Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo to będzie złe🙃. Ta myśl była kiedyś dla mnie bardzo wyzwalająca, dlatego po prostu robię swoje✌🏻 Nie wiem o czym jest mój profil, w tym tygodniu dziękowaliście mi za zachęcenie do negocjowania niższych opłat za mieszkania, książkowe rekomendacje, piankową kawę, halloumi smażone jak kurczak w przyprawie kebab-gyros i polecenie dobrego newslettera a nawet... rewolucję w sposobie robienia kupy💩. Myślałam, że każdy korzysta ze stołka i to żadna nowość😅
I wiecie co? Ogromnie mnie to wszystko cieszy. Może i mam kilka irytujących cech, jestem strasznie ciekawska, zadaję zbyt dużo pytań, mogłabym się czasami ugryźć w język ze swoją szczerością, strasznie się wymądrzam ale wiecie co? Jak dzięki temu ktoś wynegocjował sobie o połowę niższe opłaty za mieszkanie, to nie mam pytań, japka mi się śmieje, jest moc!😁
Moja skrzynka jest zawalona wiadomościami z podziękowaniami, nie odczytam każdej, ale polecam wyryć sobie w serduszku - „gdy nie pytasz, odpowiedź zawsze brzmi nie”.
I pytać!

Ah, jeszcze jedno - cieszą mnie też te wiadomości - „rzadko kiedy się z Tobą zgadzam, ale za radę o negocjowaniu muszę podziękować bo się udało!”. Wiecie dlaczego? Bo sam fakt, że jesteście otwarci na wysłuchanie kogoś o odmiennym światopoglądzie jest super! A jeszcze posłuchać... bajka✌🏻
Nie pytajcie jak się odwdzięczyć, nie założę patronite i tak, wystarczy mi, że lajkujecie posty, te reklamowe także (ja 💩 nie polecam!) a jak ktoś bardzo chce, to zawsze może kupić moją książkę na legimi 😎
Nie chcę być tą osobą, która z instagrama tylko czerpie, chcę też dawać. Czasami fajny content z Wietnamu, czasami radę, która pozwoli komuś zachować w trudnym czasie 5 stów w kieszeni✌🏻
Ściskam i spadam uczyć się nowej rzeczy - wzięłam zlecenie na coś, czego jeszcze nie umiem, taki kryzys 😁 trzeba się szybko uczyć i reagować na zmiany, zanim zmiecie nas z planszy, trzymajcie się zdrowo!🤗 #szczerze_pisząc #aniamaluje #blogerka #siedzęwdomu #siedzenadupie #bangkok #podróże #infinitydress #multiwaydress #sukienka #podróże

Cokolwiek zrobisz - zawsze znajdzie...

Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Prosty sposób na to, by dorobić sobie bez ryzyka – monety obiegowe 2 zł i 5 zł

Ostatnio obiecałam, że będę dzieliła się różnymi sposobami na to, by poprawić swoją sytuację finansową. Zacznę od mojego sposobu z liceum – to całkowity pewniak bez żadnego ryzyka. Nie jest wymagana żadna specjalistyczna wiedza ani nie potrzeba żadnych umiejętności. Poza odrobiną chęci 😉

Gdzieś w okolicy 2007 roku (nie jestem pewna czy w trzeciej klasie gimnazjum czy w pierwszej liceum), zaintrygowały mnie wielkie kolejki przed oddziałem NBP. No, może nie jakieś wybitnie WIELKIE, ale na pewno zauważalne. Zaciekawiona powodem dla którego tylu ludzi stoi rano pod bankiem, postanowiłam dowiedzieć się więcej.

Miesiąc czy dwa później sama stałam pod placówką.
Zapewne kiedyś miałeś w dłoni okolicznościową monetę o nominale 2 zł – są koloru złotego (stop o nazwie nordic gold, który ze złotem nie ma nic wspólnego). Dwie najważniejszy cechy które mnie interesują to fakt, że monety są jednocześnie :
– obiegowe
– kolekcjonerskie
To pierwsze sprawia, że wymieniasz zwykłe 2 zł w banku na ładne dwa złote z jakimś okolicznościowym obrazkiem. W razie gdyby nie udało się nic z taką ładną dwójką potem zrobić, możesz zapłacić nią w spożywczaku lub oddać ją do banku za “zwykłe” 2 zł. Ryzyko jest zerowe :). 
Natomiast to drugie powoduje, że kolekcjonerska moneta o nominale 2zł, czasami z miejsca staje się warta 2,50 zł. Czysty zysk! Ba, są takie okazy, które kosztują obecnie najmniej dwie stówy (brzydki stan) a w pięknym nawet z 500. Wystarczy spojrzeć na 2 zł z wizerunkiem Zygmunta Augusta na allegro (klik). Wyobraź sobie, że odmawiając sobie paczki fajek wszedłeś w posiadanie 5 takich monet – dzisiaj byłyby warte najmniej 1000 zł zamiast 10. Nieźle, prawda? A jeśli włożyłeś je w specjalny kapsel czy woreczek strunowy i nie mają żadnej ryski – jedną sprzedasz nawet za 500 zł. 
Na zdjęciu przykładowa moneta – Świstak :).
Zła wieść – NBP nie bije już okolicznościowych monet 2 zł :(. Dobra wieść – wypuszcza monety o nominale 5 zł. Przyznam, że dawno się tym nie zajmowałam, więc trochę mnie ta informacja zaskoczyła.
Jak to wygląda w praktyce?
Ania lat 17.
 Sprawdzałam na stronie NBP datę emisji monet i banknotów kolekcjonerskich. Zapisywałam datę w kalendarzu i żebym nie traciła na dojazd do Bydgoszczy (W tamtych czasach 2,80 zł za bilet ulgowy), układałam sobie w tym samym terminie wizytę u lekarza itp. Ponieważ cała akcja odbywała się rano, decydowałam się na to, by urwać się z pierwszych lekcji. 
Wysiadałam sobie na dworcu PKS i szybkim krokiem ruszałam w kierunku placówki Narodowego Banku Polskiego. Jeśli miałam farta i pks się nie spóźnił – kolejka była niewielka. Jeśli miałam pecha, ogonek był spory 😀 Ustawiałam się w kolejce do kasy wydającej monety okolicznościowe i wymieniałam stówę na woreczek zawierający 50 pięknych, złocistych monet o nominale 2 zł.
Woreczek na osobę to był typowy “limit”, czyli maksymalna ilość jaką można było nabyć. Jak się było sprytnym, to zdejmowało się kurtkę i zmieniało fryzurę by obrócić jeszcze raz, albo prosiło się przechodnia o pomoc w zakupie ;-). Szczególnie polecam chłopki-roztropki, które sępią o jednego papierosa.
Monety zwiększały swoją wartość niemal z automatu. Czyli w dniu emisji na allegro taka dwójka w najgorszej sytuacji kosztowała 2,20 zł. I tak, byli ludzie chętni na to, by kupić takie 2 zł z przesyłką. Zazwyczaj od razu sprzedawał się cały woreczek. Przy najgorszej wersji na woreczku zarabiałam 10 zł. Niby niewiele ale hej – to 10% bez żadnych lokat i innych spraw. Przy lepszych monetach zysk na sztuce wynosił nawet 50 groszy a nie raz i złotówkę… lub gdy ktoś miał cierpliwość – dużo więcej.
Obecnie NBP bije okolicznościowe monety 5 zł.
Z tego co widzę, to na allegro (klik) cena za taką monetę wynosi najmniej 5,80 zł. 80 groszy czystego zysku.
Nie trzeba być geniuszem, żeby odszukać jakieś forum dla zbieraczy i znaleźć kupca poza allegro albo w swoim mieście.
Plan emisyjny dostępny jest na stronie NBP np tutaj (klik) – z tego co widzę, najbliższa emisja jest w listopadzie. Warto zapisać datę :). W razie co, monetą można normalnie zapłacić albo oddać ją do banku.
Dla mnie to była fajna sprawa, bo pieniążki w ładnych monetach nie miały szans na to, bym je wydała. Mając 50 zł w portfelu zawsze spotykałam jakiś wydatek – mając 50 zł w postaci brzęczących pięknych dwójek – nigdy :).
Prawdziwą frajdę miałam wtedy, gdy w 2008 roku wyszedł banknot kolekcjonerski z Piłsudskim. Tutaj ryzyko wynosiło 5 zł, ale od razu wiedziałam, że jest praktycznie żadne. Cena emisyjna wynosiła 15 zł, a wartość banknotu to złotych 10. Czyli jeśli bym go nie sprzedała drożej, byłabym 5 zł do tyłu. Od kiedy dowiedziałam się o emisji tego banknotu, a ze stron numizmatycznych i kolekcjonerskich wyczułam, że będzie “chodliwy”, zaczęłam mobilizować swoje fundusze na zakup tych banknotów. Niestety, limit na osobę wynosił chyba maksymalnie 3 banknoty! A może mniej? 
To było dość dawno temu więc nie pamiętam ile tych banknotów nabyłam – na pewno mniej niż chciałam. Zawsze można zaczepiać inne osoby i poprosić o pomoc w zakupie, przemawiając tzw. językiem korzyści, czyli oferując przechodzącemu chłopkowi roztropkowi kilka fajek lub piwo.
Dlaczego warto? 
Dzisiaj banknot z Piłsudskim kosztuje najmniej 100 zł (klik). 75 zł czystego zysku. Za to, że pójdzie się rano inną drogą do pracy albo zerwie z geografii. 
Zarabiać na pieniądzach można też inaczej. Spekulowanie na wartości walut zostawiam spekulantom, chociaż to też pewnie jakaś opcja – zarobić można na zwykłych banknotach, szczególnie tych UNC (czyli takich, które nigdy nie były w obiegu) lub mają jakieś fajne numerki – 50 zł o numerze seryjnym rozpoczynającym się od YA można sprzedać za…600 zł. Inne numery zastępcze to np. ZA, także warto przyglądać się swoim banknotom :). Ciekawe numery to jakieś +5 zł do wartości nominalnej, ale super są też banknoty radarowe – czyli takie, które mają taki sam numer przy czytaniu od lewej, jak i od prawej. Zupełnie jak w słowie RADAR :).
Dzisiaj nie mam już żadnych monet ani banknotów – potrzebowałam pieniędzy WTEDY. Gdybym była bardziej cierpliwa, zysk byłby sporo większy 😉
Z czasów licealnych w ten sposób zawsze miałam przyzwoite kieszonkowe. Świetna sprawa, polecam każdemu.
Ryzyko? 0%.
Inwestycja? Chwila czasu, może z godzinka poświęcona na zgłębieniu jakiejś podstawowej wiedzy – polecam zamiast głupiego serialu.
Niestety, ludzie NIE CHCĄ zarabiać pieniędzy – zdradziłam ten sposób kilku koleżankom, które dysponowały czasem i jakimś kieszonkowym,które można było wymienić na banknot – ŻAÐNEJ nie chciało się ruszyć tyłka. Nie ogarniam, ale każdy decyduje za siebie, prawda? 🙂
Polecam zawsze sprawdzać jaką wartość ma dwójka, którą wpycha ci pani w mięsnym razem z resztą, bo nie wie co z nią zrobić…może trafi Ci się kiedyś Zygmunt August albo foka szara?  🙂 Życzę Ci tego z całego serca 🙂

Ostatni “strój dnia” – Spodnie/legginsy – Bershka, Botki – Centro (20 zł!!!), Koszula: KLIK, Naszyjnik KLIK. Tak, koszula jest z tyłu dłuższa i zasłania pupę 😉

PS.  Wiem, że niektórych drażnią wstawki “modowe” ale dzięki nim mogę czasami mieć dla was jakiś fajny konkurs ;-)) Jutro w tygodniku szansa na zgarnięcie bonu na kwotę 400 zł do świetnego sklepu na Z… :).
PS.2 – jutro zaczyna się super promocja -25% na moje ulubione czekolady (klik) – wyczuwam u siebie sezon na jakieś muffinki <3

 A wkrótce kolejne sposoby na zdobycie dodatkowej kasy.

Udanej niedzieli! U mnie w końcu jest słonecznie 🙂

Hej! Komentarze są troszkę niżej i obsługuje je Disquss 🙂

Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
aniamalujeJustyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Justyna
Gość
Justyna

Fajny sposób na dorobienie dla osób, które maja troszkę czasu stanowią ankiety online, najlepiej zapisać się do wielu paneli, wtedy można uzbierać fajną sumkę. Może nie są to kokosy, ale na swoje potrzeby możecie uzbierać. Przesyłam tu linki do najpopularniejszych i wypróbowanych przeze mnie paneli:

h
Aniu, jeśli masz coś przeciwko, to usuń mój post. Pozdrawiam! 🙂

aniamaluje
Gość

generalnie nie godzę się na linki i po rpstu gdyby to nie były referencyjne, to machnęlabym ręka, dlatego usuwam :<

Previous
Mała metamorfoza mojego pokoju, czyli jak zmienić wnętrze bez remontu i pieniędzy
Prosty sposób na to, by dorobić sobie bez ryzyka – monety obiegowe 2 zł i 5 zł