Ale się cieszę, że mogę pokazać Wam moją ulubioną część świata! Zieloną, barwną, zupełnie inną! Nabieram tutaj potrzebnego mi dystansu i pokory. Jest taka książka profesora Obuchowskiego „Galaktyka potrzeb” i oprócz tych znanych z klasycznej piramidy, opowiada właśnie o potrzebie dystansu. Mam dystans do siebie, do swoich wpadek, do życia. Bez niego bym zwariowała! Ale nigdzie nie nabieram takiego dystansu jak właśnie w Azji. Traktuję tutaj życie tak, że nie mam szczegółowego planu, mówię TAK! wszystkiemu, co do mnie przychodzi i na co moje ciało nie spięło się w obronnym NIE. Dziękuję, że śledzicie moje przygody, wkładam mnóstwo czasu w złożenie relacji, dlatego dziękuję za ich wyświetlanie! ♥️
I jaram się ogromnie, że jest Was już tutaj 50 TYSIĘCY🎈 dziękuję każdemu, kto podsyłał moje stories albo mój profil dalej - czuję radochę, że mogę pokazać Wam to, czego doświadczam i jeszcze większą na myśl, że powoli kończę ebooka ze wskazówkami jak zorganizować sobie do A do Z podróż na własną rękę. Wiem, że wielu z Was wybiera biura podróży bo nie wie jak. Pokażę! 
W końcu jestem pedagożką, moją życiową misją jest stawanie się tym mostem, po którym można przejść dalej, do przodu.
Tak mi kiedyś napisał Nietzsche, tego się trzymam!
Dzięki raz jeszcze, uwielbiam Was🥰
#redress #czerwonasukienka #aniamaluje #travelbloger #solofemaletraveler #bali #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #indonezja #azja #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ale się cieszę, że mogę...

Ta #podróż jest fajna, bo nie wiem jaki będzie mój kolejny krok. Biorę, co daje mi życie. Nie oceniam, obserwuję. Jak zawsze założenia kompletnie rozjechały się z rzeczywistością - przez ten cały czas przeczytałam może ze 20 stron książki! Scenariusze pisane przez życie są ciekawsze. A ja jestem ciekawska. Pytam, dopytuję, wściubiam nos tam, gdzie nie powinnam. Szukam różnych perspektyw. Miałam odpocząć, a każdego dnia zasypiam kamiennym snem z nadmiaru wrażeń! I podoba mi się to bardzo. Jestem w Azji solo, bo chciałam wyjść poza swoją bańkę. Poznać ludzi z innych kultur, prowadzących inny styl życia niż ja, mających fajne pomysły. 
Często w DM-kach pytacie jak to jest, że poznaję tylu ludzi. Gdzie poznać przyjaciółkę, gdzie chłopaka.
Moja wskazówka? Wyjdź z tego domu sama, nie czekaj na towarzystwo. Jak wyjdziesz z koleżanką, to z dużym prawdopodobieństwem pozostaniesz w towarzystwie tej koleżanki. Pozbądź się tego myślenia „poszłabym na jogę, ale nie mam z kim” i idź! 
Ja idę!
#aniamamuje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #canggu #beach #plaża 
#solotraveler #travelblogger

Ta #podróż jest fajna, bo...

Wielu ludzi w moim wieku nie godzi się na scenariusz studia-kredyt na 30 lat- praca do śmierci i chce od życia czegoś innego. Taki scenariusz też jest bardzo ok, czasami sama bym chciała być w stanie wykonywać prostą pracę, o której nie będę myśleć jak z niej wyjdę! Mój mózg tak nie potrafi, zawsze coś kombinuję! W moim pokoleniu mnóstwo ludzi nie szuka mało uczęszczanych ścieżek. Tworzymy własne. Ja nigdy nie sądziłam, że będę mogła utrzymywać się z bycia Anią. Każdego dnia jestem za to wdzięczna!
To zdjęcie zrobił mi Varin. Blade Runner (kocham! Ale jeszcze bardziej ostre pióro Philipa K. Dicka) odcisnął na nim takie wrażenie, że zajął się fotografią, której motywem są neony. Podkłada lusterko pod obiektyw i bach - gotowe. Zabawa trwa godzinę, kosztuje ok. 150 zł. Ze mną był jeszcze chłopak ze Słowacji. Varin ma ok. 20 bookingów miesięcznie i jest w stanie utrzymać się w Bangkoku z takiego pstrykania. Oznaczam go wam na zdjęciu!
Gdyby można było utrzymywać się ze wszystkiego, za co chciałbyś otrzymywać wynagrodzenie? Ja zawsze chciałam żyć z pisania. Jestem szalenie wdzięczna, że sobie taką możliwość stworzyłam a XXI wiek mi to umożliwił. 
A Ty? Może wystawisz na Airbnb za 200 zł naukę lepienia pierogów dla turystów? Why not! #neonbangkok #neonphotography #aniamaluje #travelgirl #podróże #podróżemałeiduże

Wielu ludzi w moim wieku...

Dla kogoś być może kolejna instagramerka z dupą na wierzchu, dla mnie zdjęcie na pamiątkę zachwytu nad cudownym wodospadem💧Z ekscytacji drżała mi cały czas łydka! Natura potrafi być majestatyczna!🌱
Sama wyspa ma różne oblicza. Na razie doświadczyłam #Bali dla lekko aroganckich młodych ludzi z lepszego (finansowo) świata, bujających się po instagramowych knajpkach. Bali komercyjnego i turystycznego, Bali pełnego przepięknej, dzikiej przyrody, Bali cudownych miejscowych ludzi i Bali mistycznego. Z pewnością perspektyw jest dużo więcej! Staram się patrzeć na świat pod różnymi kątami i zadawać wiele (czasami może ciut zbyt wścibskich) pytań. Ile ja się podczas takich podróży uczę, to o jeju!

A odnośnie pupy w bikini, to nie wrzucając takiego zdjęcia sama bym przyznała, że kobieta w bikini popełnia jakiś grzech, w odróżnieniu od mężczyzn z gołymi klatami. Nie postrzegam tak świata!😉 Pięknego piątku🌸
Fot: @czula.kaminska (mały spoiler tego, co jutro na stories)
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #wodospad #waterfall #bali #travelgirl #travelblogger #aniamaluje #szczerze_pisząc

Dla kogoś być może kolejna...

Nie wszystkie zdjęcia muszą być wymuskane ;) 🌸Moja pogadanka na temat „chłopak by mnie nie puścił” wywołała spore zamieszanie! Opisujecie swoje toksyczne relacje z partnerami, którzy „zabraniali” wam przeróżnych rzeczy. Czasami toksyczne byłyście Wy, w ciągłym strachu, że partner zdradzi. Dzisiaj jesteście w innych relacjach i wiecie, że to nie powinno tak działać i wyglądać. I wspaniale! Lepiej przejrzeć na oczy późno, niż wcale!
Szkoda życia na kogoś, kto podcina Ci skrzydła. Jeśli masz coś, przed czym chcesz ostrzec inne dziewczyny - dawaj śmiało! Czasami zaczyna się od „nie podoba mi się jak chodzisz w sukienkach”
Pozdrowienia z #Bali! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #balibowlsandsmoothies #relacje

Nie wszystkie zdjęcia muszą być...

Wyprawa solo jak dotąd:
👉🏻Ani jednego dnia nie spędziłam zupełnie sama! Poznałam mnóstwo ludzi, z innymi polubiłam się bardziej, bo miałam okazję lepiej ich poznać. 👉🏻Popełniłam sporo błędów organizacyjnych. Np. teraz jestem na #Bali i już czuję, że bez skutera będzie ciężko (mam problem z błędnikiem, nie będę ryzykować), ale jestem dobrej myśli.
👉🏻Do tej pory nie udało mi się popracować! Spędziłam na pracy może godzinę, no chyba, że liczyć składanie relacji na insta, to wtedy pracowałam ze 3h dziennie. Byłaby to jednak najmniej płatna praca świata, bo nic nie zarobiłam🤣🙈
👉🏻Jestem zupełnie nieprzygotowana na #Wietnam! Poranki i wieczory są podobno chłodne (16 stopni). Z polskiej perspektywy to się wyda śmieszne, ale ja mam tu 35 stopni i takie właśnie ubrania.
👉🏻Możliwe więc, że zamiast 2 tygodni w Wietnamie zmyję się szybciej na jakąś wyspę w Tajlandii (Ko Chang albo Ko Samui) albo na Koh Rong w Kambodży :) Ogólnie mordka mi się śmieje cały czas, jest fajnie, jest dobrze!
Teraz pora się trochę opalić.
Mam nadzieję, że podobają Wam się moje przygody na stories! Wielu rzeczy i ludzi też nie pokazuję, ale może wykorzystam te historie w jakiś luźniejszy dzień. Dzisiaj np. chciałabym nagrać krótką pogadankę 😁

Uściski z Bali!

Wyprawa solo jak dotąd: 👉🏻Ani...

Wciąż nie mogę uwierzyć, że smakował mi wege boczek🤯
To były bardzo intensywne dni w Bangkoku, pora na kolejną przygodę - co powinnam zrobić na Bali?
Jakieś rekomendacje? Nie mogę prowadzić skutera, mój błędnik nie ogarnia, więc pewnie będzie ciężko, ale nastawiam się pozytywnie do całej przygody😊
Poleżałabym ze dwa dni na plaży z jakąś książką, bo z nadmiaru wrażeń i emocji moja czaszka dymi😁.
Zastanawiam się też, którego dnia dopadnie mnie kryzys tej podróży, ale czas pokaże!
Podrzućcie swoje rekomendacje a ja powalczę z walizką i idę spać 😘
#Bangkok #vege #foodie #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Wciąż nie mogę uwierzyć, że...

Jestem wkurzona. Że musimy udawać, że mamy mężów i nosić fejkowe obrączki, aby pozbyć się niechcianych adoratorów. Że samo „nie” nie wystarcza i żaden argument nie ma takiej mocy, jak bycie „przypisaną” do jakiegoś faceta. Jakbyśmy same się nie liczyły jako jednostki ludzkie.
Chciałabym mieć poczucie, że mogę robić swobodnie wszystko to, co mężczyźni.
Moim kolegom nikt nie radzi, by dla bezpieczeństwa wracali po ciemku w towarzystwie kobiety.
Nie zwraca uwagi, że przebijają im przez t-shirt sutki. Nie szukają w podróży hosteli z pokojami tylko dla mężczyzn, podczas gdy „female dormitory” to nie jest pomysł, który wziął się z powietrza, a realnej potrzeby.
Ja nie chcę pieprzonych przywilejów. Chcę mieć poczucie, że jesteśmy takimi samymi jednostkami ludzkimi. Ale jak się naczytałam o Waszych fejkowych obrączkach i pierścionkach, to zrobiło mi się naprawdę przykro łamane na jestem wkurzona.

Kobieto, co robisz dla swojego bezpieczeństwa i spokoju, czego nie robią mężczyźni? Wyjdźmy z priv, napisz tutaj!
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #kobieta #wkurw

Jestem wkurzona. Że musimy udawać,...

Śmiesznie tu stoję, ale mam nadzieję, że widzicie - jestem w Azji na maksa szczęśliwa, wszystko mnie cieszy! W tym klimacie oddycha mi się wspaniale (nawet w Bangkoku!) każda drobna rzecz jest przygodą! Mnóstwo nowych bodźców, smaków, tekstur, zapachów. Tym razem zamiast wygodnego mieszkania z dostępem do basenu i siłowni wybrałam hostel i zbieram inne przeżycia. Poznaję ludzi z taką samą zajawką na doświadczanie podróży jak ja. Wymieniam setki uśmiechów dziennie, próbuję mówić „dziękuję” po tajsku, unikać jednorazowego plastiku, zachwycać się myjącym pupę kibelkiem i cieszyć z masażu, po którym chodzę lekkim krokiem. Tak lekkim, że zrobiłam ich dzisiaj 25 tysięcy😊. Kocham #Bangkok, kocham tę część Azji, uwielbiam wieczorem składać dla Was relację z tego wszystkiego, co mnie spotyka. Moim marzeniem jest zachęcić innych do tego samego! Chcę rozwiać Twoje obawy i uprzedzenia, pokazać, że to jest proste i da się na własną rękę bez stresu!
#podróże #podróżemałeiduże #travelgirl #femalesolotraveler #solotravel #bangkok #wakacje #aniamaluje #blogerka #blogerkapodróżnicza #pieszopomieście

Śmiesznie tu stoję, ale mam...

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem towarzystwa do podróżowania - ja pracuję skąd chcę, innych ogranicza urlop. Szybciutko się to zmieniło i teraz nie mam najmniejszego problemu z ogarnięciem towarzystwa. I co zabawne - gdy jest w zasięgu ręki, mam ogromną potrzebę podróży solo. To zupełnie inny vibe, inne przygody, inny rodzaj doświadczenia!
Kiedyś bardzo chciałam wydać książkę z wydawnictwem. Dzisiaj co miesiąc jakieś  mi to proponuje. Wolę sama. I bardzo często gdy podobał mi się jakiś chłopak i okazało się, że z wzajemnością - automatycznie traciłam nim zainteresowanie🙈. To okropny sposób życia, wiecznie chcę tego, czego nie mam, a gdy mam, to już nie chcę😏. Staram się z tym walczyć, ale tez obserwować bacznie z czego wynikają te moje pragnienia.
Wow, dzisiaj zaczyna się moja podróż. Spędzę w niej 35 dni, planuję odwiedzić 3 kraje, w których jeszcze nie byłam i do jednego wrócić. Jak wyjdzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne - ja zawsze sobie poradzę i zawsze znajdę sposób by mieć to, czego chcę. Tutaj np. chciałam zjeść śniadanie z widokiem na morze, ale nie było sensownej knajpy więc... przytargałam z @aleksandranajda stół i krzesła z mieszkania. 
Najbliższe 24h spędzę pewnie offline, bo mam cholernie długą przesiadkę, którą zamierzam przeznaczyć na zwiedzanie... sami zgadnijcie jakiego miasta 😉 mam czas aby wykombinować w jaki sposób chcę zamieszczać relacje i jednocześnie zachować bezpieczeństwo nie oznaczając się w czasie rzeczywistym😊 
Trzymajcie za mnie kciuki! #podróże #girlswhotravel #solotravel #solofemaletraveler #aniamaluje #karaiby #podróżemałeiduże

Kiedyś miałam problem ze znalezieniem...

Kiedy ostatnio obierałeś stopy? KONKURS!

Lato już dawno za nami, reklamy środków pielęgnujących stopy prawie całkiem zniknęły z mediów. Tymczasem o stopy warto dbać cały rok… przyznać się, kiedy ostatnio obierałaś je ze starej skóry?

Tak, nie pomyliłam się. Użyłam słowa obierałaś.

Bo taki efekt dają skarpetki złuszczające Cosmabell.

W skrócie wygląda to tak – na czyste stopy nakładasz sobie takie foliowe, wilgotne skarpetki, jak spadają, to sklejasz w strategicznych miejscach specjalnymi naklejkami, które są dołączone do zestawu.

Na takie foliowe skarpetki nakłada się jeszcze zwykłe i trzyma się dwie godziny.

Teoretycznie z takimi skarpetkami można “robić wszystko”. Ale konia z rzędem temu, kto może chodzić swobodnie z folią na stopach 😉 Ja nie potrafię.

Zdecydowałam się wypróbować ten produkt tylko dlatego, że mam fioła na punkcie stóp. Jak wiecie, są w nich receptory i zawsze dbam o to, żeby stopy mi nie przemarzły a skóra nie zrobiła się zbyt twarda. Srogą zimą chodzę w najbrzydszych butach świata. Z decathlona.

Może i są potwornie szkaradne i mają obleśny kolor, ale jest mi w nich ciepło nawet przy minus 20 stopniach Celsjusza. Nie dość, że stopy nie marzną, to podwójna konstrukcja je grzeje. Wiem, że te buty zwracają uwagę i raczej nie są to sympatyczne myśli przechodniów, ale ja nie pozwolę sobie na poważniejsze przeziębienia przy genetycznie popranych oskrzelach. Bez jaj. Większą wiochą jest marznięcie w pięknych butach i wstawianie potem na fejsa zdjęć antybiotyków zapisanych na wirusową chorobę.
I milion komentarzy “och współczuję Ci”, zdrowiej sratatatata.
Nie mój świat 😉
Dwie godziny z tymi skarpetkami minęły jak każde inne dwie godziny. Stopy były pomarszczone tak samo, jak po zbyt długiej kąpieli. Przez pierwsze 3 dni nie zauważyłam nic szczególnego. Podczas kolejnych skóra odchodziła mi płatkami. Niewielkimi. Tak spektakularnych efektów jak na profilu Cosmabell i w recenzjach innych dziewczyn nie doświadczyłam. Być może dlatego, że naprawdę dobrze dbam o stopy.
Po “zejściu” skóry, stopy stały się nieco bardziej wrażliwe, skóra była miękka, ale też bardziej podatna na bodźce, np. trochę inaczej “czuje” się stopy przy chodzeniu. Po kilku dniach sprawa wraca do normy.
Zrobiłam jednak research i u niektórych efekty są spektakularne. Widocznie nie miałam zbyt wiele zrogowaciałej skóry 😉
I chociaż wygląda to makabrycznie, nic a nic nie boli.
Nie pokażę zdjęć swoich łuszczących się stóp, bo to nie jest estetyka którą chcę oglądać na blogu.
Podsumowując : bezproblemowo, bezboleśnie, skutecznie. Z minusów : wysoka cena – 79 zł, podczas łuszczących się dni trzeba spać w skarpetkach, bo efekt pościeli usłanej martwym naskórkiem nie jest piękny.
                    KONKURS                   

Jeśli zainteresował Cię produkt, możesz go u mnie wygrać. 
Firma Cosmabell zasponsorowała dwa opakowania skarpetek.
Nie przepadam za konkursami gdzie trzeba polubić na facebooku bloga, sponsora, babcię, dziadka kotka, być publicznym obserwatorem i zamieścić informację w blogrollu…. Zależy mi na tym, aby moi czytelnicy subskrybowali mnie dlatego, że chcą, a nie dlatego, że muszą.
Dlatego wymogiem jest jedynie polubienie profilu Cosmabell .
Wszystko, co trzeba zrobić, to napisać mi na moim blogowym facebooku wiadomość prywatną z odpowiedzią na pytanie, dlaczego chcesz przetestować skarpetki.
Czas kończy się w piątek 20.12.2013 r. o 20:00, zwycięzców ogłoszę w ciągu 48 h.
Autorem pierwszego zdjęcia jest Tobias Lindman, reszta zdjęć jest moja, lub pochodzi z profilu Cosmabell.
Jak dbacie o swoje stopy? Macie problem z suchą/szorstką/pękającą skórą?

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

35
Dodaj komentarz

avatar
16 Comment threads
19 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Aniamalujetlusta_papuzkaLotsOfSourcesWiktoria WieczorekCorner passion Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kurka
Gość

Powaliłaś mnie z tymi cichobiegami, ale tak pozytywnie! 😀 Nie ma to jak zdrowy dystans do świata! 😉

kurka
Gość

Najważniejsze to się właśnie nie poddawać! 😉

Blanka
Gość

To fakt, w skarpetkach można robić wszystko, nawet wywinąć pięknego orła. ;))

Testowałam skarpetki Cosmabell i efekty są świetne, miękka i jasna skóra została mi już prawie miesiąc i mam nadzieję, że zostanie jeszcze dłużej. 😉

Kalyani
Gość

A mi się wydaje, ze kilkukrotne przemoczenie nóg w zeszłą zimę mnie zahartowało. 😉 Oczywiście nie było to zamierzone – realia zimy, awarii transportu miejskiego i sierotki Marysi, która niezainpregnowała odpowiednio obuwia. ;-(

Kalyani
Gość

Doskonale zdaję sobie sprawę z tej różnorodności organizmów 😉 Dla mnie to było nieprzyjemne doświadczenie niosące pozytywny skutek. Miło nie chorować okrągły rok, po dzieciństwie i nastoletnim życiu spędzonym na wiecznym chorowaniu, nawet w wakacje.
Co się nie umywa do twojej przypadłości, oczywiście. 😉
PS. Zielone potwory mnie zainspirowały ;D Mogę ściągnąć? ;p

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Im dłużej Cię czytam, tym bardziej myślę, że masz jaja. Odważne decyzje, świadomość celów, dobrych i słabych stron i bezkompromisowość. Bardzo to szanuję i chciałabym Cię poznać kiedy przy jakiejś okazji. Właśnie kończę czytać Twoją książkę – mocna, intrygująca, trochę obrazoburcza. Z niektórymi myślami idę się właśnie przespać, ale książka to maksimum treści i minimum formy. Niesamowita. Trzymaj tak dalej i zakładaj te zielone buty kiedy tylko chcesz 😉

paranoJa
Gość

spanie w skarpetkach mnie trochę zniechęciło. ale tylko trochę, wciąż zamierzam Ci opowiedzieć, dlaczego chcę skarpetki! 😛

Zzielona
Gość

Nie no, ten tekst mnie zabił: "Większą wiochą jest marznięcie w pięknych butach i wstawianie potem na fejsa zdjęć antybiotyków zapisanych na wirusową chorobę." :D. Ale i tak masz rację! Zimowe buty mają grzać i koniec :). A te z Decathlona wyglądają spoko, mi się podobają ;).

nicambitnego
Gość

Ja mam jedne śniegowce z decathlonu(białe, na sznurówki) i inne masywne zim we buty z Merrel – pamiętam współczujące spojrzenia koleżanek z uczelni, że takie buty to na snowboard, że nie pasują mi do stroju… a potem na przystanku ja stałam spokojnie, ciepło mi było a te jak pchły podskakiwały w oficerkach obcisłych bo łapy im marzły 😉
jak ciepło w stopy, ciepło całemu człowiekowi

LotsOfSources
Gość

Hm, mi się wydaje, że spanie kilka dni w skarpetkach z sodą oczyszczoną da podobny efekt lub nawet lepszy i kosztuje jakieś 2 zł 😉

Słonecznik
Gość

A jaki jest dokładnie przepis??

LotsOfSources
Gość

Fakt 😉 ja na tę sodę to przypadkiem 'wpadłam' i efekty były super, ale nie mam porównania do skarpetek o właściwościach złuszczających 😉

Słonecznik
Gość

Mam podobne skarpetki, ale czekają do wiosny 😉

freckledlittle
Gość
freckledlittle

A ja notorycznie marznę w stopy… I w ręce, ale z tymi to jakoś łatwiej się uporać… Rajstopy, skarpetki, skarpetki wełniane i trekkingi, a mam LODOWATE stopy. Ba, ja nawet pod kocem mam lodowate stopy, to takie uciążliwe… ;<

freckledlittle
Gość
freckledlittle

Edit: Nie, nie jestem piecuchem, który nic nie robi, bo biegam dużo i zasadniczo w każdych warunkach, a nawet po takim inetnsywnym (trust me :P) wysiłku potrafię mieć lodowate stopy. Niefajnie -.-

freckledlittle
Gość
freckledlittle

O to drugie chyba się pokuszę w nowym roku 🙂 Lubię Cię! Buziak, pozdrawiam 🙂

Ola O.
Gość

Świetne buty, warto mieć dystans a podejrzewam że z takim kolorkiem rozświetlasz twarz nie jednego przechodnia 🙂

Corner passion
Gość

chciałabym bardzo takie skarpetki, ale cóż… brak facebooka 😉

tlusta_papuzka
Gość

Czy 'efekt finalny' polega na tym, ze skarpetki zabily uzytkownikow na smierc?

tlusta_papuzka
Gość

Chodzilo mi raczej o kostnicowe pozy wlascicieli stop na fotografii, ale niewazne 😉

Wiktoria Wieczorek
Gość

Wzięłam udział, napisałam wiadomość… Może mi się wreszcie poszczęści 😉

Previous
Jak było na Blogowigilii…i ogólnie słów kilka o blogerskich spotkaniach
Kiedy ostatnio obierałeś stopy? KONKURS!