Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie, przełamać przeestetyzowany świat.  Dziś jest ten dzień ;)
Lubię sobie też narzucić jakiś motyw przewodni podróży. W Tunezji chciałam odpocząć, żadnych innych oczekiwań. Gruzję odwiedzam naiwna jak dziecko. Chcę interpretować wszystko jako fajne, piękne i ciekawe, nie szukać złych rzeczy. Poczytać dopiero jak z podróży wrócę. Wtedy skonfrontować z tym, co widziałam.
Chociaż mamy inny sposób patrzenia na świat, szalenie spodobało mi się jak @cam_myy przygotowując się porodu wybrała sobie zasadę, że nie słucha opowieści koleżanek o ich traumach porodowych, że nie czyta złych rzeczy, same dobre relacje. 
Ileż to razy ja się naczytałam o tym jakie coś jest złe i niedobre a potem się okazało, niepotrzebnie się stresowałam i spinałam, bo to było totalnie lajtowe.
Tym razem mam ochotę widzieć wszystko przez różowe okulary. Zdejmę je w Polsce. Uszanujcie proszę mój eksperyment myślowy! „You know, it's funny... when you look at someone through rose-colored glasses, all the red flags just look like flags.”
Kto wie skąd to cytat?! ;) #gruzja #georgia #kutaisi #wakacje #worktion #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc

Czasem lubię dodać zwykłe zdjęcie,...

Czy na podstawie jednego miasta albo regionu mam prawo wypowiadać się na temat tego, jak odbieram dany kraj?
#Tunezja okazała się zupełnie inna na północy niż południu. Zupełnie. Ale też przecież co innego czuje turysta w Warszawie i Krakowie, nie mówiąc nawet o Tatrach czy polskiej wsi. Takiej pięknej jak Zalipie, albo tej innej - pełnej uwiązanych na łańcuchach psów o zaropiałych oczach i klientów ustawiających się rano pod sklepem by przed pracą walnąć małpkę.

Gdziekolwiek jestem w turystycznym miejscu, Freddie śpiewa w mej głowie „Is this the real life? Is this just fantasy?”. W Tunezji akurat widziałam i jedno i drugie (na zdjęciu np. „Wioska Star wars” autentyczny plan zdjęciowy, który tu został). A co widzę w innych podróżach?
Czasami więcej niż bym chciała, jak wtedy gdy przypadkiem trafiam na plażę dilerów na Karaibach.

To jeszcze przy okazji - w myśl filozofii „zacznij tu gdzie jesteś i z tym co masz” zrobiłam najbardziej low budget amatorski cosplay ever. 
Umiem też ugotować coś dla niespodziewanych gości gdy mam „światło w lodówce”. A w liceum  nie chciało mi się prowadzić zeszytu do polskiego, więc gdy musiałam przeczytać swoją wypowiedź, to tworzyłam ją na bieżąco, udając, że czytam. Nie zapomnę wzroku mojej polonistki, gdy chciała mi wpisać do zeszytu ocenę, a tam nie było nic.😂 Nigdy nikt tak płynnie nie przeszedł od chęci wstawienia piątki do jedynki. Nie pamietam to jak się skończyło :D
Nie wiem dokąd zmierza ten wpis, traktujcie to jak myślodsiewnię.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #throwbackthursday #podróżemałeiduże #podróże #wakacje #travelblogger #cosplay #lowbudgetcosplay #budgettravel #aniamaluje #szczerze_pisząc #blogerka #travelgirl #matmata #starwars #rey #pustynia #sahara #tatooine #gwiezdnewojny

Czy na podstawie jednego miasta...

Prosty sposób na to, by dorobić sobie bez ryzyka – monety obiegowe 2 zł i 5 zł

Ostatnio obiecałam, że będę dzieliła się różnymi sposobami na to, by poprawić swoją sytuację finansową. Zacznę od mojego sposobu z liceum – to całkowity pewniak bez żadnego ryzyka. Nie jest wymagana żadna specjalistyczna wiedza ani nie potrzeba żadnych umiejętności. Poza odrobiną chęci 😉

Gdzieś w okolicy 2007 roku (nie jestem pewna czy w trzeciej klasie gimnazjum czy w pierwszej liceum), zaintrygowały mnie wielkie kolejki przed oddziałem NBP. No, może nie jakieś wybitnie WIELKIE, ale na pewno zauważalne. Zaciekawiona powodem dla którego tylu ludzi stoi rano pod bankiem, postanowiłam dowiedzieć się więcej.

Miesiąc czy dwa później sama stałam pod placówką.
Zapewne kiedyś miałeś w dłoni okolicznościową monetę o nominale 2 zł – są koloru złotego (stop o nazwie nordic gold, który ze złotem nie ma nic wspólnego). Dwie najważniejszy cechy które mnie interesują to fakt, że monety są jednocześnie :
– obiegowe
– kolekcjonerskie
To pierwsze sprawia, że wymieniasz zwykłe 2 zł w banku na ładne dwa złote z jakimś okolicznościowym obrazkiem. W razie gdyby nie udało się nic z taką ładną dwójką potem zrobić, możesz zapłacić nią w spożywczaku lub oddać ją do banku za “zwykłe” 2 zł. Ryzyko jest zerowe :). 
Natomiast to drugie powoduje, że kolekcjonerska moneta o nominale 2zł, czasami z miejsca staje się warta 2,50 zł. Czysty zysk! Ba, są takie okazy, które kosztują obecnie najmniej dwie stówy (brzydki stan) a w pięknym nawet z 500. Wystarczy spojrzeć na 2 zł z wizerunkiem Zygmunta Augusta na allegro (klik). Wyobraź sobie, że odmawiając sobie paczki fajek wszedłeś w posiadanie 5 takich monet – dzisiaj byłyby warte najmniej 1000 zł zamiast 10. Nieźle, prawda? A jeśli włożyłeś je w specjalny kapsel czy woreczek strunowy i nie mają żadnej ryski – jedną sprzedasz nawet za 500 zł. 
Na zdjęciu przykładowa moneta – Świstak :).
Zła wieść – NBP nie bije już okolicznościowych monet 2 zł :(. Dobra wieść – wypuszcza monety o nominale 5 zł. Przyznam, że dawno się tym nie zajmowałam, więc trochę mnie ta informacja zaskoczyła.
Jak to wygląda w praktyce?
Ania lat 17.
 Sprawdzałam na stronie NBP datę emisji monet i banknotów kolekcjonerskich. Zapisywałam datę w kalendarzu i żebym nie traciła na dojazd do Bydgoszczy (W tamtych czasach 2,80 zł za bilet ulgowy), układałam sobie w tym samym terminie wizytę u lekarza itp. Ponieważ cała akcja odbywała się rano, decydowałam się na to, by urwać się z pierwszych lekcji. 
Wysiadałam sobie na dworcu PKS i szybkim krokiem ruszałam w kierunku placówki Narodowego Banku Polskiego. Jeśli miałam farta i pks się nie spóźnił – kolejka była niewielka. Jeśli miałam pecha, ogonek był spory 😀 Ustawiałam się w kolejce do kasy wydającej monety okolicznościowe i wymieniałam stówę na woreczek zawierający 50 pięknych, złocistych monet o nominale 2 zł.
Woreczek na osobę to był typowy “limit”, czyli maksymalna ilość jaką można było nabyć. Jak się było sprytnym, to zdejmowało się kurtkę i zmieniało fryzurę by obrócić jeszcze raz, albo prosiło się przechodnia o pomoc w zakupie ;-). Szczególnie polecam chłopki-roztropki, które sępią o jednego papierosa.
Monety zwiększały swoją wartość niemal z automatu. Czyli w dniu emisji na allegro taka dwójka w najgorszej sytuacji kosztowała 2,20 zł. I tak, byli ludzie chętni na to, by kupić takie 2 zł z przesyłką. Zazwyczaj od razu sprzedawał się cały woreczek. Przy najgorszej wersji na woreczku zarabiałam 10 zł. Niby niewiele ale hej – to 10% bez żadnych lokat i innych spraw. Przy lepszych monetach zysk na sztuce wynosił nawet 50 groszy a nie raz i złotówkę… lub gdy ktoś miał cierpliwość – dużo więcej.
Obecnie NBP bije okolicznościowe monety 5 zł.
Z tego co widzę, to na allegro (klik) cena za taką monetę wynosi najmniej 5,80 zł. 80 groszy czystego zysku.
Nie trzeba być geniuszem, żeby odszukać jakieś forum dla zbieraczy i znaleźć kupca poza allegro albo w swoim mieście.
Plan emisyjny dostępny jest na stronie NBP np tutaj (klik) – z tego co widzę, najbliższa emisja jest w listopadzie. Warto zapisać datę :). W razie co, monetą można normalnie zapłacić albo oddać ją do banku.
Dla mnie to była fajna sprawa, bo pieniążki w ładnych monetach nie miały szans na to, bym je wydała. Mając 50 zł w portfelu zawsze spotykałam jakiś wydatek – mając 50 zł w postaci brzęczących pięknych dwójek – nigdy :).
Prawdziwą frajdę miałam wtedy, gdy w 2008 roku wyszedł banknot kolekcjonerski z Piłsudskim. Tutaj ryzyko wynosiło 5 zł, ale od razu wiedziałam, że jest praktycznie żadne. Cena emisyjna wynosiła 15 zł, a wartość banknotu to złotych 10. Czyli jeśli bym go nie sprzedała drożej, byłabym 5 zł do tyłu. Od kiedy dowiedziałam się o emisji tego banknotu, a ze stron numizmatycznych i kolekcjonerskich wyczułam, że będzie “chodliwy”, zaczęłam mobilizować swoje fundusze na zakup tych banknotów. Niestety, limit na osobę wynosił chyba maksymalnie 3 banknoty! A może mniej? 
To było dość dawno temu więc nie pamiętam ile tych banknotów nabyłam – na pewno mniej niż chciałam. Zawsze można zaczepiać inne osoby i poprosić o pomoc w zakupie, przemawiając tzw. językiem korzyści, czyli oferując przechodzącemu chłopkowi roztropkowi kilka fajek lub piwo.
Dlaczego warto? 
Dzisiaj banknot z Piłsudskim kosztuje najmniej 100 zł (klik). 75 zł czystego zysku. Za to, że pójdzie się rano inną drogą do pracy albo zerwie z geografii. 
Zarabiać na pieniądzach można też inaczej. Spekulowanie na wartości walut zostawiam spekulantom, chociaż to też pewnie jakaś opcja – zarobić można na zwykłych banknotach, szczególnie tych UNC (czyli takich, które nigdy nie były w obiegu) lub mają jakieś fajne numerki – 50 zł o numerze seryjnym rozpoczynającym się od YA można sprzedać za…600 zł. Inne numery zastępcze to np. ZA, także warto przyglądać się swoim banknotom :). Ciekawe numery to jakieś +5 zł do wartości nominalnej, ale super są też banknoty radarowe – czyli takie, które mają taki sam numer przy czytaniu od lewej, jak i od prawej. Zupełnie jak w słowie RADAR :).
Dzisiaj nie mam już żadnych monet ani banknotów – potrzebowałam pieniędzy WTEDY. Gdybym była bardziej cierpliwa, zysk byłby sporo większy 😉
Z czasów licealnych w ten sposób zawsze miałam przyzwoite kieszonkowe. Świetna sprawa, polecam każdemu.
Ryzyko? 0%.
Inwestycja? Chwila czasu, może z godzinka poświęcona na zgłębieniu jakiejś podstawowej wiedzy – polecam zamiast głupiego serialu.
Niestety, ludzie NIE CHCĄ zarabiać pieniędzy – zdradziłam ten sposób kilku koleżankom, które dysponowały czasem i jakimś kieszonkowym,które można było wymienić na banknot – ŻAÐNEJ nie chciało się ruszyć tyłka. Nie ogarniam, ale każdy decyduje za siebie, prawda? 🙂
Polecam zawsze sprawdzać jaką wartość ma dwójka, którą wpycha ci pani w mięsnym razem z resztą, bo nie wie co z nią zrobić…może trafi Ci się kiedyś Zygmunt August albo foka szara?  🙂 Życzę Ci tego z całego serca 🙂

Ostatni “strój dnia” – Spodnie/legginsy – Bershka, Botki – Centro (20 zł!!!), Koszula: KLIK, Naszyjnik KLIK. Tak, koszula jest z tyłu dłuższa i zasłania pupę 😉

PS.  Wiem, że niektórych drażnią wstawki “modowe” ale dzięki nim mogę czasami mieć dla was jakiś fajny konkurs ;-)) Jutro w tygodniku szansa na zgarnięcie bonu na kwotę 400 zł do świetnego sklepu na Z… :).
PS.2 – jutro zaczyna się super promocja -25% na moje ulubione czekolady (klik) – wyczuwam u siebie sezon na jakieś muffinki <3

 A wkrótce kolejne sposoby na zdobycie dodatkowej kasy.

Udanej niedzieli! U mnie w końcu jest słonecznie 🙂

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
aniamalujeJustyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Justyna
Gość
Justyna

Fajny sposób na dorobienie dla osób, które maja troszkę czasu stanowią ankiety online, najlepiej zapisać się do wielu paneli, wtedy można uzbierać fajną sumkę. Może nie są to kokosy, ale na swoje potrzeby możecie uzbierać. Przesyłam tu linki do najpopularniejszych i wypróbowanych przeze mnie paneli:

h
Aniu, jeśli masz coś przeciwko, to usuń mój post. Pozdrawiam! 🙂

aniamaluje
Gość

generalnie nie godzę się na linki i po rpstu gdyby to nie były referencyjne, to machnęlabym ręka, dlatego usuwam :<

Previous
Mała metamorfoza mojego pokoju, czyli jak zmienić wnętrze bez remontu i pieniędzy
Prosty sposób na to, by dorobić sobie bez ryzyka – monety obiegowe 2 zł i 5 zł