Jak możesz być zadbana, będąc niezbadana?! Rzuciłam dzisiaj w żywej dyskusji z @kasia_coztymseksem. Kasia oczywiście jest mądra i się bada ale powiedziała, że mam to zapisać🙃
Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach, np. o tym, że żyjemy w dziwnym kraju, w którym seks można uprawiać (nie lubię tego słowa, to nie pole) od 15-tego roku życia, a do ginekologa można iść od 18-ego. I tak sobie rozmawiamy o tym, co ja uważam, że Kasia fajnego robi dla kobiet ucząc je o tym, że seks może być fajny i przyjemny (a nie dla każdego niestety jest😥), i co Kasia uważa, że ja robię fajnego ucząc kobiety, że powinny mieć własne pieniądze a w relacje z innymi wchodzić bo chcą, a nie z ekonomicznej konieczności🙅🏻‍♀️💸
Gdzieś tam zawędrowałyśmy w odmęty relatywnie drogiego, szczególnie dla młodych ludzi dostępu do specjalistów.
I z jednej strony tak, totalnie się zgadzam. 15 minut wizyty bez żadnych badań to 150 zł (ja tyle płacę) a jak robisz przy okazji badania to kwota się zwiększa. To rzeczywiście może to boleć. Sama byłam w miejscu, w którym oglądałam każdą złotówkę 5x
✅ALE! Priorytety, dziewczyno, priorytety! Nigdy nie miałam problemu by określić, że są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie wiem i nie rozumiem, jak można co 3 tygodnie chodzić na rzęsy i hybrydy, a  3 lata nie być u ginekologa. Na tej samej zasadzie nie rozumiałam Gruzinów z nowymi telefonami, ale bez zębów🤯
Na studiach miałam stary model telefonu a mój pierwszy tablet, dzięki któremu mniej kserowałam i moglam czytać książki na legimi, nagrzewał się tak mocno, że musiałam go wkładać do lodówki by odpoczął. 
Ale zawsze mam zrobione badania i nie unikam lekarzy, bo to ważne❗️
Nie mówię zresztą tylko o finansach. Łatwiej jest „zadbać o siebie” idąc na te hybrydy niż pobiegać, prawda?
Don’t get me wrong, sama lubię mieć pomalowane paznokcie, lubię, a nawet uwielbiam Julię z @mayeye_warsaw , do której chodzę na rzęsy i chciałabym, aby jej biznes się rozkręcał.
Ale! First things first. Nie możesz być zadbana i niezbadana jednocześnie. Badaj się dziewczyno, ok? Gdy następnym razem gdy powiesz sobie „ale psycholog/ginekolog/terapeuta/fizjoterapeuta” jest drogi, zastanów się czy dobrze ustalasz priorytety. Nr 1 to Ty!

Jak możesz być zadbana, będąc...

Mój detoks od social mediów nadal trwa i dzielnie trzymam się narzuconej sobie maksymalnie godziny dziennie. Streszczając się powiem tylko, że wykorzystuję moment siedzenia na tyłku w Warszawie na spotkania z tymi wszystkimi cudownymi ludźmi, których przez ciągle bycie w rozjazdach nieco zaniedbałam. Podoba mi się to, chociaż dzisiaj naszło mnie na szybkie sklecenie „tygodnika”, więc macie coś do poczytania na blogu.
Zdjęcie w Tunezji zrobiła @ewaszabatin nie mam pojęcia kiedy, ale dobrze pokazuje mój mały problem z telefonem, który stał się przedłużeniem ręki. Kolory podkręciłam presetem Madryt, od @krzysztof_adamek i @instafiltry.pl, tylko zostawiłam po swojemu niebieski.

Pytanie za sto punktów: zerknij w zakładkę „twoja aktywność” na instagramie i napisz ile czasu dziennie spędzasz w tej aplikacji. Jestem ciekawa!
#aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #wakacje ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #lato #afryka #tunisia

Mój detoks od social mediów...

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i wzorzyste rajstopy to najpopularniejsze prezenty jakie dostaję. Prezentem jaki sama chciałabym sobie podarować jest czas⏳ Właśnie zamknęłam ogromny projekt🥳. Powinnam uczcić to kieliszkiem szampana i relaksem, tymczasem  pierwsza myśl brzmiała „o cudownie! wreszcie będę miała czas na pisanie własnego ebooka i tekstów na bloga”. A potem uświadomiłam sobie, że ja zawsze mam nad sobą coś, co POWINNAM napisać. Nie pamietam kiedy miałam od tego wolną głowę. I tak jak cenię sobie szalenie dywersyfikację przychodów i wolność twórczą jaką mi daje, tak potrzebuję też wolności OD tworzenia. Nie da się tego streścić wpisem na IG, ale Fromm swoją genialną „Ucieczką od wolności” poukładał mi kiedyś w głowie. Potrzebuję powiedzieć sobie, że mogę bez konsekwencji dla swojej psychiki być wolna od bloga i instagrama i nie czynić z nich ważnych filarów mojej tożsamości. Ustawiam sobie jeszcze ostrzejszy limit czasowy na instagrama (godzinę dziennie!). Mam ochotę pisać i wrzucać tutaj coś tylko wtedy, gdy będzie mnie na to cisnąć jak na sikanie po siedmiogodzinnej jeździe z Tbilisi do Batumi.Może będę milczeć całymi dniami, może naparzać treściami jak szalona, dowiem się tylko postanawiając, że nie muszę! Pssst! Ograniczyłam na profilu komentowanie tylko dla osób; które mnie obserwują. Kompletnie wyzwoliłam się myśli o tym, że konto powinno rosnąć. Dałam sobie do końca roku czas na wolność także od zarabiania. Jestem ciekawa co będę CHCIAŁA robić czując, że mam ten cudowny komfort, że nie muszę.

#przerwa #aniamaluje #szczerze_pisząc #rajstopy #nogi #książka #kropki

Uwielbiam to zdjęcie. Książki i...

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej memiczne momenty mojego życia (są w przypiętych!) i bezkonkurencyjnie wygrał gołąb, który leciał na mój tyłek😅. Naszła mnie przy tej okazji pewna myśl, której nie mogę wyrzucić z głowy. Zostanę pewnie zjechana i już słyszę te komentarze pod tytułem „zdefiniuj kobiecość!!!1”, ale nie czuję, abym miała jakiś obowiązek coś tu definiować, tak samo jak nie umiem zdefiniować czym jest chemia między dwójką ludzi i czemu czasami nie ma jej z kimś, kto teoretycznie łapie się we wszystkie nasze kryteria a „to coś” ma ktoś, kto do nich nie pasuje😉
Więc myśl, która mnie dręczy to ta, że poza aktorkami czy piosenkarkami mało widzę kobiet odnoszących sukcesy czy dzierżących władzę, które nie ukrywałyby swojej - no właśnie - kobiecości.
I nie zrozumcie mnie źle, jestem na tym etapie, że czuję się świetnie gdy mam na sobie bluzę ze sponge bobem, ale  co takiego sprawia, że kobiety w polityce ubierają się bardziej jak Angela Merkel czy Beata Szydło niż jak nie wiem, Angelina Jolie?
Może to, że gdy Magdalena Ogórek (nie głosowałam na nią!) kandydowała w wyborach prezydenckich, to nikt nie pytał jej o poglądy,  a media opisywały wyłącznie jej sukienki i sposób układania włosów?
Co takiego sprawia, że mądra kobieta nie może podkreślić strojem swoich pośladków?
Nie, nie uważam jakoby tyłek i cycki były jedynym co mam do zaoferowania (w ogóle co za debilne określenie) więc nie czuję abym musiała to skrywać i „najlepsze zostawić na koniec”, ale drapie mnie to, gryzie i męczy. 
Jakieś spostrzeżenia?

Wrzuciłam wczoraj na stories najbardziej...

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie, nie migam się od pracy i obowiązków. Jestem po prostu wygodna! Nie dla mnie 10 kroków koreańskiej pielęgnacji, ale niestety przy wrażliwej cerze nie mogę sobie pozwolić na całkowite olanie tematu. Wrażliwa, skora do podrażnień cera szybko się na mnie zemści, jeśli nie poświęcę jej chwili uwagi wieczorem. Jeśli jesteś wrażliwcem jak ja - możesz śmiało zerknąć w drogerii na półkę z linią physio mikrobiom marki tołpa.
Moja cera nie ma ze mną lekko, bo ciągle podróżuję (zmieniam twardość wody i powietrze) a do tego nie śpię tyle ile powinnam. A z tymi kosmetykami się polubiłam, bo działają po prostu tak, jak trzeba! Na stories możecie zobaczyć jak wygląda. 
#tołpa #pielęgnacjatwarzy #physio #oczyszczanie #kosmetyki #uroda #makijaż  #pielęgnacja #blogerka #zakupy #krem #blogkosmetyczny #twarz #polskiekosmetyki #kosmetyczka #blogurodowy #piękno #kosmetyk #dzieńdobry #nawilżenie #aniamaluje 
Post we współpracy z marką @tolpa_mniej_wiecej

Jestem dziewczyną leniwą. Chociaż nie,...

Czy jeśli w Gruzji podoba mi się nie tylko to, że jest pięknie, miło i pysznie, ale też tanio, to znaczy, że akceptuję wyjątkowo niefortunne geopolityczne położenie kraju?🤔🤯
Pierwszy raz ta myśl zastrzeliła mnie gdy odnotowałam w swojej głowie, że z roku na roku mój ukochany Lwów staje się wyraźnie droższy. 
A potem dałam sobie mentalnego plaska w twarz, bo w sumie fajnie, że ludzie się bogacą. Nie chciałabym, aby Polska słynęła wyłącznie z tego, że jest tanio i można się za grosze naj*bać. 
W 2000 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosiło 700 zł. Pamiętam jak rodzice wielkim wysiłkiem kupili mi za jednym zamachem dwa pierwsze tomy Pottera. To było super, zawsze na prezenty chciałam tylko książki, ale dopiero z perspektywy gruzińskich cen zaczynam to doceniać.

Gruzja jest niesamowita nie tylko dlatego, że jest tania. Jest niesamowita tak po prostu. Różnorodna, pyszna. Z przebogatą mitologią, kulturą, alfabetem i dumą, która nie pozwala się ugiąć przed wielkim, groźnym sąsiadem. Jasne, Gruzja jest najbliższym nam kulturowo krajem będącym w top15 pod kątem niskiego Consumer Price Index (w uproszczeniu: stosunek zarobków do kosztów życia) i rozumiem, że dla wielu ludzi to będzie kraj taniej najebki, ale dla mnie to była jedna z najciekawszych podróży w życiu. 
Przy okazji; 
Czy znacie jakąś dobrze wydaną wersję gruzińskich mitów? Może być po angielsku :). #georgia #georgia🇬🇪 #georgiatravel #gruzja #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniapodróżuje

Czy jeśli w Gruzji podoba...

„Nie jestem w stanie znieść myśli, że ugnę się pod naporem ich spojrzeń i pozwolę się zawstydzić. Bo nie robię nic złego. Posiadanie ciała nie jest niczym złym. To kultura, która mówi kobiecie, że jest grzeszna jest do wymiany. Nie ważne, czy ktoś stwierdzi, że grzeszne są odsłonięte włosy czy sterczące sutki, to nie kobieta jest odpowiedzialna za odczucia, które budzi w mężczyznach. Każdy sam musi nauczyć się panować nad swoimi emocjami.” Na blogu o jeszcze jednym, ale super ważnym powodzie, dla którego chodzę bez stanika. Uświadomiłam sobie ten powód dopiero wczoraj, ale jest turbo, naprawdę turbo ważny.
Chodźcie na bloga, bo warto!
#blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #bodyshaming #ciałopozytywne #bodypositivity #bezstanika ##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia #tunis #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka

„Nie jestem w stanie znieść...

Z pieskami w Gruzji jest jak z tym chłopakiem, który wpatruje się w ciebie cały wieczór i chociaż w ogóle ci się nie podoba, z grzeczności odwzajemnisz uśmiech. Albo wymienisz 5 grzecznościowych zdań, nic co wychodziłoby poza small talk, ale będziesz tego żałować przez najbliższe miesiące. Chłopak bowiem znajdzie cię na wszystkich możliwych kanałach social media (chociaż zna tylko twoje imię!) i będzie cię tam nękał aż znajdzie sobie inny cel.
No właśnie. Pieski. Jest ich dużo, brykają sobie wolno, są najedzone i zakolczykowane, ale Gruzja nie ma pieniędzy na schroniska a walka z niekontrolowanym rozrodem jest walką z wiatrakami - pieski mnożą się przecież na „terenach kontrolowanych przez Rosję”. Milutkie, łaszące się, kochane. Ale jak dasz o dwa głaski za dużo albo podzielisz się obiadem, będą za tobą łazić wszędzie i przyprowadzą kolegów.

Oczywiście noszę antybakteryjny żel do rąk i to byłby idealny moment na wplecienie w narrację reklamy, ale niestety nikt mi nie zapłacił. A szkoda!🤪
Anyway - i Gruzja i pieski spoko. Ciężko przestawić się tylko na myślenie, że one nie są bezdomne, a wolne, jak wiewiórki u nas, ale warto brać pod uwagę uwarunkowania kulturowe i ekonomiczne zanim wyda się osąd ;) #Gruzja #Georgia #georgiatravel #georgiatrip #aniamaluje #aniapodróżuje #pies #pieski #twierdza #fortyfikacje #podróże #podróżemałeiduże #dogsofinstagram #wakacje 
Fot: @troyann

Z pieskami w Gruzji jest...

Dawno się tak nie objadłam! Kocham podróże na wschód. Albo inaczej - ja kocham dzikość. Tu jest dziko, tu jest fajnie, tu jest smacznie. Jest mi dobrze. 
Właśnie zjadłam przepyszne jedzenie w knajpie w której taka potężna pani każe ci tonem nieznoszącym sprzeciwu zamówić. Liczy utarg na liczydle. Jedzenie jest obłędne. Zrobiłam sobie dzisiaj wolne od relacji na stories, ale jutro kierunek ➡️ #kazbegi. Już kupiłam rękawiczki, w poniedziałek chodziłam w letniej kiecce, jutro założę zimową kurtkę🙈
Cudowna ta #gruzja ♥️
#georiga #georgiatravel #georgiatrip #tbilisi #kaukaz #termy #łaźnie #podróżemałeiduże #podróże #aniamaluje #aniapodróżuje 
Zdj; @troyann

Dawno się tak nie objadłam!...

Proszę tylko nie osądzać skakania po dachach na obcasach, sama wiem, że to głupie! Ale te kozaki nie są bardzo wysokie a dachy term stabilne. 
#Gruzja jest niesamowita, #tbilisi jak wyjęte z jakiejś bajki. Nowoczesność miesza się z ruinami, z jednej strony wyluzowani hipsterzy w industrialnych przestrzeniach, z drugiej pobożni młodzi ludzie robiący znak krzyża przed każdym kościołem. Mityczna #kolchida zachwyca detalami, kontrastami, różnorodnością i pysznym jedzeniem. 
Ja szanuję też za to, że Gruzini totalnie potrafią w Cross selling i upselling. I wszyscy zawsze zadowoleni.
Fajnie tu, codziennie zachwyca mnie coś innego! 
#georgia #georgiatravel #podróże #podróżemałeiduże #wakacje #aniamaluje #girlswhotravel 
Zdj: @troyann

Proszę tylko nie osądzać skakania...

Zmagania z sesją, kreatywne bazgroły, koszmar miłośnika książek i inne ciekawe linki [ TYGODNIK 5 ]



Wychodzę z założenia, że nie można być dobrym blogerem (ani nauczycielem), kiedy nie jest się ciekawym człowiekiem i ciągle siedzi się w domu. Tymczasem ostatni tydzień spędziłam głównie…w domu. Na szczęście już koniec sesji (chyba!) i mogę wrócić do wszystkich cudownych zajęć ;)).

Co za ulga!

Na instagramie pokazywałam niedawno sosy, jakie – tak jak masa innych blogerów – dostałam w ramach promocji jednej z marek.  Mieszkam w małym miasteczku i bardzo lubię jeść w domu…ale kocham też kuchnię azjatycką. Moje oskrzela też, bo te wszystkie imbiry, kurkumy i ostre papryczki są dla mnie najlepszym lekarstwem 🙂 Problem polega na tym, że dostęp do takiej kuchni jest w małym miasteczku niemożliwy.

Czasami obiad w postaci sosu i piersi z kurczaka jest dobrym rozwiązaniem na szybko. Dzisiaj połączyłam chutney z mango z sosem tikka masala, dodałam 3 tacki filetów z kurczaka, ugotowałam paczkę makaronu i był obiad dla kilku osób. Czas przygotowania : 20 minut.

Niebawem sklecę w końcu tekst o zdrowotnych zupach, tymczasem chciałam krótko wyjaśnić, jak wygląda u mnie proces planowania posiłków.

A wygląda tak : wysiadam po zajęciach z autobusu i kieruję się do pobliskiego dyskontu. W mojej mieścinie jest trójkąt bermudzki netto-lidl-biedronka, a kawałek dalej jest jeszcze polo. Zazwyczaj i tak idę do lidla, bo często kupuję imbir,a tam jest najlepszy. Omiatam szybko wzrokiem półki i dział warzywny – zazwyczaj nachodzi mnie jakaś inspiracja. Jeśli nie – zaglądam jeszcze do warzywniaka. Nie planuję posiłków, bo jem intuicyjnie. Ma być ostro, rozgrzewając i działać wysuszająco na śluz produkowany przez moje oskrzela. Oprócz zup i ryb, często jem sosy z kaszą/ryżem/makaronem, albo coś na kształt lasagne, czyli jakąś zapiekankę makaranowo/kaszowo -warzywno-mięsną.

Jak ktoś mi znowu wyskoczy z pouczającym tekstem nakazującym mi odstawić gluten (co jest zakazane przy mojej chorobie!) to wpiszę go na czarną listę słów kluczowych i zbanuję to słowo w komentarzach. Serio, nudzi mnie tłumaczenie za każdym razem, że nie ma uniwersalnej diety dla wszystkich ;-). 

Na mnie cudownie działa imbir, ale komuś innemu może tylko namieszać w jelitach.

Keep calm i żyj po swojemu! 😉

Wracając do sosów… w lidlu od poniedziałku tydzień azjatycki [klik] :))

Obrazek przenosi do gazetki. 

Czy ktoś z Was jadł te sosy z lidla? Lubię mieć w domu kilka bazowych produktów na dni lenia. Z tygodnia azjatyckiego próbowałam kiedyś tylko samosy i jak na gotowca – były rewelacyjne. Na co polować tym razem? 😉 

Za każdym razem kiedy jestem w  podróży i nie jestem skazana na kfc czy maca, wstępuję do jakiegoś greenwaya czy innego wegetariańskiego miejsca, właśnie ze względu na te wszystkie samosy i inne rozgrzewające potrawy. Nie jestem wegetarianką, ale jakoś…azjatyckie żarełko najbardziej smakuje mi w takich miejscach.

Kto tak jak ja, jest fanem smaków i aromatów Azji? 🙂

Wspominałam coś o egzaminach… ten uniform posłużył mi na dwóch. Przykro mi patrzeć na stopień wygniecenia żakietu, ale w drodze powrotnej dopadł mnie smutny, stojący autobus.

PS. kupiłam w końcu żelazko parowe! 😀

Kupiłam też sobie sukienkę z myślą o konkretnej okazji, ale ostatecznie poszłam w innej (tej z postu o imprezie w trakcie sesji). Jakoś to chyba nie jest mój krój…ale przemyślę sprawę jeszcze raz już wiosną.

Postanowiłam do końca rozpracować swoje poczucie “komfortu” i zrobić z wady (szpotawe kolana) zaletę. Dzisiaj wiem, że akceptuję swoje nogi w 100% 

Może i krzywusy, ale grunt, że obie 😀

Linki:   SPODNIE / KOSZULA W GROSZKI / ŻAKIET / SUKIENKA

Jak wiecie – bardzo dużo ćwiczę, ale zdecydowanie nie na “rzeźbę”. Raczej streching, praca na płucami itp. Tym razem chciałabym spróbować także czegoś innego, i przywrócić sobie brzuch jak za czasów, gdy chodziłam na karate… Bo jest jakiś taki bezkształtny i rozlazły 😛

Te spodenki  dostałam w gratisie,całkiem spoko. Czy tylko mnie do ruszenia tyłka motywują nowe lub ładne rzeczy?

Teraz biedronka będzie kusić do zakupów sportowych (gazetka). 

Obecnie z domowego sprzętu posiadam tylko matę i gumy fitness. Dobrze sprawdzają się przy naciąganiu pleców, jestem z nich zadowolona, chociaż pierwsze dni po zakupie trochę się kurzyły 😛

 Mam też w sumie ekspander sprężynowy, ale stosuję go tylko wtedy, kiedy moje płuca i klatka się “kulą” i mam małą powierzchnię oddychającą.

Miałam kiedyś uszkodzoną łopatkę, więc na drążek nawet się nie rzucam, ale chyba pora zacząć robić pompki. Wiem, że to pomaga na zwiększanie czynnej powierzchni płuc, ale bardzo nie lubię 😛 

 Od dawna na mojej wishliście są ciężarki ale… WSZYSTKIE jakie do tej pory widziałam, potwornie walą gumą. Ciekawe jak będzie z tymi biedronkowymi… 🙂 Odezwał się we mnie instynkt łowcy i czuję się z tym dziwnie ;-).

Niedawno wyrzuciłam wszystkie stare i brzydkie koszulki “po domu” Tym sposobem musiałam kupić pelerynkę. Szamponetką spróbowałam nieco wyrównać końce z naturalnymi i jest lepiej :F Trochę jeszcze będę musiała przeczekać, aż moje błędy pójdą w zapomnienie 😀

Gdy pisałam o diecie na stres, padła kilka razy sugestia kąpieli z dodatkiem soli emskiej/gorzkiej. Rzeczywiście – bardzo relaksujące! Będę na dniach zamawiać olejki eteryczne i kombinować z własnymi kompozycjami.

Stacjonarnie olejek cynamonowy nie istnieje 🙁

Odpryśnięty lakier? zamaluje się na złoto 😀

Kupiłam za grosze błyszczący top i olejek do paznokci. Tylko ze względu na solidną pipetę 😡

Sensique i my secret – dostępne tylko w drogeriach natura 

Dziwny przypadek z dzisiejszym zaliczeniem opisałam na insta, ale i tak kupiłam sobie w nagrodę buty. W sumie to teraz sama nie wiem, czy to była nagroda czy pocieszenie, bo nie wiem co o tym myśleć.

W każdym razie – zakochałam się w tych botkach :)))

Centro, 19.99 zł. Są mega wyprzedaże 🙂

Oprócz tego, w poniedziałek odebrałam od denstysty szyny do wybielania zębów i monitoruję rozwój sytuacji w przypadku rosnących ósemek. Z ogłoszeń parafialnych : 

Polecane strony/ blogi :

– blog kreujeswojeżycie  – Marta (kiedyś small rosie) pisze prosto i bez owijania w bawełnę

– http://www.sannaslandofillusion.com/ – przepiękny blog!

Szablon do drukowania na karteczkach post-it. Genialne!

– Bardzo kreatywne konto na instagramie  

Najgorsze rzeczy, jakie mogą przytrafić się miłośnikowi książek 

– Okropnie okrutny sposób karania niegrzecznych dzieci... genialne dla samooceny, naprawdę. Mam nadzieję, że ta moda nie wejdzie do Polski.

– bardzo zabawne, “dosłowne” obrazki 

– Bardzo ładna fryzura – dłuższy bob 

W tym tygodniu na blogu ukazały się teksty :

12 krótkich filmów, które wycisną z Ciebie łzy  – zbiór tajskich filmów krótkometrażowych, które są niezawodnym generatorem oczyszczających łez. Małe katharsis czasami jest potrzebne każdemu 😉

Dlaczego porównywanie się jest bez sensu, czyli jabłko i ogórek – jeśli ktoś nie zgadza się z tezą, proszę dyskutować z psychologiami i autorami badań. Nie wymyślałam koła na nowo, tylko przekazałam sens swoimi słowami, odnosząc to do życiowych przykładów. Cieszę się, że tekst niektórym pomógł. Wiem, że mam straaaaszną, naprawdę straszną obsuwę jeśli chodzi o mail, komentarze, aski, wiadomości na fb…ale staram się przynajmniej kątem oka zerkać na informacje zwrotne i to naprawdę bardzo miłe 🙂

Organizacja obuwia, czyli jak mieć porządek – po przeczytaniu wypowiedzi, chyba zdecyduję się na regał robiony na wymiar. Chowany za kotarą,czy coś takiego. Tutaj pojawia się problem, bo chciałam się po magisterce wyprowadzić…a teraz sama chwilowo nie wiem czego chcę. Dużo opcji, dużo możliwości.Wszystkie drzwi są otwarte a mi… chodzi po głowie gap year, czyli roczna przerwa od… sama nie wiem czego. Sumiennie zbieram fundusze na to, aby móc popełnić wiele błędów, na których się wiele nauczę. W tej chwili wybór mnie paraliżuje!

Impreza podczas sesji? Jasne! – między jednym egzaminem a drugim warto czasem zrzucić stres.

W ramach cyklu “rozwojownik” , zamieściłam ćwiczenie “napisz list do siebie” 🙂 

Obiecuję przysiąść jutro do komentarzy. Dzisiaj padam na cycki 😀 

Śmieszne anegdotki i inne wstawki na moim facebooku

A więcej zdjęć na instagramie

Słodkich snów! 



 


Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na “głównej”) –

 jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin 🙂 A jeśli dany tekst Ci pomógł, sprawisz mi przyjemność, jeśli klikniesz +1 w g+ pod tekstem 🙂

Follow on Bloglovin

Uściski, Ania

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Previous
Napisz list do siebie – Rozwojownik
Zmagania z sesją, kreatywne bazgroły, koszmar miłośnika książek i inne ciekawe linki  [ TYGODNIK 5 ]