Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga - łatwiej tak powiedzieć niż zastanowić się, dlaczego ktoś taki jest i jak mu pomóc, prawda?
👉🏻 duszą mnie golfy, wysokie stójki, szaliki - jest mi w nich fizycznie niedobrze
👉🏻 zdjęcie stanika to największa ulga na świecie - dopiero od roku przestałam się zmuszać do noszenia
👉🏻 nieustannie obijam się o futryny, drzwi, stoły i szafy
👉🏻 zdarza mi się spaść z krzesła. Tak po prostu
👉🏻 na samą myśl o karuzeli mam ochotę zwymiotować 👉🏻 nienawidzę gdy ktoś mnie dotyka bez pozwolenia
👉🏻 chodzę bez skarpet, bo nie rozumiem sensu skarpet. Skarpety są dla mnie jak obcierający but dla innych 👉🏻 to samo z biżuterią - nie noszę pętli na szyi, więc nie noszę pierścionków
👉🏻 mogę jeść pyszne ciasto albo wyśmienitego kotleta, ale jak natrafię na jakąś grudkę albo „żyłę” - mam fizycznie odruch wymiotny. Nie jestem księżniczką, moje ciało to odrzuca 👉🏻 mogę nie polubić człowieka tylko dlatego, że odbieram uścisk jego ręki jako nieprzyjemny. Istnieją dla mnie ludzie, których nazywam w swojej głowie „obślizgłymi”

Jeśli masz tak jak ja i czujesz się z tego powodu dziwnie - nie obniżaj poczucia swojej własnej wartości z tego powodu. Może tak jak ja - masz po prostu zaburzenia integracji sensorycznej. Twój mózg trochę inaczej odbiera bodźce. Ja mam nadwrażliwość dotykową, są osoby wybitnie nadwrażliwe na światło albo hałas. 
Za to lubią mnie wszystkie pieski i kotki, bo nigdy nie próbuję egoistycznie głaskać ich dla swojej przyjemności na siłę. 
Nie jest też prawdą, że nie lubię dotyku. Lubię. Po prostu nie każdy i nie od każdego.

Obejrzyjcie stories, a ja solidaryzuję się z każdym, któremu rodzice kupili w ramach niespodzianki bilet do wesołego miasteczka (skończyło wie wymiotowaniem), wciskali w golfy, skarpetki, zabraniali chodzić boso albo robili dramę, że ubierasz się dziwnie albo koszulka jest dawno do wyrzucenia.
Dla kogoś z nadwrażliwością dotykową to jak wycie przez megafon wprost do ucha kogoś, komu chce się spać.

Przypinam relacje o zaburzeniach integracji sensorycznej (SI) i polecam poczytać po angielsku pod hasłem „sensory procesing disorder” (SPD). #aniamaluje #szczerze_pisząc #spd #si #dziecko #kot #kotek

Niezdara, fajtłapa, ciamajda, łamaga -...

Na blogu 5 seriali które polecam. Okrutnie żałuję, że odpaliłam trzeci sezon #lacasadepapel 😭 Drugi sezon kończył kompletną historię a trzeci zostawił mnie z zaciekawieniem, co stanie się dalej. Efekt Zeigarnik, powód, dla którego zawsze czekam aż wyjdą wszystkie tomy książki by nie zaprzątać umysłu niedomkniętą sprawą... do dziś nie wybaczyłam Murakamiemu zakończenia roku 1Q84 i scenarzystom LOST nierozwiązanych zagadek :( ciekawi jakie seriale polecam? Sru na bloga 💥 #aniamaluje #seriale #nogi #sushi #pycha #netflix #serial #domzpapieru

Na blogu 5 seriali które...

Uczę się opierdalanka bez moralniaka. #Hamaczek to najlepsza rzecz ♥️
Pięknie, słonecznie, nie za gorąco. Czasami fajnie uciec na chwilę z Warszawy.
Przymierzam się do montażu hamaka w mieszkaniu. Ktoś ma? Jakieś wskazówki? Marzy mi się na jesienne wieczory. Albo czasami do spania.
Jak byłam dzieciaczkiem, to dziadek bujał mnie w hamaku całymi dniami. Uwielbiałam tak zasypiać, miedzy dwiema średnio okazałymi wiśniami. 
#szczerze_pisząc #piątek #piąteczek #weekend #relaks #hammock #hamak #lato #summervibes #sukienka #sierpień

Uczę się opierdalanka bez moralniaka....

Jak sobie pomyślę w jakim nastroju byłam ze 3 miesiące temu, to aż nie mogę uwierzyć. Dużo zmian!
💥Np.uczę się odpoczywać bez poczucia winy. Co prawda nie mam pojęcia jak ludzie połykają sezon serialu w jeden dzień, ale hello, ja jestem dziewczyną, która unikała seriali w ogóle,bo konsumują za dużo czasu. To jest dla mnie ogromny postęp! Obejrzenie 3 odcinków jednego dnia to dla mnie wciąż wydarzenie :)
💥Szanuję bardziej swój czas i przestrzeń. Wciąż w mojej naturze leży troszczenie się o innych, ale nie mam wyrzutów sumienia gdy komuś odmawiam przysługi. A jeśli ktoś próbuje we mnie je wywołać, to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie muszę.
💥Przestałam nadmiernie przepraszać za bałagan, staram się trochę ogarnąć z wierzchu, ale jak ktoś do mnie wbija to raczej mnie zna i wie czego się spodziewać. Herbatę dostanie w czystym kubku, ale na podłodze zastanie plamę ze smoothie które blendowałam 5 dni temu. Bardziej lubię nie sprzątać niż mieć posprzątane. Kobieta na którą nigdy nie powiem „babcia” prasowała nawet majtki i skarpetki, więc  ten cały dom ułożony w kosteczkę kojarzy mi się okrutnie źle.
💥Wydaję pieniądze na swoje przyjemności. Np. roślinki. Wiem, że begonia nie jest mi niezbędna ani potrzebna, nie jest to książka ani nic ważnego, ale sprawia mi frajdę
💥częściej piekę ciasta, połowa nie wychodzi😅 ale lubię to robić 💥wyciszam ludzi piszących upierdliwe wiadomości w stylu „czym zastąpić pomidory w pomidorowej”, bo szkoda mi czasu.
💥prawie w ogóle nie jem sklepowych słodyczy i mięsa, ale jak mi się zachce to wsuwam bez wyrzutów sumienia. Ostatnio robiłam schabowe. Rzadko kiedy robię, bo nie lubię hałasować (mój eks sąsiad z rodzinnych stron to wielbiciel nieustannych remontów, #najgorzej) a ja nie chcę nawalać tłuczkiem, ale że za ścianą remont, to bez różnicy że postukam mocno. 💥 Nie wyrzucam sobie, że moje dwa ebooki wciąż w toku i więcej o nich myślę niż je piszę
Myślę, że więcej osób z późnego kapitalizmu i wychowanych w duchu „nudzisz się? Zaraz znajdę ci zajęcie” zmaga się z tym poczuciem, że trzeba być produktywnym aby być wartościowym. 
Nie trzeba
#szczerze_pisząc #aniamaluje #crazyplantlady #urbanjungle #zamioculcas #redlips

Jak sobie pomyślę w jakim...

W byciu dorosłą najfajniejsze jest robienie tych wszystkich rzeczy, których nie było wolno za dzieciaka. Kruszenie w łóżku, spanko w niedzielę do oporu (bez Ania wstawaj, bo jedziemy na zakupy/do kościoła/do babci). Chodzenie boso po domu. Jedzenie nachosów z dipem serowym w wannie, chociaż „w łazience się nie je”. W ogóle długie leżenie w wannie. Jedzenie czasami obiadu na śniadanie, a czasami niejedzenie obiadu wcale, bo się np. nie ma ochoty.

#Niedziela #śniadanie #breakfast #breakfastinbed 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

W byciu dorosłą najfajniejsze jest...

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż czyściłam buty na mokro i wciąż są mokre 🤣 to czuję się ładnie. I mam takie małe spostrzeżenie, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni ze swoich ciał i narzekamy a to na nogi, a to na cycki, cerę, włosy, a zawsze jest ktoś, dla kogo to na co narzekamy jest w głowie w szufladce „goalz”. Ja całe życie narzekałam na nogi, koleżanka na swoje kręcone włosy. I obie się zawsze dziwiłyśmy na każde „ile ja bym dała za takie...”.
Co w sobie lubisz najbardziej?♥️
Wymień jedną rzecz, ale tym razem tylko odnośnie ciała🥰

#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #party #małaczarna #littleblackdress #sukienka

Dzisiaj czuję się ładnie. Chociaż...

My latest #secondhand jewel💎
Na zdjęciu #sukienka - zdobycz z lumpeksu w Łodzi, a ja mam codzienne pytanie - nie kryję, na potrzeby filmu na youtube.
Mówienie do nauczyciela w liceum „profesorze”. Za, przeciw, anegdoty, opinie, luźne przemyślenia.
Scenariusz tego co jutro nagram już mam, ale może zapomniałam o jakimś aspekcie? Leave you thoughts!🤗
#thrifted #lumpeks 
#lavieparisienne #frenchfashion #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #piwonie #peonies #różowaśroda

My latest #secondhand jewel💎 Na...

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała się na odwagę by zagadać do chłopaka, który zawsze jeździł tym samym autobusem co ona. Nigdy nie było dobrego momentu, zawsze było - jutro, następnym razem.
No i pewnego dnia przestał jeździć. Tak zupełnie, bez ostrzeżenia. Myślała, że może się rozchorował, albo odwołali mu zajęcia, ale minął tydzień, potem drugi a on nadal nie wsiadał  i tyle go widziała. Nie znała nawet imienia by go jakoś odszukać.
Nie zliczę ile rzeczy ja przegapiłam, bo „zrobię to jutro”. Od zebrania się by iść na pocztę i odebrać list polecony, przed upływem terminu, aż po gorsze rzeczy. 
Za każdym razem gdy organizuję jakiś konkurs, dostaję kilka zgłoszeń po terminie. Dlaczego? Bo też odkładacie wszystko na jutro, zamiast działać TU i TERAZ! 
A jak nie teraz, to kiedy?
Podoba mi się ta filozofia życiowa i dlatego wszędzie noszę ze sobą swojego małego Canona Zoemini S, który drukuje zdjęcia od razu. Teraz, już.
I właśnie teraz możecie wygrać jeden z dwóch takich ślicznych aparatów natychmiastowych, konkurs na profilu @CanonPolska trwa do końca lipca.
If not now, when?
Lub w polskiej wersji - jutro będzie...
Podpowiedź mam na sobie 🧥😜
#LiveAndCreate #ZachowajChwile #CanonZoemini 
___________________________________________________
#konkurs #blogerka #szpilki #rozwojosobisty  #cytaty  #inspiracje #cytatdnia #quote #quoteoftheday  #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily 
Post we współpracy z marką Canon

Pamiętam jak moja koleżanka zbierała...

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję chwili zupełnie dla siebie. Kiedyś miałam z tym straszny problem, myślałam, że zawsze potrzebuję POWODU. Wiecie, czegoś takiego, co będzie godną wymówką gdy ktoś będzie chciał do mnie wpaść albo gdzieś mnie wyciągnąć. Miałam poczucie, że odmowa z niewystarczająco godnego powodu to coś niemiłego. Na szczęście mi przeszło. Wprowadzenie zasady, że #niedziela jest dniem dla mnie i o mnie  było jedną z fajniejszych rzeczy, na jakie kiedykolwiek wpadłam.
W moim życiu jest dużo różnych ludzi i to jest super, ale też trochę potrzebuję takiego dystansu i krótkiego odpoczynku od wszystkich. Takiego uczucia jak powrót z wyjazdu, gdy wchodzisz do mieszkania i nagle uświadamiasz sobie jak dobrze jest usiąść na własnym kibelku i jak dobrze jest spać we własnym łóżku. Bez tych wyjazdów jakoś to tak nie cieszy.
#crazyplantlady #szczerze_pisząc #wakacje #gwadelupa #karaiby #podróże #podróżemałeiduże #guadeloupe #asertywność #meday #sunday #sundayz #sundayfundays #collar #kolnierzyk #sukienka #roślinki #dżungla #aniamaluje

Uwielbiam ludzi, ale czasami potrzebuję...

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska - 2x #mango🥭 po złotówce - 2 zł, 4 #banany 🍌2 zł, #szpinak 🥬 (pęczek?)- 1,40 zł, 2 x #papryka z koszyka 3 zł/kg  i #ogórek 🥒- razem 2,50 z. Razem 7,90 zł. Ale byłam wybredna. Marysia z @makemyplace potrafi za 10 zł kupić mnóstwo dobroci. Zasada? Na zupę nadadzą się bardzo dojrzałe pomidory, a jeśli awokado po złotówce będzie tak dojrzałe, że nada się tylko 3/4, to wciąż jest nieprzyzwoicie tanie awokado, które by się zmarnowało. Polak marnuje statystycznie 235 kg jedzenia rocznie😢
Jak można prosto ograniczyć marnowanie jedzenia?
👉🏻 planuj posiłki, zrób sobie raz w tyg. dzień gotowania z resztek. Zupa? Zapiekanka makaronowa, a może omlet? 👉🏻 kupuj tylko tyle ile zjesz, a jak nie dasz rady - podziel się z sąsiadką albo zanieś do jadłodzielni
👉🏻 korzystanie z jadłodzielni to żaden wstyd! Jeśli czegoś potrzebujesz - weź, to jedzenie normalnie by się zmarnowało
👉🏻kupuj samotne banany, bo ludzie wolą jak jest kiść i się marnują 🍌
👉🏻 z lekko suchego chleba wychodzą super zapiekanki albo grzanki, a suche bułki można wysuszyć na bułkę tartą
👉🏻 istnieją na fejsie grupy dot. freeganizmu (sama jestem na warszawskiej) gdzie ludzie ogłaszają, gdy mają do rozdania np. jedzenie z wesela. Warto korzystać w obie strony🤗
Gdy mówiłam o wolnostojących lodówkach w ramach jadłodzielni, kilka osób pisało, że w czasach studenckich bardzo by się to przydało, ale trochę wstyd...
Otóż jadłodzielnie są często wolnostojące, samoobsługowe i 24/7 👉🏻brać to żaden wstyd, wstyd to jedzenie marnować.
Jeśli jesteś studentem albo masz mało hajsu, polecam zakupy na Hali Mirowskiej (albo targu) przed zamknięciem można zgarnąć obtłuczone jabłka czy pomidory za darmola. Albo uśmiech.
Dzisiaj widziałam skrzynkę darmowych mocno dojrzałych bananów, w sam raz na chlebek bananowy.
Owoce na smoothie nie muszą być super jędrne, pieczone warzywa albo zupa też nie wymagają najświeższych.
🥰możecie pisać  w komentarzach swoje sposoby na to, by nie marnować jedzenia ;)
#kupujeniemarnuje #kupuję #warzywa #owoce #lesswaste #zerowastepolska #zerowaste #groceries #grocery #healthyfood #freeganism #veggies #omnomnom #pycha #jedzonko

Moje dzisiejsze zakupy z #halamirowska...

Jedno, zajebiście ważne pytanie… ale nie to którym myślisz.

Lubię siebie. Kiedyś te słowa wcale tak łatwo nie przeszłyby  przez moje palce. A teraz naprawdę dobrze czuję się w swoim ciele. Przepracowałam swoje kompleksy i całkowicie pasuje mi to, że moje ciało jest jakie jest.
Wszystkie aktywności jakie podejmuje by było lepsze wynikają z troski o siebie. Chcę dobrze się odżywiać (tak, przy mojej chorobie wygląda to trochę inaczej), by dostarczać każdej swojej komórce wszystkiego co dla niej najlepsze. Chcę być aktywna fizycznie, by potem każdy centymetr mojego ciała działał najlepiej jak tylko może. Chcę medytować i panować nad swoimi myślami, by nie obciążać organizmu stresem. Chcę jechać na dobrym paliwie, więc nie inwestuję w złe myśli. Lubię czasami zakręcić włosy, wskoczyć w ładną sukienkę czy nawet wykonać jakiś makijaż, o którym była na blogu już burzliwa debata. Ale w tym wszystkim jest jedna, ale za to bardzo ważna cecha wspólna – ja to robię dlatego, że lubię siebie. To jak zapakowanie prezentu w ładny papier i owinięcie wstążką. Prezent w środku wciąż jest ten sam, jego wartość wcale się nie zmienia. Ale jest milej.
W ostatnim tekście z wyzwaniem jestem w sukience, która odsłania tylko nogi – jeszcze nie tak dawno nie do pomyślenia w moim przypadku, zmagałam się przecież  z kompleksem krzywych nóg. Przeszłam długą drogę i chociaż bardzo zgadzam się ze słowami – Don’t be yourself! Be dream yourself! To rozumiem to w dość specyficzny sposób.
Na blogu pokazuję wam różne zdjęciowe wpadki (np. tu, tu i tutaj), czasami jestem totalnie bez makijażu. Snapchat pokazuje to samo – raz mam dobre momenty, raz gorsze. Bywa że włosy sterczą w każdą stronę, bywa że wyglądam jak Halina Kiepska (wałki na głowie) – takie jest życie i nie będę przecież blogowo milczeć tylko dlatego, że choroba zafundowała mi cienie pod oczami i szarą cerę. Jestem sobą tak samo wtedy, jak wtedy kiedy się pomaluję, ogarnę i tak dalej.
I nagle bach – otwierając załącznik ze zdjęciami z eventu widzę to:
I wybucham gromkim śmiechem. Ta twarz nie opowiada żadnej historii. Nie ma mojej zmarszczki na czole – pamiątki potem jak nabrałam wody po lekach sterydowych i rozciągnęła mi się skóra… a potem opadła, ale zmarszczka została. Nie ma moich piegów, które bardzo lubię. Chociaż nie są mocno widoczne – czuję się bez nich jak biedronka bez kropek. Nie ma moich kurzych łapek koło oczu – tych, które pokazują że często się śmieję. Na szczęście nie ma też zmarszczek palacza, bo papierosów nie palę. Ale chodzi mi o to, że nasze twarze opowiadają pewne historie. Widać na nich, czy raczej jesteśmy ludźmi uśmiechniętymi, czy może wiecznymi smutasami. Czy palimy faje, czy może raczej wolimy spokój i medytację.
U mnie dodatkową historię opowiada zazwyczaj ubranie, bo chyba nie ma dnia w którym nie dorobiłabym się plamy od sosu czy lodów ;-).
To zdjęcie byłoby spoko, gdybym chciała wstawić je do CV i wysłać do jakiegoś korpo. Modelką jestem słabą, pozować nie umiem – trochę jest w tym mojej winy.
Zastanawiam się tylko dlaczego fotograf pomyślał, że zdjęcie należy przerobić.  Czy trochę nie jest tak, że dzisiaj przeróbka stała się normą a fałsz nową prawdą? Uciekamy od rzeczywistości w świat fikcji, który nie jest moim światem.
Nie jestem przeciwniczką retuszu, makijażu, zabiegów medycyny estetycznej czy nawet operacji plastycznych. Każdy robi co uważa. Tylko jeśli zrobisz to wszystko nie kochając siebie i nie osiągając harmonii od wewnątrz…zewnętrzne zabiegi ci nie pomogą. Po operacji biustu zaczniesz rozważać kolejną (zobacz też: małe piersi, wielki problem?) po korekcie ust pomyślisz o botoksie albo czymś innym. Dopóki nie pokochasz siebie bezwarunkowo, dopóty będzie źle.
Nie sztuką jest podobać się sobie gdy jest się “zrobionym”. Gdy wykonturuje się twarz, doczepi rzęsy, założy push-up, wyszczuplające majtki albo te leginsy imitujące krągłe pośladki, czy co tam teraz jest na topie. Tylko czy wtedy podobasz się sobie ty, czy ktoś, kto w rzeczywistości wcale nie istnieje?
Koleżanka po ciąży przytyła. Mąż zamiast być wsparciem – robił jej docinki. Szybka historia – rozwiedli się, potem ona schudła i nagle on chciał do niej wrócić. Wiecie co mi powiedziała? Że teraz, to on się może gonić. Bo nie widział w niej piękna wtedy. Że ona i tak by schudła, ale jeśli on widzi w niej piękno tylko wtedy gdy mieści się w sukienkę “S”, to ona nie chce być z takim kimś.
Druga przemieniła się z kaczątka w łabędzia, pod wpływem mężczyzny z którym z różnych powodów już nie jest. I mówi że teraz gdy podoba się innym mężczyznom, to to jest takie oczywiste i żadna sztuka. Że sztuką było wtedy, gdy ktoś dostrzegł w niej coś,  kiedy sama jeszcze była tym kaczątkiem.
Pytanie czy ty sam dostrzegasz w sobie to coś? Czy może próbujesz stać się idealny, zupełnie zatracając w sobie to, co czyni cię wyjątkowym?
 Jestem bardzo ciekawa czy te wszystkie dziewczyny jak z taśmy produkcyjnej u jednego chirurga czują się naprawdę piękne. Wtedy, gdy stoją same przed lustrem i nie widzą migających lajków pod swoimi zdjęciami prezentującymi idealne życie z instagrama.  Czy czują się piękne, gdy nie mają grama makijażu, ułożonych włosów? Czy widzą w sobie piękno wtedy, gdy leżą chore z grypą, mają podkrążone oczy, czerwony nos i szarą cerę? Czy ich miłość do siebie warunkują czynniki zewnętrzne, takie jak makijaż czy filtr na instagramie, czy może jest bezwarunkowa jak miłość matki do sinego, pomarszczonego i umazanego krwią noworodka? Jeśli tak – nie widzę w tym konturowaniu, makijażu, rzęsach i ustach czy nawet silikonie zupełnie nic złego. Rzecz gustu, preferencji, upodobań, kaprysu. 
Gdy ogarnia mnie jakiekolwiek zwątpienie w życiu, powtarzam jak mantrę słowa podłapane z prastarej hajawaskiej praktyki wybaczania Hoʻoponopono. 
Staję wtedy przed lustrem lub w myślach mówię
– Kocham Ciebie, kocham Siebie.
Wybaczam Sobie, wybaczam Tobie.
I tak aż ogarnie mnie spokój. Czasami trzy razy, czasami trzydzieści. Do skutku.
Wtedy mądrość starożytnych Hunów sprawia, że znowu ogarnia mnie bezwarunkowa miłość i jedność ze światem. 
Wydaje mi się, że nie sztuką jest podobać się innym i przeglądać się w ich oczach. Sztuką jest podobać się sobie. Więc stań dzisiaj przed lustrem i zadaj sobie jedno, zajebiście ważne pytanie i szczerze na nie odpowiedz.
Kochasz siebie? 
Bo naczelne przykazanie kilku religii brzmi kochaj bliźniego jak siebie samego. Jak możesz pokochać kogoś innego, nie kochając wcześniej siebie? 



Bądź na bieżąco! 

  INSTAGRAM ❤ FACEBOOK 
❤ FACEBOOK MONIKI 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Komentując oświadczasz, że znasz regulamin

Uściski, Ania

7
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
AniamalujeDorotaKlaudiaEwelinaAneta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Iwona
Gość

Świetny post😊 pozdrawiam

Aneta
Gość

Piękny wpis!

Ewelina
Gość

Może Pani podać tytuły książek które pomogą w samoakceptacji? 😊

Klaudia
Gość

Coś w tym jest. Też miałam kiedyś kompleksy. Teraz już raczej ich nie mam i wrzucam zdjęcia takie, jakie są. Ważne, że pokazują, co czułam w danej chwili 🙂

Dorota
Gość

Była chwila że też próbowałam retuszu, na szczęście krótka. Koleżanka blogerka, moja rówieśniczka uświadomiła co by było gdyby się ktoś rozczarował na nasz widok w rzeczywistości. Faktycznie, głupio bym się poczuła. Czasu nie cofnę,
a i tak nikt nie uwierzy że miałabym być taka gładka 😀

Previous
Jak wygrać życie? WYZWANIE!
Jedno, zajebiście ważne pytanie… ale nie to którym myślisz.