Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Jak wygrać życie? WYZWANIE!

Kieruję się w życiu prostymi zasadami, więc jeśli ktoś mi pisze że “nigdy nie będzie miał takich możliwości” to uważam, że rzeczywiście ich nie będzie miał. A dlaczego? Bo z tym głupim filtrem w głowie nigdy ich nie zauważy. Już pochylił głowę a ze spuszczoną nie widzi się tego co z przodu.

Nigdy nie miałam za dużo pieniędzy, ale też nie traktowałam tego jako przeszkody. Wprost przeciwnie – wszędzie, dosłownie wszędzie widziałam możliwości. Jest ich multum, wystarczy się po nie schylić. I to dosłownie, najprostsza możliwość to iść teraz do lasu na grzyby i jagody. 
No właśnie – mało komu chce się schylać. Więc należy się zastanowić czego chcesz bardziej – nie schylać się czy mieć kasę? Wybór należy do Ciebie.
Piszę to z perspektywy osoby, która na starcie dostała kopa w dupę w postaci bardzo złego zdrowia, nieuleczalnej (ponoć) choroby i niezbyt zamożnej rodziny.
Ostatnio pisałam wam o chłopaku z którym jechałyśmy ostatnio uberem (coś lepszego niż taxi) – trzaska nocne kursy w Trójmieście i na kursach z ludźmi wracającymi z imprez (innymi w ciągu tygodnia) wyciąga w wakacje osiem tysięcy miesięcznie. Nie ma własnego auta spełniającego wymogi, więc je wynajął. Ale CHCIAŁ, ktoś inny powie – nie mam auta, nie nadaje się. Ok, skoro tak myślisz to widocznie rzeczywiście się nie nadajesz.
Przepraszam że jestem brutalna, ale albo się nad sobą użalasz, albo działasz. Jeśli nie robisz WSZYSTKIEGO tylko skupiasz się na wymówkach, widocznie wcale nie CHCESZ poprawić swojej sytuacji. I błagam, nie smęć że masz męża dzieci, psa, kredyt coś tam coś tam – to były twoje WYBORY, twoje decyzje. Nigdy nie będzie łatwiej, bo nie będziesz już młodszy a najlepsza pora na działanie jest TERAZ.
Nie, nie chcę cię teraz zmuszać do przedefiniowania życia, nie chcę też brzmieć ostro, bo pisząc ten tekst szeroko się szczerzę – chcę byś uwierzył trochę w siebie i zaczął działać ;-).
W 2013 napisałam tekst o tym jak dorabiałam będąc w liceum – kilka osób skorzystało z tego sposobu, część nie zraziła się zamknięciem jednego portalu i pracuje dzisiaj pisząc teksty – o tym jak zarabiać na pisaniu też zresztą pisałam ;). Dałam też znać o świetnym sposobie na to jak sobie dorobić, bez żadnego ryzyka i żadnych umiejętności. Oczywiście pojawiło się pierdylion narzekaczy że deszcz, że drogo, że to, że tamto* ale ci którzy naprawdę chcieli zapisali co trzeba w kalendarzu i podzielili się ze mną snapami z efektami :).
Dzisiaj o moim innym sposobie na to, jak wygrać życie. Dosłownie!
Zaczęłam to robić gdzieś pod koniec podstawówki, gdy chciałam mieć rower. Lokalny market organizował konkurs w którym można było go wygrać. Mocno napaliłam się na ten konkurs i przeżyłam pierwszą porażkę gdy wygrała go…koleżanka z klasy. Jeszcze gdyby ktoś obcy… Jednak zamiast jej zazdrościć, stwierdziłam że teraz nie będę przepuszczać konkursom.  Chwilę potem poznałam smak zwycięstwa wygrywając turniej gier planszowych organizowany przez lokalną bibliotekę a gdy poszłam na Lato z Radiem nie bałam się kilka razy podskoczyć by ze sceny zauważył mnie Zygmunt Chajzer i też wygrałam jakieś duperele. Dla dziewczynki bez kasy to było super bo nieciekawą nagrodę można było sprzedać koleżance za pół wartości (i ja byłam zadowolona i ona).
Prawdziwy przełom nastąpił gdy rodzice podłączyli mi internet.
Codziennie zaglądałam na agregat konkursów e-konkursy.info i brałam udział we wszystkim co mi się spodobało. Startowałam w konkursach fajnych i niefajnych, a gdy chciałam coś mieć – wpisywałam w wyszukiwarkę konkursy w których można było wygrać np. mp3. Brałam udział w imieniu swoim, mamy oraz taty, co znacznie zwiększało szanse na wygraną.  Tamte czasy nie były tak obfite i płodne jak dzisiejsze, ale szybko opanowałam kilka trików i nie dość że wygrałam swoje wymarzone mp3, to jeszcze mnóstwo kosmetyków, bonów na ubrania, książek ❤ (które po przeczytaniu można było łatwo sprzedać za 70% wartości), gadżetów, sprzętów…

Ale najważniejsze jest to, że to konkursy nauczyły mnie więcej niż szkoła.

– Nauczyłam się czytania regulaminów, co jest mega ważne (mam teraz nawyk czytania wszystkich urzędowych dokumentów i się ich nie boję)
– Wytrwałości, uporu, determinacji – jeśli nie wygrałam dziesięć razy, startuję jedenasty
– Zrozumiałam, że nie zawsze muszę wygrywać i tak – to że wygra praca (w mojej ocenie) gorsza od mojej nie znaczy że mam hejtować jurorów i zwycięzcę. Tak to już jest, że jednym podobają się blondynki innym brunetki a znajdą się i tacy co będą woleć brunetów. Facetów. Deal with it
– Stałam się niesamowicie kreatywna i płodna jeśli chodzi o pomysły – startowanie w konkursach wymagało ode mnie nieustannego stymulowania mózgu. W poszukiwaniu rymów (tak, wierzyłam w sposoby Grażyn!) czy intrygujących haseł przewertowałam analogowe – bo takie były czasy – słowniki synonimów, antonimów, słów obcych, symboli, przysłów i aforyzmów. Mój słownik niesamowicie się poszerzył do tego stopnia, że nauczycielka nigdy nie sprawdzała mi moich wypracowań na miejscu 😂 

Pozdrawiałam ją wtedy sardonicznym uśmiechem wplatając w wypracowania coraz to dziwniejsze (jak na gimnazjalistkę) słowa jak sybarytyzm, kontrawencjonalizacja, kongestia (moje ulubione :D) czy koafiura oraz inifinitezymalny. Tutaj miałam łatwo, bo pałam wielką miłością do Tuwima i był on moją kopalnią inspiracji gdy pisał np. o degrengoladzie. Te umiejętności przydają mi się do dzisiaj w pracy – to prawdopodobnie dzięki konkursom potrafię pisać strony firmowe na których opisuję np. maszyny rolnicze ;-). Również dzięki konkursom z łatwością radziłam sobie w szkole, bo bardzo korzystnie działały na moją pamięć i gdy czegoś nie umiałam to nadrabiałam kreatywnością, ciekawostkami lub formą.
Konkursy nauczyły mnie pokory i cierpliwości, dostrzegania możliwości. Nauczyły mnie też zorganizowania, bo dzięki nim zaczęłam prowadzić kalendarz gdzie wpisywałam terminy konkursów i wyników, monitorowałam czy dostałam na czas nagrody i pisałam maile z upomnieniami czy reklamacje. 
Swoją karierę zakończyłam gdy zamiast laptopa wygrałam drugą nagrodę czyli…dmuchany pokrowiec na banana. A tak na serio to siadło mi zdrowie i nie byłam w stanie poświęcać na to energii, do tego ucząc się w liceum chodziłam na warsztaty dziennikarskie, w trzeciej klasie zrobiłam studium reportażu (musiałam poczekać na dyplom aż skończę liceum) i zarabiałam już na pisaniu,  prowadziłam dość poczytnego i bardzo angażującego fotobloga i konkursy poszły w odstawkę. 
Mam jednak duży sentyment do tamtych czasów i swojej dawnej kreatywności.
Podrzucam więc kilka wskazówek a na końcu czeka Was wyzwanie ;-).
1. Jeśli stworzenie pracy konkursowej zamyka się w dziesięciu minutach – bierz udział w konkursie dokładnie w momencie w którym go widzisz. W przeciwnym razie przypomnisz sobie o nim dzień po terminie. Sprawdzone info.
2. Zapisuj sobie wszystkie regulaminy. Ja uczę się teraz od najlepszych i robię na blogu akcje promocyjne , ale jeśli widzisz regulamin – od razu zrzucaj go w osobny folder.
3. Załóż drugi spamowy adres e-mail i to z niego startuj. Tylko go sprawdzaj!
4. Nie idź w rymowanki w stylu “produkt X najlepszy jest, dajcie mi go – będzie test. Bardzo lubię waszą markę, mam od was rower i latarkę. Jeśli wygram też smartfona, będzie to rzecz w punkt trafiona”. Błagam, po prostu NIE.
5. I na litość – w zgłoszeniu nie pisz “chcę wygrać bo nigdy nic nie wygrałam”. Wiesz co myśli w tym momencie juror? To Ci powiem – myśli “hyyyym, chyba wiem dla czego”.
6. Pomóż jurorom zauważyć twoją pracę. To ludzie pracujący i mający zylion innych obowiązków więc jeśli liczysz na to że powoli kontemplują każdą pracę – cóż, źle liczysz. Jeśli wszyscy dają prace białe, zrób czerwoną. Jeśli są w komentarzach, poproś ze dwie osoby by dały ci +1 albo lajka to komentarz pójdzie wyżej. Jeśli zgłoszenie wysyłasz listem, daj wyróżniającą się kopertę. 
7. Po prostu bierz udział, jak wygrasz w 10 konkursach ze stu, to będzie świetny wynik.
Ach i jeszcze jedno – ludzie serio rzadko biorą udział w konkursach i firmy wręcz płacą za ich dodatkową promocję by ludzie zechcieli łaskawie spróbować wygrać ten laptop. Serio.
Jeśli uważasz że potrzebujesz specjalnych umiejętności… podam ci przykład gdy nie miałam grama kreatywności a konkurs polegał na kreatywnym wykorzystaniu kubełka z KFC. Jadłam frytki więc zostawiłam ten kubełek i pomyślałam że zawalczę o wyjazd do USA. Ale nie miałam żadnego pomysłu więc wrzuciłam pisaki do kubełka i….
Tak, to jest zaprzeczenie kreatywności. Tak, to zdjęcie było warte 200 PLN w bonie.
Serio, wygrałam w tym konkursie jedną z nagród. Tym beznadziejnym zdjęciem. A wiecie dlaczego? Bo ludzie nie czytają regulaminów i nie wiedzą o hashtagach.
Ja to ja, ale konkursowiczów jest więcej! Gdy porzuciłam swoją karierę, okazało się miałam konkursowiczkę na roku na studiach ;-). Wśród blogerek są przynajmniej dwie – Patrycja i Ada, które poprosiłam o krótkie wypowiedzi :).
Ada:
1. Najlepsza wygrana nagroda? 
Trudno mi wybrać najlepszą nagrodę, jaką udało mi się zdobyć. Nie chodzi nawet o to, która z nich była najdroższa, raczej najbardziej wartościowa dla mnie. Wspomnę o trzech wygranych. Na moim podium znajduje się rejs do Szwecji dla czterech osób, dwudniowa wycieczka do Londynu i udział w kampanii farby do włosów L’oreal Paris, który rozpoczął moją przygodę z modelingiem.
2. Dlaczego lubisz brać udział w konkursach? 
Konkursy, szczególnie te wymagające kreatywności, są świetnym sposobem na rozgrzanie szarych komórek. Często zaglądam na strony z konkursami tuż przed pisaniem tekstu – chwila główkowania nad niebanalnym zgłoszeniem konkursowym pozwala mi “odblokować” umysł i przestawić się na kreatywne myślenie, które przydaje mi się w pracy. W konkursach fajne jest to, że często znajduję w nich motywację do wyjścia z domu lub zrobienia czegoś fajnego, szalonego. Na przykład kilka miesięcy temu wygłupiałam się z rodzicami przed obiektywem – razem z mamą udawałyśmy kobiety Bonda, czyli… mojego taty! Nasze zdjęcie przeszło przez pierwszy etap, później mama zdobyła najlepszy wynik w teście z wiedzy filmowej i rodzice spędzili dzięki temu wspaniały weekend, zwiedzając Londyn śladami Jamesa Bonda. Nie jestem jedynym przypadkiem w rodzinie, dotkniętym spaczeniem konkursowym 😉 W konkursach lubię też moment sprawdzania wyników. Często jest tak, że gdy napracuję się i spędzę sporo czasu nad zgłoszeniem konkursowym, nie znajduję swojego nazwiska na liście zwycięzców. Kiedy natomiast wymyślę coś w ciągu 10 sekund i nie spodziewam się wygranej, zgarniam nagrodę. Tak było w przypadku wygranego pobytu w Łebie. Pytanie konkursowe brzmiało “Co chcesz zobaczyć w Łebie?”. Swoją odpowiedź wysłałam bardziej dla żartu niż “zaciętej rywalizacji”. Napisałam: “W Łebie chciałabym zobaczyć siebie”. I wygrałam. Konkursy pobudzają kreatywność i dają mi możliwość zdobywania przedmiotów i doświadczeń, na które (jak na studentkę przystało) nie mogłabym sobie pozwolić.

3. Czego oprócz wygranych Cię to nauczyło? 
Jak już wspomniałam, udział w konkursach nauczył mnie przede wszystkim kreatywnego myślenia, ale zdobyłam też umiejętność… przewidywania przyszłości! Zanim wyślę swoje zgłoszenie, zastanawiam się, w jaki sposób temat ugryzie większość uczestników konkursu i staram się stworzyć coś, co się wyróżni na tle podobnych do siebie zgłoszeń.
4. Jak wygrywać w konkursach? Czy jest jakiś trik którym możesz podzielić się ze “świeżakami”?
Początkującym konkursowiczom radzę uzbroić się w cierpliwość. Często spotykam się z tekstami w stylu “wziąłem udział w 50 konkursach i nic nie wygrałem. To nie ma sensu, poddaję się”. Nie ma żadnej reguły na to, w ilu konkursach trzeba wziąć udział, żeby coś wygrać. Ja też tracę motywację, gdy zgłaszam się do wielu konkursów i nic nie wygrywam, jednak kiedy uda mi się coś zgarnąć, chęć do udziału w konkursach wraca ze zdwojoną siłą.
Ada prowadzi blog CzekoAda – wbijcie do niej 😉
Pata


1. Najlepsza wygrana nagroda? 
Zdecydowanie tydzień w Egipcie All Inclusive – takie moje marzenie z dzieciństwa, które zweryfikowało pewne wyobrażenia o tym kraju
2. Dlaczego lubisz brać udział w konkursach? 
Uwielbiam te emocje podczas oczekiwania na wyniki. Ten dreszcz emocji i wielka radość kiedy uda mi się coś wygrać. Dodatkowo często to spora oszczędność – i czasu i pieniędzy. Chcę kupić ekspres – szukam konkursu gdzie mogę go wygrać. Potrzebuję kosmetyków – biorę udział w konkursie z kosmetykami.
3. Czego oprócz wygranych Cię to nauczyło? 
Wytrwałości, pokory i ciągłego podwyższenia swojej poprzeczki. Konkursy to świetna forma rozrywki, ale też możliwość sprawdzenia swojej kreatywności. Kiedyś cieszyłam się z wygranego długopisu, teraz mam ochotę na więcej – apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale dobrze jeśli ten apetyt napędza nasze zdolności – w tym właśnie kreatywność. To forma rozwoju. Konkursy moim zdaniem uczą także pokory – tego, że nie zawsze musimy wygrywać i dobrze z placu boju zejść z podniesioną głową bez uczucia zazdrości. Wielokrotnie zdarzało się, że praca której poświęcalam się bez końca nawet nie zainteresowała jury. No cóż, wtedy po prostu trzeba było zagryzc zeby i grzecznie pogratulować zwycięstwa innym.
4. Jak wygrywać w konkursach? Czy jest jakiś trik którym możesz podzielić się ze “świeżakami”?
Nie ma chyba jednej konkretnej reguły. Ja osobiście szukam konkursów ambitnych – takich gdzie trzeba nakręcić film z konkretnym produktem czy zrobić coś kreatywnego. To szansa na lepsze nagrody, bo z założenia bedzie mniej osób, które poświęcą swój czas i zgłoszą swój udział. Ja osobiście nie marnuje czasu na konkursy z 1 czy 2 nagrodami, gdzie lista warunków do spełnienia nie ma końca, a ludzie zabijają się w walce o podium. To nie znaczy, że mówię “nie” konkursom na głosy. Na Facebooku istnieje wiele grup wsparcia w głosowaniach, co przecietnego użytkownika internetu pozbawia szans na wygraną, ale nie uważam tego za oszustwo. Pamiętam, że na początku mojej przygody z konkursami spędziłam wiele godzin i długich nocy zbierając głosy – to mój czas, mój wolny czas, a głosujących to prawdziwi realnie ludzie, a nie żadne boty. Dobrą praktyką podczas brania udziału w konkursach jest czytanie regulaminów konkursowych. Dzięki znajomości zasad można wiele wywalczyć. Na koniec dodam tylko, że… po prostu warto próbować. Ostatnio zgarnęłam Multicookera od Philipsa… tak jak 146 innych osób. Po prostu warto

Patrycja prowadzi blog Pata Bloguje

Koniecznie wbijcie do dziewczyn!

No i obiecane wyzwanie. Jest z rozmachem i polega na tym by wystartować w stu konkursach. Jakichkolwiek, kiedykolwiek, jakkolwiek, ale im szybciej tym lepiej. Akcja-rekacja, ciach-ciach. Widzisz konkurs – startujesz. Ja sama biorę udział – drukuję sobie kwadrat składający się ze stu małych kwadratów z wyzwania 100 dni bez spodni  i zaznaczam na zielono każdy konkurs. Kwadrat już wisi na lodówce, a że szpeci wnętrze…cóż, będę chciała szybko się go pozbyć i zamalować w całości.

Po stu konkursach dam znać jak mi poszło, ile wygrałam i co wygrałam. Jestem podekscytowana jak kiedyś, gdy byłam 10 lat młodsza i wypatrywałam listonosza z nagrodą niemal codziennie.
Żeby było uczciwie – nie wykorzystuję w tym celu bloga(ale instagram już tak, bo tam 13K odbiorców może mieć każdy), nie biorę udziału w konkursach organizowanych przez znajomych, tym bardziej znajomych blogerów (i w drugą stronę – nie daję im nigdy wygrywać bo to wątpliwa sprawa).

Jestem ciekawa jak mi pójdzie i zachęcam wszystkich do udziału w zabawie. A jeśli uważasz że się nie nadajesz… spójrz na moją “arcykreatywną” pracę na konkurs z kubełkiem KFC i pomyśl jeszcze raz. Jeśli to zdjęcie było warte dwie stówy…
No właśnie.

To jak, kto jest na pokładzie?
A mój “strój dnia” to – zgodnie z waszymi sugestiami – worek po ziemniakach 😀 Zdecydowałam się na sukienkę totalnie oversize by zobaczyć jak się w niej czuję. Tym razem część rzeczy ze sklepów stacjonarnych :). Wszystko podlinkowane pod zdjęciem.

SUKIENKA| KOTURNY | WISIOREK (10 zł!!!)
To jak, kto jest ze mną? 🙂 Z taką garścią rad i wskazówek czuję, że będziemy wymiatać!

*Kto rozpozna cytat? Dajcie znać w komentarzach ❤
Bądź na bieżąco! 
  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

7
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
AniamalujeAlicjaAgata ŚwilakStokrotkaUlla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Stokrotka
Gość
Stokrotka

Brawo!!!! Uwielbiam dziewczyny ambitne. Blog wspaniały, tak jakbym czytała o sobie. Też brałam udział w konkursach, własnie w tych kreatywnych. Czym więcej wygrywałam, tym bardziej mnie ciągnęło do wymyślania wierszyków, tworzenia filmów, rysowania i różności kreatywnych. W tej chwili większość konkursów jest na głosowanie…i przez to przestały mnie interesować. Bo wygrywają osoby, które nazbierają najwięcej głosów a nie najbardziej kreatywne. Ale za to założyłam firmę i mam kreatywną pracę, taką jaką lubię. I da się zarobić i odłożyć co miesiąc coś na wycieczki, które tez uwielbiam. Tez staram się, żeby lot kupić jak najtaniej,i plan robię sama, wyszukuję ciekawych miejsc.… Czytaj więcej »

Agata Świlak
Gość
Agata Świlak

Brawo!!!! Uwielbiam dziewczyny ambitne. Blog wspaniały, tak jakbym czytała o sobie. Też brałam udział w konkursach, własnie w tych kreatywnych. Czym więcej wygrywałam, tym bardziej mnie ciągnęło do wymyślania wierszyków, tworzenia filmów, rysowania i różności kreatywnych. W tej chwili większość konkursów jest na głosowanie…i przez to przestały mnie interesować. Bo wygrywają osoby, które nazbierają najwięcej głosów a nie najbardziej kreatywne. Ale za to założyłam firmę i mam kreatywną pracę, taką jaką lubię. I da się zarobić i odłożyć co miesiąc coś na wycieczki, które tez uwielbiam. Tez staram się, żeby lot kupić jak najtaniej,i plan robię sama, wyszukuję ciekawych miejsc.… Czytaj więcej »

Ulla
Gość
Ulla

Wchodzę w to!

Paulina Chojna
Gość
Paulina Chojna

Oczywiście, że Tuwim z wiersza o strasznych mieszczanach 🙂 (Twój ulubiony) A wiem to tylko dlatego, że już długo Cię czytam, a tak jak napisałaś post wcześniej, trafiłam tu przypadkiem:P Szczerze mówiąc liczyłam na pocieszenie, łagodne treści, nazwa “aniamaluje” skojarzyło mi się z takim błogim spokojem, malowaniem wewnętrznego świata, uczuciem radości i wiary, że wszystko będzie dobrze. Taka oaza, albo “motywujsie” w chwilach słabości. A tu zonk:D Żadnego użalania, bierz się do działania i Twórz swoje życie! Nie znalazłam błogiego spokoju;D ale mądrą dziewczynę, która wierzy w dobro, piękno i siebie. Oraz że wszystko się da. #niemozliwenieistnieje Ja sobie samej… Czytaj więcej »

Monia
Gość
Monia

Dzięki temu wpisowi zaczęłam brać udział w konkursach. Prawie codziennie śledzę e-konkursy.info.
Dziękuję, Aniu 🙂

PS. Jak szlifować własne umiejętności, by te nasze wykonania zadań konkursowych były jak najbardziej kreatywne i oryginalne, by mieć szansę na wygraną?

Alicja
Gość

Wpadłam tutaj poczytać, jak wygrać suszarkę – a dostałąm Tuwima i “Strasznych mieszczan” – uwielbiam i czuję się troszkę zwycięzcą <3

Previous
Gdynia, Pokemony i nie mam pomysłu na chwytliwy tytuł [TYGODNIK]
Jak wygrać życie? WYZWANIE!