Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Prosty sposób na to, by dorobić sobie bez ryzyka – monety obiegowe 2 zł i 5 zł

Ostatnio obiecałam, że będę dzieliła się różnymi sposobami na to, by poprawić swoją sytuację finansową. Zacznę od mojego sposobu z liceum – to całkowity pewniak bez żadnego ryzyka. Nie jest wymagana żadna specjalistyczna wiedza ani nie potrzeba żadnych umiejętności. Poza odrobiną chęci 😉

Gdzieś w okolicy 2007 roku (nie jestem pewna czy w trzeciej klasie gimnazjum czy w pierwszej liceum), zaintrygowały mnie wielkie kolejki przed oddziałem NBP. No, może nie jakieś wybitnie WIELKIE, ale na pewno zauważalne. Zaciekawiona powodem dla którego tylu ludzi stoi rano pod bankiem, postanowiłam dowiedzieć się więcej.

Miesiąc czy dwa później sama stałam pod placówką.
Zapewne kiedyś miałeś w dłoni okolicznościową monetę o nominale 2 zł – są koloru złotego (stop o nazwie nordic gold, który ze złotem nie ma nic wspólnego). Dwie najważniejszy cechy które mnie interesują to fakt, że monety są jednocześnie :
– obiegowe
– kolekcjonerskie
To pierwsze sprawia, że wymieniasz zwykłe 2 zł w banku na ładne dwa złote z jakimś okolicznościowym obrazkiem. W razie gdyby nie udało się nic z taką ładną dwójką potem zrobić, możesz zapłacić nią w spożywczaku lub oddać ją do banku za “zwykłe” 2 zł. Ryzyko jest zerowe :). 
Natomiast to drugie powoduje, że kolekcjonerska moneta o nominale 2zł, czasami z miejsca staje się warta 2,50 zł. Czysty zysk! Ba, są takie okazy, które kosztują obecnie najmniej dwie stówy (brzydki stan) a w pięknym nawet z 500. Wystarczy spojrzeć na 2 zł z wizerunkiem Zygmunta Augusta na allegro (klik). Wyobraź sobie, że odmawiając sobie paczki fajek wszedłeś w posiadanie 5 takich monet – dzisiaj byłyby warte najmniej 1000 zł zamiast 10. Nieźle, prawda? A jeśli włożyłeś je w specjalny kapsel czy woreczek strunowy i nie mają żadnej ryski – jedną sprzedasz nawet za 500 zł. 
Na zdjęciu przykładowa moneta – Świstak :).
Zła wieść – NBP nie bije już okolicznościowych monet 2 zł :(. Dobra wieść – wypuszcza monety o nominale 5 zł. Przyznam, że dawno się tym nie zajmowałam, więc trochę mnie ta informacja zaskoczyła.
Jak to wygląda w praktyce?
Ania lat 17.
 Sprawdzałam na stronie NBP datę emisji monet i banknotów kolekcjonerskich. Zapisywałam datę w kalendarzu i żebym nie traciła na dojazd do Bydgoszczy (W tamtych czasach 2,80 zł za bilet ulgowy), układałam sobie w tym samym terminie wizytę u lekarza itp. Ponieważ cała akcja odbywała się rano, decydowałam się na to, by urwać się z pierwszych lekcji. 
Wysiadałam sobie na dworcu PKS i szybkim krokiem ruszałam w kierunku placówki Narodowego Banku Polskiego. Jeśli miałam farta i pks się nie spóźnił – kolejka była niewielka. Jeśli miałam pecha, ogonek był spory 😀 Ustawiałam się w kolejce do kasy wydającej monety okolicznościowe i wymieniałam stówę na woreczek zawierający 50 pięknych, złocistych monet o nominale 2 zł.
Woreczek na osobę to był typowy “limit”, czyli maksymalna ilość jaką można było nabyć. Jak się było sprytnym, to zdejmowało się kurtkę i zmieniało fryzurę by obrócić jeszcze raz, albo prosiło się przechodnia o pomoc w zakupie ;-). Szczególnie polecam chłopki-roztropki, które sępią o jednego papierosa.
Monety zwiększały swoją wartość niemal z automatu. Czyli w dniu emisji na allegro taka dwójka w najgorszej sytuacji kosztowała 2,20 zł. I tak, byli ludzie chętni na to, by kupić takie 2 zł z przesyłką. Zazwyczaj od razu sprzedawał się cały woreczek. Przy najgorszej wersji na woreczku zarabiałam 10 zł. Niby niewiele ale hej – to 10% bez żadnych lokat i innych spraw. Przy lepszych monetach zysk na sztuce wynosił nawet 50 groszy a nie raz i złotówkę… lub gdy ktoś miał cierpliwość – dużo więcej.
Obecnie NBP bije okolicznościowe monety 5 zł.
Z tego co widzę, to na allegro (klik) cena za taką monetę wynosi najmniej 5,80 zł. 80 groszy czystego zysku.
Nie trzeba być geniuszem, żeby odszukać jakieś forum dla zbieraczy i znaleźć kupca poza allegro albo w swoim mieście.
Plan emisyjny dostępny jest na stronie NBP np tutaj (klik) – z tego co widzę, najbliższa emisja jest w listopadzie. Warto zapisać datę :). W razie co, monetą można normalnie zapłacić albo oddać ją do banku.
Dla mnie to była fajna sprawa, bo pieniążki w ładnych monetach nie miały szans na to, bym je wydała. Mając 50 zł w portfelu zawsze spotykałam jakiś wydatek – mając 50 zł w postaci brzęczących pięknych dwójek – nigdy :).
Prawdziwą frajdę miałam wtedy, gdy w 2008 roku wyszedł banknot kolekcjonerski z Piłsudskim. Tutaj ryzyko wynosiło 5 zł, ale od razu wiedziałam, że jest praktycznie żadne. Cena emisyjna wynosiła 15 zł, a wartość banknotu to złotych 10. Czyli jeśli bym go nie sprzedała drożej, byłabym 5 zł do tyłu. Od kiedy dowiedziałam się o emisji tego banknotu, a ze stron numizmatycznych i kolekcjonerskich wyczułam, że będzie “chodliwy”, zaczęłam mobilizować swoje fundusze na zakup tych banknotów. Niestety, limit na osobę wynosił chyba maksymalnie 3 banknoty! A może mniej? 
To było dość dawno temu więc nie pamiętam ile tych banknotów nabyłam – na pewno mniej niż chciałam. Zawsze można zaczepiać inne osoby i poprosić o pomoc w zakupie, przemawiając tzw. językiem korzyści, czyli oferując przechodzącemu chłopkowi roztropkowi kilka fajek lub piwo.
Dlaczego warto? 
Dzisiaj banknot z Piłsudskim kosztuje najmniej 100 zł (klik). 75 zł czystego zysku. Za to, że pójdzie się rano inną drogą do pracy albo zerwie z geografii. 
Zarabiać na pieniądzach można też inaczej. Spekulowanie na wartości walut zostawiam spekulantom, chociaż to też pewnie jakaś opcja – zarobić można na zwykłych banknotach, szczególnie tych UNC (czyli takich, które nigdy nie były w obiegu) lub mają jakieś fajne numerki – 50 zł o numerze seryjnym rozpoczynającym się od YA można sprzedać za…600 zł. Inne numery zastępcze to np. ZA, także warto przyglądać się swoim banknotom :). Ciekawe numery to jakieś +5 zł do wartości nominalnej, ale super są też banknoty radarowe – czyli takie, które mają taki sam numer przy czytaniu od lewej, jak i od prawej. Zupełnie jak w słowie RADAR :).
Dzisiaj nie mam już żadnych monet ani banknotów – potrzebowałam pieniędzy WTEDY. Gdybym była bardziej cierpliwa, zysk byłby sporo większy 😉
Z czasów licealnych w ten sposób zawsze miałam przyzwoite kieszonkowe. Świetna sprawa, polecam każdemu.
Ryzyko? 0%.
Inwestycja? Chwila czasu, może z godzinka poświęcona na zgłębieniu jakiejś podstawowej wiedzy – polecam zamiast głupiego serialu.
Niestety, ludzie NIE CHCĄ zarabiać pieniędzy – zdradziłam ten sposób kilku koleżankom, które dysponowały czasem i jakimś kieszonkowym,które można było wymienić na banknot – ŻAÐNEJ nie chciało się ruszyć tyłka. Nie ogarniam, ale każdy decyduje za siebie, prawda? 🙂
Polecam zawsze sprawdzać jaką wartość ma dwójka, którą wpycha ci pani w mięsnym razem z resztą, bo nie wie co z nią zrobić…może trafi Ci się kiedyś Zygmunt August albo foka szara?  🙂 Życzę Ci tego z całego serca 🙂

Ostatni “strój dnia” – Spodnie/legginsy – Bershka, Botki – Centro (20 zł!!!), Koszula: KLIK, Naszyjnik KLIK. Tak, koszula jest z tyłu dłuższa i zasłania pupę 😉

PS.  Wiem, że niektórych drażnią wstawki “modowe” ale dzięki nim mogę czasami mieć dla was jakiś fajny konkurs ;-)) Jutro w tygodniku szansa na zgarnięcie bonu na kwotę 400 zł do świetnego sklepu na Z… :).
PS.2 – jutro zaczyna się super promocja -25% na moje ulubione czekolady (klik) – wyczuwam u siebie sezon na jakieś muffinki <3

 A wkrótce kolejne sposoby na zdobycie dodatkowej kasy.

Udanej niedzieli! U mnie w końcu jest słonecznie 🙂

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
aniamalujeJustyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Justyna
Gość
Justyna

Fajny sposób na dorobienie dla osób, które maja troszkę czasu stanowią ankiety online, najlepiej zapisać się do wielu paneli, wtedy można uzbierać fajną sumkę. Może nie są to kokosy, ale na swoje potrzeby możecie uzbierać. Przesyłam tu linki do najpopularniejszych i wypróbowanych przeze mnie paneli:

h
Aniu, jeśli masz coś przeciwko, to usuń mój post. Pozdrawiam! 🙂

aniamaluje
Gość

generalnie nie godzę się na linki i po rpstu gdyby to nie były referencyjne, to machnęlabym ręka, dlatego usuwam :<

Previous
Mała metamorfoza mojego pokoju, czyli jak zmienić wnętrze bez remontu i pieniędzy
Prosty sposób na to, by dorobić sobie bez ryzyka – monety obiegowe 2 zł i 5 zł