacznę na niego odkładać 🙂

Nihil Novi
Gość

Zrób cykl 25 m2 Ani 😀 Karaluszki nie piękne, za to morze i ta kiecka w paski ♥ Nawet z gastrociążą wygląda fajnie! A Twoje poczucie humoru chyba czaję, #mnieśmieszy obrazek z Kenem xD

Aga
Gość
Aga

Nie mogę się doczekać wpisu z Izraela i obowiązkowo przypominam o obiecanych wpisach z Azji 😀 czekam i czekam <3 nigdy nie jest za późno!

Madix
Gość
Madix

Co do kursu – moim zdaniem optymalnie jest zacząć od wymyślenia sobie jakiegoś konkretnego projektu (np. stworzyć samodzielnie stronę internetową, na której będzie moje imię, nazwisko i aktualna data) i zrealizowanie go za pomocą darmowych tutoriali, dostępnych w Internecie… Jeśli ktoś nie jest w stanie zmotywować się do samodzielnej nauki, to i tak w IT będzie mu trudno. A do nauki podstaw w Internecie dostępnych jest bardzo dużo materiałów – tak dużo, że większym problemem może być usystematyzowanie wiedzy, niż jej pozyskanie (i do tego ewentualnie może służyć kurs). Nie byłam na takim kursie (jestem po studiach IT), ale moim… Czytaj więcej »

Previous
Własne pieniądze kobiety – dlaczego musisz je mieć?
Izrael, kawy za 5 zł i naucz się kodowania za darmo [TYGODNIK]