Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Dlaczego tak łatwo Cię zapalić?

Czasami mam wrażenie, że ludzie się zbyt szybko zapalają. Jedno słowo, jedno spojrzenie, a z oczu lecą iskry, a twarz rozgrzewa się do czerwoności, by w końcu z tego ognia wściekłości został tylko dym i totalny brak energii. Dlaczego?Od jakiegoś czasu uważam się bardzo szczęśliwą osobę. Czasami inni myślą, że sobie olewam, ale rzecz właśnie w tym, że po prostu szkoda mi energii i czasu na głupoty…


Napisałam ostatnio tekst o gierce w którą sobie dla relaksu pykałam. Mamy dzisiaj Wielkanoc, podobno najważniejsze dla katolików święto. Ciężko mi zatem zrozumieć ich wybory, ale ok 🙂 Ja cały dzień starałam się wykorzystać jak najpełniej. Wielkanoc to dla mnie okazja do spędzenia czasu z rodziną. W dodatku była przepiękna pogoda, więc pamiętając, by zabraćze sobą, udałam się na drugą stronę Wisły. Plotki głoszą, że moje miasteczko ma aspiracje do bycia największym portem rzecznym w Polsce, więc ciekawość poniosła mnie nad rzekę…

Pięknie, zielono, mnóstwo kwiatów. Są pierwsze porządne pokrzywy, na które z wiadomych powodów już ostrzę sobie zęby, rosną dorodne babki lekarskie (też fajne roślinki), drzewa poprzerwcały bobry. Wow, w mojej okolicy są bobry! Cudownie! Może następnym razem uda mi się je zobaczyć w akcji 🙂

Wracam po długim dniu, zaglądam na blog a tam…



Jedna dziewczyna (pod postem o owej gierce) napisała – słusznie zresztą, że nie rozumie czemu nie robię nic z włosami, bo widziała zdjęcia z warsztatów. Jej racja kończy się w tym momencie, bo w tymże tekście wspomniałam czemu wyglądąły tak, a nie inaczej i kilka razy na blogu pisałam, co dalej planuję 🙂 Włosy nie są moim priorytetem, więc ciagle schodzą na dalszy plan, ale nie w tym rzecz. Rozumiem, że ktoś może nie rozumieć mojej decyzji, na szczęście ja nie jestem tamtą osobą, a ona nie jest mną i nie ma żadnego problemu, bo to moje włosy ;-)) Problem w tym, że osobie która w sumie nie napisała nic złego (przecież mam siano i się nie wypieram! :)), druga osoba odpisała – słusznie zresztą – że nie czyta ze zrozumieniem, bo odpowiedź na to pytanie już padła. Problem w tym, że owa osoba użyła w stosunku do pierwszej słowa “debilka”.

Ech…

a potem już popłynęli inni, że mam obrońców jak jakaś sekta, że gdyby ktoś obraził mnie, to komentarz bym usunęła, a skoro obraża inną osobę, to zostawiam.


Nie będę wytykać palcami kto co napisał, ale zastanawia mnie jedno.

Dlaczego tak łatwo Cię zapalić?


To są bzdury. Nieistotne sprawy które nikogo nie obchodzą, nie mają żadnego znaczenia, a ludzie z małych, nieistniejących problemów robią wielkie.


Nie wiem jak Ty – ja nie siedzę w Wielkanoc przed komputerem i nie obserwuję każdego pojawiającego się komentarza. Tamte oczywiście poszły do spamu jak tylko je zauważyłam, ale wykorzystajmy to jako okazję do przemyśleń :-))



Zacznijmy od tego, że pisałam już kiedyś, jak radzić sobie z krytyką i odsyłam Cię do tego tekstu, bo jego znajomość jest kluczowa dla zrozumienia mojego bloga ;-)) 


Pierwsza osoba zapaliła się nie wiem po co. Mam siano. Ja, nie ona. Ale z jakiegoś powodu ta osoba, nie czytając, musiała skomentować pod najnowszym tekstem, że ona by tak nie mogła. Słusznie. Problem w tym, że to moje włosy i…nie jestem uzależniona od opinii i uznania innych, mam w tym względzie totalny luz i nie przeszkadza mi moje siano, bo gdyby tak było – nie przekładałabym wizyty u fryzjera na wieczne “jutro” :))  To n komentarza : agresywny.


Warunkiem bycia szczęśliwym człowiekiem jest zajęcie się własnym życiem i nie wchodzenie w wybory i decyzje innych, kiedy te decyzje nie czynią nam krzywdy. Ludzie szczęśliwi nie spędzają czasu na takich pierdołach 😉 


Drugą osobę zdenerwowało to, że ta pierwsza nie czyta ze zrozumieniem. Ok, tyle, że ta osoba nie przeczytała ze zrozumieniem MOJEGO tekstu. Dlaczego kogoś ma to obchodzić i to na tyle, aby nazwać ją “debilką”? Co to ma na celu? Czy zmienia fakt, że ktoś nie potrafi czytać? Czy wnosi coś na plus? Więc…po co się zapalać?


Kolejne osoby popłynęły z morałami i wnioskami. Że mam broniące mnie sekciarskie oddziały i tak dalej… i znowu – kogo to obchodzi? Po co się tym emocjonować? :)) 


Tak samo z wyzwiskami. 

Kiedy ktoś nazwie Cię “debilem”, najlepiej olać, bo to ten ktoś ma problem. Nie jesteś debilem, więc nie masz się o co obrażać. Na tej samej zasadzie, co kiedy ktoś nazywa Cię krzesłem – nie obrażasz się, bo wiesz, ze krzesłem nie jesteś. Wszystko. Tyle w temacie.


Dlaczego nas, Polaków, tak łatwo zapalić? Jedna niewinna iskierka jest co chwilę podsycana, byle tylko zrobił się z niej pożar. Byle płonęło jak najdłużej. Jak ze Smoleńskiem.


Zapalanie, pielęgnowanie ognia….

Inwestowanie emocji w głupoty, niewybaczanie…


Po co?

Następnym razem, kiedy już będziesz gotów potrzeć swoją główką o draskę i zapłonąć gorącym ogniem – wyluzuj. Trzy głębokie wdechy i seria pytań: 

– Czy ta sprawa warta jest moich emocji i mojego czasu?

– Czy moje zdenerwowanie coś zmieni?

– Czy po wybuchu będę czuć się lepiej?

– Czy inne osoby poczują się lepiej?

– DLACZEGO to coś mnie obchodzi?


Kluczem tu jest szczerość z samym sobą. To naprawdę pomaga!



Wniosek na dzisiaj : Nie ma Karguli bez Pawlaków.


I mała prośba na koniec: Jeśli widzisz na blogu bezsensowny komentarz, nie odpowiadaj, zostaw 😉 Lubisz aferki? Sio na onet 😉 


W tekście wykorzystałam zdjęcia zapałek Kokeshi Matches. Bardzo fajny, kreatywny projekt pokazujący, że nawet taka zwykła rzecz jak zapałki ma potencjał. To mi się podoba. Inwestowanie czasu i energii w tworzenie, nie niszczenie. 


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

67
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
37 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyNatUrszula PhelepSeldirima Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
bumi bubi
Gość

Tak sobie myślę czasem, że to przez naszą nieumiejętność polskiego. Sama się na tym łapię.

bumi bubi
Gość

Szczerze po części tak. Zauważyłam, że najczęstsze kłótnie w moim otoczeniu były spowodowane niezrozumieniem przez kogoś słów drugiej osoby. A najczęściej kłótnię wywołuje osoba, która zrozumiała przesłanie by pokazać jakby swoją wyższość nad osobą źle interpretującą. Więc kłótnia murowana. Wiem moje przemyślenie brzmi trochę absurdalnie, co do tego wpisu (jak i sama myśl). Ale cóż nie powstrzymałam się by nie dodać pierwszego komentarza więc teraz odpowiadam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czyli tzw. kod językowy 🙂 semantyka…
Wiecie, że podczas kłótni, gdy nie chcemy jej toczyć, a druga strona się upiera i drąży, lepiej powstrzymać się od kontaktu wzrokowego? ;D jak w kontakcie z agresywnym zwierzęciem. Kilka oddechów, spokojny ton, odwracanie głowy w bok i powoli odchodzę w swoim kierunku zostawiając prowokatora z emocjami. Nie wiem czy działa w każdym przypadku. Ale przedwczoraj wyłamałam się z tej swojej zasady 😉 robiąc rozpierduchę, oporny mentalnie koleś musiał usłyszeć co myślę, inaczej by mnie emocje zeżarły. Śmieszne, że krzycząc i puchnąc z ciśnienia jeszcze potrafię rozsądnie debatować o konkretach.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Święta prawda!

Daisy K
Gość

A masz jakieś siano? Może ja ślepa jestem bo nie zauważyłam. Ludzie naprawdę nie mają problemów, wyszukują je tam gdzie ich nie ma. 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czytałam tamtą wymianę komentarzy i też zastanawiałam się, po co ludzie chwytają sie takich tematów. To jest taka naturalna dla niektórych skłonność szukania negatywnych punktów zaczepienia. Praktywkowana przez lata nie pozwala dostrzegać pozytywnych punktów i zaczepów, widzi się tylko wszystko, co złe.
Nawet zastanawiałam się , czy któraś z dziewczyn od długich jak raport Macierewicza komentarzy nie napisała tego ze słowem "debilka" tylko po to, aby chwile póżniej jako zalogowana forsować swoje tezy 😉

I tutaj pole do pracy dla mnie, bo sama przejmuję się dyskusją która nie ma znaczenia dla mojego życia 😉 Taka troche moja natura 😉

Polka w UK
Gość

hahha :))) tego typu komentarze niestety lecą masowo na wszystkich popularnych blogach… Są hejterzy, są i obroncy i wszyscy nawzajem obrzucaja sie blotem i wyzwiskami. Zaloze sie , ze wszyscy z nich byli anonimkami?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

uwielbiam Cię za to. Słucham głównie disco polo, znajomi o tym wiedzą, jak słyszy ktoś kogo dopiero poznałam, nie mieści mu się to w światopoglądzie i wręcz musi pokazać mi wyższość innej muzyki mieszając disco polo z błotem. Pisałaś coś kiedyś u szukaniu niepotrzebnej głębi, ja lubię disco polo bo mnie bawi i wpada w ucho. Dlaczego innych to obchodzi aż tak bardzo, że muszą to skomentować, skrytykować i walczyć z tym? 🙂 Gdybym powiedziała, ze słucham muzyki symfonicznej nikt by się nie przejal. Tolerancja, spokój, opanowanie. Chcialabym, aby te cechy zamiast pieniactwa, cebulactwa i toczenia wielopokoleniowych sporów o to,… Czytaj więcej »

Szara Wiewiórka
Gość

Byłaś kiedyś na 'typowym' weselu? Wszyscy, starzy i młodzi, ciotki i wujkowie, podrygują przy 'ona tańczy dla mnie' i 'jesteś szalona' A kroki do 'Kaczuch' zna chyba każdy 😀 Przyznam, że mnie męczy taka muzyka, ale byłam latem na weselu koleżanki, sto osób, z miasta i ze wsi, i najwięcej osób tańczyło właśnie przy disco polo. Ale nikt oczywiście nie słucha 🙂

Fobmroweczka
Gość

Szara Wiewiórka, nikt nie słucha, wszyscy znają słowa 😉
Taka mała dygresja na temat gatunków muzycznych i tolerancji wobec nich: o ile ktoś nie słucha jakiejkolwiek muzyki z głośniczka telefonu w komunikacji miejskiej – ok, niech słucha co lubi 😉 Jeżeli jednak słucha z głośniczka, niech go nieco przyciszy – żeby nie trzeszczał i puści coś, co nie wywoła bólu głowy u współpasażerów … 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Nie ma Karguli bez Pawlaków" – kwintesencja.
Taka polaczkowatość, każdy musi dołożyć cegiełkę i rzucić kamieniem ;p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja tak lubię ten blog i czytałabym go z przyjemnością, a w każdym prawie poście wcześniej albo później spotyka mnie przykrość, bo jestem katoliczką…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

moim zdaniem Ania piętnuje polską hipokryzję "mianuję się katolikiem ale postępuję dokładnie przeciwnie". Dlaczego spoytka Cię przykrość? Jeśli te zachowania Cię nie dotyczą, skąd takie uczucie? 🙂 "Kiedy ktoś nazwie Cię "debilem", najlepiej olać, bo to ten ktoś ma problem. Nie jesteś debilem, więc nie masz się o co obrażać. Na tej samej zasadzie, co kiedy ktoś nazywa Cię krzesłem – nie obrażasz się, bo wiesz, ze krzesłem nie jesteś. Wszystko. Tyle w temacie.

Read more: https://www.aniamaluje.com/2014/04/dlaczego-tak-atwo-cie-zapalic.html#ixzz2zSvGG7hU"

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anonimowy20 kwietnia 2014 23:43, doskonale cię rozumiem, bo ja nie jestem katoliczką, ogólnie mówiąc nie wierzę w doktrynę katolicką, biorę udział w innych dyskusjach (nie na tym bllogu) i też spotykała mnie przykrość. Dawniej, kiedy nie rozumiałam jak to działa, bo teraz wiem, że ktoś obcy nie może mi zepsuć nastroju, samooceny itd… pozwalasz im na to? ich opinie uważasz za objawione i obiektywne?

LotsOfSources
Gość

Też jestem katoliczka i wszelkie wtręty o tym jacy to katolicy nie są -puszczam mimo uszu, bo wiem ze kosciol jest roznorodny i są tez rozni w nim ludzie- uwazam swoj wybor za sluszny i mam wyrąbane na to, ze ktos uwaza inaczej. Reaguję jedynie w przypadku, gdy ktos ewidentnie narusza wlasnie te okryte złą sławą' uczucia religijne', czy mowi coś nieprawdziwego w temacie. A poza tym nie wchodzę tu po poglądy religijne tylko dla innych ciekawych rzeczy 😉Co do wypowiedzi Ani- niestety, wlasnie uczucia religijne -katolickie mozna latwo u nas obrazac- wiele mediow czy portali leci hardkorowo po bandzie,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja już dawno temu oduczyłam się 'zapalać' a byłam wrogo nastawiona do wszystkiego co się rusza i pewnie napisałam niejeden komentarz w takim stylu 😀 Ale najważniejsze jest chyba, żeby nie zapalać się w realnym życiu, po co tracić zdrowie i urodę na bezsensowne wyładowywanie się na innych 🙂 Mieszkam z osobą, która ma takie podejście i paradoksalnie to jak ona się zachowuje pokazuje mi jaka nie chcę już nigdy być. Miałabyś Aniu jakiś sposób na taką osobę, jeśli zwykłe rozmowy nic nie zmieniają i ta osoba nie widzi, że działa to destrukcyjnie na osoby obok?

Lady
Gość

Dziś u moich rodziców nawet przy wielkanocnym stole doszło do kłótni /ostrej potyczki słownej na temat "wszechobecnych Żydów" i tego, że babcia ich obwinia o całe zło świata. Trzeba było szybko zmieniać temat … Ręce opadają. Gdzie tu miłość (a choćby odrobina tolerancji) do bliźniego?!

LandOfLaces
Gość

…..Tak mi się przypomniało 😉
W czasie długiej jazdy pociągiem między pasażerami nawiązała się rozmowa. Po chwili jedna kobieta zaczęła wyrzekać, że Żydzi są wszędzie. Że ten Żyd, i tamten Żyd…Pan z naprzeciwka dodał swoje:
-Racja! Wszędzie Żydzi! A słyszała Pani, że podobno nawet Hitler miał jakąś domieszkę krwi żydowskiej, czego się oczywiście starannie wypierał….
-Jezus Maria! – zareagowała kobieta
-No widzi Pani – oni też Żydzi!
(jak należy się domyślać – kobietę zatkało i temat się skończył. Może to dobry sposób również na babcię?)

Nawiasem mówiąc jeszcze nie miałam przyjemności poznać żadnego Żyda, więc teorię, jakoby byli wszędzie, uważam za nieprawdziwą 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj przydałaby mi się umiejętność przechodzenia obok głupot bez wzruszenia, nie przejmowania się bzdurami, docinkami czy sprawami nie wartymi nerwów. Niestety od zawsze mam tak że wszystko biorę do siebie a zwłaszcza się wszystkim przejmuję. I zawsze gdy staram się sobie wmówić, że jakaś sprawa lub tym bardziej osoba, która mnie przykładowo potraktuje podle, są nie warte moich nerwów stresu, przejmowania aż nie mogę spać, zupełnie się nie udaje. Reakcja na docinki czy krytykę jest że tak tu ujmę w miarę ok, raczej mnie to już nie zapali jak kiedyś. Za to gdy ktoś, nie okazuje wobec mnie wartości jak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz racje, ale ciężko mi nad tym zapanować. Zostałam tak wychowana że okazuje szacunek nawet komuś kogo nie lubię. Muszę mocniej popracować nad moim podejściem do niektórych ludzi i spraw. Szkoda tylko zdrowia 🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Wiem, że powinnam olewać takie rzeczy, rzadko odpisuję na takie bezsensowne komentarze, ale zawsze strasznie się nimi denerwuję, przejmuję, aż czuję, że mi ciśnienie skacze, nie wiem dlaczego. Chyba z bezsilności. Lubię słuchać Trójki, lubię muzyczne audycje Anny Gacek i Wojciecha Manna, a kiedyś natknęłam się na naprawdę przykre komentarze na temat tej dziennikarki. Wystarczyło, że jedna osoba skrytykowała jej wadę wymowy i od razu ruszyła lawina. Przeczytałam tego za dużo i tak mi się strasznie przykro zrobiło. No kurczę, kobieta ma wielką wiedzę, fajnie opowiada, ciekawie, a to na co ludzie zwracają uwagę to coś negatywnego i jednocześnie nie… Czytaj więcej »

Dagmara
Gość

Kiedyś zastanawiałam się, jak to jest, że ludzie mają czas na te złośliwie zaczepne komentarze, jak to tak im się chce rozwijać taką dyskusję o niczym i po nic… Teraz jakoś tak obojętnie na to patrzę, zawsze gdzieś tam komuś się nudzi i znajdzie sobie miejsce, gdzie idzie się poczepiać. Grunt to nie dać się wciągnąć w tego typu 'rozmowy'.

OLGA
Gość

Ludziom w internecie często zdarza się mnie zapalić, ale jak najszybciej polewam się wodą/posypuję piaskiem. 😉

Anita
Gość

Olewam komentarze i teksty, które nie wnoszą nic do mojego życia. Mój problem natomiast jest odwrotny. Bardzo często widzę w wyglądzie kogoś coś, co wymaga zmiany i zazwyczaj o tym nie mówię, bo nie mam zielonego pojęcia jak. Wiem, że wiele osób nie lubi takiego wytykania, ale ja akurat jestem bardzo wdzięczna osobie, która kiedyś zwróciła mi uwagę na coś, czego zupełnie nie zauważałam, więc chciałabym w taki sam sposób pomóc innym dostrzec pewne aspekty ich wyglądu. Jak to zrobić, jednocześnie nie "zapalając" danej osoby? W tym wypadku akurat ktoś nie doczytał, ale rzeczywiście często mi się wydaje, że bardzo… Czytaj więcej »

Patti
Gość

Sama napisałaś, że wiele osób nie lubi takiego wytykania 🙂 Myślę, że może być ciężko bez zapalania tej drugiej osoby, bo nie wszyscy mają do tego taki stosunek jak ty 🙂 Ty jesteś wdzięczna i odebrałaś to jako pozytywne, że ktoś Ci zwrócił uwagę, ale wiele osób potraktuje to jako krytykę.
A poza tym, może tym osobom to pasuje? 😉
Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najlepiej nie uszczęśliwiać ludzi na siłę, tylko niepotrzebnie Ci się oberwie 😉 Poza tym, wyobraź sobie, że masz koleżankę, która uwielbia kwieciste sukienki, czuje się w nich dobrze i gdy ma taką na sobie aż bije od niej pewność siebie. A Ty jej powiesz, że wygląda w tym źle i nie powinna się tak ubierać. Może być tak, że zrobi się dziewczynie przykro i straci tą pewność. No i pamiętaj, że wygląd oceniamy subiektywnie, Tobie koleżanka w takiej sukience może się nie podobać ale może jej znajomym/chłopakowi wręcz przeciwnie?Warto się zastanowić czy nasz krytyka aby na pewno wniesie coś pozytywnego… Czytaj więcej »

Anita
Gość

Brdziej chodzi mi o sytuację, kiedy np. nie dba o siebie. Typu nie wie, że wyglądałaby lepiej jakby wyregulowała brwi, albo nie zauważa, że ma plamę gdzieć, czy powinna wyrzucić już poniszczone ubrania. Bo to, że ktoś woli chodzić w kwiatkach to mnie akurat nie razi i nie mam z tym problemu ;] czasem po prostu uważam, że kiedy ktoś zwróci uwagę, zrobi jej niemałą przysługę.

Gabrysia
Gość

Można gdzieś dostać takie zapałki?

Remedy
Gość

Nie raz jeszcze kiedy zobaczę taką komentarzową 'dyskusję' to mam ochotę napisać, że nie ma sensu się kłócić itp itd, ale zawsze sobie mówię, że nawet chcąc dobrze tylko podsycałabym ten 'ogień'. Tak więc widząc takie 'miłe' rozmowy nie przyłączam się do nich.

margaritum
Gość

Jeśli dyskusja jest na jakiś ważny dla ciebie temat i masz coś do powiedzenia, to czasem warto się włączyć.Od tego są komentarze. Ale o włosy! O siano na włosach, matko… Niektórzy ludzie po prostu szukają powodów żeby się kłócić, wyładować swoje wewnętrzne frustracje. Nazwę kogoś debilem i przez pięć minut poczuję się Kimś.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Często biorę udział w dyskusjach na forum mojego miasta, a jako że nie uznaję religii, nie jestem katoliczką, komentuję również w tych drażliwych tematach. Ale nikogo personalnie nie atakuję, po prostu wygłaszam swoją opinię, czysto subiektywną opartą o fakty, choć prowokującą dyskusje – nie kłótnie. Właśnie z rana zauważyłam, że ta sama osoba co zwykle agresywnie się do mnie odnosi, wyciągając publicznie jakieś rzekomo moje sprawy prywatne, natychmiast wczoraj dała upust swojej złości, żalom, urazom, o całe zło obwiniając mnie i ogólnie ateistów, pozwalając sobie na puste epitety, zaczepki personalne prowokacje, ot pospolita paskudna zjadliwość. Zgłosiłam ten komentarz do usunięcia… Czytaj więcej »

Urszula Phelep
Gość

Ania, powyższa twoja wypowiedz: w cudzysłów, ramki i na ścianę dla blogerek! 😉

Anna Kryjom
Gość

"Kiedy ktoś nazwie Cię "debilem", najlepiej olać, bo to ten ktoś ma problem." – dokładnie, zgadzam się z tym w pełni 🙂

BEATA REDZIMSKA
Gość

Na prawdę żyje ten, kto cieszy się życiem. Ale ja też ostatnio łatwo się zapalam i tak sobie myslę, że to wiosenne przesilenie. Po raz pierwszy wysmarowałam u kogos (a dokładnie u Kominka) dosc soczysty komentarz (no dobra przyznam się nazwałam go erotomanem gawędziarzem w odpowiedzi na jakąs seksistowską zaczepkę). A potem opadły emocje i pomyslałam sobie,że facet ciężko pracuje (i to latami) na budowanie wizerunku (no to co że takiego, ważne że to działa). Pobuszowałam po blogach modowych (dla poprawy nastroju), a tam wiesz co artykuły o moderowaniu komentarzy tych złosliwych (bo widac ostatnio to problem). Epidemia, a może… Czytaj więcej »

motylove
Gość

W sumie racja, ja też bardzo często się "zapalam" bez poważniejszego powodu. To taka reakcja obronna, kiedy ktoś atakuje moje poglądy. Postaram się to jakoś ograniczyć 😉
+ Najlepszą metodą na okiełznanie "siana" jest chodzić w koczku. Tę zasadę przyjęłam sobie tak bardzo do serca, że kiedy ostatnio go rozpuściłam moi znajomi nie mogli się nadziwić, że moje włosy są takie długie 😉

Fitterka
Gość

W życiu nie zostawiłam nigdzie hejterskiego komentarza. Po co tracić energię na pisanie do nieznanych ci osób, że są debilami? Nawet by mi to przez myśl nie przeszło i czasem zastanawiam się, kim są te osoby, które tak potrafią.

mitek
Gość

uwielbiam cię za ten wpis 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W Twoim wpisie rowniez uderzyla mnie calkowicie niepotrzebna i nieprzemyslana moim zdaniem dygresja o katolicyzmie. Nie mowie tu oczywiscie o obrazie uczyc, bo tych zwyczajnie nie da sie obrazic. Mysle sobie tylko ze wiesz, czemu to swieto jest tak wazne dla katolikow, a jesli nie to warto sprawdzic. W koncu to dosyc ciekawe 🙂 W swoich wpisach wydajesz sie byc pewna siebie i stad byc moze wynia to "chlapniecie". Nie lubie takiej beztroskiej ignorancji, dlatego musialam to napisac. Mieszkam w kraju wielu wyznan i jesli czegos nie rozumiem, to pytam wtajemniczonych. Olewajac ludzi obok mnie, ich swieta i zwyczaje nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A więc swoje szczęście uzależniasz od innych osób, wszystkiego co na zewnątrz Ciebie…? A ja myślałam, że szczęście to suma własnych wewnętrznych myśli, doświadczeń, przekonań i uczuć.
Taka tam dygresja 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sam Dziwisz zachęca ich do atakowania, zwalczania nie-katolików:
"Wiele lokali było otwartych w Wielki Piątek i bynajmniej nie świeciły pustkami (…). Przeciwstawiajcie się wszelkim próbom wprowadzania pogańskich obyczajów (…)".

No trudno, w takim kraju żyjemy. Ale nie możemy się zgadzać na takie traktowanie przez tę większość… ja nie mogę i zawsze to wyrażam, do skutku.

Seldirima
Gość

Próby wprowadzania pogańskich obyczajów ;D Akurat obyczajowość związana z większością głównych świąt chrześcijańskich/katolickich jest na wskroś pogańska 😀 Do tego praktyki KK śmierdzą magią na kilometr – słyszeliście o relikwiach 3-go stopnia? (tasiemka, którą się dotknie ornatu JPII stanie się taką relikwią. True story.)Czy naprawdę katolikom przeszkadza fakt, że w jakimś lokalu w centrum miasta jest impreza? O ile ta impreza nie zakłóca ciszy. Nikt nie każe im chodzić, oglądać, uczestniczyć. Na co dzień dzieją się o wiele gorsze rzeczy, które powinny wręcz gorszyć dobrego katolika (np. rodzic wydzierający się na dziecko, wyrzucanie śmieci na trawnik, obmawianie bliźniego). Znajomych spotkał… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Typowym Polakom katolikom brakuje przede wszystkim dystansu. Robią burzę w szklance wody za nieprzestrzeganie jakiegoś małego przepisu, ale sami tych najważniejszych nie wypełniają. Wierzą na pokaz, a nie w sercu. I jeszcze twierdzą, że te wszystkie przypowieści o modlącym się faryzeuszu, o belce w oku bliźniego i inne to nie o nich. I moja opinia nie jest opinią osoby z zewnątrz, tylko jak najbardziej z wewnątrz, tylko że jedną nogą już za drzwiami. Przez to właśnie. Ci ludzie nie potrafią zrozumieć, że Polska już nie jest państwem katolickim, że mamy tu wiele wyznań i że każdy powinien mieć możliwość wyznawania… Czytaj więcej »

BERY
Gość

oj mistrzu Ty moj , o krzeslke , mnie zmiotło! fakt !tak jest hehe

ella kropka com
Gość

bardzo dobry artykuł – nie śledziłam wpisów innych krzykaczek, ale zgadzam się z Tobą Aniu, co to kogo obchodzi, ja śledzę Twojego bloga nie dla koloru włosów i Twojej fryzury, jeśli dobrze czujesz się z takimi włosami to jest Twoja sprawa, nie rozumiem, dlaczego osoby które czują się źle same z sobą kąsają wszystkich wokół?
Jestem pod dużym wrażeniem Twojej dojrzałości i chciałabym aby więcej było takich dojrzałych osób jak Ty, niektórzy dojrzewają do takiego stanu całe życie – piękne jest to, że Ty możesz być jeszcze lepsza, powodzenia i trzymam mocno kciuki, z pozdrowieniami, Ella

Informatyczka
Gość

Fajny wpis. Dla mnie tzw. hejterzy to w gruncie rzeczy smutne osoby, dlatego nawet trochę im współczuję;D Jedna uwaga, nie wiem, czy te hejterki przyznały się albo dały w jakikolwiek sposób odczuć, że są katoliczkami, ale jeśli nie, to wykorzystywanie faktu, że są święta, a ktoś sieje hejt w necie po to, by skrytykować płytkość"katolicyzmu" uważam za niefair. Może dziewczyny ( chłopaki? ;D) są innego wyznania, może niewierzący? Nie widzę związku…. Nie chciałabym mieszać w to wszystko konkretnej religii jeśli nie ma ku temu faktycznych podstaw ;)Miłego dnia!

Luna
Gość

Często odnoszę wrażenie, że osoby angażujące się internetowe spory, tacy właśnie krzykacze muszą być ludźmi z ogromnym nadmiarem wolnego czasu. Osobiście jestem dość zabiegana, często nie zaglądam w komentarze albo czytam bardzo pobieżnie, nie zawsze też mam czas skomentować posty na ulubionych blogach (a szkoda ;)) Patrząc też po znajomych widzę, że osoby szczęśliwe, spełnione i posiadające w życiu pasje po prostu nie mają ani czasu ani potrzeby siania niepotrzebnego fermentu w sieci. Czasem mam też wrażenie, że niektórzy zrobili sobie hobby z wyszukiwania blogów, które im nie pasują i hejtowania pod nimi. Inna sprawa to uwielbienie pewnych osób do… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

Ania kiedyś pisała o "bólu dupy Polaków" – może w tym jest problem 😉 Z doświadczenia wiem, że akurat wegetarian bardzo często to spotyka. Mam przyjaciółkę wegetariankę 😉 Nigdy się nie spotkałam z tym, żeby ktoś był krytykowany za to, że np. spożywa dużo mięsa (ok, z tym, że w ogóle ktoś je mięso, to a i owszem, bo "wojujący wegetarianie" mają też do tego tendencje, żeby napadać na "mięsożerców" 😉 ).

Nat
Gość

Bardzo podoba mi się to, że moderujesz komentarze. Twój blog to jedno z niewielu miejsc, gdzie można wyciągnąć coś pożytecznego z komentarzy. Nigdy u Ciebie ich nie pomijam 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Droga Aniu, cieszę się, że mogę kompletnie zatopić się w Twoim blogu, jest wiele tutaj prawd dla mnie już oczywistych o czym zdaję sobie sprawę dopiero to czytając ale jest mnóstwo osób, które muszą doświadczyć i przeczytać u kogoś innego o tym jak żyć. Widzę jak bardzo się zmieniłam, jak mało mnie obchodzą bezsensowne opinie innych i jak wrzuciłam na luz nie przejmując się i nie odbierając personalnie wielu rzeczy.. I to jest właśnie istota dobrego życia. Jestem szczęśliwym człowiekiem bo skupiam się na swoim życiu a nie na życiu innych. Widzę masę nieszczęśliwych ludzi, dla których decyzja kogoś innego… Czytaj więcej »

Previous
Cut the rope 2 – gra logiczno-zręcznościowa którą pokochałam [ZAGRAJ]
Dlaczego tak łatwo Cię zapalić?