Dzisiaj świętujemy 30 lat od podpisania Konwencji o Prawach Dziecka. UNICEF zaprosił mnie, żebym o tym opowiedziała. To się może wydawać dzisiaj takie oczywiste, że dzieci mają prawa, ale nad ich ustaleniem przywódcy państw debatowali całą dekadę! To dzięki temu dzisiaj żadne dziecko nie może być skazane na dożywocie (bez możliwości zwolnienia wcześniej) ani na karę śmierci. Wcześniej mogło.
Jestem pedagożką, terapeutką, tą od „dzieci z trudnościami”. Jednak najbardziej trudni są w tym wszyscy dorośli. 
Zapominający, że dzieci nie są ich własnością, tylko ludźmi.
Dlatego założyłam kanał, na którym opowiadam uczniom o ich prawach. Jestem przerażona jak  często są łamane i z jaką lekkością dorosłym to przychodzi. Chciałabym żyć w świecie, w którym prawa dzieci są oczywistością i nie mam o czym nagrywać, bo nikt z tym nie dyskutuje.
Zostawiam Wam Korczaka pod rozwagę 👍🏻 „Bo dorosłemu nikt nie powie: ‘Wynoś się’, a dziecku często się tak mówi. Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli,
a dziecko się guzdrze. Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny. Pędrak, brzdąc, malec, rak – nawet kiedy się nie gniewają, kiedy chcą być dobrzy. Trudno, przyzwyczailiśmy się, ale czasem przykro i gniewa takie lekceważenie.” Trudne pytanie - masz poczucie, że twoje prawa w dzieciństwie były szanowane? Mi dobierano notorycznie prawo do odpoczynku - od „dzwonek jest dla nauczyciela” po zadania na ferie.  #world'schildren'sday #dlakażdegodziecka #dzieńprawdziecka #unicefpolska

Dzisiaj świętujemy 30 lat od...

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie odpuściłaś? Sama sobie.

Zastanawiałam się czemu podróż do Odessy była najfajniejszą tego roku. Odpaliłam macbooka raz, by nas odprawić. Nie zrobiłam zdjęć z myślą o blogu, nawet nie miałam jakiegoś tam poczucia, że coś muszę zobaczyć. Jednego dnia wykupiliśmy sobie takie wielkie łóżko z baldachimem i dogorywaliśmy na kacu na plaży, bez  poczucia, że szkoda jednego z ledwie czterech dni. Nie szkoda!

Nie jestem wielką fanką alkoholu, ale rzadko mam poczucie, że mogę. Ostatni raz jak byłam na shotach w pijalni wódki z rok temu, to podeszła do mnie czytelniczka, powiedzieć że lubi mojego bloga. Cały następny dzień zastanawiałam się o czym ja wcześniej pijana rozmawiałam. Nie jestem jakąś rozpoznawalną osobą, ale miałam kilka takich sytuacji i nie do końca potrafię przez nie wyluzować🙈
Odessa była cudowna, bo wyluzowałam. bo nie było spiny w związku z niczym. Mieliśmy korzystać z ekscytującego życia nocnego, ale chyba zaszkodziły nam rapany? Spoko, pijąc gorący rumianek śpiewaliśmy utwory Cher huśtając się na hamaku i huśtawce  w mieszkaniu.
Zero spiny!

Teraz zrobiłam wielki krok, bo ograniczyłam instagrama i pozbyłam się poczucia, że muszę odpowiadać na komentarze i wiadomości. Ogromnie dziękuję Wam za zaufanie jakim mnie obdarzacie, ale z problemami osobistymi i rodzinnymi i życiowymi zapraszam na grupę na fejsie albo (to lepiej!) na terapię. Ja po pierwsze nie jestem właściwą osobą, po drugie - nie czuję się spoko będąc obciążana waszymi przykrymi historiami. 
Wcześniej miałam poczucie winy, że powinnam być bardziej empatyczna, ale kurczę - jestem! Chcę zostawić tę część siebie dla przyjaciół i bliskich, bo każda taka wiadomość wysysa energię ze mnie.
Poczułam ulgę, odpuściłam sobie samej, bo jeszcze nikt na moje „nie” się nie obraził. Szanujecie moje granice, jesteście super ♥️
Jestem niemal pewna, że też robisz coś, czego wcale nie musisz i świat się nie zawali jak przestaniesz i sama sobie odpuścisz. Tak, sama sobie!
Padłaś? Poleż, nie poprawiaj korony i nie zasuwaj dalej.
#szczerze_pisząc #aniamaluje #wakacje #odessa #podróże #podróżemałeiduże #throwback

Dziewczyno, kiedy ostatni raz sobie...

O tym, że wymyśliłam sobie zabrać @pranamat_polska do Gruzji i zrobić tam piękne zdjęcia w górach - wiecie. Że mimo przygotowania się do wyboru terminu trafiły nam się dwa dni srogiej kaukaskiej zimy i ze zdjęć nici - też wiecie. Czasami tak bywa! Zero stresu. 
Gdy muszę, to potrafię spakować się w podręczny, ale w zasadzie to opcja tych zdjęć sprawiła, że @pranamat_polska zasponsorowało mi bagaż rejestrowany😉. Mata przydała się po przemierzaniu kraju bardzo ciasnymi busikami, po których moje plecy były jeszcze bardziej spięte niż zawsze (tak, to możliwe🤪). Na fizjoterapii jestem co 2-3 tygodnie, na macie mogę leżeć codziennie i staram się to robić. Albo podkładać sobie poduszkę do akupresury pod kark. Wiecie, bo i tak często widać je gdzieś w tle moich stories, po prostu kocham to kolczaste cudo całym sercem i tak - to boli (jakby zaśpiewał Freddie - pain is so close to pleasure), ale ulga potem... nowe plecy. Staram się pamiętać o ruchu i gimnastyce ale jak mam wenę, to potrafię siedzieć przed komputerem od rana do 15-tej i dopiero po zerknięciu na zegarek zorientować się, że wypiłam tylko jedną herbatę, nic nie zjadłam, nie byłam nawet siku, co tu mówić o rozciąganiu😏🙈 Jeśli tak jak ja, nie jesteście idealni i dużo siedzicie - na hasło aniamaluje jest 30% na zestaw mata+poduszka albo 20% na pojedynczy element.
Jutro dowiem się do kiedy! Szczegółowy opis wrażeń ze stosowania tej maty jest na blogu - ja nie umiem już bez niej żyć! Serio, miłość! (Kiedyś nie dodałabym zdjęcia dokumentującego ciążę spożywczą z jaką chodziłam po Gruzji, ale to jedzenie było tego warte!) #zpoleceniaaniamaluje #pranamatpolska #pranamateco #pranamat #mójpranamat #mata #relaks #batumi #gruzja #współpraca #podróże #podróżemałeiduże

O tym, że wymyśliłam sobie...

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z @magdalena_komsta, jedną z najmądrzejszych kobiet jakie znam. Rozmawiałyśmy np. o tym, ile to razy zastanawiamy się, czy strój nie przyćmi kompetencji. Bo prowadzisz prelekcję do której się długo przygotowywałaś i jednak chcesz potem usłyszeć, że była dobra, a nie, że twój tyłek świetnie wygląda w tej sukience.  Mężczyźni mają mniej seksualizowane ciała (aczkolwiek uważam, że Vladimir Putin nosi mistrzowsko skrojone garnitury🔥) i nie muszą się aż tak nad tym zastanawiać. I spoko, założysz mniej ładną sukienkę żeby „się dopasować” i „nie było gadania” ale przypadkiem utrwalisz dychotomię - ładna/sexy ALBO mądra i kompetentna.
Trudne wybory!

Miałam w życiu dwa takie przekorne momenty, gdy jednocześnie podkreślałam i talię i cycki i tyłek i nogi i jeszcze zakładałam szpilki. Wiele razy byłam oceniona powierzchownie jako niezbyt lotna laska, ale cholernie tych momentów potrzebowałam. Dzięki nim dzisiaj:
👉🏻 nikt nie jest w stanie mnie zawstydzić 👉🏻 mogę unieść brew pogardy, gdy na panelu inny panelista z niekrytym uznaniem pomieszanym ze zdziwieniem powie „ale ty jesteś mądra” po mojej wypowiedzi 👉🏻 kompletnie nie uzależniam swojego poczucia własnej wartości od tego, co mam na tyłku, bo tylko przeczołgawszy się przez etap skrajnie obcisłych sukienek mogę mieć pewność, że moje czucie się dobrze z samą sobą płynie z wewnątrz.

Bardzo często widząc kobiety oceniamy je przez pryzmat własnych wartości i poglądów. Że ubrała się tak by kogoś kusić, że na pewno jest jej niewygodnie na szpilkach i się poświęca, że to, że tamto.
Plx mniej oceniania ok? Może ta dziewczyna właśnie wyrwała się z toksycznego związku, w którym partner jej „nie pozwalał” wychodzić nigdzie w sukienkach i musi to sobie odbić? Może odeszła z jakiegoś ugrupowania oazowego albo ŚJ i ma potrzebę doświadczenia świata inaczej,by móc znaleźć swoją ulubioną wersję siebie? Nigdy nie wiesz!

Skłamię mówiąc, że nie mam z automatu założeń odnośnie nowo poznanych ludzi, bo jak każdy - mam, ale  unikam tych amatorskich psychoanaliz i was też do tego namawiam. Jeśli coś nikogo nie krzywdzi - who cares!
#aniamaluje #szczerze_pisząc

Wczoraj miałam cudowną rozmowę z...

Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

Dlaczego tak łatwo Cię zapalić?

Czasami mam wrażenie, że ludzie się zbyt szybko zapalają. Jedno słowo, jedno spojrzenie, a z oczu lecą iskry, a twarz rozgrzewa się do czerwoności, by w końcu z tego ognia wściekłości został tylko dym i totalny brak energii. Dlaczego?Od jakiegoś czasu uważam się bardzo szczęśliwą osobę. Czasami inni myślą, że sobie olewam, ale rzecz właśnie w tym, że po prostu szkoda mi energii i czasu na głupoty…


Napisałam ostatnio tekst o gierce w którą sobie dla relaksu pykałam. Mamy dzisiaj Wielkanoc, podobno najważniejsze dla katolików święto. Ciężko mi zatem zrozumieć ich wybory, ale ok 🙂 Ja cały dzień starałam się wykorzystać jak najpełniej. Wielkanoc to dla mnie okazja do spędzenia czasu z rodziną. W dodatku była przepiękna pogoda, więc pamiętając, by zabraćze sobą, udałam się na drugą stronę Wisły. Plotki głoszą, że moje miasteczko ma aspiracje do bycia największym portem rzecznym w Polsce, więc ciekawość poniosła mnie nad rzekę…

Pięknie, zielono, mnóstwo kwiatów. Są pierwsze porządne pokrzywy, na które z wiadomych powodów już ostrzę sobie zęby, rosną dorodne babki lekarskie (też fajne roślinki), drzewa poprzerwcały bobry. Wow, w mojej okolicy są bobry! Cudownie! Może następnym razem uda mi się je zobaczyć w akcji 🙂

Wracam po długim dniu, zaglądam na blog a tam…



Jedna dziewczyna (pod postem o owej gierce) napisała – słusznie zresztą, że nie rozumie czemu nie robię nic z włosami, bo widziała zdjęcia z warsztatów. Jej racja kończy się w tym momencie, bo w tymże tekście wspomniałam czemu wyglądąły tak, a nie inaczej i kilka razy na blogu pisałam, co dalej planuję 🙂 Włosy nie są moim priorytetem, więc ciagle schodzą na dalszy plan, ale nie w tym rzecz. Rozumiem, że ktoś może nie rozumieć mojej decyzji, na szczęście ja nie jestem tamtą osobą, a ona nie jest mną i nie ma żadnego problemu, bo to moje włosy ;-)) Problem w tym, że osobie która w sumie nie napisała nic złego (przecież mam siano i się nie wypieram! :)), druga osoba odpisała – słusznie zresztą – że nie czyta ze zrozumieniem, bo odpowiedź na to pytanie już padła. Problem w tym, że owa osoba użyła w stosunku do pierwszej słowa “debilka”.

Ech…

a potem już popłynęli inni, że mam obrońców jak jakaś sekta, że gdyby ktoś obraził mnie, to komentarz bym usunęła, a skoro obraża inną osobę, to zostawiam.


Nie będę wytykać palcami kto co napisał, ale zastanawia mnie jedno.

Dlaczego tak łatwo Cię zapalić?


To są bzdury. Nieistotne sprawy które nikogo nie obchodzą, nie mają żadnego znaczenia, a ludzie z małych, nieistniejących problemów robią wielkie.


Nie wiem jak Ty – ja nie siedzę w Wielkanoc przed komputerem i nie obserwuję każdego pojawiającego się komentarza. Tamte oczywiście poszły do spamu jak tylko je zauważyłam, ale wykorzystajmy to jako okazję do przemyśleń :-))



Zacznijmy od tego, że pisałam już kiedyś, jak radzić sobie z krytyką i odsyłam Cię do tego tekstu, bo jego znajomość jest kluczowa dla zrozumienia mojego bloga ;-)) 


Pierwsza osoba zapaliła się nie wiem po co. Mam siano. Ja, nie ona. Ale z jakiegoś powodu ta osoba, nie czytając, musiała skomentować pod najnowszym tekstem, że ona by tak nie mogła. Słusznie. Problem w tym, że to moje włosy i…nie jestem uzależniona od opinii i uznania innych, mam w tym względzie totalny luz i nie przeszkadza mi moje siano, bo gdyby tak było – nie przekładałabym wizyty u fryzjera na wieczne “jutro” :))  To n komentarza : agresywny.


Warunkiem bycia szczęśliwym człowiekiem jest zajęcie się własnym życiem i nie wchodzenie w wybory i decyzje innych, kiedy te decyzje nie czynią nam krzywdy. Ludzie szczęśliwi nie spędzają czasu na takich pierdołach 😉 


Drugą osobę zdenerwowało to, że ta pierwsza nie czyta ze zrozumieniem. Ok, tyle, że ta osoba nie przeczytała ze zrozumieniem MOJEGO tekstu. Dlaczego kogoś ma to obchodzić i to na tyle, aby nazwać ją “debilką”? Co to ma na celu? Czy zmienia fakt, że ktoś nie potrafi czytać? Czy wnosi coś na plus? Więc…po co się zapalać?


Kolejne osoby popłynęły z morałami i wnioskami. Że mam broniące mnie sekciarskie oddziały i tak dalej… i znowu – kogo to obchodzi? Po co się tym emocjonować? :)) 


Tak samo z wyzwiskami. 

Kiedy ktoś nazwie Cię “debilem”, najlepiej olać, bo to ten ktoś ma problem. Nie jesteś debilem, więc nie masz się o co obrażać. Na tej samej zasadzie, co kiedy ktoś nazywa Cię krzesłem – nie obrażasz się, bo wiesz, ze krzesłem nie jesteś. Wszystko. Tyle w temacie.


Dlaczego nas, Polaków, tak łatwo zapalić? Jedna niewinna iskierka jest co chwilę podsycana, byle tylko zrobił się z niej pożar. Byle płonęło jak najdłużej. Jak ze Smoleńskiem.


Zapalanie, pielęgnowanie ognia….

Inwestowanie emocji w głupoty, niewybaczanie…


Po co?

Następnym razem, kiedy już będziesz gotów potrzeć swoją główką o draskę i zapłonąć gorącym ogniem – wyluzuj. Trzy głębokie wdechy i seria pytań: 

– Czy ta sprawa warta jest moich emocji i mojego czasu?

– Czy moje zdenerwowanie coś zmieni?

– Czy po wybuchu będę czuć się lepiej?

– Czy inne osoby poczują się lepiej?

– DLACZEGO to coś mnie obchodzi?


Kluczem tu jest szczerość z samym sobą. To naprawdę pomaga!



Wniosek na dzisiaj : Nie ma Karguli bez Pawlaków.


I mała prośba na koniec: Jeśli widzisz na blogu bezsensowny komentarz, nie odpowiadaj, zostaw 😉 Lubisz aferki? Sio na onet 😉 


W tekście wykorzystałam zdjęcia zapałek Kokeshi Matches. Bardzo fajny, kreatywny projekt pokazujący, że nawet taka zwykła rzecz jak zapałki ma potencjał. To mi się podoba. Inwestowanie czasu i energii w tworzenie, nie niszczenie. 


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

67
Dodaj komentarz

avatar
30 Comment threads
37 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AniamalujeAnonimowyNatUrszula PhelepSeldirima Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
bumi bubi
Gość

Tak sobie myślę czasem, że to przez naszą nieumiejętność polskiego. Sama się na tym łapię.

bumi bubi
Gość

Szczerze po części tak. Zauważyłam, że najczęstsze kłótnie w moim otoczeniu były spowodowane niezrozumieniem przez kogoś słów drugiej osoby. A najczęściej kłótnię wywołuje osoba, która zrozumiała przesłanie by pokazać jakby swoją wyższość nad osobą źle interpretującą. Więc kłótnia murowana. Wiem moje przemyślenie brzmi trochę absurdalnie, co do tego wpisu (jak i sama myśl). Ale cóż nie powstrzymałam się by nie dodać pierwszego komentarza więc teraz odpowiadam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czyli tzw. kod językowy 🙂 semantyka…
Wiecie, że podczas kłótni, gdy nie chcemy jej toczyć, a druga strona się upiera i drąży, lepiej powstrzymać się od kontaktu wzrokowego? ;D jak w kontakcie z agresywnym zwierzęciem. Kilka oddechów, spokojny ton, odwracanie głowy w bok i powoli odchodzę w swoim kierunku zostawiając prowokatora z emocjami. Nie wiem czy działa w każdym przypadku. Ale przedwczoraj wyłamałam się z tej swojej zasady 😉 robiąc rozpierduchę, oporny mentalnie koleś musiał usłyszeć co myślę, inaczej by mnie emocje zeżarły. Śmieszne, że krzycząc i puchnąc z ciśnienia jeszcze potrafię rozsądnie debatować o konkretach.
Niki

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Święta prawda!

Daisy K
Gość

A masz jakieś siano? Może ja ślepa jestem bo nie zauważyłam. Ludzie naprawdę nie mają problemów, wyszukują je tam gdzie ich nie ma. 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

czytałam tamtą wymianę komentarzy i też zastanawiałam się, po co ludzie chwytają sie takich tematów. To jest taka naturalna dla niektórych skłonność szukania negatywnych punktów zaczepienia. Praktywkowana przez lata nie pozwala dostrzegać pozytywnych punktów i zaczepów, widzi się tylko wszystko, co złe.
Nawet zastanawiałam się , czy któraś z dziewczyn od długich jak raport Macierewicza komentarzy nie napisała tego ze słowem "debilka" tylko po to, aby chwile póżniej jako zalogowana forsować swoje tezy 😉

I tutaj pole do pracy dla mnie, bo sama przejmuję się dyskusją która nie ma znaczenia dla mojego życia 😉 Taka troche moja natura 😉

Polka w UK
Gość

hahha :))) tego typu komentarze niestety lecą masowo na wszystkich popularnych blogach… Są hejterzy, są i obroncy i wszyscy nawzajem obrzucaja sie blotem i wyzwiskami. Zaloze sie , ze wszyscy z nich byli anonimkami?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

uwielbiam Cię za to. Słucham głównie disco polo, znajomi o tym wiedzą, jak słyszy ktoś kogo dopiero poznałam, nie mieści mu się to w światopoglądzie i wręcz musi pokazać mi wyższość innej muzyki mieszając disco polo z błotem. Pisałaś coś kiedyś u szukaniu niepotrzebnej głębi, ja lubię disco polo bo mnie bawi i wpada w ucho. Dlaczego innych to obchodzi aż tak bardzo, że muszą to skomentować, skrytykować i walczyć z tym? 🙂 Gdybym powiedziała, ze słucham muzyki symfonicznej nikt by się nie przejal. Tolerancja, spokój, opanowanie. Chcialabym, aby te cechy zamiast pieniactwa, cebulactwa i toczenia wielopokoleniowych sporów o to,… Czytaj więcej »

Szara Wiewiórka
Gość

Byłaś kiedyś na 'typowym' weselu? Wszyscy, starzy i młodzi, ciotki i wujkowie, podrygują przy 'ona tańczy dla mnie' i 'jesteś szalona' A kroki do 'Kaczuch' zna chyba każdy 😀 Przyznam, że mnie męczy taka muzyka, ale byłam latem na weselu koleżanki, sto osób, z miasta i ze wsi, i najwięcej osób tańczyło właśnie przy disco polo. Ale nikt oczywiście nie słucha 🙂

Fobmroweczka
Gość

Szara Wiewiórka, nikt nie słucha, wszyscy znają słowa 😉
Taka mała dygresja na temat gatunków muzycznych i tolerancji wobec nich: o ile ktoś nie słucha jakiejkolwiek muzyki z głośniczka telefonu w komunikacji miejskiej – ok, niech słucha co lubi 😉 Jeżeli jednak słucha z głośniczka, niech go nieco przyciszy – żeby nie trzeszczał i puści coś, co nie wywoła bólu głowy u współpasażerów … 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Nie ma Karguli bez Pawlaków" – kwintesencja.
Taka polaczkowatość, każdy musi dołożyć cegiełkę i rzucić kamieniem ;p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja tak lubię ten blog i czytałabym go z przyjemnością, a w każdym prawie poście wcześniej albo później spotyka mnie przykrość, bo jestem katoliczką…

Anonimowy
Gość
Anonimowy

moim zdaniem Ania piętnuje polską hipokryzję "mianuję się katolikiem ale postępuję dokładnie przeciwnie". Dlaczego spoytka Cię przykrość? Jeśli te zachowania Cię nie dotyczą, skąd takie uczucie? 🙂 "Kiedy ktoś nazwie Cię "debilem", najlepiej olać, bo to ten ktoś ma problem. Nie jesteś debilem, więc nie masz się o co obrażać. Na tej samej zasadzie, co kiedy ktoś nazywa Cię krzesłem – nie obrażasz się, bo wiesz, ze krzesłem nie jesteś. Wszystko. Tyle w temacie.

Read more: https://www.aniamaluje.com/2014/04/dlaczego-tak-atwo-cie-zapalic.html#ixzz2zSvGG7hU"

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Anonimowy20 kwietnia 2014 23:43, doskonale cię rozumiem, bo ja nie jestem katoliczką, ogólnie mówiąc nie wierzę w doktrynę katolicką, biorę udział w innych dyskusjach (nie na tym bllogu) i też spotykała mnie przykrość. Dawniej, kiedy nie rozumiałam jak to działa, bo teraz wiem, że ktoś obcy nie może mi zepsuć nastroju, samooceny itd… pozwalasz im na to? ich opinie uważasz za objawione i obiektywne?

LotsOfSources
Gość

Też jestem katoliczka i wszelkie wtręty o tym jacy to katolicy nie są -puszczam mimo uszu, bo wiem ze kosciol jest roznorodny i są tez rozni w nim ludzie- uwazam swoj wybor za sluszny i mam wyrąbane na to, ze ktos uwaza inaczej. Reaguję jedynie w przypadku, gdy ktos ewidentnie narusza wlasnie te okryte złą sławą' uczucia religijne', czy mowi coś nieprawdziwego w temacie. A poza tym nie wchodzę tu po poglądy religijne tylko dla innych ciekawych rzeczy 😉Co do wypowiedzi Ani- niestety, wlasnie uczucia religijne -katolickie mozna latwo u nas obrazac- wiele mediow czy portali leci hardkorowo po bandzie,… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja już dawno temu oduczyłam się 'zapalać' a byłam wrogo nastawiona do wszystkiego co się rusza i pewnie napisałam niejeden komentarz w takim stylu 😀 Ale najważniejsze jest chyba, żeby nie zapalać się w realnym życiu, po co tracić zdrowie i urodę na bezsensowne wyładowywanie się na innych 🙂 Mieszkam z osobą, która ma takie podejście i paradoksalnie to jak ona się zachowuje pokazuje mi jaka nie chcę już nigdy być. Miałabyś Aniu jakiś sposób na taką osobę, jeśli zwykłe rozmowy nic nie zmieniają i ta osoba nie widzi, że działa to destrukcyjnie na osoby obok?

Lady
Gość

Dziś u moich rodziców nawet przy wielkanocnym stole doszło do kłótni /ostrej potyczki słownej na temat "wszechobecnych Żydów" i tego, że babcia ich obwinia o całe zło świata. Trzeba było szybko zmieniać temat … Ręce opadają. Gdzie tu miłość (a choćby odrobina tolerancji) do bliźniego?!

LandOfLaces
Gość

…..Tak mi się przypomniało 😉
W czasie długiej jazdy pociągiem między pasażerami nawiązała się rozmowa. Po chwili jedna kobieta zaczęła wyrzekać, że Żydzi są wszędzie. Że ten Żyd, i tamten Żyd…Pan z naprzeciwka dodał swoje:
-Racja! Wszędzie Żydzi! A słyszała Pani, że podobno nawet Hitler miał jakąś domieszkę krwi żydowskiej, czego się oczywiście starannie wypierał….
-Jezus Maria! – zareagowała kobieta
-No widzi Pani – oni też Żydzi!
(jak należy się domyślać – kobietę zatkało i temat się skończył. Może to dobry sposób również na babcię?)

Nawiasem mówiąc jeszcze nie miałam przyjemności poznać żadnego Żyda, więc teorię, jakoby byli wszędzie, uważam za nieprawdziwą 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Oj przydałaby mi się umiejętność przechodzenia obok głupot bez wzruszenia, nie przejmowania się bzdurami, docinkami czy sprawami nie wartymi nerwów. Niestety od zawsze mam tak że wszystko biorę do siebie a zwłaszcza się wszystkim przejmuję. I zawsze gdy staram się sobie wmówić, że jakaś sprawa lub tym bardziej osoba, która mnie przykładowo potraktuje podle, są nie warte moich nerwów stresu, przejmowania aż nie mogę spać, zupełnie się nie udaje. Reakcja na docinki czy krytykę jest że tak tu ujmę w miarę ok, raczej mnie to już nie zapali jak kiedyś. Za to gdy ktoś, nie okazuje wobec mnie wartości jak… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Masz racje, ale ciężko mi nad tym zapanować. Zostałam tak wychowana że okazuje szacunek nawet komuś kogo nie lubię. Muszę mocniej popracować nad moim podejściem do niektórych ludzi i spraw. Szkoda tylko zdrowia 🙂

Szara Wiewiórka
Gość

Wiem, że powinnam olewać takie rzeczy, rzadko odpisuję na takie bezsensowne komentarze, ale zawsze strasznie się nimi denerwuję, przejmuję, aż czuję, że mi ciśnienie skacze, nie wiem dlaczego. Chyba z bezsilności. Lubię słuchać Trójki, lubię muzyczne audycje Anny Gacek i Wojciecha Manna, a kiedyś natknęłam się na naprawdę przykre komentarze na temat tej dziennikarki. Wystarczyło, że jedna osoba skrytykowała jej wadę wymowy i od razu ruszyła lawina. Przeczytałam tego za dużo i tak mi się strasznie przykro zrobiło. No kurczę, kobieta ma wielką wiedzę, fajnie opowiada, ciekawie, a to na co ludzie zwracają uwagę to coś negatywnego i jednocześnie nie… Czytaj więcej »

Dagmara
Gość

Kiedyś zastanawiałam się, jak to jest, że ludzie mają czas na te złośliwie zaczepne komentarze, jak to tak im się chce rozwijać taką dyskusję o niczym i po nic… Teraz jakoś tak obojętnie na to patrzę, zawsze gdzieś tam komuś się nudzi i znajdzie sobie miejsce, gdzie idzie się poczepiać. Grunt to nie dać się wciągnąć w tego typu 'rozmowy'.

OLGA
Gość

Ludziom w internecie często zdarza się mnie zapalić, ale jak najszybciej polewam się wodą/posypuję piaskiem. 😉

Anita
Gość

Olewam komentarze i teksty, które nie wnoszą nic do mojego życia. Mój problem natomiast jest odwrotny. Bardzo często widzę w wyglądzie kogoś coś, co wymaga zmiany i zazwyczaj o tym nie mówię, bo nie mam zielonego pojęcia jak. Wiem, że wiele osób nie lubi takiego wytykania, ale ja akurat jestem bardzo wdzięczna osobie, która kiedyś zwróciła mi uwagę na coś, czego zupełnie nie zauważałam, więc chciałabym w taki sam sposób pomóc innym dostrzec pewne aspekty ich wyglądu. Jak to zrobić, jednocześnie nie "zapalając" danej osoby? W tym wypadku akurat ktoś nie doczytał, ale rzeczywiście często mi się wydaje, że bardzo… Czytaj więcej »

Patti
Gość

Sama napisałaś, że wiele osób nie lubi takiego wytykania 🙂 Myślę, że może być ciężko bez zapalania tej drugiej osoby, bo nie wszyscy mają do tego taki stosunek jak ty 🙂 Ty jesteś wdzięczna i odebrałaś to jako pozytywne, że ktoś Ci zwrócił uwagę, ale wiele osób potraktuje to jako krytykę.
A poza tym, może tym osobom to pasuje? 😉
Pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Najlepiej nie uszczęśliwiać ludzi na siłę, tylko niepotrzebnie Ci się oberwie 😉 Poza tym, wyobraź sobie, że masz koleżankę, która uwielbia kwieciste sukienki, czuje się w nich dobrze i gdy ma taką na sobie aż bije od niej pewność siebie. A Ty jej powiesz, że wygląda w tym źle i nie powinna się tak ubierać. Może być tak, że zrobi się dziewczynie przykro i straci tą pewność. No i pamiętaj, że wygląd oceniamy subiektywnie, Tobie koleżanka w takiej sukience może się nie podobać ale może jej znajomym/chłopakowi wręcz przeciwnie?Warto się zastanowić czy nasz krytyka aby na pewno wniesie coś pozytywnego… Czytaj więcej »

Anita
Gość

Brdziej chodzi mi o sytuację, kiedy np. nie dba o siebie. Typu nie wie, że wyglądałaby lepiej jakby wyregulowała brwi, albo nie zauważa, że ma plamę gdzieć, czy powinna wyrzucić już poniszczone ubrania. Bo to, że ktoś woli chodzić w kwiatkach to mnie akurat nie razi i nie mam z tym problemu ;] czasem po prostu uważam, że kiedy ktoś zwróci uwagę, zrobi jej niemałą przysługę.

Gabrysia
Gość

Można gdzieś dostać takie zapałki?

Remedy
Gość

Nie raz jeszcze kiedy zobaczę taką komentarzową 'dyskusję' to mam ochotę napisać, że nie ma sensu się kłócić itp itd, ale zawsze sobie mówię, że nawet chcąc dobrze tylko podsycałabym ten 'ogień'. Tak więc widząc takie 'miłe' rozmowy nie przyłączam się do nich.

margaritum
Gość

Jeśli dyskusja jest na jakiś ważny dla ciebie temat i masz coś do powiedzenia, to czasem warto się włączyć.Od tego są komentarze. Ale o włosy! O siano na włosach, matko… Niektórzy ludzie po prostu szukają powodów żeby się kłócić, wyładować swoje wewnętrzne frustracje. Nazwę kogoś debilem i przez pięć minut poczuję się Kimś.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Często biorę udział w dyskusjach na forum mojego miasta, a jako że nie uznaję religii, nie jestem katoliczką, komentuję również w tych drażliwych tematach. Ale nikogo personalnie nie atakuję, po prostu wygłaszam swoją opinię, czysto subiektywną opartą o fakty, choć prowokującą dyskusje – nie kłótnie. Właśnie z rana zauważyłam, że ta sama osoba co zwykle agresywnie się do mnie odnosi, wyciągając publicznie jakieś rzekomo moje sprawy prywatne, natychmiast wczoraj dała upust swojej złości, żalom, urazom, o całe zło obwiniając mnie i ogólnie ateistów, pozwalając sobie na puste epitety, zaczepki personalne prowokacje, ot pospolita paskudna zjadliwość. Zgłosiłam ten komentarz do usunięcia… Czytaj więcej »

Urszula Phelep
Gość

Ania, powyższa twoja wypowiedz: w cudzysłów, ramki i na ścianę dla blogerek! 😉

Anna Kryjom
Gość

"Kiedy ktoś nazwie Cię "debilem", najlepiej olać, bo to ten ktoś ma problem." – dokładnie, zgadzam się z tym w pełni 🙂

BEATA REDZIMSKA
Gość

Na prawdę żyje ten, kto cieszy się życiem. Ale ja też ostatnio łatwo się zapalam i tak sobie myslę, że to wiosenne przesilenie. Po raz pierwszy wysmarowałam u kogos (a dokładnie u Kominka) dosc soczysty komentarz (no dobra przyznam się nazwałam go erotomanem gawędziarzem w odpowiedzi na jakąs seksistowską zaczepkę). A potem opadły emocje i pomyslałam sobie,że facet ciężko pracuje (i to latami) na budowanie wizerunku (no to co że takiego, ważne że to działa). Pobuszowałam po blogach modowych (dla poprawy nastroju), a tam wiesz co artykuły o moderowaniu komentarzy tych złosliwych (bo widac ostatnio to problem). Epidemia, a może… Czytaj więcej »

motylove
Gość

W sumie racja, ja też bardzo często się "zapalam" bez poważniejszego powodu. To taka reakcja obronna, kiedy ktoś atakuje moje poglądy. Postaram się to jakoś ograniczyć 😉
+ Najlepszą metodą na okiełznanie "siana" jest chodzić w koczku. Tę zasadę przyjęłam sobie tak bardzo do serca, że kiedy ostatnio go rozpuściłam moi znajomi nie mogli się nadziwić, że moje włosy są takie długie 😉

Fitterka
Gość

W życiu nie zostawiłam nigdzie hejterskiego komentarza. Po co tracić energię na pisanie do nieznanych ci osób, że są debilami? Nawet by mi to przez myśl nie przeszło i czasem zastanawiam się, kim są te osoby, które tak potrafią.

mitek
Gość

uwielbiam cię za ten wpis 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

W Twoim wpisie rowniez uderzyla mnie calkowicie niepotrzebna i nieprzemyslana moim zdaniem dygresja o katolicyzmie. Nie mowie tu oczywiscie o obrazie uczyc, bo tych zwyczajnie nie da sie obrazic. Mysle sobie tylko ze wiesz, czemu to swieto jest tak wazne dla katolikow, a jesli nie to warto sprawdzic. W koncu to dosyc ciekawe 🙂 W swoich wpisach wydajesz sie byc pewna siebie i stad byc moze wynia to "chlapniecie". Nie lubie takiej beztroskiej ignorancji, dlatego musialam to napisac. Mieszkam w kraju wielu wyznan i jesli czegos nie rozumiem, to pytam wtajemniczonych. Olewajac ludzi obok mnie, ich swieta i zwyczaje nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A więc swoje szczęście uzależniasz od innych osób, wszystkiego co na zewnątrz Ciebie…? A ja myślałam, że szczęście to suma własnych wewnętrznych myśli, doświadczeń, przekonań i uczuć.
Taka tam dygresja 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Sam Dziwisz zachęca ich do atakowania, zwalczania nie-katolików:
"Wiele lokali było otwartych w Wielki Piątek i bynajmniej nie świeciły pustkami (…). Przeciwstawiajcie się wszelkim próbom wprowadzania pogańskich obyczajów (…)".

No trudno, w takim kraju żyjemy. Ale nie możemy się zgadzać na takie traktowanie przez tę większość… ja nie mogę i zawsze to wyrażam, do skutku.

Seldirima
Gość

Próby wprowadzania pogańskich obyczajów ;D Akurat obyczajowość związana z większością głównych świąt chrześcijańskich/katolickich jest na wskroś pogańska 😀 Do tego praktyki KK śmierdzą magią na kilometr – słyszeliście o relikwiach 3-go stopnia? (tasiemka, którą się dotknie ornatu JPII stanie się taką relikwią. True story.)Czy naprawdę katolikom przeszkadza fakt, że w jakimś lokalu w centrum miasta jest impreza? O ile ta impreza nie zakłóca ciszy. Nikt nie każe im chodzić, oglądać, uczestniczyć. Na co dzień dzieją się o wiele gorsze rzeczy, które powinny wręcz gorszyć dobrego katolika (np. rodzic wydzierający się na dziecko, wyrzucanie śmieci na trawnik, obmawianie bliźniego). Znajomych spotkał… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Typowym Polakom katolikom brakuje przede wszystkim dystansu. Robią burzę w szklance wody za nieprzestrzeganie jakiegoś małego przepisu, ale sami tych najważniejszych nie wypełniają. Wierzą na pokaz, a nie w sercu. I jeszcze twierdzą, że te wszystkie przypowieści o modlącym się faryzeuszu, o belce w oku bliźniego i inne to nie o nich. I moja opinia nie jest opinią osoby z zewnątrz, tylko jak najbardziej z wewnątrz, tylko że jedną nogą już za drzwiami. Przez to właśnie. Ci ludzie nie potrafią zrozumieć, że Polska już nie jest państwem katolickim, że mamy tu wiele wyznań i że każdy powinien mieć możliwość wyznawania… Czytaj więcej »

BERY
Gość

oj mistrzu Ty moj , o krzeslke , mnie zmiotło! fakt !tak jest hehe

ella kropka com
Gość

bardzo dobry artykuł – nie śledziłam wpisów innych krzykaczek, ale zgadzam się z Tobą Aniu, co to kogo obchodzi, ja śledzę Twojego bloga nie dla koloru włosów i Twojej fryzury, jeśli dobrze czujesz się z takimi włosami to jest Twoja sprawa, nie rozumiem, dlaczego osoby które czują się źle same z sobą kąsają wszystkich wokół?
Jestem pod dużym wrażeniem Twojej dojrzałości i chciałabym aby więcej było takich dojrzałych osób jak Ty, niektórzy dojrzewają do takiego stanu całe życie – piękne jest to, że Ty możesz być jeszcze lepsza, powodzenia i trzymam mocno kciuki, z pozdrowieniami, Ella

Informatyczka
Gość

Fajny wpis. Dla mnie tzw. hejterzy to w gruncie rzeczy smutne osoby, dlatego nawet trochę im współczuję;D Jedna uwaga, nie wiem, czy te hejterki przyznały się albo dały w jakikolwiek sposób odczuć, że są katoliczkami, ale jeśli nie, to wykorzystywanie faktu, że są święta, a ktoś sieje hejt w necie po to, by skrytykować płytkość"katolicyzmu" uważam za niefair. Może dziewczyny ( chłopaki? ;D) są innego wyznania, może niewierzący? Nie widzę związku…. Nie chciałabym mieszać w to wszystko konkretnej religii jeśli nie ma ku temu faktycznych podstaw ;)Miłego dnia!

Luna
Gość

Często odnoszę wrażenie, że osoby angażujące się internetowe spory, tacy właśnie krzykacze muszą być ludźmi z ogromnym nadmiarem wolnego czasu. Osobiście jestem dość zabiegana, często nie zaglądam w komentarze albo czytam bardzo pobieżnie, nie zawsze też mam czas skomentować posty na ulubionych blogach (a szkoda ;)) Patrząc też po znajomych widzę, że osoby szczęśliwe, spełnione i posiadające w życiu pasje po prostu nie mają ani czasu ani potrzeby siania niepotrzebnego fermentu w sieci. Czasem mam też wrażenie, że niektórzy zrobili sobie hobby z wyszukiwania blogów, które im nie pasują i hejtowania pod nimi. Inna sprawa to uwielbienie pewnych osób do… Czytaj więcej »

Seldirima
Gość

Ania kiedyś pisała o "bólu dupy Polaków" – może w tym jest problem 😉 Z doświadczenia wiem, że akurat wegetarian bardzo często to spotyka. Mam przyjaciółkę wegetariankę 😉 Nigdy się nie spotkałam z tym, żeby ktoś był krytykowany za to, że np. spożywa dużo mięsa (ok, z tym, że w ogóle ktoś je mięso, to a i owszem, bo "wojujący wegetarianie" mają też do tego tendencje, żeby napadać na "mięsożerców" 😉 ).

Nat
Gość

Bardzo podoba mi się to, że moderujesz komentarze. Twój blog to jedno z niewielu miejsc, gdzie można wyciągnąć coś pożytecznego z komentarzy. Nigdy u Ciebie ich nie pomijam 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Droga Aniu, cieszę się, że mogę kompletnie zatopić się w Twoim blogu, jest wiele tutaj prawd dla mnie już oczywistych o czym zdaję sobie sprawę dopiero to czytając ale jest mnóstwo osób, które muszą doświadczyć i przeczytać u kogoś innego o tym jak żyć. Widzę jak bardzo się zmieniłam, jak mało mnie obchodzą bezsensowne opinie innych i jak wrzuciłam na luz nie przejmując się i nie odbierając personalnie wielu rzeczy.. I to jest właśnie istota dobrego życia. Jestem szczęśliwym człowiekiem bo skupiam się na swoim życiu a nie na życiu innych. Widzę masę nieszczęśliwych ludzi, dla których decyzja kogoś innego… Czytaj więcej »

Previous
Cut the rope 2 – gra logiczno-zręcznościowa którą pokochałam [ZAGRAJ]
Dlaczego tak łatwo Cię zapalić?