Ta jedna osoba, która zawsze wystroi się bardziej niż wszyscy inni to ja 🙈 ale powód jest prosty! 👗Sukienki zajmują dużo mniej miejsca w walizce i głowie. Dlaczego głowie? Bo redukują liczbę podejmowanych decyzji - nie muszę się zastanawiać jaka góra pasuje do jakieś spódnicy. 
Steve Jobs nosił nieśmiertelne jeansy i golf i w ogóle się nie zastanawiał😅. Ja przyznaję - uwielbiam sukienki a swoje łowcze instynkty zaspokajam w lumpeksach. Od kiedy stać mnie na sukienki, zupełnie nie jarają mnie zwykłe zakupy💁🏻‍♀️.
Za to wciąż jarają mnie podróże! Dzisiaj udało się ogarnąć plan na 10 dni w Gruzji! Kutaisi, Tibilisi, Batumi i Kazbegi. Góry, morze, jedzenie, może opera, może te szalone dziwne łaźnie siarkowe, w których ktoś myje cię mokrą szmatą - will see! 
Znam sporo ciekawostek, ale wyjątkowo nie będę czytać nic o kulturze, żeby się nie uprzedzać. Najpierw zobaczę, potem poczytam, opinię wyrobię sobie po fakcie. Oponę pewnie w trakcie🤣

Luźny wpis o niczym, by wyrzucić myśli z głowy ;) #Budapeszt #Budapest #gellert #gellerthill #monument #reddress #ladyinred #sukienka #100dnibezspodni #podróże #podróżemałeiduże #girlswhotravel #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc 
Fot: @agnieszkazysk

Ta jedna osoba, która zawsze...

Kiedyś stresowałam się, że to co polecam nie spodoba się komuś, kto skorzystał z mojej rekomendacji. Dzisiaj mam z tym luz. 
Nie podobał mi się Paryż, podobał Lwów. Wiecie dlaczego, wiecie co lubię - to jest ok, że czasem mamy różny gust, upodobania, zachwycają nas różne rzeczy.
Ktoś zwiedzając ruiny będące symbolem walki kultur i cywilizacji wzruszy ramionami i powie „kamienie jak kamienie”, albo zrobi sobie popielniczkę z zabytkowej kolumny.
Kogoś zachwyci przyroda, ktoś inny powie, że drzewa jak drzewa.
Jeden cieszy się na deszcz, bo rosną mu warzywa, drugi płacze, bo chciał się opalać.
Od kiedy myślę o tym w ten sposób, to zrzuciłam z siebie całą presję odpowiedzialności. Całkiem fajnie!
Jestem ciekawa, czy jest jakieś miejsce, które cię totalnie zachwyca, a inni tego zachwytu nie podzielają ;) #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wakacje #lato #tunsia #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #pranie #sukienka #100dnibezspodni #afryka #tunis

Kiedyś stresowałam się, że to...

Long time no selfie!

Jaki jest sens wstawiać nieaktualne selfie, bo zmieniło się kolor włosów? Chyba żaden, ale mam taki problem, że rzadko umiem cieszyć się obecną chwilą. Moje myśli albo dotyczą czegoś, co było, albo (to częściej!) tego, co nadchodzi. Jakiś deadline, projekt, kolejna podróż. Nieustannie jestem głową w miejscach innych, niż jestem ciałem. Kiedyś bardzo pomagało mi na to bieganie - miałam swój ustalony czas na gonitwę myśli. Chyba pora do tego wrócić! #tuiteraz #szczerze_pisząc #aniamaluje #podróże 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #podróżemałeiduże #kropki #sukienka #selfiaczek #tunisia

Long time no selfie! Jaki...

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się chwilą i nie reagującej na obiektyw jak na lufę karabinu. Monastyr 2019, koloryzowane.
##tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays #Tunisia #wakacje #monastir #monastyr #lato #kropki #sukienka #100dnibezspodni #aniamaluje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger

Rzadkie zdjęcie mnie cieszącej się...

Lecąc do Tunezji miałam jeden plan - uporządkować swoje myśli i całkowicie odpocząć. Bardzo lubię oddzielić się od grupy i pozachwycać się albo pomyśleć. Na tym wyjeździe to bez sensu. Ekipa jest tak fajna, że bardzo przyjemnie jest po prostu ludzi słuchać. Każdy ma do opowiedzenia coś, co w jakiś sposób mnie wzbogaca. Uwielbiam poszerzać swoją bańkę filtrującą i podróże są do tego idealną okazją, ale z tego wyjazdu wracam też z dużą listą książek do przeczytania. #Tunisia #wakcje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #blogerkapodróżnicza #lato #afryka 
#tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Lecąc do Tunezji miałam jeden...

Wrzucam dwa, bo nie wiem które lepsze. Oczywiście kolory domalowałam sobie sama (realne znajdziecie u @ewaszabatin ) ale chyba najbardziej w podróży lubię właśnie przystanąć, wystawić mordkę do słońca, zachwycić się widokiem. Fajnie!
#osiolek #osioł #donkey #tunezja #wakacje #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #travelblogger #tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays

Wrzucam dwa, bo nie wiem...

Bardzo podoba mi się ta fotka! Idealnie oddaje klimat Hammametu. Niebieskie drzwi, białe ściany i dużo koteczków. 
#hammamet #podróże #podróżemałeiduże #kotki #koty #catstagram #tunisian_girl #wakacje #tunisia #blogerka #blogerkapodróżnicza #kotełki 
#Tunezja #zakochaniwtunezji #discovertunisia @discover_tunisia @sunfunholidays 
Fot: @super_kristyne

Bardzo podoba mi się ta...

Pamiętacie jak śmiałam się z instagramerki, która na każdym zdjęciu dokleja te same chmurki? Karma wrocila 😅
W Odessie wyświetliło mi się pod hashtagiem „Odessa” zdjęcie z neonem „too late to die young”. Pomyślałam, że zajebiste z okazji nadchodzących urodzin, bo nie zdążyłam do klubu 27 i w sumie jest mi bliżej do pani pod trzydziestkę niż dwudziestolatki 😱 jakież było moje rozczarowanie, gdy po długim spacerze zastaliśmy pożegnalną popijawę pracowników, bo koniec sezonu i neonu włączyć się nie da😅 Nie mieli już prądu! Próbowałam neon włączyć sama w programie graficznym, ale nie umiem🙈 przesuń w bok by zobaczyć zdjęcie przed a potem zostaw mi urodzinowe serduszko ♥️🙈 Jedyne o czym w tym momencie marzę to zdrzemnąć się w samolocie. Kierunek #Tunezja!
28 lat, Thorze, kiedy to się stało😱😱😱
#urodziny #28lat #wakacje #aniamaluje #szczerze_pisząc #podróże #podróżemałeiduże #blogerka #discoverunder50k

Pamiętacie jak śmiałam się z...

#podróże to jedna z największych radości mojego życia, ale jednoczenie też powód przez który NIE OGARNIAM.
Wschód słońca nad morzem w Odessie to piękny widok, ale spacer po jesiennym Żoliborzu również zapiera dech w piersiach. No chyba, że to był smog😉
W każdym razie - zrobiłam sobie wczoraj dłuższy spacer, bo nie chciało mi się czekać na tramwaj, a potem to już nie chciało mi się wracać, bo było tak kolorowo i pięknie. Gdyby nie ta decyzja, nie doświadczyłabym piękna jesieni w tym roku. Ledwo rozpakowałam walizkę po Budapeszcie, a tonę w praniu bo zaraz Tunezja. Tu praca, tam trzeba podskoczyć na pocztę, wizyta u lekarza i czas ucieka. Podejrzewam, że po powrocie złotych liści już nie będzie.
Chwile. Piękne chwile, to one się liczą najbardziej. Staram się je doceniać i chwytać.
Nawet dosłownie, bo podnoszę liście i kasztany🙃
Wiem, że nie każdy lubi jesień (ja tylko złotą i słoneczną część) ale wymień w komentarzu ulubioną rzecz związaną z jesienią.
Jesieniaro, do boju :)💪🏻
#jesień #jesieniara #hamak #hammock #odessa #odesa #morning #poranek #herbata #relaks #blogerka #blogerkapodróżnicza #travelblogger #blogger #robe #ukraine #ukraina #aniamaluje #jesień #październik #helloautumn

#podróże to jedna z największych...

Planowałam wylegiwać się w termach i objadać, tymczasem termy okazały się najsłabszym punktem wyjazdu a #Budapeszt jest idealnym miastem na niespieszne jesienne spacery przerywane zachwycaniem się widoczkami. I zbieraniem kasztanów ;). A widoczki są przeróżne i przepiękne! Od panoramy miasta z licznych wzniesień, przez modry Dunaj (cokolwiek ten kolor oznacza😅) po zapierającą dech w piersiach architekturę.
Kuchnia nie do końca moja, znalezienie „placka po węgiersku” to jak szukanie spaghetti bolognese w Bolonii albo dobrych pierogów w Warszawie :D ale za to cała reszta jest absolutnie magiczna.
O właśnie. Magiczny. Taki jest Budapeszt.
Wpadłam na krótko, ale pewnie wrócę!

Fot: @agnieszkazysk 
#podróże #podróżemałeiduże #blogerka #budgettraveler #budgettravel #travelblogger #girlswhotravel #maxidress #aniapodróżuje #budapest #hungary #budapestgram #węgry #zamek #castle #100dnibezspodni #sukienka

Planowałam wylegiwać się w termach...

Wigilia “Ateistki”, jaka jest?

Dostaję o to wiele pytań. Od osób ciekawych, jak to u mnie i od osób, które nie czują się katolikami i nie wiedzą jak się zachować. Iść na Wigilię? A jeśli tak to uczestniczyć w tradycjach? Gdzie wyznaczyć granice? Opowiem, jak ja ją spędzam.

Na początek, gwoli wyjaśnienia… słowo “ateistka” w cudzysłowie bo ateistką nie jestem. Po prostu NIE POTRZEBUJĘ żadnej religii. Szczegółowo opisałam to w tekstach “Moja życiowa filozofia, czyli w co wierzę” oraz “Religia jak penis, czyli jak to jest z moją wiarą“. 

Na marginesie, zawsze bawi mnie jak ktoś pyta ateistę, czy nie boi się piekła 😀 To niezrozumienie podstawowych pojęć, ponieważ ateista nie wierzy w niebo (więc i w piekło). Ale luz ;-)))

Zacznę od tego, że na skutek niezrozumienia pewnych wydarzeń które miały miejsce w moim życiu, był czas kiedy gorączkowo poszukiwałam wyjaśnienia. Czytałam wszystkie teksty religijne jakie wpadły mi w ręce – począwszy od mitów (tak, poza mitologią Greków i Rzymian też są jakieś mity!), poprzez Biblię, Koran, Epos o Gilgameszu, Adi Granth, Daodejing,Tybetańską Księgę Umarłych, Księgę Mormona, na sekciarskich objawieniach objawionych guru od trzepania kasy skończywszy. Tutaj na marginesie do dodam, że swoją pierwszą prywatną Biblię dostałam za darmo od jakiejś sekty chyba . Była po angielsku i bardzo chciałam ją Wam pokazać ale… przepadła. A jeszcze wczoraj miałam ją w ręku. Nie wiem co się z nią stało :(. Dotarcie do pozostałych tekstów było trudniejsze, szczególnie do Adi Granth (internety nie wszystko jeszcze wtedy miały).

Także hmm…. mam troszkę szerszą perspektywę niż większość osób które przeczyta ten tekst. Nie mam żalu o pochopne wnioski które wyciągnięcie i o bezpodstawne zarzuty, że tym tekstem chciałam obrazić kościół rzymsko-katolicki, bo nie chcę tego robić i nie o to mi chodzi. Takie zarzuty pojawiają się zawsze i są desperacką próbą wyparcia, odrzucenia, utrzymania się na wodzie. Przyzwyczaiłam się.
Np. jak kiedyś na photoblogu napisałam, dlaczego nie poszłam do bierzmowania, to stało się to:

Podczas gdy w inne dni było tak:

Nie dbam o takie rzeczy, jednak zawsze niezmiernie mnie bawią 😉

Wracając do meritum. Cóż, nie będę szczególnie odkrywcza jeśli napiszę, że święta Bożego Narodzenia mają bardzo niewiele punktów stycznych z Biblią. Jeśli ktoś mi mówi, że nie szanuję tradycji to… no hm, zachowuję swoje przemyślenia dla siebie. W tym kraju (podobno katolickim) Biblię znają co najwyżej księża i Świadkowie Jehowy, plus nieliczne przypadki (wśród których jakoś mało katolików ;-)). Jak mam dyskutować z kimś, kto sam nie wie o czym dyskutuje? Większość ludzi nawet nie wie w co wierzy.

Dlatego dla mnie Boże Narodzenie jest wielkim świętem popkultury które…lubię. Dla mnie te wszystkie ciężarówki coca-coli, piosenki (np. ta) i kolorowe światełka mają jakiś urok. Nie sterczę w kolejkach, więc nie biję o to piany. Nie muszę narzekać na tłumy w sklepach, bo nie muszę do nich iść akurat teraz. Nikt nie musi, to jest wybór każdego człowieka. Obojętny też jest mi śnieg lub jego brak. Dla mogłoby być nawet i +30 stopni. To nie jest oś wokół której kręcą się święta.

Czy idę na Wigilię?

Cóż, mamy jakąś bardziej elegancją kolację. Niewiele bardziej elegancką od zwykłej. Kiedyś było inaczej – 12 potraw i cała ta szopka ale… moja młodsza siostra, gdy miała 5-lat wypaliła przy pełnym stole “łeeeee nie ma nic do jedzenia. Mamo, zrobisz mi frytki?” I na chwilę zapadła cisza…po czym śmiech. Tylko dziecko umie powiedzieć, że król jest nagi  ;)). Od tej pory nikt nie spina pośladków aby przygotować jedzenie którego nikt szczególnie nie lubi i które się zmarnuje. Gdybyśmy je lubili, pewnie byłoby inaczej. Nadmiar jest czymś, czego nie lubię. Fajne jest to, że mamy wszyscy dla siebie czas i że każdy może zjeść to, co lubi. Nawet, jeśli dla kogoś są to frytki.

Trudniej jest z Wigilią u babci. To trzeba co roku odbębnić (inaczej babcia udaje atak serca). Jest to dla mnie ogromny test mojej wiary, cierpliwości i wybaczania. Cokolwiek nie powiem, zostanie obrócone przeciwko mnie. Już tydzień przed Wigilią staram się przypomnieć sobie, że babcia miała traumatyczne dzieciństwo, że ma swój wymyślony świat i trzeba traktować ją jak 3-letnie dziecko. W dodatku moja babcia ma silny mechanizm wypierania niewygodnych dla niej faktów – chociaż mam pękające w szwach teczki z dokumentami, wynikami badań, dla babci sprawa jest oczywista – natrę się spirytusem i mi przejdzie. Fakt, że genetyczną wadę oskrzeli mam w spadku po jej rodzinie jest dla niej nie do przyjęcia, chociaż wszyscy jej bracia umarli na oskrzela. Poza jednym, któremu się poszczęściło i tego nie miał, ale bali się o niego tak patologicznie, że pił mleko z cyca do jedenastego roku życia. Babcia to całkowicie wypiera i ma na to milion uzasadnień.

Ciekawe co wymyśli w tym roku ;-)))
Miałam już Błoliwię (bulimię), byłam trzy razy w ciąży… a moim hitem była historyjka którą moja babcia tłumaczyła innym, dlaczego nie chodzę do kościoła – podobno rodzice zamykali mnie na klucz przez całe wakacje i ogólnie całe dzieciństwo. Nigdy nie zapomnę szoku jakiego doznałam, kiedy mama koleżanki zapytała mnie, czy to prawda i czy nie potrzebuję pomocy. po pewnym czasie przestałam wypatrywać ukrytej kamery i ekipy z kwiatami która powie “jesteś w ukrytej kamerze!”. Nie jestem. Po prostu mam babcię.

Tak więc Święta są dla mnie po prostu dłuższym wolnym. Zazwyczaj znajomi są w rozjazdach, więc mam czas aby pograć z siostrą w karty czy Monopoly, iść na spacer, posłuchać tych wszystkich piosenek. Mam też większą szansę na upolowanie ulubionych ciastek korzennych z Lidla. Nie hejtuję świąt, nie wyśmiewam się z innych… po prostu traktuję je jako normalny dzień. Jem kiedy jestem głodna, bez oczekiwania na pierwszą gwiazdkę, nie zabijam karpia i nie śpiewam ani nie wypowiadam słów, których znaczenia nie rozumiem. Poza tym….naprawdę lubię te wesołe światełka.

Tyle.

_____________

Na marginesie, wyjątkowo chciałam wczoraj włączyć wiadomości, aby dowiedzieć się czegoś więcej o tym, że całkiem niedawno byli muzułmańscy rebelianci zabili ok. tysiąca osób w Republice Środkowoafrykańskiej.Ok. 80% populacji tego kraju to chrześcijanie. Ostatnio dochodzi tam do masowych gwałtów, grabieży i publicznych egzekucji…a  w TV nie usłyszałam o tym ani słowa. Republika ta występuje w newsach jedynie w kontekście informacji o misji stabilizacyjnej, bez kontekstu po co, na co i dlaczego.

W zamian za to mogę posłuchać, że – uwaga, sensacja- papież zjadł wczoraj karpia. Karp ten przyjechał do Watykanu (kraju, gdzie seks z dziećmi od dwunastego roku życia jest legalny!) w towarzystwie Ichtiologa i czuł się dobrze. Nie podano natomiast, jak się czuł ów Ichtiolog. Miejmy nadzieję, że mu ość w gardle nie stanęła.

________________________

Jeśli chcesz dyskutować, to powołuj się na źródła, np. na Pismo Święte, a nie na bzdurne teksty z Internetu oparte na cudzej interpretacji źródeł.

Wyniki konkursu ogłoszę na facebooku.

Autorem pierwszego zdjęcia jest Andy Peters, tekst dodałam do niego ja, (zgodnie z licencją).

Wesołych Świąt!

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

160
Dodaj komentarz

avatar
64 Comment threads
96 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
umiiLusiAnonimowyAniamalujeBarbara Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Lel i polel? Zagielas mnie. Pamietasz ksiedza B z gimnazjum jak go zagielas czyms o Mojzeszu? 🙂 pozdrawam, znajoma z gimby

Kasia Innooka
Gość

Bardzo mądrze i fajnie napisane, przeczytałam z dużą przyjemnością 🙂

Marta
Gość

Podejrzewam, że dyskusja pod postem będzie ciekawsza niż sam post, nie umniejszając Twoim tekstom 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja myślę, że Ania tak sprytnie to napisała, że ortodoksy nie mają się do czego przyczepić 😛

Oleandrra
Gość

zazdroszczę wam tego luźnego podejścia do świąt. ja mam identyczne, ale dopóki na kolację wigilijną przyjeżdżam do rodzinnego domu, musi być wszystko dokładnie tak, jak w typowym polskim domu. no może z pominięciem modlitw, pasterek i innych religijnych pierdół, bo tego u nas nigdy nie ma (na szczęście).
najlepsze święta to takie spontaniczne, bez spiny, kiedy wszyscy rozumieją, że chodzi o klimat i o to, żeby spędzić czas razem, a nie o wypełnianie punkcików w harmonogramie i odkreślanie 12 potraw z listy.

Gośka
Gość

I Ty swoje święta uważasz za mało "luźne"? Gdyby zmuszali Cię do modlitwy,pójścia na mszę to rozumiem,ale tak? Już nie dramatyzujmy,teraz wszyscy będa wpisywać,że są zmuszani do świąt a tak ich nie lubią, i nikt nie rozumie ich znaczenia tylko my sami.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dokładnie. Najbardziej to denerwuje mnie ten cały stres, jaki opanowuje i moją mamę i innych. Nie rozumiem po co się tak denerwować. W końcu nie chodzi tu o jakieś cuda-niewidy, tylko o przyjemne, sympatyczne, rodzinne spotkanie przy jednym stole 🙂

dorotka
Gość
dorotka

Ja jakoś nie czuję katolickości świąt (nie chodzę do kościoła itd), nie musi być idealnie, ale potrawy wigilijne kocham (oprócz karpia). Wspomnienie wyżej wymienionego Pana Karpia w wannie- rzewnie mi. Churching, jak to się teraz mówi, w celu obejrzenia, która szopka ładniejsza- może być. Choinka- świetna sprawa, wygląda jak z odpustu, ale wiszą na niej cukierki i ciastka, które są smaczne i ładnie wyglądają przy światełkach- doznania estetyczne są. Prezent- sztampowe skarpetki też się kiedyś założy- a lepsze to niż coś kompletnie nietrafionego, na siłę, bo wypada.Także- religijne, ateistyczne- co kto lubi, nie można się zmuszać. A ja grudniowe mycie… Czytaj więcej »

maxcom
Gość

Fajnie, że to napisałaś, bo nigdy nie wczuwałam się co robią ludzie z innych wiar i nie-wiar. W końcu nasze święta to dla innych wiar i nie-wiar) czas wolny z przymusu. W końcu jak ludzie mają przymus świętowania nie swojej wiary to jakoś czas spędzać muszą. Dla mnie święta to najgorszy czas: same awantury, nawet 10 min przed wigilią, wszystko na pokaz, sztuczne uśmiechy. Dużo fajniej było by spędzić wigilię jedząc frytki (a nie wkrurzać się na kapustę że nie doszła i pierogi że się skleiły).

Diggerowa
Gość

W wieku 21 lat przyjdzie mi w tym roku obchodzić pierwsze święta. Żadne wymuszone, sztywne kolacje – ot, po prostu w końcu mam je z kimś spędzić, a skoro z drugą połówką widujemy się rzadko, to chcemy w ten czas dać sobie maksimum siebie. Dorastałam w rodzinie Świadków Jehowy (tak, są bardziej chore religie niż katolicyzm na tym świecie) i o świętach, a nawet ekscytacji światełkami mowy być nie mogło. Jakoś mi się na swoim zachciało trochę tej świątecznej magii spróbować, mimo że odnalazłam już własną ścieżkę filozoficzno-religijną. Podstawówkę pamiętam jako okres wyśmiewania, lub – w najlepszym przypadku- wielkiego współczucia… Czytaj więcej »

Remedy
Gość

Dla mnie święta to głównie właśnie dodatkowe wolne dni w roku 😀 No i wielkie żarcie sałatki, ciasta itp 😀 Tak jak Ty nie jestem ateistką i również żadna religia nie jest mi potrzebna. A co do wigilii to traktuje ją jako hmm 'element wychowania' jak np to, że wchodząc do sklepu należy powiedzieć 'dzień dobry'. Dla mnie jest to po prostu zwyczajna chwila czasu spędzona z najbliższą rodziną przy kolacji.

tlusta_papuzka
Gość

Wikipedia twierdzi, ze Lel i Polel sa 'rzekomi' 😀

Od paru lat obchodze Boze Narodzenie w calkowicie nieortodoksyjny sposob i czuje sie z tym o wiele lepiej (chociaz lubie polska wigilijna zywnosc…).

W kazdym razie, zycze Ci udanych nie-Swiat. A babcie wyprzyj (latwo mowic, wiem..).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

rzekomi w takim samym stopniu jak wszystkie inne bóstwa, demony, anioły itp? 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja nie obchodzę Bożego Narodzenia – dla mnie to święto zimy, czas odpoczynku w przyrodzie, czas przemyśleń i przygotowań na odradzanie się sil życiowych.
Z kolei treśći zawarte w biblii traktuję luźno, jako alegorię – są ludząco podobne do tych opisanych mitologii… 😉 zdarzenia tam opisane i postaci traktuję jako fikcyjne, acz równie dobre do wyjaśniania praw panujących w Naturze.
~Niki

Kerowyn
Gość

Rzekomi w sensie, że żadne słowiańskie bóstwa nie są "potwierdzone". To taki galimatias i brak konkretnych źródeł, że nie sposób jest powiedzieć dokładnie, kogo czcili nasi przodkowie i jakie imiona nosiły te bóstwa. Bo to, że coś się zachowało w powiedzeniach i zwyczajach, wcale nie znaczy, ze na 100% wywodzi się ze starożytności, czy średniowiecza, a nie powstało potem. Chociaż Słowianami jesteśmy nadal, więc nawet, jakbyśmy zaczęli coś czcić od jutra, to nadal będzie bóstwem słowiańskim 😉Pozdrawiam, i przepraszam za wtrącenie ni stąd ni z owąd (nigdy tu nie byłam, trafiłam z innego bloga, bo zainteresowała mnie wzmianka o Świętach… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fajnie, że masz takie, hm, neutralne stanowisko, nie znoszę wielkiego krytykowanie świąt przez różnych "oświeconych i nowoczesnych". Choć dla mnie tradycja kompletnie jest nie ważna, to trzeba uszanować, że można inaczej na to patrzeć. Czego nienawidzę to sztuczności, robienia czegoś na pokaz, skupiania się na nieistotnych sprawach, które tylko więcej nerwów przynoszą. W tym roku mam tego dość i pewnie spędzę święta samotnie. Jednak jak już będę mieć własną rodzinę, zamierzam obchodzić święta jako rodzinne spotkanie. Coś takiego praktykuje mój tata, który w ogóle jest buddystą, a jednak uważa to za fajną okazję.

meg

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki za link do Adi Granth! Zawsze chciałam do niego zajrzeć. Widziałam wczoraj Twoją babcię, miała kule na bagażniku. Te kule z którymi się chodzi, jak ma się złamaną nogę. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie jechała rowerem z tymi kulami przełożonymi przez ramę i bagażnik po czym…zsiadła przed sklepem i szła o kulach 😀

Magdalena
Gość

moja babcia tak robi, także normalka i luzik 😀

mumumka
Gość

jak byłam po operacji kolana, to bardzo dobrze i bezboleśnie jeździło mi się na rowerze, ale jak miałam iść to kulałam 😉 więc może nie jest tak do końca, że te babcie udają 😉

StellaLily
Gość

Powiem jedno: fajną masz babcię, moja też do twojej bardzo podobna – ja byłam sześć razy w ciąży mimo, że urodziłam dwójkę dzieci 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jakbym czytała o mojej mamie – wysyłała mnie do szkoły nawet z zapaleniem płuc. W podstawówce byłam jedyną osobą, która nie opuściła ani jednego dnia ;/ Pewnie psułam jej tym tą całą perfekcyjność jej życia na pokaz z dwudaniowymi obiadkami. Do tej pory krytykuje każde moje posunięcie i też wymyśla historie jak coś idzie nie po jej myśli. Nie utrzymuję kontaktu z ojcem mojej córki bo się nie dogadaliśmy, a jak przyjechałam odwiedzić mamę do rodzinnego domu, to podeszła do mnie sąsiadka i powiedziała, że bardzo jej przykro że mój mąż umarł.

Wiktoria Wieczorek
Gość

Pomijając już fakt, że kiedy mówi się komuś, że jesteś ateistką ludzie zmieniają do Ciebie stosunek i traktują Cię jak dziecko szatana 😉 Wszyscy zawsze się dziwią, dlaczego obchodzę wigilię, a kiedy tłumaczę im, że to jest tradycja, i właściwie z katolicyzmem ma to mało wspólnego to wybałuszają oczy.

akwarelaplus
Gość

Zależy jak obchodzisz Wigilię. Dzielnie się opłatkiem, świąteczne życzenia i czekanie do pierwszej gwiazdki czy tylko przystrojenie choinki, i spotkanie z rodziną? Jak to pierwsze to byłoby dziwnie :). Boże Narodzenie, jak sama nazwa wskazuje, mimo wielu powiązań z niechrześcijańskimi zwyczajami, to święto religijne i bezsensu jest je obchodzić nie wierząc w Trójjedynego Boga.

akwarelaplus
Gość

Np. jeśli podzielimy się opłatkiem, który jest chrześcijańskim zwyczajem wziętym z Eucharystii i złóżmy sobie życzenia to już nie będzie to tylko komercyjny (choinka, Mikołaj) dzień. Nie zabronię nikomu robić tego co dla mnie bezsensem, jedynie uważam, że jak nie wierzymy w Jezusa, to nie świętujemy jego narodzi, bo po co mamy to robić? On dla nas nie ma znaczenia. Ja nie jestem muzułmanką, więc nie obchodzę islamski świaą i pielgrzymować do Mekki nie zamierzam, mimo, że chętnie bym ją zobaczyła (choć niestety i tak bym mnie tam nie wpuścili).Oczywiście fajnie, że przez kilka dni w grudniu wiele osób ma… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z tym opłatkiem to zależy na co postawisz akcent – jeżeli skupisz się na tym, że jest to chrześcijański zwyczaj który ma znaczenie rytualno-religijne to ok, wtedy ma to sens tylko w przypadku, kiedy jest się osobą wierzącą. Ale można też skupić się na wymiarze międzyludzkim – ja np. jako osoba niewierząca łamię się opłatkiem, ponieważ podoba mi się sama idea życzenia komuś czegoś oraz otzrymywania życzeń.
Swoją drogą, sama tradycja obchodzenia świąt Bożego Narodzenia w tym konkretnym czasie oczywiście wcale nie jest chrześcijańska, tylko pogańska 🙂 Magda.

akwarelaplus
Gość

Nie wiem, ale wg ciebie "JEŚLI istniał", natomiast dla mnie "istnieje, żył na ziemi". Wierze, pomimo marnych dowodów historycznych.

Tylko, żeby nie było, nie uważam musisz wierzyć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Życzeniami można się dzielić bez lamania jalowego "ciasteczka" 😉 muszę na przyszlosć wprowadzić inną formę sladania życzeń, może wlaśnie jako ciasteczko na wzór chińskich ciasteczek szczęścia.

tlusta_papuzka
Gość

Dla scislosci: jesli cos istnieje, to nie ma potrzeby w to wierzyc.

meis
Gość

Dla mnie święta to taki czas spędzany z rodziną. Wszyscy są w domu i zawsze można pogadać, a na co dzień, a to praca, a to coś do załatwienia – rzadko ma się czas porozmawiać. Pamiętam, rodzice zawsze w niedzielę gonili mnie i brata do kościoła (bo wszystkie dzieci sąsiadów też chodzą, więc my też musimy), oni sami nie chodzili. Poszłam do bierzmowania i się wtedy nachodziłam, ale od tego czasu w kościele pojawiam się bardzo rzadko (śluby, pogrzeby). Śmieję się, bo mój tato pewnego razu przed wielkanocą powiedział, że mam się nie obżerać bo jest post. Spojrzałam na niego… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwielbiam czytać Twoje posty 🙂 Musiałam odstawić Pepsi żeby się nie udławić podczas czytania. Poprawiasz mi humor takimi wpisami 😀 Masz genialną siostrę, a babcię to musisz ode mnie pozdrowić 😀 Uważam, że przy takiej rodzince, to nawet komedia w tv jest nudna – na pewno macie tam wesoło 🙂 "Mamo, zrobisz mi frytki" i udawanie przez babcię ataku serca – no po prostu nie mogę, fajnie tam masz 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Babcie coś w sobie takiego mają, moja też nie jest święta: próbowała się otruć tabletkami nasennymi "żeby nam było lżej", co akurat śmieszne nie było. Ale zabawne było co innego.. Jak już się otruła tymi tabletkami nasennymi i siedziała ospała, nie mogła mówić – mama, wystraszona, pyta się czy wezwać pogotowie. Babcia kiwa, że nie i spokojnie mówi "y-yy". Ale jak brat się zapytał czy wezwać księdza to zaczęła się szarpać i krzyczeć "yy-yyyyy!!!" xDD Ach te babcie 😀 Na szczęście nic jej nie jest, wezwaliśmy wtedy pogotowie i stwierdzili próbę samobójczą…

sweetie
Gość

Niestety katolicy rzeczywiście nie znają Biblii co jest nie tyle smutne a przerażające. Jednak "większość ludzi nawet nie wie w co wierzy.", bo nie ma pojęcia o znaczeniu li li li li laj? Serio?
Btw. seks z dziećmi od 12. roku życia nie jest już w Watykanie legalny. Wdrożył to ten sam papież, który wczoraj jadł karpia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

""większość ludzi nawet nie wie w co wierzy.", bo nie ma pojęcia o znaczeniu li li li li laj? Serio?" czytałaś post ani? Nie wynika z niego, że ludzie nie wiedzą w co wierzą, bo nie wiedzą co znaczy lili laj 😉 Jesli papież zmienił przepisy, to dobrze, szkoda, że nie zrobił tego jego poprzednik, ani nasz święty. Jednak się dało.

Kalyani
Gość

Wydaje mi się, że był to Benedykt, ekspapież.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy 12, czy 14 lat to i tak zdecydowanie za wcześnie. ale prawda jest taka – jak się młodym będzie "chciało" to i nawet mając 10 lat "to" zrobi. A potem takie młode mamy są… Sama mam 18 lat i już w tym roku usłyszałam o kilku przypadkach moich koleżanek, które "wpadły"… Jedne są rok młodsze, drugie w moim wieku, trzecia jest rok starsza – okej może 17-19 lat to nie jest wiek najgorszy, ale jak dla mnie to i tak za wcześnie żeby zostać matką. Probowałam sobie wyobrazić siebie w tej sytuacji – osiemnastoletnia mama i zdecydowanie doszłam do… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No chyba, że tak.

Ania
Gość

Coraz bardziej Cię lubię 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podczytuje Cie od jakiegoś czasu, choć chyba jeszcze nigdy się nie odezwałam. Przyznam, że potrafisz przyciągnąć uwagę tytułąmi postów 😉
Ja uważam, ze każdy ma prawo do swoich przekonań i wiary. Co do Bibli, taka ciekawostka, że testamentów, było wiele, pisanych przez apostołów, jednak Duchowni wybrali które z nich będą wchodzić w skład Bibli. Owe testamenty zostały odnalezione i jest to udowodnione naukowo.
Mogłabyś wytłumaczyć co znaczy "lelum-polelum" i "desu..", bo mnie zaciekawiłaś 🙂
A propos, udaną masz babcię 😛 Ale każda babcia ma swoje dziwactwa, któe trzeba przetrzymać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A zapomnieć wspomnieć, że podoba mi się Twój sposób pisania 😉 Obiecuję będę się odzywać częściej 🙂

MyMirrorOfBeauty
Gość

Odnośnie apokryfów, nie zostały uznane dlatego, że zostały spisane przez świeckich, którzy nie znali Jezusa, a więc mogą być uznane za nieważne.

Kalyani
Gość

Datowanie ewangelii kanonicznych wskazuje, że powstały z końcem I wieku, prawdopodobnie w II w. n.e. Zatem nie mogły być spisane bezpośrednio przez osoby znające Jezusa. Natomiast za pochodzenie apokryfów, z tego co pamiętam, uznaje się okres czasu od I do IV wieku. Jednakże ówcześni jak wspomniała srebrnaLENTI potraktowali wszystkie ewangelie bardzo wybiórczo, cztery z nich uznali jako właściwe, resztę jako gnostyckie.

Magdalena Gawenda
Gość

Jak ja uwielbiam ludzi którzy są w stanie przeciwstawić się tzw "normą społecznym", które nimi nie powinny być. Jedyne z czym się mogę kłócić to to, że żyjemy w katolickim kraju, o dziwo nie chociaż jak patrze na to wszystko co się dzieje to zaczynam się zastanawiać ;x wedle konstytucji Polska jest krajem świeckim, ale wiele osób i tak w to nie uwierzy ;x Powiem szczerze, że jesteś bardzo odporna na swoją babcie, bo chyba przebiła wszystko co da się wymyślić i mogła Waszą rodzinę wpakować w niezłe kłopoty.

akwarelaplus
Gość

Przygnębia mnie to jak wyglądają dziś wiadomości, na którymkolwiek z kanałów. Najmniej istotne dla naszego życia lub życia osób z innych krajów informacje są na początku i/lub najdłuższe. Sensacja oraz rozrywka jest tak samo ważna jak w blockbusterach. Jak zawsze pieniądze najważniejsze, choć dziennikarz, tak jak lekarz czy policjant to powinien być zawód z powołania. Zresztą (jak wiemy) im mniej szary człowiek wie, tym lepiej dla tych na wysokich szczeblach.

Skoro nie obchodzisz, to zamiast Wesołych świat, życzę Udanego Wypoczynku 🙂

MyMirrorOfBeauty
Gość

Jestem katoliczką, przeczytałam Pismo Święte (wow, nie?). Nie czytałam jednak żadnych innych książek, ani tych które wymieniłaś w poście. Ale do rzeczy. Kocham święta, nie tylko za to, że to Boże Narodzenie, ale też za świeckie tradycje, które czynią ten czas magicznymi. Nie wierzę w kościół. Wierze w Boga. Kościół tworzą ludzie, którzy niestety są źli i nieidealni. Dlatego nie rozumiem nigdy tego czepiania się Kościoła pod kątem obrażania katolików. Kościoł szanuję tylko ze względu na to, że to dom Boga i chodzę do niego tylko po to by się pomodlić. Natomiast jako instytucja jest zupełnie nieidealną sprawą, ale to… Czytaj więcej »

rocktechnika
Gość

Każdy w coś wierzy – niektórzy nazywają to Bogiem, inni – Wielkim Wybuchem. Studiuję chemię, ale jak zaczynam zastanawiać się nad wszechświatem, jego rozmiarem i początkami, to w głowie mi się to wszystko nie mieści. Ty masz na to wytłumaczenie, które wg mnie jest tak samo prawdopodobne jak to, że było nic, nic, nic, a potem nagle coś.
Szacun za przeczytanie Biblii, to jest naprawdę wielki wyczyn!

MyMirrorOfBeauty
Gość

Przeczytałam Biblię dwa razy (nie żebym się chwaliła, bo dla niektórych to żaden wyczyn i przyznaję im rację) Biblię Tysiąclecia i Biblię Poznańską (która ma dużo przypisów, wyjaśnień) która trochę tłumaczyła mi o co chodziło w Biblii Tysiąclecia, która z kolei jest strasznie ciężka do zrozumienia. I teraz jakbym miała z kimś dyskutować i powołać się na Pismo Święte to nie zawsze bym potrafiła. Nie jestem w stanie wszystkiego zrozumieć i zapamiętać. Ciekawa jestem który przekład Ty przeczytałaś i czy miałaś trudność ze zrozumieniem go? Ania dlatego nie rozumiem jak ktoś mówi, że jest ateistą i w nic nie wierzy… Czytaj więcej »

MyMirrorOfBeauty
Gość

Ucięło moją wypowiedź dalszą, więc dopisuję:Z drugiej strony jak tak myślę to ateista ma prawo w nic nie wierzyć i ma prawo mu się nie chcieć poszukiwać. Nikt nie ma prawa mu tego zabronić. Marzy mi się, by każdy szanował poglądy innych i nie wrzucał nikogo do jednego worka. Nie wszyscy katolicy są hipokrytami, ale jestem przekonana, że większość. Ja też jestem hipokrytką. Uznaję się za katoliczkę tylko dlatego, że wierzę w Boga i Pismo Święte, chodzę do Kościoła, przyjmuję Sakramenty, ale nakazy i zakazy interpretuję już na swój własny sposób i nie wszystkich przestrzegam, a przecież katolik powinien przestrzegać… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zauważyłam, że w tego typu dyskusjach często stawia się znak równości pomiędzy słowem wierzyć w sformułowaniach WIERZYĆ W BOGA i WIERZYĆ W COŚ. Podobnie jest w przypadku słów ateista i niewierzący. Raz mówi się, że ateista to osoba, która "odrzuca istnienie Boga/bogów" lub "twierdzi, że Bóg/bogowie nie istnieję", a kilka zdań niżej stawia się znak równości pomiędzy ateistą, a niewierzącym. To niekonsekwentne, bo (nie) wierzyć nie znaczy (nie) wiedzieć. Nie będę się upierać nad definicją słowa ateizm ( choć najlogiczniejsze wydaje się zaprzeczenie teizmu, a-teizm, czyli coś przeciwnego do wiary w Boga, czyli brak wiary), ponieważ to słowo niesie ze… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cudowny, merytoryczny, przekonujący komentarz. Gdybym miała bloga to chciałabym mieć takich czytających. Bravo 🙂

Karen

tonia
Gość

Tez przeczytałam cała biblię 😀 (stary testament raz, nowy 2 razy (drugi raz w języku angielskim, ale tez nie katolicki)- trochę czasu poszło, ale chciałam wiedzieć i zobaczyć z peirwszego zródła a ne przekazywany i interpretowane przez inne osoby;)Anonimowy- ja tez nie rozumiem czemu stawiają znak równości miedzy wierzyć w coś i wierzyc w boga 😉A co do ogólnego tematu- ateistką nie jestem, ale jak wygłąda u mnie wigilia to zależy od tego gdzie ją spedzam. Te w domu rodziców uwielbiam (zero komercjalizacji), niestety rzadko moge sobie pozwolić by tam tę wigilię spędzić ;(p.s. Aniu, a nie możesz babki całkowicie… Czytaj więcej »

rocktechnika
Gość

Jestem niewierząca (choć mam wszystkie sakramenty – w sumie tak wyszło i tyle), a nasze święta to czas dla najbliższej rodziny. Owszem, Mama szaleje z porządkami i gotowaniem, ale gotuje to, co najbardziej lubimy (makiełki i zupa grzybowa <3), często do menu na wigilię dołączają nowe potrawy, którymi się zachwyciliśmy, a inne z niego wypadają. Kupujemy (ja akurat większość robię :)) sobie prezenty, prawie co roku kupujemy puzzle (takie 1500-2000 el.) i zaczynamy je układać już w wieczór wigilijny. Ładnie się ubieramy, kolacja jest wystawna i elegancka, mamy choinkę i światełka, przez 2 dni nie robimy nic męczącego. Co świętujemy?… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mądrze napisane:)
Sytuacja z babcią jest dla mnie trochę przerażająca 🙂
Jestem ateistką, ale lubię święta. Liczy się dla mnie rodzina i możliwość spotkania całą gromadą 🙂 Właściwie to jest to jedyny dzień w roku, kiedy wszyscy są w jednym miejscu, o jednym czasie.
Zauważyłam, że dla wielu moich znajomych, którzy mieszkają z rodzicami, dziadkami czy rodzeństwem Wigilia nie jest niczym nadzwyczajnym. Niektórym trudno uwierzyć, że naprawdę można tęsknić za rok młodszym bratem :))
Lubię dekoracje świąteczne, klimat świąt i wręczanie prezentów 🙂
A z jedzeniem na wigilijnym stole jest u nas podobnie 😀 Nie raz już ktoś powiedział, że nie ma co zjeść 🙂

Vel
Gość

Jestem osobą nie związaną z jakąkolwiek religią. Również nie podeszłam do bierzmowania, co spotkało się z dość dużym niezrozumieniem rówieśników. Mnie wówczas to niezrozumienie utwierdziło tylko w mojej decyzji. Jednak wracają do meritum sprawy, czyli co osoby niewierzące, wyznające inną religię lub wierzące w inny sposób niż nakazuje to religia katolicka i jakakolwiek inna mają zrobić ze sobą w czasie świąt i jak spędzić wigilię? Otóż moim zdaniem, i w taki sposób ja traktuje święta, jest to czas, który poświęcony powinien być najbliższym nam osobom i naszej rodzinie. Często długo nie widzianej, bo przecież ciągle jesteśmy tak zabiegani, że nie… Czytaj więcej »

Edyta
Gość

Bardzo fajnie to wszystko napisałaś. Czytając przypomniała mi się dyskuja na jednej z imprez na temat wiary. C prawda mało dotyczyła świąt, ale jedna ze znajomych próbowała przekonywać nas do wiary jak to nie powinismy wierzyć i w ogóle. Nie do końca dopuszczała do siebie, że ktoś może mieć inne pojęcie wiary, inne spojrzenie na nią. Rozbawiło mnie gdy nagle ludzie usuwali Cię ze znajomych, bo nie poszłaś do bierzmowania. To przecież była Twoja decyzja. Nie powinno się tez ludzi odsuwać od siebie, bo nie wierzą, chociaż dla mnie nie ma osoby, która w nic nie wierzy. Wydaje mi się,… Czytaj więcej »

KMKos
Gość

Jestem katoliczką, ale… ehm… średnio podoba mi się to cośmy z tych świąt zrobili. I że rościmy sobie do nich prawo na wyłączność, zwłaszcza, że z tego co widzę i obserwuję ateiśc umieją normalniej wykorzystać to 'trochę dłuższe wolne'. (BTW. mam słabą orientację, ale wydaje mi się, że 90% tradycji, bronionych z pianą na ustach przez obrońców wiary, jest, zdaje się, adaptacją pogańskich zwyczajów?) Polski katolicyzm 'weź się, kurwa, szybciej ubieraj, bo spóźnimy się do tego jebanego kościoła'.Nigdy nie żremy się ze sobą tyle, co przy świątecznych porządkach, gotowaniu, wigilii, wszyscy są wymordowani generalnymi porządkami, odwiedzaniem się, ciągłymi pretensjami o… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Katolicyzm tak bardzo chcial się wyprzeć pogaństwa, że zawlaszczyl je sobie pod przykrywką religijnych obrzędów. To nie jest smutne – to jest kuriozalne ;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo dobrze powiedziane… Jestem tego samego zdania. W identyczny sposób wygląda właśnie wizja katolicyzmu w mojej rodzinie. Smutne

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, tylko jedno pytanie: dlaczego Ty jestes taka przekorna?

Sledze Twoj blog od kilku miesiecy i nie opuszcza mnie pewna intuicja – ze lubilabys polowe tych rzeczy, o ktorych z reguly piszesz, ze nie lubisz, ze Cie denerwuja, gdyby nie ten Twoj bunt i przekora. (I nie mowie tutaj teraz o Wigilii ani o Bogu, wiara to zupełnie inny poziom). Czy nie wydaje Ci sie, ze przez te przekore i upor czasmi tracisz naprawde fajne okazje? Nie wiem, do zmiany, do rozwoju, do innego spojrzenia na pewne rzeczy, na pewnych ludzi? (Np. na wlasna babcie?)

Słonecznik
Gość

Świetny post 🙂
Od jakiegoś czasu spędzam święta podobnie – nie jest to dla mnie religijne święto, ale czas, który mogę spędzić z rodziną i znajomymi (wszak wszyscy wtedy mają wolne), mogę przygotować coś pysznego do jedzenia, bardzo lubię wigilijne potrawy i karpia, którego w inne dni się nie je, mogę napiec pierniczków i potem je ozdobić, udekorować dom światełkami i gałązkami. Nawet jest to okazja do gruntownych porządków w domu 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Strasznie zaciekawił mnie ten fragment o Lilith, lelum polelum i dziecinnej wyliczance. Może napiszesz o tym notkę? 🙂

Basia Zarówna
Gość

Znam mnóstwo młodych ludzi którzy czytają pismo święte, ja też czytam pismo święte (nie jestem księdzem, świadkiem jehowym, siostrą zakonną, ani ortodoksyjnym katolikiem czy hipokrytką). Mirror poprawię Cię – w chrześcijaństwie nie jest ważne szerzenie dobra tylko szerzenie ewangelii jak powiedział Pan Jezus: "Nawracajcie się i wierzcie w ewangelię" – w tych słowach zawiera się szerzenie dobra, wiarę w Boga i w Jego olbrzymią miłość i wypełniania Jego przykazań. Dla ludzi którzy tak naprawdę poznali Boga – a nie są katolikami z tradycji – to i katolicy lekkiej wiary i ateiści czy ludzie nie wierzący w nic (chociaż takich nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Basiu, czy zaborczość w katolicyzmie to już norma i zachowanie godne chrześcijanina? Czlowieka? Ojjjj mam wątpliwości. Więcej milości d siebie i innych.

tonia
Gość

Basiu, a czemu sądzisz ze ci, których "poszufladkowalaś" nie są szcześliwi? Na dodatek uwazam że nie powinnas mówić/decydować jak inni powinni bądź nie powinni swietować 😉

Seldirima
Gość

Mogą świętować np. przesilenie zimowe 😉

Olga Cecylia
Gość

Pycha – kiedy wierząc w Boga wszechmogącego wydaje Ci się, że masz prawo decydować, komu wolno ubierać choinkę (pomysł starożytnych), dawać prezenty (pomysł żydów na Chanukę), zapalać świeczki (pierwotny symbol związany ze świętami solarnymi) czy jeść barszcz (w żaden sposób nie potrafię się dopatrzeć związku barszczu z Jezusem).

Kochaj bliźniego swego.

Basia Zarówna
Gość

Jak zwykle opacznie zostałam zrozumiana. Nikomu nie zabraniam świętować. Każdy może świętować co chce i jak chce, jesteśmy wolnymi ludźmi. Tylko to co robimy o nas coś świadczy. I ja nie decyduje o tym kto co może. Wyraziłam tylko swoją opinie (do tego chyba katolik ma prawo, chociaż z drugiej strony…). Bo moim zdaniem ważne jest co robimy i jak robimy. A po za tym dlaczego jest tak wielka nagonka i niechęć dla katolików? Czy wszyscy katolicy wam zawinili czy tylko konkretne osoby? Bo zauważyłam że oceniacie wszystkich katolików na podstawie wybranych kilku – kilkudziesięciu ludzi, ale mniejsza z tym.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

przepraszam Basiu, ale nikt nie WIERZY w Himalaje. po prostu WIEMY, że istnieją. niektórzy nawet tam byli, a ja sama leciałam nad nimi w drodze do Katmandu. pozdrawiam.

Publiczna Pralnia
Gość

zanim nie wyrzucono mnie z bierzmowania (nawet nie wiedziałam, że zapisano) miałam plan sprawdzić wiedzę kościelną i wybrać imię Lilith ;]
ja też obchodzę święta, głównie przesilenie, z bożym narodzeniem ten okres ma niewiele wspólnego. siły życzę do komentarzy, bo wielu "Katolików" uwielbiam przyjmować w formie kabaretu (stąd hobbystycznie czytam Frondę i lajkuję na FB "Mądrości z Frondy" – polecam ;]).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzień dobry Aniu!Od czasu do czasu podczytuję Twój blog i szczerze teraz poruszyłaś ciekawą kwestię z ateizmem a kontra chrześcijańsko-pogańskie święta… Ja pomimo , że pochodzę z domu, gdzie wszyscy są wiary katolickiej, jestem niepraktykującą katoliczką, a mój mąż jest niewierzący – oboje lubimy bardzo magię świąt – z okazji Narodzin Jezusa i z okazji spędzenia kilka chwil z całą rodziną przy stole ( nigdy nie 12 potraw, bo dla wszystkich męczące przygotowanie) i przy kolędach, choinki z prezentami… I to zawsze jest co roku w każdym domu naszych rodzin i w naszej rodzinie też. A wiara to bardzo szczególny… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

PS. Mały dopisek do poprawy "bo z pokolenia na pokolenie NIE umieli rozwiązać inaczej, że można inaczej…". Przepraszam za błąd 🙂 Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam.

aGwer
Gość

Bardzo zdrowe podejście i duży plus za to, że przeczytałaś tyle tekstów. Znasz swoje argumenty na wylot i wiesz jakiego możesz spodziewać się ataku.
Podejście godne naśladowania, więcej takich ludzi proszę! 🙂

Lucyna M
Gość

Bardzo się cieszę, że potrafisz wyrazić swoją opinię, nie bojąc się konsekwencji. Witaj w klubie:-)))) Jakby Ojciec R by to przeczytał to chyba zawału by dostał…. Ja tylko dołączę się do tego, że dla mnie te święta są przyjemne, magiczne, rodzina się spotyka, dajemy sobie prezenty, obżeramy się do syta i leniuchujemy przed tv. Zawsze chodziłam do Kościoła, ale zamieszkałam z chłopakiem bez ślubu i na co drugim kazaniu słyszałam w podtekście, że jestem "wyklęta" i to, że chodzę do Kościoła wcale mi nie pomoże, bo nie przyjmuję Komunii, z wiadomych przyczyn…. Zraziłam się takim nastawieniem. ja nie zamieszkałam z… Czytaj więcej »

Olga Cecylia
Gość

Może zamiast grzmieć, ksiądz uświadomiłby Ci, że ślub kościelny udzielany jest za darmo… To na wesele Was nie stać, nie na ślub.

Kalyani
Gość

Zależy od proboszcza. Od nas z parafii ludzie uciekają brać ślub gdzie indziej, bo co łaska nie może być niższe niż ileś tam. A też wśród wielu Polaków ślub bez wesela to rzecz niemożliwa.

Makoto
Gość

Święta to naprawdę miły i przyjemny czas. Również nie jestem katoliczką, nie chodzę do kościoła, nie identyfikuję się z żadnym wyznaniem, ale lubię Boże Narodzenie. W moim przypadku jedynym bożonarodzeniowym punktem zapalnym bywa moje niepójście na pasterkę, które zazwyczaj powoduje focha-giganta u mojej babci, ale z roku na rok jest coraz lepiej.
Wczoraj widziałam w TV wypowiedź Hindusa mieszkającego w Polsce, który ma zamiar obchodzić święta, kupując choinkę (głównie dla uciechy jego córeczki) i zasiąść do wigilijnej kolacji z indyjskimi potrawami wraz z rodziną i przyjaciółmi.

umyjpache
Gość

Uwielbiam Cię za to, że jesteś taka autentyczna, że masz swoje zdanie i nie boisz się go wypowiadać. Przy tym nie brzmisz jak jakaś zdesperowana osoba, która pragnie rozgłosu choćby na siłę. Właśnie wydajesz się pisać bo lubisz i masz ochotę powiedzieć coś, co nie jest oklepane. Uwielbiam to, tak jak pewnie większość Twoich czytelników. Raduje mnie to, że są jeszcze tacy ludzie, bo słuchanie księży którzy są kolejną władzą w Polsce, polityków którzy zarabiają za dużo i im się w głowie wywróciło czy tak mało ważnych faktów jak np. ten który przytoczyłaś w notce. Ostatnio próbowałam przekonać mamę, że… Czytaj więcej »

Matbaza
Gość

Cześć. A ja jestem ciekawa pochodzenia wszelkich świątecznych symboli i ich pierwotnego, nie kościelnego znaczenia. Pozdrowienia.

Olga Cecylia
Gość

Dużo tego nie ma, ale bardzo odradzam Gieysztora (niestety, jest chyba najlepiej dostępny) i równie gorąco polecam Szyjewskiego (niestety, jest trudno dostępny, chyba że się mieszka w Krakowie). Warto też zagłębić się w żydowskie zwyczaje świąteczne, bo prezenty dajemy sobie właśnie z tej okazji 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kolejny Twój dla mnie znakomity tekst 🙂 Ja także jestem ateistką – niestety w rodzinie typowych polaczków katolików… czyt. matka leci do kościoła prawie co niedzielę, ale w sumie mam wątpliwości czy kiedykolwiek usłyszała co było na kazaniu. Przyznam się, że nigdy nie czytałam biblii, ale pewnie wiem o niej o wiele więcej niż poszczególni członkowie rodziny. Mam wszystkie sakramenty (tak sie złożyło, że dopiero w momencie wyprowadzenia się z domu i pójscia na studia mogłam w końcu uwolnic się od co tygodniowego godzinnego rozmyślania o niebieskich migdałach), ale myślę na temat aktu apostazji. Kiedy byłam dzieckiem, święta były dla… Czytaj więcej »

Natalia Slawek
Gość

fajnie Aniu, że opisałaś, jak to wygląda u Ciebie. jeśli chodzi o relację ludzi, cóż, nie jestem specjalnie zaskoczona, pewnie z facebooka, też Cię usunęli? oj biedna Ty, zesłana na banicję.
grunt, że masz ich tam, gdzie nikt nie zagląda.

ja też jestem niewierząca, więc miałam okazję zaobserwować różne reakcje ludzi. jedni się odwracają, inni nas nawracają (np. w prezencie ślubnym biblię dostałam, Oo), ale są i tacy, co mnie w 100% akceptują. moje życie, moje wybory i moja nie-wiara.
a święta też lubię 🙂

Kwiaty lipy
Gość

moja mama do dziś nie pogodziła się z tym ,że nie poszłam do bierzmowania, że informację 'na 17 jest spowiedź' puszczam mimo uszu , a w przypływach żalu z tego powodu pyta mnie, czy chcę dostać prezent pod choinkę , skoro nie wierzę w Boga. chciałabym wtedy jej odpowiedzieć, czy tylko o to w tym wszystkim chodzi? wierzyć cały rok, żeby ze spokojnym sumieniem spazmatycznie rozerwać papier z mikołajem i bałwanami? obecnie dla mnie święta są okazją do jednego z dwóch wspólnych posiłków w roku i jestem szczęśliwa, że akurat dzięki wierzę rodziców mamy ku temu okazję. lubię klimat świąt,… Czytaj więcej »

bognyprogram
Gość

Ja mam nawet trudniej niż Ty – jestem prawosławna i każde słowo krytyki w stosunku do religii moja rodzina odbiera jako atak na naszą mniejszość narodową, bunt przeciwko swoim korzeniom i wyparcie się własnej tożsamości. Babcia płacze, że wezmę ślub w kościele (wcale nie wezmę, ale nikogo moja wersja nie interesuje:D), a mama nie może mi darować, że w gimnazjum zrezygnowałam ze śpiewania w chórze. Opoką jest mój biedny tatuś-ateista: jedyny, który mnie jeszcze nie ukamienował:)

lacquer-maniacs
Gość

Odnośnie księży – może i Biblię znają, ale i tak wierzą w to, czego ich uczą w seminarium. A w Biblii przecież jest masa rzeczy zupełnie niespójnych z tym czym karmi Kościół katolicki wiernych. Także z tym znaniem Biblii przez księży nie przesadzałabym 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja jestem chrześcijanką i moje dziecko również wychowuję w tej wierze.Chodzę do kościoła ze spowiedzią jest u mnie różnie,ale jestem tylko zwykłym człowiekiem, który ma prawo popełniać błędy jak każdy. Wierzę w modlitwę i wiele razy doświadczyłam pomocy z "Góry" w bardzo ciężkich sytuacjach w moim życiu.
Nie oceniam Cię, nie szufladkuję i nie chcę na siłę zmieniać. Uważam że każdy ma prawo żyć według własnych wyborów.

P.s Pozdrawiam i życzę powodzenia 🙂

Ola O.
Gość

Podoba mi się sposób w jaki na to patrzysz. Świetnie napisane 🙂

Olga Cecylia
Gość

U mnie w domu, kiedy Siostra i Braciszek byli mali, na Wigilię przez parę lat były paluszki rybne 😀

Ale święta wyglądają u mnie bardzo podobnie. Może dlatego, że religijność u każdego z członków mojej rodziny uległa albo silnej prywatyzacji, albo głębokiej sekularyzacji.

Zresztą tradycja spotykania się akurat tego dnia, jedzenie maku, miodu czy grzybów – to rzeczy dużo starsze niż chrześcijaństwo. Można powiedzieć, że świętujemy przesilenie zimowe. Barszczem z uszkami, który wszyscy uwielbiamy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aż zatęskniło mi się za atete:) kiedyś zastanawiałam się dlaczego piszesz o takich oczywistych rzeczach jak szanowanie innych religii, ludzi, akceptowaniu siebie czy o tym że problem tkwi w człowieku,a nie w innych. Bo to przecież takie oczywiste,ale kiedy wyjechałam na studia i poznałam różnych ludzi to odkryłam,ze nie dla wszystkich jest to takie jasne…Studiuje pracę z osobami niepełnosprawnymi i kiedy ''znajomi'' zaczęli mnie pytać czy używam rękawiczek przy pracy z osobami z zespołem Downa to zwątpiłam. A jeśli chodzi o święta to spędzam je tak jak Ty:)

Paulina Bella
Gość

Zazdroszczę Ci tak luźnej atmosfery podczas świąt i jedynie babci histeryczki (mam bardzo podobną, więc doskonale Cię rozumiem). Ja nie wierzę już od kilku lat, ale zawsze chodziłam do kościoła ze względu na mamę, żeby nie było jej przykro. W tym roku pierwszy raz powiedziałam, że nie idę do kościoła i nasłuchałam się, że jestem satanistką,bolszewikiem, nie tak mnie wychowali i ogólnie jedna wielka rodzinna spina. Jakby podczas świąt nie było najważniejsze wspólne spędzanie czasu, tylko odstanie godziny w kościele. Nie rozumiem tego, jak katolicy twierdzą, że są szykanowani i niezrozumiani, biorąc pod uwagę, jak bardzo nie potrafią uszanować innych… Czytaj więcej »

apteka marzenie
Gość

Nie każdy kto nazywa się katolikiem czy w ogóle chrześcijaninem faktycznie chce nim być. Tak potoczyło się moje życie, że żyję wokół wielu młodych katolików Z WYBORU i chociaż sama nie do końca jestem w stanie się z nimi utożsamić to strasznie mnie boli gdy ktoś zarzuca im te wszystkie stereotypy o członkach kościoła katolickiego. Są to ludzie, którzy znajomością swojej świętej księgi naprawdę zadziwiają, którzy mają niewiarygodnie czyste intencje nie tylko wobec siebie, ale również i wobec tych poza ich wspólnotą, poza Kościołem :). Szanują poglądy każdego człowieka i to ich najbardziej dotyka szykanowanie katolików, a nie tych którzy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Każdy ateista to oświecony człowiek:)

Previous
Moja zimowa pielęgnacja
Wigilia “Ateistki”, jaka jest?