Zmęczona. Tak się ostatnio czuję. Nawet nie fizycznie, to inny rodzaj zmęczenia. Zmęczenie mnogością decyzji do podjęcia i wyborów do dokonania. Zmęczenie ilością rzeczy, walczących każdego dnia o moją uwagę. 
Kiedyś nie rozumiałam ludzi latających na all inclusive, mówiących fryzjerowi „rób co chcesz” albo wybierających buty w pierwszym sklepie, bez porównania oferty w 10 innych. Dzisiaj rozumiem. 
Każdy czasami potrzebuje odpoczynku umysłowego.

#lavieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #darlingdaily #szczerze_pisząc #discoverunder50k

Zmęczona. Tak się ostatnio czuję....

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj się więcej, wstawaj wcześniej, kładź się później.
Nie wiem jak wy, ale ja nie kupuję tego bullshitu. Mam pracę, którą uwielbiam - copywriterka daje mi mnóstwo satysfakcji, lubię poprawiać wyniki i czuć, że moja praca pomaga komuś zwiększyć sprzedaż albo zredukować czas spędzany na odpowiadaniu na pytania klientów, bo zgrabnie naskrobałam wyczerpujący opis. Ale też potrzebuję przerwy. Nie powinniśmy żyć w świecie, w którym pracujących ludzi często nie stać na samodzielne wynajęcia  mieszkania,  albo jedna wizyta u dentysty wpędza ich w długi. Jeden pełny etat powinien zapewniać pieniądze na godne życie.

Pamiętam jak kiedyś chciałam podkręcić kartę graficzną, by pograć w grę.
Pograłam. Chwilę.
Karta się spaliła.

Uczę się pracować mniej. Poleżeć brzuchem do góry. Zabrać książkę do parku. Odpoczywać. 
____
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Szybciej, mocniej, więcej, bardziej. Postaraj...

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg , bo są krzywe. najkrótsze sukienki jakie nosiłam były za kolano. No i głównie wybierałam spodnie.
To było głupie, wyrosłam z tego.
Ale wiele moich koleżanek wciąż jest na tym etapie. Nie założą latem szortów bo mają nogi: za blade, za chude, za grube, z cellulitem na który na pewno wszyscy będą patrzeć, z siniakami, pajączkami albo wuj wie co jeszcze. 
Kobietom zdarza się też odmówić spontanicznego wyjścia na basen czy nad jezioro, bo się nie wydepilowały.

Hmm, chodziłam ostatnio w krótkich sukienkach, chociaż nóg nie goliłam dwa tygodnie. Zazwyczaj co niedzielę sięgam po depilator, ale jakoś jedna mi wyleciała, a w kolejną jak miałam czas na ogarnianie siebie, to zrobiła się trzecia w nocy. Nie chciałam budzić sąsiadów bo depilator chodzi jak kosiarka.
Rok temu zrobiło mi się słabo i zaliczyłam glebę. Najpierw chodziłam z dwoma dorodnymi strupami na kolanach, potem z białymi śladami po nich. I też chodziłam w krótkich sukienkach, walić to. Może ze dwa razy jakiś Janusz skomentował, że chyba był awans w pracy, ale kto rządzi moim życiem, ja, czy strach przed spojrzeniami Januszy?😉 Nieważne jak wyglądają Twoje nogi, masz prawo chodzić w czym tylko chcesz. Czy masz 45 kg czy 145, czy nogi blade czy opalone, gładkie czy owłosione, paznokcie pomalowane czy nie. Nieważne, czy masz siniaki, pajączki, strupa, mnóstwo bąbli od komarów czy cellulit. To Twoje ciało.
Rób z nim co zechcesz! 🤗

#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily #wbutachbrilu

Kiedyś nie lubiłam swoich nóg...

Kocham lato. Sporo rzeczy w nim mnie wkurza - komary i nagrzany beton, bo wycinka drzew pod nowy parking. Ale więcej zachwyca.
Zieleń. Polne kwiatki. Rumianek. Że kwitnie czarny bez, a syrop z bzu to najlepszy dodatek do lemoniady na świecie. Że rosną maki. I dmuchawce aż się proszą o zdmuchnięcie. Można nosić zwiewne sukienki. Najlepszy strój świata, majtki, sukienka, klapki i jesteś gotowa. Że można poczytać książkę w cieniu pod drzewem. Objadać się lodami i mówić, że to dla ochłody. Chodzić do kina plenerowego. Siedzieć nad Wisłą. Zajadać się mizerią. Albo truskawkami. 
Lada moment stanieje fasolka, i będę ją z lubością polewać bułką tartą na maśle. Przy obecnych cenach masła to będzie droższe niż kawałek schabu, ale to dla mnie smak lata. Tak samo jak kalafior.
Za co Ty kochasz lato? Tylko dobre rzeczy!
#lavieparisienne #vieparisienne #frenchfashion #howtobeparisian #takemetoparis #lestyleàlafrançaise #frenchstyle #parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisianlifestyle #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #springoutfits #theparisguru #parisianblogger #frenchvibes #parismood #modeaparis #myparisstyle #parisianchic  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Kocham lato. Sporo rzeczy w...

Widzicie to białe pudełko na zdjęciu? Zrobiłam sobie w Tunezji małą symulację i nie spakowałam kosmetyków. Kupiłam je na lotnisku i wcale nie wydałam na to ogromnej kwoty - ja zapłaciłam taniej niż w sieciowych drogeriach. Dużo taniej za porządny zestaw - róż, maskara, pomada do brwi i rozświetlacz zapłaciłam 113 zł zamiast rynkowej ceny 310. Chodźcie na bloga zobaczyć jak to zrobiłam ;) Rozwiewam tam też  kilka mitów związanych z podróżowaniem, w które zadziwiająco często ludzie wierzą oraz mam dla Was super zniżkę - 20% na zakupy w @aelia_duty_free_polska - idealna okazja by kupić taniej swój ulubiony podkład albo perfumy.

#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia #podróże #rabat #zakupy #kosmetyki #podróżemałeiduże #wakacje #sukienka #lato #girlsborntotravel #travelgirl 
Post we współpracy z @aelia_duty_free_polska 
Zdjęcie; @adriandmoch

Widzicie to białe pudełko na...

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę. Nie odpisywała na maile, wyrzucała kawałki pracy, które wcześniej zaakceptowała, olewała swoje seminaria i w ogóle nie była pomocna. Dawała jednak bardzo wyraźne aluzje, że poprzedni rocznik kupił jej w podzięce piękną biżuterię.

Prezenty są miłe, ale bywają kłopotem dla wszystkich stron. Dlatego na moim kanale na Youtube (link w stories) opowiadam o tym, co uważam o prezentach na zakończenie roku w szkole. Czy wypada dać? Co dać? 
A jeśli masz jakąś ciekawą historię związaną z takim prezentem - podziel się w komentarzu.
Ja najbardziej lubiłam te wszystkie koślawo narysowane kwiatki, przytulaski i deklaracje, że jestem najulubieńszą panią😉
#szkoła #zakonczenieroku #zakonczenierokuszkolnego #wakacje #lato #nauczyciel #prezent #aniamaluje #niedziela #dziendobry

Moja koleżanka miała koszmarną promotorkę....

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków, kupiłam kilka przepysznych rzeczy. #szparagi i #pomidory (czekoladowe, moje ulubione!) skropione oliwą i przykre boczkiem pieką się właśnie w piekarniku. Z awokado zrobię przepyszne guacamole, które zjem z gruzińskim puri (na zdjęciu w papierowej torbie, do mojego woreczka na pieczywo się nie mieści). Jestem bardzo dumna z tych zakupów, bo dało się #bezplastiku i #zerowaste, chociaż kobiałka prawie mi się rozpadła w drodze ;). Ale jestem też przerażona kierunkiem, w którym zmierzamy. Ja miałam ogromny komfort, że mogłam czasowo pozwolić sobie na zakupy na bazarku. Że miałam też taki bazarek w rozsądnej odległości. Że nie byłam po pracy obładowana własnymi siatami, służbowym laptopem, na którym zabieram pracę do domu i torebką wypchaną pudełkiem w którym noszę lunch i butelką termiczną, więc miałam wolną rękę na kobiałkę. Że mam tyle przestrzeni w głowie, by dowiedzieć się trochę więcej o środowisku i działać, a nie zaprzątam myśli kalkulowaniem z którym rachunkiem bezpieczniej się spóźnić - czy lepiej mieć zaległości za prąd czy za telefon, bo akurat musiałam wydać pilnie na dentystę a nie miałam poduszki finansowej.
Ale i tak zaraz przyjdzie tu ktoś, kto nie pozwoli mi stawiać swoich małych kroczków i palcem wytknie 3 plastry boczku na szparagach albo zakup awokado, bo do jego produkcji zużywa się dużo wody.
Myślę, że z excela jasno wychodzi, że światu bardziej przyda się 100 osób ograniczających złe nawyki o 50%, niż 3 będące w 95% eko, ale osłabiające morale innych gdy tylko wdrożą jakąś mąłą zmianę.
#zakupy #eko #próbuję #szczerze_pisząc #aniamaluje #vintage #jedzenie #czystamicha

Kocham lato. Nazrywałam sobie kwiatków,...

Tu był długi opis, ale za dużo hashtagów i instagram zjadł.
Pisałam, że robiłam dzisiaj porządki - audyt obuwia, bo lubię zanosić zniszczone buty do szewca i patrzeć na ich nowe życie. Odświeżanie letnich ubrań, bo lato zaskoczyło mnie wpadając bez wiosny. Ale w połowie wyszło jak zawsze, zrobiłam straszny bałagan i poszłam czytać książkę. Z polecenia @karolinakovalska „Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek”. Ładne! Połknęłam na jeden raz. Aż żal.

Tu był długi opis, ale...

Pierwszy dzień po podróży to zawsze pranie i inne prace porządkowe, których szczerze nie znoszę, ale są koniecznością. Potrzebne było więc przepyszne ale też szybkie #jedzonko.
Upiekłam małe #pomidorki i fasolkę (ale tylko dlatego,że sprzątałam lodówkę, fajniejsze będą bataty, szparagi). Mix sałat, świeża #burrata i trochę kremu balsamicznego. Proste, pyszne i w sumie jedno z tych dań, które zaspokaja nie tylko głód, ale też inne zmysły. Burrata to moje odkrycie zeszłego roku, nie wiem jak mogłam żyć nie wiedząc o jej istnieniu, chyba będę musiała na nowo odwiedzić wszystkie miejsca we Włoszech, w których dotąd byłam😈 #burratacheese #burratagram #burrataporn #przepis #jedzenie #obiad #pycha #mniam #salatka #sałatka #salad #omnomnom #mniam

Pierwszy dzień po podróży to...

Większość zdjęć w rodzinnych albumach (u mnie) ma mnóstwo prześwietleń albo cieni w złych miejscach, totalnie randomowe pozy, bo ktoś z kiepskim wzrokiem strzelał na oślep. Ciekawe czy za 10-20 lat z podobnym poczuciem obciachu będziemy patrzeć na obecne trendy. Czy instagramowa stylistyka będzie postrzegana w ten sam sposób, co niegdyś meblościanki, które były w każdym domu i stanowiły powód do dumy.
Taka drobna myśl po wczorajszym oglądaniu zdjęć z dzieciństwa w różnych zakątkach internetu. Bardzo fajne to było!
#palmiarniagliwice #palmiarnia #czerwonasukienka #lumpeks #lumpeksowezdobycze #secondhand #palmhouse #jungle #plantlady #roślinki #niedziela #dziendobry #blogerka #podróżemałeiduże #silesia #gliwice #ootd

Większość zdjęć w rodzinnych albumach...

Jak radzić sobie z krytyką na blogu?

I nie tylko na blogu.
Dostaję od Was o to wiele pytań, myślę, że dobrym pomysłem będzie usystematyzować odpowiedzi i stworzyć osobny post.

Krytyka jest zjawiskiem powszechnym. Mam z nią kontakt zawodowo, bo jestem pedagogiem-terapeutą. Pracuję z dziećmi. Mój feedback jest bardzo ważny. Załóżmy, że jakaś dziewięcioletnia Kasia  całkowicie źle policzyła zadanie z matematyki.
Do wyboru jest kilka opcji:

– mogę przekreślić Kasi całej zadanie
– mogę wyśmiać jej błąd przed całą klasą mówiąc “zobaczcie, niektórzy piszą, że 27-3=30!, albo co gorsza – podać zamiast słowa niektórzy imię Kasi
– mogę też spróbować zorientować się, w którym miejscu Kasia zeszła na zły tok myślowy
– albo zapytać Kasię, co sprawiło jej trudność
– mogę Kasi zaproponować pomoc w zrozumieniu tego zadania
– mogę jej napisać, że doceniam próbę rozwiązania zadania, wskazać nad czym powinna popracować i napisać, że jak trochę popracuje, to następnym razem będzie lepiej
i mam jeszcze pierdyliard innych opcji. Z tym, że jeśli wybiorę nieprawidłową, to taka Kasia pomyśli “nie warto się starać” albo “jestem głupia” lub zacznie racjonalizować sobie swoje niepowodzenia słowami “jestem humanistką”. Mówię serio, zawsze myślałam, że jestem słaba z matmy. Wciskałam sobie kit o humanistce. W liceum pierwszy raz miałam dobrą nauczycielkę matematyki. Początkowo całkiem tego nie doceniałam, bo zaczęłam od słabych ocen. Nie podejmowałam wyzwania. Otrząsnęłam się późno, zaczęłam próbować i okazało się, że ta matematyka jest bardzo logiczna, uporządkowana i spójna o ile włoży się w jej zrozumienie trochę pracy i chęci.
Wracając do istoty. Krytykę można podzielić na mądrą i głupią, oraz potrzebną i zbyteczną. O nieuzasadnionej krytyce pisałam już tutaj
Gorąco polecam Ci ten tekst.
Ale co zrobić, kiedy nieuzasadniona, wredna krytyka już się pojawi? (Jeśli nie wiesz o czym piszę, zerknij jakie kategorie ona spełnia. Opisałam je w linku wyżej. Taka krytyka to zwykła przemoc psychiczna)
“Care about what other people think and you will always be their prisoner.”
                                                      ― Lao Tzu

Po pierwsze – nieuzasadnioną krytyką nie ma się co przejmować. Jeśli ktoś nazwie Cię krzesłem, to się nie obrażasz, prawda? Więc dlaczego bierzesz sobie do serca, kiedy ktoś pisze Ci, że jesteś za gruby, za chudy, za głupi, że się puszczasz albo spłoniesz w piekle, skoro to są głupoty? :)))
Poza tym, osoba która próbuje się nad Tobą w ten sposób znęcać, sama ma ze sobą problem. To, co myślimy o innych, myślimy tak naprawdę o sobie samych.
Bardzo zgrabnie ujął to w swojej piosence Grabaż (klik)
Jednak w świecie blogów to wcale nie jest takie proste. Jeśli zostawisz taki pełen piany komentarz, za chwilę pojawią się kolejne i kolejne, bo agresja rodzi agresję, przemoc rodzi przemoc. Polecam książkę “Efekt Lucyfera” P. Zimbardo. Szczegółowo opisuje to zjawisko.
W dodatku tacy pieniacze opluwają także samych siebie nawzajem. Robi się ogromny śmietnik.
Nie mam problemu z krytyką, która jest wymierzona we mnie (piszę tu o tej nieuzasadnionej krytyce dla krytyki, bez informacji zwrotnej, wskazania konkretnego błędu, czyli o przemocy psychicznej). Nigdy nie kasowałam takich komentarzy ale… zobaczyłam bardzo fajny przykład regulaminu na blogu Małgosi z bloga Filozofia Jazdy
cytat z punktu trzeciego:
zakładając FILOZOFIĘ… przestałam być anonimowa – uszanujcie to pisząc komentarze – nie jestem bezimiennym blogerem podającym się za bezimiennego Instruktora Nauki Jazdy, który wszystkie bezimienne rozumy pozjadał – jeżeli macie odwagę anonimowo krytykować mojego bloga, zdjęcia, wpisy czy mnie samą – to ja będę miała odwagę natychmiast taki komentarz usunąć,
cały regulamin dostępny tu
Myślę, że Małgosia ma rację. Nie wchodzę do kogoś do domu i nie robię mu kupy na dywanie, nawet jeśli gospodarz sobie na to pozwala, mając otwarte drzwi (brak moderacji). Nie można się dziwić temu, że gospodarz u którego na dywanie już pojawiła się taka kupa, po prostu ją usunie, zanim zlecą się do niej muchy i zalęgnie się w niej robactwo, albo pojawi się druga osoba która stwierdzi, że skoro leży tutaj jakaś kupa, to może to jest wychodek (znów odsyłam do książki Zimbardo)
Myślę, że dojrzałam do tego, aby pieniackie, obraźliwe (dla kogokolwiek) komentarze usuwać.
W końcu, to moja prywatna przestrzeń.
 Rozmawiając na spotkaniach z różnymi blogerami, wymieniam się doświadczeniami dotyczącymi skrajnych (w którąkolwiek ze stron) komentarzy. 
Ciekawym zjawiskiem, występującym chyba u każdego powyżej 10 tys. UU/m-ąc, są specjaliści od cudzych żyć. Ktoś lepiej wie, ile dany bloger waży, jaki ma kolor włosów i czy jest zdrowy czy chory 😀 Ja dowiedziałam się kiedyś, że mam trądzik, chociaż należę do tych szczęściar , które absolutnie nigdy go nie miały 😉 Wysuwanie daleko idących wniosków na podstawie skrawków i fragmentów życia które pokazuje dana osoba jest co najmniej śmieszne.
U mnie typowi hejterzy pojawiają się naprawdę rzadko. Najczęściej jest to zwykły ból dupy, lub taki komentarz specjalisty od mojego życia 😉 Czasami zdarza się, że ktoś napisze coś w stylu “po co piszesz bloga” “giń frajerko” “jesteś pasztetem”, ale zawsze staram się pamiętać, że to tylko ludzie. Jest mi przykro, że wylewają jad, ponieważ zawsze jest on obusiecznym mieczem, wycelowanym także w nich. Wysyłam im dużo miłości i pozytywnej energii.
Natomiast bardzo cenię konstruktywny feedback. Uwielbiam czytać opinie o mojej książce, także te osobiste, które dostaję na maila. Dzięki temu wiem, nad czym powinnam popracować. Oczywiście nie stosuję się do każdej wskazówki i rady. Nie chodzi o to, aby próbować zadowolić każdego.
Dla mnie krytyką nie jest, kiedy ktoś mi pisze, że dany lakier do paznokci ma brzydki kolor albo, że lepiej było mi w ciemnych włosach. Każdy ma prawo do własnej opinii. Sama nie lubię mandarynek, i chociaż wiem, że wiele osób je uwielbia, nie uważam się za hejterkę mandarynek. Po prostu nie są w moim guście. Kiedy ktoś mnie o to zapyta, uczciwie odpowiem. Natomiast nie mam potrzeby wygłaszać zdania “mandarynki są okropne” lub “nie rozumiem jak możesz to jeść, to obleśne”, za każdym razem, kiedy ktoś je mandarynkę 😉 . Na marginesie – nie uważam, że są obleśne. Po prostu mi nie smakują.
Krytyka jest naprawdę potrzebnym zjawiskiem. Wspominałam o tym tutaj.
Nadal przejmujesz się krytyką?
Zastanów się, ile takich typowo hejterskich komentarzy dostajesz. Jeśli każdego dnia ten blog jest odwiedzany ok. 5 tysięcy razy, a typowy hejt zdarza się najwyżej raz na dwa dni….to w najgorszym wypadku stanowi to mniej niż jeden promil ogółu. Dokładnie 0.0002. Mam się z tego powodu popłakać? Poza tym…gdybym nie miała żadnych negatywnych komentarzy, miałabym wrażenie, że piszę mdle i bez emocji. Gdzie są emocje, zawsze będą także te mniej przyjemne.
Pomyśl – ile pozytywnych, konstruktywnych, wartościowych komentarzy dostajesz każdego dnia? Na pewno wiele! A przynajmniej – o wiele więcej niż tych pieniackich.
Ja lubię drukować sobie maile od czytelników. W chwilach, kiedy nie mam ochoty nic pisać, przypomina mi się po co to robię 😉 Poniżej jeden z ostatnich.
Kontrastowanie negatywnych treści z pozytywnymi, jest dobrym pomysłem na odwrócenie Twojego nastroju. Wiem, że wiele osób ma problem, bo takie dołujące komentarze niemal “wżerają” im się w psychikę. Polecam złapanie do nich dystansu i założenie słoika sukcesów/dobrych momentów.
Kiedy masz bardzo dużo wejść, możesz odnieść wrażenie, że takiej głupiej, nieuzasadnionej krytyki jest wiele. Przelicz sobie ile procent ona stanowi i zmienisz perspektywę.
Na krytykę można też zareagować z humorem, jak zrobił to Cezik :

W końcu, jak rzekł mistrz

Haters make me famous
                                        Paulo Coelho
Żartuję – to cytat z Justina Biebera 😉
Właśnie…trzeba mieć do siebie dystans i poczucie humoru. Najlepsi artyści sami lajkują parodie swoich hitów. Jeśli ktoś na dystans do swojego idola, to lubi posłuchać hitu Best Song Ever i jego parodii Worst vid ever. Tak robi moja siostra. Tylko osoby bez dystansu krzyczą gdzie jest krzyż!?

Jak to jest u Was? 😉
Źródła zdjęć : 1,2, grafika z osłem podpisana na zdjęciu.
Jeśli zgadzasz się z tym tekstem, albo uważasz, że jest wartościowy, nie wahaj się go udostępnić 😉

Przypominam też o konkursie. Do wygrania są skarpetki złuszczające martwy naskórek. Szczegóły w linku https://www.aniamaluje.com/2013/12/kiedy-ostatnio-obieraes-stopy-konkurs.html


Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

XOXO

63
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
28 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
HypatiaMelanies fashionAniamalujeJustyna KMagda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aniu, jesteś chyba jedną z dojrzalszych blogerek jakie czytam, mimo, że jesteś sporo młodsza ode mnie. Szkoda, że nie uczył mnie ktoś z takim podejściem jak Ty. Pozdrawiam "humanistka" ;P I dzięki za link do bloga o jeździe samochodem, właśnie wychodzę ze strefyy kofrotu i zapisałam się na prawko 😉

Wiktoria Wieczorek
Gość

Świetny post! W stu procentach popieram wypowiedź, że jesteś jedną z dojrzalszych blogerek, których blogi czytam.

Karina
Gość

I znowu sama prawda. Nic dodać, nic ująć. A może jednak coś dodam? Czytałam kiedyś w książce Kominka, jak duże znaczenie ma pierwszy komentarz pod danym postem, jak krytyka wyzwala krytykę. Agresja rodzi agresję. I trudno się z tym nie zgodzić. Więc po co publikować? Po co komuś coś sugerować? Każdy ma własny rozum i powinien ocenić to, co robimy na swój sposób. Co do "Kasi". Według mnie najcenniejsi nauczyciele to ci, którzy zadają takie pytania, na które znamy odpowiedź, a nie takie, które mają nam udowodnić, ile nie umiemy. O to w tym chodzi, że wszystko można odebrać i… Czytaj więcej »

Karina
Gość

* chodziło mi oczywiście o publikowanie negatywnych komentarzy ( w każdym razie niekonsruktywnych ), nie postów!

www.wenus-lifestyle.pl
Gość

Bardzo ciekawy artykuł, z przyjemnością go przeczytałam 🙂

LotsOfSources
Gość

hej, chyba nie ten link na koncu 😉

Lucyna M
Gość

Bardzo fajny tekst. Przyznaje fajnie czyta się twojego bloga. Chyba masz jakiś specyficzny sposób pisania, gdyż jest mega wciągający. Ja jeszcze nie spotkałam się z krytyką, może dlatego, że bloguje jakieś 3 miesiące. Zapewne jeszcze wiele atrakcji przede mną

Anwen
Gość

czytając Twój dzisiejszy wpis cały czas miałam wrażenie jakbyś pisała do/o mnie :)) dzięki!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zawsze wydawało mi się, że usuwanie komentarzy świadczy o braku dystansu, ale całkiem odmieniłaś mój pogląd. Kupa jednak do człowieka przemawia dość dosadnie. Jak się zastanowię, to rzeczywiście tak jest, dobrym przykładem jest pudelek – od treści najbardziej wyeksponowanego komentarza zależy, jak potoczy się dyskusja. Jak brzmi on "dajcie spokój, ewka jest super", to dyskusja jest głównie pozytywna dla Ewy. Jak pierwszy komentarz ją krytykuje, to od góry do dołu można przeczytać, że Ewa się skończyła, że Chodakowi już nic nie pomoże, że za dużo jej. Blog to nie publiczny szalet, usuwanie lub moderowanie komentarzy jest dobrem. Pozdrawiam, dość wierna… Czytaj więcej »

Hypatia
Gość

Nawet publiczny szalet ktoś sprząta, więc nie ma powodu żeby z hejterskimi komentarzami było inaczej. Pozdrawiam.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja się matematyki i tak nigdy nie nauczę – po pierwsze, jedyne i najważniejsze nie widzę sensu w tangensach cotangensach, funkcjach kwadratowych itp, w życiu naprawdę się to nie przydaje – na szczęście ten etap mam już za sobą 😀
Bardzo ciekawy wpis – niby każdy powinien o tym wiedzieć, a jednak warto zobaczyć czarno na białym 🙂
Pozdrawiam serdecznie 🙂

Seldirima
Gość

To prawda co pisze Ania – ja miałam matematykę na studiach po 9 latach przerwy (a w liceum miałam pewnie jakieś 3…) i to był jeden z moich ulubionych przedmiotów 😀 Do tego oczywiście sinusy i tangensy nadal przydają mi się na studiach, inna sprawa czy będą przydatne w pracy zawodowej, gdzie "wystarczy kliknąć" w odpowiednim programie 😉
W praktyce to przydają się na pewno procenty i podstawowe działania. No i matma ćwiczy umysł.

Seldirima
Gość

Ja nie pozwalam na anonimowe komentarze, faktycznie obawiam się hejtu 😉

Seldirima
Gość

Po prostu parę lat temu spotkało mnie trochę hejterstwa w sieci… Mam uraz. No i nie będę udawać, że jestem wrażliwa na krytykę 😉

tonia
Gość

Ja zablokowałam anonimów ze względu na liczne zagraniczne reklamy, miedzy innymi z linkami do stron porno- za dużo czasu zajmowało mi an usuwanie 🙁
p.s. Ja bardzo lubię twój blog 🙂 Mam wiele podobnych przeżyć i wiele wspólnych poglądów (za co w realu jedni uważają mnie za nienormalną a jeszcze innych to wkurza- ale nie przejmuję się tym wcale;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ciekawy tekst, ale na Twoim miejscu rozważyłbym kontynuację w postaci artykułu nt. tego, jak przyjmować konstruktywną krytykę i wyciągać z niej wnioski, bo choć hejterzy to plaga, to blogerów traktujących każdy negatywny komentarz jako atak na swoją osobę jest co najmniej tyle samo. Bo 'konstruktywny feedback' czasem bywa nieprzyjemny, ale to właśnie on pokazuje nasze słabe strony. A jeśli nie potrafimy obronić naszej pracy przed kimś, kto wytyka błędy, to wniosek nasuwa się sam… 🙂

Olga Cecylia
Gość

Tylko ten konstruktywny feedback czasem mógłby być wyrażony a) trochę delikatniej, oraz b) na privie. Większość blogerów ma podany adres mailowy i naprawdę nic by się nie stało, gdyby niektórzy z tego korzystali. Kiedy jesteś na przyjęciu i koleżance puści oczko, mówisz jej to na stronie, a nie chwytasz za mikrofon 🙂

Maura Is
Gość

Bardzo dobry tekst. Co prawda, sama nie prowadzę bloga, ale jestem namiętną czytelniczką 🙂 Zawsze dziwiło mnie, czemu autorki blogów, na których pojawia się ogromna ilość hejtu nie moderują komentarzy. Przecież to ich podwórka, prowadzą bloga przede wszystkim dla siebie. Jak ktoś będzie chciał napisać konstruktywną krytykę, to znajdzie sposób. A zarzuty, że moderacja komentarzy to zamach na wolność słowa bawią mnie najbardziej. Bo pisanie złośliwych, hejterskich komentarzy to nie wolność słowa. To gówniarstwo.

Pozdrawiam!

Laura
Gość
Laura

O, jako czytelnik blogów tez nie lubie moderacji, bo nigdy nie wiem, odpowiadając na czyjś komentarz, czy przypadkiem przede mną 5 osób nie napisało tego samego… Bardzo mi sie natomiast podoba pomysł usuwania po fakcie. 🙂

Maura Is
Gość

Też miałam na myśli usuwanie po fakcie, nie doprecyzowałam 😉

Olga Cecylia
Gość

Ten obrazek z osiołkiem jest TAKI prawdziwy…

Jest taka blogerka, która się bardzo przejmowała negatywnymi komentarzami na swój temat. Zazwyczaj dotyczyły jej nosa. Anonimy nie przebierały w słowach – ktoś napisał jej nawet, że ma nos jak kran. Zawzięła się i zoperowała. I dokładnie tak jak na obrazku z osłem, to wcale nie ucięło negatywnych komentarzy na temat jej nosa. Wtedy narzekali, że ma za duży nos, a teraz twierdzą, że za mały.

Krótko mówiąc: psy szczekają, karawana idzie dalej. Nie ma co się zatrzymywać przy każdym kundlu, bo w ten sposób nigdy nie dotrzemy do celu.

Pooky
Gość

Bardzo dobry wpis a Cezik jak zawsze bezbłędny.

aGwer
Gość

Niesamowite podejście, uwielbiam czytać Twoje wpisy bo są bardzo mądre i wiele wnoszą również do mojego życia. Masz zdrowe podejście do wielu spraw 🙂

(coraz-mniej)

Coś Szykownego
Gość

świetnie napisane- umiejętnie zebrałaś to o czym wielu blogerów myśli i się zastanawia.
Sama czasami przesadzam bo zapominam ze jeden negatywny komentarz nie przekreśla kilku ciepłych i pozytywnych.
Tak samo w życiu 🙂 bywa z tym u mnie opornie ale ucze sie kazdego dnia miec wiecej rozumu i postawy ,,mniejsza o to" i cieszyć się z każdej opinii.

http://pedagog-pomaga-aupair.blogspot.com/
Gość

Podoba mi się ta wypowiedź z Filozofii Jazdy 🙂

tlusta_papuzka
Gość

Zimbardo przez jedno 'm' (to nie jest krytyka! 😉 ).

Tekst bardzo dobry, jak zwykle zresztą.

Czarne Espresso
Gość

Ja to się czasem zastanawiam skąd w ludziach tyle jadu. Ostatnio też coś takiego mnie spotkało, ale w realu. Pewna osoba zjechała mnie, nawet nie wiem do końca o co chodziło:) Tylko, że ja jestem bardzo wrażliwa na krytykę i zrobiło mi się strasznie przykro, a chciałabym mieć to po prostu gdzieś i się nie przejmować.

lacquer-maniacs
Gość

Skłamałabym, gdybym nie powiedziała, że niektóre komentarze zostawiane na moim blogu przez hejterów mnie w żaden sposób nie dotykają i spływa to po mnie jak po kaczce. Ale jest to raczej związane z tym, że po prostu jestem bardzo wrażliwą osobą i po porostu nadal uczę się mieć twardy tyłek, ale miękkie serce 😉 po dwóch latach blogowania zauważyłam jednak, że bardziej uodporniłam się na krytykę. Czy w necie czy w realu. W realu może nie jest to spowodowane prowadzeniem bloga, ale po prostu sytuacjami z życia wziętymi. Uczymy się całe życie. Ale nie sądzę, żebym kiedykolwiek była osobą, po… Czytaj więcej »

lacquer-maniacs
Gość

Wiem 🙂 Ja chciałam tylko napisać, że kiedyś i ta nieuzasadniona czasem mnie dobijała 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ten ludzik z pierwszego zdjęcia, pamiętam jak kiedyś były modne te ludziki:)

BERY
Gość

zsikalam sie z tej kupy hahhaha no leze tu !jestes debesciara :D:D:D

Peggy Brown
Gość

w realnym zyciu (nie wiem jak na blogu) najlepszym sposobem jest olewanie takich osób. swoimi zgryźliwościami mają nadzieję wywołać w człowieku negatywne emocje, a nic ich do szału nie doprowadza tak, jak olewanie ich szczekania. wprawdzie często mam ochotę porozmawiać z takim człowiekiem żeby dowiedzieć się, co ma pod kopułą, ale chyba bym tego nie zrozumiała

Natalia Slawek
Gość

Anka, Ty to jesteś super dupa! i to jest najszczerszy i naprawdę bardzo pozytywny komentarz i absolutnie nie nawiązuję do wyglądu. Ciebie się gładko czyta, gładko rozumie i po każdym wpisie, tak jakoś lżej.

dzięki kochana!

Kana
Gość

Ja uwielbiam cezika 😀 a ta piosenka, którą podlinkowałaś jest świetną odpowiedzią na komentarze hejterów. Mi już pisali, że jestem brzydka i się tym nie przejęłam. No trudno, nie każdemu muszę się podobać. Usłyszałam dużo więcej miłych słów niż niemiłych więc raczej nie biorę sobie tego do serca
🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cześć Wszystkim. Ja wiem o co chodzi w tej nieuzasadnionej krytyce, która wypływa od niektórych osoób na forach, blogach itp. Ci co krytykują to są osoby pokrzywdone, poranione, spragnione miłości, które same coś kiedyś pokazywały ale byłe niszczone za to i krytykowane i teraz same się mszczą na innych za to. Próbują wrócić do swojej normy poprzez odwdzięczenie się tym samym co ich spotkało lecz nie osiągną w ten sposób równowag i nadal będą się czuły gorsze. A nie chcą się czuć gorsze więc krytykują innych za, to że inni są sobą i się pokazują sobą-są prawdziwy w życiu i… Czytaj więcej »

Ania Abakercja
Gość

z tym usuwaniem obraźliwych komentarzy od razu skojarzyła mi się taka sytuacja, że jak mam ogródek i ktoś mi wrzuca przez płot śmieci to też je sprzątam. bo to moja przestrzeń i nie chcę mieć śmieci. i takimi śmieciami są obraźliwe, chamskie komentarze. dlaczego masz je trzymać ma SWOIM blogu? dlaczego utrzymywanie porządku i kultury na swojej przestrzeni traktowane jest przez niektórych jak tchórzostwo (usunęła komentarz bo się boi!).

Majka
Gość

Bardzo zgrabnie zaczęłaś od tej biednej Kasi. Ciężko napisać inny komentarz niż: zgadzam się w 100%.

ella kropka com
Gość

zgadzam się również w 100%, nie będę krytykować, bo nie ma co, zresztą jak zajrzałam tutaj to utonęłam – oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu, jestem pod wrażeniem Twojej dojrzałości – gratuluję mądrego i obiektywnego spojrzenia na życie i otaczający nas świat
z serdecznymi pozdrowieniami, ella

Magda
Gość
Magda

Uzasadniona, merytoryczna krytyka jest jak najbardziej ok. Ale nie chamska, prowokacyjna. Chociaż nazywanie takiej znęcaniem się to przesada jak dla mnie, ale na pewno jest to głupie i nie ma sensu.

Justyna K
Gość

Z Coelho dałam się wrobić 🙁 Tekst niesamowicie trafny 🙂
Zdjęcie z 'love' jest Twojego autorstwa ;> Chciałabym je podkraść, bo bardzo dosadnie określa to co czuję 🙂

Melanies fashion
Gość

Natknelas mnie, żeby sobie stworzyć regulamin. Mój blog nie jest popularny, ale pewnie prędzej czy później pojawi się jakis zakompleksiony, zgorzknialy człowiek, którego celem będzie jeszcze bardziej obniżyć moją samoocenę… prewencja zawsze jest lepsza od leczenia…

Previous
Kiedy ostatnio obierałeś stopy? KONKURS!
Jak radzić sobie z krytyką na blogu?