Wiele rzeczy w życiu myli! Na zdjęciu jestem szczęśliwa, serio. Było ciepło i miło, napoiłam i wygłaskałam pieska, zjadłam coś pysznego.
Często też krzyżuję ręce i nogi, ale nie jestem wtedy „zamknięta” albo „znudzona”, tylko wyrównuję sobie ciśnienie, bo mam niższe a tak czuję się lepiej 😉
I tak samo cudowne insta życie też jest mylące🤭. Ludzie pokazujący swoje sukcesy nie pokazują upadków i nieudanych działań (nie dziwię się, „propaganda sukcesu” bardzo dobrze sprzedaje!). Insta laski trudniące się prostytucją nie pokazują co muszą robić za te torebki,  buty i podróże.
Szczęśliwe mamy „wszystko jest kwestią organizacji” nie pokazują swojej frustracji gdy dziecko zwymiotuje na ostatnie czyste śpioszki.
Ja sama bardzo dbam o to co pokazuję, a czego nie. Nie chodzi o to, że nie jestem prawdziwa (bo jestem), po prostu moje życie to nie Big brother ;)
Wybieram się do Azji solo, więc nie będę wrzucać stories w czasie rzeczywistym. Nie chcę też siedzieć z nosem w telefonie, wolę sobie na godzinkę usiąść w hotelu i dorobić napisy do relacji. Trochę szukam zatem nowej formuły!
Dajcie znać czyje stories najbardziej lubicie, szukam świeżych inspiracji.
Moje aktualne top 3 to:
1. @szafasztywniary - nie potrzebuje 10 kafelków by powiedzieć „sto lat!”, merytorycznie, ze spokojem
2. @kasia_coztymseksem - Kasie śledzę jeszcze od czasów gdy nie opowiadała na insta o seksie i wiem, że bardzo potrzeba kogoś takiego w Polsce!
3. @evrdtrp - uwielbiam merytoryczne i fajne storiski z podróży❤️
Tych osób jest oczywiście dużo więcej, ale takie aktualne top3 stories w które klikam to właśnie te!
Dajcie znać kogo warto oglądać! Od razu mówię - nie lubię dram, ludzi o agresywnym tonie, filtrów „upiększających” ludzi i widoczki, i „smacznej kawusi”😁 Lubię ludzi konkretnych!
Kto wzbogaca Twoje chwile na insta?

#wakacje #podrozemaleiduze #lato #urlop #blogipodroznicze #blogpodrozniczy #travelpassion #relaks #motywacja #travelstagram #wspomnienia #grecja #korfu #kerkira #greece #girlswhotravel #polishtraveller #girlswhoexplore #collectmoments #mytravels #wearetravelgirls #traveljournal #girlslovetravel

Wiele rzeczy w życiu myli!...

Pytacie, czy nie boję się do Azji sama. Jasne, że się boję! Może nie w tym sensie, że jestem przerażona, ale czuję dreszcz niepokoju. Na bank się któregoś dni rozpłaczę, bo coś mi nie wyjdzie😉 na bank a chwilę później będę się z tego śmiała!
Już na starcie robię to źle, bo zamiast spakować się w plecak (potrafię!) jadę z walizką, bo chcę odwiedzić kilka osób i przywieźć im z Polski rzeczy, za którymi tęsknią i których im brak.
Ja w ogóle mam 2 stany (oba w 100% prawdziwe!). W jednym z nich z łatwością poznaję ludzi, jestem otwarta i znajduję nowe przygody, w drugim moje spojrzenie mówi „Idź stąd”. Czasami zadziwia mnie jak szybko potrafię się pomiędzy nimi przełączać! 
Myślę, że będzie fajnie, bardzo potrzebuję takiego czasu dla mnie! Już jaram się na myśl o tym, że będzie mi się w tym wilgotnym powietrzu doskonale oddychać. Na myśl o pysznym jedzonku i porządnych masażach!
Zrezygnowałam na ten moment z Myanmaru i prawdopobnie będzie to Pekin(na chwilę!)- Bangkok-Koh Chang- Bali i na koniec dwa tygodnie w Wietnamie. Zacznę z dołu, ruszę w górę. Znając mnie - zmienię pewnie plan z 10x ;) I spoko, na tym polega zabawa, nie biorę życia już tak bardzo serio, staram się bardziej z niego korzystać, mniej się spinać. Dlatego teraz wskakuję do wanny pełnej piany, zapalam świeczki i pora na totalny relaks🥰

Wyobraź sobie, że problemu w stylu brak urlopu/kasy/towarzystwa/z kim zostawić psa/ nie znam języka nie istnieją. Jest czarodziej, robi plum i ich nie ma🧙🏻‍♂️. Gdzie w tej sytuacji chcesz pojechać? Co robisz, gdy nic cię nie ogranicza?☺️ Daj znać!
#podróże #podróżemałeiduże #wakacje #lato #azja #travelphotography #travelgirl #girlswhotravel #solotravel #langkawi #malaysia #malezja

Pytacie, czy nie boję się...

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na szpilkach czy chłopak odpisze- wyłącz te cholerne powiadomienia! Za każdym razem jak słyszysz charakterystyczny dźwięk🔔, uwalnia się kortyzol a ty masz reakcję stresową. A potem i tak jesteś rozczarowana, że to 20% rabatu na sandały, a nie książę z tindera💁🏻‍♀️ PLUM-stres-PLUM-stres-PLUM-stres - zwariować można!
Plus może warto przemyśleć, czy to właściwa relacja? Nie fajniej dostawać niespodziewane wiadomości od których się rumienisz, niż czekać aż ktoś odpisze?
Oczywiście dotyczy to relacji nazwijmy to... romantycznych, nie takich bez zobowiązań!😉 Piszę o tym przy okazji zadania numer 16 w ramach wyzwania. Dopóki nie oddałam tej działki mojemu przyjacielowi i menadżerowi @troyann (takie 2w1 bywa wygodne!), cały czas byłam w trybie stand-by czekając na umowę, ustalenia, akcept, dalsze negocjacje. Piątkowy wieczór, daleka podróż - wieczny podryg na dźwięk powiadomienia, bo może to akurat to, na które czekam... Zawsze na jakieś czekałam!😏
Maciek przekonał mnie w Gruzji, bym się ich pozbyła. Na bieżąco migają mi tylko podczas korzystania z instagrama, co jest wygodne, szczególnie gdy odpowiadam na pytania do wyzwania. Ale uwolniłam się od maila! Lubię kontakt z Wami, ale z umiarem!
Prawie w ogóle nie odpowiadam już na messengerze, jeśli mam do kogoś coś pilnego - dzwonię lub piszę SMS. Wiem, że jeśli ktoś będzie miał coś pilnego do mnie - też wybierze taką formę!
I jasne, pierwszą rzeczą, którą kupię w Bangkoku będzie karta SIM i internet (ostatnio też tak było🙈), ale zrobię to by ogarnąć transport i nocleg, a nie by sprawdzić czy przez moją nieobecność w sieci świat czasem nie spłonął ;) Jeśli nie jesteś gotowa na krok o którym mówię, pomyśl o tych wszystkich razach, gdy czekałaś na kuriera z paczką i specjalnie nie wychodziłaś z domu, a on cię olał i zostawił paczkę w punkcie, albo napisał, że przyjedzie jutro🙄
Dziewczyno! Życie Ci przelatuje przez palce na tym czekaniu!
Napisałam to pod wpływem wiadomości z uczestniczką wyzwania, której smartfon przyrósł do ręki bo wiecznie czeka! ;) zdjęcie zrobiłam 3 lata temu po Azji, kojarzy mi się z wolnością!
#szczerze_pisząc #motywacja #wyzwanie #aniamaluje #powiadomienia #stres

Dziewczyno, jeśli czekasz jak na...

Nie wiem jak szybki musiałby być aparat, aby uchwycić ten uśmiech na mojej twarzy😅 niestety mam domyślny bitch face, co nie znaczy, że odpowiada on temu co dzieje się u mnie w środku ;). Faktem jest jednak, że ludzie zawsze zauważają „ty się uśmiechasz” gdy się uśmiecham, bo jak ten uśmiech długo jest na mojej twarzy, to znaczy, że jest mi dobrze i błogo.
Ale dzisiaj to się śmieję cały dzień🤣 Nie dość, że wszystko mi fajnie wyszło, to jeszcze rozbawiły mnie do łez wasze wiadomości o tym, co dziwnego zrobiłyście podczas PMS🤪. Chodźcie na stories, jest fajnie! (Serio ten uśmiech jest rzadki, nie umiem się tak uśmiechnąć sztucznie, musi być totalnie autentyczny!)
#aniamaluje #szczerze_pisząc #zamioculcas #plantlady #crazyplantlady #pms #blogerka #uśmiech #radocha #frajda

Nie wiem jak szybki musiałby...

Ależ ja miałam od kilku dni podły humor! Niczym kiepski detektyw chwytałam się banalnych tropów, jak osłabienie i rozdrażnienie po chorobie, ciśnienie, pełnia księżyca, zły stan powietrza... Ten stan narastał od kilku dni, a ja miałam takie „wtf, o co ci chodzi dziewczyno?” Wszystko w życiu idzie jak trzeba, niektóre rzeczy nawet lepiej, skąd ten nastrój?
Zrzuciłam wszystko co mi leżało na wątrobie i co mnie gniotło w różnych sytuacjach, ale nie pomogło.
W życiu bym nie wpadła na to, że z opóźnieniem trzepnęła mnie książka i czytanie o szalenie skomplikowanej sytuacji w Myanmarze (Birmie).
Tak już czasami mam, że reaguję z opóźnieniem. 
Czasami zadziwia mnie z jaką lekkością jednego dnia przeżywam frustrację, bo w żaden sposób nie mogę spuścić napięcia, a drugiego mam wyborny humor, uśmiecham się szeroko i zaśmiewam z prymitywnych memów.
Tylko czemu zawsze to uwolnienie przychodzi wtedy, gdy pozwolę sobie na te brzydkie emocje i przestanę z nimi walczyć?
Pewnie z tego samego powodu, dla którego ludziom wychodzi podryw gdy odpuszczą, a nie desperacko próbują bardziej.
Ale mi teraz dobrze po pozbyciu się tego dziwnego ładunku! Uczucie jak zdjęcie niewygodnych butów po całym dniu! Albo jak dobiegnięcie do domu i zrobienie siusiu po godzinie wstrzymywania resztką woli🙃

Super ważna lekcja dla mnie: bardziej poddawać się falom, nie walczyć z nimi, bo się utopię!

#tajlandia #thailand #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje #szczerze_pisząc

Ależ ja miałam od kilku...

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1 czy 2? I tak się zawsze kończy z nogami na ścianie🤣, ale taka mała refleksja, którą chcę się podzielić - jestem z siebie dumna! Kiedy bardziej chorowałam, wymyśliłam sobie, że muszę mieć w życiu coś, co da mi niezależność i pozwoli zarabiać nawet wtedy, gdy ja nie będę w stanie pracować. Aż do wczoraj nawalało mnie gardło, więc napakowałam czas spotkaniami towarzyskimi i nawet wciągnęłam serial, bo z pracką mimo chęci to jakoś nie szło. I super czuję się z tym, że:
- MOGŁAM.
Nie żyję bez poduszki finansowej, mogę powiedzieć sobie - Ania, teraz nie pracujesz, zluzuj
- nic nie robiąc* i tak zarabiałam. Moja wydana w 2013 książka, której w ogóle nie promuję bo mi się już nie podoba(!) jak co roku złapała się w styczniowe flow i dała mi hajs. 
I to jest super rzecz, za którą jestem bardzo wdzięczna, bo i tak pozwalam sobie na miesiąc w Azji (podczas którego nikt nie zwolni mnie z płacenia za mieszkanie itp), a tutaj niemiłe niespodzianki nie niszczą mojego komfortu.
Ogromnie mnie to cieszy, bo wiem, że wiele osób „nie może sobie pozwolić na L4” z grypą, bo niższa pensja oznacza kłopoty finansowe a normalnie jest na styk😪O ile w ogóle są ubezpieczonymi szczęśliwcami na etacie!
Cieszę się, że udało mi się od tego uchronić! *przesadziłam z tym „nic nie robiąc” bo believe me or not - pytania do wyzwania i wyzwanie sprawiają, że siedzę na IG 5h dziennie😰 ale robię to za darmo i od siebie, nigdy nie prosiłam o patronite itp, więc still - nie robię w styczniu nic zarobkowo.

Cholernie mnie to cieszy, że mam komfort życia bez strachu i chociaż nie zarabiam bardzo dużo, to mogę sobie pozwolić na luksus chorowania.
I przeraża mnie, że w 2020 chorowanie stało się luksusem. 
Strasznie! 
#aniamaluje #szczerze_pisząc #książka #czytam 
#parisvibes #neutralstyle #styledujour #lookdujour #parisstyle #classicstyle #womenwithstyle #theparisguru #frenchvibes #parismood #modeaparis  #aestheticlypleasing #aestheticoutfit #postitfortheaesthetics #ootdsubmit #darlingdaily

Którą Anią dzisiaj jesteś? 1...

Czy nie możemy próbować być TROSZKĘ lepsi bez tej całej napinki?
Bez zawstydzania nastolatek na utrzymaniu rodziców, że nie mają każdej jednej rzeczy eko i zero waste i w ogóle instagramowa policja approved?
Bez wytykania komuś lotu na chrzciny kuzynki, bo ślad węglowy i straszne zło?
Komuś, kto zaczął przygodę z byciem wege, że robi za mało?
 Nie podoba mi się napinka wyzwalająca poczucie, że jeśli stać cię tylko na malutki kroczek, to jesteś ZŁY I NIEDOBRY. Nie jesteś!
Wrzucając  jakieś linki do swoich starych tekstów (powiedzmy do 2016) często zaznaczam: dzisiaj napisałabym to inaczej. Dlaczego? Bo jestem bardziej empatyczna i rozumiejąca, złagodniałam. Nie lubię rewolucji, wolę łagodną ewolucję i dojrzewanie do zmian. Dlatego chociaż sercem jestem np. za bardziej eko, tańszymi i zdrowszymi (może za rok ukażą się badania, że jednak nie!) kubeczkami menstruacyjnymi, to nie wyobrażam sobie zawstydzania kobiet, dla których ten krok to za dużo. Bo mogę edukować i wyjaśniać, ale jestem za wyborem. I rozumiem gdy jest inny niż mój!
Tak samo jak rozumiem, że ktoś kupi bikini za 50 zł, na aliexpress zamiast takiego samego za 150 w sieciówce, bo ma ogólnie po opłaceniu wszystkiego 400 zł w budżecie i o takim szytym w Polsce w duchu eko to może pomarzyć. 
Chciałabym abyśmy bardziej próbowali się rozumieć, a mniej oceniać i osądzać. Pokaz innym jak żyjesz, zainspiruj do czegoś fajnego, ale nie wywołuj poczucia, że jest gorszym człowiekiem. Po co?
Nie zawsze da się wybrać idealnie, warto pomyśleć, że inni dokonują najlepszych wyborów jakich potrafią.
#noshame #aniamaluje #szczerze_pisząc #piesek #dogsofinstagram #wakacje #lato #toniemojpies #niestety

Czy nie możemy próbować być...

Jakiś czas temu wróciłam do robienia sobie autoportretów. Kiedyś dawało mi to frajdę, potem uznałam za dziecinne i głupie. Dzisiaj uważam, że dziecinne to jest nazywanie rzeczy przynoszących frajdę dziecinnymi🙃

Gdyby nie samowyzwalacz i kilka serii, to pośród kilku całkiem niezamierzonych sexy póz, nie znalazłabym tej! Perełka🤣
Mama całe dzieciństwo mi mówiła: usiądź jak człowiek! 
Dzisiaj to samo mówi mi fizjoterapeuta. A moje nogi plączą się na przedziwne sposoby i na krześle i na tym legowisku, które zrobiłam sobie do czytania😅
Co jest ironiczne, bo mam szeroki parapet o którym zawsze marzyłam, że czytanie z kubkiem gorącej czekolady w oknie... kupiłam nawet piankę tapicerską na ten parapet by było miękko w tyłek i co? W ogóle na nim nie siadam! 
Fun fact: kiedyś potrafiłam założyć sobie nogi za głowę, ale raz nie mogłam się z tego potem rozplątać😅
Czy są tu jakieś osoby dzielące mój problem z nogami? Odezwijcie się, może moja mama zrozumie, że to nie jest moja złośliwość, że przy obiedzie zdarzyło mi się siedzieć po turecku🤦🏻‍♀️ #aniamaluje  #szczerze_pisząc #czytanie #książka #nogi #autoportret #interiordesign #zamioculcas #plants

Jakiś czas temu wróciłam do...

No i jak, miała być realizacja postanowień „od nowego roku” a jakoś kacyk i zmęczenie nie sprzyjają treningowi a ze zdrowym odżywianiem też ciężko?
Startuję z czymś banalnym, bo cóż może być bardziej oklepanego niż wyzwanie styczniowe?🤪Ale na zachętę powiem, że miało wystartować rok temu, ale uznałam, że jest niedopracowane. Dałam je dziesięciu osobom, które przesłały mi swoje uwagi, podzieliły się trudnościami i je ulepszyłam.
UWAGA! To nie jest jedno z tych pięknych wyzwań, gdzie zapisujesz swoje wyniki w ślicznym notesie brokatowymi cienkopisami. Tu trzeba trochę pozasuwać w realu, nie w marzeniach!
Nie chciałam, by było jak te wszystkie rzeczy z pinteresta albo filmiki z pięciominutowymi DIY, które oglądasz, mówisz pod nosem, że fajne (a może nawet zapisujesz w zakładkach!) ale nigdy nie realizujesz🤫
Ono jest po prostu skuteczne.
30 zadań, na które jest 45 dni.
Lżejsze i trudniejsze.
Codziennie na stories! 
Aha, oczywiście wystartowałam z wyzwaniem, ale nie wymyśliłam nazwy, więc przygarnę propozycje 
#wyzwanie #nowyrok #motywacja #aniamaluje #szczerze_pisząc #nogi #nylons #rajstopy #kropki #kropeczki #polkadot #zamioculcas

No i jak, miała być...

Nadchodzi fala podsumowań  od tych, którym wszystko się udało (i fajnie!👏🏻) a przyznam, że nie zrealizowałam żadnego kluczowego celu na 2019🤪
I nie jestem zła! Ani trochę!😲
Miałam jakieś założenia odnośnie tego, co bym chciała osiągnąć.
A potem poczułam, że sama kasa jest dla mnie za małą motywacja i mogę to zrobić, ale nie czuję z tego radochy. 
W 2019 dałam sobie plaska w twarz i zastanowiłam się , czego NAPRAWDĘ CHCĘ. Nie zawsze to były fajne myśli! ✅przestałam uciszać ten głos, który mówił czego pragnę, a który uciszałam, bo nie pasował mi do moich wyobrażeń o mnie samej.
Ale kiedy ich posłuchałam, to o jeju! Zaczęło mi być fajniej w życiu. ✅ Np. niedziele tylko dla mnie (dzisiaj to święto ruchome). Nie zdawałam sobie sprawy jak ja bardzo potrzebuję przestrzeni TYLKO dla siebie! ✅ Jestem asertywna bez poczucia winy i strachu przed tym, że ktoś uzna mnie za niemiłą (nie muszę być miła!)✅ Piszę bloga znowu dla przyjemności, bo choć Wasze propozycje tematów są super, to ja muszę czuć moment i dać myślom dojrzeć, nie jestem wyrobnikiem tworzącym na zawołanie. Nie chcę być!
✅ Przestałam patrzeć  na liczby i zastanowiłam się, czy w ogóle chcę być instagramerką i blogerką. Nie chcę. Chcę być Anią, która ma bloga i instagrama.

To był naprawdę dobry rok, chociaż nie postawię spektakularnych ptaszków na kartce z celami! Jak ja mogłam w ogóle mieć cele, nie wiedząc czego chcę?🙈
To był mój taki gap year, w którym przypadkiem zarobiłam najwiecej w życiu (i większość przehulałam!) ale niczego nie żałuję!

#aniamaluje #szczerze_pisząc #barcelona #parkguell #sukienka #podróże #podróżemałeiduże #catalunya #cele #podsumowanieroku #podsumowanie2019 #motywacja

Nadchodzi fala podsumowań od tych,...

Wigilia “Ateistki”, jaka jest?

Dostaję o to wiele pytań. Od osób ciekawych, jak to u mnie i od osób, które nie czują się katolikami i nie wiedzą jak się zachować. Iść na Wigilię? A jeśli tak to uczestniczyć w tradycjach? Gdzie wyznaczyć granice? Opowiem, jak ja ją spędzam.

Na początek, gwoli wyjaśnienia… słowo “ateistka” w cudzysłowie bo ateistką nie jestem. Po prostu NIE POTRZEBUJĘ żadnej religii. Szczegółowo opisałam to w tekstach “Moja życiowa filozofia, czyli w co wierzę” oraz “Religia jak penis, czyli jak to jest z moją wiarą“. 

Na marginesie, zawsze bawi mnie jak ktoś pyta ateistę, czy nie boi się piekła 😀 To niezrozumienie podstawowych pojęć, ponieważ ateista nie wierzy w niebo (więc i w piekło). Ale luz ;-)))

Zacznę od tego, że na skutek niezrozumienia pewnych wydarzeń które miały miejsce w moim życiu, był czas kiedy gorączkowo poszukiwałam wyjaśnienia. Czytałam wszystkie teksty religijne jakie wpadły mi w ręce – począwszy od mitów (tak, poza mitologią Greków i Rzymian też są jakieś mity!), poprzez Biblię, Koran, Epos o Gilgameszu, Adi Granth, Daodejing,Tybetańską Księgę Umarłych, Księgę Mormona, na sekciarskich objawieniach objawionych guru od trzepania kasy skończywszy. Tutaj na marginesie do dodam, że swoją pierwszą prywatną Biblię dostałam za darmo od jakiejś sekty chyba . Była po angielsku i bardzo chciałam ją Wam pokazać ale… przepadła. A jeszcze wczoraj miałam ją w ręku. Nie wiem co się z nią stało :(. Dotarcie do pozostałych tekstów było trudniejsze, szczególnie do Adi Granth (internety nie wszystko jeszcze wtedy miały).

Także hmm…. mam troszkę szerszą perspektywę niż większość osób które przeczyta ten tekst. Nie mam żalu o pochopne wnioski które wyciągnięcie i o bezpodstawne zarzuty, że tym tekstem chciałam obrazić kościół rzymsko-katolicki, bo nie chcę tego robić i nie o to mi chodzi. Takie zarzuty pojawiają się zawsze i są desperacką próbą wyparcia, odrzucenia, utrzymania się na wodzie. Przyzwyczaiłam się.
Np. jak kiedyś na photoblogu napisałam, dlaczego nie poszłam do bierzmowania, to stało się to:

Podczas gdy w inne dni było tak:

Nie dbam o takie rzeczy, jednak zawsze niezmiernie mnie bawią 😉

Wracając do meritum. Cóż, nie będę szczególnie odkrywcza jeśli napiszę, że święta Bożego Narodzenia mają bardzo niewiele punktów stycznych z Biblią. Jeśli ktoś mi mówi, że nie szanuję tradycji to… no hm, zachowuję swoje przemyślenia dla siebie. W tym kraju (podobno katolickim) Biblię znają co najwyżej księża i Świadkowie Jehowy, plus nieliczne przypadki (wśród których jakoś mało katolików ;-)). Jak mam dyskutować z kimś, kto sam nie wie o czym dyskutuje? Większość ludzi nawet nie wie w co wierzy.

Dlatego dla mnie Boże Narodzenie jest wielkim świętem popkultury które…lubię. Dla mnie te wszystkie ciężarówki coca-coli, piosenki (np. ta) i kolorowe światełka mają jakiś urok. Nie sterczę w kolejkach, więc nie biję o to piany. Nie muszę narzekać na tłumy w sklepach, bo nie muszę do nich iść akurat teraz. Nikt nie musi, to jest wybór każdego człowieka. Obojętny też jest mi śnieg lub jego brak. Dla mogłoby być nawet i +30 stopni. To nie jest oś wokół której kręcą się święta.

Czy idę na Wigilię?

Cóż, mamy jakąś bardziej elegancją kolację. Niewiele bardziej elegancką od zwykłej. Kiedyś było inaczej – 12 potraw i cała ta szopka ale… moja młodsza siostra, gdy miała 5-lat wypaliła przy pełnym stole “łeeeee nie ma nic do jedzenia. Mamo, zrobisz mi frytki?” I na chwilę zapadła cisza…po czym śmiech. Tylko dziecko umie powiedzieć, że król jest nagi  ;)). Od tej pory nikt nie spina pośladków aby przygotować jedzenie którego nikt szczególnie nie lubi i które się zmarnuje. Gdybyśmy je lubili, pewnie byłoby inaczej. Nadmiar jest czymś, czego nie lubię. Fajne jest to, że mamy wszyscy dla siebie czas i że każdy może zjeść to, co lubi. Nawet, jeśli dla kogoś są to frytki.

Trudniej jest z Wigilią u babci. To trzeba co roku odbębnić (inaczej babcia udaje atak serca). Jest to dla mnie ogromny test mojej wiary, cierpliwości i wybaczania. Cokolwiek nie powiem, zostanie obrócone przeciwko mnie. Już tydzień przed Wigilią staram się przypomnieć sobie, że babcia miała traumatyczne dzieciństwo, że ma swój wymyślony świat i trzeba traktować ją jak 3-letnie dziecko. W dodatku moja babcia ma silny mechanizm wypierania niewygodnych dla niej faktów – chociaż mam pękające w szwach teczki z dokumentami, wynikami badań, dla babci sprawa jest oczywista – natrę się spirytusem i mi przejdzie. Fakt, że genetyczną wadę oskrzeli mam w spadku po jej rodzinie jest dla niej nie do przyjęcia, chociaż wszyscy jej bracia umarli na oskrzela. Poza jednym, któremu się poszczęściło i tego nie miał, ale bali się o niego tak patologicznie, że pił mleko z cyca do jedenastego roku życia. Babcia to całkowicie wypiera i ma na to milion uzasadnień.

Ciekawe co wymyśli w tym roku ;-)))
Miałam już Błoliwię (bulimię), byłam trzy razy w ciąży… a moim hitem była historyjka którą moja babcia tłumaczyła innym, dlaczego nie chodzę do kościoła – podobno rodzice zamykali mnie na klucz przez całe wakacje i ogólnie całe dzieciństwo. Nigdy nie zapomnę szoku jakiego doznałam, kiedy mama koleżanki zapytała mnie, czy to prawda i czy nie potrzebuję pomocy. po pewnym czasie przestałam wypatrywać ukrytej kamery i ekipy z kwiatami która powie “jesteś w ukrytej kamerze!”. Nie jestem. Po prostu mam babcię.

Tak więc Święta są dla mnie po prostu dłuższym wolnym. Zazwyczaj znajomi są w rozjazdach, więc mam czas aby pograć z siostrą w karty czy Monopoly, iść na spacer, posłuchać tych wszystkich piosenek. Mam też większą szansę na upolowanie ulubionych ciastek korzennych z Lidla. Nie hejtuję świąt, nie wyśmiewam się z innych… po prostu traktuję je jako normalny dzień. Jem kiedy jestem głodna, bez oczekiwania na pierwszą gwiazdkę, nie zabijam karpia i nie śpiewam ani nie wypowiadam słów, których znaczenia nie rozumiem. Poza tym….naprawdę lubię te wesołe światełka.

Tyle.

_____________

Na marginesie, wyjątkowo chciałam wczoraj włączyć wiadomości, aby dowiedzieć się czegoś więcej o tym, że całkiem niedawno byli muzułmańscy rebelianci zabili ok. tysiąca osób w Republice Środkowoafrykańskiej.Ok. 80% populacji tego kraju to chrześcijanie. Ostatnio dochodzi tam do masowych gwałtów, grabieży i publicznych egzekucji…a  w TV nie usłyszałam o tym ani słowa. Republika ta występuje w newsach jedynie w kontekście informacji o misji stabilizacyjnej, bez kontekstu po co, na co i dlaczego.

W zamian za to mogę posłuchać, że – uwaga, sensacja- papież zjadł wczoraj karpia. Karp ten przyjechał do Watykanu (kraju, gdzie seks z dziećmi od dwunastego roku życia jest legalny!) w towarzystwie Ichtiologa i czuł się dobrze. Nie podano natomiast, jak się czuł ów Ichtiolog. Miejmy nadzieję, że mu ość w gardle nie stanęła.

________________________

Jeśli chcesz dyskutować, to powołuj się na źródła, np. na Pismo Święte, a nie na bzdurne teksty z Internetu oparte na cudzej interpretacji źródeł.

Wyniki konkursu ogłoszę na facebooku.

Autorem pierwszego zdjęcia jest Andy Peters, tekst dodałam do niego ja, (zgodnie z licencją).

Wesołych Świąt!

Będzie mi miło, jeśli zaobserwujesz mnie na :

 

Follow on Bloglovin

lub polubisz na fejsie 😉

Uściski, Ania

160
Dodaj komentarz

avatar
64 Comment threads
96 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
umiiLusiAnonimowyAniamalujeBarbara Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anonimowy
Gość
Anonimowy

Lel i polel? Zagielas mnie. Pamietasz ksiedza B z gimnazjum jak go zagielas czyms o Mojzeszu? 🙂 pozdrawam, znajoma z gimby

Kasia Innooka
Gość

Bardzo mądrze i fajnie napisane, przeczytałam z dużą przyjemnością 🙂

Marta
Gość

Podejrzewam, że dyskusja pod postem będzie ciekawsza niż sam post, nie umniejszając Twoim tekstom 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

a ja myślę, że Ania tak sprytnie to napisała, że ortodoksy nie mają się do czego przyczepić 😛

Oleandrra
Gość

zazdroszczę wam tego luźnego podejścia do świąt. ja mam identyczne, ale dopóki na kolację wigilijną przyjeżdżam do rodzinnego domu, musi być wszystko dokładnie tak, jak w typowym polskim domu. no może z pominięciem modlitw, pasterek i innych religijnych pierdół, bo tego u nas nigdy nie ma (na szczęście).
najlepsze święta to takie spontaniczne, bez spiny, kiedy wszyscy rozumieją, że chodzi o klimat i o to, żeby spędzić czas razem, a nie o wypełnianie punkcików w harmonogramie i odkreślanie 12 potraw z listy.

Gośka
Gość

I Ty swoje święta uważasz za mało "luźne"? Gdyby zmuszali Cię do modlitwy,pójścia na mszę to rozumiem,ale tak? Już nie dramatyzujmy,teraz wszyscy będa wpisywać,że są zmuszani do świąt a tak ich nie lubią, i nikt nie rozumie ich znaczenia tylko my sami.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dokładnie. Najbardziej to denerwuje mnie ten cały stres, jaki opanowuje i moją mamę i innych. Nie rozumiem po co się tak denerwować. W końcu nie chodzi tu o jakieś cuda-niewidy, tylko o przyjemne, sympatyczne, rodzinne spotkanie przy jednym stole 🙂

dorotka
Gość
dorotka

Ja jakoś nie czuję katolickości świąt (nie chodzę do kościoła itd), nie musi być idealnie, ale potrawy wigilijne kocham (oprócz karpia). Wspomnienie wyżej wymienionego Pana Karpia w wannie- rzewnie mi. Churching, jak to się teraz mówi, w celu obejrzenia, która szopka ładniejsza- może być. Choinka- świetna sprawa, wygląda jak z odpustu, ale wiszą na niej cukierki i ciastka, które są smaczne i ładnie wyglądają przy światełkach- doznania estetyczne są. Prezent- sztampowe skarpetki też się kiedyś założy- a lepsze to niż coś kompletnie nietrafionego, na siłę, bo wypada.Także- religijne, ateistyczne- co kto lubi, nie można się zmuszać. A ja grudniowe mycie… Czytaj więcej »

maxcom
Gość

Fajnie, że to napisałaś, bo nigdy nie wczuwałam się co robią ludzie z innych wiar i nie-wiar. W końcu nasze święta to dla innych wiar i nie-wiar) czas wolny z przymusu. W końcu jak ludzie mają przymus świętowania nie swojej wiary to jakoś czas spędzać muszą. Dla mnie święta to najgorszy czas: same awantury, nawet 10 min przed wigilią, wszystko na pokaz, sztuczne uśmiechy. Dużo fajniej było by spędzić wigilię jedząc frytki (a nie wkrurzać się na kapustę że nie doszła i pierogi że się skleiły).

Diggerowa
Gość

W wieku 21 lat przyjdzie mi w tym roku obchodzić pierwsze święta. Żadne wymuszone, sztywne kolacje – ot, po prostu w końcu mam je z kimś spędzić, a skoro z drugą połówką widujemy się rzadko, to chcemy w ten czas dać sobie maksimum siebie. Dorastałam w rodzinie Świadków Jehowy (tak, są bardziej chore religie niż katolicyzm na tym świecie) i o świętach, a nawet ekscytacji światełkami mowy być nie mogło. Jakoś mi się na swoim zachciało trochę tej świątecznej magii spróbować, mimo że odnalazłam już własną ścieżkę filozoficzno-religijną. Podstawówkę pamiętam jako okres wyśmiewania, lub – w najlepszym przypadku- wielkiego współczucia… Czytaj więcej »

Remedy
Gość

Dla mnie święta to głównie właśnie dodatkowe wolne dni w roku 😀 No i wielkie żarcie sałatki, ciasta itp 😀 Tak jak Ty nie jestem ateistką i również żadna religia nie jest mi potrzebna. A co do wigilii to traktuje ją jako hmm 'element wychowania' jak np to, że wchodząc do sklepu należy powiedzieć 'dzień dobry'. Dla mnie jest to po prostu zwyczajna chwila czasu spędzona z najbliższą rodziną przy kolacji.

tlusta_papuzka
Gość

Wikipedia twierdzi, ze Lel i Polel sa 'rzekomi' 😀

Od paru lat obchodze Boze Narodzenie w calkowicie nieortodoksyjny sposob i czuje sie z tym o wiele lepiej (chociaz lubie polska wigilijna zywnosc…).

W kazdym razie, zycze Ci udanych nie-Swiat. A babcie wyprzyj (latwo mowic, wiem..).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

rzekomi w takim samym stopniu jak wszystkie inne bóstwa, demony, anioły itp? 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja nie obchodzę Bożego Narodzenia – dla mnie to święto zimy, czas odpoczynku w przyrodzie, czas przemyśleń i przygotowań na odradzanie się sil życiowych.
Z kolei treśći zawarte w biblii traktuję luźno, jako alegorię – są ludząco podobne do tych opisanych mitologii… 😉 zdarzenia tam opisane i postaci traktuję jako fikcyjne, acz równie dobre do wyjaśniania praw panujących w Naturze.
~Niki

Kerowyn
Gość

Rzekomi w sensie, że żadne słowiańskie bóstwa nie są "potwierdzone". To taki galimatias i brak konkretnych źródeł, że nie sposób jest powiedzieć dokładnie, kogo czcili nasi przodkowie i jakie imiona nosiły te bóstwa. Bo to, że coś się zachowało w powiedzeniach i zwyczajach, wcale nie znaczy, ze na 100% wywodzi się ze starożytności, czy średniowiecza, a nie powstało potem. Chociaż Słowianami jesteśmy nadal, więc nawet, jakbyśmy zaczęli coś czcić od jutra, to nadal będzie bóstwem słowiańskim 😉Pozdrawiam, i przepraszam za wtrącenie ni stąd ni z owąd (nigdy tu nie byłam, trafiłam z innego bloga, bo zainteresowała mnie wzmianka o Świętach… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Fajnie, że masz takie, hm, neutralne stanowisko, nie znoszę wielkiego krytykowanie świąt przez różnych "oświeconych i nowoczesnych". Choć dla mnie tradycja kompletnie jest nie ważna, to trzeba uszanować, że można inaczej na to patrzeć. Czego nienawidzę to sztuczności, robienia czegoś na pokaz, skupiania się na nieistotnych sprawach, które tylko więcej nerwów przynoszą. W tym roku mam tego dość i pewnie spędzę święta samotnie. Jednak jak już będę mieć własną rodzinę, zamierzam obchodzić święta jako rodzinne spotkanie. Coś takiego praktykuje mój tata, który w ogóle jest buddystą, a jednak uważa to za fajną okazję.

meg

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzięki za link do Adi Granth! Zawsze chciałam do niego zajrzeć. Widziałam wczoraj Twoją babcię, miała kule na bagażniku. Te kule z którymi się chodzi, jak ma się złamaną nogę. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie jechała rowerem z tymi kulami przełożonymi przez ramę i bagażnik po czym…zsiadła przed sklepem i szła o kulach 😀

Magdalena
Gość

moja babcia tak robi, także normalka i luzik 😀

mumumka
Gość

jak byłam po operacji kolana, to bardzo dobrze i bezboleśnie jeździło mi się na rowerze, ale jak miałam iść to kulałam 😉 więc może nie jest tak do końca, że te babcie udają 😉

StellaLily
Gość

Powiem jedno: fajną masz babcię, moja też do twojej bardzo podobna – ja byłam sześć razy w ciąży mimo, że urodziłam dwójkę dzieci 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Jakbym czytała o mojej mamie – wysyłała mnie do szkoły nawet z zapaleniem płuc. W podstawówce byłam jedyną osobą, która nie opuściła ani jednego dnia ;/ Pewnie psułam jej tym tą całą perfekcyjność jej życia na pokaz z dwudaniowymi obiadkami. Do tej pory krytykuje każde moje posunięcie i też wymyśla historie jak coś idzie nie po jej myśli. Nie utrzymuję kontaktu z ojcem mojej córki bo się nie dogadaliśmy, a jak przyjechałam odwiedzić mamę do rodzinnego domu, to podeszła do mnie sąsiadka i powiedziała, że bardzo jej przykro że mój mąż umarł.

Wiktoria Wieczorek
Gość

Pomijając już fakt, że kiedy mówi się komuś, że jesteś ateistką ludzie zmieniają do Ciebie stosunek i traktują Cię jak dziecko szatana 😉 Wszyscy zawsze się dziwią, dlaczego obchodzę wigilię, a kiedy tłumaczę im, że to jest tradycja, i właściwie z katolicyzmem ma to mało wspólnego to wybałuszają oczy.

akwarelaplus
Gość

Zależy jak obchodzisz Wigilię. Dzielnie się opłatkiem, świąteczne życzenia i czekanie do pierwszej gwiazdki czy tylko przystrojenie choinki, i spotkanie z rodziną? Jak to pierwsze to byłoby dziwnie :). Boże Narodzenie, jak sama nazwa wskazuje, mimo wielu powiązań z niechrześcijańskimi zwyczajami, to święto religijne i bezsensu jest je obchodzić nie wierząc w Trójjedynego Boga.

akwarelaplus
Gość

Np. jeśli podzielimy się opłatkiem, który jest chrześcijańskim zwyczajem wziętym z Eucharystii i złóżmy sobie życzenia to już nie będzie to tylko komercyjny (choinka, Mikołaj) dzień. Nie zabronię nikomu robić tego co dla mnie bezsensem, jedynie uważam, że jak nie wierzymy w Jezusa, to nie świętujemy jego narodzi, bo po co mamy to robić? On dla nas nie ma znaczenia. Ja nie jestem muzułmanką, więc nie obchodzę islamski świaą i pielgrzymować do Mekki nie zamierzam, mimo, że chętnie bym ją zobaczyła (choć niestety i tak bym mnie tam nie wpuścili).Oczywiście fajnie, że przez kilka dni w grudniu wiele osób ma… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Z tym opłatkiem to zależy na co postawisz akcent – jeżeli skupisz się na tym, że jest to chrześcijański zwyczaj który ma znaczenie rytualno-religijne to ok, wtedy ma to sens tylko w przypadku, kiedy jest się osobą wierzącą. Ale można też skupić się na wymiarze międzyludzkim – ja np. jako osoba niewierząca łamię się opłatkiem, ponieważ podoba mi się sama idea życzenia komuś czegoś oraz otzrymywania życzeń.
Swoją drogą, sama tradycja obchodzenia świąt Bożego Narodzenia w tym konkretnym czasie oczywiście wcale nie jest chrześcijańska, tylko pogańska 🙂 Magda.

akwarelaplus
Gość

Nie wiem, ale wg ciebie "JEŚLI istniał", natomiast dla mnie "istnieje, żył na ziemi". Wierze, pomimo marnych dowodów historycznych.

Tylko, żeby nie było, nie uważam musisz wierzyć 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Życzeniami można się dzielić bez lamania jalowego "ciasteczka" 😉 muszę na przyszlosć wprowadzić inną formę sladania życzeń, może wlaśnie jako ciasteczko na wzór chińskich ciasteczek szczęścia.

tlusta_papuzka
Gość

Dla scislosci: jesli cos istnieje, to nie ma potrzeby w to wierzyc.

meis
Gość

Dla mnie święta to taki czas spędzany z rodziną. Wszyscy są w domu i zawsze można pogadać, a na co dzień, a to praca, a to coś do załatwienia – rzadko ma się czas porozmawiać. Pamiętam, rodzice zawsze w niedzielę gonili mnie i brata do kościoła (bo wszystkie dzieci sąsiadów też chodzą, więc my też musimy), oni sami nie chodzili. Poszłam do bierzmowania i się wtedy nachodziłam, ale od tego czasu w kościele pojawiam się bardzo rzadko (śluby, pogrzeby). Śmieję się, bo mój tato pewnego razu przed wielkanocą powiedział, że mam się nie obżerać bo jest post. Spojrzałam na niego… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Uwielbiam czytać Twoje posty 🙂 Musiałam odstawić Pepsi żeby się nie udławić podczas czytania. Poprawiasz mi humor takimi wpisami 😀 Masz genialną siostrę, a babcię to musisz ode mnie pozdrowić 😀 Uważam, że przy takiej rodzince, to nawet komedia w tv jest nudna – na pewno macie tam wesoło 🙂 "Mamo, zrobisz mi frytki" i udawanie przez babcię ataku serca – no po prostu nie mogę, fajnie tam masz 😀

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Babcie coś w sobie takiego mają, moja też nie jest święta: próbowała się otruć tabletkami nasennymi "żeby nam było lżej", co akurat śmieszne nie było. Ale zabawne było co innego.. Jak już się otruła tymi tabletkami nasennymi i siedziała ospała, nie mogła mówić – mama, wystraszona, pyta się czy wezwać pogotowie. Babcia kiwa, że nie i spokojnie mówi "y-yy". Ale jak brat się zapytał czy wezwać księdza to zaczęła się szarpać i krzyczeć "yy-yyyyy!!!" xDD Ach te babcie 😀 Na szczęście nic jej nie jest, wezwaliśmy wtedy pogotowie i stwierdzili próbę samobójczą…

sweetie
Gość

Niestety katolicy rzeczywiście nie znają Biblii co jest nie tyle smutne a przerażające. Jednak "większość ludzi nawet nie wie w co wierzy.", bo nie ma pojęcia o znaczeniu li li li li laj? Serio?
Btw. seks z dziećmi od 12. roku życia nie jest już w Watykanie legalny. Wdrożył to ten sam papież, który wczoraj jadł karpia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

""większość ludzi nawet nie wie w co wierzy.", bo nie ma pojęcia o znaczeniu li li li li laj? Serio?" czytałaś post ani? Nie wynika z niego, że ludzie nie wiedzą w co wierzą, bo nie wiedzą co znaczy lili laj 😉 Jesli papież zmienił przepisy, to dobrze, szkoda, że nie zrobił tego jego poprzednik, ani nasz święty. Jednak się dało.

Kalyani
Gość

Wydaje mi się, że był to Benedykt, ekspapież.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Czy 12, czy 14 lat to i tak zdecydowanie za wcześnie. ale prawda jest taka – jak się młodym będzie "chciało" to i nawet mając 10 lat "to" zrobi. A potem takie młode mamy są… Sama mam 18 lat i już w tym roku usłyszałam o kilku przypadkach moich koleżanek, które "wpadły"… Jedne są rok młodsze, drugie w moim wieku, trzecia jest rok starsza – okej może 17-19 lat to nie jest wiek najgorszy, ale jak dla mnie to i tak za wcześnie żeby zostać matką. Probowałam sobie wyobrazić siebie w tej sytuacji – osiemnastoletnia mama i zdecydowanie doszłam do… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

No chyba, że tak.

Ania
Gość

Coraz bardziej Cię lubię 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Podczytuje Cie od jakiegoś czasu, choć chyba jeszcze nigdy się nie odezwałam. Przyznam, że potrafisz przyciągnąć uwagę tytułąmi postów 😉
Ja uważam, ze każdy ma prawo do swoich przekonań i wiary. Co do Bibli, taka ciekawostka, że testamentów, było wiele, pisanych przez apostołów, jednak Duchowni wybrali które z nich będą wchodzić w skład Bibli. Owe testamenty zostały odnalezione i jest to udowodnione naukowo.
Mogłabyś wytłumaczyć co znaczy "lelum-polelum" i "desu..", bo mnie zaciekawiłaś 🙂
A propos, udaną masz babcię 😛 Ale każda babcia ma swoje dziwactwa, któe trzeba przetrzymać 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A zapomnieć wspomnieć, że podoba mi się Twój sposób pisania 😉 Obiecuję będę się odzywać częściej 🙂

MyMirrorOfBeauty
Gość

Odnośnie apokryfów, nie zostały uznane dlatego, że zostały spisane przez świeckich, którzy nie znali Jezusa, a więc mogą być uznane za nieważne.

Kalyani
Gość

Datowanie ewangelii kanonicznych wskazuje, że powstały z końcem I wieku, prawdopodobnie w II w. n.e. Zatem nie mogły być spisane bezpośrednio przez osoby znające Jezusa. Natomiast za pochodzenie apokryfów, z tego co pamiętam, uznaje się okres czasu od I do IV wieku. Jednakże ówcześni jak wspomniała srebrnaLENTI potraktowali wszystkie ewangelie bardzo wybiórczo, cztery z nich uznali jako właściwe, resztę jako gnostyckie.

Magdalena Gawenda
Gość

Jak ja uwielbiam ludzi którzy są w stanie przeciwstawić się tzw "normą społecznym", które nimi nie powinny być. Jedyne z czym się mogę kłócić to to, że żyjemy w katolickim kraju, o dziwo nie chociaż jak patrze na to wszystko co się dzieje to zaczynam się zastanawiać ;x wedle konstytucji Polska jest krajem świeckim, ale wiele osób i tak w to nie uwierzy ;x Powiem szczerze, że jesteś bardzo odporna na swoją babcie, bo chyba przebiła wszystko co da się wymyślić i mogła Waszą rodzinę wpakować w niezłe kłopoty.

akwarelaplus
Gość

Przygnębia mnie to jak wyglądają dziś wiadomości, na którymkolwiek z kanałów. Najmniej istotne dla naszego życia lub życia osób z innych krajów informacje są na początku i/lub najdłuższe. Sensacja oraz rozrywka jest tak samo ważna jak w blockbusterach. Jak zawsze pieniądze najważniejsze, choć dziennikarz, tak jak lekarz czy policjant to powinien być zawód z powołania. Zresztą (jak wiemy) im mniej szary człowiek wie, tym lepiej dla tych na wysokich szczeblach.

Skoro nie obchodzisz, to zamiast Wesołych świat, życzę Udanego Wypoczynku 🙂

MyMirrorOfBeauty
Gość

Jestem katoliczką, przeczytałam Pismo Święte (wow, nie?). Nie czytałam jednak żadnych innych książek, ani tych które wymieniłaś w poście. Ale do rzeczy. Kocham święta, nie tylko za to, że to Boże Narodzenie, ale też za świeckie tradycje, które czynią ten czas magicznymi. Nie wierzę w kościół. Wierze w Boga. Kościół tworzą ludzie, którzy niestety są źli i nieidealni. Dlatego nie rozumiem nigdy tego czepiania się Kościoła pod kątem obrażania katolików. Kościoł szanuję tylko ze względu na to, że to dom Boga i chodzę do niego tylko po to by się pomodlić. Natomiast jako instytucja jest zupełnie nieidealną sprawą, ale to… Czytaj więcej »

rocktechnika
Gość

Każdy w coś wierzy – niektórzy nazywają to Bogiem, inni – Wielkim Wybuchem. Studiuję chemię, ale jak zaczynam zastanawiać się nad wszechświatem, jego rozmiarem i początkami, to w głowie mi się to wszystko nie mieści. Ty masz na to wytłumaczenie, które wg mnie jest tak samo prawdopodobne jak to, że było nic, nic, nic, a potem nagle coś.
Szacun za przeczytanie Biblii, to jest naprawdę wielki wyczyn!

MyMirrorOfBeauty
Gość

Przeczytałam Biblię dwa razy (nie żebym się chwaliła, bo dla niektórych to żaden wyczyn i przyznaję im rację) Biblię Tysiąclecia i Biblię Poznańską (która ma dużo przypisów, wyjaśnień) która trochę tłumaczyła mi o co chodziło w Biblii Tysiąclecia, która z kolei jest strasznie ciężka do zrozumienia. I teraz jakbym miała z kimś dyskutować i powołać się na Pismo Święte to nie zawsze bym potrafiła. Nie jestem w stanie wszystkiego zrozumieć i zapamiętać. Ciekawa jestem który przekład Ty przeczytałaś i czy miałaś trudność ze zrozumieniem go? Ania dlatego nie rozumiem jak ktoś mówi, że jest ateistą i w nic nie wierzy… Czytaj więcej »

MyMirrorOfBeauty
Gość

Ucięło moją wypowiedź dalszą, więc dopisuję:Z drugiej strony jak tak myślę to ateista ma prawo w nic nie wierzyć i ma prawo mu się nie chcieć poszukiwać. Nikt nie ma prawa mu tego zabronić. Marzy mi się, by każdy szanował poglądy innych i nie wrzucał nikogo do jednego worka. Nie wszyscy katolicy są hipokrytami, ale jestem przekonana, że większość. Ja też jestem hipokrytką. Uznaję się za katoliczkę tylko dlatego, że wierzę w Boga i Pismo Święte, chodzę do Kościoła, przyjmuję Sakramenty, ale nakazy i zakazy interpretuję już na swój własny sposób i nie wszystkich przestrzegam, a przecież katolik powinien przestrzegać… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zauważyłam, że w tego typu dyskusjach często stawia się znak równości pomiędzy słowem wierzyć w sformułowaniach WIERZYĆ W BOGA i WIERZYĆ W COŚ. Podobnie jest w przypadku słów ateista i niewierzący. Raz mówi się, że ateista to osoba, która "odrzuca istnienie Boga/bogów" lub "twierdzi, że Bóg/bogowie nie istnieję", a kilka zdań niżej stawia się znak równości pomiędzy ateistą, a niewierzącym. To niekonsekwentne, bo (nie) wierzyć nie znaczy (nie) wiedzieć. Nie będę się upierać nad definicją słowa ateizm ( choć najlogiczniejsze wydaje się zaprzeczenie teizmu, a-teizm, czyli coś przeciwnego do wiary w Boga, czyli brak wiary), ponieważ to słowo niesie ze… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Cudowny, merytoryczny, przekonujący komentarz. Gdybym miała bloga to chciałabym mieć takich czytających. Bravo 🙂

Karen

tonia
Gość

Tez przeczytałam cała biblię 😀 (stary testament raz, nowy 2 razy (drugi raz w języku angielskim, ale tez nie katolicki)- trochę czasu poszło, ale chciałam wiedzieć i zobaczyć z peirwszego zródła a ne przekazywany i interpretowane przez inne osoby;)Anonimowy- ja tez nie rozumiem czemu stawiają znak równości miedzy wierzyć w coś i wierzyc w boga 😉A co do ogólnego tematu- ateistką nie jestem, ale jak wygłąda u mnie wigilia to zależy od tego gdzie ją spedzam. Te w domu rodziców uwielbiam (zero komercjalizacji), niestety rzadko moge sobie pozwolić by tam tę wigilię spędzić ;(p.s. Aniu, a nie możesz babki całkowicie… Czytaj więcej »

rocktechnika
Gość

Jestem niewierząca (choć mam wszystkie sakramenty – w sumie tak wyszło i tyle), a nasze święta to czas dla najbliższej rodziny. Owszem, Mama szaleje z porządkami i gotowaniem, ale gotuje to, co najbardziej lubimy (makiełki i zupa grzybowa <3), często do menu na wigilię dołączają nowe potrawy, którymi się zachwyciliśmy, a inne z niego wypadają. Kupujemy (ja akurat większość robię :)) sobie prezenty, prawie co roku kupujemy puzzle (takie 1500-2000 el.) i zaczynamy je układać już w wieczór wigilijny. Ładnie się ubieramy, kolacja jest wystawna i elegancka, mamy choinkę i światełka, przez 2 dni nie robimy nic męczącego. Co świętujemy?… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Mądrze napisane:)
Sytuacja z babcią jest dla mnie trochę przerażająca 🙂
Jestem ateistką, ale lubię święta. Liczy się dla mnie rodzina i możliwość spotkania całą gromadą 🙂 Właściwie to jest to jedyny dzień w roku, kiedy wszyscy są w jednym miejscu, o jednym czasie.
Zauważyłam, że dla wielu moich znajomych, którzy mieszkają z rodzicami, dziadkami czy rodzeństwem Wigilia nie jest niczym nadzwyczajnym. Niektórym trudno uwierzyć, że naprawdę można tęsknić za rok młodszym bratem :))
Lubię dekoracje świąteczne, klimat świąt i wręczanie prezentów 🙂
A z jedzeniem na wigilijnym stole jest u nas podobnie 😀 Nie raz już ktoś powiedział, że nie ma co zjeść 🙂

Vel
Gość

Jestem osobą nie związaną z jakąkolwiek religią. Również nie podeszłam do bierzmowania, co spotkało się z dość dużym niezrozumieniem rówieśników. Mnie wówczas to niezrozumienie utwierdziło tylko w mojej decyzji. Jednak wracają do meritum sprawy, czyli co osoby niewierzące, wyznające inną religię lub wierzące w inny sposób niż nakazuje to religia katolicka i jakakolwiek inna mają zrobić ze sobą w czasie świąt i jak spędzić wigilię? Otóż moim zdaniem, i w taki sposób ja traktuje święta, jest to czas, który poświęcony powinien być najbliższym nam osobom i naszej rodzinie. Często długo nie widzianej, bo przecież ciągle jesteśmy tak zabiegani, że nie… Czytaj więcej »

Edyta
Gość

Bardzo fajnie to wszystko napisałaś. Czytając przypomniała mi się dyskuja na jednej z imprez na temat wiary. C prawda mało dotyczyła świąt, ale jedna ze znajomych próbowała przekonywać nas do wiary jak to nie powinismy wierzyć i w ogóle. Nie do końca dopuszczała do siebie, że ktoś może mieć inne pojęcie wiary, inne spojrzenie na nią. Rozbawiło mnie gdy nagle ludzie usuwali Cię ze znajomych, bo nie poszłaś do bierzmowania. To przecież była Twoja decyzja. Nie powinno się tez ludzi odsuwać od siebie, bo nie wierzą, chociaż dla mnie nie ma osoby, która w nic nie wierzy. Wydaje mi się,… Czytaj więcej »

KMKos
Gość

Jestem katoliczką, ale… ehm… średnio podoba mi się to cośmy z tych świąt zrobili. I że rościmy sobie do nich prawo na wyłączność, zwłaszcza, że z tego co widzę i obserwuję ateiśc umieją normalniej wykorzystać to 'trochę dłuższe wolne'. (BTW. mam słabą orientację, ale wydaje mi się, że 90% tradycji, bronionych z pianą na ustach przez obrońców wiary, jest, zdaje się, adaptacją pogańskich zwyczajów?) Polski katolicyzm 'weź się, kurwa, szybciej ubieraj, bo spóźnimy się do tego jebanego kościoła'.Nigdy nie żremy się ze sobą tyle, co przy świątecznych porządkach, gotowaniu, wigilii, wszyscy są wymordowani generalnymi porządkami, odwiedzaniem się, ciągłymi pretensjami o… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Katolicyzm tak bardzo chcial się wyprzeć pogaństwa, że zawlaszczyl je sobie pod przykrywką religijnych obrzędów. To nie jest smutne – to jest kuriozalne ;D

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo dobrze powiedziane… Jestem tego samego zdania. W identyczny sposób wygląda właśnie wizja katolicyzmu w mojej rodzinie. Smutne

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ania, tylko jedno pytanie: dlaczego Ty jestes taka przekorna?

Sledze Twoj blog od kilku miesiecy i nie opuszcza mnie pewna intuicja – ze lubilabys polowe tych rzeczy, o ktorych z reguly piszesz, ze nie lubisz, ze Cie denerwuja, gdyby nie ten Twoj bunt i przekora. (I nie mowie tutaj teraz o Wigilii ani o Bogu, wiara to zupełnie inny poziom). Czy nie wydaje Ci sie, ze przez te przekore i upor czasmi tracisz naprawde fajne okazje? Nie wiem, do zmiany, do rozwoju, do innego spojrzenia na pewne rzeczy, na pewnych ludzi? (Np. na wlasna babcie?)

Słonecznik
Gość

Świetny post 🙂
Od jakiegoś czasu spędzam święta podobnie – nie jest to dla mnie religijne święto, ale czas, który mogę spędzić z rodziną i znajomymi (wszak wszyscy wtedy mają wolne), mogę przygotować coś pysznego do jedzenia, bardzo lubię wigilijne potrawy i karpia, którego w inne dni się nie je, mogę napiec pierniczków i potem je ozdobić, udekorować dom światełkami i gałązkami. Nawet jest to okazja do gruntownych porządków w domu 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Strasznie zaciekawił mnie ten fragment o Lilith, lelum polelum i dziecinnej wyliczance. Może napiszesz o tym notkę? 🙂

Basia Zarówna
Gość

Znam mnóstwo młodych ludzi którzy czytają pismo święte, ja też czytam pismo święte (nie jestem księdzem, świadkiem jehowym, siostrą zakonną, ani ortodoksyjnym katolikiem czy hipokrytką). Mirror poprawię Cię – w chrześcijaństwie nie jest ważne szerzenie dobra tylko szerzenie ewangelii jak powiedział Pan Jezus: "Nawracajcie się i wierzcie w ewangelię" – w tych słowach zawiera się szerzenie dobra, wiarę w Boga i w Jego olbrzymią miłość i wypełniania Jego przykazań. Dla ludzi którzy tak naprawdę poznali Boga – a nie są katolikami z tradycji – to i katolicy lekkiej wiary i ateiści czy ludzie nie wierzący w nic (chociaż takich nie… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Basiu, czy zaborczość w katolicyzmie to już norma i zachowanie godne chrześcijanina? Czlowieka? Ojjjj mam wątpliwości. Więcej milości d siebie i innych.

tonia
Gość

Basiu, a czemu sądzisz ze ci, których "poszufladkowalaś" nie są szcześliwi? Na dodatek uwazam że nie powinnas mówić/decydować jak inni powinni bądź nie powinni swietować 😉

Seldirima
Gość

Mogą świętować np. przesilenie zimowe 😉

Olga Cecylia
Gość

Pycha – kiedy wierząc w Boga wszechmogącego wydaje Ci się, że masz prawo decydować, komu wolno ubierać choinkę (pomysł starożytnych), dawać prezenty (pomysł żydów na Chanukę), zapalać świeczki (pierwotny symbol związany ze świętami solarnymi) czy jeść barszcz (w żaden sposób nie potrafię się dopatrzeć związku barszczu z Jezusem).

Kochaj bliźniego swego.

Basia Zarówna
Gość

Jak zwykle opacznie zostałam zrozumiana. Nikomu nie zabraniam świętować. Każdy może świętować co chce i jak chce, jesteśmy wolnymi ludźmi. Tylko to co robimy o nas coś świadczy. I ja nie decyduje o tym kto co może. Wyraziłam tylko swoją opinie (do tego chyba katolik ma prawo, chociaż z drugiej strony…). Bo moim zdaniem ważne jest co robimy i jak robimy. A po za tym dlaczego jest tak wielka nagonka i niechęć dla katolików? Czy wszyscy katolicy wam zawinili czy tylko konkretne osoby? Bo zauważyłam że oceniacie wszystkich katolików na podstawie wybranych kilku – kilkudziesięciu ludzi, ale mniejsza z tym.… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

przepraszam Basiu, ale nikt nie WIERZY w Himalaje. po prostu WIEMY, że istnieją. niektórzy nawet tam byli, a ja sama leciałam nad nimi w drodze do Katmandu. pozdrawiam.

Publiczna Pralnia
Gość

zanim nie wyrzucono mnie z bierzmowania (nawet nie wiedziałam, że zapisano) miałam plan sprawdzić wiedzę kościelną i wybrać imię Lilith ;]
ja też obchodzę święta, głównie przesilenie, z bożym narodzeniem ten okres ma niewiele wspólnego. siły życzę do komentarzy, bo wielu "Katolików" uwielbiam przyjmować w formie kabaretu (stąd hobbystycznie czytam Frondę i lajkuję na FB "Mądrości z Frondy" – polecam ;]).

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Dzień dobry Aniu!Od czasu do czasu podczytuję Twój blog i szczerze teraz poruszyłaś ciekawą kwestię z ateizmem a kontra chrześcijańsko-pogańskie święta… Ja pomimo , że pochodzę z domu, gdzie wszyscy są wiary katolickiej, jestem niepraktykującą katoliczką, a mój mąż jest niewierzący – oboje lubimy bardzo magię świąt – z okazji Narodzin Jezusa i z okazji spędzenia kilka chwil z całą rodziną przy stole ( nigdy nie 12 potraw, bo dla wszystkich męczące przygotowanie) i przy kolędach, choinki z prezentami… I to zawsze jest co roku w każdym domu naszych rodzin i w naszej rodzinie też. A wiara to bardzo szczególny… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

PS. Mały dopisek do poprawy "bo z pokolenia na pokolenie NIE umieli rozwiązać inaczej, że można inaczej…". Przepraszam za błąd 🙂 Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam.

aGwer
Gość

Bardzo zdrowe podejście i duży plus za to, że przeczytałaś tyle tekstów. Znasz swoje argumenty na wylot i wiesz jakiego możesz spodziewać się ataku.
Podejście godne naśladowania, więcej takich ludzi proszę! 🙂

Lucyna M
Gość

Bardzo się cieszę, że potrafisz wyrazić swoją opinię, nie bojąc się konsekwencji. Witaj w klubie:-)))) Jakby Ojciec R by to przeczytał to chyba zawału by dostał…. Ja tylko dołączę się do tego, że dla mnie te święta są przyjemne, magiczne, rodzina się spotyka, dajemy sobie prezenty, obżeramy się do syta i leniuchujemy przed tv. Zawsze chodziłam do Kościoła, ale zamieszkałam z chłopakiem bez ślubu i na co drugim kazaniu słyszałam w podtekście, że jestem "wyklęta" i to, że chodzę do Kościoła wcale mi nie pomoże, bo nie przyjmuję Komunii, z wiadomych przyczyn…. Zraziłam się takim nastawieniem. ja nie zamieszkałam z… Czytaj więcej »

Olga Cecylia
Gość

Może zamiast grzmieć, ksiądz uświadomiłby Ci, że ślub kościelny udzielany jest za darmo… To na wesele Was nie stać, nie na ślub.

Kalyani
Gość

Zależy od proboszcza. Od nas z parafii ludzie uciekają brać ślub gdzie indziej, bo co łaska nie może być niższe niż ileś tam. A też wśród wielu Polaków ślub bez wesela to rzecz niemożliwa.

Makoto
Gość

Święta to naprawdę miły i przyjemny czas. Również nie jestem katoliczką, nie chodzę do kościoła, nie identyfikuję się z żadnym wyznaniem, ale lubię Boże Narodzenie. W moim przypadku jedynym bożonarodzeniowym punktem zapalnym bywa moje niepójście na pasterkę, które zazwyczaj powoduje focha-giganta u mojej babci, ale z roku na rok jest coraz lepiej.
Wczoraj widziałam w TV wypowiedź Hindusa mieszkającego w Polsce, który ma zamiar obchodzić święta, kupując choinkę (głównie dla uciechy jego córeczki) i zasiąść do wigilijnej kolacji z indyjskimi potrawami wraz z rodziną i przyjaciółmi.

umyjpache
Gość

Uwielbiam Cię za to, że jesteś taka autentyczna, że masz swoje zdanie i nie boisz się go wypowiadać. Przy tym nie brzmisz jak jakaś zdesperowana osoba, która pragnie rozgłosu choćby na siłę. Właśnie wydajesz się pisać bo lubisz i masz ochotę powiedzieć coś, co nie jest oklepane. Uwielbiam to, tak jak pewnie większość Twoich czytelników. Raduje mnie to, że są jeszcze tacy ludzie, bo słuchanie księży którzy są kolejną władzą w Polsce, polityków którzy zarabiają za dużo i im się w głowie wywróciło czy tak mało ważnych faktów jak np. ten który przytoczyłaś w notce. Ostatnio próbowałam przekonać mamę, że… Czytaj więcej »

Matbaza
Gość

Cześć. A ja jestem ciekawa pochodzenia wszelkich świątecznych symboli i ich pierwotnego, nie kościelnego znaczenia. Pozdrowienia.

Olga Cecylia
Gość

Dużo tego nie ma, ale bardzo odradzam Gieysztora (niestety, jest chyba najlepiej dostępny) i równie gorąco polecam Szyjewskiego (niestety, jest trudno dostępny, chyba że się mieszka w Krakowie). Warto też zagłębić się w żydowskie zwyczaje świąteczne, bo prezenty dajemy sobie właśnie z tej okazji 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Kolejny Twój dla mnie znakomity tekst 🙂 Ja także jestem ateistką – niestety w rodzinie typowych polaczków katolików… czyt. matka leci do kościoła prawie co niedzielę, ale w sumie mam wątpliwości czy kiedykolwiek usłyszała co było na kazaniu. Przyznam się, że nigdy nie czytałam biblii, ale pewnie wiem o niej o wiele więcej niż poszczególni członkowie rodziny. Mam wszystkie sakramenty (tak sie złożyło, że dopiero w momencie wyprowadzenia się z domu i pójscia na studia mogłam w końcu uwolnic się od co tygodniowego godzinnego rozmyślania o niebieskich migdałach), ale myślę na temat aktu apostazji. Kiedy byłam dzieckiem, święta były dla… Czytaj więcej »

Natalia Slawek
Gość

fajnie Aniu, że opisałaś, jak to wygląda u Ciebie. jeśli chodzi o relację ludzi, cóż, nie jestem specjalnie zaskoczona, pewnie z facebooka, też Cię usunęli? oj biedna Ty, zesłana na banicję.
grunt, że masz ich tam, gdzie nikt nie zagląda.

ja też jestem niewierząca, więc miałam okazję zaobserwować różne reakcje ludzi. jedni się odwracają, inni nas nawracają (np. w prezencie ślubnym biblię dostałam, Oo), ale są i tacy, co mnie w 100% akceptują. moje życie, moje wybory i moja nie-wiara.
a święta też lubię 🙂

Kwiaty lipy
Gość

moja mama do dziś nie pogodziła się z tym ,że nie poszłam do bierzmowania, że informację 'na 17 jest spowiedź' puszczam mimo uszu , a w przypływach żalu z tego powodu pyta mnie, czy chcę dostać prezent pod choinkę , skoro nie wierzę w Boga. chciałabym wtedy jej odpowiedzieć, czy tylko o to w tym wszystkim chodzi? wierzyć cały rok, żeby ze spokojnym sumieniem spazmatycznie rozerwać papier z mikołajem i bałwanami? obecnie dla mnie święta są okazją do jednego z dwóch wspólnych posiłków w roku i jestem szczęśliwa, że akurat dzięki wierzę rodziców mamy ku temu okazję. lubię klimat świąt,… Czytaj więcej »

bognyprogram
Gość

Ja mam nawet trudniej niż Ty – jestem prawosławna i każde słowo krytyki w stosunku do religii moja rodzina odbiera jako atak na naszą mniejszość narodową, bunt przeciwko swoim korzeniom i wyparcie się własnej tożsamości. Babcia płacze, że wezmę ślub w kościele (wcale nie wezmę, ale nikogo moja wersja nie interesuje:D), a mama nie może mi darować, że w gimnazjum zrezygnowałam ze śpiewania w chórze. Opoką jest mój biedny tatuś-ateista: jedyny, który mnie jeszcze nie ukamienował:)

lacquer-maniacs
Gość

Odnośnie księży – może i Biblię znają, ale i tak wierzą w to, czego ich uczą w seminarium. A w Biblii przecież jest masa rzeczy zupełnie niespójnych z tym czym karmi Kościół katolicki wiernych. Także z tym znaniem Biblii przez księży nie przesadzałabym 😉

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ja jestem chrześcijanką i moje dziecko również wychowuję w tej wierze.Chodzę do kościoła ze spowiedzią jest u mnie różnie,ale jestem tylko zwykłym człowiekiem, który ma prawo popełniać błędy jak każdy. Wierzę w modlitwę i wiele razy doświadczyłam pomocy z "Góry" w bardzo ciężkich sytuacjach w moim życiu.
Nie oceniam Cię, nie szufladkuję i nie chcę na siłę zmieniać. Uważam że każdy ma prawo żyć według własnych wyborów.

P.s Pozdrawiam i życzę powodzenia 🙂

Ola O.
Gość

Podoba mi się sposób w jaki na to patrzysz. Świetnie napisane 🙂

Olga Cecylia
Gość

U mnie w domu, kiedy Siostra i Braciszek byli mali, na Wigilię przez parę lat były paluszki rybne 😀

Ale święta wyglądają u mnie bardzo podobnie. Może dlatego, że religijność u każdego z członków mojej rodziny uległa albo silnej prywatyzacji, albo głębokiej sekularyzacji.

Zresztą tradycja spotykania się akurat tego dnia, jedzenie maku, miodu czy grzybów – to rzeczy dużo starsze niż chrześcijaństwo. Można powiedzieć, że świętujemy przesilenie zimowe. Barszczem z uszkami, który wszyscy uwielbiamy 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Aż zatęskniło mi się za atete:) kiedyś zastanawiałam się dlaczego piszesz o takich oczywistych rzeczach jak szanowanie innych religii, ludzi, akceptowaniu siebie czy o tym że problem tkwi w człowieku,a nie w innych. Bo to przecież takie oczywiste,ale kiedy wyjechałam na studia i poznałam różnych ludzi to odkryłam,ze nie dla wszystkich jest to takie jasne…Studiuje pracę z osobami niepełnosprawnymi i kiedy ''znajomi'' zaczęli mnie pytać czy używam rękawiczek przy pracy z osobami z zespołem Downa to zwątpiłam. A jeśli chodzi o święta to spędzam je tak jak Ty:)

Paulina Bella
Gość

Zazdroszczę Ci tak luźnej atmosfery podczas świąt i jedynie babci histeryczki (mam bardzo podobną, więc doskonale Cię rozumiem). Ja nie wierzę już od kilku lat, ale zawsze chodziłam do kościoła ze względu na mamę, żeby nie było jej przykro. W tym roku pierwszy raz powiedziałam, że nie idę do kościoła i nasłuchałam się, że jestem satanistką,bolszewikiem, nie tak mnie wychowali i ogólnie jedna wielka rodzinna spina. Jakby podczas świąt nie było najważniejsze wspólne spędzanie czasu, tylko odstanie godziny w kościele. Nie rozumiem tego, jak katolicy twierdzą, że są szykanowani i niezrozumiani, biorąc pod uwagę, jak bardzo nie potrafią uszanować innych… Czytaj więcej »

apteka marzenie
Gość

Nie każdy kto nazywa się katolikiem czy w ogóle chrześcijaninem faktycznie chce nim być. Tak potoczyło się moje życie, że żyję wokół wielu młodych katolików Z WYBORU i chociaż sama nie do końca jestem w stanie się z nimi utożsamić to strasznie mnie boli gdy ktoś zarzuca im te wszystkie stereotypy o członkach kościoła katolickiego. Są to ludzie, którzy znajomością swojej świętej księgi naprawdę zadziwiają, którzy mają niewiarygodnie czyste intencje nie tylko wobec siebie, ale również i wobec tych poza ich wspólnotą, poza Kościołem :). Szanują poglądy każdego człowieka i to ich najbardziej dotyka szykanowanie katolików, a nie tych którzy… Czytaj więcej »

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Każdy ateista to oświecony człowiek:)

Previous
Moja zimowa pielęgnacja
Wigilia “Ateistki”, jaka jest?