Jak wejdziecie w lokalizację, to zobaczycie jak to POWINNO wyglądać. Cóż, być w jednym z najbardziej zapierających dech w piersiach miejscu i go nie zobaczyć, bo chmury - zdarza się! :D Potem zaczął padać deszcz, więc ja zaczęłam mieć z tego radochę😅
Pytacie, dlaczego tak mało się stresuję! Słuchajcie, ja kiedyś byłam tą osobą, którą ze stresu zawsze bolał brzuch. Przed egzaminem, zawodami, konkursem... dzisiaj stresik czuję tylko przed podróżą (czyli chyba długo nie poczuję🙈) a częściej towarzyszy mi EKSCYTACJA. Większy problem mam z napięciem, ono się silnie odbija na moim ciele. Zazwyczaj szłam je wybiegać, ale ponieważ wróciłam przed obowiązkową kwarantanną, narzuciłam sobie własną i... chodzę po ścianach, bo moje najlepsze sposoby na rozładowanie napięcia są niedostępne🙈Nie cierpię biegać. Ale lubię zgrzana wrócić do mieszkania i mieć ten uśmiech na twarzy, że już wszystko za mną😅

A nie stresuje się, bo nie pozwalam, by rzeczy, które są poza moją kontrolą władały moim umysłem. Poza moją kontrolą jest to, ile potrwa pandemia, ile osób umiera każdego dnia, jak wygląda stan opieki zdrowotnej w Polsce, czy będzie szczepionka albo kiedy będzie i ile potrwają obostrzenia.
Ale mam kontrolę nad najważniejszymi rzeczami: mogę ograniczyć do minimum wyjścia (spacerek do sklepu po jedną rzecz nigdy tak nie kusił, co?😉), poprawnie myć ręce, unikać dotykania buzi, dbać o odporność, być aktywna fizycznie, słuchać komunikatów GiS i dostosować swoją sytuację finansową do zmieniających się warunków (przyciąć wydatki? przebranżowić się? podnieść ceny usług czy obniżyć i iść na ilość?).
Skupiam się nad tym, nad czym mam kontrolę. Zawsze!
Nie wiem czy na egzaminie dostanę trudne pytania, nad tym nie mam kontroli. Ale mam kontrolę nad tym, jak przyswoję materiał.
A u Was jak? Stres? Czarne myśli? Czy spokój na myśl o tym, że cokolwiek przyniesie życie, będzie trzeba się do tego dostosować?
#stres #szczerze_pisząc #emocje #stacalm #stayhome #vietnam #goldenhandsbridge

Jak wejdziecie w lokalizację, to...

Ale mam dzisiaj kiepski dzień! Chyba będę ładną sumkę w plecy. Auć! Bolesna lekcja, by nie robić czegoś „jednym okiem”. Pomyślałam, że podzielę się kilkoma swoimi wpadkami i poproszę Cię o to samo 👉🏻 zatytułowałam oficjalny przelew „pieniądze za las”. Byłam rozkojarzona!
👉🏻 kilka razy wysłałam polecony do samej siebie, jakoś odruchowo wpisuje mi się mój własny adres 🤷🏻‍♀️
👉🏻 wybrałam się na basen i nie spakowałam stroju, zorientowałam się już w szatni
👉🏻 bez portfela to też wyszłam wiele razy
👉🏻 wysłałam klientowi plik o tytule „wersjaostatecznailetychpoprawekjapierdole.pdf”
👉🏻 wyszłam z knajpy i zapomniałam zapłacić. Biegłam przeprosić i uregulować należność ze zwieszonym jęzorem a oni się nawet nie zorientowali! Przeprosiłam chyba z 5x🙈

Teraz Ty, będzie mi raźniej!
Zdjęcie z Bali! Było pięknie, mam nadzieję, że Balijczycy dadzą sobie radę z kryzysem, żyli w dużej mierze z turystyki :( #wpadka #aniamaluje #szczerze_pisząc #wodospad #waterfall #podrozemaleiduze #podróże

Ale mam dzisiaj kiepski dzień!...

Mam taką ulubioną grę, gdzie zadaję ludziom pytania w stylu „wolisz do końca życia jeść tylko sernik, czy tylko burgery?”. Nawet mam jej karcianą wersję (nazwa się „Dylematy” i pytania są w niej czasami na maksa odjechane!) ale i tak wolę zadawać własne😈. Zasady są proste! 👉🏻 odpowiadasz na dowolne pytanie z tego wątku (moje, cudze)
👉🏻 kupujesz sobie w ten sposób prawo, by zadać własne pytanie 
Można uzasadniać, wychodzą z tego super dyskusje!!! Uwielbiam w to grać! I na żywo i przez smsy jak na żywo nie można pogadać.
Więc ja zacznę, a Wy mam nadzieję, będziecie w komentarzach aktywni. Pytanie które wrzucam, pochodzi z gry „Dylematy”:
2 osoby zaproponowały ci namiętny pocałunek. Jedna z nich to 10 w Twojej osobistej skali, ale jest w związku. Druga to singiel, ale w twojej skali „5”. Kogo wybierasz? Napisz, a potem stwórz własny „dylemat”😉 Zawsze trzeba coś wybrać, nawet jak obie opcje są złe 🙃
Odpowiedz i zadaj swoje pytanie.

Możecie odpowiadać sobie nawzajem, będzie zabawnie! To jak, 5 czy 10? 
#gra #zostajewdomu #rozrywka #buivien #buivienstreet #vietnam #saigon #hochiminh #podróże #podróżemałeiduże #aniamaluje

Mam taką ulubioną grę, gdzie...

Idziesz do pracy, bo musisz? Źle, bo masz siedzieć na pupie. Bierzesz bezpłatny urlop, żeby siedzieć na pupie - źle, bo będzie kryzys, a w ogóle to ktoś musi w sklepach sprzedawać.
Wrzucasz związane w wirusem treści - źle, bo wszyscy już mają dość. Wrzucasz treści rozrywkowe - źle, bo jesteś ignorantem. Kupujesz papier dla siebie i rodziny - źle, bo panikujesz i „odbierasz innym”. Kupujesz tyle ile potrzebujesz - źle, bo nie myślisz o przyszłości.

Nie dajmy się zwariować. Jesteśmy różni! Przeżywamy sytuacje na swój sposób. Ktoś, kto lubi siedzieć w domu nie zrozumie kogoś, kto serio chodzi od tego po ścianach. za dzieciaka byłam często chora i 2 tygodnie na dupsku to dla mnie żadna nowość. Przyznam, że czasami wręcz chciałam mieć anginę, żeby oglądać na satelicie bajki na jakimś Rai due czy niemieckim RTL2, oglądać reklamy produktów, których w Polsce nie ma, układać puzzle, czytać książki, wpuszczać psa do łóżka (chora, to mama przymknie oko) i układać domki z kart. Przeszłabym się chętnie, marzę o zakupach w lidlu, żałuję, że nie mam balkonu, ale jakieś wielkie wyrzeczenie to nie jest. Dla kogoś innego może być niemal traumatyczne i nie mam prawa tego oceniać! Jeden będzie tańczył i śpiewał, drugi zwinie się w kulkę i będzie mu smutno.
Dlatego proszę, nie oceniajmy się! Jeśli tylko słuchasz się do zaleceń i oficjalnych komunikatów - nie czuj wyrzutów sumienia, że masz ochotę spać albo leżeć zamiast pisać ebooki i tworzyć genialne biznesy. Albo na odwrót, że w tej sytuacji przyszedł Ci do głowy genialny produkt  i wchodzisz w to jak opętany!
Nie miej wyrzutów sumienia, że czujesz radochę na myśl o gotowaniu, porządkach w szafie i wszystkich rzeczach, na które brakowało ci czasu. Albo na odwrót - że zamawiasz na wynos i marzysz o pracy w której odwiedza cię pan kanapka. Ale nie oceniaj. 
Polecam z  stories @evrdtrp która pokazuje, jak odmienne mamy perspektywy i sytuacje życiowe. To nie są rzeczy czarne albo białe, raczej tak niedookreślone jak moja skora na tym zdjęciu. Opalona, spalona, czy blada? Wszystko po trochu!
Wspieranie, nie ocenianie. Proszę🤗
#staystrong #siedzęwdomu ... bo mam ten przywilej, nie każdy może.
Doceniam! #szczerze_pisząc #aniamaluje

Idziesz do pracy, bo musisz?...

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja niestety ciągle! Czasami szybciej działam niż myślę, a refleksja nad głupotą przychodzi po fakcie. Osobiście za jedną z najgłupszych rzeczy na świecie uważam jednak palenie papierosów. Śmierdzą, trują, niszczą zęby i zdrowie - bez wahania zdecydowałam się dorzucić swoje 3 grosze do kampanii przeciwko paleniu!
Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy kiedyś paliliście (albo palicie) i czego wam najbardziej w związku z tym żal!
Więcej na : http://stopfejkfriends.pl/ 
Post w tamach kampanii społecznej: #stopfejkfriends i „Papierosy i e-papierosy to fałszywi przyjaciele”

#aniamaluje #szczerze_pisząc

Robicie czasami głupie rzeczy? Ja...

Na tym zdjęciu moja mina mówi „czy mogę już iść?” i nawet powiedziałam to na głos do @czula.kaminska bo obok latał jakiś szerszeń, a ja się panicznie boję🙈
Bo ja wcale nie jest odważna! 
Życie jest przewrotne. Pojechałam solo, żeby sama pobyć ze swoimi myślami - nie spędziłam sama ani jednego dnia! A teraz siedzę na tyłku jak wszyscy i mam to swoje wyciszenie, chociaż czas po wyjeździe miał być turbo intensywny🤪
🌱Fajnie jest być gdzieś z kimś. Dzielić zachwyt, czasami pokazać coś swoimi oczami, czasami rozproszyć poczucie odpowiedzialności by nie ciążyło tylko na jednej osobie, czasami by poczuć się bezpieczniej. 🌱Podróżowanie solo jest inne. Ludzie dzielą z Tobą jakieś fragmenty drogi, ale na Twoich zasadach. Zero kompromisów, dostosowywania się, szukania knajp gdzie będzie coś bez pszenicy albo gaszenia światła bo ktoś chce spać, a ty jeszcze nie. Omijania czegoś, bo komuś za gorąco albo za daleko, za blisko, za brzydko, za ładnie, zawsze coś.
🌱Łatwiej poznaje się ludzi. Ja na nowo uwierzyłam, że w ludziach jest dobro. Spotkałam się z wielką życzliwością, chęcią pomocy, wskazówkami. Ktoś mnie podwiózł, ktoś naprawił laptopa, ktoś pokazał fajne zakątki, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś popilnował rzeczy. To było piękne!🥰
🌱Podróżowanie solo nie jest ani lepsze ani gorsze. Jest zupełnie inne. 
Polecam przeżyć chociaż raz w życiu, może jak wszystko się uspokoi? ☀️Ja lubię mieć jakąś nagrodę w perspektywie. Jeśli ogarnę to finansowo to po tej całej pandemii chciałabym wybrać się do Włoch i zjeść nieprzyzwoicie pyszną pizzę. I makaron. I potańczyć. I pośpiewać pijąc nad morzem ich domowe wino z plastikowej butelki.
Tak będzie, musi być! 
Każda burza się kiedyś kończy, w to chcę wierzyć!
Zabawmy się! Wyobraź sobie, że pandemia się skończyła, Twoje finanse i rodzina mają się dobrze.
Pierwsze co robisz „w nagrodę” aby to odreagować to?
Ja totalnie wybieram się na pizzę! #podróże #solo #solotravel #drzewo #szczerze_pisząc #aniamaluje #infinitydress #multiwaydress

Na tym zdjęciu moja mina...

To, co dzisiaj wydaje się dramatem, kiedyś może okazać się cenną lekcją. Pamiętam jak z dnia na dzień straciłam źródło dochodu nie mając planu B. Bolało, ale od tej pory pamiętałam, że „najpierw płacę sobie”. No matter what! Budowałam poduszkę finansową, chociaż było bardzo ciężko. Za drugim razem gdy straciłam głównego klienta też bolało potwornie. Wtedy wyciągnęłam kolejną lekcję i postawiłam na dywersyfikację. Teraz przy okazji wirusa moje źródełka powysychały albo stały się mniejsze, ale jedno, zupełnie pasywne działa nadal i to lepiej niż wcześniej. Książka, którą napisałam w 2013! (Dostępna na legimi).
Kryzysy są ciężkie, ja się cieszę, że dostałam mocno po dupie bardzo młodo. Że przegadałam sobie kilka tematów i np. podjęłam trudną decyzję, że nie stać mnie na pracę w szkole, (wtedy byle ósemka do wyrwania oznacza tarapaty finansowe).
Czasami te bolesne lekcje po czasie okazują się bardzo cenne! 
Mam taką zasadę, że porażkę zawsze zamieniam w „teachable moment”. Wypisuję 10 rzeczy, których nauczyła mnie ta sytuacja i wdrażam wnioski w życie.
Z takim podejściem z wielu problemów wychodzimy silniejsi!
Gdybym nie przerobiła tego problemu 10 lat temu, dzisiaj też z przerażeniem patrzyłabym na topniejący stan konta😰ale czasami żeby było lepiej, przez chwilę musi być trochę gorzej! Dzisiaj widzę, że przez ten kryzys podjęłam decyzje, które zapewniają mi całkiem wygodne życie.
Teraz wydaje się ciężko, ale jeśli wyciągniemy z tego lekcje, to będzie lepiej.
Każdy zna chyba kogoś, kto załamał się po rozpadzie związku a potem poznał partnera pod każdym kątem nieporównywalnie lepszego, prawda?
Wierzę, że tak to się skończy! 
Masz jakąś historię życiowej tragedii, która okazała się potrzebną lekcją i chcesz się nią podzielić?
#aniamaluje #szczerze_pisząc #saigon #hochiminh #kryzys #staystrong

To, co dzisiaj wydaje się...

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców. To totalnie nie jest czas na te wszystkie wrogie spojrzenia i wytykanie innym co zrobili nie tak! W Tajlandii starsze małażeństwo z Chin pozarażało innych, bo bali się linczu i bali się iść do szpitala. U nas ludzie zatajają, że byli we Włoszech właśnie przez takie komentarze! Z kolei gdy restauratorka z Bangkoku dała znać klientom na fejsie, że ma wirusa, zamyka lokal i prosi osoby, które w nim były o sprawdzenie swojego zdrowia - ludzie pisali, że dziękują za jej odpowiedzialność i poinformowanie. Takie samo podejście ma Tajwan. Pisałam kiedyś, że wiara w „sprawiedliwy świat” sprzyja kulturze wtórnej wiktymizacji ofiar. Bo gdy wszyscy myślimy „jak będę ostrożna to nikt mnie nie zgwałci”, to z automatu cześć winy idzie zawsze na zgwałconą kobietę. „Mnie jakoś takie rzeczy nie spotykają a chodzę tedy 20 lat”🙄. To od naszego podejścia zależy, czy ludzie będą zgłaszać swoje objawy, czy nie. Wirus może przytrafić się każdemu, nawet najbardziej ostrożnemu człowiekowi! To nie jest moment na „to przez tego, to przez tamtego”. To moment na słuchanie się do zaleceń i siedzenie w domu. Ja zdecydowałam się kontynuować relację z Azji z normalnym opóźnieniem (no, może ciut dłuższym, zbieram więcej info o ciemnych stronach Wietnamu😌). Czasy są ciężkie, miejcie u mnie trochę rozrywki i normalności! Pozostańmy silni, bez znaczenia, czy w Polsce czy gdzieś na świecie!♥️ Nie obwiniajmy się nawzajem, nikt nie przyniósł wirusa złośliwie! To i tak by się wydarzyło. Strach jest ok, panika nie. Panika to chaos. Potrzebujemy spokoju i opanowania😊 to nasze reakcje zadecydują o rozwoju wydarzeń.
#podróże #szczerze_pisząc #aniamaluje #wirus #zostajewdomu

Surowi rodzice wychowują najlepszych kłamców....

Jedna z moich największych obaw odnośnie podróży solo?
„Ale jak ja pójdę na plażę?!”🤣
Biegam szybko, ale jednak nie chciałabym wyskakiwać z morza aby dogonić  złodzieja, który połasił się na mój telefon.
Tymczasem moje  obawy okazały się zupełnie bezzasadne! Poznałam wielu spoko ludzi, którym postanowiłam zaufać i rzadko bywałam sama. Ale czasami chciałam! I co wtedy? Raz ratownik zaproponował, że wrzuci moje „belongings” do swojej łódki. Raz wrzuciłam telefon, kasę i klucz do woreczka strunowego i zakopałam pod palmą. A kilka razy wyszłam zupełnie bez niczego. Zostawiałam klucz na recepcji i odcinałam się.
Było super! 
Chcę bardziej być niż mieć. Nie wiem jak mogłam kiedyś pozwolić na to, aby strach o durne rzeczy mnie blokował.
Dzisiaj widzę, jak był irracjonalny 🙈 nie mam za wielu zdjęć z plaży, ale było fajnie! Jestem za to na wielu zdjęciach wietnamskich chłopców (na Bali też mi się zdarzyło)🤣 Widzą białą dziewczynę i pytają, czy mogą fotkę. I czy mogą mnie do tej fotki objąć. Przedmiotowe? Szczerze? Ja też robię fotki lokalsom i chociaż sami zachęcają, to w pewien sposób czuję, że pozując do zdjęć spłacam jakiś dług. Chłopcy są zawsze bardzo grzeczni i mili. Nie spotkało mnie tu nic „disrescpectful”. Po fakcie zawsze dziękują, chwilę pogawędzimy. To dla mnie ok, bez względu na to, co opowiedzą kolegom pokazując zdjęcie. W mojej opowieści też każdy pająk jest 3 razy większy, a każdy z nas ma koleżankę, do której idol na koncercie puścił oczko😉

Nigdy w życiu nie uśmiechałam się tyle, co na tym wyjeździe!!! Nie wiem jak mogła mnie blokować myśl o tym, że ktoś mnie okradnie🙈
„Pod łóżka włażą, złodzieja węszą, 
Łbem o nocniki chłodne trącając.
I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki, 
Spodnie na tyłkach zacerowane, 
Własność wielebną, święte nabytki, 
Swoje, wyłączne, zapracowane.”
#wietnam #azja #podróże #podróżemałeiduże #vietnam #aniamaluje #szczerze_pisząc #plaża

Jedna z moich największych obaw...

Typowa ja! Nie pamiętam jak na imię miał właściciel piesełka, ale piesek miał na imię Tom i spędziliśmy razem kilka miłych chwil! 
Nie każde zdjęcie z podróży musi być wymuskane! To wywołuje we mnie miłe emocje, bo Tom był kuleczką radości.
Przy okazji - bycie opiekunem (nie lubię słowa „panem”) pieska to +100 do charyzmy i zwiększa szanse podrywu. Albo ułatwia kontakt. Lubię czytać książki w parku i w zeszłym roku kilkadziesiąt (!) razy zdarzyło się, że wbiegł we mnie albo mój koc czyjś piesek, co dało opiekunowi oczywisty pretekst do zagajenia rozmowy bez jakiejś niezręczności. Z trzema z tych osób się koleguję, jednego poznałam ze swoją koleżanką i są parą ;).
Pieski są super!!!
Pytanie do ludzi, którzy mają (albo kiedyś mieli) zwierzaka - jak się wabił? Imię typowo zwierzęce, czy ludzkie?
Ja miałam: kota o imieniu Trampek, owczarka szkockiego collie o imieniu Zija, (Zia) aka Ruda, drugiego psa o imieniu „Mała” (zwana Zazdrośnicą), kota Kiko i kotkę Ninę. Teraz w mojej rodzinie jest kotka Schwarz i piesek Niunio.
Każde imię z innej bajki!
Jak u Was?
#piesek #dogsofinstagram #wakacje #wietnam #vietnam #podróże #podrozemaleiduze #zwierzaki

Typowa ja! Nie pamiętam jak...

Moja życiowa filozofia, czyli w co wierzę

To trochę dziwne, że jeszcze nie stworzyłam takiego wpisu, bo to bardzo istotne! Czasami widzę, że pewne wpisy na moim blogu są źle zrozumiane.  Tak jak np. tekst ” Religia jak penis, czyli jak to jest z moją wiarą

Mam naturę kogoś, kto lubi podważać oczywistości i dociekać prawdy. Być może dlatego nie znalazłam porozumienia z książkową, akademicką nauką. Jeśli lekarz nie jest mi w stanie odpowiedzieć po co mi coś zapisuje to…co to za lekarz? 🙂 Jednocześnie mam ogromną wiarę, chociaż nie zawsze taka była. To wiara najważniejsza z najważniejszych – w siebie.

Wierzę też, że nie jesteśmy istotami cielesnymi z duszą, a istotami duchowymi posiadającymi ciało. Z tego też powodu, bez żadnych oporów podpisałam zgodę na wykorzystanie moich organów po śmierci i jeśli to ma jakoś pomóc nauce – mogą mnie pociąć, przemielić, pokroić – mam to gdzieś.

Wierzę, że nasza planeta jest planetą samoregulującą się. Pewne rzeczy które się dzieją, katastrofy związane z pogodą – cóż, mogą nam się wydawać wielkimi tragediami, ale w większości my to wszystko prowokujemy. Z punktu widzenia całej planety, nasz gatunek nie jest powalająco istotny i sądzę, że jeśli zaczniemy jej poważnie zagrażać, to ona wyeliminuje nas. Nie ma dla mnie znaczenia, czy jesteśmy tworem ewolucji, Boga czy eksperymentem genetycznym “starożytnych kosmitów”. Swoją drogą – wszechświat jest ogromny i trzeba mieć ogromne ego aby myśleć, że jesteśmy jego pępkiem, my, jako ludzkość. Otóż nie, nie jesteśmy. 

Nie boję się śmierci. Dużo o niej myślałam, kiedy na pierwszym roku diagnozowano mnie w kierunku nieuleczalnej, genetycznej choroby i mówiono, że tacy ludzie nie dożywają do 40-tki. Wierzę, że jesteśmy jedynie odnawialnym zasobem i przyjmuję to z pokorą.
Jednocześnie nie wierzę w nieuleczalne choroby. Są tylko nieuleczalni ludzie. Możliwe, że nie znamy jeszcze mechanizmów leczenia niektórych z nich – ale to nie znaczy, że są nieuleczalne.

Wierzę, że zawsze mamy wybór. Że nie ma sytuacji beznadziejnych. Kiedyś tak postrzegałam swoją. Nie ma sytuacji bez wyjścia.

Nie lubię ludzi którzy użalają się nad sobą. Sama się użalałam. Nie lubię ludzi którzy próbują wzbudzać czyjąś litość, współczucie. Lubię ludzi, którzy o siebie walczą.

Nie lubię ludzi, którzy negują zanim się przekonają. Ostatnio czytałam wiele o terapii Gersona. Konkretnie o piciu ogromnej ilości soków i lewatywach z kawy. Pod artykułem masa komentarzy “to ja poproszę o potwierdzenie wraz z wynikami badań, że ktoś się wyleczył”, “to terapia dla bogaczy”, “i to ma mi niby pomóc?” “po co mam się tym męczyć”. 
Mega fejspalm dla idiotów. Nie rozumiem ludzi, którzy szukają wymówek żeby czegoś nie robić, zamiast powodów aby to ZROBIĆ. Zaskakujące, że ludzie nie mają takich wątpliwości kiedy serwuje im się chemio i radioterapię, a kiedy ktoś proponuje im soki ze świeżych warzyw to już tak.
 Świat stoi na głowie.

Kiedy jestem gdzieś gościem, to staram się szanować zwyczaje, tradycje i poglądy kogoś, kto mnie gości. Dlatego nie rozumiem oburzenia mniejszości religijnych na zakazanie uboju rytualnego. Kochani, nikt Wam  tego nie zakazuje. Chcecie to robić, to róbcie. W SWOICH krajach.

Niedługo Europa przestanie być kontynentem chrześcijańskim. Muzułmanie nie muszą walczyć z nami mieczami – wystarczającą broń mają w spodniach – oni mają po siedmioro, ośmioro dzieci. Szybko nas wyprą, mamy niski wskaźnik narodzin. Dlatego martwi mnie polityka kraju, która bardzo utrudnia powiększanie rodzin. Nie mam nic przeciwko Muzułmanom – szanuję wyznawców Islamu. Martwią mnie jedynie jego radykalne odmiany i wprowadzanie prawa szariatu tam, gdzie mają większość.

Denerwuje mnie polityka socjalna. Zabiera się komuś, komu powodzi się ciut lepiej niż człowiekowi o najniższych zarobkach, aby dać biednemu. Rezultat jest taki, że biednemu “nie opłaca się wstawać za 6 zł/h, bo ma zasiłek” a ciut zamożniejszy nie ma motywacji aby być bogatszy (bo zabiorą mu w podatkach). Jedynie bogaci sprytnie ukrywają dochody.

A ja chciałabym żyć w kraju, który zachęca to zakładania firm. Zachęca się ludzi do tego, aby się bogacili po to, aby żyło się lepiej zarówno im, jak i innym ludziom którym dadzą pracę. Chciałabym żyć w kraju, w którym nie muszę być ubezpieczona na zasadach kogośtam. Decydując się na życie w społeczeństwie decyduję się jednak na pewne kompromisy.

Wierzę, że nasze myśli mają ogromny wpływ na to, czym jesteśmy i w jakim miejscu się znajdujemy. Mogę nawet napisać, że to WIEM na 100%. Jeśli zepnę tyłek i skończę książkę, to wkrótce będzie można przeczytać o eksperymencie który każdy może zrobić w domowych warunkach, aby się o tym przekonać.

Wierzę też, że nie można pracować tylko nad ciałem, albo tylko nad duszą czy umysłem. Pracując nad jednym tworzymy reakcję łańcuchową i pracujemy nad innymi sferami.

Nie wierzę , że można być złym człowiekiem. Można być człowiekiem, który robi czasem złe rzeczy. Myślę, że wszyscy jesteśmy dobrzy a zło jest jedynie brakiem dobra, tak jak ciemność jest brakiem światła.

Follow on Bloglovin
Uściski, Ania

60
Dodaj komentarz

avatar
35 Comment threads
25 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
AnonimowyAniamalujePaula eMKamila FrączakEternal*Voyageur Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
olenka
Gość

Lubię czytać ten blog, tutaj zaczęła się moja przygoda z rozwojem. To prawda, że nie da się na dłuższą metę rozwijać tylko w jednej sferze. jak zaczęłam świadomiej żyć swoim życiem, to zaczęłam lepiej się odżywiać i biegać. Wszystko jest elegancko powiązane. Nie mogę doczekać się książki!

Agata
Gość

Brawo!

BERY
Gość

duzo prawdy mówisz, ale z kilkoma sie nie zgadzam , np z tym ze nie ma syt bez wyjscia. moze i nie ma ale napewno nie takich zeby nikogo nie zranić.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

wracam własnie z tygodniowych wakacji w Holandii – na każdym krok Arab!

Ellie
Gość

z wieloma punktami się zgadzam. Aniu, jesteś moją inspiracją w pewnych względach ! 😀

jolkag78
Gość

bardzo, bardzo podobnie myślimy:)

Nadine
Gość

Aniu, uwielbiam Cię <3

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Propsy, propsy Aniu 🙂

jask-olka
Gość

jeśli nie w całości, to w zdecydowanej większości zgadzam się z twoim patrzeniem na świat i po raz kolejny cieszę się, że jakimś cudem trafiłam na ten blog. jedyny w swoim rodzaju, bo piszesz rzeczy mądre i naprawdę przydatne. podajesz na tacy pewne proste rozwiązania (bo życie jest proste) i albo ktoś je przyjmie, albo odrzuci. Anno, jesteś świetna w tym co robisz. ja także mam naturę podważania utartych "prawd". staram się nie być bezrefleksyjna i nie przyjmować wszystkiego "bo tak". dlatego też między innymi nie jestem wierząca, w sensie religijnym. nie umiem bezwarunkowo przyjąć wszystkiego, co mi się w… Czytaj więcej »

Emilka
Gość

Planeta samoregulująca, pisałam o tym cały rozdział magisterki – zdanie na ten temat mam bardzo podobne:)

Na sprawy polityczne patrzę trochę inaczej, może za bardzo optymistycznie, ale ja po prostu wierzę w dobro (nawet polityków 😉

Panna Licho
Gość

Także czekam na Twoją książkę i co do religii i Islamu w zupełności się z Tobą zgadzam.

akwarelaplus
Gość

Świetnie piszesz 🙂

Nachorowałaś się i nadal masz ciężko, więc powinnaś być przykładem, że każdy sobie może poradzić, jednak nie zgadzam się, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Czasem nie ma możliwości znaleźć drzwi, ale tylko/aż zrobić szparę lub wręcz małe okno i tak sobie pomóc. Promienie słoneczne dające ukojenie czyli ułatwianie, choć nie rozwiązanie problemu. Tak samo bywa w sytuacjach niezwiązanych ze zdrowiem.

Co do ostatniego akapitu: uważasz, że człowiek rodzi się dobry?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

ja napiszę, tak jak mówiono mi na studiach – każdy człowiek z natury jest dobry, i taki oczywiście się rodzi:) Paulina

akwarelaplus
Gość

Ja na studiach spotkałam się z wersja, że rodzi się dobry, czystą kartką lub już lekko określony (zarówno ze złem i dobrem w sobie). Wierzę w ostatnią wersje.

Maria P
Gość

Wiesz, jak wygląda zakładanie firmy w stanach? Idziesz do jednej pani w urzędzie, dajesz jej pieniądze, które są przewidziane, za wszystkie formalności związane z założeniem firmy i ją masz. Nie musisz biegać po X ilości urzędów i donosić papiery, których, jak wiadomo nigdy dość. Do tego, jak jesteś przedsiębiorcą to automatycznie płacisz mniej za rachunki, bo 'jesteś przedsiębiorcą- dajesz pracę innym- państwo musi cię wspierać'. Jak nie płacisz podatków to masz przerypane. I nie ważne, czy jesteś celebrytą, czy zwykłym szarym obywatelem. Piszę Ci to dlatego, że moja rodzina miała w Stanach przez pewien czas swoją firmę, wrócili do Polski… Czytaj więcej »

Vrksasana
Gość

Faktycznie w Stanach biurokracja bywa mniej uciazliwa, jednak uwazam, ze demokracja socjalna jest systemem znacznie dojrzalszym i przewyzszajacym demokracje kapitalistyczna. Mysle, ze jesli mieszka sie i pracuje w danym kraju, przyczyniajac sie tym samym do jego wzrostu i rozwoju, placi podatki,to panstwo powinno zabezpieczyc pewne strefy zycia. Dla mnie czterema podstawowymi sa edukacja, rowniez na poziomie wyzszym,opieka zdrowotna, ubezpieczenie emerytalne i pomoc finansowa dla tych, ktorzy moga miec mniej szczescia i okresowo znajdowac sie bez pracy. Oczywiscie zawsze znajda sie tacy, ktorzy beda starac sie wykorzystac system; bedzie tez grupa osob niezdolnych do pracy z powodu roznych ograniczen, ale jest… Czytaj więcej »

Vrksasana
Gość

Teraz rozumiem! Tez mnie strasznie wkurza kombinatorstwo, nieuczciwosc, roszczeniowosc, naciaganie i wykorzystywanie systemu :(. Niestety tacy ludzie zawsze beda… Wierze(!)jednak, ze sa w mniejszosci. Moim mottem jest, ze zly przyklad nie jest dla mnie przykladem :), ale mozna z niego czerpac nauke przez rewersje 😀

Vrksasana
Gość

Mysle, ze to domykanie furtek ma miejsce (mam na mysli szersza skale niz Twoj przyklad), niestety odbywa sie powoli, i jest raczej, jak wywazanie drzwi. Caly czas tez otwieraja sie nowe furtki, gdzieindziej :). Robi sie z tego taki przeciag biurokratyczny 😉
Co do stypendiow, to zdecydowanie jednym z kryteriow powinny byc osiagniecia. Mysle, ze frekwencja tez.

Anonimowy
Gość
Anonimowy

świetny tekst Aniu, mimo że nie w pełni się ze wszystkim zgadzam. lubię czytam Twoje przemyślenia na różne tematy, a masz taki dar jak widać, że potrafisz to wszystko ładnie, zgrabnie zebrać "do kupy":)

a ten eksperyment o którym mówisz, to ten z ryżem?

Anonimowy
Gość
Anonimowy

oj to zapowiada się ciekawie:)

BogusiaM
Gość

zgadzam się z Tobą praktycznie w każdej kwestii, szczególnie tych o zarobkach, tworzeniu miejsc pracy oraz muzułmaninach zamieszkujących europę

Krufka
Gość

Wiesz, poza tym, że w kilku kwestiach się z Tobą naprawdę zgadzam, to muszę przyznać, że skłoniłaś mnie do przemyślenia sobie kilku innych 🙂 lubię to, że masz własne zdanie niemal na każdy temat i, co najważniejsze, potrafisz je uzasadnić i poprzeć racjonalnymi argumentami 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

"Wierzę, że nasze myśli mają ogromny wpływ na to, czym jesteśmy i w jakim miejscu się znajdujemy. Mogę nawet napisać, że to WIEM na 100%"- ja bym była za jakimś wpisem na blogu, bo mnie ciekawość zżera na ten temat 😀

Ania

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Ciężko być cierpliwym ;), jak chce się człowiek dowiedzieć czy ma podobne poglądy w tej kwestii, czy może druga osoba ma jakieś, na które my jeszcze nie wpadliśmy 😉 nie ma jak to "badania porównawcze" i "wielkie odkrycia" 😉

Ania

Bebe
Gość

Ja wierzę, że jesteśmy jak jeden ocean rozlany w miliardy szklanek.

Bebe
Gość

To coś nas łączy 🙂

Iv
Gość

świetny wpis, powiedziałabym nawet, że najlepszy, oczywiście opinia bardzo subiektywna;)czytając miałam wrażenie, że wyssałaś mi te myśli z głowy;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy

zgadzam się w 100% procentach

W.
Gość

Mamy dość podobną filozofię życia. Ja dodam jeszcze jedno: wierzę, że człowiek ma nieograniczony potencjał brak mu czasem chęci, aby go wykorzystać. To jest chyba najbardziej frustrujące. Mamy jedno życie i musimy je jak najlepiej wykorzystać. A ja zaczynam blogowanie :):) Muszę jakoś uporządkować myśli a to wydaje się dobrym pomysłem. Dodaję do linków 🙂

W.
Gość

Czy ja wiem czy taki truizm. Ludzie widzą w okół siebie mnóstwo ograniczeń. Bez przerwy słyszę: to nie dla mnie, ja tego nie umiem . Jednak jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko się odmienia, gdy odkrywają, że można. Trzeba przeskoczyć tylko wewnętrzne bariery.

Katarzyna Chmielewska
Gość

Uwielbiam!!!

MalinowaPanna
Gość

Aniu, co za piękne słowa i mądre przemyślenia. Możesz być przykładem dla wielu! Tekst bardzo refleksyjny, lubię do Ciebie zaglądać, ściskam!:)

Melle Coccinelle
Gość

Rzeczywiście, brakowało takiego wpisu u Ciebie:) nie zawsze się ze wszystkim z Tobą zgadzam, ale świat chyba byłby nudny, gdyby wszyscy myśleli to samo, w każdym bądź razie wydaje mi się, że masz naprawdę piękne wnętrze i cieszę się, że jakiś czas temu trafiłam na Twojego bloga 🙂

tonia
Gość

prócz punktu "nie boje się śmierci" (choć tu nie chodzi o to że sie boję o siebie, tylko o moich bliskich) wszystko sie pokrywa z moimi poglądami 🙂

pidzamowa (ola w.)
Gość
pidzamowa (ola w.)

Dawno tu nie zaglądałam- mój błąd. Z większością Twoich przekonań się zgadzam, jednak niestety- są źli ludzie według mnie… nawet dużo przeraźliwie złych ludzi.

Szuszi
Gość

nie spodziewałabym się, że jeszcze w ogóle tam zaglądasz 😛

Martucha
Gość

Bardzo mądry post, właściwie w każdym punkcie się zgadzamy. Jedynie w kwestii śmierci nie, ja się boję, ale jestem w innej sytuacji- macierzyństwo zmienia patrzenie na świat, szczególnie jeśli wychowuje się dziecko samemu.

Aleksandra
Gość

WOW, intrygujesz mnie i inspirujesz jednocześnie.

Adrianna Kaac
Gość

mądra z Ciebie dziewczyna 🙂

Eternal*Voyageur
Gość

Ogolnie sie zgadzam, oprocz tego zakladania firm — w Niemczech kilka lat temu rzad zachecal ludzi do zakladania firm, i nawet dawal zapomoge. Niestety byl to wielki niewypal poniewaz duza czesc tych firm nie utrzymala sie na nogach i popadla w bankructwo. Teraz rzad zmienil taktyke i przestal wychwalac zakladanie wlasnych firm jako rozwiazanie wszelkich problemow.

Kamila Frączak
Gość

"Nie wierzę , że można być złym człowiekiem. Można być człowiekiem, który robi czasem złe rzeczy. Myślę, że wszyscy jesteśmy dobrzy a zło jest jedynie brakiem dobra, tak jak ciemność jest brakiem światła."

Doskonale napisane 🙂 Przeczytałam z przyjemnością!

Anonimowy
Gość
Anonimowy

A ja wszystkim czytelnikom życzę jak najwięcej ludzi wokół siebie takich jak TY. Ile ja bym dała, żeby obok mnie była choć jedna przyjaciółka podobna do Ciebie, z Twoim podejściem do życia i świata, bo puki co otaczają mnie w większości ludzie, którzy ściągają mnie tylko w dół. Twoje notki nie raz dały mi w twarz bądź kopniaka w tyłek i dziękuje Ci za to, dzięki nim wracam do mojej wiary w dobro, pozytywy i siebie, która zaczęła się zatracać w liceum a kompletnie znikła na studiach. I choć nie zawsze się z Tobą zgadzam, nie zawsze mam chęci i… Czytaj więcej »

Paula eM
Gość

Szkoda, ze więcej ludzi nie patrzy tak zdrowo na świat i życie.
Aniu dziś sobie uświadomiłam, ze czytam Cię juz ponad trzy lata. Najpierw photoblog, pozniej Coocko (nie wiem czy dobrze zapamietalam:) a teraz aniamaluje. Czuje że twoje teksty naprawdę zasialy ziarna zmian w mojej głowie 🙂

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Zamiast spać to ja Cie czytam 😛A ja uznaje nie które choroby za nie uleczalne. Bo tak jest, że na obecny stan medycyny pewne choroby nie sa uleczalne, choć pewnie w dalekiej przyszłości te nie uleczalne bedą uleczalne, za to pojawią się nowe choroby 😛 Słyszałam czy czytałam, w co wierze, że niektóre choroby mogłyby by być uleczalne już teraz, ale koncerny farmaceutyczne robią wszystko by zdusić wszystkie odkrycia, bo dzięki chorobom zarabiają miliony a jak ludzie bedą zdrowi to im się nie to nie opłaca. Gdzieś czytałam fajny artykuł jak to jeden lek zmieniał jedynie swoją nazwę na przestrzeni… Czytaj więcej »

Previous
Małe wielkie zmiany w moim życiu…
Moja życiowa filozofia, czyli w co wierzę