Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Święta święta i po świętach😅 zawsze chciałam wcisnąć gdzieś to  zdanie🤭
Gdy powiedziałam, że spędzam sylwestra w wannie, zetknęłam się z dwoma typami reakcji:
👉🏻 zapraszam do mnie/do nas, co będziesz sama siedzieć!
👉🏻 też bym tak chciała, ale jakoś nie umiem odmówić i się wykręcić 
Ja akurat z odmawianiem czegoś, czego nie chcę, NIGDY nie miałam problemu. Dziadek mnie nauczył, że mam nie uszczęśliwiać nikogo swoim kosztem i jestem mu za to wdzięczna. 
Inna sprawa, że odmawiałam w tak fatalnym stylu, że o jeju. Dzisiaj nie szukam wymówek, nie mam problemu by zamiast wymyślać pogrzeb ciotki albo zapalenie gardła powiedzieć „dzisiaj mam potrzebę poczytać książkę, ale dzięki za zaproszenie”.
I tyle.
Więc tak zupełnie szczerze, to ja naprawdę nie kumam tych wszystkich tekstów o kulturowej presji by coś robić, bo ja nigdy nie pozwoliłam jej wejść na głowę🙈 Nie  piszcie proszę, że wymaga to ode mnie jakiejś odwagi, bo co to za odwaga, gdy się nie boisz?🤪
Jestem jak ten egipski kapłan, który wiedział czym jest zaćmienie słońca, więc nie padał przestraszony na kolana. Zbyt wiele złych rzeczy na świecie dzieje się z powodu argumentu „bo tradycja”, bym uważała go za argument sensowny (niech obrzezanie dziewczynek tępymi żyletkami będzie przykładem).
Ciekawe jest też to, że wiele osób uważa, że ja będę w Sylwestra smutna i samotna😂 jeju, miałam w życiu kilka fajnych imprez, w tym zabawę na tajskiej plaży, po której wsiadłam w samolot i obudziłam się w Katarze. Ale nic nie przebije sylwestra z zeszłego roku, gdy leżałam w wannie z tak gorącą wodą, że aż parzyło, a po 5 minutach dolałam sobie jeszcze gorętszej. Cały dzień traktowałam się jak księżniczkę i rozkoszowałam się czasem ze sobą. Ale nie tak, że przeglądałam memy i chodziłam w rozciągniętym dresie, tylko jadłam pyszne rzeczy, paliłam pachnące świeczki, nałożyłam maseczkę na twarz i na włosy, delektowałam się książką.
Każdy ma swoją definicję radochy!
#grudzień #december #sukienka #sylwester #2020 #aniamaluje #szczerze_pisząc #presja #motywacja #radość #starezdjecie

Święta święta i po świętach😅...

Tak szczerze, to nigdy nie praktykowałam w sercu tej religijnej części świąt, bo najpierw byłam za mała, a potem mój dziecięcy umysł nie mógł uwierzyć w Boga, który pozwala mojemu dziadkowi umierać właśnie na raka.
Jeny, ja to umiem zrujnować atmosferę! 🤭
Więc tak wyszło, że ja się po prostu nigdy nie wkręciłam w religię i to się nie zmieniło. Trochę dziwią mnie te pytania o to, czy obchodzę święta. Robię tak jak zawsze! Lepię pierogi, robię sałatkę jarzynową, one nie mają wyznania😉 nie widzę powodu aby sprawić tego dnia przykrość babci i się z tego całkiem wymiksować. Podobnie jak wierzący ludzie chodzą przecież do lekarza, zamiast się jedynie modlić😊.
Jeśli dla kogoś święta to czas podziałów i rzuconego z pogardą „niewierzący nie powinni mieć wolnego”, to chyba źle zrozumiał coś z nauk Jezusa🤪
W każdym razie, ja mam wolne kiedy sobie wymyślę, bo taki sobie wykombinowałam styl pracy🤣

Dobra, wracając do milszych aspektów! Cieszycie się z małych rzeczy? Ostatnio widziałam filmik jak dziecko cieszyło się z zapakowanego w świąteczny papier banana🍌😅 jeju ja też taka byłam! Mój kochany dziadek dawał mi badziewne figurki albo paczkę żelków, a ja miałam radochę cały dzień. Dawał mi je z taką radością i całą celebracją, tym „zgaduj zgadula, w której ręce złota kula” albo „ence pence w której ręce”, że po prostu mordka sama się śmiała. 
Napisz mi tu proszę jaki prezent sprawił Ci największą radość w dzieciństwie.
Lubię czytać takie rzeczy!♥️
#święta #prezenty #radość #choinka #xmass #dzieciństwo #dziecko #aniamaluje #dziewczynka #dzieci

Tak szczerze, to nigdy nie...

Izrael, kawy za 5 zł i naucz się kodowania za darmo [TYGODNIK]


Ależ mi było tęskno do tego cyklu! Splot różnych zdarzeń i okoliczności przyhamował moje blogowanie, ale jak obiecałam – wracam w grudniu. Ba! Obiecałam sobie publikować codziennie. Miejcie tylko na uwadze, że czasem to będzie mięsko a czasami tylko sałatka. Albo smoothie, takie na raz. Ręce same rwą mi się do pisania, ale życie też jest ciekawe, a na mojej skrzynce jest ponad 100 ważnych (!) maili do odpisania.
Co się ostatnio działo? Oj, wiele!
1. Trzy razy jadłam sushi! W tym raz za wygrany voucher 100 PLN – kiedyś byłam konkursomaniaczką i nawet napisałam tekst o tym jak wygrywać w konkursach
2. Miała być jesień bez zaciskania pasa i w sumie była – a wydałam mniej niż zawsze. Dziwnie, ale fajnie!
3. Byłam na “Środa dzień bloga”, Natalia z jestrudo jak zawsze pierwsza klasa! 
Zachwycałam się. Słońcem, jedzeniem (zupa krem z mrożonego groszku jest konsumowana w tym momencie, dlatego pisze mi się nieco wolniej) no i w kółko wałkowałam bataty.
Kolejność jest zupełnie randomowa, musicie wybaczyć, ale mój umysł tak skacze z wątku na wątek ;)) Zaliczyłam szybką akcję – Natalia się do mnie nie odezwała, bo myślała, że mam sporo pracy. Było to prawdą, ale dla ważnych osób czas zawsze się znajdzie, prawda? W minutę narzuciłam na siebie jakieś ubrania i po 30 minutach (podczas których zaliczyłam także bieg na obcasach i musiałam wyglądać komicznie!) spotkałam się z Natalią na ciachu i gorącej czekoladzie. Natalia prowadzi bloga blondhaircare.com. Pytacie o moje futerko – jest sztuczne i z lumpeksu. Miałam je w 2013 na blogowigilii jak też spotkałam się z Natalią
Tak, byłam wtedy blondynką [*]. Psst, wróciły moje gadane insta snapki! Nie jestem już chora, nie kaszlę na żółto, wróciłam do żywych 😉
A potem zamieniłam kurtkę na bikini i odwiedziłam Izrael. Kurtka ze zdjęcia przywędrowała do mnie z tego sklepu (klik) i dobrze się nosi.  Obok Morze Martwe (zupełnie jak moje bikini po nasmarowaniu się błotkiem) oraz niezupełnie jak karaluszek z naszego uroczego mieszkanka w Tel Avivie…
Podróż mogę podsumować – pierwsza wpadka z Airbnb Drogo!!! Pięknie. Tam w tle jest sobie jachcik jakiegoś rosyjskiego miliardera, kosztuje 450 mln dolarów, ponieważ koto bogatemu zabroni 😉
Ogółem Izrael spoko, opiszę w osobnym tekście, chociaż nie obyło się bez większych i mniejszych problemów 😉
Np. prawie przypadkiem wjechaliśmy na teren Palestyny 😀 Albo z powodu brzydkiej toalety i braku sympatii dla karaluszków moje jelita zrobiły się dość nieśmiałe i tak sobie nosiłam te falafelki w brzusszku niczym dorodną ciążę. Nie polecam bycia mną. 
W samolocie leciały ze trzy bardzo problematyczne pielgrzymki, ktoś przede mną wymiotował, inna osoba wszczynała panikę, ksiądz głaskał ją po głowie i takie tam. Grunt, że dolecieliśmy. Za to burza… burza z samolotu wygląda pięknie. 
Zdarzyło mi się upichcić coś pyszne, być na pokazie mody w zupełnie nieplanowany sposób i gościć Patę z Patabloguje  na skromnych 25m2.
Moje poczucie humoru mało kogo bawi, więc przerzucam je głównie na fejsa i stories i czasem na twittera. 

A o poza tym? Baaaardzo dużo, dawno przecież nie było tygodnika 😉
Na blogu: 

Jesień bez zaciskania pasa, czyli garść promocji 

przy okazji melduję o kolejnej. Jeśli nie lubicie grudniowej aury, korków, tego że zimno, że rano ciemno i po pracy ciemno i w ogóle poniedziałek to koszmar –  w McDonald’s w poniedziałki kawy za 5 zł.
Zarówno te słodkie z karmelem (to dla mnie), jak i klasyczne. Ja postanowiłam w grudniu częściej pracować na mieście, więc zabieram swojego maczka do Maczka i będę testowała pracę z kawą poza domem.
[ W ogóle wpływu na to nie ma remont z wierceniem u sąsiadów. Wcale]
kawa za 5 zł mc donalds
Zdjęcie można powiększyć 😉 a więcej informacji o promocji jest tutaj – Kawowe poniedziałki
Chcę. Pragnę. Nie potrzebuję.
Byłam ruda! Chwilę i już prawie nie jestem, ale utrwaliłam ten ważny historyczny fakt na blogu w tekście “jestem ruda“. Taki pretekst do pogadania o tym, co dla kobiety znaczy zmiana koloru włosów… a dla wielu znaczy wiele.
Wrócił cykl “Wasze kosmetyczki”, w drugim odcinku kosmetyczka młodej lekarki. Co poleca? Same fajne rzeczy!
Tekst, który nikogo nie interesuje, czyli czego nauczył mnie Freddie Mercury. Lubię tego gościa, no co zrobić 😉
I chyba najważniejszy ostatnio tekst – o tym, że kobieta musi mieć własne pieniądze. Facet w sumie też. Jeśli uważasz inaczej, to chociaż rzuć okiem na moje argumenty ;).
W sieci:
 czy tylko mnie to bawi? 😉
Rynek lubi grafomanów (pewnie dlatego ludzie wciąż czytają moją książkę :P)
Artysta robi cuda z lalkami Barbie – niby nigdy mnie to nie kręciło, niby dzieckiem nie jestem już dawno, ale wzrok ciężko oderwać. 
Rozmawiałam niedawno z koleżanką o programowaniu. Chcę się nauczyć kodzić, nawet posprawdzałam ceny kursów, odłożyłam hajsy (lubię mieć w życiu plan B i C, a ten się szybko zwróci!) i większym problemem z moim aktualnym kalendarzem jest czas. A dodam, że hajsy niemałe, bo kursy programowania to kosztują z osiem tysięcy [i wciąż jest to inwestycja z szybką stopą zwrotu!]. Nawiasem mówiąc, nie wiem czemu nawiasy raz są u mnie okrągłe, a innym razem kwadratowe, ale who cares.
Anyway – zawsze można było kombinować z dofinansowaniem z urzędu pracy, ale Ola znalazła ofertę pracy dla specjalisty od Eventów w Warszawie. Masz pracę, robisz fajne rzeczy, a że pracujesz dla firmy zajmującej się programowaniem, to możesz korzystać z jej kursów kodzenia. WOW. WOW. WOW. Oferta jest tutaj
Znaczy eee czy to nie sen? Nie dość, że masz płatną fajną pracę z multisportami i takimi tam, to jeszcze możesz się nauczyć czegoś wartego kilka ładnych kafli. 
Dlaczego interesuje mnie kodzenie?
– Łatwo znaleźć zatrudnienie
– Znaleźć je można wszędzie
– Możesz sobie kodzić nawet z Tajlandii
Iga z kryzysowi zrobiła grudniowe wyzwanie dbania o siebie, z fajnym pliczkiem .pdf do pobrania, polecam!
A Elwira z JakOnaToRobi.pl utowrzyła wyzwanie 
„Darmowe posiłki (w domowym budżecie) – oszczędzaj pieniądze, czas i zdrowie” – mam maleńką lodówkę podblatową, nie pomrożę za wiele, ale sama dołączyłam i Ty też kliknij w zapisy, bo warto (klik)
Pamiętacie jak szukałam idealnego trencza? Autorka bloga BeautyHairandFashion znalazła taki. W lumpeksie. Za 4 zł. WOW
Bardzo pozytywnie zazdraszczam.

Idę nalać sobie jeszcze zupy, bo jest pyszna i siadam do maili. Jutro mam nadzieję uciec z mieszkania na kawę zanim sąsiad zacznie wiercić. Generalnie to pracowałabym częściej z kawiarni, ale jeśli co zarobię miałabym wydać na kawę, to średnio trochę [nigdy nie kończę na jednej kawie… albo samej kawie… no wiecie]







Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

21
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
20 Comment authors
rubinowaaaAneta WójcikAniaaniamalujeCurly Madeleine Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania
Gość

Ja byłam w codersie i patrząc po moich znajomych z kursu faktycznie da się znaleźć po tym pracę, ale nie jest aż tak różowo jak się to opisuje w necie. Kurs daje podstawy, ale żeby nauczyć się wystarczająco żeby kodować z Tajlandii to jednak kilka lat w korpo trzeba przetyrać. (Moze są wyjątki, ale osobiscie nie znam i nie słyszałam) No i zwłaszcza do osób celujących w backend (ja to robiłam, podobno front nie jest aż takim hardkorem) – zrobienie preworku i zdanie egzaminu wstępnego to bardzo mało, koniecznie trzeba przygotować się z tych języków, które będą na kursie, bo… Czytaj więcej »

rubinowaaa
Gość
rubinowaaa

Mnie bawi! Melo – pomelo, zjedzenie wtorku w niedziele i wyjście na popracowanie z laptopem bez laptopa i inne. Dystans to klucz do sukcesu i Ty zdecydowanie tego uczysz 😉 Cieszę się, że tygodnik wraca!
Trzymam kciuki za postępy w kodzeniu 🙂

Aneta Wójcik
Gość

Też byłam na Środa Dzień Bloga ale nikogo nie znam, więc siedziałam sobie na boku i zachwycałam się prezentacją Natalii 🙂 Kodowanie fajna sprawa, tak się zbieram do tego jak pies do jeża. W ramach motywacji jako fakultet na studiach wybrałam wprowadzenie do pakietu statystycznego R ale to mi słabo wchodzi, w wakacje bawiłam się w html i szło zdecydowanie lepiej. Na Facebooku jest świetna grupa Programuj, dziewczyno! 🙂
Super, że wróciłaś na bloga! 😀

Curly Madeleine
Gość

Gdy pierwszy raz poleciłaś zupę krem z groszku na Instastories, kupiłam dwie puszki i tak leżą w lodówce i czekają 😀 Chyba w końcu wypadałoby ją zrobić i wypróbować co ta Nasza Ania poleca! 🙂

aniamaluje
Gość

Przepisy Kasi są najlepsze, słowo!

Kosmetolog Marta
Gość

Mam nadzieję, że kolejne spotkanie na Blogowigilii 🙂

rose
Gość

Jako osoba z już z raczej sporym doświadczeniem jako programistka jak i również w uczeniu tego innych potwierdzam, że to nie jest to takie wszystko usłane różami. Niestety widziałam sporo osób, które po jakimś starcie i optymizmie na początku, nie były w stanie poświęcić temu wystarczająco czasu/nie miały predyspozycji 🙁 Ale z drugiej strony trzeba próbować i się nie bać.

Natalia Niebieskoszara
Gość

Ja skorzystałam z promo na Black Friday i obkupiłam się w kursy programowania na Udemy 😀

Zuzanna Marcinkowska
Gość
Zuzanna Marcinkowska

Szalona!

stopthedot
Gość
stopthedot

A ten jachcik to nie przypadkiem ten taki srebrny, zdaje się, że największy na świecie? Sailing yacht A chyba się nazywa. Jeśli tak, to widziałam go na żywo w tym roku w Cartagenie – stał tam kilka dni w porcie i jest z bliska przeeeepiękny!

Iga Stanek
Gość

dziękuję za polecenie <3 I zapraszam do wyzwania! 😉

Dominika
Gość
Dominika

Aniu, zanim zdecydujesz się na kurs dodaj się do grupy Programuj, dziewczyno! – https://www.facebook.com/groups/programujdziewczyno/ – mnóstwooooo informacji o możliwościach nauki czy to samodzielnej, czy właśnie na kursie i super atmosfera. Bo wiesz – kurs kursowi nie równy. Czasem przed pójściem warto już znać podstawy, bo na wiele z kursów wcale nie jest dostosowanych dla początkujących. Trzymam kciuki!

Łukasz Tasovicz
Gość
Łukasz Tasovicz

Qrcze wszędzie gdzie nie spojrzę/przeczytam trafia mi się wzmianka o nauce kodowania. Chyba życie chce mi coś subtelnie przekazać 😀 Sam mocno myślę czy nie nauczyć się kodować, bo w mojej branży stosunek etatów do ilości szukajcych wygląda słabo i dobrze byłoby mieć alternatywę na życie.
Jest też dużo darmowych kursów w internecie czy na youtubie, z którymi można rozpocząć przygodę z progrmowaniem. 🙂

Kamila
Gość
Kamila

<3 cieszę się że wróciłaś. Poza tym mam moment zwątpienia (#niewiemcochcerobićwżyciu) i przypomniałaś mi po co poszłam na tą informatykę XD żeby móc podróżować i pracować jednocześnie. A więc idę się uczyć xDD

Ania Kalemba
Gość

Ale świetnie! Twoje podróże mnie zawsze inspirują. W Polsce tak zimno, że dobrze byłoby uciec 🙂

aGwer
Gość

Też myślałam o pracy z kawiarni, ale z tego powodu co Ty, głównie nadaję z domu 😉
Wyjazdu nie zazdraszam ze względu na karalucha, aczkolwiek jesteś bogatsza o kolejne doświadczenia – mega!

Agata
Gość
Agata

Aaaa widzisz, to mi wyjaśniłaś co tam pływa w TLV 😀 ostatnio się zastanawiałam 🙂

Did
Gość
Did

Aniu, jeśli chcesz nauczyć się programować to na fb jest grupa “Programu, dziewczyno” może jest bez tego przecinkami, nie pamiętam. Ale dużo dziewczyn stamtąd stawia swoje pierwsze kroki w tej branży 🙂 Dzięki za ten cynk o kawie na pewno skorzystam 🙂
Narobilas mi też ochoty na wyjazd do Izraela, zacznę na niego odkładać 🙂

Nihil Novi
Gość

Zrób cykl 25 m2 Ani 😀 Karaluszki nie piękne, za to morze i ta kiecka w paski ♥ Nawet z gastrociążą wygląda fajnie! A Twoje poczucie humoru chyba czaję, #mnieśmieszy obrazek z Kenem xD

Aga
Gość
Aga

Nie mogę się doczekać wpisu z Izraela i obowiązkowo przypominam o obiecanych wpisach z Azji 😀 czekam i czekam <3 nigdy nie jest za późno!

Madix
Gość
Madix

Co do kursu – moim zdaniem optymalnie jest zacząć od wymyślenia sobie jakiegoś konkretnego projektu (np. stworzyć samodzielnie stronę internetową, na której będzie moje imię, nazwisko i aktualna data) i zrealizowanie go za pomocą darmowych tutoriali, dostępnych w Internecie… Jeśli ktoś nie jest w stanie zmotywować się do samodzielnej nauki, to i tak w IT będzie mu trudno. A do nauki podstaw w Internecie dostępnych jest bardzo dużo materiałów – tak dużo, że większym problemem może być usystematyzowanie wiedzy, niż jej pozyskanie (i do tego ewentualnie może służyć kurs). Nie byłam na takim kursie (jestem po studiach IT), ale moim… Czytaj więcej »

Previous
Własne pieniądze kobiety – dlaczego musisz je mieć?
Izrael, kawy za 5 zł i naucz się kodowania za darmo [TYGODNIK]